Powiedziano: „Podobna jest do statków handlowych przywożących chleb z daleka” (Miszlei). W czasie, gdy człowiek obstaje: „Wszystko jest moje!” – domagając się, aby wszystkie jego pragnienia były poświęcone Stwórcy, wtedy budzi się, buntuje się przeciw niemu nieczysta siła (sitra achra) i także żąda: „Wszystko jest moje!”
I zaczynają się targować... Targ oznacza, że ktoś chce coś kupić a kupujący spiera się ze sprzedającym o cenę tego. Oznacza to, że każdy z nich twierdzi, iż sprawiedliwość jest po jego stronie. I tutaj ciało patrzy - komu opłaca się bardziej być posłusznym: otrzymującemu czy sile obdarzenia, gdy oboje deklarują: „Wszystko jest moje!”. I człowiek widzi swoją nikczemność, bo budzą się w nim przebłyski niezgody, by wykonywać duchową pracę, nawet tylko najmniejszą, co się nazywa „na samym czubku litery Jod”, a całe jego ciało domaga się: „Wszystko jest moje!"
I wtedy „przywozi swój chleb z daleka” - w wyniku oddalenia od Stwórcy. Przecież jeśli człowiek widzi, jak daleko jest od Stwórcy, żałuje tego i prosi Stwórcę, aby przybliżył go, dzięki temu „przywozi swój chleb”. „Chleb” oznacza wiarę, więc nagradzany jest silną wiarą, ponieważ „Stwórca sprawił, żeby drżeli przed Nim”. Oznacza to, że wszystkie te stany, w których odczuwa oddalenie od Stwórcy, daje mu sam Stwórca, aby odczuwał potrzebę drżenia przed niebiosami.
I taki jest sens tego, co zostało powiedziane: „Przecież nie samym chlebem żyje człowiek, ale wszystkim, co pochodzi z ust Stwórcy”. Oznacza to, że życiowa siła świętości dociera do człowieka nie tylko ze zbliżenia się do Stwórcy i wejścia w to, co duchowe, czyli wejścia w świętość, ale także w wyniku wyjść stamtąd, czyli z powodu oddalenia od Stwórcy. Kiedy nieczysta siła wnika w ludzkie ciało i słusznie żąda: „Wszystko moje!”, to przezwyciężając takie stany, człowiek osiąga silną wiarę.
Wszystko, co zachodzi, musi on przypisać Stwórcy i zrozumieć, że nawet wyjścia z duchowości pochodzą od Niego. A kiedy zostaje nagrodzony silną wiarą, wtedy widzi, że absolutnie wszystko, od wyjścia z duchowości do wejścia w nią – (to) pochodzi tylko od Stwórcy.
Dlatego musi być skromny, ponieważ widzi, że wszystko jest dokonywane tylko przez Stwórcę, zarówno upadki z duchowości, jak i wejścia w nią. I z tego powodu powiedziano o Mosze, że był pokorny i cierpliwy, ponieważ człowiek musi zaakceptować swoją nikczemność. Oznacza to, że na każdym stopniu musi umacniać się w świadomości swojej nieistotności, a w chwili, gdy ją traci, znika dla niego cały stopień „Mosze”, do którego już doszedł - i to wystarczy tym, którzy rozumieją...
Wymaga to cierpliwości, ponieważ każdy rozumie swoją nieistotność, ale nie każdy czuje, że bycie nieistotnym jest dobre, i dlatego nie chce tego zaakceptować. Podczas gdy praojciec Mosze był pokorny w skromności i dlatego został nazwany skromnym, to znaczy cieszył się swoim niskim stanem.
I jest prawo: „Tam, gdzie nie ma radości, nie może panować Szchina (Boska obecność)”. Dlatego w okresie naprawy niemożliwa jest obecność Boskiej Szchiny - chociaż naprawa jest konieczna. (Na przykładzie latryny, do której człowiek zmuszony jest wejść, choć rozumie, że oczywiście nie jest to pałac królewski).
