Usłyszałem w tygodniu rozdziału Beszalach
W wersecie: „ I zobaczył Izrael martwych Egipcjan na brzegu morza. …I przestraszył się naród Stwórcy, i uwierzył w Niego i w sługę Jego, Mojżesza” należy zrozumieć, co to ma wspólnego z „i uwierzył”, bo przecież wiadomo, że cud wyjścia z Egiptu i rozstąpienia się morza doprowadził Izrael do większej wiary niż ta, którą mieli wcześniej. Ale przecież powiedzieli nasi mędrcy: „To jest Stwórca mój i będę Go wysławiał”, ponieważ niewolnica widziała na morzu więcej niż prorok Ezechiel. Wynika z tego, że wyjście z Egiptu wiązało się z manifestacją jawnych cudów, prowadzących do poznania Stwórcy, co jest przeciwieństwem pojęcia „wiara”, gdyż to nie oznacza „powyżej wiedzy”. A kiedy widzą jawne cuda, jest bardzo trudno pozostać w wierze. Wtedy bowiem przeciwnie, [następuje] rozprzestrzenianie się wiedzy.
Ale należy to wyjaśnić tak samo, jak słowa: „I wszyscy wierzą, że On jest Wszechmocnym wiary”. I ten werset mówi o wielkości Izraela, że nawet po zobaczeniu jawnych cudów, nie zaszkodziło to ich służbie dla Stwórcy opartej na wierze ponad wiedzę. I jest to ogromna praca – po tym, jak stali się godni i mogą służyć Stwórcy w wiedzy, [nawet] i wtedy trzymać się drogi wiary, nie zaniedbując jej w żaden sposób.
