Usłyszane w 1941 r., Jerozolima
Nasi mędrcy rzekli o słowach Pisma: „Biada tym, którzy pragną dnia Stwórcy! Po cóż wam on, ten dzień Stwórcy? On jest ciemnością, a nie światłem!”. Przytoczyli przypowieść o kogucie i nietoperzu, które wyczekiwały świtu. Rzekł kogut do nietoperza: „Ja czekam na światło, gdyż jest ono moją radością. Lecz tobie po co światło?”. Oznacza to: skoro nietoperz nie ma oczu zdolnych do widzenia, co zyska dzięki promieniom słońca?
Wręcz przeciwnie – dla kogoś, kto nie posiada wzroku, światło słoneczne staje się jeszcze głębszą ciemnością. Należy zrozumieć tę przypowieść, a mianowicie: jaki jest związek między oczami a widzeniem w świetle Stwórcy, które Pismo nazywa „dniem Stwórcy”. Przykład nietoperza pokazuje, że ten, kto nie ma „oczu”, pozostaje w mroku. Ponadto trzeba pojąć, czym jest „dzień Stwórcy”, a czym „noc Stwórcy” i jaka jest między nimi różnica. Wiemy, że „dzień ludzi” określamy na podstawie blasku słońca, lecz po czym rozpoznać „dzień Stwórcy”?
Odpowiedź: Podobnie jak przy wschodzie słońca – gdy świeci ono nad ziemią, nazywamy to dniem, a gdy go brakuje, nazywamy to ciemnością. Tak samo u Stwórcy: „dniem” nazywa się objawienie, a „nocą” ukrycie Oblicza. Innymi słowy, gdy następuje objawienie Oblicza i jest to dla człowieka jasne jak dzień, nazywa się to „dniem”. Jak wyjaśnili nasi mędrcy: „Jeśli jest ci to jasne jak dzień...”. Zatem „dniem” nazywamy to, co jest oczywiste.
Wynika z tego, że „dzień Stwórcy” oznacza stan, w którym staje się jasne, iż Stwórca zarządza światem poprzez właściwość „Dobry, czyniący dobro”. Na przykład: gdy człowiek się modli, natychmiast otrzymuje odpowiedź i to, o co prosił, a cokolwiek czyni, odnosi sukces. To właśnie jest „dzień Stwórcy”. Natomiast ciemność, czyli noc, rozumiana jest jako ukrycie Oblicza. Prowadzi to człowieka do wątpliwości w „Dobrego, czyniącego dobro” oraz do obcych myśli.
Ukrycie Zarządzania przynosi te wszystkie obce opinie i przekonania. To nazywa się mrokiem i nocą – stanem, w którym człowiek czuje, że świat pociemniał w jego oczach. I tak należy rozumieć słowa: „Biada tym, którzy pragną dnia Stwóry! (...) On jest ciemnością, a nie światłem!”. Chodzi o to, że ci, którzy wyczekują dnia Stwórcy, pragną dostąpić właściwości wiary ponad wiedzą. Chcą, aby ich wiara była tak silna, jakby widzieli wszystko na własne oczy i posiadali pełną wiedzę, iż Stwórca zarządza światem jako „Dobry, czyniący dobro”.
Innymi słowy, oni wcale nie pragną zobaczyć, jak Stwórca czyni dobro, gdyż widzenie jest przeciwieństwem wiary. Wiara ma miejsce właśnie tam, gdzie zaprzecza ona rozumowi. Gdy człowiek czyni coś wbrew logice – nazywa się to wiarą ponad wiedzą. Wierzą oni w dobroć Stwórcy mimo braku dowodów w rozumie i nie proszą: „Chcemy widzieć dobro Stwórcy wewnątrz rozumu”.
Pragną, aby pozostało to dla nich wiarą ponad wiedzą. Proszą jednak Stwórcę o siłę, aby owa wiara była tak potężna, jakby widzieli to wewnątrz wiedzy – by nie było różnicy między wiarą a zrozumieniem. To właśnie dla nich, pragnących zjednoczenia ze Stwórcą, jest „dniem Stwórcy”. Gdyby bowiem odczuli to we właściwości wiedzy, wówczas światło Stwórcy (Wyższe Dobro) spłynęłoby do naczyń otrzymywania, zwanych „naczyniami rozdzielenia”. Tego zaś nie chcą, gdyż zasiliłoby to pragnienie otrzymywania, które jest przeciwne świętości. Oni chcą być zjednoczeni ze Stwórcą, co możliwe jest tylko poprzez podobieństwo formy.
Ponieważ jednak człowiek z natury stworzony jest z pragnieniem otrzymywania korzyści tylko dla siebie, jak może osiągnąć stan całkowicie przeciwny swej naturze? Dlatego człowiek musi wykonać ogromną pracę, aż otrzyma „drugą naturę” – pragnienie obdarzania. Posiadając je, jest zdolny przyjąć Wyższe Dobro bez czynienia szkody. Cała szkoda płynie bowiem z pragnienia otrzymywania dla siebie. Nawet gdy człowiek robi coś dla innych, często w głębi duszy liczy na jakąś rekompensatę.
Człowiek nie jest w stanie zrobić niczego bez korzyści – musi czuć przyjemność. A każda przyjemność otrzymana dla własnej korzyści oddziela go od Źródła Życia z powodu rozbieżności form. Dlatego bez pomocy z Góry nie może istnieć czyste obdarzanie bez domieszki egoizmu. Aby człowiek zyskał siły do obdarzania, potrzebuje owej „drugiej natury”, by osiągnąć podobieństwo formy do Stwórcy, który daje i nic nie otrzymuje (gdyż nie posiada żadnego braku – chisaron).
Nawet Jego dawanie nie wynika z braku, lecz jest jak „zabawa” (gra). Mędrcy rzekli, że Stwórca „bawi się z Lewiatanem”. Lewiatan symbolizuje zjednoczenie i połączenie. Celem jest połączenie Stwórcy ze stworzeniami i jest to gra, a nie przymus wynikający z potrzeby. Różnica między grą a pragnieniem (potrzebą) polega na tym, że w pragnieniu nieosiągnięcie celu jest brakiem, zaś w grze – niepowodzenie nie jest odczuwane jako dotkliwy brak.
Doskonałość następuje wtedy, gdy cała praca człowieka odbywa się we właściwości absolutnego obdarzania, bez cienia chęci zysku. To wysoki stopień, właściwość samego Stwórcy. Nazywa się to „dniem Stwórcy”. Gdy człowiek osiąga tę drugą naturę (pragnienie obdarzania), którą Stwórca daje mu po pierwszej (pragnieniu otrzymywania), wtedy jest zdolny służyć Stwórcy w doskonałości. To uważa się za dzień Stwórcy.
Ten, kto jeszcze nie dostąpił tej siły, ma nadzieję ją otrzymać. Kiedy wkłada wysiłek, by zasłużyć na tę moc, uważa się, że „czeka na dzień Stwórcy”. Gdy ten dzień nadejdzie, raduje się on wielce, że wyrwał się spod władzy pragnienia otrzymywania dla siebie, które oddzielało go od Stwórcy. Teraz jest z Nim zjednoczony.
Natomiast dla tego, kto pracuje tylko dla własnej korzyści, „dzień Stwórcy” jest ciemnością. Dopóki myśli on o nagrodzie, raduje się. Lecz gdy widzi, że jego pragnienie otrzymywania nie dostanie nic w zamian za pracę, pogrąża się w smutku i lenistwie. Taka „wiedza” o konieczności obdarzania bez nagrody przynosi mu mrok, a nie światło.
