Usłyszane 21 lipca 1944 r., na zakończenie księgi Zohar
W Piśmie powiedziano: „Miłujący Stwórcę, nienawidźcie zła!... z rąk grzeszników wybawia ich”. I [Baal HaSulam] zapytał, jaki jest związek między wezwaniem „nienawidźcie zła” a obietnicą „z rąk grzeszników wybawia ich”.
Aby to zrozumieć, należy najpierw przytoczyć wypowiedź naszych mędrców: „Świat został stworzony albo dla absolutnych sprawiedliwych, albo dla absolutnych grzeszników”. Zapytał on: czy dla absolutnych grzeszników warto było stwarzać świat, a dla sprawiedliwego, który nie jest absolutny, nie warto było?
Odpowiedział on, że ze strony Stwórcy nie ma na świecie niczego, co miałoby dwa znaczenia, lecz [podział ten] istnieje tylko ze strony otrzymujących, to znaczy w odczuciu otrzymujących. Innymi słowy, otrzymujący albo czują dobry smak na świecie, albo czują smak zły i gorzki. Albowiem przy każdym działaniu, którego dokonują, myślą o nim wcześniej – gdyż nie podejmują żadnego działania bez celu: albo chcą polepszyć swój obecny stan, albo komuś zaszkodzić. Rzeczy pozbawione sensu nie przystoją bowiem pracownikowi, który ma określony cel.
Dlatego ci, którzy przyjmują drogi zarządzania Stwórcy na świecie, w zależności od tego, jak czują, tak rozstrzygają, czy jest to dobre, czy złe.
I dlatego miłujący Stwórcę, którzy rozumieją, że celem stworzenia było obdarzenie rozkoszą Jego stworzeń i aby doszły one do odczucia tego, pojmują, że dzieje się to właśnie za pomocą scalenia ze Stwórcą i zbliżenia się do Niego. Dlatego, jeśli czują pewne oddalenie ze strony Stwórcy, nazywa się to u nich „złem” i w takim stanie człowiek uważa siebie za grzesznika, ponieważ stan pośredni nie istnieje. To znaczy: albo odczuwa on istnienie Stwórcy i Jego zarządzanie, albo – strach pomyśleć – wydaje mu się, że „ziemia została oddana w ręce grzeszników”.
A ponieważ on sam czuje, że jest człowiekiem prawdy, to znaczy nie potrafi okłamywać samego siebie i mówić, że czuje coś, czego nie czuje, natychmiast zaczyna wzywać Stwórcę, aby zlitował się nad nim i wyzwolił go z sieci Sitra Achra oraz wszelkich obcych myśli. A ponieważ krzyczy ze stanu prawdy, Stwórca słyszy jego modlitwę (i być może w tym tkwi sens wersetu: „Bliski jest Stwórca wszystkim wzywającym Go… w prawdzie”) i wtedy „z rąk grzeszników wybawia ich”.
Dopóki jednak człowiek nie poczuje swojej prawdziwej istoty, to znaczy miary swojego zła, w stopniu wystarczającym, by pobudzić go do wzywania Stwórcy z powodu wielkiego cierpienia, którego doświadcza wraz z uświadomieniem sobie własnego zła, nie jest on jeszcze godzien wybawienia. Ponieważ nie odsłonił jeszcze naczynia (kli) do wysłuchania modlitwy, które nazywa się „z głębokości serca”, a to dlatego, że myśli, iż jest w nim jednak coś dobrego.
To znaczy, nie zstępuje on do głębokości serca, a w głębi serca myśli, że jest w nim odrobina dobra i nie zwraca uwagi na to, z jaką miłością i bojaźnią odnosi się do Tory i przykazań. Dlatego nie widzi on prawdy.
