Usłyszałem 10 dnia Tewet (3 stycznia 1928 r.)
Niezbędnym jest stale sprawdzać swoją wiarę i patrzeć, czy jest w tobie trwoga i miłość, jak powiedziano: „ Ojcem jestem Ja, gdzie jest szacunek do Mnie? Panem jestem Ja, gdzie jest strach przede Mną?”. I to nazywa się „moha” – praca w rozumie.
Ale niezbędne jest też pilnować, żeby nie było żadnych życzeń do własnej przyjemności i żeby nawet taka myśl nie powstawała, aby nie rosło życzenie otrzymania przyjemności dla siebie, a żeby wszystkie pragnienia były tylko takie, aby swoimi myślami i czynami dostarczyć zadowolenie Stwórcy. I to nazywa się „liba” – praca w sercu, o czym powiedziano: „Stwórca w swoim miłosierdziu pragnie całego serca człowieka”.
