Usłyszałem 2 lutego 1941
Tora nazywa się "pokazującą", od słowa “zrzucić w dół”(Szmot, 19: 13) ponieważ w tym czasie, kiedy człowiek zajmuje się Torą, w stopniu, w jakim wkłada wysiłki w Torę, w takim samym stopniu on czuje oddalenie. Czyli odkrywają mu prawdę - pokazują wielkość jego wiary, co stanowi całą podstawę prawdy. I w stopniu jego wiary i właśnie na niej buduje się cała podstawa jego istnienia w Torze i przykazaniach. Przecież wtedy otwiera się przed jego oczami, że cała jego podstawa jest zbudowana tylko na edukacji, którą otrzymał, dlatego, że jemu wystarczy otrzymanego wykształcenia, żeby wykonywać Torę i przykazania we wszystkich detalach i wymaganiach. A wszystko, co pochodzi od wykształcenia, nazywa się „wiarą wewnątrz wiedzy”.
Chociaż jest to przeciwieństwem zrozumienia - przecież rozum zobowiązuje oczekiwać, że im więcej człowiek przykłada wysiłku w Torze, tym bardziej powinien czuć się zbliżony do Stwórcy. Ale jak powiedziano wyżej, Tora zawsze pokazuje mu coraz większą prawdę.
Jeśli człowiek szuka prawdy, to Tora zbliża go do prawdy i pokazuje mu stopień jego wiary w Stwórcę. I dzieje się tak, dlatego, by człowiek mógł prosić o litość i modlić się do Stwórcy o to, żeby rzeczywiście zbliżył go do Siebie, kiedy to stałby się godny prawdziwej wiary w Stwórcę. I wówczas będzie mógł dziękować i wychwalać Stwórcę za to, że On zbliżył go do siebie.
A jeśli człowiek nie widzi stopnia swojego oddalenia od Stwórcy i wydaje mu się, że idzie do przodu, to jego wysiłki i nadzieje są bezpodstawne i zbudowane na kruchej podstawie, i nie czuje on potrzeby modlitwy do Stwórcy, żeby zbliżył go do siebie. Okazuje się, że nie ma on możliwości przyłożenia wysiłków, żeby otrzymać pełną wiarę. Przecież człowiek wkłada wysiłek tylko w to, czego mu brakuje.
Dlatego dopóki nie stanie się godny widzieć prawdy – jest wręcz przeciwnie: im więcej dodaje on w zajęciach Torą i przykazaniami – czuje się coraz bardziej doskonały i nie widzi żadnej wady w sobie. I dlatego nie ma on powodu, aby dokładać wysiłku i modlić się do Stwórcy o to, by stać się godnym pełnej prawdziwej wiary. Przecież tylko ten, kto czuje w sobie braki i wady, potrzebuje naprawy. Ale jeśli zajmuje się Torą i przykazaniami prawidłowo, to Tora pokazuje mu prawdę. Dlatego, że Tora ma wspaniałą właściwość (Sgula) pokazywać prawdziwy stan człowieka i wielkość jego wiary. (O czym powiedziano:, „Kiedy poznaje on, że zgrzeszył…”)
A kiedy człowiek praktykuje Torę i Tora pokazuje mu jego prawdziwy stan, to znaczy jego oddalenie od duchowego, i widzi jak niskim jest stworzeniem, że gorszego człowieka nie ma na całej ziemi, to pojawia się przed nim nieczysta siła z inną skargą, przekonując go, że w rzeczywistości jego ciało (pragnienie) jest obrzydliwe i nie ma na świecie marniejszego niż on – żeby doprowadzić człowieka do depresji i rozczarowania.
A wszystko, dlatego, że nieczysta siła boi się, żeby on nie wziął sobie do serca zobaczonego stanu i nie zapragnął go naprawić. Dlatego nieczysta siła (egoistyczna siła człowieka) zgadza się z tym, jak człowiek mówi, że jest bezwartościowy i ma okropne właściwości, dając mu do zrozumienia, że jeśliby się urodził z lepszymi zadatkami i większymi zdolnościami, z pewnością byłby w stanie pokonać grzesznika w sobie, naprawić go i w ten sposób połączyć się ze Stwórcą.
Na te argumenty nieczystej siły, człowiek powinien zaprzeczyć, że dokładnie o tym powiedziano w Talmudzie, w Masehet Taanit, gdzie mówi się o tym, jak Rabin Elazar, syn Rabina Szymona bar Jochi, wracał z ogrodzonego domu swojego Rawa („dom”- kli, „Raw”- od słowa „duży”, to znaczy, który osiągnął wysoki stan duchowy). Jechał, siedząc na ośle (osioł – hamor, od słowa homer – materia. „Jechać, siedząc na ośle” – oznacza osiągnąć naprawę całego swojego egoistycznego materiału, kierując nim z intencją dla Stwórcy. Jechał wzdłuż brzegu rzeki (rzeka – to nurt światła mądrości. Brzeg, „Safa” od słowa „brzeg, granica”.
To znaczy, Rabin Elazar osiągnął szczyt mądrości). On przebywał w wielkiej radości. Jego opinia o sobie była nieprzyjemna, ponieważ dużo uczył się Tory. Spotkał jednego człowieka, niezmiernie brzydkiego (to znaczy, zobaczył swoje prawdziwe właściwości). Powiedział mu: „Pokój z Tobą, Rebe!” Rabin Elazar nie odpowiedział mu pozdrowieniem, a powiedział: „Jak straszny jest ten człowiek w swojej brzydocie! Czy wszyscy w twoim mieście są tacy brzydcy jak ty?” Odpowiedział mu ten mężczyzna: „Nie wiem. Ale zwróć się do Tego, który mnie stworzył. Jemu powiedz, jakie okropne kli (naczynie) On stworzył. I zobaczył Rabin Elazar, że zgrzeszył i zszedł z osła…”
I z powiedzianego zrozum, że ze względu na to, iż tak wiele uczył się Tory, był godzien zobaczyć prawdę:, jaka naprawdę jest faktyczna odległość między nim a Stwórcą – miarę swojej bliskości do Niego i oddalenia. Dlatego powiedziano, że jego opinia na swój temat była straszna – przecież on widział całą swoją dumę, cały swój egoizm. I dlatego stał się godny zobaczyć prawdę - że on jest najokropniejszym człowiekiem na świecie w swojej egoistycznej brzydocie. Jak on to osiągnął. Przez to, że wiele uczył się Tory!
Ale jak będzie w stanie połączyć się ze Stwórcą, skoro jest tak okropny (egoistyczny), to znaczy absolutnie odwrotny do Stwórcy? Dlatego zapytał, czy wszyscy są tacy jak on? Czy tylko on jeden jest taki okropny, absolutny egoista?
Odpowiedź brzmiała: „Nie wiem”. To znaczy, oni nie wiedzą, bo nie czują. A dlaczego nie czują? Dlatego, że nie widzą prawdy, przecież niewystarczająco uczyli się Tory, aby ujawniła im prawdę.
Dlatego odpowiedział mu Eliasz: „Zwróć się do Tego, który mnie stworzył”. Ponieważ człowiek zobaczył, że nie może wydostać się ze swojego stanu, ujawnił mu się prorok Eliasz i powiedział: „ Zwróć się do Tego, który mnie stworzył”. Skoro Stwórca stworzył w tobie ten cały okropny egoizm, to On dokładnie wie, jak z tym kelim osiągnąć idealny cel. Dlatego nie martw się, idź do przodu a osiągniesz sukces!
