W tym świecie poruszamy się naprzód fizycznie, korzystając z naszych narządów ruchu - nóg. Gdy już zrobiliśmy krok naprzód, wtedy korzystamy z narządów gromadzenia (nabywania) - z rąk.
Przeciwnie, duchowe organy są odwrotne do naszych: możemy wchodzić po schodach tylko, jeśli świadomie odrzuciliśmy wsparcie rozumu. Ponadto, możemy osiągnąć cel stworzenia tylko otwierając nasze ręce dając raczej, a nie biorąc.
Celem stworzenia jest obdarzenie nas rozkoszą. Dlaczego więc, Stwórca prowadzi nas do tego celu tak bolesną ścieżką? Pozwólmy sobie znaleźć odpowiedź.
Po pierwsze, Stwórca w Swej doskonałości, stworzył człowieka.
Jedynym atrybutem ostatecznej doskonałości jest stan spoczynku, ponieważ wszelki ruch wywoływany jest brakiem czegoś, albo próbą osiągnięcia tego, co uznawane jest za pożądane.
Człowiek także lubi odpoczywać i poświęci go tylko, gdy brakuje mu czegoś istotnego, czegoś takiego jak jedzenie czy ciepło, itp.
Im bardziej człowiek cierpi z powodu braku tego, czego pragnie, tym bardziej jeszcze gotów jest uczynić większy wysiłek żeby to osiągnąć. Dlatego też, jeżeli Stwórca sprawia, że człowiek cierpi z powodu braku duchowego, wtedy człowiek zmuszony będzie czynić wysiłki, aby je osiągnąć.
Gdy człowiek osiągnął już duchowe, które jest celem stworzenia, będzie doświadczał rozkoszy, którą Stwórca przygotował dla niego. Z tej przyczyny Ci, którzy pragną rozwijać się duchowo nie uznają za karę, cierpienia, które przynosi ego, lecz za dowód Dobrej Woli Stwórcy pomagać im.
Dlatego, patrzą na swoje cierpienie raczej, jak na błogosławieństwo, a nie jak na przekleństwo. Tylko po osiągnięciu duchowego zrozumieją, czym ono naprawdę jest i jaka rozkosz w nim zawarta. Do tego czasu, będą tylko cierpieć z powodu jego braku.
Różnica pomiędzy materialnym, a duchowym polega na tym, że nasz brak przyjemności materialnych powoduje nasze cierpienie, podczas gdy brak duchowej rozkoszy nie. Dlatego, żeby przynieść nam duchową rozkosz, Stwórca przekazuje nam odczucie cierpienia z powodu braku duchowego odczuwania.
Z drugiej strony, doświadczając materialnych przyjemności, nigdy nie osiągniemy całkowitego, nieskończonego napełnienia, które obecne jest w najmniejszej nawet duchowej rozkoszy. Tak szybko jak tylko zaczniemy nabywać pociąg do duchowego, istnieje niebezpieczeństwo, że będziemy otrzymywać rozkosz od postrzegania duchowego jak z pragnienia egoistycznego a w konsekwencji oddalimy się od duchowego.
Przyczyną takiego obrotu spraw jest to, że zaczynamy gonić za duchowym po tym jak odnaleźliśmy większą przyjemność w tym dążeniu aniżeli w tym, którego doświadczaliśmy poprzednio w całym naszym przykrym życiu. Widzimy teraz, że nie potrzeba nam dłużej wiary - podstawy całej duchowości - ponieważ stało się jasne, że pogoń za duchowym warta jest tego z powodu naszej własnej korzyści. Lecz Stwórca stosuje tą metodę tylko z początkującymi, aby przyciągnąć ich a potem naprawiać.
Każdy z nas czuje, że wie lepiej niż ktokolwiek inny, co powinien robić i co jest dla niego dobre. To odczucie bierze się z faktu, iż w egoistycznym stanie postrzegamy tylko siebie i nic innego. Dlatego właśnie widzimy siebie jako najmądrzejszych, ponieważ tylko my wiemy, czego pragniemy w każdej chwili swojego życia.
Stwórca rządzi naszym światem w ścisłej zgodności z materialnymi prawami przyrody. Dlatego niemożliwym jest obejść te prawa albo przeciwdziałać im: jeśli skoczymy z przepaści, spadniemy zabijając się; jeśli zostaniemy pozbawieni tlenu udusimy się itd.
Stwórca zatwierdził takie prawa przyrody abyśmy zrozumieli, że przetrwanie wymaga wysiłku i ostrożności. W duchowym świecie, gdzie nie możemy przewidzieć konsekwencji zdarzeń i nie znamy praw przetrwania, musimy na samym początku zrozumieć główne prawo. Tego prawa nie można uniknąć, tak samo jak praw przyrody w naszym świecie.
Główne prawo mówi, że nie możemy być kierowani odczuciami przyjemności, ponieważ to nie przyjemność, a altruizm, determinuje to czy duchowe życie jest korzystne, czy szkodliwe:
Światło - te, które emanuje od Stwórcy i postrzegane jest przez nas jako ogromna przyjemność. Pojmowanie przyjemności albo postrzeganie Stwórcy (co w zasadzie jest jednym i tym samym, ponieważ to nie Jego postrzegamy lecz Światło docierające do nas) jest celem stworzenia.
Wiara - siła, która daje jednostce wiarę w możliwość osiągnięcia duchowego życia, zmartwychwstania po tym, gdy było się duchowo martwym. Im jaśniej uświadomimy sobie, że jesteśmy duchowo martwi, tym mocniej odczuwamy potrzebę wiary.
Modlitwa - wysiłek wykonywany przez jednostkę, zwłaszcza sercem, aby odczuć Stwórcę i błaganie Go, aby obdarzył jednostkę wiarą w możliwość osiągnięcia duchowego życia.
Każda praca, każda próba wysiłku i każda modlitwa możliwa jest tylko, gdy Stwórca pozostaje ukryty przed człowiekiem. Autentyczna modlitwa błaga Stwórcę, aby obdarzył człowieka siłą by przeciwdziałać egoizmowi z zamkniętymi oczyma - bez odkrywania Siebie człowiekowi, ponieważ to jest największa nagroda. Nasz poziom duchowości określany jest naszym pragnieniem postępowania bezinteresownie.
Gdy osiągniemy wiarę w naszą własną altruistyczną siłę, możemy stopniowo zacząć doświadczać rozkoszy ze względu na Stwórcę, ponieważ w ten sposób sprawiamy Mu przyjemność. Ponieważ taka jest Wola Stwórcy by obdarzać nas rozkoszą, ta zgodność pragnień przyprowadza Dającego i biorącego bliżej siebie.
Oprócz rozkoszy, którą otrzymujemy postrzegając Światło Stwórcy, doświadczamy również nieskończonej rozkoszy od odczuwania postawy Stwórcy, to znaczy, z naszego zjednoczenia z Ostateczną Doskonałością. Osiąganie tej rozkoszy jest celem stworzenia.
Ponieważ egoizm - nasze pragnienie otrzymywania - jest naszą istotą - esencją -dominuje ono na wszystkich poziomach przyrody, od cząsteczek atomowych do hormonów, świata zwierząt i wyższych poziomów.
Egoizm rozciąga się wszędzie aż do najwyższych systemów ludzkiego rozumowania i podświadomości, włączając w to nasze altruistyczne pragnienia. Jest tak potężny, że nie jesteśmy w stanie świadomie mu się przeciwstawić w żadnej sytuacji.
Dlatego też, jeśli chcemy uwolnić się od władzy ego, musimy zwalczyć je. Musimy działać przeciwnie do pragnień naszego ciała i naszego rozumu we wszystkim, co dotyczy naszego rozwoju w kierunku duchowości nawet, jeśli nie widzimy w tym żadnej korzyści dla siebie.
W przeciwnym razie, nigdy nie wykroczymy poza granice naszego świata. W Kabale ta zasada działania znana jest jako, "Zmuś go, aż powie "Chcę"".
Gdy Stwórca pomaga nam przekazując nam Swoją Własną Naturę, nasze ciało samo zapragnie funkcjonować w duchowej rzeczywistości. Ten stan nazywa się "Powrót" (teshuvah).
Transformacja (przemiana) naszej egoistycznej istoty w altruistyczną przebiega w następujący sposób: W Swojej mądrości, Stwórca stworzył pragnienie samozadowolenia i umieścił je w człowieku. Pragnienie to przedstawia egoizm, czarny punkt w istocie człowieka. Jest czarny w wyniku skurczenia Światła (tzimtzum), które miało miejsce gdy Światło Stwórcy odłączyło się od niego.
Naprawa egoistycznej istoty odbywa się za pomocą ekranu (masach), który przemienia egoizm w altruizm. Nie jesteśmy w stanie pojąć jak tak cudowna transformacja może mieć miejsce dopóki sami jej nie doświadczymy. Wydaje nam się to nieprawdopodobne, że ogólne prawo przyrody może zmienić się tak, żebyśmy nagle mogli działać, gdy wcześniej nie mogliśmy.
W końcu odkryjemy, że nasze działania pozostały takie same jak wcześniej i że nie istnieje coś takiego, co moglibyśmy dać Stwórcy, ponieważ Stwórca jest doskonały, a Jego jedynym pragnieniem jest napełnić nas Swoją doskonałością.
W zamian za ogromną rozkosz, jaką otrzymujemy od Stwórcy, nie jesteśmy w stanie oddać nic z powrotem, za wyjątkiem myśli, że pomimo iż nadal wykonujemy te same czyny co wcześniej, teraz dokonujemy ich ponieważ w ten sposób sprawiamy przyjemność Stwórcy a nie sobie.
Lecz nawet ta myśl nie jest dla Stwórcy, a dla nas. To pozwala nam przyjmować nieograniczoną rozkosz bez wstydu, że otrzymujemy coś za nic. Staniemy się bardziej podobni do Stwórcy stając się altruistami. Gdy postępujemy tak, jesteśmy w stanie otrzymywać wiecznie i doświadczać rozkoszy, ponieważ altruizm nie jest dla siebie.
Pomimo tego, że możemy zmusić się by wykonać określoną fizyczną czynność, nie możemy zmienić na zawołanie naszych pragnień, ponieważ nie możemy zrobić nic, co nie jest dla nas samych. Kabaliści mówią, że modlitwa bez prawidłowej intencji jest jak ciało bez duszy, ponieważ działanie dotyczy ciała a myśli duszy.
Jeśli nie naprawiliśmy jeszcze naszych myśli (duszy), ze względu na które wykonujemy działania (ciało), wtedy samo działanie (ciało) można nazwać duchowo martwym. Wszystko składa się zarówno z ogółu jak i szczegółu. Ogół, duchowo martwy (domem), przedstawia że dla większości ludzi, może istnieć tylko ogólny ruch, lecz nie szczególny duchowy ruch, ponieważ nie mają oni takiej wewnętrznej potrzeby.
Dlatego właśnie, nie ma szczególnego, indywidualnego rozwoju, lecz tylko generalny rozwój zgodnie z powszechną Opieką z Góry. Z tej przyczyny, masy zawsze postrzegają się za dobrych i doskonałych.
Być duchowo organicznym (roślinnym) (tzomeach) oznacza, że jednostka posiada wyjątkowy stopień wewnętrznego ruchu i rozwoju. W tym miejscu na człowieka patrzy się jak na Człowieka, czy Adama, jak napisano w Biblii: "Adam - drzewo w polu." Ponieważ duchowy wzrost wymaga posuwania się naprzód, a ruch może być spowodowany tylko, kiedy człowiek odczuwa brak czegoś, Człowiek jest stale świadomy tych wad, które zmuszają go do poszukiwania dróg rozwoju.
Jeśli Człowiek zatrzymuje się na jakimkolwiek poziomie duchowego rozwoju, wtedy spychany jest ze swojej percepcji. Ma to na celu pobudzenie go do ruchu, a nie pozostawania w miejscu.
Jeśli następnie znowu się podnosi, to na wyższy poziom niż poprzednio.
W wyniku tego, człowiek albo podnosi się albo opuszcza, lecz nie może pozostawać w miejscu (nieruchomy), ponieważ ten stan nie jest charakterystyką Człowieka. Tylko Ci, którzy należą do mas, pozostają nieruchomi i nie mogą spaść ze swojego poziomu; tym samym nigdy nie doświadczają upadków.
Podzielmy w wyobraźni przestrzeń poziomą linią. Nad nią znajduje się świat duchowy. Pod nią świat egoistyczny. Ci, którzy potrafią działać przeciwnie do swego rozumu mogą istnieć nad tą linią.
Jednostki te odrzucają ziemski rozum nawet, jeśli daje on im możliwość wiedzieć i widzieć wszystko. Wolą oni kroczyć z zamkniętymi oczyma, za pomocą wiary i gonić za duchowym (altruizm zamiast egoizmu).
Każdy poziom duchowy określany jest miarą altruizmu w nim obecnego. Zajmujemy poziom duchowy, który odpowiada naszym duchowym właściwościom. Ci z nas, którzy znajdują się ponad ta linią, są w stanie postrzegać Stwórcę. Im wyżej nad tą linia się znajdujemy, tym mocniejsza zdolność postrzegania.
Wyższe lub niższe umiejscowienie określane jest poprzez ekran w każdym z nas. Ekran ten odbija bezpośrednią egoistyczną przyjemność, którą zaczerpnąć można ze Światła Stwórcy. Światło nad tą linią nazywa się "Torah". Ekran, lub linia oddzielająca nasz świat od duchowego, nazywana jest "barierą" (machsom).
Ci, którzy pokonali barierę, nigdy więcej duchowo nie opuszczają się do poziomu naszego świata. Poniżej linii jest rzeczywistość egoizmu, podczas gdy ponad nią rzeczywistość altruizmu.
Rozwój w kierunku Altruistycznej Rozkoszy
Atzilut jest światem całkowitej percepcji oraz zjednoczenia ze Stwórcą. Jednostka stopniowo wzrasta do świata Atzilut, nabywając altruistycznych właściwości. Gdy człowiek osiągnął ten świat, nabywając w pełni zdolność "oddawania", nawet stojąc na swoim najniższym poziomie, zaczyna "otrzymywać ze względu na Stwórcę".
Nie niszczymy naszego pragnienia doświadczania rozkoszy, lecz raczej zmieniamy naszą istotę zmieniając przyczynę, dla której szukamy rozkoszy. Poprzez stopniowe zastępowanie egoizmu altruizmem, możemy rozwijać się aż otrzymamy wszystko, do czego mamy prawo, zgodnie z korzeniem swojej duszy (shoresh neshama), która pierwotnie była częścią ostatniego poziomu (malchut) świata Azilut.
W wyniku napraw, jakich dokonaliśmy na sobie, nasze dusze podniosą się do stanu całkowitego zjednoczenia ze Stwórcą i w tym procesie otrzymamy 620 razy więcej Światła, niż to, które nasze dusze posiadały przed wejściem w ludzkie fizyczne ciało.
Całe Światło, cała rozkosz, którą Stwórca chce przekazać Swoim stworzeniom znana jest jako "ogólna dusza" wszystkich stworzeń (Shechina). Światło przydzielone każdemu z nas (dusza każdego z nas) jest częścią tej ogólnej duszy. Każdy z nas powinien otrzymać tą część, ponieważ naprawiamy nasze pragnienia.
Możemy postrzegać Stwórcę (swoją własną duszę) tylko po tym, jak naprawimy swoje pragnienie rozkoszy.
To pragnienie nazywa się "naczyniem duszy" (kli). To znaczy, dusza składa się z naczynia i Światła, które pochodzi od Stwórcy.
Gdy całkowicie zamienimy egoistyczne naczynie altruistycznym, wtedy naczynie to scali się całkowicie ze Światłem, ponieważ nabyło ono jego właściwości.
Tym samym, możemy stać się równi Stwórcy i absolutnie scalić się z Jego właściwościami, doświadczając wszystkiego, co istnieje w Świetle i wypełnia je.
Nie ma słów żeby opisać ten stan. Z tej przyczyny, powiedziane jest, że całkowita suma wszystkich przyjemności i rozkoszy w tym świecie jest zaledwie iskrą, z nieskończonego ognia (ogniska) radości, jakiej doświadcza dusza podczas swojego połączenia ze Stwórcą.
Możemy wspinać się po duchowej drabinie tylko zgodnie z prawem środkowej linii (kav emtzai). Ta zasada zwięźle mówiąc stwierdza: "Człowiek, który jest szczęśliwy z tym co posiada, uważany jest za bogatego."
Powinniśmy być zadowoleni w stopniu, w jakim pojmujemy to, co studiujemy w Kabale. Najważniejsze, musimy uświadomić sobie, że poprzez studia Kabały, zaczynamy robić dobre uczynki przed obliczem Stwórcy. Gdy wykonujemy Wolę Stwórcy, będziemy odczuwać jakbyśmy wykonywali ją do granic możliwości.
To odczucie da nam ogromne szczęście i będziemy czuli jakbyśmy otrzymali najwspanialszy dar na świecie. Mamy takie odczucie, ponieważ stawiamy Stwórcę jako Króla Wszechświata, wysoko ponad sobą. Dlatego jesteśmy szczęśliwi będąc wyróżnionymi spośród bilionów przez Stwórcę, który poprzez książki i nauczycieli, informuje nas o tym, czego Chce od nas.
Ten duchowy stan znany jest jako "tęsknota (pragnieniem) za oddawaniem" (hafetz hesed). W tym stanie, właściwości człowieka mogą zbiegać się z właściwościami duchowego obiektu, znanego jako Bina. Lecz ten stan nie oznacza ludzkiej doskonałości, ponieważ nie korzystamy ze swojego rozumu podczas tego procesu samo-naprawy.
Tak więc wciąż uważani jesteśmy za "ubogich w wiedzę" (ani be da`at), ponieważ nie jesteśmy świadomi zależności pomiędzy naszymi czynami a ich duchowym skutkiem. Innymi słowy, działamy nie wiedząc, co robimy, kierowani tylko wiarą.
Żeby wykonywać duchowe działania świadomie, musimy włożyć nie lada wysiłku w to, żeby uświadomić sobie, że nasze myśli muszą być "ze względu na Stwórcę". W tym miejscu, możemy zacząć odczuwać, że nie rozwijamy się duchowo. Jednak, tak naprawdę, za każdym razem spostrzegamy coś, staje się oczywiste, że jesteśmy dalej niż kiedykolwiek od posiadania właściwej intencji - sprawiać przyjemność Stwórcy do tego samego stopnia, do jakiego Stwórca pragnie sprawiać rozkosz nam.
Jednakże, nie możemy krytykować swojego stanu bardziej niż do poziomu, który pozwoli nam pozostać zadowolonym z doskonałości. Ten stan nazywa się "środkową linią" (kav emtzai). W miarę jak stopniowo wzmacniamy swoją wiedzę za pomocą lewej linii (kav smol), możemy osiągnąć absolutną doskonałość.
Raz jeszcze, pozwólmy sobie przeanalizować pracę, jaka odbywa się w środkowej linii. Musimy rozpocząć swój duchowy rozwój poprzez bycie w zgodzie z prawą linią, która przedstawia sobą odczucie doskonałości w duchowym, szczęścia ze swojego losu i naszego pragnienia wykonywania Woli Stwórcy bezinteresownie i szczerze.
Musimy pytać, "Jak dużo przyjemności czerpiemy ze swoich duchowych poszukiwań?" Bierzemy pod uwagę każdą wystarczającą ilość, ponieważ jesteśmy przekonani, że Stwórca kontroluje wszystko na świecie i cokolwiek odczuwamy w czasie naszych duchowych poszukiwań, musi być tak, jak zapragnął Stwórca.
Jakikolwiek byłby nasz stan musi pochodzić od Stwórcy. Tym samym zwykłe uświadomienie Boskiego Zarządzania i duchowej doskonałości wystarczające jest, aby nas uszczęśliwić, dać nam odczucie naszej własnej doskonałości, i nakłonić nas do dziękowania Stwórcy.
Lecz w tym stanie brak lewej linii, w której sprawdzamy swój własny stan (heshbon nefesh). Ta wewnętrzna praca przeciwna jest do pracy wykonanej w prawej linii, gdzie głównym celem jest gloryfikowanie duchowego i Stwórcy, bez względu na siebie czy na swój własny stan.
Gdy zaczynamy sprawdzać jak poważna jest nasza postawa w stosunku do duchowego oraz jak blisko jesteśmy doskonałości, staje się oczywiste, że wciąż zanurzeni jesteśmy w małostkowym egoizmie i nie możemy nawet kiwnąć palcem ze względu na innych, czy Stwórcę. Odkrywając zło w sobie, musimy dążyć odsunąć to zło od władzy i musimy włożyć w to zadanie nasz największy trud i wysiłek.
Musimy także modlić się do Stwórcy o pomoc, jak tylko staje się jasne, że nie jesteśmy w stanie się zmienić bez pomocy i wsparcia. Tak więc, powstają w człowieku dwie przeciwne linie. Wzdłuż prawej linii odczuwamy, że wszystko jest we władzy Stwórcy i dlatego wszystko jest doskonałe. Tak więc nie pragniemy niczego i dlatego jesteśmy szczęśliwi.
Przy lewej linii nie odczuwamy zainteresowania duchowym; nie mamy poczucia duchowego rozwoju i odczuwamy, że jesteśmy zamknięci w skorupie swojego ego, tak jak wcześniej. Co więcej, nie prosimy Stwórcy o pomoc w uwolnieniu się od tego stanu. Odkrywając zło w sobie, podejmujemy decyzję że obędziemy się bez swoich ogólnych odczuć, ponieważ próbują ona odwieść nas od kontynuowania naszej beznadziejnej pracy nad naprawą swojego egoizmu.
W tym samym czasie, powinniśmy nadal dziękować Stwórcy za nasz obecny stan, szczerze wierząc, że ten stan jest naprawdę doskonałym stanem. Powinniśmy również nadal być tak samo szczęśliwi, jak przed tym gdy zaczęliśmy sprawdzać swój stan.
Jeśli zdołamy podążać za tym, będziemy rozwijać się wzdłuż środkowej linii. Tak więc kluczem jest uniknąć tego, by nie stać się zbyt krytycznym wobec siebie nadmiernie podążając za lewą linią.
Ważne jest również, aby pozostawać w stanie zadowolenia środkowej linii. Tylko wtedy będziemy w stanie wejść w duchową rzeczywistość "obiema stopami", tak się wyrażając.
Istnieją dwa poziomy ludzkiego rozwoju: zwierzęcy i człowieka. (nie można ich mylić z czterema poziomami pragnień). Tak, jak możemy zaobserwować w przyrodzie zwierzęcej, zwierzę żyje w tym samym stanie, w jakim się urodziło. Nie rozwija się. Właściwości, jakie zostały dane mu w dniu jego narodzin, wystarczające są na cały czas trwania jego egzystencji.
To samo można powiedzieć o człowieku, który spoczywa na tym poziomie rozwoju - człowieku, który pozostaje taki sam w czasie wychowywania. Wszelkie zmiany, które zachodzą w życiu takiego człowieka są ilościowe w przyrodzie.
Jednak, nie można tego powiedzieć o typie "człowieka (o typie istoty ludzkiej). W tym stanie, człowiek rodzi się jako egoista. W pewnym momencie, człowiek ten odkrywa że to egoizm rządzi i w odpowiedzi zaczyna pragnąć naprawić tą skazę. Jeśli człowiek naprawdę pragnie zasłużyć sobie na Odkrycie Stwórcy, wtedy muszą mieć miejsce następujące rzeczy:
- Musi być to największym pragnieniem człowieka, tak aby nie istniało żadne inne pragnienie. Ponadto, pragnienie to, musi być nieustanne, ponieważ Stwórca jest wieczny, a Jego Pragnienie dawania dobra jest stałe. Tym samym człowiek, który pragnie zbliżyć się do Stwórcy, musi przypominać Stwórcę także pod względem tej właściwości, tj. wszystkie pragnienia muszą być stałe. Nie mogą zmieniać się w zależności od okoliczności.
- Człowiek musi zdobyć altruistyczne pragnienia i poświęcić wszystkie myśli i pragnienia Stwórcy. Ten poziom nazywa się hesed lub katnut. W końcu człowiek zasłuży sobie na Światło Wiary, które obdarzy go darem wiary.
- Człowiek musi zasłużyć sobie na kompletne i doskonałe poznanie Stwórcy. Skutek działań człowieka zdeterminowany jest duchowym poziomem człowieka. Jednakże nie będzie żadnych różnic pomiędzy duchowymi poziomami, jeśli Światło Stwórcy będzie oświecać człowieka. Ponieważ Stwórca obdarza odbiorcę naczyniem i Światłem duszy równocześnie, człowiek odczuwa otrzymaną wiedzę jako doskonałą. Zazwyczaj jesteśmy w pełnej zgodzie z naszym ciałem; ciało dyktuje nam swoje pragnienia i odwdzięcza się nam za naszą pracę, pozwalając nam doświadczać przyjemności. Przyjemność, sama w sobie jest duchowa, lecz w naszym świecie musi ona być połączona z jakimś materialnym nośnikiem (np. jedzenie, seks, muzyka), aby umożliwić nam jej doświadczenie. Nawet pomimo tego, że wewnątrz siebie odczuwamy czystą rozkosz, nie jesteśmy w stanie oddzielić jej całkowicie od jej nośnika.
Różni ludzie, znajdują przyjemność w różnych rzeczach i w różnych rodzajach nośników przyjemności. Lecz przyjemność sama w sobie jest duchowa nawet pomimo tego, że doświadczamy jej w naszym mózgu jako efekt impulsów elektrycznych. Teoretycznie, możliwym jest w pełni symulować szeroki zakres przyjemności wysyłając impulsy elektryczne do mózgu. Ponieważ przyzwyczajeni jesteśmy do otrzymywania różnych przyjemności w formie ich materialnych nośników, ta czysta przyjemność będzie odtwarzać obraz różnych nośników w pamięci człowieka, aby umysł mógł tworzyć muzykę, smak jedzenia i tak dalej.
Powyższe czyni jasnym, że my i nasze ciało służymy sobie nawzajem. Dlatego, gdy nasze ciało zgadza się na pracę, oczekuje ono wynagrodzenia w jakiejś formie rozkoszy.
Uciekanie od nieprzyjemnych odczuć również można uznać za rodzaj przyjemności. Każda zależność pomiędzy wykonaną pracą, a otrzymaną przyjemnością (wynagrodzeniem) jest wyraźnym znakiem, że człowiek dokonał egoistycznego czynu.
Z drugiej strony, jeśli człowiek odczuwa, iż ciało sprzeciwia się i pyta "Po co pracować?", oznacza to, że ciało nie przewiduje większej przyjemności w przyszłości, niż ta którą posiada w danej chwili. Bynajmniej nie ma wystarczającego powiększenia przyjemności, aby przezwyciężyć skłonność do pozostania w stanie spoczynku. Tak więc nie widzi ono żadnej korzyści w zmianie swojego stanu.
Lecz jeśli człowiek zdecyduje się porzucić rozważania ciała i wybierze koncentrację na polepszaniu stanu duszy, wtedy ciało odmówi uczynienia najmniejszego nawet ruchu chyba, że jest tam perspektywa jakiejś osobistej korzyści.
Tym samym, pozostanie tylko jedno rozwiązanie - błagać Stwórcę o pomoc, aby iść naprzód. Stwórca nie zmienia ciała człowieka, ani nie zmienia natury człowieka. Nie sprawia cudów, by zmieniać fundamentalne prawa przyrody.
Jednakże, w odpowiedzi na prawdziwą modlitwę, Stwórca daje człowiekowi duszę - siłę, aby działać na zasadzie prawdy.
Gdy otrzymujemy egoistyczną rozkosz, oznacza to, że ktoś inny nie będzie szczęśliwy z tego powodu.
Jest tak dlatego, że egoistyczna rozkosz skupia się nie tylko na tym, co my posiadamy, lecz także na tym, czego nie posiadają inni, ponieważ wszystkie przyjemności są względne i relatywne.
Z tej przyczyny, niemożliwym jest zbudowanie uczciwego społeczeństwa na bazie umiarkowanego egoizmu. Błędny charakter takiej utopii był udowodniony w naszej historii, szczególnie w starych społeczeństwach, w byłym ZSSR czy w innych próbach budowy socjalizmu.
Niemożliwe jest, aby zadowolić każdego członka egoistycznego społeczeństwa, ponieważ jednostki zawsze porównują się z innymi. Jest to dobre w małych osadach.
Tak więc Stwórca, który zawsze pragnie nagrodzić każdego nieskończoną rozkoszą, postawił jeden warunek - że ta rozkosz nie powinna być ograniczona pragnieniami ciała. Rozkosz zostanie dana tylko pragnieniom, które są niezależne od pragnień ciała. Te pragnienia znane są jako "altruistyczne" (ashpa`ah).
Kabała jest sekwencją duchowych korzeni postępujących zgodnie z niezmiennymi prawami, łączącymi i skierowanymi na jeden wspólny cel - "pojęcie wielkości i mądrości Stwórcy przez stworzenia tego świata".
Język kabalistyczny jest ściśle związany z duchowymi obiektami i ich działaniem. Tym samym, może być studiowany tylko w czasie badania procesu stworzenia. Kabała porusza pewne zagadnienia, które następnie odkrywane są poszukującym duchowej percepcji. Nie ma tam pojęcia czasu, a tylko łańcuch przyczynowo-skutkowy, gdzie każdy skutek w nim, wywołuje przyczynę następnego skutku - stworzenie nowego działania lub obiektu.
W zasadzie, to co uważamy za czas, nawet w naszym świecie, jest właściwie naszą percepcją wewnętrznego procesu przyczynowo-skutkowego. Nawet nauka stwierdza, że czas, jak również przestrzeń, są pojęciami względnymi. Miejsce lub przestrzeń są pragnieniem rozkoszy. Działanie jest albo otrzymywaniem rozkoszy albo jej odrzuceniem.
"Na początku", to znaczy, przed stworzeniem, nie istniało nic oprócz Stwórcy. Nie może On być określony żadną inna nazwą, ponieważ każda nazwa nasuwa pewną percepcję obiektu. A jedyną rzeczą, jaką postrzegamy w Nim jest fakt, że stworzył nas. Tak więc możemy zwracać się do Niego tylko jako do naszego Stwórcy, Stworzyciela.
Stwórca przekazuje Światło. Światło przedstawia sobą Jego pragnienie stworzenia tworów i obdarzenia ich odczuciem zadowolenia przez Niego. Tylko ta pojedyncza właściwość Światła, które pochodzi od Stwórcy daje nam podstawę, dzięki której możemy Go osądzać.
Mówiąc ściślej, percepcja Światła nie pozwala nam wysuwać opinii o samym Stwórcy, a tylko o percepcji, jaką On chce w nas wzbudzić. Dlatego odnosimy się do Niego jak do Kogoś, Kto chce nam sprawić przyjemność.
Rozkosz ta nie pochodzi tylko z samego Światła, lecz wywoływana jest w nas na skutek Oświetlenia naszych "narządów duchowego postrzegania". Podobnie kawałek mięsa, sam w sobie, nie zawiera rozkoszy, jaką odczuwa człowiek, gdy go próbuje. Jedynie poprzez kontakt z narządami zmysłu dany obiekt może wytworzyć w nas odczucie przyjemności.
Każda czynność, duchowa czy fizyczna, składa się zarówno z myśli jak i z działania, które ucieleśnia tę myśl.
Myślą (zamiarem) Stwórcy jest obdarzać rozkoszą Swoje stworzenia. W rezultacie nagradza nas rozkoszą.
Ta czynność nazywana jest "oddawaniem ze względu na oddawanie". Nazywana jest prostą czynnością, ponieważ jej cel odpowiada jej kierunkowi.
Stworzenie stworzone zostało by być egoistyczne w swej naturze, to znaczy, że nie mamy innego celu, jak tylko osiągać rozkosz. Możemy zajmować się otrzymywaniem, albo oddawaniem jako częścią dążenia za tym, czego pragniemy, lecz nasz ostateczny cel zawsze pozostanie otrzymywaniem, nawet jeśli dajemy coś fizycznie drugiemu człowiekowi.
Jeśli czynność (działanie) cechuje się tym samym kierunkiem co cel, to znaczy, jeśli rezultat czynności jest otrzymywaniem, i celem jest otrzymywanie, wtedy taką czynność określa się jako "proste działanie". Z drugiej strony, jeśli kierunkiem jest oddawanie, lecz celem otrzymywanie, wtedy czynność określana jest jako "złożona", ponieważ jej cel i kierunek odbiegają od siebie intencją (zamiarem).
Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie pragnień i sfery skutków naszych pragnień ponad przestrzenią. Dlatego, możemy wyobrazić sobie Stwórcę jako duchową Siłę, która wypełnia przestrzeń. Kabaliści mówią, że Stwórca początkowo zaprojektował człowieka ze zdolnością do zajmowania się tylko prostymi działaniami (czynnościami); jednak, skomplikowaliśmy początkowy zamiar.
Im wyżej wchodzimy po duchowej drabinie, tym prostsze stają się prawa stworzenia, ponieważ podstawowe, fundamentalne kategorie są proste i niezłożone.
Lecz ponieważ nie udaje nam się postrzegać Źródła stworzenia, a zamiast tego widzimy tylko odległe konsekwencje, widzimy prawa stworzenia w naszym świecie jako składające się z warunków i ograniczeń, a tym samym jako skomplikowane.
Ponieważ autentyczne książki Kabalistyczne zawierają ukryte Światło, które emanuje od autorów w czasie gdy piszą swoje książki, ważnym jest aby mieć właściwą intencję podczas studiowania takich pism, mianowicie, pragnienie odczucia Stwórcy. Ważne jest również, aby w czasie studiowania, modlić się o to, ażeby otrzymać duchowy umysł i pojmowanie, które posiadał autor. W ten sposób możemy utworzyć połączenie z autorem i zwracać się do niego.
Tym samym, istotnym jest również by wstrzymywać się od czytania prac innych autorów, szczególnie tych, które również dotyczą światów duchowych. Przyczyna tego jest taka, że Ci autorzy również mogą wpływać na czytelnika. Jeśli chcemy zdobyć wiedzę duchową, musimy ustanowić specjalny codzienny porządek i chronić się od pobocznych wpływów, niestosownych wiadomości i szkodliwych książek.
Musimy również unikać kontaktu z innymi ludźmi, za wyjątkiem sytuacji, kiedy staje się to konieczne w pracy czy nauce, bez rozmyślnego unikania ich, ale ciągle kontrolując własne myśli. Gdy to konieczne możemy myśleć o swojej pracy. Resztę czasu powinniśmy poświęcić na rozmyślanie o sensie życia.
Osiąganie sensu życia zależy bardziej od jakości czynionego wysiłku niż od ilości: jeden człowiek może ślęczeć nad książkami całymi dniami, a inny może poświęcać tylko godzinę dziennie na swoje studia, stosownie do wymagań pracy i rodziny.
Każdy wysiłek można mierzyć tylko w relacji do wolnego czasu jaki posiada człowiek, oraz ustalając to, jak bardzo człowiek cierpi z powodu braku czasu, który mógłby przeznaczyć na duchowe. Wynik jest wprost proporcjonalny do intensywności intencji człowieka: odkrywanie jest celem, dla którego człowiek poświęca czas na studia i samo-naprawę.
Są dwie metody karmienia dziecka. Jedna to siłą. Nie przynosi ona dziecku przyjemności, ale wciąż dostarcza pożywienia niezbędnego do wzrostu i budowy siły. W Kabale, ten rodzaj traktowania (kultywowania) człowieka znany jest jako "na konto Wyższego".
Jednakże, "dziecko" może chcieć rozwijać się duchowo sięgając po duchowe pożywienie niezależnie. Może mieć to miejsce po zwiększeniu apetytu na nie (uświadamiając sobie jego konieczność lub doświadczając rozkoszy ze Światła). Wtedy, nie tylko człowiek rozwija się duchowo, lecz również czerpie radość z życia, to znaczy z rozwoju duchowej percepcji.
Ostre odczucie wytwarzane w nas poprzez świadomość dobra i zła znane jest w Kabale jako "proces kultywowania": tak jak matka unosi swoje niemowlę do swej piersi i daje mu jeść, tak i Kabaliście dawane jest Światło zawarte w Wyższym Duchowym Poziomie, żeby człowiek jasno widział i odczuwał przepaść między dobrem i złem.
A następnie, tak jak matka zabiera niemowlę od swej piersi, tak i Kabalista traci połączenie z Wyższym Źródłem, jak również wyraziste rozróżnienie dobra i zła. Proces ten zaprojektowany został, aby pobudzić człowieka do modlitwy do Stwórcy o taką samą zdolność postrzegania (kilim) dobra i zła, jaką posiada Wyższe Źródło.
Otrzymujemy z Góry zarówno egoizm, jak i altruizm. Różnica jest w tym, że człowiek otrzymuje egoistyczne pragnienia rodząc się, podczas gdy wytrwale i uporczywie musi prosić o pragnienia altruistyczne.
Najpierw, musimy osiągnąć stan, w którym zechcemy "sprawiać przyjemność Stwórcy", tak samo jak Stwórca sprawia przyjemność nam, bez względu na nasze egoistyczne pragnienia (podnosząc poziomy światów BYA). Następnie powinniśmy określić, co sprawi radość i przyjemność Stwórcy.
W końcu zobaczymy, że możemy sprawić przyjemność Stwórcy, tylko doświadczając rozkoszy. Nazywa się to "otrzymywaniem ze względu na Stwórcę" i oznacza poziom świata (Atzilut).
Osiąganie różnych stopni intensywności pragnienia bezinteresownego oddawania Stwórcy nazywa się "stopniami światów BYA" (Beria, Yetzira, Assiya). Nabywanie siły do otrzymywania rozkoszy od Stwórcy ze względu na Niego znane jest jako "osiąganie poziomu świata" (Atzilut).
Beit midrash jest miejscem, w którym uczymy się pożądać (pragnąć) (lidrosh) duchowej siły Stwórcy i duchowej siły w ogóle. Uczymy się tam również pożądać odczucia celu stworzenia, jak również percepcji Stwórcy. Ponieważ my (nasze ciała, nasz egoizm) dążymy naturalnie w kierunku , co jest silniejsze i większe niż my sami, musimy modlić się do Stwórcy, aby odkrył nam siebie i pozwolił zobaczyć nam naszą znikomość w porównaniu z Jego wielkością. Wtedy, będziemy podążać w Jego kierunku naturalnie, jak w kierunku największego i najsilniejszego.
Tym, co ma dla nas największe znaczenie jest ważność (waga) naszego dążenia. Dla przykładu, bogaci ludzie mogą ciężko pracować tylko po to, aby wzbudzić zazdrość innych ludzi. Lecz gdyby bogactwo przestało mieć dłużej znaczenie, ludzie przestaliby zazdrościć im, a tym samym nie mieliby oni już zachęty do dalszej pracy.
Dlatego najważniejszą rzeczą jest uświadomić sobie istotność postrzegania Stwórcy. Nigdy nie nadejdzie taki czas, kiedy jednostka będzie w stanie osiągnąć duchową rzeczywistość bez żadnego wysiłku, ponieważ ten wysiłek jest naczyniem dla Światła.
Przed tym jak Kabalista Ari wprowadził swoją naprawę do tego świata, było nieco łatwiej osiągnąć duchowe. Jednakże, po tym jak Ari otworzył drogę do pojęcia duchowego, stało się dużo trudniejszym porzucenie przyjemności tego świata.
Przed Ari, duchowe drogi były zamknięte i nie było rzeczywistej gotowości z Góry by wylać Światło na stworzenia. Ariotworzył nieznacznie źródło Światła. Sprawiło to, że trudniejsza stała się walka człowieka ze swoim egoizmem; w rzeczywistości, egoizm stał się silniejszy i bardziej wyszukany.
Schematycznie można przedstawić to za pomocą następującego przykładu. Przypuśćmy, że przed czasami Ari, człowiek mógł zdobyć 100 jednostek poznania (zrozumienia). Każdy wysiłek równy 1 jednostce dawał 1 jednostkę postrzegania. Dziś, po naprawach wprowadzonych do świata przez Ari, człowiek może zdobyć 100 jednostek postrzegania dzięki 1 jednostce wysiłku, lecz nieporównywalnie trudniej jest uczynić tą 1 jednostkę wysiłku.
Rabbi Yehuda Szlag (Baal HaSulam) wprowadził taką naprawę do świata, że teraz człowiek nie może oszukać sam siebie, myśląc że jest doskonały, lecz musi podążać drogą wiary ponad wiedzą i rozumem. Pomimo tego, że droga stała się nieco wyraźniejsza, to pokolenie nie jest w stanie wykonać wymaganej ilości i jakości wysiłku, tak jak mogło zrobić to poprzednie pokolenie. I to pomimo faktu, iż percepcja wad człowieka jest jaśniejsza niż wcześniej.
Lecz to pokolenie nie podnosi się duchowo na poziom na jaki zasługuje, ponad materialny, jak czyniły to poprzednie pokolenia, kiedy większość ludzi pragnęła zrobić wszystko ze względu na duchowy rozwój.
Znacząca naprawa wprowadzona została do świata przez Kabalistę Baal Shem-Tov. Nawet masy mogły poczuć nieznaczny wzrost w ilości duchowego w świecie. Przez moment, Ci którzy pragnęli go, stwierdzili, że nawet łatwiej osiągnąć duchowe.
Żeby dobrać godnych uczniów do swojej Kabalistycznej grupy, Baal Shem-Tov założył Admorut - podział żydowskiej społeczności na sekcje, z których każda miała Kabalistę jako swojego własnego duchowego przywódcę. Ci Przywódcy (Admorim) wybierali jednostki, które uważali za warte studiów Kabały w ich Heder (salach). Tam zajmowali się oni budowaniem następnego pokolenia Kabalistów i przywódców ludzi.
Lecz rezultat naprawy wprowadzonej przez Baal Shem-Tov minął, ponieważ nie wszyscy przywódcy naszego pokolenia są Kabalistami i są zdolni postrzegać Stwórcę. Po odejściu Baal Sulam, nasz świat był w stanie duchowej degradacji, która zawsze poprzedza zbliżający się awans.
Postrzeganie nas samych jako istoty, które zostały stworzone oznacza postrzeganie nas jako oddzielone od Stwórcy. Ponieważ nasza egoistyczna natura zmusza nas abyśmy instynktownie uciekali od wszystkiego, co powoduje, że cierpimy, Stwórca wykorzystuje to, aby prowadzić nas do dobra. Usuwa przyjemność z materialnego świata, który nas otacza i obdarza nas rozkoszą tylko przez altruistyczne czyny. Jest to droga cierpień.
