Pokolenia przychodzą i odchodzą, a jednak każde z nich i każdy człowiek indywidualnie zadają sobie to samo pytanie o sens życia. Dzieje się to szczególnie w czasach wojny i globalnego cierpienia oraz podczas okresów nieszczęścia, które przytrafiają się każdemu z nas w pewnych momentach naszego życia. Jaki jest cel życia, które kosztuje nas tak wiele, że brak cierpienia nazywany jest szczęściem?
W talmudycznej "Etyce Ojców" mówi się: Wbrew swojej woli się narodziłeś, wbrew swojej woli żyjesz i wbrew swojej woli umrzesz.
Każde pokolenie ma wypić swój kielich goryczy. Są wśród nas tacy, którzy żyli złych czasach, w okresie wojny i w burzliwych czasach tuż po niej. Lecz ja widzę moje pokolenie przygniecione problemami, cierpieniem, niezdolne do tego, by się urządzić i odnaleźć siebie.
W tej atmosferze pytanie odnośnie sensu naszego życia szczególnie rzuca się w oczy. Jednocześnie wydaje się, że życia jest trudniejsze niż sama śmierć; dlatego też nie jest zaskoczeniem, że "Etyka Ojców" stwierdza" Wbrew swojej woli żyjesz.
Przyroda stworzyła nas i jesteśmy zmuszeni żyć z cechami, które zostały nam narzucone. Wygląda to tak, jakbyśmy byli tylko pół-inteligentnymi istotami: myślącymi tylko w takim stopniu, że jesteśmy świadomi, iż nasze działania są zdeterminowane przez nasze wrodzone cechy i właściwości nam charakterystyczne oraz świadomi tego, że nie możemy uczynić wbrew nim. Jeśli zdani jesteśmy na łaskę natury, wtedy nie jesteśmy w stanie przewidzieć dokąd nieokiełznana przyroda może nas zaprowadzić, powodując konflikty pomiędzy jednostkami lub całymi narodami, które jak zwierzęta dążą za instynktami. A jednak, podświadomie, nie możemy zaakceptować porównywania nas z prymitywnymi w swym rozwoju zwierzętami.
Jeśli jednak istnieje Boska Siła, która nas stworzyła - dlaczego nie dostrzegamy jej, dlaczego ukryła się przed nami? Przecież gdybyśmy wiedzieli, czego od nas wymaga, nie popełnialibyśmy w naszym życiu błędów, za które jesteśmy karani cierpieniem.
O ile łatwiejsze byłoby życie, gdyby Stwórca nie pozostawał ukryty przed człowiekiem, lecz był wyraźnie postrzegany przez każdego z osobna i wszystkich razem.
Nie mielibyśmy wtedy wątpliwości co do Jego istnienia. Bylibyśmy w stanie obserwować efekty Jego ingerencji w otaczającym świecie, uświadamialibyśmy sobie przyczyny i cel naszego stworzenia, wyraźnie widzielibyśmy konsekwencje naszych działań i Jego odpowiedzi na nasze czyny; bylibyśmy w stanie omawiać wszystkie nasze problemy w rozmowie z Nim, moglibyśmy prosić o pomoc, o opiekę, moglibyśmy skarżyć się Jemu na nasze problemy, kłopoty i moglibyśmy również prosić Go, by wyjaśnił nam, dlaczego traktuje nas tak, jak to robi.
W końcu, moglibyśmy skonsultować się z Nim w sprawie przyszłości, bylibyśmy w ciągłym kontakcie z Nim i moglibyśmy naprawiać siebie zgodnie z Jego radą. Podsumowując, On byłby zadowolony, a my również byśmy na tym skorzystali.
Tak, jak dziecko jest świadome swojej matki od momentu swoich narodzin, tak my bylibyśmy świadomi Stwórcy. Uczylibyśmy się prawidłowej drogi życia, obserwując Jego reakcje na nasze działania, a nawet na nasze zamiary. Dostrzegalibyśmy Stwórcę będącego tak blisko, jak każda matka, ponieważ widzielibyśmy Go jako Źródło naszych narodzin, jako naszego rodzica i jako przyczynę naszego istnienia oraz całego naszego przyszłego życia.
Jeśli byłoby właśnie tak, nie potrzebne byłyby nam rządy, szkoły czy wychowawcy. Istnienie wszystkich państw i narodów byłoby w zasadzie skoncentrowane na cudownym i prostym współżyciu ze względu na wspólną praprzyczynę, widoczną dla wszystkich i ze względu na nasze duchowe zjednoczenie się z wyraźnie widocznym i postrzegalnym Stwórcą.
Działania każdego byłyby kierowane przez jasne duchowe prawa, zwane "przykazaniami" i każdy przestrzegałby ich, ponieważ ich łamanie oznaczałoby wyrządzanie szkody sobie, jednoznaczne ze skokiem w ogień czy w przepaść.
Jeśli moglibyśmy jasno i wyraźnie postrzegać Stwórcę i Jego Opiekę, nie mielibyśmy żadnych trudności w wykonywaniu najtrudniejszych zadań, ponieważ korzyści z nich płynące byłyby widoczne i oczywiste. Byłoby to tak, jak gdybyśmy oddawali wszystko co posiadamy obcym, bez zastanawiania się dwa razy nad teraźniejszością czy przyszłością.
A jednak nie byłby to żaden problem, ponieważ świadomość Boskiego Panowania pozwoliłaby nam widzieć korzyści z bezinteresownego działania. Wiedzielibyśmy, że jesteśmy pod władzą miłosiernego i wiecznego Stwórcy.
Wyobraź sobie, jak naturalne byłoby (a także jak nienaturalne i niemożliwe jest to w obecnym stanie Boskiego ukrycia) oddawanie siebie w pełni Stwórcy, oddanie wszystkich naszych myśli i pragnień Jemu bez zastrzeżeń oraz jak naturalne byłoby bycie takimi, jakimi On chciałby żebyśmy byli.
Nie martwilibyśmy się o siebie w najmniejszym nawet stopniu i nie myślelibyśmy w ogóle o sobie. W rzeczywistości przestalibyśmy być świadomi samych siebie i przekazalibyśmy wszystkie nasze odczucia od siebie Stwórcy, dla Niego, próbując zbliżyć się do Niego i żyć poprzez Jego myśli i Jego Wolę.
Z powyższego powinno wynikać, że jedynym brakującym elementem w naszym świecie jest postrzeganie Stwórcy.
Osiągnięcie takiej percepcji powinno być naszym jedynym celem na tym świecie. Jedynym celem, dla osiągnięcia którego nie powinniśmy szczędzić wysiłków, ponieważ tylko wtedy, gdy jesteśmy w stanie postrzegać Stwórcę możemy otrzymać Jego pomoc. Uchroniłoby to nas zarówno od nieszczęść tego życia, jak i od wewnętrznej śmierci, dając nam poprzez to duchową nieśmiertelność bez potrzeby powtórnego powrotu na ten świat.
Metoda poszukiwania naszego postrzegania Stwórcy znana jest jako Kabała. Nasza percepcja Stwórcy zwana jest wiarą. Jednakże często jesteśmy w błędzie, sądząc, iż wiara oznacza błądzenie w ciemności, bez postrzegania i odczuwania Stwórcy.
W rzeczywistości wiara oznacza coś dokładnie przeciwnego. Według Kabały Światło Stwórcy, które napełnia człowieka, Światło połączenia ze Stwórcą, Światło, które daje poczucie połączenia z Nim (Or Hasadim) znane jest jako "Światło Wiary" czy po prostu wiara.
Wiara, Światło Stwórcy, daje nam poczucie bycia połączonym z wiecznością. Przynosi nam zrozumienie, pojęcie Stwórcy, odczucie całkowitego kontaktu z Nim, jak również zupełnego bezpieczeństwa, nieśmiertelności, wielkości i siły. Staje się jasne, że uwolnienie się od naszej tymczasowej egzystencji i od naszego cierpienia (powodowanego daremną pogonią za przemijającymi przyjemnościami) ma miejsce tylko po osiągnięciu wiary, dzięki której będziemy zdolni postrzegać Stwórcę.
Ogólnie rzecz ujmując, jedyną przyczyną naszych nieszczęść, bezwartościowości i tymczasowej istoty naszego życia jest brak postrzegania Stwórcy. Kabała popycha nas w Jego kierunku, ucząc: Spróbuj i zobacz, że Stwórca jest dobry. Celem tej książki jest poprowadzić Cię przez początkowe etapy ścieżki ku postrzeganiu Stwórcy.
Okno Serca
Jasne jest, że od stworzenia świata ludzkość cierpiała męki i ból tak wielkie, że często były one gorsze niż sama śmierć. Kto, jeśli nie Stwórca, jest Źródłem tego cierpienia?
Ile jednostek od zarania dziejów pragnęło cierpieć i gotowych było wytrzymać każdy ból po to, żeby osiągnąć wyższą mądrość i duchową wzniosłość? Ile z nich dobrowolnie poddawało się cierpieniom nie do zniesienia, tylko po to, by odnaleźć przynajmniej cząstkę duchowej percepcji i pojmowania Wyższej Siły, i żeby pozostać sługą Stwórcy ze względu na połączenie się z Nim.
A jednak przeżyli swe życie nie otrzymując żadnej odpowiedzi i bez żadnych widocznych osiągnięć odeszli z tego świata z niczym, tak jak nań przyszli...
Dlaczego Stwórca ignorował ich modlitwy? Dlaczego odwrócił się od nich i pogardził ich cierpieniem? Każdy z tych ludzi podświadomie zdawał sobie sprawę, że istnieje wyższy sens Wszechświata i każdego zdarzenia, które ma w nim miejsce. Ta świadomość nazywana jest "kroplą zjednoczenia" jednostki ze Stwórcą.
W rzeczywistości, pomimo ich bytowania w egoizmie i niesamowitej męki, gdy poczuli odrzucenie Stwórcy, zobaczyli nagle otwarcie się okna w ich sercu, które do tego momentu było zamknięte. Aż do wtedy ich serca nie były zdolne do odczuwania czegokolwiek, oprócz własnego bólu i pragnień.
To okno ujawniło, że byli godni doświadczyć i poczuć tęsknotę za "kroplą zjednoczenia", przenikającą każde serce poprzez jego zburzone mury. Dlatego wszystkie ich cechy zostały zamienione na przeciwne, przypominające właściwości Stwórcy.
Dopiero wtedy mogli uświadomić sobie, że mogą zjednoczyć się ze Stwórcą tylko podczas intensywnego cierpienia. Dopiero wtedy mogli uchwycić Jedność ze Stwórcą, ponieważ był tam obecny On, jak również "kropla zjednoczenia" z Nim. W momencie tego doświadczenia, Światło stało się widoczne i wypełniło ich oddech.
Właśnie z powodu oddechów percepcji i poznania oraz z powodu straszliwych sprzeczności udręczonej duszy, Stwórca sam wypełnił tych ludzi takim bezgranicznym i wspaniałym szczęściem, że niemożliwym jest wyobrazić sobie coś bardziej doskonałego. Wszystko było im dane, by pozwolić na odczucie, że ich cierpienie i udręka miały pewną wartość. Było to konieczne, by mogli doświadczyć Najwyższej Perfekcji.
Po osiągnięciu tego stanu każda komórka ich ciała przekonywała, że każdy na naszym świecie będzie chciał przejść tego typu cierpienia, aby doświadczyć, przynajmniej raz w życiu, szczęścia z powodu zjednoczenia się ze Stwórcą.
Dlaczego w takim razie Stwórca milczy w odpowiedzi na ludzkie prośby o ulgę i pomoc?
Można to wytłumaczyć w następujący sposób: ludzie są o wiele bardziej zajęci swoim własnym rozwojem, niż wysławianiem Stwórcy. Dlatego też ich łzy są bezwartościowe i odchodzą oni z tego świata tak, jak do niego przyszli - z niczym.
Ostatecznym przeznaczeniem każdego zwierzęcia jest śmierć, a ludzie, którzy nie doświadczyli Stwórcy są jak zwierzęta. Z drugiej strony, jeśli człowiek zajmuje się wychwalaniem Stwórcy, jemu Stwórca sam się ukaże.
"Krople zjednoczenia", które wypełniają sens stworzenia płyną do serca tych, którzy dbają o sławę i miłość Stwórcy. Płyną do tych, którzy zamiast narzekać na niesprawiedliwość Boskiego Panowania, są całkowicie przekonani wewnętrznie, że wszystko, co Stwórca uczynił, dzieje się dla ich własnego dobra.
Sfera ducha nie może być rozdzielona na odrębne części. Możemy początkowo pojmować całość tylko częściowo, dopóki nie pojmiemy jej całkowicie.
Dlatego też powodzenie naszych duchowych wysiłków zależy od czystości naszych zamiarów. Duchowe Światło płynie jedynie do tych części naszego serca, które zostały oczyszczone z egoizmu.
Patrząc obiektywnie na stan ludzkości i wszystkiego, co nas otacza, możemy lepiej ocenić stworzenie. I jeżeli Stwórca istnieje, jak twierdzą kabaliści, czyli ci którzy porozumiewają się z Nim bezpośrednio, Jego istnienie posiada ważne przesłanie dla nas. Jeśli Stwórca rzeczywiście generuje wszelkie okoliczności, które wpływają na nasze życie, nie ma nic bardziej logicznego, aniżeli próby utrzymywania najbliższego jak to możliwe kontaktu z Nim.
Jednakże, jeżeli usilnie próbowaliśmy odczuć taki stan, to z powodu ukrycia Stwórcy przed naszymi zmysłami, postępując w ten sposób, będziemy odczuwać zawieszenie w powietrzu, bez żadnego wsparcia. Bez wzroku, czucia, słuchu, czy bez otrzymywania odczuć zmysłowych, będziemy pochłonięci jednokierunkowym wysiłkiem, krzycząc w pustą przestrzeń.
Dlaczego w takim razie Stwórca stworzył nas w taki sposób, że nie możemy Go postrzegać? Co więcej, dlaczego powinien On ukrywać się przed nami? Dlaczego nawet, gdy wołamy, zwracamy się do Niego, On zdaje się nie odpowiadać, woląc wpływać na nas w sposób, który jest przed nami ukryty za kurtyną natury i za naszym otoczeniem?
Jeśli pragnął On naprawić nas, to znaczy naprawić Swój własny "błąd" w stworzeniu, mógł uczynić to dawno temu, pośrednio, czy bezpośrednio. Gdyby ujawnił nam siebie, wszyscy wiedzielibyśmy i doceniali Go w stopniu dopuszczalnym przez nasze zmysły i inteligencję z jaką nas stworzył. Z pewnością wtedy wiedzielibyśmy, co robić i jak działać w tym świecie, który rzekomo został stworzony dla nas.
Co więcej, paradoksalnie, gdy usiłujemy osiągnąć Stwórcę, wyczuwać Go, zbliżyć się do Niego, odczuwamy, że nasza tęsknota za Stwórcą ginie, znika. Lecz, jeśli Stwórca panuje nad wszystkimi naszymi odczuciami, dlaczego w takim razie specjalnie zabiera to pragnienie od tych, którzy chcą Go doświadczyć?
Mało tego: dlaczego Stwórca kładzie wszelkie możliwe rodzaje przeszkód na naszej drodze poszukiwań? Ci z nas, którzy usiłują podejść bliżej, spotykają się często z odrzuceniem. Może On nawet zadawać wieloletnie cierpienia tym, którzy Go poszukują.
Zdarza się, że możemy nawet odczuwać, iż duma i arogancja, których powinniśmy się wyzbyć, są nieskończenie bardziej charakterystyczne dla Stwórcy! I na koniec, jeśli Stwórca jest miłosierny i litościwy, szczególnie dla tych, którzy szukają Go, dlaczego nie otrzymujemy odpowiedzi na łzy i wołanie?
Jeśli możemy zmieniać coś w naszym życiu, oznacza to, że On dał nam wolną wolę, byśmy dokonali tych zmian. Lecz z jakich powodów nie obdarzył nas wystarczającą wiedzą, by uniknąć cierpienia, które towarzyszy naszej egzystencji i naszemu duchowemu rozwojowi.
Z drugiej strony, jeśli nie ma wolnej woli, co wtedy może być bardziej przykre niż uczynienie nas bezsensownie cierpiącymi przez lata w okrutnym świecie, który On stworzył? Z pewnością takich żalów jest nieskończona ilość. I jeśli Stwórca jest przyczyną takiego stanu, musimy wtedy bardziej krytykować Go i obwiniać za to, co robimy, doświadczając bólu i cierpienia.
Stwórca widzi wszystko, co dzieje się w naszych sercach.
Gdy jesteśmy czymś oburzeni, uczucie niezadowolenia może zostać zinterpretowane jako obwinianie Stwórcy, nawet jeśli nie jest On bezpośrednio winny, czy nawet, gdy nie wierzymy w Jego istnienie.
Każdy z nas ma rację utrzymując swoje przekonania, niezależnie od tego, jakie by one nie było. Dzieje się tak dlatego, że akceptujemy tylko to, co odczuwamy w danym momencie, jak również to, co przeanalizowaliśmy w swoim umyśle.
Jednakże Ci z olbrzymim życiowym doświadczeniem wiedzą, jak drastycznie nasze poglądy mogą się zmieniać przez lata. Nie możemy stwierdzić, że dawniej byliśmy w błędzie, a teraz mamy rację. Musimy uświadomić sobie, że dzisiejszy punkt widzenia może okazać się jutro błędny. Dlatego wnioski, jakie wyciągamy z dowolnej sytuacji są prawidłowe tylko dla tej szczególnej sytuacji. Jednak mogą one być całkowicie odwrotne do wniosków, jakie wyciągnęlibyśmy w innych sytuacjach.
Tym samym nie możemy oceniać czy osądzać innych światów lub ich praw, bazując na naszych własnych, aktualnych kryteriach - kryteriach naszego świata. Nie posiadamy nieziemskiego intelektu czy percepcji i wciąż popełniamy błędy, nawet wewnątrz granic naszego własnego świata. Dlatego nie możemy wyciągać wniosków o nieznanym i sądzić o nich.
Tylko Ci z nas, którzy posiadają niezbędne paranormalne właściwości mogą prawidłowo osądzać to, co tyczy się istnienia ponad i poza tym, co naturalne. Ci, którzy posiadają zarówno ponadnaturalne, jak i "ziemskie" właściwości, mogą nam bliżej określić to, co nie z tego świata. Taki człowiek znany jest jako kabalista - człowiek z naszego świata stworzony z tymi samymi właściwościami, co każdy z nas, lecz obdarzony także innymi z góry, które zezwalają tej osobie opisywać nam, co dzieje się w innych światach.
Dlatego właśnie Stwórca pozwolił pewnym kabalistom ujawnić ich wiedzę ogromnej liczbie ludzi w społeczeństwie, ażeby pomóc innym połączyć się z Nim. W języku, który możemy zrozumieć, kabaliści wyjaśniają, że struktura i funkcjonowanie rozumu w duchowych, wyższych światach bazuje na prawach, które różnią się, a wręcz są przeciwne istocie naszych, ziemskich praw.
Wiara ponad rozumem
Nie ma żadnej granicy oddzielającej nasz świat od tego wyższego, duchowego. Lecz dlatego, że świat duchowy jest zgodnie z jego właściwościami anty-światem, znajduje się tak daleko poza naszym postrzeganiem, że po tym jak rodzimy się tu, całkowicie zapominamy wszystko, co dotyczyło naszego poprzedniego stanu.
Naturalnie, jedynym sposobem byśmy mogli odczuć "anty-świat" jest zrozumienie jego esencji, podstawy, jego przyczyny i jego właściwości. Jak możemy zmienić naszą obecną naturę, istotę, żeby zdobyć tę całkowicie przeciwną?
Podstawowe prawo duchowego świata wyrazić można w dwóch słowach:
"Absolutny altruizm"
Jak możemy zdobyć taką właściwość? Kabaliści proponują nam poddanie się transformacji wewnętrznej. Tylko poprzez wewnętrzne działanie, jesteśmy w stanie dostrzec i odczuć świat duchowy i zacząć żyć w obu światach równocześnie.
Taka transformacja nazywana jest "wiarą ponad rozumem". Świat duchowy jest światem altruistycznym. Każde pragnienie i działanie, które istnieje w tamtej sferze rzeczywistości nie jest dyktowane ludzkim rozumem, czy egoizmem, lecz wiarą, tj. odczuciem Stwórcy.
Jeżeli zwykły rozum jest niezbędnym narzędziem dla naszych działań, wtedy wydawać by się mogło, że nie jesteśmy w stanie w pełni uwolnić się od intelektu. Jednakże biorąc pod uwagę, że nasz intelekt nie podpowiada nam, jak możemy uniknąć okoliczności, które Stwórca przed nami umieszcza w skrycie, nie pomoże nam on w rozwiązaniu naszych problemów.
Zamiast tego pozostaniemy dalej na powierzchni, bez wsparcia i bez logicznych wyjaśnień tego, co nam się przytrafia. W naszym świecie jesteśmy kierowani tylko własnym rozumowaniem. We wszystkim, co robimy umysł oznacza czyste, egoistyczne, racjonalne wyrachowanie i jest podstawą wszystkich naszych pragnień i działań.
Nasz rozum oblicza ilość przyjemności, jakiej oczekujemy doświadczyć i porównuje ją z ilością bólu, jaki trzeba znieść, by osiągnąć tę przyjemność. Następnie robi podsumowanie, by ocenić wysiłek, a następnie zdecydować, czy będziemy dążyć w kierunku przyjemności, czy wybierzemy spokój.
Takie "racjonalne" podejście do otoczenia nazywane jest "wiarą w rozum". W takim wypadku nasz rozum określa, ile wiary potrzebujemy. Często działamy bez jakiejkolwiek kalkulacji korzyści, czy ilości wysiłku, jak w przypadku fanatyzmu, czy uwarunkowanych zachowań. Takie "ślepe" działania nazywane są "wiarą poniżej rozumu", ponieważ są determinowane bezwarunkowym stosowaniem się do decyzji podjętych przez kogoś innego, zamiast przez rozum, czy czystą kalkulację.
Nasze działania mogą być również dyktowane naszym wychowaniem, stającym się naszą drugą naturą do tego stopnia, że musimy wysilać się, by nie działać mechanicznie, poprzez nawyk, przyzwyczajenie. Aby poczynić zmiany w stosowaniu się nie do praw naszego świata, a do praw świata duchowego, musimy spełniać następujące warunki.
Najpierw musimy całkowicie odrzucić argumenty rozumu i zaprzestać korzystania z naszego intelektu, by określać swoje działania. Jak gdyby zawieszeni w powietrzu, powinniśmy próbować trzymać się Stwórcy obiema rękoma, tym samym pozwalając Stwórcy i tylko Jemu określać nasze działania.
Mówiąc metaforycznie, powinniśmy zastąpić nasz rozum rozumem Stwórcy i działać przeciwnie do własnego intelektu. Musimy umieścić pragnienie Stwórcy ponad naszym. Gdy będziemy w stanie tak robić, nasze postępowanie prezentować będzie "wiarę ponad rozumem".
Po ukończeniu pierwszego etapu, będziemy w stanie odczuwać zarówno świat materialny jak i duchowy. Następnie odkryjemy, że oba światy funkcjonują według tego samego duchowego prawa, "wiary ponad rozumem".
Nasza chęć, by powstrzymać własny rozum i być kierowanym tylko pragnieniem oddania siebie Stwórcy, formuje duchowe naczynie, w którym otrzymamy nasze duchowe zrozumienie i pojmowanie. Pojemność tego naczynia, tj. możliwości naszego duchowego rozumu zdeterminowana jest tym, jak bardzo usiłujemy powstrzymać, zdławić nasze ziemskie, samolubne rozumowanie.
Żeby zwiększyć pojemność naszych naczyń Stwórca umieszcza ciągle coraz większe przeszkody na naszej duchowej ścieżce. Zwiększa to nasze egoistyczne pragnienia, jak również nasze wątpliwości co do panowania Stwórcy.
One z kolei umożliwiają nam stopniowe przezwyciężanie tych przeszkód i rozwinięcie silniejszego altruistycznego pragnienia. Postępując tak, możemy powiększyć pojemność naszych duchowych naczyń.
Jeśli potrafimy mentalnie chwycić Stwórcę obiema rękoma (tzn. zignorować krytyczne podejście ludzkiego rozumu i cieszyć się faktem, iż taka okazja się pojawiła) i wytrwać w tym stanie co najmniej przez chwilę, zobaczymy jak wspaniały rzeczywiście jest duchowy stan. Ten stan może zostać osiągnięty tylko wtedy, gdy osiągnęliśmy wieczną Prawdę.
Ta Prawda nie zmieni się jutro, jak było w przypadku wszystkich wcześniejszych wierzeń, ponieważ teraz jesteśmy zjednoczeni ze Stwórcą i potrafimy spoglądać na wszelkie wydarzenia przez pryzmat wiecznej Prawdy. Rozwój możliwy jest jedynie wzdłuż trzech równoczesnych, równoległych linii. Prawa linia to wiara, lewa linia to poznanie i pojmowanie.
Te dwie linie nigdy się nie rozchodzą, ponieważ są w stosunku do siebie przeciwne.
Dlatego jedynym sposobem, by je zrównoważyć jest środkowa linia, która jest prawą i lewą linią jednocześnie. Ta środkowa linia oznacza duchowe zrównoważenie, gdzie rozum wykorzystywany jest zgodnie ze stopniem wiary człowieka.
Wszystkie duchowe obiekty zawinięte są wokół Stwórcy, nakładają się na Niego w kolejności, w jakiej z Niego się wyłaniają. Wszystko we Wszechświecie, co nałożone jest na Stwórcę istnieje tylko w odniesieniu do stworzenia i wszystko jest wytworem pierwotnej istoty, pierwotnego stworzenia zwanego "Malchut".
To znaczy, że wszystkie światy i wszystkie istoty, za wyjątkiem Stwórcy, są pojedynczą Malchut, całością, korzeniem lub oryginalnym Źródłem wszelkich istot. Malchut ostatecznie rozpada się na wiele mniejszych części siebie. Całkowita liczba części składowych Malchut zwana jest "Szechiną".
Światło Stwórcy, Jego Obecność i Boskość wypełniające Szechinę, znane są jako "Szochen". Czas niezbędny do kompletnego wypełnienia wszystkich części Szechiny to "Czas naprawy".
W tym czasie istoty przeprowadzają wewnętrzną naprawę na właściwych sobie częściach Malchut. Każda istota naprawia część, z której została stworzona - to znaczy naprawia swoją własną duszę.
Aż do momentu, gdy Stwórca będzie mógł całkowicie scalić się ze Swoimi stworzeniami odkrywając Siebie całkowicie dla nich, lub dopóki Szochen wypełnia Szechinę, stan Szechiny (korzeń dusz) zwany jest jako "wygnanie Szechiny od Stwórcy" (Galut ha-Szechina). W tym stanie nie ma doskonałości w Wyższych Światach, ani w naszym świecie, najniższym z wszystkich, każda istota musi także w pełni postrzegać Stwórcę. Lecz większość czasu zajęci jesteśmy zaspokajaniem naszych własnych, małostkowych osobistych pragnień typowych dla tego świata, jak również zajęci jesteśmy ślepym dostosowywaniem się do żądań ciała.
Istnieje stan duszy zwany "Szechiną w prochu", gdy duchowo czyste przyjemności uznawane są za zbyteczne i absurdalne. Ten stan jest opisywany jako "cierpienie Szechiny".
Całe ludzkie cierpienie wynika z faktu, że zmuszeni jesteśmy odgórnie do całkowitego odrzucenia zwykłego rozumu i do bezkrytycznego podążania z zastosowaniem wiary ponad rozumem.
A jednak, im więcej rozumu i wiedzy posiadamy oraz im silniejsi i inteligentniejsi się stajemy, tym trudniej jest nam podążać ścieżką wiary.
Usiłując odrzucić nasz zwykły rozum, zwiększamy swoje cierpienie.
Ci spośród nas, którzy wybrali ścieżkę duchowego rozwoju opisaną powyżej, nie potrafią zgodzić się ze Stwórcą. W swoich sercach negujemy potrzebę takiej drogi, tym samym mamy trudności z usprawiedliwianiem zamysłów Stwórcy. A jednak nie możemy podtrzymać takiego stanu przez długi okres, jeżeli Stwórca nie zdecyduje się nam pomóc i odkryć cały obraz stworzenia.
Gdy czujemy, że jesteśmy w wyższym duchowo stanie, i że wszystkie nasze pragnienia skoncentrowane są tylko na Stwórcy, gotowi jesteśmy na wgłębienie się w stosowne teksty Kabały, by spróbować przeniknąć ich wewnętrzne znaczenie. Pomimo tego, że możemy czuć, iż nie jesteśmy w stanie niczego zrozumieć, pomimo naszych wysiłków musimy dalej wracać do studiów Kabały, raz za razem i nie rozpaczać, ani nie tracić nadziei, jeśli nie uda nam się zrozumieć tematu od razu.
Jak możemy skorzystać z tych wysiłków? W rzeczywistości nasze próby, by zrozumieć tajemnice Kabały są równoznaczne z naszymi modlitwami proszącymi Stwórcę, aby odkrył nam Siebie. Ta tęsknota za połączeniem wzmacnia się, gdy próbujemy zrozumieć pojęcia Kabały.
Moc naszych modlitw uzależniona jest od siły naszej tęsknoty. Ogólnie rzecz biorąc, gdy inwestujemy wysiłki w osiągnięcie czegoś, nasze pragnienie otrzymania tego wzrasta. Siła naszej chęci może być rozpatrywana pod względem tego, jak dużo cierpienia odczuwamy z powodu braku upragnionego przedmiotu. Cierpienie, wyrażone nie w słowach, lecz odczuwane tylko w sercu, samo w sobie jest modlitwą.
Kontynuując powyższe rozważania, możemy dostrzec, że tylko po wyczerpujących, a jednak nieskutecznych wysiłkach, by osiągnąć to, czego pragniemy, możemy modlić się na tyle szczerze, że pragnienie się spełni. Jeśli w czasie prób wgłębiania się w teksty nasze serca wciąż nie są zupełnie wolne od nieistotnych, zewnętrznych myśli, wtedy nasze umysły nie będą zdolne poświęcić się wyłącznie studiowaniu, ponieważ umysł jest posłuszny sercu.
Aby Stwórca przyjął nasze modlitwy, powinny one pochodzić z głębi naszych serc. To znaczy wszystkie nasze pragnienia muszą być skoncentrowane na modlitwie, dlatego musimy zgłębiać się w teksty setki razy, nawet bez zrozumienia ich, żeby dostrzec nasze prawdziwe pragnienie - by być usłyszanym przez Stwórcę.
Prawdziwe pragnienie nie pozostawia miejsca żadnym innym pragnieniom. Podczas studiów Kabały będziemy badać działania Stwórcy, a tym samym będziemy mogli postępować ku Niemu. Stopniowo staniemy się wtedy godni zrozumienia i pojęcia tego, co studiujemy.
Wiara, czy świadomość Stwórcy, musi być taka, byśmy poczuli, że jesteśmy w pełni świadomi Króla Wszechświata. Wtedy niewątpliwie zostaniemy przesyceni niezbędnymi odczuciami miłości i strachu. Dopóki nie osiągniemy takiej wiary, musimy stale walczyć o nią. Tylko wiara jest tym, co pozwoli nam cieszyć się życiem duchowym i uchroni nas przed zatonięciem w głębinach egoizmu, gdzie po raz kolejny stalibyśmy się poszukiwaczami przyjemności.
Nasza potrzeba stania się świadomymi Stwórcy musi być pogłębiana, aż na stałe zakorzeni się w naszej naturze. Musi przypominać stałe zauroczenie, pociąg w kierunku ukochanej osoby bez której życie wydaje się nie do zniesienia.
Wszystko, co otacza istoty ludzkie rozmyślnie przyćmiewa potrzebę Boskiej Świadomości, a odczuwanie przyjemności z zewnątrz natychmiast redukuje ból duchowej postaci. Dlatego podczas rozkoszowania się przyjemnościami tego świata, istotne jest, by nie unicestwiały naszej potrzeby postrzegania Stwórcy i nie ograbiały nas z duchowego odczuwania.
Pragnienie postrzegania Stwórcy charakterystyczne jest wyłącznie dla człowieka. Jednakże nie dla wszystkich ludzi. To pragnienie pochodzi z naszej potrzeby zrozumienia, kim jesteśmy, zrozumienia siebie, naszych celów i naszego pochodzenia. Jest to poszukiwanie odpowiedzi na temat siebie, które prowadzi nas do poszukiwania Źródła życia.
