Należy zrozumieć, na czym polega pomoc jakiej człowiek może udzielić swojemu przyjacielowi. Czy pomoc ta ma rację bytu wyłącznie tam, gdzie występują podziały na biednych i bogatych, mądrych i głupich, czy silnych i słabych? W jaki sposób przyjaciel mógłby pomóc drugiemu w sytuacji, gdy wszyscy są jednakowo majętni, mądrzy lub silni?
Widzimy jednak, że istnieje jedna płaszczyzna wspólna dla wszystkich – jest nią stan ducha. Jak powiedziano: „Troska w sercu człowieka – niech ją wyjawi innym”. Albowiem w kwestii utrzymania wzniosłego stanu ducha nie pomoże człowiekowi ani bogactwo, ani intelekt, ani żadne inne przymioty zewnętrzne.
Człowiek może pomóc drugiemu właśnie wtedy, gdy widzi, że ten znajduje się w stanie upadku. Powiedziano przecież: „Więzień sam nie może uwolnić się z więzienia” – to właśnie przyjaciel jest tym, który może przywrócić mu wzniosły stan ducha.
Oznacza to, że przyjaciel podnosi go ze stanu, w którym on się znajduje, do poziomu ducha życia. Wtedy człowiek ponownie zaczyna odzyskiwać siłę pewności co do drogi i jej duchowego bogactwa. Zaczyna wówczas odczuwać, jak gdyby jego cel stał się mu bliski i osiągalny.
Wynika z tego, że każdy powinien zwracać uwagę i myśleć o tym, w czym może pomóc przyjacielowi, aby przywrócić mu wzniosły stan ducha. W sferze stanów wewnętrznych każdy może bowiem odnaleźć u swojego przyjaciela miejsce braku (chisaron), które jest w stanie napełnić.
[1] Zob. traktat Joma, 75:1
