Usłyszane 14 czerwca 19481
Słowo "mázal" 'szczęście' wyraża coś, co znajduje się powyżej rozumu. Innymi słowy, pomimo tego, że rozum nakazuje myśleć inaczej, tym niemniej jego "mazal" 'szczęście' prowadzi do takiego [zjawiska].
I stąd zrozumiemy słowa: dzieci, życie i pożywienie nie zależą od zasług, a zależą od szczęścia2[2]. I wiadomo, że wpływy pochodzą głównie z właściwości chochmy, zwanej lewą linią. I w takim przypadku to powinno było przyciągać się właśnie z lewej linii, a to nazywa się "według zasług". Jednak stąd przyciąga się jedynie ciemność. Ale właśnie ze środkowej linii, gdzie chochma już jest zredukowana z właściwości Gar do właściwości Wak i tam już jest właściwość punktu chirik - właśnie stamtąd przyciąga się chochma, chociaż z punktu widzenia rozumu chochma powinna była przyciągać się z lewej linii. Tym niemniej, porządek nie jest taki. A mianowicie ze środkowej linii, gdzie następuje zmniejszenie chochmy, przyciąga się chochma.
1. Data żydowska: 7 siwana 5708 r.
2. Zobacz traktat Moed Katan, 28:1.
Miłość do przyjaciół jest naturą polegającą na tym, że: „Jak [w] wodzie oblicze – do oblicza, tak serce człowieka – do człowieka"1, jednak każdy chce, aby zaczął przyjaciel. I o tym powiedziano: „Bystry jest nagradzany"2.
1. Przysłowia, 27:19.
2. Patrz traktat Psachim, 50:2.
Usłyszane 21 Ijar, Jerozolima
Zanim płód zostanie stworzony ogłaszają o tej kropli [nasienia], czy będzie on głupcem czy będzie mądry…, ale czy sprawiedliwy czy grzesznik nie jest powiedziane1. I należy zapytać zgodnie z tym: przecież niemożliwe, aby głupiec był sprawiedliwy, ponieważ „człowiek nie popełni przestępstwa, jeśli nie wejdzie w niego duch głupoty"2? I jak powiedziano: „Ten, kto jest głupcem całe swoje życie, jaki może mieć wybór, jeśli przypadło mu być głupcem?"
I także należy zrozumieć słowa: „Widziałem wznoszących się i są oni nieliczni"3, „wziął [On] i umieścił ich w każdym pokoleniu"4. I należy wyjaśnić, że słowo „nieliczni" oznacza, że jest ich coraz mniej. I dzięki temu, że On ich umieścił, pomnażają się. I należy zrozumieć, co znaczy wyrażenie „umieścił" (dosł. „posadził"). A także słowo „nieliczni" wskazuje na czas teraźniejszy, w takim przypadku jak więc te „sadzonki" się pomnażają?
I należy wyjaśnić, że wzmianka o głupcu i mądrym odnosi się tylko do etapu przygotowania, jak powiedziano: „Dający mądrość mądrym"5. To znaczy są ludzie, którzy rodzą się z silnym pragnieniem, szerokim sercem i bystrym umysłem. I takiego nazywamy „mądrym", ponieważ jest on zdolny przyjąć mądrość Stwórcy.
A w przeciwieństwie do tego są ludzie, którzy urodzili się głupcami. To znaczy są to ludzie ograniczeni, czyli cała ich myśl i całe pragnienie dotyczą tylko ich samych. A czym jest odczucie bliźniego, nie wiedzą, ponieważ nie rozumieją, czym jest obdarzanie bliźniego. I jak mogą osiągnąć poziom sprawiedliwego? Przecież niemożliwe jest być sprawiedliwym, dopóki nie osiągnie się miłości do Stwórcy. A jeśli on nie osiągnął miłości do bliźniego, niemożliwe jest, by osiągnął miłości do Stwórcy, jak wyjaśnia się w powiedzeniu rabbiego Akiwy: „Miłuj bliźniego swego jak siebie samego – jest to wielka zasada w Torze"6? I zgodnie z tym tacy ludzie nie mają wyboru. A mimo to „sprawiedliwy czy grzesznik nie jest powiedziane". Czy to znaczy, że mają wybór?
I należy to zrozumieć, jak powiedzieli nasi mędrcy: „Widziałem wznoszących się i nieliczni są oni"3, gdzie „wznoszący się" ma się na myśli, jak powiedziano wyżej: ludzie, którzy są zdolni i gotowi do zjednoczenia się ze Stwórcą, są nieliczni. I dlatego On umieścił ich w każdym pokoleniu. Dlatego głupcy już mają wybór: [oni mogą] łączyć się i jednoczyć ze sprawiedliwymi pokolenia. I dzięki temu otrzymają siłę i zdolność i będą mogli przyjąć brzemię wyższej malchut. I będą mogli wypełniać świętą pracę, kiedy sprawiedliwi przekażą im swoją myśl i pragnienie. I dzięki tej pomocy, którą otrzymają od sprawiedliwych pokolenia, też będą mogli wznieść się na stopień sprawiedliwego. Mimo że z natury, w której się urodzili, nie mają tych właściwości, jednak przyłączając się do „wznoszących się", otrzymają inne właściwości.
Okazuje się, że dzięki temu, że On "umieścił wznoszących się w każdym pokoleniu", pojawia się możliwość, aby ci "wznoszący się" wznieśli swoje pokolenie na sam szczyt. Podczas gdy gdyby ci "wznoszący się" byli w jednym pokoleniu, głupcy nie mieliby żadnego sposobu, aby wstąpić na drogę świętości. I stąd zrozumiemy naprawę, zawartą w "i umieścił ich", gdy dzięki temu "umieszczeniu" pomnożyli się "wznoszący się". Podobnie jak umieszczają w ziemi sadzonkę, dzięki czemu potem mnożą się pędy.
A także zrozumiemy sytuację wyboru. To znaczy jeśli rodzi się głupiec - innymi słowy, jest on daleki od właściwości obdarzania bliźniego - poprzez połączenie z "wznoszącymi się" otrzyma nowe właściwości od tych "wznoszących się", które oni przekażą głupcom, gdy on dokona wyboru, to znaczy przekona siebie, aby pójść i przyjąć nauki od tych "wznoszących się". Przecież w przeciwnym razie Tora ich staje się dla nich eliksirem śmierci. I tylko przez połączenie ze "wznoszącymi się" zasłużą na zjednoczenie ze Stwórcą.
Przecież wiadomo, że u dwóch ludzi, którzy stoją naprzeciw siebie, prawa strona przyjaciela znajduje się naprzeciw jego lewej strony, a lewa strona przyjaciela znajduje się naprzeciw jego prawej strony. Dlatego, gdy mówią o dwóch drogach, pierwsza - prawa, to znaczy droga sprawiedliwych, których całą troską jest tylko obdarzanie, a lewa droga - to droga grzeszników, ponieważ ich całą troską jest dbanie tylko o własną korzyść. I dlatego są oddzieleni od Źródła Życia, i uważani za martwych, zgodnie z wypowiedzią naszych mędrców: "Grzesznicy za życia swojego nazywani są martwymi"7.
Wychodzi na to, że nawet jeśli człowiek uczy się, [idąc] prawą drogą, w każdym przypadku znajduje się naprzeciw lewej strony Stwórcy. Okazuje się, że jego Tora staje się dla niego eliksirem śmierci. Przecież z powodu Tory i przykazań, jeśli on znajduje się we właściwości lewej, to jego intencją jest powiększanie swojego ciała. Innymi słowy, wcześniej chciał tylko wypełniać swoje ciało rozkoszami przyszłego świata. Okazuje się, że z powodu Tory rośnie jego otrzymujące kli. To znaczy wcześniej pragnął tylko "bogactw tego świata". A potem z powodu zajmowania się Torą i przykazaniami chce także "bogactw przyszłego świata". Okazuje się, że Tora doprowadza go do stanu śmierci, to znaczy dzięki temu osiąga doskonałoś w prawdziwym pragnieniu otrzymywania.
Co więcej, gdy zajmuje się Torą i przykazaniami z lewej strony, to znaczy, że początek jego intencji jest tylko otrzymywać, co nazywa się lewą [stroną], i to, oczywiście, nieprawidłowo. Przecież trzeba starać się osiągnąć zjednoczenie i wtedy on staje się jedną całością ze Stwórcą. I wtedy nie ma mowy o prawej i lewej, i dochodzi do podobieństwa ze Stwórcą w formie. Wtedy jego prawa strona jest prawą stroną Stwórcy. Okazuje się, że jego ciało staje się odzieniem duszy. I wtedy, gdy on zaczyna zajmować się potrzebami ciała, nie będzie zajmować się potrzebami swojego ciała bardziej, niż przystoi to duszom. Podobnie jak człowiek, zajęty tym, aby uszyć ubranie dla odzienia swojego ciała, nie będzie robić tego ubrania dłuższego i szerszego od swojego ciała, a postara się, aby ubranie dokładnie pasowało do jego ciała, inaczej nie będzie nosił tego ubrania.
To tak, jak pewien krawiec przyniósł człowiekowi garnitur, i gdy człowiek odziewa swoje ciało, on [widzi], że ubranie jest zbyt długie i zbyt szerokie, i wtedy ten człowiek zwrócił garnitur krawcowi. Analogicznie i ciało człowieka powinno przyodziewać duszę, i ciało nie powinno być większe od duszy. To znaczy, aby potrzeby ciała nie były większe niż potrzeby duszy.
Jednak należy wiedzieć, że dojść do zjednoczenia ze Stwórcą nie jest łatwo i "nie każdy, kto chce przyjść i wziąć Stwórcę, przyjdzie i weźmie"8. Dlatego potrzebni są sprawiedliwi pokolenia. Ponieważ znajdują się oni w zjednoczeniu z prawdziwym nauczycielem, to znaczy całe jego pragnienie - to tylko obdarzać, i wtedy człowiek powinien wykonywać takie działania, by spodobać się swojemu nauczycielowi. To znaczy znienawidzić to, co nienawidzi jego nauczyciel, i pokochać to, co kocha jego nauczyciel. Wtedy może uczyć się Tory tak, aby Tora jego nie stawała się eliksirem śmierci. I w tym jest sens słów: "wziął [On] i umieścił ich w każdym pokoleniu", aby dzięki połączeniu z "wznoszącymi się" też mogli dojść do prawdziwego zjednoczenia ze Stwórcą.
I niech cię nie zastanawia, dlaczego na świecie potrzebni są głupcy. Przecież wszyscy mogliby być mądrzy. Jednak każde zjawisko powinno mieć jakiegoś nosiciela. Dlatego potrzebni są głupcy, aby oni byli nosicielami pragnienia otrzymywania. I dzięki temu ci, którzy chcą iść drogami Stwórcy, będą mogli otrzymać od nich pomoc, jak powiedziano: "I wyjdą, i zobaczą trupy ludzi, którzy odstąpili ode Mnie, ponieważ robak ich nie umrze, i ogień ich nie zgaśnie, i będą oni ohydą dla wszelkiego ciała"9[9]. Jak powiedzieli nasi mędrcy, że oni będą prochem pod stopami sprawiedliwych. I dzięki temu sprawiedliwi zrozumieją, że mogą oddać chwałę i podziękowanie Stwórcy za to, że On przybliżył ich. I to nazywa się: "Proch pod stopami sprawiedliwych..." To znaczy mogą iść naprzód dzięki temu, że widzą, jaki koniec dosięgnie grzeszników.
1. Zob. traktat Nida, 16:2.
2. Traktat Sota, 3:1.
3. Traktat Sukka, 45:2
4. Traktat Joma, 38:2.
5. Księga Daniela, 2:21.
6. Jerozolimski Talmud, traktat Nedarim, 9:4.
7. Traktat Berachot, 18:2.
8. Traktat Berachot, 17:2.
9. Księga Izajasza, 66:24.
Usłyszane 17 lutego 1943 r., Tel Awiw
Wszystkie światy, w których rozróżniamy wiele stopni i wiele ukryć, odnoszą się do dusz, które to faktycznie są otrzymującymi od tych światów. Stąd zrozumiemy zasadę: "Wszystko, czego nie pojmujemy, nie znamy z imienia". Ponieważ imię wskazuje na zrozumienie. Innymi słowy, wszystkie imiona, sefirot i liczby - wszystko to jest względne w stosunku do odbiorców. Dlatego mamy trzy poziomy.
1. Sam Stwórca 'Acmuto', o którym w ogóle nie mówimy. Ponieważ to miejsce, od którego zaczynamy mówić, to zamysł stworzenia, w który potencjalnie jesteśmy włączeni, co nazywa się "koniec działania jest w pierwotnym zamyśle".
2. Zamysł stworzenia. I to nazywamy Nieskończonością i on jest połączeniem między Acmuto a duszami. I to połączenie jest dla nas jasne w aspekcie "pragnienia sprawienia przyjemności Swoim stworzeniom". A poza tym połączeniem pragnienia sprawienia przyjemności nie możemy mówić o niczym. Dlatego nie ma tu żadnego postrzegania ani pojmowania.
A ponieważ wszystkie właściwości, które są w światach, istnieją tylko w odniesieniu do dusz, wynika z tego, że w samych światach nie ma żadnego pojmowania. Dlatego też nazywają się Acmut 'istota' i "nie ma w nich absolutnie żadnego pojmowania". A w odniesieniu do dusz, które otrzymują od światów, światy są uważane za Nieskończoność.
Powodem tego jest to, że ta relacja, która istnieje między światami a duszami, jest tym, co światy przekazują duszom. I to pochodzi z pragnienia sprawienia przyjemności Swoim stworzeniom, co jest ogólnym stosunkiem między Acmuto a stworzeniami. I to połączenie nazywa się imieniem "Nieskończoność", jak powiedziano wyżej. To znaczy, kiedy zaczynamy mówić o wyższym świetle, mówi się o tych dwóch właściwościach razem. To znaczy o pojmującym i pojmowanym razem. To znaczy, jak pojmujący znajduje się pod wrażeniem tego, co pojmuje.
Jednocześnie, każde samo w sobie nie podchodzi pod definicję "Nieskończoności". A pojmowane nazywa się imieniem "Acmuto", a pojmujący nazywa się imieniem "dusze", co jest nowo stworzoną właściwością i ta właściwość jest częścią z całości w tym sensie, że w dusze jest włożona właściwość pragnienia otrzymywania, nazywanego "istniejącym z niczego" (i Stwórca stworzył taką rzeczywistość, żebyśmy tak jej doświadczali).
Stąd wynika, że wszystkie światy są uważane za prostą jedność względem siebie samych i nie ma żadnej zmiany w Boskości, co nazywa się "Ja, Stwórca, nie zmieniłem się". I w Boskości nie można mówić o sefirot i właściwościach. I żadne, [nawet] najczystsze, języki nie wyrażają niczego w nich samych [to znaczy w światach], i wszystko to jest uważane za imię "Acmuto". A wszystkie sefirot i właściwości pojawiają się wraz z człowiekiem odkrywającym wyższe światło. Ponieważ Stwórca zapragnął, żebyśmy odkryli i zrozumieli wyższe dobro, co nazywa się Jego pragnieniem sprawienia przyjemności. I On dał nam te organy zmysłów.
Innymi słowy, zgodnie z tym, jak nasze organy zmysłów znajdują się pod wrażeniem wyższego światła, w tej mierze doświadczamy licznych doznań. I nasz wspólny organ odczuć nazywa się imieniem "pragnienie otrzymywania". I w miarę otrzymywania rozróżniamy wiele części i szczegółów, wzniesień i upadków, i rozprzestrzenianie się, i znikanie. Ponieważ pragnienie otrzymywania już nazywa się właściwością stworzenia i właściwością stworzoną jako byt powstały z niczego.
Dlatego właśnie od tego miejsca, w którym pragnienie otrzymywania zaczyna być pod wrażeniem, można mówić o częściach w zakresie wrażenia. I wszystko to już nazywa się ogólnym stosunkiem między światłem wyższym a pragnieniem otrzymywania. I to nazywa się światłem i kli. Jednocześnie o świetle bez kli mówić nie można z powodu tego, że światło bez odkrywającego, nazywanego "kli", ciągle jeszcze jest uważane za Acmuto, o którym mówić nie można, ponieważ Jego nie można pojąć. A tam, gdzie nie ma pojmowania, nie można mówić o tym, czego nie pojmujemy.
Stąd wychodzi, że to, co w duchowości nazywamy światłem i kli, kiedy one znajdują się tylko w potencjale, nazywa się imieniem "Nieskończoność" i to przed redukcją światów właśnie nazywa się korzeniem. Oznacza to, że stan potencjału doprowadzi do praktycznej realizacji. I jest wiele światów i właściwości, które zaczynają się od redukcji do świata Asija, a tam wszystko zawarte jest w potencjale. I pojmujący odkryje je w taki sposób w praktyce. I pojmujący te liczne szczegóły rzeczywiście określa w praktyce.
I stąd zrozumiemy to, co mówimy, że Stwórca nam pomoże albo że Stwórca ześle nam uzdrowienie lub wybawienie, albo że Stwórca dał nam w prezencie, Stwórca zesłał mi dobry handel itp. W tym są dwie właściwości: (1) Stwórca, (2) to, co od Niego pochodzi. Pierwsze jest uważane za Acmuto, i o tym mówić nie można, ponieważ Jego nie pojmujemy.
A drugie - to właściwość wychodząca od Niego, i to jest uważane za światło, które się rozprzestrzenia i wchodzi w nasze kelim, to znaczy w nasze pragnienie otrzymywania. I to jest uważane za Nieskończoność, to znaczy relacje, które Stwórca ma z niższym człowiekiem, którego Stwórca chce napełnić przyjemnością. I pragnienie napełnienia przyjemnością jest uważane za światło rozprzestrzeniające się od Niego, które na końcu wchodzi w pragnienie otrzymywania. To znaczy pragnienie otrzymywania otrzymuje to rozprzestrzeniające się światło.
Wychodzi na to, że rozprzestrzeniające się światło nazywa się imieniem "Nieskończoność". I kiedy to rozprzestrzeniające się światło dochodzi do niższego, przychodzi ono dzięki licznym ukryciom, dzięki którym niżsi będą mogli otrzymywać [je]. I okazuje się, że wszystkie właściwości i zmiany zaszły właśnie w otrzymującym. Innymi słowy, zgodnie z tym, jak mocno jest on pod wrażeniem wybawienia. I wszystkie imiona i liczne różnice, które istnieją w światach, nazywane są zgodnie z tym, pod jakim wrażeniem jest niższy. I wtedy rozróżnia się liczne właściwości w potencjale - od których niższy, w praktyce, jest pod wrażeniem.
To znaczy pojmujący i pojmowane istnieją [tylko] razem, jak powiedziano wyżej. Przecież bez pojmującego nie ma żadnej formy w pojmowanym, bo w odniesieniu do kogo przyjmie ono tę formę, w stosunku do pojmującego? Przecież nie ma go w świecie. A w odniesieniu do samego pojmowanego, niezależnie od formę jaką przyjmuje, nie może być pojmowany. Dlatego, jeśli nie ma pojmowania w Acmuto i nie można, aż strasznie pomyśleć, wyobrazić sobie tam jakichkolwiek organów zmysłów, w takim razie jakże możemy powiedzieć, że pojmowane przyjmie jakąkolwiek formę względem siebie, jeśli w Acmuto nie mamy żadnego pojmowania? W takim razie nie mamy o czym mówić, oprócz tego, co wychodzi z naszych organów zmysłów. Na ile jesteśmy pod wrażeniem rozprzestrzeniającego się światła.
I to jest podobne do tego, gdy patrzymy na stół, i wtedy zgodnie z naszymi organami zmysłów odczuwamy zmysłem dotyku, że to - twardy przedmiot. I również można mówić o mierze długości i szerokości itd., i wszystko to zgodnie z naszymi organami zmysłów.
Jednak z tego nie wynika, że ten stół będzie wyglądał tak samo, jak widzimy go my, w oczach tego, kto posiada inne organy zmysłów, na przykład, w oczach anioła. Przecież nie ma wątpliwości, że kiedy on patrzy na ten stół, to nie widzi w tym stole tych samych form, a widzi zgodnie ze swoimi organami zmysłów. Dlatego nie możemy powiedzieć i określić żadnej formy tego stołu względem anioła, ponieważ nie znamy organów zmysłów aniołów.
Stąd wynika, że tak jak nie osiągnęliśmy żadnego poznania Stwórcy, [tak samo], naturalnie, nie możemy powiedzieć, jaką formę mają światy w odniesieniu do Stwórcy, a pojęcia do zrozumienia których dochodzimy w świecie, [poznajemy] zgodnie z naszymi organami zmysłów i odczuciami. I taka była wola Stwórcy, żebyśmy tak odkryli wyższe światy. I w tym sens tego, że w świetle nie ma zmian, a wszystkie zmiany zachodzą w kelim, ponieważ wszystko mierzy się zgodnie z naszą wyobraźnią i naszymi organami zmysłów.
Zgodnie z tym wychodzi, że jeśli wielu ludzi patrzy na jedno duchowe zjawisko, i tak każdy pojmuje po swojemu, zgodnie z wyobraźnią i organami zmysłów każdego. I tak samo w jednym człowieku - to duchowe zjawisko też zmieni się w nim zgodnie z jego stanami. Dlatego on sam czuje za każdym razem inną formę. I wszystko to z powodu tego, że światło jest proste i nie ma żadnej formy, a wszystkie formy [odczuwa się] względem otrzymujących.
Usłyszano 19 marca 1944 r.1, Jerozolima
Istnieją trzy rodzaje ciał w człowieku: 1) ciało wewnętrzne, będące szatą świętej duszy 'nefesz', 2) od klipot Noga, 3) od skóry węża 'miszcha de-chiwja'.
I aby zostać zbawionym od tych dwóch ciał, i móc używać tylko ciała wewnętrznego, istnieje specjalny środek – być w myślach, które odnoszą się tylko do ciała wewnętrznego. To znaczy, aby jego myśli zawsze były we władzy Jedynego, gdyż powiedziano: „Nie ma nikogo oprócz Niego", i [tylko] „On czyni i będzie czynił wszystkie działania"2, i nie ma ani jednego stworzenia na świecie, które mogłoby oddzielić go od świętości. A ponieważ on nie myśli o tych dwóch ciałach, one umrą, gdyż nie mają pożywienia i nie mają czym podtrzymywać swojego istnienia. I w tym sens tego, że po grzechu Drzewa Poznania powiedział mu Stwórca: „W pocie czoła swego będziesz jadł chleb"3. Wszak przed upadkiem w grzech siła życiowa nie zależała od chleba.
Podczas gdy później, po upadku w grzech, kiedy przylgnął do ciała od skóry węża, życie stało się związane z chlebem, to jest z pożywieniem. To znaczy, jeśli mu nie dają pożywienia, on umiera. I to [uważane jest za] wielką naprawę, [która dokonywana jest] po to, aby uratować się od wyżej wspomnianych ciał. Dlatego trzeba starać się i dokładać wysiłków, aby o nich nie myśleć. Bo myśli to ich pożywienie. Dlatego powinien myśleć tylko o ciele wewnętrznym, które jest szatą świętej duszy. To znaczy niech przebywa w myślach znajdujących się poza jego skórą. To jest o korzyści tego, kto jest poza jego skórą, poza jego pragnieniem otrzymywania. A za skórą klipot w żaden sposób nie mogą się przylepić. Wszak klipot przywierają do tego, co znajduje się wewnątrz skóry, a nie na zewnątrz skóry. To jest do wszystkiego, co dochodzi do szaty, tego mogą się czepiać. A za wszystko, co nie dochodzi do szaty, do tego przywierać nie mogą.
A kiedy będzie stale przebywać w myślach znajdujących się poza jego skórą, zasługuje na [stan opisany w] wersecie: „I za skórą moją wyryto to 'zot'"4. „To" 'zot' – to właściwość świętej Szechiny. A ona znajduje się poza jego skórą. „Wyryto" – to jest ustalone tylko za jego skórą. I wtedy on zasługuje na właściwość „i z ciała mego ujrzę ja Stwórcę mego"4. Bo wtedy on widzi z ciała tego Stwórcę swego. To jest świętość przejawia się w szacie ciała wewnętrznego. I to akurat, kiedy on zgadza się pracować poza swoją skórą, to jest bez żadnej szaty, wtedy zasługuje na szatę. Inaczej – grzesznicy, którzy chcą pracować właśnie w szacie, to jest wewnątrz skóry, wtedy „umierają, ale nie w mądrości"5[5]. Wtedy nie mają żadnej szaty i niczego nie są godni.
1. Data żydowska: 24 adara 5704 r.
2. Rambam, 13 zasad wiary, zasada 1.
3. Bereszit, 3:19.
4. Hiob, 19:26.
5. Hiob, 4:21.
Księga Szamati (hebrajski) wydanie 1998
Wszystkie światy z mnogością swoich poziomów istnieją wyłącznie w odniesieniu do dusz, które profitują dzięki światom. Dlatego istnieje zasada: „Wszystko, czego nie poznajemy, nie możemy nazwać imieniem”, ponieważ nazwa oznacza poznanie. I dlatego wszystkie imiona, oznaczenia, liczby są określane tylko w odniesieniu do otrzymujących.
W związku z tym rozróżnia się 3 kategorie:
-
Istota Stwórcy (Acmuto) – o tym nie mówimy, ponieważ nie poznajemy a miejsce, od którego zaczynamy mówić, nazywa się „Zamysł stworzenia”, gdzie znajdujemy się w myśli Stwórcy, w potencjale, przed Jego działaniem, a „końcowy wynik działania został pierwotnie założony w Jego zamyśle”, ponieważ pragnienie rezultatu zobowiązuje do działania.
-
Zamysł stworzenia nazywa się „Światem Nieskończoności” (Ejn Sof) – jest to połączenie Acmuto z duszami w formie „pragnienia radować stworzenia (dusze)”. Oprócz tego połączenia niczego nie poznajemy i dlatego nie możemy mówić o niczym innym.
Ponieważ wszystko, co jest w światach rozróżniane i pojmowane, istnieje wyłącznie w stosunku do dusz, więc o samych światach nie możemy nic powiedzieć, dlatego że nie możemy ich poznać samych w sobie. Dlatego same w sobie są niepoznawalne i odnoszą się do Acmuto. Dusze otrzymują od światów. Światy określane są przez dusze tylko w takiej formie, w jakiej dusze pojmują te światy.
Kiedy mówimy o wyższym świecie, to mamy na uwadze jednocześnie dwie kategorie: otrzymujący wraz z otrzymywanym, czyli to jak otrzymujący odbiera to, co otrzymuje. Lecz żadne z nich, samo w sobie, nie wpisuje się w definicję Nieskończoności: poznawane nazywa się Acmuto, a poznający nazywa się dusza, „stworzone z niczego” pragnienie napełnić się (przyjemnością).
Wszystkie światy są określane, jako jedność nie ma w nich żadnych zmian, jak powiedziano: „Ja swoich działań nie zmieniam”, czyli w samym Stwórcy nie ma żadnych zmian, sfirot i części. A to wszystko, co nazywamy różnymi imionami, to wszystko nie znajduje się w Acmuto, a w duszach poznających wyższe światło.
Stwórca pragnie, byśmy osiągnęli i zrozumieli płynącą od Niego przyjemność pod postacią „Jego pragnienie radować stworzenia”. Dlatego dał nam takie narządy zmysłów, które przyjmując wyższe światło, wyszczególniają w nim mnogość odczuć. A nasz łączny organ odczuć nazywa się „pragnienie otrzymać radość”. W rezultacie odczuwamy wiele części i odcieni, wzloty i upadki.
W miejscu, w którym w pragnieniu zaczyna się świadomość, pojawia się możliwość opisania pojmowania w miarę doznań. To oznacza już związek wyższego światła z pragnieniem i nazywa się światło i kli – przyjemność i pragnienie. Podczas, gdy w samym świetle poza kli nie może być żadnego pojmowania, dlatego że światło bez pojmującego jest określane nadal, jako odnoszące się do Acmuto - Istoty Stwórcy, o której zabronione jest mówić, ponieważ jest ona niepojęta. A jak można mówić o tym, co jest niepojęte?
W rezultacie, kiedy to, co w duchowym nazywamy światło i kli, wciąż jest w zamyśle i nazywa się światem Nieskończoności, który określa się do CA (pierwszego skrócenia), jako korzeń, czyli jako zamysł w potencjale, który musi prowadzić do działania.
Począwszy od Cimcum Alef i do świata Asija istnieje wiele światów i części znajdujących się wcześniej (do CA) w zamyśle. A następnie pojmujący poznaje je w działaniu i pojmujący rzeczywiście odczuwa całą tę mnogość części i działań.
Kiedy mówimy, że Stwórca pomaga nam wysyłając uzdrowienie lub wyzwolenie, prezenty lub szczęście, itd., mamy na myśli dwie kategorie:
-
Stwórca – zdefiniowany jest, jako Acmuto, o którym nie mówi się, ponieważ jest niepojęty.
-
Płynące od Niego i rozprzestrzeniające się do stworzeń światło, wchodzące w nasze kli, czyli w nasze pragnienie napełnić się. Nazywa się to Nieskończoność, czyli połączenie Stwórcy z człowiekiem, którego Stwórca pragnie radować. A pragnienie radować określa się, jako rozprzestrzeniające się od Stwórcy światło, które w swoim końcu dociera do pragnienia otrzymywać przyjemność, które otrzymuje rozprzestrzeniające się światło.
To rozprzestrzeniające się światło nazywa się Nieskończoność i dociera do otrzymującego w postaci licznych ukryć, co pozwala, by niższy otrzymał to światło. I dlatego wszystkie poznania i zmiany odbywają się wyłącznie w samym otrzymującym, czyli w miarę jego pojmowania otrzymywanego (wyzwolenia).
A wszystkie liczne nazwy i definicje w światach są podane wyłącznie zgodnie z percepcją odczuwającego. Same w sobie określane są jako „znajdujące się w zamyśle” i wyłącznie w odczuciach niższego określane są jako odczucia w działaniu.
Pojmujący i pojmowane pojawiają się jednocześnie. Przecież w odniesieniu do kogo poznawane przyjmie formę? Wyłącznie w stosunku do poznającego. Nie można powiedzieć, jaką formę ma poznawane do momentu jego pojawienia się w odczuciach poznającego. Dlatego nie można tego pojąć. I dlatego, jeżeli nie pojmujemy Acmuto i nie mamy żadnych możliwości odczuć „tam” (przed naszymi odczuciami), jak możemy mówić o zjawisku samym w sobie, o tym, jakie formy ono ma poza naszymi organami odczuć? Przecież w Acmuto nie ma żadnego poznania.
Dlatego nie mamy o czym mówić, oprócz własnych odczuć, w takim stopniu, w jakim jesteśmy pobudzeni działaniem światła rozprzestrzeniającego się w nich.
Jest to podobnie, jak w naszych odczuciach stół odczuwany jest, jako twardy w odczuciu dotyku, a we wzrokowym odczuciu, określany jest przez nas w pewnych rozmiarach. Lecz wszystko to tylko w naszych odczuciach. I to wcale nie oznacza, że stół będzie przyjmowany tak samo w odczuciach stworzenia z innymi organami zmysłów, na przykład w odczuciach anioła. On, oczywiście, będzie postrzegał stół w innej, w porównaniu z nami, formie - zgodnie ze swoimi organami zmysłów. Dlatego nie możemy mówić o tym, jak wygląda stół w odczuciach anioła, dlatego że nic nie wiemy o jego organach zmysłów. I dlatego jak nie możemy poznać istoty Stwórcy, tak też nie możemy mówić o formie światów względem Stwórcy. Tylko my poznajemy w światach to, co jest odbierane w naszych odczuciach, ponieważ takie jest życzenie Stwórcy, żebyśmy w ten sposób poznawali wyższe światy.
Dlatego jest powiedziane, że nie ma poznania światła, a wyłącznie w tych zmianach, które ono dokonuje w kli, czyli w naszych organach zmysłów. Wszystko jest mierzone i oceniane przez nas tylko w odniesieniu do naszych organów percepcji.
Dlatego jeżeli wielu ludzi patrzy na jeden duchowy obiekt, każdy pojmuje go inaczej, zgodnie ze swoim indywidualnym przedstawieniem i odczuciem.
I jeżeli ten duchowy obiekt zmienia się w stosunku do kogoś, to odbywa się to na skutek zmiany stanu człowieka. Dlatego on odczuwa za każdym razem inną formę tego samego obiektu. I wszystko to z przyczyny tego, że światło jest proste i nie ma żadnej formy, a wszystkie formy określane są percepcją poznającego.
Usłyszano 6 lutego 1944 r.¹
Powiedziano: «Nie ma nikogo oprócz Niego», co znaczy, że nie istnieje żadna inna siła na świecie, która miałaby zdolność uczynić cokolwiek przeciw Stwórcy. A to, że człowiek widzi w świecie rzeczy, które zaprzeczają wyższym siłom, wynika z woli Stwórcy. I jest to rodzaj naprawy nazywany „lewa [ręka] odpycha, a prawa — przybliża”². Innymi słowy: to, co lewa odpycha, jest częścią naprawy.
Czyli na świecie istnieją rzeczy, które od początku mają za zadanie zbić człowieka z prostej drogi, odciągnąć go od świętości. A pożytek z tych odpychań polega na tym, że dzięki nim człowiek zdobywa potrzebę i pełne pragnienie, by prosić Stwórcę o pomoc — bo w przeciwnym razie widzi, że zginie. Nie tylko nie posuwa się naprzód w pracy, lecz widzi, że cofa się. To znaczy, że nawet w stanie lo liszma (czyli „dla siebie”) nie ma sił wypełniać Tory i przykazań. I tylko dzięki prawdziwemu przezwyciężeniu wszystkich przeszkód ponad rozumem może wypełniać Torę i przykazania.
Lecz nie zawsze ma siłę, by przezwyciężać ponad rozum. A gdyby nie miał tej siły — strasznie pomyśleć — zszedłby z drogi Stwórcy, nawet z drogi lo liszma.
Zawsze ma „więcej rozbitego niż całego”³. Innymi słowy, upadków jest znacznie więcej niż wzniesień. I nie widzi, że kiedyś te stany się zakończą, że pozostanie na zawsze poza świętością. Widzi, że jest mu trudno wypełnić nawet najmniejszy duchowy czyn, by wypełniać Torę i przykazania — że działać może jedynie podczas przezwyciężania ponad rozumem. A nie zawsze potrafi to czynić. I dokąd go to doprowadzi?
Wtedy dochodzi do wniosku, że nie ma nikogo, kto mógłby mu pomóc, poza samym Stwórcą. To prowadzi go do tego, że w sercu rodzi się prawdziwe żądanie — aby Stwórca otworzył jego oczy i serce, i rzeczywiście przybliżył go do scalenia się z Nim na wieczność.
Z tego wynika, że wszystkie owe odpychania, które go spotkały — wszystko to pochodziło od Stwórcy. Nie dlatego, że on sam był nie w porządku i nie miał siły przezwyciężyć; przeciwnie — tym, którzy naprawdę chcą zbliżyć się do Stwórcy i nie zadowalać się małym, aby nie pozostać w stanie „małego nierozumnego dziecka”, — zsyła się z góry pomoc, żeby nie mieli wymówki, na szczęście, „wypełniam Torę i przykazania i dobre uczynki — czego mi jeszcze brakuje?”.
I właśnie wtedy, gdy człowiek ma prawdziwe pragnienie, nadsyła mu się pomoc z góry i stale ukazuje się mu, jak bardzo jego stan jest niedoskonały. To znaczy, posyłają mu myśli i poglądy przeciwne jego pracy, aby zobaczył, że nie jest w doskonałości ze Stwórcą. I ile by się nie starał, zawsze widzi, że pozostaje w stanie dalekim od świętości niż inni pracownicy, którzy czują, iż są w jedności ze Stwórcą. On ciągle ma żądania i wyrzuty i nie potrafi usprawiedliwić postępowania Stwórcy względem siebie.
To sprawia mu ból: dlaczego nie jest w jedności ze Stwórcą? Aż dochodzi do poczucia, że naprawdę nie ma w nim udziału w świętości. I choć od czasu do czasu otrzymuje przebudzenie z góry, które chwilowo go ożywia, to natychmiast spada znów w dół. Jednak właśnie to powoduje, że zdaje sobie sprawę, iż tylko Stwórca może mu pomóc i naprawdę go przybliżyć.
Człowiek powinien nieustannie dążyć drogą, na której jest złączony ze Stwórcą — tzn. by wszelkie jego myśli były o Nim. Nawet będąc w najgorszym stanie, z którego upadek już nie jest możliwy, nie powinien wychodzić spod władzy Stwórcy i myśleć, że istnieje jakaś inna władza, która powstrzymuje go przed wejściem w świętość i która jest zdolna czynić dobro lub zło. Wszystko bowiem dokonywane jest przez Stwórcę. Oznacza to, że nie powinien myśleć, że istnieje siła Sitra Achra, która nie daje człowiekowi wykonywać dobrych uczynków i podążać drogami Stwórcy, ale że wszystko czynione jest przez Stwórcę.
Jak powiedział Baal Szem Tow: ten, kto twierdzi, że w świecie istnieje inna siła — tj. klipot — ten człowiek znajduje się w stanie „i będziecie służyć bogom obcym”⁴. Nie to, że sama myśl zanegowania Stwórcy jest przestępstwem, ale to, że przypisuje się istnienie innej władzy i siły poza Stwórcą — tym popełnia się przestępstwo. I jeszcze więcej: ten, kto mówi, że człowiek ma własną władzę — że on np. wczoraj sam nie chciał iść drogą Stwórcy — tym również popełnia grzech niewiary. Innymi słowy: nie wierzy, iż jedynie Stwórca rządzi światem.
Jednakże, gdy człowiek popełni jakieś wykroczenie — i nie ma wątpliwości, że powinien smucić się i żałować, że popełnił to wykroczenie — również tutaj konieczne jest zbudowanie sekwencji cierpienia i bólu: z jakim punktem wiąże się przyczynę, która wywołała wykroczenie; o tego właśnie punktu winien żałować. I człowiek powinien żałować i powiedzieć: „To, że popełniłem wykroczenie, jest z powodu tego, że Stwórca zrzucił mnie ze świętości w nieczyste miejsce, tam, gdzie wyrzuca się śmieci”. Innymi słowy: Stwórca dał mu pragnienie i skłonność do zabawy i oddychania powietrzem w cuchnącym miejscu.
(Można też powiedzieć, że w księgach jest napisane, iż czasami człowiek wciela się w świnię — i to trzeba wyjaśnić tak, jak mówi Baal Szem Tow: człowiek otrzymuje pragnienie i skłonność pobierania sił życiowych z rzeczy, które wcześniej uważał za śmieci, a teraz chce z nich czerpać pożywienie.)
Kiedy człowiek czuje, że jest w stanie wzniesienia i odczuwa smak w pracy, nie ma prawa mówić: „Teraz jestem robotnikiem Stwórcy” — raczej powinien wiedzieć, że teraz znalazł łaskę w oczach Stwórcy: dlatego Stwórca go przybliżył i on odczuwa teraz smak w pracy. Powinien być ostrożny, aby nigdy nie powiedzieć, że istnieje jeszcze ktoś inny działający oprócz Stwórcy. (Stąd wynika, że zdobycie łaski w oczach Stwórcy lub jej brak nie zależą od człowieka, lecz wszystko zależy od Stwórcy; nie jest w stanie zrozumieć tym swoim zewnętrznym rozumem, dlaczego właśnie teraz znalazł łaskę, a potem — nie.)
A także, gdy żałuje, że Stwórca go nie przybliża, powinien również uważać, aby nie było to podyktowane swoim własnym interesem, tj. dlatego, że jest daleko od Stwórcy, gdyż w ten sposób staje się otrzymującym dla własnej korzyści. A otrzymujący jest oddzielony [od Stwórcy]. I powinien żałować wygnania Szchiny, tj. tego, że powoduje cierpienie Szchiny.
I człowiek powinien to sobie wyobrazić tak: podobnie jak kiedy boli go jakiś mały organ, ból odczuwany jest przede wszystkim w mózgu i sercu — bo serce i mózg stanowią centrum człowieka. Nie można porównywać odczucia małego organu z odczuciem centralnym, gdzie głównie odczuwa się ból. Podobnie jest z bólem spowodowanym oddaleniem od Stwórcy. A ponieważ człowiek jest tylko częściowym organem świętej Szchiny — gdyż święta Szchina jest całością duszy Israela — odczucie osobistego bólu nie może być równe odczuciu bólu ogólnego. Innymi słowy, cierpienie Szchiny ma źródło w tym, że jej organy są od niej odsunięte i ona nie może ich żywić.
(I trzeba powiedzieć, że mędrcy mawiają: „Gdy człowiek cierpi, co mówi Szchina: ciężar spoczywa na mojej głowie”⁵.) I dzięki temu, że człowiek nie przypisuje cierpienia z powodu oddalenia samemu sobie, ratuje się od upadku w sieć pragnienia otrzymywać dla siebie, co jest stanem oddzielenia od świętości.
Podobnie, kiedy człowiek czuje, że zbliża się do świętości — odczuwa radość, że znalazł łaskę w oczach Stwórcy — i wtedy także powinien stwierdzić, iż jego główna radość wynika z tego, że teraz istnieje radość na górze, w świętej Szchinie, ponieważ mogła przybliżyć swoją część organu do siebie i nie musi go odrzucać na zewnątrz.
A ponieważ człowiek dostąpił zaszczytu sprawienia radości Szchinie ogarnia go radość. I to także odnosi się do tej samej wyżej wspomnianej refleksji, bowiem to, że pewien element doświadcza radości, jest jedynie cząstką radości całości. Dzięki tym refleksjom on traci swoją indywidualność i nie wpada w sieci Sitra Achra, to jest pragnienia otrzymywać dla własnej korzyści.
Chociaż pragnienie otrzymywania jest niezbędne — „bo to jest cały człowiek”⁶, to wszystko, co posiada człowiek poza pragnieniem otrzymywania, nie odnosi się do stworzenia, a my odnosimy to do Stwórcy — to jednak pragnienie otrzymywania powinno zostać naprawione tak, aby służyło obdarzaniu. Innymi słowy, przyjemność i radość, które otrzymuje pragnienie otrzymywania, muszą być związane z odpowiednią intencją, ponieważ istnieje radość na górze z tego, że stworzenia odczuwają radość. Taki bowiem jest cel stworzenia — aby radować Swoje stworzenia. I to nazywa się „radością Szchiny u góry”.
Dlatego człowiek powinien wymyślać sposoby, jak sprawić radość u góry. I nie ma wątpliwości, że to, że on sam zazna radości, wywoła również przyjemność u góry. Dlatego zawsze stara się przebywać w Królewskim Korytarzu, aby mieć możliwość zabawy w Królewskim Skarbcu. I to bez wątpienia wywoła radość u góry. Wychodzi na to, że całe jego dążenie powinno być skierowane wyłącznie ku niebiosom.
¹ Data żydowska: pierwszy dzień tygodnia, parszat Jitro, rok 5704. ² Traktat Sanhedryn, 107:2. ³ Wyrażenie pochodzi z halachicznych ustaleń o przydatności przepony. ⁴ Dwarym (Powtórzonego Prawa), 11:16. ⁵ Traktat Sanhedryn, miszna 6:5. ⁶ („W nim cały człowiek”) — odwołanie do tego, że pragnienie otrzymywania jest istotą stworzenia.
Usłyszane w 1942 r. (5702)
W Księdze Zohar powiedziano: „On – Szochen, a ona – Szchina”. I należy wyjaśnić te słowa.
Wiadomo, że o Wyższym Świetle mówi się, iż nie ma w nim żadnych zmian, jak powiedziano: „Ja, HawaJa, nie zmieniłem si改.
Wszystkie imiona i nazwy istnieją jedynie w odniesieniu do kelim, czyli właściwości pragnienia otrzymywania, które zawiera się w malchut, będącej korzeniem stworzenia. Stamtąd ono zstępuje i schodzi aż do tego świata, do stworzeń.
I wszystkie te właściwości, począwszy od malchut – która jest korzeniem stworzenia światów – aż do stworzeń, nazywają się imieniem Szchina.
Pełne naprawienie nastąpi wtedy, gdy Wyższe Światło będzie świecić w nich w całej doskonałości. A światło, które świeci w kelim, nazywa się imieniem Szochen. Natomiast kelim w ogólności nazywane są imieniem Szchina.
Innymi słowy, światło szohen wewnątrz Szchiny. Światło nazywa się Szochen, ponieważ szohen – przebywa – wewnątrz kelim. A kelim w całości nazywa się Szchina.
A zanim światło zaświeci w nich w pełnej doskonałości, ten czas nazywa się czasem naprawy. Oznacza to, że dokonujemy napraw, aby światło mogło w nich świecić w doskonałości.
Do tego czasu ten stan nazywa się Szchina na wygnaniu.
Innymi słowy, w Wyższych Światach nie ma jeszcze doskonałości.
A na dole, w tym świecie, istnieje stan, w którym Wyższe Światło powinno przebywać wewnątrz pragnienia otrzymywania, a ta naprawa nazywa się otrzymywaniem ze względu na obdarzanie.
Lecz dopóki to pragnienie otrzymywania jest napełnione niskimi i głupimi rzeczami, nie pozostaje w nim miejsca, w którym mogłoby się ono objawić razem z Chwałą Niebios.
To znaczy: zamiast tego, aby serce stało się mieszkaniem dla Światła Stwórcy, serce stało się miejscem dla śmieci i brudu. Innymi słowy – niskość pochłonęła całe serce.
I to nazywa się Szchina w prochu.
Innymi słowy, została poniżona, aż do samego prochu. I każdy brzydzi się tym, co znajduje się w świętości, i nie ma wcale ani pragnienia, ani dążenia, aby podnieść ją z prochu. Ponieważ wybierają rzeczy niskie, co sprawia, że Szchina cierpi z tego powodu, że nie zostawia się dla niej miejsca w sercu, które mogłoby stać się mieszkaniem dla Światła Stwórcy.
¹ Malachiasz 3:6. ² Hebrajska data: rok 5702.
Usłyszane
Rozróżniamy wiele stopni i wiele właściwości w światach. Należy wiedzieć, że wszystko, co mówi się o stopniach i właściwościach, odnosi się do zrozumienia dusz w odniesieniu do tego, co otrzymują od światów, i podlega zasadzie: „To czego nie rozumiemy, nie możemy nazwać po imieniu”. Wynika to z faktu, że słowo „imię” wskazuje na poznanie, podobnie jak człowiek, który nadaje nazwę jakiemuś zjawisku po tym, jak coś w nim pojął, i zgodnie ze swoim poznaniem.
Dlatego cała rzeczywistość w odniesieniu do duchowego poznania dzieli się na trzy części:
1. Acmuto [to znaczy sam Stwórca];
2. Nieskończoność „Ein Sof”;
3. Dusze.
1.O Acmuto nie mówimy w ogóle, ponieważ korzeń i miejsce stworzeń zaczynają się od zamysłu stworzenia, w którym są one zawarte zgodnie z zasadą „koniec działania w pierwotnym zamyśle”.
2. Ein Sof - Nieskończoność, której istotą jest zamysł stworzenia, polegający na pragnieniu sprawiania przyjemności swoim stworzeniom w nieskończonym stopniu, który nazywa się Nieskończonością. I to jest ta więź, która łączy Acmuto z duszami. Ta więź jest dla nas rozumiana jako pragnienie sprawiania radości stworzeniom.
Nieskończoność jest początkiem. Nazywa się ją światłem bez kli, ponieważ tam ma swój początek korzeń stworzenia, czyli związek istniejący między Stwórcą a stworzeniami, który nazywa się Jego pragnieniem sprawiania radości Swoim stworzeniom. Pragnienie to zaczyna się w świecie Nieskończoności i trwa, aż do świata Asja.
3. Dusze, które są otrzymującymi dobro zawarte w Jego pragnieniu sprawiać radość.
Nieskończoność nazywa się tak, ponieważ jest połączeniem istniejącym między samym Stwórcą i duszami, które rozumiemy jako Jego pragnienie sprawiania przyjemności Swoim stworzeniom. A [o tym, co znajduje się] poza tą więzią pragnienia sprawiania przyjemności, nie mówimy w ogóle. Tam bowiem jest początek wszystkiego. Nazywa się to światłem bez kli, ponieważ właśnie tam bierze początek korzeń stworzenia - więź między Stwórcą a stworzeniami, która nazywa się Jego pragnieniem sprawiać przyjemność Swoim stworzeniom. Pragnienie to zaczyna się w świecie Nieskończoności, i trwa aż do świata Asja.
A wszystkie światy same w sobie są uważane za światło bez kli i nie ma o nich mowy. Są one uważane za Acmuto i nie ma w nich żadnego zrozumienia.
I nie dziw się, że rozróżniamy tam wiele właściwości, ponieważ wynika to z faktu, że właściwości te znajdują się tam w potencjale. A potem, kiedy pojawią się dusze, te właściwości ujawnią się w duszach otrzymujących wyższe światła, zgodnie z tym, jak je naprawiły i uporządkowały – tak, by dusze miały zdolność je otrzymywać, każda zgodnie ze swoją siłą i gotowością. Wtedy te właściwości ujawniają się w praktycznej realizacji. Jednakże, kiedy dusze nie osiągają wyższego światła w odniesieniu do samych siebie, wszystko jest uważane za właściwość Acmuto.
A w odniesieniu do dusz otrzymujących od światów, światy są uważane za Nieskończoność. A to dlatego, że ta więź istniejąca między światami a duszami – to znaczy to, co światy przekazują duszom – wynika z zamysłu stworzenia, który jest wspólnym stosunkiem między Acmuto a duszami. I ta więź nazywa się słowem „Nieskończoność”. A kiedy modlimy się i prosimy, aby Stwórca nam pomógł i dał nam to, czego pragniemy, mamy na myśli właściwość Nieskończoności, w której znajduje się korzeń stworzeń, pragnący dać im dobro i radość, i on nazywa się Jego pragnieniem przynosić radość Swoim stworzeniom.
A modlitwa [skierowana] do Stwórcy, który nas stworzył, i Jego imię - „pragnienie, by sprawić radość swoim stworzeniom”, i on nazywa się Nieskończonością, ponieważ mówi się o tym, co poprzedza ograniczenie. I nawet po ograniczeniu nie nastąpiła w Nim żadna zmiana, ponieważ nie ma zmian w świetle, a On zawsze pozostaje z tym imieniem.
A cała mnogość imion jest tylko w odniesieniu do otrzymujących. Dlatego pierwsze imię, które objawiło się w postaci korzenia stworzeń, nazywa się tam Nieskończonością. A objawienie tego imienia pozostaje bez żadnych zmian. A wszystkie ograniczenia i wiele zmian zachodzi tylko w odniesieniu do otrzymujących. On zawsze świeci pierwszym imieniem, zwanym „Jego pragnieniem przynosić radość bez ograniczeń swoim stworzeniom”. Dlatego modlimy się do Stwórcy, który nazywa się Nieskończonością, ponieważ świeci bez ograniczeń i bez końca.
A to, że później pojawia się kres, jest naprawą dla otrzymujących, aby mogli otrzymać światło Stwórcy. Wyższe światło łączy w sobie dwa elementy: poznającego i poznawanego.
I wszystko, co mówi się o wyższym świetle, wynika tylko z tego, że poznający jest pod wrażeniem poznawanego. Jednak każde z osobna, to znaczy poznający osobno i poznawane osobno, nie są nazywane słowem „Nieskończoność”. To, co można pojąć, nazywa się słowem „Acmuto”, a ten, kto to pojmuje, nazywa się słowem „dusza”, która jest stworzonym obiektem, będącym częścią całości. Jest ona stworzona dzięki temu, że ma w sobie pragnienie otrzymywania. I w tym względzie stworzenie nazywane jest „coś z niczego”.
A w odniesieniu do samych siebie, wszystkie światy uważane są za prostą jedność i nie ma zmiany w Wyższym, co nazywa się: „Ja, Stwórca (HaWaJaH), nie zmieniłem się”.
W Wyższym nie ma sefirot i właściwości. Nawet najczystszymi słowami nie można nazwać światła jako takiego, ponieważ jest to właściwość Acmuto, której nie można pojąć. Wszystkie sefirot i właściwości mówią jedynie o tym, co człowiek pojmuje w Nim. Stwórca chciał bowiem, abyśmy pojmowali i rozumieli wyższe dobro, co nazywa się
„Jego pragnieniem, by radować Swoje stworzenia”.
Abyśmy mogli pojąć to, co On chciał, abyśmy poznali i rozumieli – co nazywa się „Jego pragnieniem, by radować Swoje stworzenia” – stworzył On i dał nam te zmysły, a zmysły te pojmują swoje wrażenia od wyższego światła.
I pod tym względem pojawia się w nas wiele wrażeń. Ponieważ nasz wspólny organ zmysłów nazywa się pragnieniem otrzymywania i dzieli się on na wiele poszczególnych [organów] – w zależności od tego, jak bardzo otrzymujący są zdolni do otrzymywania. I pod tym względem powstaje wiele podziałów i szczegółów, które nazywane są wzniesieniami i upadkami, rozprzestrzenianiem się, wyciąganiem itp.
A ponieważ pragnienie otrzymywania nazywane jest „stworzeniem” i „stworzonym obiektem”, dlatego właśnie od tego miejsca, w którym pragnienie otrzymywania zaczyna być pod wrażeniem – właśnie od tego momentu zaczynamy mówić. I chodzi tu o różnice między częściami wrażenia. Bo tutaj już istnieje wspólna relacja między wyższym światłem a pragnieniem otrzymywania.
I nazywa się to „światłem i kli”. Jednak nie można mówić o świetle bez kli, jak wspomniano powyżej, ponieważ światło, którego nie pojmuje otrzymujący, uważane jest za Acmuto, o którym nie wolno mówić, ponieważ jest ono niepojęte. A jak można nadać imię temu, co jest niepojęte?
I stąd zrozumiemy, że w modlitwie, którą modlimy się do Stwórcy, aby zesłał nam wybawienie, uzdrowienie i tym podobne, należy rozróżnić dwa aspekty:
1. Stwórcę;
2. To, co pochodzi od Niego.
O pierwszej części, która jest uważana za samego Stwórcę (Acmuto), nie wolno mówić.
Druga część – to, co pochodzi od Niego – która jest uważana za światło rozprzestrzeniające się w naszych kelim, czyli w naszym pragnieniu otrzymywania, nazywana jest imieniem „Nieskończoność”.
I to jest ta więź, która istnieje między Stwórcą i Jego stworzeniami, w tym sensie, że „Jego pragnieniem jest sprawiać radość swoimi stworzeniom”. Pragnienie otrzymywania jest bowiem uważane za rozprzestrzeniające się światło, które na końcu swojego [rozprzestrzeniania się] dociera do pragnienia otrzymywania.
A kiedy pragnienie otrzymywania otrzymuje rozprzestrzeniające się światło, to rozprzestrzeniające się światło nazywa się „Nieskończonością” i dociera do otrzymujących poprzez liczne ekrany, tak aby niższy mógł je przyjąć.
Stąd wynika, że wszystkie odczucia i zmiany pojawiają się właśnie w tym, który otrzymuje, w odniesieniu do tego i zgodnie z tym, na ile ten, który otrzymuje, jest pod ich wrażeniem.
Jednak w omawianym przez nas temacie należy rozróżnić: kiedy mowa jest o właściwościach światów, mowa jest o właściwościach potencjalnych, a kiedy ten, który otrzymuje, pojmuje te właściwości, nazywane są one zrealizowanymi w praktyce.
A duchowe pojmowanie, to sytuacja, w której pojmujący i pojmowane są jednocześnie obecne. Gdyż gdy nie ma pojmującego, pojmowane nie ma żadnej formy, ponieważ nie ma tego, kto mógłby przyjąć formę pojmowanego. Dlatego stan ten określa się mianem „Acmuto” i nie ma tam możliwości mówienia o czymkolwiek w ogóle. Jak bowiem można mówić, że to, co jest pojmowane, przyjmie jakąkolwiek formę w stosunku do siebie samego?
Możemy mówić tylko od tego miejsca, w którym nasze zmysły są pod wrażeniem rozprzestrzeniającego się światła, które nazywa się właściwością „Jego pragnienie, by sprawiać radość swoim stworzeniom”, docierającego do tych, którzy otrzymują je w praktycznej realizacji.
Jest to analogiczne do tego, jak patrzymy na stół. Naszym zmysłem dotyku czujemy, że jest to coś twardego. Tak samo długość, szerokość i wszystko inne [jest postrzegane] zgodnie z naszymi zmysłami. Nie oznacza to jednak, że ten stół będzie wyglądał tak samo dla kogoś, kto posiada inne zmysły, na przykład oczy anioła. Kiedy patrzy on na ten stół, widzi go zgodnie ze swoimi zmysłami. Dlatego nie możemy określić żadnej formy z punktu widzenia anioła, ponieważ nie znamy jego zmysłów.
Stąd wynika, że skoro nie mamy pojęcia o Stwórcy, nie możemy oczywiście mówić, jaką formę mają światy w stosunku do Niego. Postrzegamy światy tylko w odniesieniu do naszych zmysłów i uczuć. Taka była wola Stwórcy – abyśmy Go pojmowali.
I takie jest znaczenie słów: „Nie ma zmiany w świetle”. A wszystkie zmiany zachodzą w kelim, czyli w naszych zmysłach, ponieważ wszystko mierzy się miarą naszego podobieństwa. Stąd należy zrozumieć, że jeśli wiele osób będzie patrzeć na jedno zjawisko duchowe, każdy pojmie je w miarę podobieństwa swoich zmysłów. I dlatego każdy widzi swoją formę. Podobnie u samego człowieka forma będzie się zmieniać w zależności od jego stanów wzlotów i upadków, jak wspomniano powyżej, że wyższe światło jest prostym światłem, a wszystkie zmiany [występują] tylko u tych, którzy je otrzymują.
I niech będzie pragnienie [Jego], abyśmy zasłużyli na otrzymanie Jego światła i podążali ścieżkami Stwórcy, służąc Mu nie dla uzyskania nagrody, ale po to, aby sprawić przyjemność Stwórcy i podnieść Szechinę z prochu i zasłużyć na połączenie się z Stwórcą i objawienie Jego boskości Jego stworzeniom.
Usłyszane 12 lutego 1944 r.
Należy wiedzieć, że powodem ciężkości, która odczuwana jest, gdy człowiek chce pracować, anulując siebie przed Stwórcą i nie dbając o własną korzyść, gdy dochodzi do stanu, w którym cały świat jakby pozostał tam, gdzie był, a tylko on sam jakby teraz znika z tego świata i pozostawia swoją rodzinę oraz swoich przyjaciół na rzecz anulowania siebie przed Stwórcą, jest tylko prosta przyczyna, zwana brakiem wiary. Innymi słowy, on nie widzi, przed kim się anuluje, to znaczy nie odczuwa istnienia Stwórcy. To właśnie powoduje w nim ciężkość.
Jednocześnie, gdy zaczyna odczuwać istnienie Stwórcy, jego dusza natychmiast dąży do anulowania się, połączenia się ze swoim Korzeniem i włączenia się w Niego, „jak świeca przed pochodnią”, bez żadnego poznania i rozumu. A dzieje się to z nim w naturalny sposób, jak ze świecą, która anuluje się przed pochodnią.
Zgodnie z tym wychodzi, że główna praca człowieka polega jedynie na dojściu do odczuwania istnienia Stwórcy, czyli na tym, aby poczuł istnienie Stwórcy, że „cała ziemia jest pełna Jego chwały”. I na tym będzie polegać cała jego praca, czyli cała energia, którą wkłada w pracę, [jest skierowana] na to, aby dojść do tego i do niczego innego. I niech nie myli się, że musi osiągnąć coś [innego]. Brakuje bowiem człowiekowi tylko jednego, a mianowicie właściwości wiary w Stwórcę, i nie trzeba myśleć o niczym innym, to znaczy cała nagroda, której pragnie za swoją pracę, powinna polegać na tym, aby dostąpił wiary w Stwórcę.
I należy wiedzieć, że nie ma różnicy między małym a dużym świeceniem, które człowiek otrzymuje. W świetle bowiem nie ma żadnych zmian, a wszystkie zmiany zachodzą w kelim, które otrzymują wyższe dobro, jak powiedziano: „Ja, Stwórca (HaWaJaH), nie zmieniłem się”. Dlatego, jeśli jest w stanie powiększyć kelim, w tej samej mierze zwiększy się dla niego również świecenie.
Jednak pytanie brzmi, jak człowiek może powiększyć kelim. Odpowiedź: w tej mierze, w której oddaje chwałę i wdzięczność Stwórcy za to, że On przybliżył go do Siebie, aby trochę Go poczuł i zaczął myśleć o ważności tego, – to znaczy, że dostąpił pewnego połączenia ze Stwórcą, – w miarę ważności, jaką będzie sobie wyobrażał, zwiększy się dla niego także świecenie.
I człowiek musi wiedzieć, że nigdy nie dojdzie do poznania prawdziwej miary ważności połączenia między człowiekiem a Stwórcą. Człowiek bowiem nie ma możliwości ocenić prawdziwej miary jego wartości. Jednak w miarę, w jakiej człowiek je ceni, w takiej mierze pojmuje jego wielkość i ważność. I w tym właśnie tkwi szczególna właściwość ‘segula’, dzięki której może dostąpić tego, aby to świecenie pozostało mu na zawsze.
Usłyszane w 1945 roku
W jaki sposób stać się godnym uzyskania właściwości liszma – tego człowiek sam z siebie nie jest w stanie pojąć. Ludzki rozum nie potrafi zrozumieć, jak coś takiego jest możliwe w rzeczywistości. Wynika to z tego, że wszystko, co człowiek może zrozumieć, sprowadza się do jednego: jeśli będzie zajmował się Torą i przykazaniami i coś osiągnie, to musi w tym być jakaś jego własna korzyść. Bo inaczej człowiek nie jest zdolny niczego zrobić.
Jednak liszma to świecenie, które przychodzi z góry. I tylko ten, kto poczuje jego smak, będzie w stanie zrozumieć i poznać, czym ono jest. O tym powiedziano: „Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Stwórca”. W takim razie trzeba zrozumieć, dlaczego człowiek powinien stosować różne sztuczki i rady, aby dojść do liszma. Bo przecież żadne rady mu nie pomogą — jeśli Stwórca nie da mu drugiej natury, zwanej pragnieniem obdarzania, to żadne ludzkie wysiłki nie wystarczą, by osiągnąć właściwość liszma.
Odpowiedź na to dają nasi mędrcy:
„Nie ty jesteś zobowiązany dokończyć tę pracę, ale też nie jesteś wolny, by się od niej uchylić.” Innymi słowy, człowiek musi dać przebudzenie z dołu, ponieważ to właśnie jest właściwość modlitwy. A modlitwa to chisaron – brak, pragnienie. Bez chisaronu nie ma napełnienia. Dlatego, gdy człowiek odczuwa prawdziwą potrzebę posiadania właściwości liszma, wtedy przychodzi napełnienie z góry — i odpowiedź na jego modlitwę. Oznacza to, że otrzymuje napełnienie na swój chisaron.
Z tego wynika, że cała praca człowieka potrzebna do osiągnięcia liszma polega tylko na stworzeniu w sobie braku – kli, naczynia. Natomiast samego napełnienia człowiek nigdy nie może uzyskać sam – to jest dar Stwórcy. Jednak modlitwa musi być doskonała – to znaczy pochodzić z głębi serca.
A to oznacza, że człowiek w stu procentach wie, że nie ma nikogo na świecie, kto mógłby mu pomóc, oprócz samego Stwórcy. A jak człowiek może osiągnąć takie przekonanie, że nikt oprócz Stwórcy nie może mu pomóc? Tylko wtedy, gdy wykorzystał wszystkie siły, jakie miał do dyspozycji – i nic mu nie pomogło. Dlatego człowiek musi wykonywać wszystkie możliwe działania, które istnieją na świecie, aby dostąpić właściwości „dla Niebios”. Wtedy będzie w stanie wznieść modlitwę z głębi serca, a Stwórca ją usłyszy.
Jednak podczas swoich prób osiągnięcia właściwości liszma, człowiek musi wiedzieć, że podejmuje się całkowicie pracować wyłącznie w obdarzaniu, w absolutnej doskonałości. Oznacza to, że będzie całkowicie obdarzać i nic nie otrzymywać. I dopiero wtedy zaczyna dostrzegać, że [jego] organy nie zgadzają się z tą wizją.
I na tej podstawie może dojść do jasnego wniosku, że nie ma innej rady, jak tylko wylać swoją modlitwę do Stwórcy, prosząc o pomoc, a ciało, żeby zgodziło się całkowicie podporządkować Stwórcy, bez żadnych warunków. Bo człowiek widzi, że nie jest w stanie przekonać swojego ciała, by całkowicie się anulowało.
Wychodzi na to, że dopiero gdy człowiek widzi, że nie może liczyć na to, że ciało samo zgodzi się działać dla Stwórcy, wtedy jego modlitwa może pochodzić z głębi serca – i wtedy modlitwa zostaje przyjęta. Należy wiedzieć, że dzięki temu, iż człowiek dostąpił właściwości liszma, unicestwia zły początek. Bo zły początek to pragnienie otrzymywania. A dzięki temu, że zasłużył na pragnienie obdarzania, anuluje pragnienie otrzymywania, aby nie miało już zdolności do jakiegokolwiek działania.
I to jest uznawane, że człowiek w ten sposób je uśmierca – bo „usunął” je z jego funkcji i ono nie może już nic więcej robić, ponieważ nikt z niego nie korzysta. A fakt, że przestało działać, jest równoznaczny z jego „śmiercią”. I kiedy człowiek zada sobie pytanie: „Co ma ze swojej pracy, aby trudził się tak pod słońcem?”, to zobaczy, że nie jest tak trudno podporządkować się Stwórcy, i to z dwóch powodów:
-
Bo tak czy inaczej – czy tego chce, czy nie – człowiek jest zobowiązany podejmować wysiłki w tym świecie. I co pozostaje mu ze wszystkich tych wysiłków, które włożył?
-
Jednocześnie, jeśli pracuje w „liszma”, to otrzymuje przyjemność również podczas samej pracy.
Przypomina to przypowieść Magida z Dubna, powiedzianą na temat wersetu:
„Lecz nie Mnie wołałeś, Jakubie, albowiem z Mojego powodu się nie trudziłeś, Izraelu” Magid powiedział, że jest to podobne do historii pewnego bogacza, który wysiadł z pociągu z małą walizeczką. Położył ją tam, gdzie wszyscy kupcy zostawiają swoje bagaże, a tragarze niosą je do hotelu, w którym mieszkają kupcy. Tragarz pomyślał: „Małą walizkę kupiec mógłby nieść sam, nie potrzebuje mnie”, więc wziął dużą walizę. Kupiec chciał dać mu niewielką zapłatę – tak, jak był przyzwyczajony.
A tragarz mówi: „Niesienie dużej walizy do przechowalni hotelu bardzo mnie zmęczyło, a ty chcesz dać mi takie drobne pieniądze?” Wniosek z tego jest taki: gdy człowiek przychodzi i mówi, że włożył wielki wysiłek w studiowanie Tory i przestrzeganie przykazań, Stwórca mówi: „Nie Mnie wołałeś, Jakubie”, czyli „nie moją walizkę wziąłeś, tylko tę, która należy do kogoś innego”. Jeśli mówisz, że włożyłeś wielki wysiłek w Torę i przykazania, to pewnie miałeś innego Pana, dla którego pracowałeś. Dlatego idź do niego, aby ci zapłacił. I dlatego powiedziano: „albowiem z Mojego powodu się nie trudziłeś, Izraelu””.
Innymi słowy, ten, kto pracuje dla Stwórcy, nie odczuwa żadnego wysiłku, a wręcz doznaje przyjemności i duchowego uniesienia. Natomiast ten, kto działa dla innych celów, nie może przychodzić do Stwórcy z pretensjami, dlaczego Stwórca nie daje mu siły życiowej w pracy. Przecież nie pracował dla Stwórcy, aby Stwórca zapłacił mu za jego wysiłek.
Człowiek może natomiast iść z pretensjami do tych osób, dla których pracował – aby one dały mu przyjemność i siłę życiową. A ponieważ w działaniu „lo liszma” jest wiele celów, człowiek musi wymagać od celu, dla którego pracował, aby ten cel dał mu nagrodę – czyli przyjemność i siłę życiową. I o tym powiedziano:
„Niech będą do nich podobni ci, którzy je czynią, każdy, kto na nich polega”. Jednak z tego nie wynika jasno – bo widzimy, że nawet gdy człowiek przyjmuje jarzmo Wyższej Malchut bez żadnej innej intencji, to i tak nie odczuwa żadnej siły życiowej, która, powiedzmy, zobowiązywałaby go do przyjęcia tego jarzma.
W rzeczywistości przyjmuje na siebie to jarzmo tylko dzięki wierze powyżej wiedzy, czyli robi to w przezwyciężeniu siebie, zmuszając się wbrew własnej woli. W takim przypadku pojawia się pytanie, dlaczego mimo to odczuwa wysiłek w tej pracy, a jego ciało sprawdza każdą sekundę, kiedy będzie mogło uwolnić się od tej pracy, skoro człowiek nie odczuwa w niej żadnej siły życiowej. I zgodnie z tym, co powiedziano powyżej – kiedy człowiek pracuje w pokorze i nie ma żadnego innego celu poza pracą dla obdarzania, – dlaczego Stwórca nie daje mu smaku i siły życiowej w pracy?
Odpowiedź jest taka: należy wiedzieć, że jest to wielka naprawa. Gdyby było inaczej – czyli gdyby światło i siła życiowa pojawiały się natychmiast, gdy człowiek zaczyna przyjmować jarzmo Wyższej Malchut – miałby siłę w pracy, a jego pragnienie otrzymywania również zgadzałoby się z tą pracą. A dlaczego miałoby się zgadzać? Nie ma wątpliwości, że byłoby to spowodowane tym, że pragnienie chciałoby napełnić swoje żarliwe pragnienie, czyli człowiek pracowałby dla własnej korzyści.
Gdyby tak było, nie byłoby możliwości osiągnięcia liszma. Człowiek musiałby bowiem pracować dla własnej korzyści, ponieważ odczuwałby większą przyjemność z pracy na Stwórcę, niż z zaspokojenia materialnych pragnień. W takim wypadku człowiek zostałby zmuszony pozostać w „lo liszma”, ponieważ odczuwałby przyjemność z pracy. A tam, gdzie jest satysfakcja, człowiek nie jest w stanie nic zrobić, ponieważ bez korzyści człowiek nie może pracować. Gdyby tak było i człowiek odczuwałby przyjemność w tej pracy, w lo liszma, byłby zobowiązany pozostać w tym stanie.
Jest to podobne do znanej mądrości ludowej: kiedy ludzie gonią złodzieja, żeby go schwytać, złodziej również ucieka, krzycząc „Łapcie złodzieja!”, i trudno zrozumieć, kto tu jest prawdziwym złodziejem, aby odebrać mu skradzione. Ale kiedy złodziej – czyli pragnienie otrzymywania – nie odczuwa smaku i siły życiowej w pracy polegającej na przyjęciu jarzma Wyższej Malchut, wtedy, jeśli człowiek pracuje we właściwości wiary powyżej wiedzy poprzez przymus, a ciało przyzwyczaja się do tej pracy – czyli pracy wbrew pragnieniu otrzymywania, wtedy człowiek ma środki, aby pracować w celu dawania przyjemności Stwórcy.
Ważne jest, że głównym celem człowieka jest poprzez swoją pracę zbliżyć się do zjednoczenia ze Stwórcą, czyli osiągnąć właściwość podobieństwa formy, kiedy wszystkie jego działania będą w intencji obdarzania. I jak powiedziano: „Wtedy będziesz czerpał przyjemność, [opierając się] na Stwórcy”, gdzie „wtedy” oznacza, że przed rozpoczęciem pracy nie czuł przyjemności, a jego praca była wykonywana pod przymusem. Kiedy natomiast już przyzwyczaił się pracować w intencji obdarzania i nie sprawdza samego siebie, odczuwa smak w tej pracy, ponieważ wierzy, że pracuje, dając przyjemność Stwórcy.
A człowiek musi wierzyć, że Stwórca przyjmuje pracę niższych i nie ma znaczenia, jaka jest wielkość i rodzaj przyjemności, jaką sprawia Stwórcy, wtedy człowiek zasługuje na przyjemność, [opierając się] na swojej pracy, a ze wszystkiego Stwórca patrzy [tylko] na intencję i [właśnie] to dostarcza Stwórcy przyjemności. Wtedy człowiek ma zaszczyt czerpać przyjemność, opierając się na Stwórcy.
Już podczas pracy Stwórcy odczuwa dobro i przyjemność, ponieważ człowiek pracuje teraz rzeczywiście dla Stwórcy, a wysiłki, które wkładał wcześniej w pracy pod przymusem, przygotowały go do tego, aby mógł pracować naprawdę w intencji obdarzania. W rezultacie przyjemność, którą wtedy otrzymuje, opiera się na Stwórcy, czyli jest przyjemnością właśnie dla Stwórcy.
Usłyszałem w 1944 r.
Kiedy człowiek uczy się Tory i chce osiągnąć to, żeby wszystkie jego działania były ze względu na obdarzanie, on powinien starać się, żeby Tora zawsze była dla niego oparciem. Pomoc Tory – są to siły wzmacniające człowieka: miłość i lęk, i wzniosły stan ducha, i otucha, i temu podobne. I wszystko to powinien znaleźć on w Torze, czyli Tora powinna dać mu taki rezultat.
A kiedy człowiek uczy się Tory i nie uzyskuje takiego wyniku, to nie oznacza to, że on uczy się Tory, ponieważ poprzez Torę rozumie się światło zawarte w Torze. I w powiedzianym przez mędrców: „Ja stworzyłem zły początek i stworzyłem Torę do jego naprawy” – ma się na myśli światło zawarte w niej, ponieważ światło zawarte w Torze powraca do Źródła.
I jeszcze trzeba wiedzieć, że Tora dzieli się na dwie części:
1. Tora
2. Przykazania
I nie da się zrozumieć prawdziwego sensu tych dwóch części, dopóki człowiek nie stanie się godny iść drogą Stwórcy, w tajemnicy powiedzianego: „Stwórca - dla czujących lęk przed Nim”. Kiedy człowiek przygotowuje się do wejścia do pałacu Stwórcy, niemożliwym jest zrozumieć drogę prawdy, lecz można przytoczyć przykład, żeby człowiek, nawet gdy znajduje się w okresie przygotowania, mógł cokolwiek zrozumieć. Jak powiedzieli mędrcy: „Przykazanie ratuje i ochrania wtedy, kiedy jest wykonywane, a Tora ratuje i ochrania i wtedy, kiedy się nią zajmują, i wtedy, kiedy się nią nie zajmują”.
Rzecz w tym, że wykonanie przykazań oznacza obecność światła, które osiągnął człowiek. A przykazanie może służyć człowiekowi wyłącznie wtedy, gdy działa na niego światło i z tego powodu przebywa on w radości. To nazywa się przykazaniem. Czyli człowiek jeszcze nie stał się godny otrzymania Tory i wyłącznie światło daje mu duchowe siły życia.
Podczas gdy Tora oznacza drogę, którą on osiągnął i która może służyć mu również wtedy, kiedy on nie zajmuje się Torą, czyli nawet wtedy, kiedy nie działa na niego światło. I to dlatego, że opuszcza go wyłącznie świecenie, a droga, którą on osiągnął w pracy, może służyć mu nawet wtedy, kiedy zniknęło światło.
Zarazem trzeba wiedzieć, że przykazanie, kiedy się je wykonuje, jest ważniejsze niż Tora, kiedy się nią nie zajmują. Czyli kiedy człowiek otrzymuje światło, to oznacza, że wykonuje on przykazanie, i dlatego przykazanie, kiedy światło świeci na człowieka, jest ważniejsze niż Tora, kiedy światło na niego nie świeci, czyli kiedy Tora nie jest dla niego życiem.
Z jednej strony Tora jest ważna, ponieważ droga, którą on osiągnął w Torze, może mu służyć, lecz jeżeli nie ma w nim życia zwanego światłem, a w przykazaniu otrzymuje on życie, nazywane światłem - z tego punktu widzenia przykazanie jest ważniejsze niż Tora.
Dlatego kiedy nie ma życia w człowieku, on nazywa się grzesznikiem, ponieważ teraz on nie może powiedzieć, że Stwórca rządzi światem z życzliwością. A ponieważ on obwinia Stwórcę, to nazywa się grzesznikiem, przecież teraz on odczuwa, że nie ma w nim życia i nie ma się z czego cieszyć, aby powiedzieć, że teraz jest on wdzięczny Stwórcy za to, że daje mu korzyści i radość.
I nie ma co oczekiwać, że on będzie wierzył, że Stwórca rządzi pozostałymi z życzliwością, ponieważ ścieżki Tory są postrzegane przez nas naszymi organami zmysłów. Jeżeli człowiek naprawdę by wierzył, że przyjacielowi zarządzanie Stwórcy objawiło się jako dobre, to ta wiara przyniosłaby mu radość i przyjemność z tego powodu, że on uwierzył, iż Stwórca zarządza światem dobrem.
A jeżeli człowiek nie czuje się dobrze z tego powodu, że inny czuje się dobrze, i jeżeli to nie przynosi mu radości i życia, to jaka jest korzyść z mówienia, że Stwórca zarządza przyjacielem z życzliwością, przecież najważniejsze jest to, co człowiek odczuwa na własnym ciele: albo jest mu dobrze, albo źle. A z jego punktu widzenia przyjacielowi jest dobrze tylko wtedy, kiedy on sam cieszy się tym, że przyjacielowi jest dobrze.
Oznacza to, że uczymy się na odczuciach ciała, że nie jest ważna przyczyna, jedynie ważne jest, czy on to odczuwa jako dobre lub nie. Jeżeli on czuje się dobrze, człowiek mówi, że Stwórca jest dobry i przynosi dobro, a jeżeli czuje się źle, on nie może powiedzieć, że Stwórca rządzi nim z życzliwością.
Dlatego jeżeli on cieszy się właśnie z tego, że jego przyjacielowi jest dobrze, i to daje mu dobry nastrój i radość, to może powiedzieć, że Stwórca – to dobry władca. A jeżeli to go nie cieszy i jest mu źle, to jak może powiedzieć, że Stwórca jest dobry i niosący dobro?
Dlatego jeżeli człowiek znajduje się w stanie, kiedy nie odczuwa życia i radości - to nie ma w nim miłości do Stwórcy. On nie może usprawiedliwiać Go i znajdować się w radości, jak przystało na kogoś, kto stał się godny służyć Wielkiemu Królowi.
I w ogóle powinniśmy wiedzieć, że Wyższe Światło znajduje się w absolutnym spokoju, a cała różnorodność imion Stwórcy jest z powodu niższych, czyli wszystkie imiona przypisane Wyższemu Światłu pochodzą z poznania przez niższych. Innymi słowy, jak człowiek poznaje światło, to znaczy jak je odczuwa, tak je nazywa.
A jeżeli człowiek nie odczuwa, że Stwórca coś mu daje, to jakie imię on może Jemu nadać, jeżeli nie otrzymuje nic od Niego? Ale jeżeli człowiek wierzy w Stwórcę, to mówi, że każdy przeżywany przez niego stan dany jest mu przez Stwórcę, i zgodnie ze swoim odczuciem on daje imię Stwórcy.
Oznacza to, że jeśli człowiek czuje, że jest mu dobrze w tym stanie, w którym się znajduje, to mówi, że Stwórca nazywa się Dobry i Niosący dobro, dlatego że tak odbiera, odczuwa, że otrzymuje od Stwórcy dobro. I wtedy człowiek nazywa się sprawiedliwym, gdyż usprawiedliwia swojego Stworzyciela (Stwórcę).
A jeżeli człowiek w tym stanie, w którym się znajduje, czuje się źle, to nie może powiedzieć, że Stwórca wysyła mu dobro, i dlatego nazywa się grzesznikiem, gdyż obwinia swojego Stworzyciela.
Ale nie istnieje stan pośredni, taki, żeby człowiek powiedział, że w swoim stanie odczuwa, że jest mu dobrze i źle jednocześnie. Może mu być albo dobrze, albo źle.
I mędrcy mówili, że „świat jest stworzony albo dla skończonych grzeszników, albo dla absolutnie sprawiedliwych”. A to dlatego, że nie może człowiek jednocześnie czuć się dobrze i źle.
A to, co mędrcy mówią, że istnieje jakby stan pośredni, to dlatego, że u stworzeń istnieje pojęcie czasu i stan „pomiędzy” znajduje się między dwoma odcinkami czasu następującymi jeden za drugim: między wzniesieniem i upadkiem - kiedy człowiek jest raz sprawiedliwym, raz grzesznikiem. Jednak nie może być, żeby człowiek czuł się i dobrze, i źle w tym samym czasie.
Wynika z tego, że Tora jest ważniejsza niż przykazanie wówczas, kiedy nie zajmują się ani Torą, ani przykazaniami, czyli kiedy nie ma w człowieku życia. Wtedy Tora, w której nie ma życia, jest ważniejsza niż przykazanie, w którym nie ma życia. Przecież od przykazania, w którym nie ma życia, on nie może otrzymać nic, podczas gdy dzięki Torze on pozostaje jednak na drodze pracy, którą otrzymał, kiedy zajmował się Torą. I nawet jeżeli odeszło życie, pozostaje mu droga, którą może wykorzystać.
Ale są momenty, kiedy przykazanie jest ważniejsze niż Tora. Odbywa się to wtedy, kiedy w przykazaniu jest życie, a w Torze nie ma.
Dlatego w tym czasie, kiedy człowiek nie zajmuje się Torą i przykazaniami, czyli wtedy, kiedy nie ma u niego radości i życia w pracy, to nie ma dla niego innej rady, jak tylko modlitwa. Lecz podczas modlitwy powinien wiedzieć, że jest grzesznikiem, ponieważ nie odczuwa teraz dobra i radości istniejącej w świecie.
I nawet jeżeli on uważa, że może uwierzyć, że Stwórca daje mu wyłącznie dobro, to jednak nie wszystkie myśli człowieka i to, co w rzeczywistości robi, wchodzi w zakres pracy. Człowiek wykonuje pracę, kiedy myśl prowadzi go do działania, czyli do odczucia w zmysłach. Wtedy zmysły powinny odczuć, że Stwórca jest dobry i niesie dobro, i otrzymać od tego życie i radość.
A jeżeli nie ma życia, jaki jest sens z jego kalkulacji? Przecież jego zmysły teraz nie kochają Stwórcy z tego powodu, że On daje im dobro. Dlatego człowiek powinien wiedzieć, że jeżeli nie odczuwa radości i życia w pracy, jest to znak, że jest grzesznikiem, gdyż nie czuje dobra. I wszystkie jego myśli nie są prawdziwe, jeżeli one nie prowadzą do działania - do odczucia w zmysłach, na skutek czego człowiek pokocha Stwórcę za to, że On raduje swoje stworzenia.
Usłyszane w 1943 r.
Dzięki przyzwyczajeniu, gdy człowiek przyucza się do czegokolwiek, dany przedmiot lub zjawisko stają się dla niego drugą naturą. Dlatego nie istnieje takie zjawisko, którego człowiek nie mógłby odczuć. To znaczy: mimo że człowiek początkowo nie odczuwa danego zjawiska, przyzwyczajając się do niego, stopniowo dochodzi do odczucia.
Należy wiedzieć, że między Stwórcą a stworzeniami istnieje różnica w aspekcie odczuwania. U stworzeń istnieje bowiem pojęcie odczuwającego i odczuwanego, pojmującego i pojmowanego — innymi słowy, mamy właściwość odczuwającego, wspólną z pewną rzeczywistością.
Natomiast rzeczywistość bez odczuwającego — to jedynie sam Stwórca, o którym powiedziano: „Myśl [ludzka] w ogóle nie jest w stanie Go pojąć”.
Rzeczywistość człowieka przejawia się poprzez odczuwającego tę rzeczywistość.
Podobnie prawdziwość tej rzeczywistości oceniana jest jako prawdziwość jedynie względem odczuwającego. Innymi słowy, to, co odczuwający czuje, jest dla niego prawdą. Jeśli więc odczuwa gorzki smak rzeczywistości — inaczej mówiąc, znajduje się w stanie, w którym odkrywa, że jest mu źle i doświadcza cierpienia — taki człowiek w pracy duchowej nazywany jest grzesznikiem (rasza), ponieważ oskarża (marszi’a) Stwórcę.
Przecież On nazywany jest Dobrym i Czyniącym Dobro, gdyż daje światu jedynie dobro, podczas gdy człowiek w swoim odczuciu czuje, że otrzymał od Stwórcy coś przeciwnego, czyli stan zły.
Z tego wynika zrozumienie słów naszych mędrców: „Świat został stworzony albo dla absolutnych grzeszników, albo dla absolutnych sprawiedliwych”. Wyjaśnienie tego, jak powiedziano wyżej, jest następujące: albo człowiek odczuwa i smakuje dobro w świecie — i wtedy usprawiedliwia Stwórcę, mówiąc: „Stwórca daje światu tylko dobro”.
Albo, jeśli odczuwa gorzki smak w świecie, jest grzesznikiem (rasza), ponieważ oskarża (marszi’a) Stwórcę.
Wynika z tego, że wszystko mierzone jest odczuciem człowieka. Natomiast o Stwórcy nie sposób mówić w kategoriach tych odczuć, jak powiedziano w Pieśni Jedyności: „Jaki byłeś, taki zawsze będziesz, brak ani nadmiar nie będą w Tobie”. Dlatego wszystkie światy i wszystkie zmiany istnieją jedynie względem otrzymujących, zgodnie z pojmowaniem człowieka.
Usłyszane w czerwcu–lipcu 1944 r.
Pismo mówi: „Aż powieje dzień i pierzchną cienie”. Należy zrozumieć, czym są w pracy duchowej cienie i dlaczego mówi się o dwóch rodzajach cieni.
Kiedy człowiek nie odczuwa nad sobą działania Stwórcy— że Stwórca kieruje światem jako Dobry i Czyniący Dobro — nazywa się to cieniem, który zasłania słońce. Jak w świecie materialnym: cień nie zmienia niczego w słońcu — słońce świeci pełnią światła — tak i tutaj, brak odczucia istnienia Stwórcy nie powoduje żadnej zmiany „u góry”. Jak powiedziano: „Ja, Stwórca (HaWaJaH), nie zmieniłem się”.
Wszystkie zmiany dotyczą jedynie otrzymujących. A w tym cieniu, czyli w tym ukryciu, należy rozróżnić dwa rodzaje:
1. Kiedy wciąż jest w stanie przezwyciężyć ciemność i ukrycie, które odczuwa, i rozpoznać Stwórcę, i modlić się do Stwórcy, aby dał światło jego oczom, aby zobaczył, że całe ukrycie, które odczuwa, pochodzi od Stwórcy. Oznacza to, że Stwórca aranżuje to wszystko tak, aby człowiek rozpoczął swoją modlitwę i chciał się z Nim połączyć.
A to dlatego, że tylko z powodu cierpienia, które od Niego otrzymuje, i chce uciec od swojego nieszczęścia i od cierpienia, wtedy robi wszystko, co jest w jego mocy. Dlatego, gdy otrzymuje ukrycie i cierpienie, z pewnością użyje dobrze znanego środka, jakim jest zwielokrotnienie modlitwy, aby Stwórca pomógł mu i wyprowadził go ze stanu, w którym się znajduje. W tym stanie nadal wierzy w panowanie Stwórcy.
2. Kiedy dochodzi do stanu, w którym nie może już sobie poradzić i powiedzieć, że całe cierpienie i ból, których doświadcza, wynikają z faktu, że Stwórca zesłał je na niego, aby dzięki niemu miał powód, by wznieść się na inny poziom. I wtedy dochodzi do stanu niewiary, przerażające, by tak powiedzieć. Nie może bowiem uwierzyć we władzę Stwórcy. I oczywiście nie może wtedy i modlić się. Okazuje się, że istnieją dwa rodzaje cieni. I takie jest znaczenie słów: „A cienie znikną”, to znaczy, żeby cienie zniknęły ze świata.
Cień klipy nazywa się: „Inny bóg jest bezpłodny i nie rodzi owocu”. Podczas gdy świętość nazywa się: „Jego cienia pragnąłem i w nim siedziałem, a jego owoc był słodki dla mego podniebienia”. Oznacza to, że człowiek mówi: że wszelkie ukrycia i cierpienia, które odczuwa, zostały mu posłane po to, by mógł pracować ponad rozumem. Jeśli człowiek ma siłę tak powiedzieć — że Stwórca przygotowuje mu te stany— dla jego dobra.
Innymi słowy, dzięki temu może zacząć pracować na rzecz obdarzania, a nie dla własnej korzyści. I wtedy człowiek uświadamia sobie, czyli wierzy, że Stwórca cieszy się właśnie z tej pracy, gdy wszystko jest zbudowane ponad wiedzą. Okazuje się, że człowiek wtedy nie modli się do Stwórcy, aby cienie zniknęły ze świata, ale mówi wtedy: „Widzę, że Stwórca chce, abym Mu służył w ten sposób, gdy wszystko jest ponad wiedzą”.
W takim przypadku we wszystkim, co robi, mówi: " Nie ma żadnej wątpliwości, że Stwórca odczuwa przyjemność z tej pracy. W tym przypadku, jakie znaczenie ma dla mnie to, że pracuję w ukryciu oblicza", przecież on chce pracować ze względu na obdarzanie, to znaczy, aby Stwórca cieszył się. Dlatego wykonywanie tej pracy nie przynosi mu żadnego uszczerbku - to znaczy, żeby odczuwał, że znajduje się w stanie ukrycia oblicza, gdy Stwórca nie cieszy się tą pracą.
I człowiek zgadza się z zarządzaniem Stwórcy. To znaczy, ponieważ Stwórca chce, aby podczas pracy odczuwał istnienie Stwórcy - człowiek zgadza się ze swoim sercem i duszą, ponieważ nie patrzy na to, czym może się cieszyć, ale patrzy na to, czym może cieszyć się Stwórca. Okazuje się, że ten cień daje mu życie.
I to nazywa się: „Jego cienia pragnąłem”. Oznacza to, że tęskni za takim stanem, w którym może dokonać pewnego przezwyciężenia wiedzy. I okazuje się, że jeśli człowiek nie dąży w stanie ukrycia, kiedy ma jeszcze możliwość modlić się, aby Stwórca przyciągnął go bliżej, a on to zaniedbuje, - to zostaje mu wysłane podwójne ukrycie, kiedy nawet nie może się modlić. Dzieje się tak z powodu grzechu zaniechania modlenia się do Stwórcy z całych sił. Dlatego osiąga tak niski stan.
Ale po osiągnięciu tego stanu, z góry litują się nad nim i dają mu kolejne przebudzenie z góry. Ta sama sekwencja działań zaczyna się od nowa. Aż w końcu człowiek wzmacnia się w modlitwie. A Stwórca słyszy jego modlitwę i Stwórca przyciąga go bliżej i sprowadza go z powrotem do źródła.
Usłyszane sierpień-wrzesień 1942
Księga Zohar wyjaśnia słowa naszych Mędrców: „Trzy rzeczy poszerzają wiedzę człowieka: piękna żona, piękne mieszkanie i piękne naczynia» kelim”. I [Zohar] mówi: „piękna żona” - to święta Szchina, „piękne mieszkanie” - to jego serce, a „kelim” to jego organy.
I należy wyjaśnić, że święta Szchina może rozwinąć się w swojej prawdziwej formie, tj. pod względem [jej] uroku i piękna, tylko wtedy, gdy ma „piękne kelim”, które są organami emanującymi z serca. Innymi słowy, człowiek musi najpierw oczyścić swoje serce, aby powstało „piękne mieszkanie”, anulując pragnienie otrzymywania dla siebie i przystosowując się do pracy, aby wszystkie jego działania służyły jedynie obdarzaniu, a tym samym powstawały „piękne kelim”. To znaczy, że jego pragnienia, które nazywane są „kelim”, byłyby pozbawione właściwości otrzymywania dla siebie i byłyby oczyszczone, co nazywa się właściwością obdarzania.
Jednocześnie, jeśli mieszkanie nie jest piękne, Stwórca powiedział: „Ja i on nie możemy mieszkać w tym samym mieszkaniu”, ponieważ musi istnieć podobieństwo formy między światłem a kli. Dlatego, gdy człowiek przyjmuje na siebie właściwość wiary w sensie oczyszczenia, czy to w umyśle, czy w sercu, wtedy zostaje uhonorowany „piękną żoną”, to znaczy, że święta Szchina objawia mu się w postaci [jej] uroku i piękna. A to poszerza wiedzę człowieka. Oznacza to, że z powodu przyjemności i radości, których wówczas doświadcza, dochodzi do objawienia świętej Szchiny wewnątrz swoich organów i wypełnia zewnętrzne i wewnętrzne Kelim. Nazywa się to „ekspansją wiedzy”.
Można to osiągnąć poprzez „zazdrość, namiętność i próżność”, które „wyprowadzają człowieka ze świata”. Gdzie „zazdrość” - to zazdrość o świętą Szchinę, zwaną „zazdrością Stwórcy Zastępów”. „Próżność” (kawod) oznacza pragnienie powiększenia chwały niebios (kwod szamajim). „Namiętność” (taawa) oznacza właściwość: „Słyszałeś pragnienie taawy pokornych”.
Usłyszane w czerwcu – lipcu 1944 r.
Należy wiedzieć, że kiedy człowiek zaczyna kroczyć drogą, na której pragnie osiągnąć stan, w którym wszystko będzie czynił dla Niebios, nieuchronnie doświadcza wzniesień i upadków.
Czasami zdarza się, że upadek jest tak głęboki, iż w sercu pojawiają się myśli o ucieczce od Tory i przykazań. Innymi słowy, rodzi się w nim przekonanie, że nie ma w sobie pragnienia, by pozostawać pod władzą świętości. Człowiek powinien wtedy wierzyć, że rzeczywistość jest zgoła inna – to znaczy, że to świętość ucieka od niego.
Przyczyną tego jest fakt, że kiedy człowiek (poprzez swoje złe skłonności) zamierza zaszkodzić świętości, ona odchodzi i pierwsza przed nim ucieka. Jeśli zaś człowiek potrafi w to uwierzyć – to znaczy, jeśli przezwycięża siebie w czasie owej ucieczki – wówczas hebrajskie słowo „biegnij” (brach) przemienia się w „błogosław” (barech),
zgodnie z tym, co napisano: „Błogosław, Stwórco, siłę jego, a dzieło rąk jego przyjmij łaskawie”.
Usłyszane w 1948 r.
Radość określana jest mianem właściwości miłości, co stanowi o aspekcie obecności. Można to porównać do kogoś, kto buduje dom, lecz w jego ścianach nie pozostawia żadnych otworów. W takim przypadku nie ma żadnej możliwości, by wejść do środka, gdyż w murach brakuje pustych przestrzeni, przez które można by się przedostać.
Dlatego konieczne jest uczynienie owych pustych miejsc, aby dzięki tej pustce człowiek mógł wejść do domu. Z tego powodu tam, gdzie panuje miłość, należy pracować również z bojaźnią (lękiem). Lęk jest bowiem ową pustką.
Oznacza to, że człowiek powinien wzbudzać w sobie obawę przed tym, iż może nie zdołać zbudować intencji „dla obdarzania”. Kiedy obecne są oba te elementy, pojawia się doskonałość. W przeciwnym razie każdy z nich dąży do anulowania drugiego.
Należy zatem dążyć do tego, aby oba te aspekty współistniały w jednym miejscu.
Niezbędne są i miłość, i lęk. Miłość bowiem nazywana jest obecnością (pełnią), podczas gdy lęk określa się jako brak i pustkę. Dopiero ich jedność stanowi o doskonałości. Nazywa się to „dwiema nogami”, gdyż tylko posiadając obie nogi, człowiek jest w stanie kroczyć.
Usłyszane 15 września 1947 r.
Istotą pracy człowieka powinno być dążenie do tego, by odnaleźć smak w sprawianiu radości swojemu Stwórcy. Wszystko bowiem, co człowiek czyni dla własnej korzyści, oddala go od Stwórcy z powodu rozbieżności formy.
Jednocześnie zaś, jeśli wykonuje on jakikolwiek czyn ze względu na Stwórcę – choćby czyn ten był najskromniejszy – w każdym przypadku zwie się go przykazaniem.
Dlatego też główny wysiłek człowieka winien skupiać się na wypracowaniu siły pozwalającej poczuć smak obdarzania. Dokonuje się to poprzez osłabianie mocy owego odczucia smaku, które płynie z otrzymywania dla siebie. Wtedy, stopniowo, zaczynamy czuć smak obdarzania.
Usłyszane 15 września 1947 r.
Granat, jak rzekł on [Baal HaSulam], jest symbolem tego, co przekazali nasi mędrcy: „Nawet te pustki w tobie [w Izraelu] pełne są przykazań niczym granat”. Wyjaśnił on, że słowo „granat” (rimon) wywodzi się od „wzniosłości” (romemut), co oznacza stan „ponad wiedzą”. Oznacza to, że „pustki w tobie pełne są przykazań”. Miara owego napełnienia zależy od tego, jak dalece człowiek potrafi kroczyć drogą ponad wiedzą – i to właśnie nazywa się wzniosłością.
Pustka może bowiem zaistnieć tylko tam, gdzie brak jest obecności (co określa się słowami: „zawiesił Ziemię na niczym”). Zatem, jaka jest miara napełnienia pustego miejsca? Odpowiedź brzmi: zależy ona od tego, jak wysoko człowiek wznosi się ponad wiedzę.
Innymi słowy, pustkę należy wypełniać wzniosłością, czyli właściwością „ponad wiedzą”. Niechaj człowiek prosi Stwórcę, aby Ten udzielił mu tej siły. Należy przez to rozumieć, że pustka nie została stworzona – to znaczy nie pojawia się u człowieka po to, by jedynie czuł się on pusty – lecz wyłącznie w tym celu, aby wypełnił ją wzniosłością Stwórcy, czyli przyjmował wszystko ponad wiedzą. Jest to zgodne ze słowami: „Stwórca uczynił tak, aby się Go lękano”.
Oznacza to, że nachodzące człowieka myśli o pustce są mu dane po to, by poczuł potrzebę przyjęcia wiary ponad wiedzą. Do tego jednak niezbędna jest pomoc Stwórcy. Człowiek ma wówczas obowiązek prosić Stwórcę, by Ten obdarzył go taką siłą, która pozwoli mu wierzyć ponad wiedzą. W konsekwencji to właśnie wtedy człowiek najbardziej potrzebuje Stwórcy i Jego wsparcia, gdyż zewnętrzny rozum podpowiada mu coś zgoła przeciwnego. W takim stanie człowiek nie ma innej rady, jak tylko prosić Stwórcę o pomoc.
O tym właśnie powiedziano: „Złe skłonnościczłowieka biorą nad nim górę każdego dnia… I gdyby Stwórca mu nie pomógł, nie podołałby im”. Wynika z tego, że dopiero wtedy nastaje stan, w którym człowiek pojmuje, iż nikt mu nie pomoże prócz Stwórcy. Dlatego też „Wszechmocny uczynił tak”, aby „się Go lękano”. Albowiem właściwość bojaźni (drżenia) jest tożsama z właściwością wiary – gdyż tylko wtedy człowiek potrzebuje od Stwórcy wybawienia.
Usłyszane w 1948 r.
Wielkość Stwórcy oznacza, że człowiek powinien prosić Stwórcę, aby Ten obdarzył go siłą do kroczenia ponad wiedzą.
Innymi słowy, pojęcie wielkości Stwórcy ma dwa znaczenia:
-
Człowiek nie powinien szukać odpowiedzi za pomocą wiedzy, czyli własnego rozumu – tak, jak zwykł odpowiadać na dręczące go pytania. Zamiast tego pragnie on, aby to Stwórca udzielił mu odpowiedzi na jego pytania. Wynika z tego, iż nazywa się to wielkością, gdyż wszelki prawdziwy rozum spływa z Góry, a nie pochodzi od człowieka i jego osobistych prób wyjaśniania świata. Wszystko bowiem, co człowiek potrafi wytłumaczyć samodzielnie, uznaje się za objaśnione przez jego zewnętrzny rozum. Innymi słowy, pragnienie otrzymywania pojmuje, że warto wypełniać Torę i przykazania. Jednakże właściwość „ponad wiedzą” obliguje człowieka do autentycznego postępu w pracy duchowej – co dzieje się wbrew wiedzy dyktowanej przez pragnienie otrzymywania.
-
Wielkością Stwórcy nazywa się moment, w którym człowiek poczuł palącą potrzebę, by to Stwórca wypełnił jego prośby.
Dlatego też:
-
Kiedy człowiek zmuszony jest kroczyć ponad wiedzą, dostrzega swoją całkowitą pustkę i dopiero wtedy prawdziwie potrzebuje Stwórcy.
-
Jedynie Stwórca może obdarzyć go mocą niezbędną do pójścia ponad wiedzą. Zatem to, co zostaje mu dane przez Stwórcę, zwie się właśnie wielkością Stwórcy.
Usłyszane 3 sierpnia 1945 r.
Napisano: „Nie będziesz miał obcych bogów przed obliczem Moim”. Księga Zohar wyjaśnia zaś, iż muszą istnieć „kamienie do ważenia”. Zapytał on [Baal HaSulam]: w jaki sposób można ważyć pracę za pomocą kamieni, aby dzięki temu poznać swój stan na ścieżkach Stwórcy?
Odpowiedział, iż wiadomo, że gdy człowiek zaczyna pracować intensywniej, niż jest do tego przyzwyczajony, ciało zaczyna się buntować i sprzeciwiać tej pracy wszystkimi swoimi siłami. Albowiem to, co dotyczy obdarzania, z punktu widzenia ciała postrzegane jest jako jarzmo i ciężar; ciało nie może ścierpieć takiej pracy.
Ów opór ciała objawia się człowiekowi pod postacią obcych myśli. Przychodzi ono i zadaje pytania: „Kto?” oraz „Co?”. O pytaniach tych człowiek powiada, iż bez wątpienia wszystkie one są mu przesyłane przez Sitra Achra, aby przeszkodzić mu w pracy.
Rzekł on wówczas: jeśli człowiek twierdzi, że owe myśli pochodzą od Sitra Achra, wykracza on przeciwko temu, o czym powiedziano: „Nie będziesz miał obcych bogów przed obliczem Moim”. Przyczyną tego jest konieczność wiary, iż wszystko to przychodzi doń od Świętej Szechiny. Albowiem „nie ma nikogo oprócz Niego”.
To Święta Szechina ukazuje człowiekowi jego prawdziwy stan – to, jak kroczy on ścieżkami Stwórcy. Innymi słowy: poprzez to, że przesyła mu owe pytania – zwane obcymi myślami – Szechina obserwuje, jak człowiek na nie odpowiada. Wszystko to dzieje się dlatego, że człowiek musi poznać swoją autentyczną kondycję w pracy, aby wiedzieć, co czynić.
Można to przyrównać do przypowieści o człowieku, który pragnie dowiedzieć się, jak mocno kocha go przyjaciel. Stojąc z nim twarzą w twarz, przyjaciel z pewnością będzie się skrywał z powodu wstydu. Ów człowiek posyła więc doń kogoś, kto będzie o nim mówił źle przed przyjacielem. W ten sposób zobaczy on reakcję przyjaciela w chwili, gdy ten myśli, że jest od niego daleko.
Wówczas ów człowiek będzie mógł poznać prawdę, czyli miarę miłości swego przyjaciela. Wniosek stąd taki: kiedy Święta Szechina ukazuje człowiekowi swe oblicze – co oznacza, że Stwórca daje człowiekowi siły witalne i radość – w takim stanie człowiek wstydzi się wyjawić, jakie jest jego prawdziwe zdanie o pracy w obdarzaniu bez otrzymywania czegokolwiek dla siebie.
Natomiast gdy nie znajduje się on przed Jej obliczem, czyli gdy siły witalne i radość ostygły – co uznaje się za stan „nie przed Jej obliczem” – wtedy człowiek może ujrzeć swój rzeczywisty stosunek do właściwości „dla obdarzania”. Jeśli człowiek wierzy w to, co napisano: „Nie ma nikogo oprócz Niego”, i wie, że wszystkie obce myśli posłał Stwórca (czyli że to On jest sprawcą),
z pewnością będzie już wiedział, co czynić i jak odpowiadać na wszystkie trudne pytania. To tak, jakby Szechina posyłała mu wysłanników, by sprawdzić, czy będzie mówił o niej źle – o swojej najwyższej Malchut. Tak właśnie należy rozumieć powyższe słowa. Człowiek może zrozumieć to, że wszystko pochodzi od Stwórcy. Wiadomo bowiem, że owe ciosy, którymi ciało zasypuje człowieka poprzez swoje obce myśli, nie nawiedzają go wtedy, gdy nie zajmuje się pracą duchową.
Te uderzenia, odczuwane przez człowieka tak dotkliwie, że aż rozsadzają mu umysł, pojawiają się właśnie po wcześniejszym zajmowaniu się Torą i po pracy większej niż zazwyczaj. Nazywa się to „kamieniami do ważenia”, gdyż owe kamienie (awanim) – te pytania, które pragnie pojąć (leawin) – spadają mu do umysłu.
Wtedy człowiek zaczyna ważyć cel swojej pracy: czy rzeczywiście warto pracować dla obdarzania i służyć całą swoją istotą i całą duszą, tak aby jedynym jego pragnieniem była nadzieja, że na tym świecie można coś osiągnąć wyłącznie w celu pracy, by sprawić zadowolenie swemu Stwórcy, a nie dla jakichkolwiek korzyści materialnych.
Wówczas zaczyna się żarliwy spór, gdyż człowiek dostrzega dwie przeciwstawne strony. Przed tym właśnie ostrzega Pismo: „Nie czyńcie sobie obcych bogów ponad (dosł. przed) obliczem Moim”. To znaczy: nie mówcie, że to „obcy bóg” dał wam owe kamienie, byście ważyli nimi swoją pracę – lecz wiedzcie, że dzieje się to „nad obliczem Moim”.
Człowiek musi wiedzieć, że jest to właściwość „Oblicza Mego”, a dzieje się tak po to, by ujrzał prawdziwą formę fundamentu i podstawy, na której wznosi swoją budowlę.
Główna trudność obecna w pracy wywołana jest faktem, iż są to „dwa wzajemnie wykluczające się wersy”:
-
Z jednej strony człowiek powinien starać się, aby cała jego praca prowadziła do zjednoczenia ze Stwórcą, tak by całe jego pragnienie polegało wyłącznie na sprawianiu przyjemności swemu Stwórcy, bez cienia własnej korzyści.
-
Z drugiej zaś strony widzimy, że nie to jest głównym celem. Celem stworzenia nie było przecież to, aby stworzenia dawały Stwórcy – gdyż On (niech nas Bóg broni przed taką myślą) nie posiada żadnego braku (chisaron), który stworzenia miałyby napełnić. Wręcz przeciwnie: celem stworzenia było Jego pragnienie obdarzania stworzeń, czyli aby otrzymały one od Niego dobro i rozkosz.
Te dwie rzeczy są ze sobą sprzeczne, a mówiąc ściślej – diametralnie różne: z jednej strony człowiek musi dawać, a z drugiej musi otrzymywać. Oznacza to, że istnieje właściwość naprawy stworzenia: co oznacza dążenie do zjednoczenia, będącego podobieństwem formy, w którym wszystkie działania będą skierowane wyłącznie na obdarzanie. A dopiero potem możemy dojść do celu stworzenia, czyli do otrzymywania dobra i rozkoszy od Stwórcy.
Dlatego, gdy człowiek przyzwyczaił się kroczyć drogami obdarzania, automatycznie nie posiada naczyń (kelim) otrzymywania. Kiedy zaś kroczy drogami otrzymywania, nie posiada naczyń obdarzania.
Dlatego dzięki „kamieniom do ważenia” zdobywa on oba te aspekty jednocześnie. Albowiem po wewnętrznych zmaganiach, które toczył podczas pracy, i gdy przezwyciężył siebie, przyjmując jarzmo wyższej Malchut w aspekcie obdarzania w rozumie i w sercu, prowadzi go to do stanu, w którym zamierzając przyciągnąć wyższe dobro – dzięki temu, że posiada już solidny fundament, iż wszystko musi być we właściwości obdarzania – nawet gdy otrzymuje on jakieś świecenie, otrzymuje je już ze względu na obdarzanie. Dzieje się tak, ponieważ cała podstawa jego pracy wzniesiona została wyłącznie na właściwości obdarzania. To właśnie nazywa się „otrzymywaniem w celu obdarzania”.
Usłyszane w 1941 r., Jerozolima
Nasi mędrcy rzekli o słowach Pisma: „Biada tym, którzy pragną dnia Stwórcy! Po cóż wam on, ten dzień Stwórcy? On jest ciemnością, a nie światłem!”. Przytoczyli przypowieść o kogucie i nietoperzu, które wyczekiwały świtu. Rzekł kogut do nietoperza: „Ja czekam na światło, gdyż jest ono moją radością. Lecz tobie po co światło?”. Oznacza to: skoro nietoperz nie ma oczu zdolnych do widzenia, co zyska dzięki promieniom słońca?
Wręcz przeciwnie – dla kogoś, kto nie posiada wzroku, światło słoneczne staje się jeszcze głębszą ciemnością. Należy zrozumieć tę przypowieść, a mianowicie: jaki jest związek między oczami a widzeniem w świetle Stwórcy, które Pismo nazywa „dniem Stwórcy”. Przykład nietoperza pokazuje, że ten, kto nie ma „oczu”, pozostaje w mroku. Ponadto trzeba pojąć, czym jest „dzień Stwórcy”, a czym „noc Stwórcy” i jaka jest między nimi różnica. Wiemy, że „dzień ludzi” określamy na podstawie blasku słońca, lecz po czym rozpoznać „dzień Stwórcy”?
Odpowiedź: Podobnie jak przy wschodzie słońca – gdy świeci ono nad ziemią, nazywamy to dniem, a gdy go brakuje, nazywamy to ciemnością. Tak samo u Stwórcy: „dniem” nazywa się objawienie, a „nocą” ukrycie Oblicza. Innymi słowy, gdy następuje objawienie Oblicza i jest to dla człowieka jasne jak dzień, nazywa się to „dniem”. Jak wyjaśnili nasi mędrcy: „Jeśli jest ci to jasne jak dzień...”. Zatem „dniem” nazywamy to, co jest oczywiste.
Wynika z tego, że „dzień Stwórcy” oznacza stan, w którym staje się jasne, iż Stwórca zarządza światem poprzez właściwość „Dobry, czyniący dobro”. Na przykład: gdy człowiek się modli, natychmiast otrzymuje odpowiedź i to, o co prosił, a cokolwiek czyni, odnosi sukces. To właśnie jest „dzień Stwórcy”. Natomiast ciemność, czyli noc, rozumiana jest jako ukrycie Oblicza. Prowadzi to człowieka do wątpliwości w „Dobrego, czyniącego dobro” oraz do obcych myśli.
Ukrycie Zarządzania przynosi te wszystkie obce opinie i przekonania. To nazywa się mrokiem i nocą – stanem, w którym człowiek czuje, że świat pociemniał w jego oczach. I tak należy rozumieć słowa: „Biada tym, którzy pragną dnia Stwóry! (...) On jest ciemnością, a nie światłem!”. Chodzi o to, że ci, którzy wyczekują dnia Stwórcy, pragną dostąpić właściwości wiary ponad wiedzą. Chcą, aby ich wiara była tak silna, jakby widzieli wszystko na własne oczy i posiadali pełną wiedzę, iż Stwórca zarządza światem jako „Dobry, czyniący dobro”.
Innymi słowy, oni wcale nie pragną zobaczyć, jak Stwórca czyni dobro, gdyż widzenie jest przeciwieństwem wiary. Wiara ma miejsce właśnie tam, gdzie zaprzecza ona rozumowi. Gdy człowiek czyni coś wbrew logice – nazywa się to wiarą ponad wiedzą. Wierzą oni w dobroć Stwórcy mimo braku dowodów w rozumie i nie proszą: „Chcemy widzieć dobro Stwórcy wewnątrz rozumu”.
Pragną, aby pozostało to dla nich wiarą ponad wiedzą. Proszą jednak Stwórcę o siłę, aby owa wiara była tak potężna, jakby widzieli to wewnątrz wiedzy – by nie było różnicy między wiarą a zrozumieniem. To właśnie dla nich, pragnących zjednoczenia ze Stwórcą, jest „dniem Stwórcy”. Gdyby bowiem odczuli to we właściwości wiedzy, wówczas światło Stwórcy (Wyższe Dobro) spłynęłoby do naczyń otrzymywania, zwanych „naczyniami rozdzielenia”. Tego zaś nie chcą, gdyż zasiliłoby to pragnienie otrzymywania, które jest przeciwne świętości. Oni chcą być zjednoczeni ze Stwórcą, co możliwe jest tylko poprzez podobieństwo formy.
Ponieważ jednak człowiek z natury stworzony jest z pragnieniem otrzymywania korzyści tylko dla siebie, jak może osiągnąć stan całkowicie przeciwny swej naturze? Dlatego człowiek musi wykonać ogromną pracę, aż otrzyma „drugą naturę” – pragnienie obdarzania. Posiadając je, jest zdolny przyjąć Wyższe Dobro bez czynienia szkody. Cała szkoda płynie bowiem z pragnienia otrzymywania dla siebie. Nawet gdy człowiek robi coś dla innych, często w głębi duszy liczy na jakąś rekompensatę.
Człowiek nie jest w stanie zrobić niczego bez korzyści – musi czuć przyjemność. A każda przyjemność otrzymana dla własnej korzyści oddziela go od Źródła Życia z powodu rozbieżności form. Dlatego bez pomocy z Góry nie może istnieć czyste obdarzanie bez domieszki egoizmu. Aby człowiek zyskał siły do obdarzania, potrzebuje owej „drugiej natury”, by osiągnąć podobieństwo formy do Stwórcy, który daje i nic nie otrzymuje (gdyż nie posiada żadnego braku – chisaron).
Nawet Jego dawanie nie wynika z braku, lecz jest jak „zabawa” (gra). Mędrcy rzekli, że Stwórca „bawi się z Lewiatanem”. Lewiatan symbolizuje zjednoczenie i połączenie. Celem jest połączenie Stwórcy ze stworzeniami i jest to gra, a nie przymus wynikający z potrzeby. Różnica między grą a pragnieniem (potrzebą) polega na tym, że w pragnieniu nieosiągnięcie celu jest brakiem, zaś w grze – niepowodzenie nie jest odczuwane jako dotkliwy brak.
Doskonałość następuje wtedy, gdy cała praca człowieka odbywa się we właściwości absolutnego obdarzania, bez cienia chęci zysku. To wysoki stopień, właściwość samego Stwórcy. Nazywa się to „dniem Stwórcy”. Gdy człowiek osiąga tę drugą naturę (pragnienie obdarzania), którą Stwórca daje mu po pierwszej (pragnieniu otrzymywania), wtedy jest zdolny służyć Stwórcy w doskonałości. To uważa się za dzień Stwórcy.
Ten, kto jeszcze nie dostąpił tej siły, ma nadzieję ją otrzymać. Kiedy wkłada wysiłek, by zasłużyć na tę moc, uważa się, że „czeka na dzień Stwórcy”. Gdy ten dzień nadejdzie, raduje się on wielce, że wyrwał się spod władzy pragnienia otrzymywania dla siebie, które oddzielało go od Stwórcy. Teraz jest z Nim zjednoczony.
Natomiast dla tego, kto pracuje tylko dla własnej korzyści, „dzień Stwórcy” jest ciemnością. Dopóki myśli on o nagrodzie, raduje się. Lecz gdy widzi, że jego pragnienie otrzymywania nie dostanie nic w zamian za pracę, pogrąża się w smutku i lenistwie. Taka „wiedza” o konieczności obdarzania bez nagrody przynosi mu mrok, a nie światło.
Usłyszałem w 1941 r. w Jerozolimie
Słowo korona (taga) oznacza Keter. A Keter to właściwość Stwórcy i Korzenia. Świętość zaś jest połączona z Korzeniem; innymi słowy uważa się, że świętość znajduje się w podobieństwie formy ze swoim Korzeniem. Oznacza to, że skoro nasz Korzeń – to jest Stwórca – posiada wyłącznie pragnienie obdarzania, jak powiedziano: „Jego pragnieniem jest sprawienie przyjemności Swoim stworzeniom”, tak samo i świętość nakierowana jest wyłącznie na obdarzanie Stwórcy.
Inaczej jest z Sitra Achra, której wszystkie intencje skupiają się jedynie na otrzymywaniu dla siebie. Dlatego nie jest ona połączona z Korzeniem, czyli właściwością Keter. Z tego powodu uznaje się, że Sitra Achra nie posiada korony, to znaczy nie ma w niej Keter, gdyż jest od niego oddzielona.
Stąd zrozumiemy słowa naszych mędrców: „Każdy, kto dodaje, pogarsza”. To znaczy, że ten, kto dodaje do rachunku, tym samym go pomniejsza. Zohar wyjaśnia to następująco: „Tak samo jest tutaj – o tym, co wewnątrz, napisano:» Przybytek zaś uczynisz z dziesięciu brytów «, a o tym, co na zewnątrz, napisano:» Jedenastu (Asztej-esre) brytów «– dodaje litery”. Oznacza to, że dodaje literę Ajin do słowa dwanaście (Sztej-esre), przez co „zmniejsza rachunek”, czyli ogólna liczba zmniejszyła się o jeden z powodu dodania litery Ajin do dwunastu.
Wiadomo, że rachunek ma miejsce tylko w Malchut, która dokonuje obliczenia wysokości poziomu stopnia (za pomocą światła przywracającego w niej). Wiadomo również, że Malchut nazywana jest „pragnieniem otrzymywania dla siebie”. Lecz kiedy ona anuluje swoje pragnienie otrzymywania przed Korzeniem – czyli nie pragnie otrzymywać, a pragnie jedynie obdarzać Korzeń, podobnie jak Korzeń, który jest pragnieniem obdarzania – wtedy Malchut, nazywana „ja” (Ani), staje się właściwością „nicości” (Ain – pisane przez literę Alef). Tylko wtedy przyciąga ona i otrzymuje światło Keter dla zbudowania swojego parcufa i staje się dwunastoma parcufami świętości.
W tym samym czasie, gdy pragnie otrzymywać dla siebie, staje się „złym okiem” (Ajin). To znaczy, że zamiast wcześniejszego połączenia Ain z Alefem (oznaczającego właściwość anulowania się przed Korzeniem, czyli Keterem), powstaje właściwość „oka” (Ajin – pisane przez literę Ajin), co oznacza właściwość widzenia i wiedzy wewnątrz rozumu. Nazywa się to „dodającym”, co oznacza, że człowiek pragnie dodać do wiary właściwość wiedzy i pracować wewnątrz rozumu. Mówi on wtedy, że lepiej jest pracować wewnątrz rozumu, gdyż wtedy pragnienie otrzymywania (zła skłonność) nie będzie stawiać oporu tej pracy.
Prowadzi to jednak do pogorszenia, ponieważ nastąpiło oddzielenie od Keter, zwanego pragnieniem obdarzania, który jest Korzeniem. Nie ma tu już bowiem podobieństwa formy z Korzeniem nazywanym Keter. I dlatego Sitra Achra nazywana jest „Malchut bez korony”. Innymi słowy, Sitra Achra, czyli jej Malchut, nie ma połączenia z Keter. Dlatego mają oni tylko 11 parcufów, bez parcufa Keter.
I dlatego rzekli nasi mędrcy: „Dziewięćdziesiąt dziewięć osób zmarło od złego oka”. Ma to na celu wskazanie, że nie posiadają oni właściwości Keter, to znaczy ich Malchut, czyli pragnienie otrzymywania, nie chce anulować się przed Korzeniem nazywanym Keter. Nie chcą oni uczynić z „ja” (Ani), zwanego pragnieniem otrzymywania, właściwości „nicości” (Ain), czyli anulowania pragnienia otrzymywania, lecz chcą dodawać. A to nazywa się „złym okiem” (Ajin ra). Zamiast Ain z Alef, wprowadzają zły Ajin (litera Ajin lub oko). Przez to upadają ze swojego stopnia z powodu braku zjednoczenia z Korzeniem.
I w tym tkwi sens słów naszych mędrców: „O tym, kto przejawia wyniosłość, Stwórca mówi: nie możemy Ja i on przebywać w jednym miejscu”. Dzieje się tak dlatego, że taki człowiek tworzy dwie władze.
W tym samym czasie, gdy znajduje się on we właściwości „nicości” i anuluje się przed Korzeniem – czyli cała jego intencja polega tylko na obdarzaniu, podobnie jak w Korzeniu – okazuje się, że istnieje tylko jedna władza: władza Stwórcy. A wszystko, co on otrzymuje na świecie, służy tylko temu, by obdarzać Stwórcę. I w tym jest sens słów: „Świat został stworzony tylko dla mnie, a ja – by służyć swemu Stwórcy”, dlatego mam obowiązek przyjąć wszystkie stopnie istniejące na świecie, abym mógł wszystko oddać Stwórcy, co nazywa się „służeniem swemu Stwórcy”.
Usłyszane w 1940 r., Jerozolima
Kiedy nad człowiekiem bierze górę ukrycie i dochodzi on do stanu, w którym nie czuje żadnego smaku w pracy, nie jest w stanie wyobrazić sobie ani poczuć miłości i bojaźni w jakikolwiek sposób, i nie może uczynić nic w świętości – wówczas nie ma on innej rady, jak tylko płakać przed Stwórcą, aby Ten zlitował się nad nim i zdjął zasłonę z jego oczu oraz z jego serca.
Stan płaczu jest stanem bardzo ważnym i wielkim. To tak, jak powiedzieli nasi mędrcy: „Wszystkie bramy są zamknięte, z wyjątkiem bram łez”. W związku z tym zazwyczaj pojawia się pytanie: skoro bramy łez nie są zamknięte, to po co w ogóle potrzebne są bramy?
Baal HaSulam powiedział, że jest to podobne do człowieka, który prosi przyjaciela o jakiś niezbędny mu przedmiot. Przedmiot ten wywołuje w nim silne wzruszenie, więc prosi on i błaga swojego przyjaciela wszystkimi możliwymi modlitwami i prośbami.
Przyjaciel jednak nie zwraca na to wszystko żadnej uwagi. Kiedy zaś człowiek widzi, że nie ma już miejsca na żadne modlitwy i prośby, podnosi swój głos w płaczu – i o tym powiedziano: „Wszystkie bramy są zamknięte, z wyjątkiem bram łez”. Innymi słowy: kiedy bramy łez nie są zamknięte? Właśnie wtedy, gdy wszystkie inne bramy są zamknięte, pojawia się miejsce dla bram łez i wtedy widzimy, że nie są one zaryglowane.
Natomiast dopóki bramy modlitw są otwarte, nie można mówić o bramach łez i płaczu. Mówi się wtedy, że bramy łez są zamknięte. Kiedy więc bramy łez nie są zamknięte? Właśnie wtedy, gdy wszystkie bramy są zamknięte, wówczas bramy łez są otwarte, gdyż człowiek wciąż ma radę: modlić się i prosić.
I takie jest znaczenie słów: „W ukryciu płakać będzie dusza moja”. Oznacza to, że kiedy człowiek dochodzi do pełnego ukrycia, wtedy „płakać będzie dusza moja”, gdyż nie ma on innej rady. Nazywa się to: „Wszystko, co jest w twoich możliwościach i siłach, by czynić – czyń”.
Usłyszane w 1943 r., Jerozolima
Księga Zohar mówi, że Stwórca nienawidzi ciał. Baal HaSulam powiedział, że należy wyjaśnić, iż mowa tu o pragnieniu otrzymywania, które nazywane jest ciałem. A ponieważ Stwórca stworzył Swój świat dla Swej chwały, jak powiedziano: „Każdego, nazwanego Moim imieniem, dla chwały Mojej go stworzyłem, uformowałem i uczyniłem go”, stoi to w sprzeczności z tym, co twierdzi ciało – że wszystko jest dla niego, czyli wyłącznie dla własnej korzyści. Stwórca zaś mówi odwrotnie: że wszystko powinno być ze względu na Stwórcę. Dlatego rzekli nasi mędrcy, iż Stwórca powiedział: „Nie możemy Ja i on przebywać w jednym miejscu”.
A ponieważ jest to roszczenie cielesne, nie należy dawać mu innej odpowiedzi niż cielesna: „Daj mu w zęby…, gdyby tam był, nie zostałby zbawiony”. Dlaczego? Ponieważ dla pragnienia otrzymywania dla siebie nie ma wybawienia nawet w czasie wybawienia. Wybawienie bowiem będzie polegać na tym, że wszystko, co wypracowane, wejdzie w kelim obdarzania, a nie w kelim otrzymywania.
Pragnienie otrzymywania dla siebie zawsze musi pozostawać w braku (chisaron), gdyż napełnienie pragnienia otrzymywania jest w istocie śmiercią. Przyczyną tego, jak powiedziano powyżej, jest to, że głównym celem stworzenia było działanie w imię Jego. (I jest to odpowiedź na zapis, że Jego pragnieniem jest przynieść rozkosz Swoim stworzeniom, a nie – strach pomyśleć – Sobie).
Wyjaśnienie tego, co najważniejsze w stworzeniu – aby wszystkim objawiło się, że celem stworzenia jest przynieść rozkosz Swoim stworzeniom – osiąga się właśnie w tym momencie, gdy człowiek mówi, że został stworzony, aby czcić Stwórcę. I wtedy w tych kelim objawia się cel stworzenia, a mianowicie: przynieść rozkosz Swoim stworzeniom.
Dlatego człowiek powinien zawsze sprawdzać siebie – cel swojej pracy. To znaczy, czy we wszystkich wykonywanych przez niego działaniach Stwórca otrzyma z tego rozkosz. Pragnie on bowiem podobieństwa formy ze Stwórcą, które nazywa się: „Wszystkie działania twoje będą ze względu na niebiosa”. Czyli cokolwiek człowiek by nie robił, chce przy tym, aby Stwórca czerpał z tego rozkosz, jak powiedziano: „Dostarczać rozkoszy swojemu Stwórcy”.
A z pragnieniem otrzymywania należy [właściwie] się obchodzić i powiedzieć mu: „Podjąłem już decyzję, że nie życzę sobie otrzymywać żadnej rozkoszy, skoro ty pragniesz się rozkoszować. Przez twoje pragnienie muszę bowiem być w oderwaniu od Stwórcy, gdyż różnica formy powoduje oddzielenie i oddalenie od Stwórcy”.
Nadzieja człowieka powinna zaś polegać na tym, że skoro człowiek nie może uwolnić się spod władzy pragnienia otrzymywania i dlatego zawsze trwa we wzlotach i upadkach, to wyczekuje on od Stwórcy, iż dostąpi tego, że Stwórca obdarzy światłem jego oczy i pojawi się w nim siła, by przezwyciężać i pracować tylko ze względu na Stwórcę. Jak powiedziano: „O jedno proszę Stwórcę, tego szukam”. To „jedno” – to święta Szechina. I prosi on o to, by: „Abym przebywał w domu Stwórcy przez wszystkie dni życia mojego”. Tutaj „domem Stwórcy” nazywana jest święta Szechina.
I z tego, co powiedziano, zrozumiemy wyjaśnienie mędrców do wersu: „» I weźcie sobie pierwszego dnia «– pierwszy przy liczeniu grzechów”. Należy bowiem zrozumieć, na czym polega radość, skoro jest tu miejsce na liczenie grzechów.
I [Baal HaSulam] powiedział, że musimy wiedzieć, iż istnieje pojęcie ważności wysiłku, gdyż wtedy następuje kontakt między człowiekiem a Stwórcą. Innymi słowy, człowiek czuje wówczas, że potrzebuje Stwórcy, gdyż widzi wtedy, w stanie wysiłku, że nie ma nikogo na świecie, kto mógłby go uratować ze stanu, w którym się znajduje, prócz samego Stwórcy. I wtedy on widzi, że „nie ma nikogo oprócz Niego”, kto mógłby go uratować ze stanu, w którym się znajduje i z którego nie może uciec.
I nazywa się to, że ma on bliski kontakt ze Stwórcą. Człowiek jednak nie potrafi docenić tego kontaktu. Innymi słowy, człowiek powinien wierzyć, że wtedy jest scalony ze Stwórcą; inaczej mówiąc – tylko o Stwórcy są wtedy wszystkie jego myśli, to znaczy o tym, aby On mu pomógł. W przeciwnym razie widzi, że przepadł.
Natomiast ten, kto dostępuje prywatnego prowadzenia, czyli widzi, że wszystko czyni Stwórca, jak powiedziano: „On jeden [czynił i] czyni, i będzie czynił wszystkie działania” – człowiek taki, co oczywiste, nie ma nic do dodania i tym samym nie ma w nim miejsca na modlitwę, by Stwórca mu pomógł. Widzi on bowiem, że nawet bez jego modlitwy Stwórca i tak czyni wszystko. Dlatego nie ma on wtedy możliwości, by czynić dobre uczynki, gdyż widzi, że i bez niego wszystko jest czynione przez Stwórcę. W takim przypadku nie potrzebuje on Stwórcy, aby Stwórca pomógł mu cokolwiek zrobić. I oczywiście nie ma on wtedy kontaktu ze Stwórcą w takim stopniu, by potrzebował Go tak bardzo, że jeśli Stwórca mu nie pomoże, to on przepadnie.
Wynika z tego, że nie ma on tego kontaktu, który posiadał w czasie wysiłków. I [Baal HaSulam] powiedział, że jest to podobne do człowieka znajdującego się między życiem a śmiercią, który prosi swojego przyjaciela, aby uratował go od śmierci. W jaki sposób prosi on przyjaciela? Oczywiście wszystkimi siłami, jakimi człowiek dysponuje, stara się prosić przyjaciela, aby ten zlitował się nad nim i uratował go od śmierci. Nie zapomina oczywiście ani na chwilę, by błagać przyjaciela, gdyż w przeciwnym razie człowiek widzi, że traci swoje życie.
Podczas gdy ten, kto prosi przyjaciela o rzeczy zbyteczne, które nie są, aż tak niezbędne – nie prosi swego przyjaciela tak nieustępliwie, by otrzymać to, czego pragnie, na tyle, by [ani na moment] nie odrywać się od swojej prośby. Wychodzi na to, że w sprawach, które nie są związane z ratowaniem życia, proszący nie jest, aż tak zjednoczony z dającym.
Dlatego gdy człowiek czuje, że musi prosić Stwórcę, aby On uratował go od śmierci – w sensie: „grzesznicy za życia swego nazywani są martwymi” – wtedy kontakt człowieka ze Stwórcą jest bliski. Z tego powodu sprawiedliwemu [daje się] miejsce na pracę, aby potrzebował pomocy Stwórcy, bo inaczej – przepadnie. Do tego właśnie sprawiedliwi dążą, to znaczy do miejsca na pracę, aby mieli bliski kontakt ze Stwórcą.
Z powyższego wynika: jeśli Stwórca daje miejsce na pracę, sprawiedliwi ci bardzo się radują. Dlatego [mędrcy] wyjaśnili: „Pierwszy przy liczeniu grzechów”, gdyż czują oni radość z tego, że teraz mają miejsce na pracę. To znaczy, że teraz zaczęli potrzebować Stwórcy i mogą teraz dojść do bliskiego kontaktu ze Stwórcą, gdyż do Pałaców Królewskich przychodzi się tylko z powodu jakiejś konieczności.
I dlatego powiedziano: „I weźcie sobie”. Właśnie sobie. Przyczyną tego jest to, że „wszystko jest w rękach niebios, prócz bojaźni przed niebiosami”. Innymi słowy, Stwórca może dać światło wyższego dobra, gdyż to jest u Niego, podczas gdy ciemność i miejsce braku (chisaronu) nie znajdują się w Jego obrębie.
Istnieje zasada, że tylko z miejsca braku może zrodzić się bojaźń przed niebiosami. A miejsce braku nazywane jest pragnieniem otrzymywania. Czyli tylko wtedy jest miejsce na wysiłek, gdy człowiek sprzeciwia się temu, o co pyta ciało: „Czym jest ta praca?”. I człowiek nie ma co odpowiedzieć na jego pytanie. Musi on wtedy przyjąć jarzmo wyższej Malchut powyżej wiedzy, „jak byk pod jarzmem i osioł pod ciężarem”, bez żadnych sporów, lecz „powiedział i spełniło się pragnienie Jego”. Nazywa się to „sobie”, czyli „ta praca odnosi się właśnie do was, a nie do Mnie”. Innymi słowy, praca, do której zmusza wasze pragnienie otrzymywania.
Natomiast jeśli Stwórca daje mu jakieś świecenie z góry, pragnienie otrzymywania korzy się i zostaje wtedy anulowane niczym świeca wobec pochodni. I co oczywiste, nie czyni on wtedy wysiłku, ponieważ nie musi już przyjmować na siebie jarzma wyższej Malchut pod przymusem, „jak byk pod jarzmem i osioł pod ciężarem”, jak powiedziano: „Miłujący Stwórcę, nienawidźcie zła!”. Oznacza to, że tylko z miejsca zła wypływa miłość do Stwórcy.
Innymi słowy, w tej mierze, w której odczuwa on nienawiść do zła – czyli widzi, jak pragnienie otrzymywania przeszkadza mu w dojściu do spełnienia celu – w tej mierze potrzebuje on tego, by dostąpić miłości do Stwórcy. Jednocześnie, jeśli nie czuje, że ma w sobie zło, nie jest zdolny osiągnąć miłości do Stwórcy, ponieważ nie ma takiej potrzeby, gdyż posiada już satysfakcję w pracy.
Z powyższego wynika, że człowiek nie powinien się oburzać, gdy ma pracę z pragnieniem otrzymywania, na to, że przeszkadza mu ono w pracy. Człowiek niewątpliwie byłby bardziej zadowolony, gdyby pragnienie otrzymywania zniknęło z ciała, to znaczy, by nie zadawało mu swoich pytań, przeszkadzając w pracy nad wypełnianiem Tory i przykazań.
Przecież człowiek powinien wierzyć, że to, iż pragnienie otrzymywania przeszkadza mu w pracy, przychodzi do niego z góry. Ponieważ z góry daje mu się siłę ujawnienia pragnienia otrzymywania, gdyż właśnie wtedy, gdy pragnienie otrzymywania się budzi, pojawia się miejsce na pracę, aby człowiek miał bliski kontakt ze Stwórcą, by On pomógł mu zmienić pragnienie otrzymywania na „ze względu na obdarzanie”.
I człowiek powinien wierzyć, że sprawi to radość Stwórcy – to, że człowiek modli się do Niego, aby On przybliżył go do właściwości scalenia, nazywanej „podobieństwem formy”, co jest anulowaniem pragnienia otrzymywania – aby stało się ono ze względu na obdarzanie. I o tym mówi Stwórca: „Zwyciężyli Mnie synowie moi”.
To znaczy: Ja dałem wam pragnienie otrzymywania, a wy prosicie Mnie, abym dał wam zamiast niego pragnienie obdarzania. I stąd należy wyjaśniać to, co przytaczane jest w Gemarze: „Rabbi Pinchas ben Jair szedł wykupić jeńców. Podszedł do rzeki Ginaj. Powiedział do niej:» Ginaj, rozdziel swe wody, a ja przejdę przez ciebie «. Powiedziała mu:» Ty będziesz spełniać pragnienie swojego Stwórcy, a ja będę spełniać pragnienie mojego Stwórcy. Jest wątpliwość, czy ty spełnisz [Jego wolę], czy nie spełnisz, ja zaś na pewno ją spełnię «”.
I [Baal HaSulam] powiedział, że oznacza to, iż rzekł on rzece – a ma się tu na myśli pragnienie otrzymywania – aby pozwoliła mu przejść przez siebie i dojść do poziomu spełniania pragnienia Stwórcy, czyli robienia wszystkiego w celu dostarczania radości swojemu Stwórcy. Lecz rzeka, czyli pragnienie otrzymywania, odpowiedziała mu, że skoro Stwórca stworzył ją z taką naturą, aby pragnęła czerpać przyjemność i rozkosz, to nie życzy ona sobie zmieniać swej natury w stosunku do tego, jak stworzył ją Stwórca. Rabbi Pinchas ben Jair zaczął zaś z nią walczyć, to znaczy chciał zmienić ją w pragnienie obdarzania. Nazywa się to, że zaczął walczyć ze stworzeniem, które Stwórca powołał z naturą zwaną pragnieniem otrzymywania; z nią stworzył je Stwórca i to jest całe stworzenie, nazywane „byt z niebytu”.
I należy wiedzieć, że w czasie pracy, gdy pragnienie otrzymywania przychodzi do człowieka ze swoimi roszczeniami, nie pomogą żadne spory z nim, ani żadne rozumowe dowody, o których człowiek myśli, że są słusznymi argumentami – wszystko to nie pomoże człowiekowi, aby mógł zwyciężyć swoje złe skłonności. Lecz jak powiedziano: „Daj mu w zęby”, co oznacza zajmowanie się tylko czynami, a nie sporami. Nazywa się to tym, że człowiek powinien pomnożyć siły na drodze przymusu, i w tym tkwi sens słów naszych mędrców: „Zmuszają go, aż powie: pragnę”. Innymi słowy, dzięki wielokrotnym i stałym [działaniom] nawyk staje się drugą naturą.
Głównie zaś należy starać się, aby człowiek miał silne pragnienie osiągnięcia pragnienia obdarzania i przezwyciężenia pragnienia otrzymywania. A „silne pragnienie” mierzy się ilością pobytów w pracy i przerw między nimi. Innymi słowy, przerwami między dwoma sąsiednimi aktami przezwyciężenia. I niekiedy bywa tak, że człowiekowi przydarza się przerwa w środku, czyli upadek. Upadek ten może być przerwą na moment, na godzinę, na dzień lub miesiąc. A potem znowu zaczyna pracować nad przezwyciężaniem pragnienia otrzymywania i starać się osiągnąć pragnienie obdarzania.
Silnym pragnieniem nazywa się sytuację, gdy przerwa nie zajmuje mu wiele czasu i on natychmiast ponownie budzi się do pracy. Jest to podobne do człowieka, który chce rozbić wielki kamień. Bierze wielki młot i przez cały dzień zadaje wiele uderzeń, lecz są one słabe. To znaczy, że nie uderza w kamień z rozmachem, lecz opuszcza młot stopniowo. I twierdzi, że ta praca nad rozbijaniem kamienia nie jest dla niego, gdyż [tutaj] bez wątpienia potrzebny jest mocarz, który jest w stanie rozbić ten wielki kamień. I mówi, że nie urodził się z tak wielką siłą, aby móc rozbić ten kamień.
Jednocześnie ten, kto podnosi ten ogromny młot i z rozmachem uderza w kamień, nie czyniąc tego stopniowo, lecz z wysiłkiem – temu kamień ów natychmiast się podda i rozpadnie pod jego wysiłkiem. I to oznacza: „Podobnie jak potężny młot rozbije on skałę”.
Tak samo jest w pracy w świętości – co oznacza wprowadzenie kelim otrzymywania do świętości – choć mamy potężny młot, czyli słowa Tory, które dają nam dobre rady, to jeśli brakuje rozmachu, a praca odbywa się z dużymi przerwami, wtedy człowiek ucieka z pola walki. Mówi on wówczas, że nie został do tego stworzony, a do tej pracy potrzebny jest ktoś, kto urodził się z wyjątkowymi talentami.
Lecz człowiek powinien wierzyć, że każdy może osiągnąć cel, musi jednak się starać – to znaczy, za każdym razem będzie próbował przyłożyć większe siły do przezwyciężenia, a wtedy zdoła rozbić ten kamień w krótkim czasie.
Należy także wiedzieć, że aby wysiłek doprowadził do kontaktu ze Stwórcą, istnieje bardzo trudny warunek. Polega on na tym, że wysiłek człowieka musi odnosić się do właściwości upiększenia (idur). Upiększeniem nazywa się dla człowieka coś ważnego. Natomiast jeśli wysiłki nie są dla niego ważne, nie może on pracować w radości – tak, aby czerpał radość z faktu, że właśnie teraz ma kontakt ze Stwórcą.
Wskazuje na to Etrog, jak powiedziano o nim: „Owoc drzewa cytrusowego” (drzewa adar), który musi być czysty powyżej swego chotemu („noska”). Wiadomo, że istnieją trzy właściwości:
-
Wspaniałość (adar).
-
Zapach.
-
Smak.
Smak oznacza, że światła przekazywane są z góry na dół, czyli poniżej „ust” (pe), gdzie znajduje się właściwość podniebienia i smaku, co oznacza, że światła wchodzą w kelim otrzymywania.
Zapach (reach) oznacza, że światła przechodzą z dołu do góry, czyli światła wchodzą w kelim obdarzania, co oznacza „otrzymuje i nie daje”, poniżej podniebienia i gardła. Jest to właściwość: „I napełni Go On duchem (reach) bojaźni przed Stwórcą”, co mówi się o Mesjaszu. Wiadomo, że właściwość zapachu (reach) odnosi się do chotem (nos).
Wspaniałość (adar) to właściwość piękna i jest to stan powyżej chotem, czyli nie ma w nim zapachu. Innymi słowy, nie ma tam ani smaku, ani zapachu. Co zatem tam jest, dzięki czemu człowiek jest w stanie utrzymać się w swoim stanie? Otóż tkwi w nim tylko „upiększenie” (idur), w ten czy inny sposób. I to jest to, co go podtrzymuje.
Widzimy w Etrog, że wspaniałość (adar) jest w nim obecna właśnie zanim stanie się on zdatny do jedzenia. Jednak, gdy nadaje się już do jedzenia, nie ma już w nim wspaniałości. Ma to nam wskazać na pracę we właściwości „pierwszy przy liczeniu grzechów”, o czym wspomniano wyżej. Innymi słowy, właśnie podczas pracy we właściwości „I weźcie sobie” – czyli w pracy podczas przyjmowania na siebie jarzma wyższej Malchut, gdy ciało stawia opór tej pracy – właśnie wtedy jest miejsce na radość upiększenia (idur). To znaczy, że podczas tej pracy widoczne staje się „upiększenie”. Inaczej mówiąc, jeśli człowiek czerpie radość z tej pracy, to dlatego, że praca ta odnosi się dla niego do właściwości upiększenia, a nie lekceważenia.
Innymi słowy, czasem bywa, że człowiek lekceważy tę pracę nad przyjmowaniem na siebie jarzma wyższej Malchut, która jest czasem odczuwania przedświtowej ciemności (szacharit). To znaczy, że widzi on, iż nikt nie może uratować go ze stanu, w którym się znajduje, prócz jedynego Stwórcy. I przyjmuje wyższą Malchut powyżej wiedzy, „jak byk pod jarzmem i osioł pod ciężarem”. Powinien on wówczas czuć radość z tego, że ma teraz co dać Stwórcy. A z tego, co człowiek ma do dania Stwórcy – z tego Stwórca czerpie rozkosz.
Jednak nie zawsze człowiek ma siły, by powiedzieć, że ta praca jest piękna, co nazywa się „upiększeniem” (idur), i lekceważy tę pracę. Warunek ten jest dla człowieka trudny – aby potrafił powiedzieć, że tę pracę wybiera bardziej niż pracę we właściwości „białości” (lavnunit). Chodzi o stan, w którym nie czuje on smaku ciemności podczas pracy. Wtedy bowiem czuje smak w pracy, czyli nie musi pracować nad pragnieniem otrzymywania, aby zgodziło się przyjąć wyższą Malchut powyżej rozumu.
Jeśli jednak mimo wszystko przezwycięża siebie i potrafi powiedzieć, że praca ta jest mu miła przez to, iż teraz wypełnia przykazanie wiary powyżej wiedzy, i przyjmuje tę pracę jako piękno i wspaniałość (adar) – nazywa się to radością przykazania.
I to nazywa się tym, że modlitwa jest ważniejsza niż odpowiedź na modlitwę. Albowiem w modlitwie ma on miejsce na wysiłek i potrzebuje Stwórcy, czyli wyczekuje wyższego miłosierdzia. I wtedy ma prawdziwy kontakt ze Stwórcą, i wtedy przebywa w Pałacach Królewskich. Tymczasem przy odpowiedzi na modlitwę wyszedł już z Pałaców Królewskich, gdyż wziął już to, co pożądane i odszedł.
I stąd można zrozumieć werset: „Dobry jest aromat olejków Twoich, olej rozlany – to imię Twoje”. Olejem nazywa się wyższe światło, gdy wylewa się w obfitości. Olej rozlany (turak) – to czas ustania wyższego dobra, gdyż wtedy pozostaje aromat oleju (czyli aromatem nazywa się to, że mimo wszystko pozostaje reszimo z tego, co się posiadało). Natomiast upiększeniem (idur) nazywa się to w miejscu, gdzie nie ma żadnej więzi, czyli nawet reszimo nie świeci.
I to nazywa się Atik oraz Arich Anpin. Albowiem czas rozprzestrzeniania się wyższego dobra nazywa się właściwością Arich Anpin, czyli właściwością Chochmy lub jawnym prowadzeniem. Atik zaś pochodzi od słowa „i oddalił się” (wa-ya’atek), co oznacza właściwość odejścia światła – czyli ono nie świeci i nazywa się to ukryciem. Jest to czas oporu wobec przyobleczenia, a zarazem czas przyjęcia Korony Królewskiej (Keter), która jest właściwością Malchut świateł, i jest to właściwość Malchut Niebios.
O tym powiedziano w Księdze Zohar, że święta Szechina rzekła do rabi Szymona: „Nie ma miejsca, w którym mogłabym się przed tobą ukryć”. Oznacza to, że nawet w największym ukryciu, jakie jest możliwe na świecie, on i tak przyjmuje jarzmo wyższej Malchut z ogromną radością.
Przyczyną tego jest fakt, że kroczy on linią pragnienia obdarzania. W takim przypadku oddaje to, czym dysponuje. Jeśli Stwórca daje mu więcej, oddaje on więcej. A jeśli nie ma co oddawać, wtedy stoi i krzyczy z całych sił, aby Stwórca uratował go przed złowrogimi wodami. Dlatego nawet w ten sposób wciąż posiada kontakt ze Stwórcą.
Jaka jest zaś przyczyna tego, że ten stopień nazywa się „Atik”, skoro Atik to najwyższy stopień? Odpowiedź brzmi: ponieważ wszystko, co jest dalsze od przyobleczenia, jest wyższe. Człowiek zaś posiada zdolność odczuwania w najbardziej abstrakcyjnym miejscu, nazywanym „absolutnym zerem”, gdyż tam ręce ludzkie odmawiają posłuszeństwa. Innymi słowy, pragnienie otrzymywania może utrzymać się tylko tam, gdzie występuje jakiekolwiek rozprzestrzenienie światła. Dopóki jednak człowiek nie oczyścił swoich naczyń (kelim), aby nie wyrządzić szkody światłu, nie jest on gotowy na to, by światło przyszło do niego w postaci rozprzestrzenienia w kelim.
Dopiero gdy człowiek kroczy drogami obdarzania – czyli w miejscu, gdzie nie ma pragnienia otrzymywania ani w rozumie, ani w sercu – tam światło może przyjść w pełnej doskonałości i przychodzi do niego w formie odczucia, jako że może on odczuć wielkość wyższego światła.
Jednocześnie, gdy człowiek nie naprawił jeszcze kelim, aby służyły one obdarzaniu – wtedy, gdy światło zaczyna się rozprzestrzeniać, musi ono ulec ograniczeniu (cimcum) i świeci tylko zgodnie ze stopniem oczyszczenia kelim. Dlatego wydaje się wówczas, że światło znajduje się w absolutnym małym stanie (katnut). Zatem gdy światło jest oddzielone od przyobleczenia w kelim, może świecić w absolutnej doskonałości i jasności, bez żadnego ograniczenia ze względu na niższy stopień.
Stąd wynika, że ważna jest praca właśnie wtedy, gdy [człowiek] dochodzi do całkowitego zera, czyli gdy widzi, że anuluje całe swoje istnienie i byt, gdy pragnienie otrzymywania nie ma żadnej władzy – i dopiero wtedy wchodzi on w świętość.
Należy wiedzieć, że „jedno naprzeciw drugiego uczynił Stwórca”. Innymi słowy, w tej mierze, w której następuje objawienie w świętości, w tej samej mierze budzi się i Sitra Achra. Czyli gdy człowiek twierdzi: „Całe ono jest moje”, co oznacza, że całe ciało należy do świętości, Sitra Achra również, spierając się z nim, twierdzi, że całe ciało powinno służyć Sitrze Achra.
Dlatego człowiek powinien wiedzieć, że gdy widzi, iż ciało twierdzi, że należy do Sitra Achra i z całych sił wykrzykuje znane pytania – to jest właściwości „co” i „kto” – jest to oznaką tego, że człowiek idzie drogą prawdy, czyli że całą jego intencją jest dostarczanie rozkoszy swojemu Stwórcy.
Dlatego główna praca odbywa się właśnie w tym stanie. Człowiek powinien wiedzieć, że jest to oznaką, iż jego praca trafia w cel. Znakiem tego jest fakt, że wojuje on i posyła swe strzały w głowę węża, skoro ten krzyczy i wysuwa roszczenia „co” i „kto”, co oznacza: „Czym jest ta praca dla was?”. Czyli: „Co zyskacie na tym, że pracujecie tylko ze względu na Stwórcę, a nie dla własnej korzyści?”. Roszczenie zaś „kto” oznacza roszczenie Faraona, który zadawał pytanie: „Kim jest Stwórca, bym miał słuchać Jego głosu?”. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że roszczenie „kto” jest rozumne. Na świecie przyjęte jest bowiem, że gdy komuś mówią: „Idź, popracuj u niego”, człowiek pyta: „U kogo?”. Dlatego, gdy ciało pyta: „Kim jest Stwórca, bym miał słuchać Jego głosu?”, jest to argument rozumny. Jednakże, zgodnie z prawem głoszącym, że rozum nie jest samodzielnym obiektem, lecz odbiciem tego, co znajduje się w odczuciach, tak też wszystko wygląda w rozumie, co nazywa się: „A synowie Dana: Chuszim”.
Innymi słowy, rozum sądzi (dan) tylko zgodnie z tym, jak zmysły (chuszim) pozwalają mu badać i wymyślać jakieś wynalazki oraz fortele, które będą odpowiadać żądaniom zmysłów. Inaczej mówiąc, to, czego żądają zmysły – rozum stara się im dostarczyć. Jednak sam rozum nie posiada żadnej potrzeby jakiegokolwiek żądania dla siebie. Dlatego, jeśli zmysły mają żądanie obdarzania, rozum pracuje w linii obdarzania i nie zadaje pytań, ponieważ jedynie obsługuje zmysły.
Rozum jest podobny do człowieka przeglądającego się w lustrze, aby zrozumieć, czy jest brudny. Wszystkie miejsca, w których lustro pokazuje mu, że jest brudny, idzie umyć i wyczyścić, gdyż lustro pokazało mu, że na twarzy człowieka są szpetne rzeczy i trzeba je oczyścić.
Jednak najtrudniejszą rzeczą jest dowiedzieć się, co nazywa się rzeczą szpetną. Może to pragnienie otrzymywania – czyli to, że ciało żąda robienia wszystkiego tylko dla własnej korzyści – a może to pragnienie obdarzania jest rzeczą szpetną, której ciało nie może znieść? Rozum nie może tego rozstrzygnąć, podobnie jak lustro, które nie może powiedzieć, co jest szpetne, a co piękne. Wszystko zależy od organów odczuwania, ponieważ tylko organy odczuwania to określają.
Dlatego, gdy człowiek przyzwyczaja się do pracy pod przymusem, do pracy we właściwości obdarzania, wtedy i rozum również pracuje w linii obdarzania. Wówczas nie jest możliwe, aby rozum zadał pytanie „kto?”, w czasie, gdy odczucia przywykły już do pracy w formie obdarzania. Innymi słowy, odczucia nie zadają wtedy pytania: „Czym jest ta praca?”, ponieważ pracują już ze względu na obdarzanie, a rozum – co oczywiste – nie zadaje pytania „kto?”.
Wychodzi na to, że główna praca odbywa się z [pytaniem]: „Czym jest ta praca dla was?”. A to, że człowiek słyszy, iż ciało w rzeczywistości zadaje pytanie: „Kto?”, wynika z faktu, że ciało nie życzy sobie, aż tak bardzo siebie poniżać. Dlatego zadaje ono pytanie: „Kto?” i wydaje się, jak gdyby zadawało pytanie rozumne. Jednak prawda jest taka, jak powiedziano powyżej – czyli że główna praca odbywa się z [pytaniem] „co?”.
Usłyszane w 1945 r.
W kwestii Liszma. Aby dostąpić Liszma, człowiek potrzebuje przebudzenia z góry, gdyż jest to świecenie z góry i rozum ludzki nie może tego pojąć, lecz ten, kto czuje smak, ten wie. I o tym powiedziano: „Skosztujcie i zobaczcie, że dobry jest Stwórca”.
Dlatego człowiek podczas przyjmowania jarzma wyższej Malchut powinien trwać w absolutnej doskonałości, to znaczy być całkowicie nastawionym na obdarzanie, nie otrzymując niczego. A jeśli człowiek widzi, że organy jego ciała nie zgadzają się z tym dążeniem, nie ma innej rady, jak tylko modlitwa – wylanie swej prośby przed Stwórcą, aby On mu pomógł i by ciało zgodziło się być w niewoli u Stwórcy.
I nie mów: skoro właściwość Liszma jest darem z góry, to w takim razie czym pomoże jego przezwyciężanie, jego praca oraz wszystkie cudowne środki i naprawy, które czyni, aby osiągnąć Liszma – jeśli zależy to od Stwórcy? Wyjaśnili to nasi mędrcy, mówiąc: „I nie wolno ci się od niej uwolnić”. Człowiek musi dokonać przebudzenia z dołu. I to jest właśnie właściwość modlitwy.
Jednakże nie może być prawdziwej modlitwy, jeśli przedtem nie wie on, że bez niej niemożliwe jest osiągnięcie [pożądanego]. Dlatego dzięki działaniom i szczególnym środkom, które stosuje, aby dostąpić Liszma, tworzą się w nim naprawione kelim, które zapragną otrzymać „Liszma”.
I wtedy, po wszystkich działaniach i fortelach, może on wznieść prawdziwą modlitwę. Zobaczył bowiem, że wszystkie jego działania w żaden sposób mu nie pomogły. Dopiero wtedy może wznieść prawdziwą modlitwę z głębi serca. I wówczas Stwórca słyszy modlitwę i daje mu w darze „Liszma”.
Należy także wiedzieć, że dzięki osiągnięciu Liszma człowiek uśmierca złe skłonności. Złymi skłonnościami nazywa się bowiem otrzymywanie dla własnej korzyści. A dostąpiwszy obdarzania, anuluje on własną korzyść. Śmierć oznacza tu, że nie używa już swoich kelim otrzymywania dla własnej korzyści. A skoro anulowane zostało ich funkcjonowanie, uznaje się je za martwe.
Gdyby człowiek dokonał obrachunku, co zyskuje ze swojego trudu, zobaczyłby, że uczynienie siebie sługą Stwórcy nie jest aż tak trudne, z dwóch powodów:
-
Tak czy inaczej, czy tego chce, czy nie, musi trudzić się na tym świecie.
-
Nawet w czasie pracy, jeśli pracuje Liszma, czerpie rozkosz z samej pracy.
Zgodnie z przypowieścią Magida z Dubna do wersetu: „Nie Mnie wzywałeś, Jakubie, bo trudziłeś się Mną, Izraelu”, oznacza to, że ten, kto pracuje dla Stwórcy, nie wkłada w to żadnego wysiłku, lecz przeciwnie – doświadcza rozkoszy i uniesienia ducha.
Lecz ten, kto nie pracuje ze względu na Stwórcę, lecz dla innych celów, nie może przyjść z roszczeniem do Stwórcy, dlaczego On nie daje mu sił witalnych w pracy, skoro pracuje dla innych celów. Tylko do tego, dla kogo pracuje, może przyjść z roszczeniem, aby ten dawał mu siły witalne i rozkosz podczas pracy. O takim człowieku powiedziano: „Niech im będą podobni ci, którzy je czynią, i każdy, kto im ufa”.
Nie należy pytać, dlaczego – gdy człowiek przyjmuje jarzmo wyższej Malchut, czyli chce pracować ze względu na obdarzanie Stwórcy – mimo wszystko nie czuje żadnej siły witalnej, która zmusiłaby go do przyjęcia tego jarzma, lecz musi przyjąć je pod przymusem, nie z własnej woli (czyli ciało nie zgadza się na tę pracę). Dlaczego Stwórca nie daje mu wtedy sił witalnych i rozkoszy?
Przyczyną tego jest fakt, że stanowi to wielką naprawę. Gdyby było inaczej i pragnienie otrzymywania zgadzało się na tę pracę, człowiek nigdy nie zdołałby dojść do Liszma. Pracowałby zawsze dla własnej korzyści, aby napełnić swoje pragnienie. Przypomina to mądrość ludową, która mówi, że sam złodziej krzyczy: „Łapać złodzieja!”. Wtedy nie sposób dowiedzieć się, kto jest prawdziwym złodziejem, by go schwytać i odebrać mu łup.
Jednak, gdy złodziej, czyli pragnienie otrzymywania, nie czuje smaku w pracy nad przyjmowaniem jarzma wyższej Malchut – wtedy, skoro ciało przyzwyczaja się do wykonywania pracy sprzecznej z jego pragnieniem, człowiek posiada środki, by dojść do pracy, której celem będzie wyłącznie dostarczanie rozkoszy swojemu Stwórcy. Cała jego intencja powinna być bowiem tylko ze względu na Stwórcę, jak powiedziano: „Wtedy rozkoszować się będziesz ze względu na Stwórcę”.
To znaczy, że najpierw, kiedy pracował on dla Stwórcy, nie czerpał rozkoszy ze swej pracy, lecz praca ta odbywała się pod przymusem. Natomiast kiedy już przyzwyczaił się do pracy ze względu na obdarzanie, wtedy dostępuje tego, by „rozkoszować się ze względu na Stwórcę” – z samej pracy będzie czerpał rozkosz i siły witalne. I to nazywa się tym, że wtedy również i rozkosz będzie właśnie ze względu na Stwórcę.
Usłyszane 9 listopada 1944 r.
Kiedy człowiek odczuwa stan wzniesienia i znajduje się w podniosłym nastroju, czując wówczas, że ma w sobie pragnienie jedynie do tego, co duchowe, wtedy dobrze jest zgłębiać tajemnice Tory, aby pojąć jej wewnętrzną stronę.
I nawet jeśli widzi, że mimo wkładanego wysiłku, aby cokolwiek zrozumieć, nie wie nic, wciąż warto badać tajemnice Tory, nawet i sto razy to samo, i nie popadać w rozpacz – to znaczy nie twierdzić, że nie przynosi to żadnej korzyści, skoro nic nie pojmuje. Dzieje się tak z dwóch powodów:
-
Że gdy człowiek studiuje dany przedmiot i dąży do jego zrozumienia, to dążenie nazywane jest „modlitwą”. Modlitwa jest bowiem właściwością chisaronu, co oznacza, że człowiek dąży do tego, czego mu brakuje – aby Stwórca wypełnił jego chisaron. Wielkość modlitwy mierzy się miarą owego dążenia. Do tego bowiem, czego najbardziej mu brakuje, pragnienie będzie największe. Jaka jest bowiem miara chisaronu, taka jest miara jego dążenia. Istnieje też prawo: to, w co człowiek wkłada największy wysiłek, powiększa jego chisaron, a on pragnie otrzymać napełnienie dla swego chisaronu. Chisaron zaś nazywany jest modlitwą, właściwością pracy w sercu, gdyż „Stwórca pragnie serca”. Wynika z tego, że wówczas może on wznieść prawdziwą modlitwę. Kiedy bowiem studiuje słowa Tory, serce musi uwolnić się od pozostałych pragnień i dać siłę umysłowi, aby mógł on myśleć i badać. Jeśli zaś w sercu nie ma pragnienia, umysł nie może badać, jak rzekli nasi mędrcy: „Człowiek zawsze uczy się tam, gdzie pragnie jego serce”. Aby zaś jego modlitwa została przyjęta, musi być ona doskonała. Dlatego, gdy przestudiuje wszystko w pełni, wydobędzie z tego doskonałą modlitwę. I wtedy jego modlitwa może zostać przyjęta, gdyż Stwórca słyszy modlitwę. Istnieje jednak warunek, że modlitwa musi być doskonała, a nie taka, w którą w trakcie zostaną wmieszane inne rzeczy.
-
Że wówczas, ponieważ człowiek w pewnej mierze oddzielił się już od materialności i jest bliższy właściwości obdarzania, czas ten bardziej sprzyja temu, by nastąpiło scalenie z wewnętrzną częścią Tory, która objawia się tym, którzy posiadają podobieństwo do Stwórcy, gdyż „Tora, Stwórca i Izrael – stanowią jedność”. Natomiast gdy człowiek znajduje się we właściwości otrzymywania dla siebie samego, przynależy do części zewnętrznej, a nie do wewnętrznej.
Usłyszane 6 lutego 1941 r.
Głównym znaczeniem „Tory liszma” (dosł. „Tora dla niej samej”) nazywa się stan, gdy człowiek studiuje po to, aby wiedzieć absolutnie jasno właśnie wewnątrz wiedzy, bez żadnej wątpliwości w wyjaśnianiu prawdy, że „jest sąd i jest sędzia”.
„Jest sąd” oznacza, że widzimy rzeczywistość taką, jaką ukazuje się naszym oczom. To znaczy widzimy, że gdy pracujemy we właściwości wiary i obdarzania, wzrastamy i wznosimy się z dnia na dzień, gdyż za każdym razem widzimy zmianę na lepsze. I odwrotnie – gdy pracujemy we właściwości otrzymywania i wiedzy, widzimy, że upadamy z dnia na dzień, aż do samego dna niskości, jaka tylko istnieje na świecie.
Kiedy patrzymy na te dwa stany, widzimy, że „jest sąd i jest sędzia”. Albowiem gdy nie postępujemy zgodnie z prawami prawdziwej Tory, natychmiast na miejscu otrzymujemy karę. Wtedy widzimy, „że jest sąd sprawiedliwy”. Oznacza to, że widzimy, iż właśnie to jest najlepsza droga, która jest w stanie doprowadzić do prawdy.
I dlatego mówi się, że „sąd jest sądem sprawiedliwym”, gdyż tylko tak można dojść do doskonałości celu. To znaczy, że człowiek zrozumie wewnątrz wiedzy pełnym i absolutnym pojmowaniem, ponad które nie ma nic wyższego, że tylko za pomocą właściwości wiary i obdarzania można dojść do celu.
Dlatego, jeśli studiujemy dla tego celu – aby zrozumieć, że „jest sąd i jest sędzia” – nazywa się to „Torą liszma”. I w tym jest sens słów naszych mędrców: „Wielka jest nauka prowadząca do czynu”. Na pierwszy rzut oka należałoby powiedzieć: „prowadząca do czynów”. To znaczy, aby człowiek mógł dokonywać mnóstwa czynów – w liczbie mnogiej, a nie pojedynczej.
Lecz rzecz ma się tak, jak powiedziano wyżej – nauka powinna doprowadzić go do właściwości wiary. A wiara nazywana jest „jednym przykazaniem”, które „przechyla cały świat na szalę zasług”. I wiara nazywana jest „czynem”, ponieważ – jak to przyjęto na świecie – jeśli ktoś coś robi, najpierw musi istnieć jakaś przyczyna, która zmuszałaby go do działania wewnątrz wiedzy. Jest to jak coś wspólnego pomiędzy rozumem a czynem.
Jednakże, gdy dzieje się to ponad wiedzą i wiedza nie pozwala mu tego czynić, a wręcz przeciwnie – wtedy musimy powiedzieć, że w tym działaniu nie ma żadnej logiki, a jest jedynie czyn. I w tym jest sens słów: „Wypełnił jedno przykazanie – szczęśliwy, gdyż przechyla siebie itd. na szalę zasług”. I w tym jest sens słów: „Wielka jest nauka prowadząca do czynu”, czyli do właściwości czynu bez wiedzy, co nazywa się „ponad wiedzą”.
Usłyszane 2 czerwca 1931 r.
W Piśmie powiedziano: „Miłujący Stwórcę, nienawidźcie zła! Strzeże On dusze oddanych Mu, z rąk grzeszników wybawia ich”. I [Baal HaSulam] wyjaśnił, że nie wystarczy, iż człowiek miłuje Stwórcę, chcąc dostąpić scalenia ze Stwórcą, lecz musi on także nienawidzić zła.
A nienawiść wyraża się w tym, że nienawidzi on zła, nazywanego „pragnieniem otrzymywania”. I widzi on, że nie ma żadnego sposobu, by się od niego uwolnić. Jednocześnie nie chce pogodzić się z tym stanem. Odczuwa straty, jakie wyrządza mu zło. Widzi także tę prawdę, że sam człowiek o własnych siłach nie jest w stanie usunąć zła, ponieważ jest to siła natury pochodząca od Stwórcy, który zaszczepił w człowieku pragnienie otrzymywania.
Tak więc werset ten informuje nas, co człowiek jest w stanie uczynić: a mianowicie – nienawidzić zła. I dzięki temu Stwórca ustrzeże go przed tym złem, jak powiedziano: „Strzeże On dusze oddanych Mu”. A jak On strzeże? – „Z rąk grzeszników wybawia ich”. I wówczas, skoro posiada on już jakikolwiek kontakt ze Stwórcą, choćby najmniejszy – wtedy jest już człowiekiem, któremu się powiodło.
W rzeczywistości zło pozostaje i służy jako odwrotna strona – achorajim – parcufa. Dzieje się to wyłącznie dzięki naprawie człowieka. Albowiem dzięki temu, że on prawdziwie, w najwyższym stopniu nienawidzi zła – dzięki temu zostaje ono naprawione do właściwości achorajim.
A nienawiść wynika z tego, że jeśli człowiek chce dostąpić scalenia ze Stwórcą, wówczas dzieje się tak, jak przyjęto między przyjaciółmi. To znaczy, jeśli dwoje ludzi dochodzi do uświadomienia sobie, że każdy z nich nienawidzi tego, czego nienawidzi drugi, i miłuje to i tego, kogo miłuje drugi – wtedy dochodzą oni do wiecznego połączenia, właściwości filaru niewzruszonego na wieki wieków.
Dlatego, skoro Stwórca miłuje obdarzać, to i niższe stworzenia powinny przywyknąć, by chcieć tylko obdarzać. A także Stwórca nienawidzi być otrzymującym, gdyż jest On doskonały absolutną doskonałością i nie potrzebuje niczego – i człowiek także powinien nienawidzić otrzymywania dla siebie.
Z wszystkiego powyższego wynika, że człowiek powinien nienawidzić pragnienia otrzymywania absolutną nienawiścią, gdyż wszelkie zniszczenia na świecie wynikają jedynie z pragnienia otrzymywania. A dzięki tej nienawiści naprawia je i korzy się przed świętością.
Usłyszane 21 lipca 1944 r., na zakończenie księgi Zohar
W Piśmie powiedziano: „Miłujący Stwórcę, nienawidźcie zła!... z rąk grzeszników wybawia ich”. I [Baal HaSulam] zapytał, jaki jest związek między wezwaniem „nienawidźcie zła” a obietnicą „z rąk grzeszników wybawia ich”.
Aby to zrozumieć, należy najpierw przytoczyć wypowiedź naszych mędrców: „Świat został stworzony albo dla absolutnych sprawiedliwych, albo dla absolutnych grzeszników”. Zapytał on: czy dla absolutnych grzeszników warto było stwarzać świat, a dla sprawiedliwego, który nie jest absolutny, nie warto było?
Odpowiedział on, że ze strony Stwórcy nie ma na świecie niczego, co miałoby dwa znaczenia, lecz [podział ten] istnieje tylko ze strony otrzymujących, to znaczy w odczuciu otrzymujących. Innymi słowy, otrzymujący albo czują dobry smak na świecie, albo czują smak zły i gorzki. Albowiem przy każdym działaniu, którego dokonują, myślą o nim wcześniej – gdyż nie podejmują żadnego działania bez celu: albo chcą polepszyć swój obecny stan, albo komuś zaszkodzić. Rzeczy pozbawione sensu nie przystoją bowiem pracownikowi, który ma określony cel.
Dlatego ci, którzy przyjmują drogi zarządzania Stwórcy na świecie, w zależności od tego, jak czują, tak rozstrzygają, czy jest to dobre, czy złe.
I dlatego miłujący Stwórcę, którzy rozumieją, że celem stworzenia było obdarzenie rozkoszą Jego stworzeń i aby doszły one do odczucia tego, pojmują, że dzieje się to właśnie za pomocą scalenia ze Stwórcą i zbliżenia się do Niego. Dlatego, jeśli czują pewne oddalenie ze strony Stwórcy, nazywa się to u nich „złem” i w takim stanie człowiek uważa siebie za grzesznika, ponieważ stan pośredni nie istnieje. To znaczy: albo odczuwa on istnienie Stwórcy i Jego zarządzanie, albo – strach pomyśleć – wydaje mu się, że „ziemia została oddana w ręce grzeszników”.
A ponieważ on sam czuje, że jest człowiekiem prawdy, to znaczy nie potrafi okłamywać samego siebie i mówić, że czuje coś, czego nie czuje, natychmiast zaczyna wzywać Stwórcę, aby zlitował się nad nim i wyzwolił go z sieci Sitra Achra oraz wszelkich obcych myśli. A ponieważ krzyczy ze stanu prawdy, Stwórca słyszy jego modlitwę (i być może w tym tkwi sens wersetu: „Bliski jest Stwórca wszystkim wzywającym Go… w prawdzie”) i wtedy „z rąk grzeszników wybawia ich”.
Dopóki jednak człowiek nie poczuje swojej prawdziwej istoty, to znaczy miary swojego zła, w stopniu wystarczającym, by pobudzić go do wzywania Stwórcy z powodu wielkiego cierpienia, którego doświadcza wraz z uświadomieniem sobie własnego zła, nie jest on jeszcze godzien wybawienia. Ponieważ nie odsłonił jeszcze naczynia (kli) do wysłuchania modlitwy, które nazywa się „z głębokości serca”, a to dlatego, że myśli, iż jest w nim jednak coś dobrego.
To znaczy, nie zstępuje on do głębokości serca, a w głębi serca myśli, że jest w nim odrobina dobra i nie zwraca uwagi na to, z jaką miłością i bojaźnią odnosi się do Tory i przykazań. Dlatego nie widzi on prawdy.
Usłyszane 25 lipca 1944 r., podczas posiłku z okazji ukończenia części księgi Zohar
„To, co wychodzi z serca, trafia do serca”. W takim razie dlaczego widzimy, że nawet jeśli słowa te weszły już do serca, człowiek mimo wszystko upada ze swojego stopnia?
Rzecz w tym, że gdy człowiek słyszy słowa Tory od swego nauczyciela, natychmiast zgadza się z jego zdaniem i przyjmuje na siebie wypełnianie słów nauczyciela całym sercem i duszą. Jednak potem, gdy wychodzi w atmosferę otaczającego świata, widzi on pragnienia większości błądzącej po świecie, pożąda ich i lgnie do nich. Wówczas on sam, jego wiedza, serce i pragnienie zostają unieważnione wobec większości. Dopóki nie posiada siły, by przeważyć cały świat na szalę zasług, to oni przeważają jego, a on miesza się z ich pragnieniami.
Wtedy jest on niczym owce prowadzone na rzeź. Nie ma wyboru i jest zmuszony myśleć, chcieć, pragnąć i żądać wszystkiego, czego żąda większość. Wtedy wybiera on ich obce myśli, odrażające pragnienia i żądze, które są obce duchowi Tory. Nie posiada on wówczas żadnej siły, która pozwoliłaby mu przeważyć całe społeczeństwo na szalę zasług.
Jedyna rada, jaką wtedy ma, to niech przylgnie do swego nauczyciela i do ksiąg, co nazywa się: „Z ksiąg i od mędrców”. Tylko dzięki przylgnięciu do nich może on odmienić swoją wiedzę i swoje pragnienie na lepsze. Ani spory, ani błyskotliwe wywody nie pomogą mu wówczas zmienić zdania; można to uczynić jedynie dzięki scaleniu, które jest cudownym środkiem, gdyż scalenie przywraca do źródła.
Tylko wtedy, gdy człowiek znajduje się w świętości, może spierać się z samym sobą i snuć piękne rozważania, jak nakazuje rozum – najważniejsze, aby zawsze kroczył drogami Stwórcy. Powinien jednak wiedzieć, co następuje: nawet po zgłębieniu wszelkich mądrości i nabraniu pewności, że może już kroczyć naprzód i wykorzystując te pojęcia, zwyciężać Sitra Achra – musi on wyryć sobie w pamięci, że wszystko to jest bezwartościowe. Nie jest to bowiem oręż, którym mógłby wygrać wojnę ze złymi skłonnościami, gdyż wszystkie te pojęcia są jedynie rezultatem, który osiągnął dzięki wspomnianemu wyżej scaleniu.
Innymi słowy, wszystkie logiczne pojęcia, na których buduje on całą konstrukcję, sprowadzają się do tego, że zawsze należy kroczyć drogami Stwórcy – i to jest fundament, i to jest scalenie ze swoim nauczycielem. Rzecz jasna, jeśli fundament zniknie, wszystkie logiczne konstrukcje stracą swoją moc, ponieważ nie będą miały oparcia. Dlatego nie należy polegać na własnym rozumie, lecz trzeba ponownie przylgnąć do ksiąg i mędrców. Tylko to może mu pomóc – a nie rozum czy pojmowanie, gdyż nie ma w nich żadnego ducha życia.
Usłyszane w 1943 r.
Napisano: „Wywyższony jest Stwórca, i niscy ujrzą”, co oznacza, że tylko niski może ujrzeć Jego wielkość. Litery słowa „drogi” (jakar) są te same, co w słowie „rozpozna” (jakir), co oznacza, że tak bardzo jak troszczy się o dany przedmiot, na tyle rozpoznaje jego wielkość, gdyż właśnie w miarę jego ważności człowiek ulega natchnieniu. Natchnienie zaś prowadzi go do odczucia w sercu. I w miarę, w jakiej rozpoznaje on tę ważność, rodzi się w nim radość.
Dlatego, jeśli człowiek rozpoznaje swoją nicość – to, że nie posiada żadnych przywilejów w porównaniu ze wszystkimi swoimi rówieśnikami, to znaczy widzi, że jest wielu ludzi na świecie, którym nie została dana siła, by wykonywać świętą pracę nawet w najprostszej postaci, nawet bez intencji i w „lo liszma”, nawet w „lo liszma” od „lo liszma”, nawet w przygotowaniu do przygotowania się do świętości – a on mimo wszystko dostąpił tego, to znaczy dano mu pragnienie i myśl, aby jednak niekiedy wykonywał świętą pracę, choćby w najprostszej formie, jaka może istnieć. Jeśli zatem potrafi on docenić ważność tego, to w mierze ważności, jaką nadaje świętej pracy, w tej samej mierze powinien oddawać chwałę i wdzięczność za to.
Albowiem taka jest prawda – że nie jesteśmy w stanie ocenić ważności tego, iż niekiedy możemy wypełniać przykazania Stwórcy nawet bez żadnej intencji. I wtedy człowiek dochodzi do odczucia wielkości i radości serca. Dzięki chwale i wdzięczności, które za to oddaje, rozszerzają się jego uczucia i zostaje on poruszony każdym momentem świętej pracy, i poznaje, czyją pracę wykonuje. Dzięki temu wznosi się on coraz wyżej.
I w tym tkwi sens słów: „Dziękuję Ci za łaskę, którą mi wyświadczyłeś”, to znaczy za przeszłość. Dzięki temu człowiek może natychmiast z ufnością powiedzieć: „I za to, co uczynisz ze mną w przyszłości”.
Usłyszane 5 marca 1949 r., Tel Awiw
„Wywyższony jest Stwórca, a niski ujrzy”. Jak może istnieć podobieństwo ze Stwórcą, skoro człowiek jest otrzymującym, a Stwórca – dającym? O tym mówi werset: „Wywyższony jest Stwórca, a niski [ujrzy]”.
Jeśli człowiek anuluje siebie, okazuje się, że nie ma żadnej władzy oddzielającej go od Stwórcy – wtedy „zobaczy”, czyli otrzymuje mochin de-chochma. Natomiast „wysoki rozpozna z daleka”. Lecz ten, kto jest pyszny, czyli posiada własną władzę, oddala się, ponieważ brak jest podobieństwa do Stwórcy. Niskość nie oznacza tego, że człowiek uniża się przed innymi – to jest skromność, gdy w tej pracy odczuwa właściwość doskonałości.
Niskość oznacza, że świat go lekceważy. Wtedy człowiek czuje się naprawdę niski, ponieważ nie odczuwa w sobie żadnej doskonałości. Istnieje prawo: to, co myślą inni ludzie, wpływa na człowieka. Dlatego jeśli ludzie go cenią, odczuwa w sobie doskonałość. A ten, kogo ludzie lekceważą, uważa się za niskiego.
Usłyszałem w 1943 r.
„Nie umrę, a będę żyć” (Psalm 118). W celu osiągnięcia doskonałości człowiek musi poczuć, że jeżeli nie osiągnie prawdy, jego stan będzie podobny do śmierci, a przecież pragnie żyć. Dlatego powiedziane „Nie umrę, a będę żyć” odnosi się tylko do człowieka pragnącego osiągnąć prawdę.
Dlatego powiedziano: "Jona, ben amiti“ (Jonasz, syn prawdy). Jona – to gołąb, ale też imię człowieka. Jona pochodzi od słowa onaa (przyjemność). Syn (ben) od słowa „rozumiejący” (mevin). To znaczy on rozumie, gdyż zawsze patrzy na ten stan, w którym się znajduje, i widzi, że sobie umila i nie idzie drogą prawdy. Przecież prawdą nazywa się „darowanie”, liszma, „ze względu na Stwórcę”, a on tylko szuka rozkoszy (onaa), która jest fałszywa i przeciwstawna drodze do Stwórcy, to znaczy widzi, że otrzymuje tylko dla siebie. Ale ponieważ widzi swój prawdziwy stan, staje się godny „amiti” - prawdy.
Dlatego powiedziano: „Oczy twe jak gołębice” (Pieśń nad Pieśniami). Oczy świętości, oczy Szchiny nazywają się jonim (gołębice). Te oczy oszukują nas tak, że wydaje nam się, jakby Szchina nie miała oczu, jak powiedziano w Zoharze: „Śliczna dziewczyna, która nie ma oczu”. Ale prawda jest taka, że ten, kto jest godny poznania prawdy, widzi, że ona ma oczy, o czym powiedziano: „Kiedy narzeczona ma piękne oczy, reszty ciała badać nie trzeba”.
Usłyszane w 1943 r.
Powiedziano: „Stwórca - cień twój”. Jeśli człowiek wątpi w Stwórcę, to i Stwórca wątpi w człowieka. A kiedy Stwórca wątpi, to nazywa się to górą Stwórcy (wątpliwości – hirurim, góra - har). Dlatego powiedziano: „Kto wejdzie na górę Stwórcy i kto stanie w miejscu Jego świętym? – Z czystymi rękami i sercem odważnym!”
Czyste ręce uzyskuje się naprawą – "…a ręce Mosze są ciężkie” – wznoszeniem rąk do Stwórcy, a odważne serce uzyskuje się w rezultacie pracy z nim (awodat liba).
Usłyszane po Szabacie Wajikra, 20 marca 1943 r.
Najważniejsze - to nie pragnąć niczego, a tylko obdarzać z powodu wielkości Stwórcy, gdyż wszystkie działania otrzymywania są grzeszne, a wydostać się z działania otrzymywania nie jest możliwe inaczej, jak tylko przechodząc w stan przeciwny, czyli przechodząc do obdarzania.
A poruszająca siła, czyli siła ciągnąca i zmuszająca do pracy, pochodzi wyłącznie z wielkości Stwórcy. I niezbędnym jest brać pod uwagę fakt, że tak czy inaczej musimy pracować w tym świecie, a za pomocą tych działań można osiągnąć rezultat i przyjemność. Czyli wysiłkiem i staraniem, które człowiek czyni, może albo uszczęśliwiać swoje ograniczone ciało, które podobne jest do tymczasowego gościa, albo wiecznego Gospodarza. W takim przypadku jego starania nie giną, a pozostają w wieczności.
To jest jak człowiek, który jest w stanie wybudować cały kraj, a buduje tylko tymczasową altankę, która przy podmuchu wiatru zostaje zniszczona, i w ten sposób wszystkie jego starania przepadają.
Natomiast jeśli jego wysiłki były włożone w duchowym i on pozostaje w duchowym razem z nimi, to wszystkie jego wysiłki mają wieczny rezultat. I wyłącznie od tego celu on powinien otrzymać całą podstawę pracy, a reszta podstaw jest nieprawidłowa.
Siła wiary wystarczy, żeby człowiek mógł pracować dla obdarzania, czyli żeby mógł uwierzyć, że Stwórca przyjmuje jego pracę, i nawet jeżeli jemu się wydaje, że jego praca nie jest aż tak ważna, to tak czy inaczej Stwórca otrzymuje wszystko. Wszystkie prace są pożądane przez Stwórcę i On je przyjmuje, jeśli człowiek poświęca swoje wysiłki dla Stwórcy.
Lecz jeżeli człowiek pragnie wykorzystać wiarę dla otrzymywania rozkoszy, to ona staje się dla niego niewystarczająca, to znaczy powstają w nim wtedy wątpliwości w wierze. Tak jest z powodu tego, że otrzymywanie nie jest prawdziwe. Przecież w rzeczywistości nie pozostaje człowiekowi nic z jego pracy, a tylko Stwórca dostaje wszystkie jej owoce. Dlatego te wątpliwości są prawdziwe, czyli te obce dla duchowego myśli, które teraz powstają w jego głowie, są uzasadnionymi pretensjami.
Natomiast kiedy człowiek pragnie wykorzystać swoją wiarę, żeby iść drogą obdarzania, to rzecz jasna, nie ma on żadnych wątpliwości w wierze. A jeżeli ma on wątpliwości, to powinien wiedzieć, że na pewno nie pragnie on iść drogą obdarzania, przecież dla obdarzania wystarczająca jest wiara.
Usłyszane
Powiedziano: „Każdy, kto jest w zgodzie z duchem stworzeń…”. Ale przecież istnieje wiele przykładów wielkich sprawiedliwych znajdujących się w sprzeczności, a zatem nie w zgodzie ze stworzeniami? I właśnie dlatego powiedziano: „w zgodzie z duchem stworzeń”, a nie „w zgodzie ze stworzeniami”, bo przecież tylko ciała znajdują się w sporze i sprzeczności, ponieważ każdy wykorzystuje swoje egoistyczne, cielesne życzenie.
Natomiast duch stworzeń - to ich duchowość i dlatego przebywa w zgodzie. Przecież sprawiedliwy otrzymuje wyższe Światło, obfitość dla całej ludzkości. Ale dopóki ludzie jeszcze nie osiągnęli swojego ducha, nie mogą otrzymać i poczuć wyższego Światła, które sprawiedliwy przyciągnął dla nich z góry.
Usłyszane 4 dnia Terumah, 10 lutego 1943 r.
Powiedziano: „Los - to życzenie (pobudzenie) z góry”, czyli niższy w żaden sposób nie jest w stanie wywrzeć na to żadnego wpływu. Dlatego powiedziano w „Megilat Ester” o Purim: „Rzucił los (pur)”, czyli określił los, przeznaczenie, kiedy Haman oskarża Żydów o to, że nie wypełniają praw Króla.
Sens powiedzianego jest taki, że na początku duchowa niewola u pracującego nad sobą zaczyna się w „lo liszma”, ze względu na siebie. Dlatego powstają oskarżenia: po co daje się im Torę, a następnie zezwala naprawić swoje zamiary i osiągnąć „liszma”, ze względu na Stwórcę - czy naprawdę godni są oni otrzymywać Światło i wyższe poznanie?
Pojawia się oskarżyciel i obwinia: „Dlaczego dają im to najwyższe poznanie, nad którym oni nie pracowali, nie zamierzali go osiągnąć, nie postawili sobie jako celu, a wszystkie ich myśli i cele były tylko ze względu na siebie, co nosi nazwę „lo liszma”?
Dlatego powiedziano: „Grzesznik przygotowuje, a sprawiedliwy otrzymuje”. Przecież na początku człowiek pracuje jako grzesznik, „lo liszma”, ze względu na siebie, a następnie on otrzymuje „liszma” i wszystkie jego prace i wysiłki wchodzą w świętość, w obdarzanie, co nazywa się „a sprawiedliwy otrzymuje”.
W związku z tym istnieje podobieństwo między świętami Purim i Jom Kipurim (ki-purim, gdzie ki - podobny, czyli „podobny do Purim”). Purim odbywa się na życzenie z góry, a Jom Kipurim odbywa się na życzenie z dołu, od stworzeń, wskutek ich skruchy i naprawy. Ale jest również w tym i życzenie (pobudzenie) z góry losem, gdzie „jeden los - dla Stwórcy i jeden - dla nieczystej siły”. Jednak wybiera - Stwórca.
Usłyszane 6 dnia Terumah, 12 lutego 1943 r.
Powiedziano w Torze, Aharej (o Jom Kipur): „I rzucał Aaron los dla dwóch kozłów ofiarnych: jeden - dla Stwórcy a drugi - dla nieczystej siły”. W Megilat Ester (o Purim) także powiedziano: „Rzucił los (pur), ustanawiając przeznaczenie”.
Losowanie odbywa się tam, gdzie niemożliwe jest wyjaśnić rozumem, dlatego że rozum nie jest w stanie wgłębić się w analizowane zdarzenie i podjąć decyzję: co - dobrze, a co - źle. W takim przypadku nie polegają na rozumie, a rzucają los, czyli poddają się decyzji losu. Stąd widać, że słowo „los” jest wykorzystywane dla wyrażenia działania powyżej rozumu.
Siódmego dnia miesiąca Adar urodził się Mosze i tego samego dnia umarł Mosze. Nazwa miesiąca Adar powstaje ze słowa „aderet” - wierzchnia narzutka, o której powiedział prorok Eliasz: „I narzucił na niego płaszcz swój” [1]. I płaszcz ten – „aderet sear” (włosiane nakrycie) [2]. „Włosy” (słowo sear, które zgodne jest ze słowem burza) i ograniczenia oznaczają myśli i życzenia przeciwko duchowej pracy, rozpraszające człowieka w zbliżeniu ze Stwórcą.
Dlatego te myśli i pragnienia niezbędnym jest pokonywać siłą woli przeciwko rozumowi i chociaż człowiek widzi wiele sprzeczności w duchowej pracy, ale powinien upewnić się w tym, że całe sterowanie Stwórcy jest tylko dobre i dla dobrego celu. I dlatego powiedziano o Mosze: „I ukrył Mosze twarz swoją”, dlatego że widział wszystkie sprzeczności w sterowaniu przez Stwórcę stworzeniami (przeciwko Jego imieniu „Dobry, kierujący dobrem”) i umocnił się w swojej wierze powyżej rozumu. A ponieważ zamykał oczy na to, co jego rozum ujawniał jako sprzeczności, „dlatego że bał się zobaczyć” i szedł wiarą powyżej rozumu – „stał się godny ujrzeć objawienie Stwórcy”.
Stwórca powiedział: „Kto jest ślepy, jak Mój sługa, i głuchy, jak anioł Mój”. Wzrokiem nazywa się rozum, rozumienie. Kiedy mówią: widzący, dalekowzroczny - mają na myśli umysł człowieka. Kiedy rozumieją, mówią: „Widzimy”, dlatego że rozum zobowiązuje tak powiedzieć.
Dlatego ten, kto idzie powyżej rozumu, podobny jest do ślepego, idącego na oślep - czyli sam czyni siebie ślepym. I również ten, kto nie pragnie słyszeć tego, co zwiadowcy (meraglim), złe myśli, mówią mu o duchowej pracy i Stwórcy, kto czyni siebie głuchym - nazywa się głuchym w duchowej pracy.
Dlatego Stwórca mówi: „Kto jest ślepy, jak Mój sługa, i głuchy, jak anioł Mój”. Czyli idący do Stwórcy sam mówi: „Oczy ich niech nie zobaczą, uszy ich niech nie usłyszą”, nie pragnąc słyszeć tego, do czego zobowiązuje go rozum i co słyszą jego uszy, jak powiedziano o Joszua ben Nun, do którego uszu nie wniknęła ani razu ani jedna zła wiadomość.
I w tym sens „aderet sear” - włosianego nakrycia. Ponieważ miał wiele sprzeczności i ograniczeń w swoim duchowym rozwoju, a każda sprzeczność nazywa się sear (włos), który wyrasta z nekew, zagłębienia w głowie. Oznacza to, że te złe, odciągające od Stwórcy myśli i sprzeczności świdrują i wiercą mu głowę. A gdy sprzeczności w duchowej pracy jest wiele, to znaczy, że posiada on wiele włosów, co nazywa się włosianym nakryciem (aderet sear).
Również Elizeusz powiedział: „I poszedł stamtąd Eliasz i znalazł Elizeusza, syna Szafata, który orał na dwunastu parach wołów, co szły przed nim, a on sam przy dwunastej. I przeszedł Eliasz obok niego i narzucił na niego płaszcz swój”, czyli aderet. Byki w języku hebrajskim bakar, od słowa bikoret (sprawdzanie). A 12 mówi o pełnym stopniu, jak 12 godzin albo 12 miesięcy. 12 par byków – dlatego że orzą tylko parą byków, a nie jednym. To mówi o tym, że istnieją już w człowieku „searot” (sprzeczności), z których rodzi się „aderet sear”.
Ale u Eliasza to było od „poranka Josefa” (poranek - boker), jak powiedziano: „Światło poranka i ludzie wyszli ze swoimi osłami (osioł - hamor, zgodne z materiałem - homer)” – czyli już osiągnęli światło, które przejawia się przy wyjaśnieniu przeciwieństw. Dlatego że właśnie kosztem przeciwieństw nazywanych „bikoret” (sprawdzanie), przy życzeniu iść wbrew przeciwieństwom, rodzi się światło, jak powiedziano: „Przychodzącemu oczyścić się - pomagają”.
Zatem, jak otrzymał światło na wszystkie wyjaśnienia (bikoret) i nie ma już co dodać, to wyjaśnienia i sprzeczności znikają - według prawa, że nie ma na górze ani jednego zbędnego lub niepotrzebnego działania, ponieważ „nie istnieją działania bez celu”.
Ale musimy zrozumieć, po co w ogóle pojawiają się w człowieku myśli i działania, które są sprzeczne z absolutnie dobrym zarządzaniem z góry. Tylko po to, żeby on był zobowiązany do przyciągnięcia na te sprzeczności wyższego światła, jeżeli pragnie wznieść się nad nimi, a inaczej nie może pokonać tych sprzeczności. I to się nazywa „Wielkość Stwórcy”, którą przyciąga do siebie człowiek w czasie odczucia sprzeczności nazywanych sądem i ograniczeniami (dinim). Przecież sprzeczności te mogą zniknąć tylko wtedy, jeżeli on zażyczy sobie pokonać je i przeciwstawić im wielkość Stwórcy. Wychodzi na to, że sprzeczności są przyczyną wywołującą przejaw Wielkości Stwórcy człowiekowi.
I to oznacza: „I narzucił na niego płaszcz swój (aderet)”. To znaczy człowiek po wszystkim, co przeszedł, odnosi wszystkie „aderet sear” (przeciwności) właśnie do Stwórcy, ponieważ widzi, że Stwórca dał mu te przeciwności (aderet) specjalnie, żeby otrzymał na nie wyższe Światło.
Ale zobaczyć to człowiek może tylko po tym, jak stał się godny wyższego Światła, przejawiającego się właśnie w przeciwnościach i ograniczeniach, które odczuwał na początku. I on widzi, że bez przeciwności (searot) i upadków wyższe Światło nie miałoby możliwości objawić się - dlatego że „nie ma Światła bez kli, pragnienia”. I dlatego człowiek widzi, że cała Wielkość Stwórcy, którą pojął, objawiła mu się tylko dzięki przeciwnościom, odczuwanym przez niego na początku.
I w tym jest sens powiedzianego: „Wielki Stwórca na swoich wysokościach”, dlatego że dzięki aderet (przezwyciężeniu przeciwności) człowiek staje się godny Wielkości Stwórcy. I dlatego powiedziano: „Chwała Stwórcy wychodzi z ich ust” - czyli Jego wielkość objawia się poprzez braki w duchowej pracy (słowo garon, gardło zgodnie z girajon - brak), które zmuszają człowieka do podnoszenia się coraz wyżej. A bez popychania nie chciałoby mu się wykonywać najmniejszego ruchu i pragnąłby pozostawać w swoim stanie wiecznie.
Ale jeżeli człowiek upada poniżej poziomu, na którym - jak on uważa - przystoi mu się znajdować, to daje mu siły do walki z upadkiem. Przecież on nie może przebywać w takim okropnym stanie, on nie zgadza się w nim znajdować! Dlatego zobowiązany jest za każdym razem dokładać wysiłków, żeby wyjść ze stanu upadku - co zmusza go powiększać Wielkość Stwórcy. W ten sposób, człowiekowi niezbędne jest otrzymywanie siły z góry, wyższej niż ta, którą posiada, inaczej pozostanie w upadku.
Okazuje się, że za każdym razem odczucie przeciwności (searot) wywołuje w człowieku potrzebę duchowego poruszania się i jeszcze większego objawienia Wielkości Stwórcy. Dopóki nie ujawnią się wszystkie Imiona Stwórcy, nazywane „13 miar miłosierdzia”.
O tym powiedziano: „I starszy będzie usługiwał młodszemu”, a także: „Grzesznik przygotuje, a sprawiedliwy odzieje się” i „Bratu swojemu będziesz służyć”. Czyli całe niewolnictwo, wszystkie przeciwności, które powstawały w człowieku jako przeszkody przeciwko duchowości, teraz, kiedy ujawniło mu się Światło Stwórcy i oświetla te przeszkody, są widziane całkowicie odwrotnie. I rozumie on, że właśnie te przeszkody pomagają i służą człowiekowi w odkryciu Światła Stwórcy, dlatego że właśnie one stworzyły miejsce do wypełnienia wyższym Światłem. Właśnie te przeszkody stały się odzieniem, które przywdziewała świętość. Dlatego powiedziano: „Grzesznik przygotuje, a sprawiedliwy odzieje się”, przecież właśnie przeszkody stały się kli, miejscem dla świętości.
I teraz można zrozumieć, co zostało powiedziane w Talmudzie (Hagiga 15:1): „Gdy stał się godny – stał się sprawiedliwym, otrzymuje swoje i część innego w raju. A gdy nie jest godny, otrzymuje swoją część i część innego w piekle”. Chodzi o to, że otrzymuje on przeszkody i przeciwności innych ludzi - czyli całego świata. I dlatego stworzony jest wokół człowieka taki duży świat z mnóstwem ludzi, a każdy ma swoje myśli i opinie.
Wszyscy znajdują się w jednym świecie specjalnie, właśnie dlatego, żeby każdy przejął myśli i opinie pozostałych. Wtedy, kiedy człowiek powraca do Stwórcy (dokonuje tszuwa), on zyskuje na tym, że włącza w siebie myśli i opinie wielu ludzi. Przecież jeżeli chce zbliżyć się ze Stwórcą, on zobowiązany jest do przeważenia siebie i całego świata, z którym jest związany, na szalę zasług, czyli usprawiedliwienia działania Stwórcy w stosunku do siebie i do całego świata, dlatego że jest związany z całym światem, z jego myślami i opiniami.
Dlatego powiedziano: „Zgrzeszył grzesznik i otrzymał swoją część i część drugiego w piekle”. Kiedy jeszcze pozostawał w stanie „grzesznik”, co nazywa się „zgrzeszył”, to miał swoją część przeciwności i myśli, obcych duchowemu. A poza tym wziął na siebie cudzą część grzechów, związanych z piekłem, przecież połączył się z myślami wszystkich ludzi w świecie. Dlatego, gdy staje się potem sprawiedliwym, który „stał się godny”, czyli powrócił do Stwórcy, to usprawiedliwia tym siebie i cały świat i otrzymuje w raju swoją część, a także część należącą do wszystkich pozostałych. Przecież był zobowiązany do przyciągnięcia wyższego Światła, żeby naprawić złe myśli wszystkich ludzi w świecie, a ponieważ włącza ich wszystkich w siebie, to powinien usprawiedliwić ich wszystkich. I dlatego sprawiedliwy przyciąga wyższe światło przeciwko przeciwieństwom całego świata. I chociaż cały świat jeszcze sam nie jest w stanie otrzymać tego światła, przyciągnięte dla niego przez sprawiedliwego, ponieważ nie mają jeszcze ludzie do niego pragnienia (kelim), ale sprawiedliwy wykonuje dla nich to działanie.
Jednak istnieje reguła, że człowiek, wywołujący rozprzestrzenienie się światła na najwyższych poziomach, w tej samej mierze i on sam otrzymuje je, ponieważ był przyczyną tego działania. Ale wtedy wychodzi na to, że i grzesznicy powinni otrzymać część światła, które oni wywołują poprzez sprawiedliwych?
I żeby to zrozumieć, należy na początku wyjaśnić sens „losu” i dlaczego były dwa losy: „jeden - dla Stwórcy a drugi - dla nieczystej siły”. „Los” - to działanie powyżej rozumu i dlatego jeden z nich przypada nieczystej sile, o czym powiedziano: „I zeszła burza na głowy grzeszników” (Prorocy. Jeremiasz). Przecież na te przeciwności przyciąga się wyższe światło, dzięki czemu pomnaża się Wielkość Stwórcy. Ale to niepotrzebne grzesznikom, którzy pragną otrzymywać tylko zgodnie ze swoim rozumem. A kiedy wzmacnia się światło przychodzące na podstawie, która jest powyżej rozumu, cofają się grzesznicy i znikają. Dlatego jedyne, co mają grzesznicy - to ich pomoc sprawiedliwym w przyciągnięciu Wielkości Stwórcy, po czym grzesznicy anulują się.
I o tym powiedziano: „Stał się godny zostać sprawiedliwym, otrzymuje swoje i część innego w raju”. (Z powyższego zrozumiałe jest, że mówi się tylko o tym, kto pomaga dokonać naprawy, żeby zrealizowało się ujawnienie wyższego światła dzięki dobrym uczynkom, a wówczas to działanie pozostaje w świętości, a on otrzymuje od tego światła, które wywołał na górze. I tworząc miejsce dla obłóczenia się światła, niższy otrzymuje od tego stanu, który wywołał w wyższym. Przeciwności zaś i ograniczenia znikają, przecież na ich miejsce przychodzi wielkość Stwórcy, ujawniająca się w wierze powyżej wiedzy. Oni zaś pragną odkrycia właśnie wewnątrz rozumu i dlatego anulują się.)
Ale cały świat swoimi obcymi duchowemu myślami zmusza sprawiedliwego do przyciągania wielkości Stwórcy i wywołane tym światło pozostaje na koncie każdego. A kiedy oni będą zdolni otrzymać to światło, to każdy otrzyma także to światło, które wymusił, aby przyciągnąć z góry.
I w tym jest sens „biegnącego przedziałka, dzielącego włosy”, wspomnianego w Księdze Zohar, który dzieli prawą i lewą stronę. Były dwa kozły ofiarne w Jom Kipur (jedno i to samo słowo – „kozioł” i „włochaty”), co wskazuje na „powrót w lęku”. A inny los - w Purim, oznaczający „powrót z miłością”. Przecież to było jeszcze przed budową drugiej Świątyni i niezbędny był powrót z miłości.
Ale przedtem niezbędnym było poczuć potrzebę powrotu i dlatego posłali im ograniczenia i „searot” (przeciwności). I dlatego dali z góry władzę Amanowi, o czym powiedziano: „Ja postawię nad wami Amana, żeby wami rządził”. I dlatego napisano, że „rzucał Aman los, decydując o przeznaczeniu” w miesiącu Adar. Adar nazywa się dwunastym miesiącem i do tej liczby dwanaście ma odniesienie dwanaście byków, którymi orał Elizeusz. Dwa razy po sześć - otrzymujemy miesiąc Adar, co oznacza tajemnicę „aderet sear” (włosiane przykrycie) - czyli największe ograniczenia. Dlatego wiedział Aman, że pokona naród Izraela, gdyż w miesiącu Adar umarł Mosze (Mojżesz). Ale nie wiedział, że w tym samym miesiącu urodził się Mosze, o czym powiedziano: „I ona zobaczyła, że syn jest dobry” (Szmot 2:2). Przecież kiedy pokonują najcięższy stan, wtedy osiągają największe światło, nazywające się światłem wielkości Stwórcy.
I w tym jest tajemnica „splotu kosztownych nici” („szesz maszzar” - z księgi Szmot, w rozdziale o budowaniu Arki Przymierza). Czyli kiedy stają się godni „biegnącego przedziałka dzielącego włosy”, dwa razy po sześć (szesz szesz), to powstaje „splot” (maszzar) oznaczający, że „oddala się cudzoziemiec” (masz-zar), siła nieczysta (sitra achra). Oznacza to, że cudzoziemiec albo nieczysta siła znika i odchodzi, ponieważ już wypełniła swoją rolę.
Okazuje się, że wszystkie sprzeczności i ograniczenia zostały dane tylko po to, żeby ujawnić wielkość Stwórcy. Dlatego Jakub, który urodził się „gładkim, bez włosów”, nie mógł ujawnić wielkości Stwórcy, dlatego że nie miał powodu i potrzeby do takiego ujawnienia. I dlatego Jakub nie mógł otrzymać błogosławieństwa od Izaaka, ponieważ nie miał kelim, a przecież „nie ma Światła bez kli”. Dlatego Riwka nauczyła go nosić ubrania Ezawa i dlatego powiedziano o nim: „A ręką trzymał się pięty Ezawa”. Czyli chociaż nie miał żadnych „włosów” (przeciwności), ale wziął je od Ezawa. I to zobaczył Izaak i powiedział: „Ręce – Ezawa”, chociaż „głos – Jakuba”. Czyli spodobała się Izaakowi ta naprawa uczyniona przez Jakuba, dzięki której zdobył kelim do otrzymywania błogosławieństwa.
Z tej właśnie przyczyny niezbędny jest dla nas ten świat, gdzie jest tak wielu ludzi, żeby każdy przeniknął pragnienia pozostałych. I wówczas każdy pojedynczy człowiek zawiera w sobie myśli i życzenia całego świata i dlatego nazywa się: „człowiek - to cały mały świat”.
A jeżeli na razie „nie zasłużył”, to „otrzymuje w piekle swój udział i to, co należy się tam wszystkim pozostałym”, czyli łączy się z piekłem całego świata. I co więcej, nawet jeśli częściowo naprawił swoje piekło, ale nie naprawił piekła przypadającego na pozostałych, czyli wszystkich grzechów, które przyłączył do siebie od całego tego świata - to jeszcze nie jest uważane za naprawę i jego stan nie nazywa się doskonałym.
I stąd rozumie się, że chociaż Jakub sam był „gładkim, bez włosów”, niemniej jednak „trzymał się ręką pięty Ezawa” – czyli pożyczył od niego „włosy”. A kiedy zasłużył na ich naprawę, otrzymał część przynależącą do brata w raju - poczuł miarę wielkości wyższego światła, przyciągniętego przez niego do naprawy tych „włosów”, obcych myśli całego świata. I staje się godny tego w czasie, kiedy cały świat sam nie może otrzymać tego światła, ponieważ jeszcze nie jest do tego gotowy.
Z tego zrozumiałe jest sedno sporu między Jakubem i Ezawem, kiedy powiedział Ezaw: „Mam wystarczająco”, a Jakub odpowiedział: „Mam wszystko”, czyli „dwa razy po sześć”, co oznacza „wewnątrz wiedzy” w przeciwieństwie do „powyżej wiedzy” albo pragnienie otrzymać przyjemność w przeciwieństwie do światła łączącego. Ezaw powiedział: „Mam wystarczająco”, czyli światło przychodzące w otrzymujące kelim wewnątrz wiedzy. A Jakub powiedział, że ma wszystko, czyli dwa składniki: wykorzystanie otrzymujących kelim, a także światło łączące ze Stwórcą.
I w tym jest sens „erew raw”, wielkiego pomieszania narodów, które przyłączyły się do Izraela podczas ucieczki z Egiptu, a potem zrobiły złotego cielca i powiedziały: „Oto on - Bóg twój, Izrael!”. „Oto” "Ele" bez "Mi". Czyli chcieli przyłączyć się tylko do "Ele" bez "Mi", nie pragnąc ich obu razem, przecież Ele razem z Mi tworzy imię Elokim (Stwórca). Ale nie chcieli jednocześnie i „wystarczająco”, i „wszystko”.
I to sugerują cherubim, nazywane Krawija i Patija (anioły, rozmieszczone po dwóch końcach pokrywy arki). Jeden anioł stoi na końcu, który oznacza „wystarczająco”, a drugi anioł stoi na końcu, oznaczającym „wszystko”. I w tym jest sens powiedzianego: „I słyszał Mosze głos, rozmawiający z nim z pokrywy na arce przymierza, z obszaru między dwoma cherubami” (Bemidbar 7). Ale jak to możliwe, przecież to dwa bieguny przeciwległe do siebie? A mimo wszystko człowiek powinien uczynić z siebie Patija (w tłumaczeniu: głupiec) i tak to przyjąć, co nazywa się „powyżej rozumu”. Chociaż i nic nie rozumie z tego, co mu mówią, a mimo to czyni.
A co dotyczy „wszystkiego”, które nazywa się „powyżej rozumu”, tam człowiek powinien starać się pracować z radością, przecież dzięki radości otwiera się prawdziwa miara „wszystkiego”. A jeżeli człowiek nie cieszy się, to przebywa w smutku z tego powodu, że nie ma w nim radości, a przecież najważniejsze w pracy - to odkryć radość z tego, że pracuje w wierze powyżej wiedzy. Dlatego jeżeli nie doświadcza radości od pracy, powinien smucić się tym. I o tym powiedziano: „Ten, którego serce zapragnie (pracować dla Stwórcy)” (Szmot 25). Czyli doświadcza bólu i cierpień z tego powodu, że nie czuje radości w duchowej pracy, o czym powiedziano: „Za to, że nie służyłeś Stwórcy z radością i wesołym sercem, kiedy było u ciebie wszystko w obfitości” (Dwarim 28), a rzuciłeś „wszystko” i wziąłeś tylko „wystarczająco”. I dlatego opadał coraz niżej i niżej, dopóki nie stracił wszystkiego, co miał, i nie zostało mu nawet „wystarczająco”. Ale jeżeli człowiek posiada „wszystko” i jest radosny, w tej samej mierze staje się godny posiadać „wystarczająco”.
I dlatego powiedzieli prorocy o „kobietach opłakujących Tammuza” (Ezekiel). Raszi wyjaśnia, że pracowali nad bożkami i wpadł mu prosto w oczy kawałeczek ołowiu, a oni próbowali roztopić go, żeby wyciekł z oczu. A płakali dlatego, że nie czuli radości, ponieważ zasypało im oczy popiołem. Popiół, proch oznacza bhinę dalet, czyli Malchut, Królestwo Niebios - wiarę powyżej wiedzy. I ta właściwość równoznaczna jest prochu, czyli nie ma żadnej wagi w oczach człowieka. I wykonujący tę pracę doznaje smaku prochu, dlatego że odczuwa ją zupełnie nieważną jak popiół.
I „opłakują kobiety Tammuza”, roztapiając tę pracę na bożki, żeby od żaru wyszedł popiół z ołowiu. I oznacza to, że one płaczą o pracę, zobowiązującą je wierzyć powyżej rozumu w zarządzanie Stwórcy - dobrego i czyniącego dobro. W tym czasie, kiedy wewnątrz wiedzy one widzą całkowite przeciwieństwo w Jego zarządzaniu. A to - święta praca. I chcą one wydobyć popiół, czyli pracę w wierze powyżej wiedzy, która nazywa się popiół. Oczy, które oznaczają „wzrok”, sugerują na jasne widzenie sterowania Stwórcy, które człowiek pragnie otrzymać wewnątrz wiedzy, a to nazywa się bałwochwalstwem.
I podobne to jest do człowieka potrafiącego zręcznie robić dzbanki i naczynia z gliny, czyli pracującego jako garncarz. A porządek pracy jest taki, że przede wszystkim musi toczyć kule z gliny, a potem wyciska w tych kulach otwory. I kiedy widzi jego mały syn, co robi ojciec, to krzyczy „Tato, dlaczego psujesz kule!” I nie rozumie syn, że najważniejsze w pracy ojca - to zrobić otwory, przecież tylko otwór może stać się otrzymującym naczyniem. A syn chce odwrotnie, zalepić otwory, które ojciec uczynił w kulach.
Rzecz w tym, że ten popiół, znajdujący się w oczach, zasłania człowiekowi wzrok i w którą by stronę on nie spojrzał, widzi wady w wyższym zarządzaniu. I właśnie to tworzy w nim kli, w którym może odkryć iskry bezwarunkowej miłości, niezależnej od żadnych warunków i nazywającej się radością przykazania. I o tym powiedziano: „Gdyby nie pomógł mu Stwórca, nic nie mógłby zrobić”. Czyli jeżeli nie posłałby mu Stwórca tych myśli, nie udałoby mu się osiągnąć żadnego wzrostu.
[1] Malachim 1, 19:19 I poszedł stamtąd Eliasz i znalazł Elizeusza, syna Szafata, który orał dwunastoma parami wołów, co szły przed nim, a sam on przy dwunastej. I przeszedł Eliasz obok niego i narzucił na niego płaszcz swój.
[2] Bereszit 25:25 Pierwszy wyszedł cały czerwony, odziany włosami jak nakryciem. I nadali mu imię Ezaw.
Usłyszałem w Tewet 1942 r.
Wiadomo, że wszystko objawia się w swojej prawdziwej postaci tylko przez swoje przeciwieństwo, jak powiedziano: „Przewaga światła – z ciemności”. To znaczy, że każde zjawisko wskazuje na swoje przeciwieństwo i właśnie za pomocą przeciwieństwa można poznać prawdziwą istotę przeciwstawionego jemu.
I dlatego nie można nic zrozumieć w pełni, jeżeli nie ma jego przeciwieństwa. Na przykład nie jest możliwe ocenić dobra, jeżeli nie ma jemu przeciwnego, wskazującego na zło, tak jak gorzkie-słodkie, nienawiść-miłość, głód-nasycenie, pragnienie-napełnienie, rozdzielenie-połączenie. Stąd zrozumiałe jest, że niemożliwym jest dojście do miłości i połączenia przed osiągnięciem nienawiści do rozłąki.
A żeby znienawidzić rozłąkę i oddalenie, człowiek zobowiązany najpierw jest dowiedzieć się, co w ogóle oznacza rozłąka i od kogo jest on oddalony. Tylko wtedy można powiedzieć, że życzy on sobie naprawić to oddalenie. To znaczy, że człowiek powinien sam określić, od kogo i od czego jest oddalony. Tylko wtedy on będzie mógł postarać się naprawić ten stan i połączyć się z tym, z kim znajduje się w rozłące. Jeżeli człowiek rozumie, że wygra od zbliżenia, to może ocenić stratę z tego powodu, że pozostanie w oddaleniu.
Korzyść lub strata oceniane są według odczuwania przyjemności lub cierpienia, dlatego że człowiek oddala się i nienawidzi tego, co przynosi mu cierpienie. I wielkość oddalenia zależy od wielkości odczucia cierpienia. Przecież w naturze ludzkiej jest unikać cierpienia, dlatego jedno jest zależne od drugiego i w miarę cierpienia on stara się robić wszystko, co jest możliwe, żeby oddalić się od tego, co wywołuje cierpienia. To znaczy, cierpienie wywołuje nienawiść do jego źródła i w tym zakresie człowiek oddala się od niego.
Z powiedzianego wynika, że człowiek musi wiedzieć, co oznacza podobieństwo właściwości, żeby wiedzieć, co on powinien czynić, żeby osiągnąć połączenie, które nazywa się podobieństwo właściwości. I z tego on dowie się, co oznacza różnica właściwości i rozłąka.
Wiadomo z kabalistycznych ksiąg, że Stwórca jest Dobry i czyni tylko Dobro. Oznacza to, że Jego zarządzanie postrzegane jest przez niższych jako dobre. I w to zobowiązani jesteśmy wierzyć.
Dlatego, kiedy człowiek patrzy na to, co się dzieje w otaczającym go świecie, na siebie i na innych i widzi, jak wszyscy cierpią z powodu Wyższego zarządzania, a nie rozkoszują się, jak powinno wynikać z dobrego zarządzania, to ciężko mu twierdzić, że Wyższe zarządzanie jest dobre, działa w dobrym celu i wysyła nam tylko dobro.
Niezbędnym jest wiedzieć, że w wypadku, kiedy człowiek nie może powiedzieć, że Stwórca wysyła swoim stworzeniom dobro, on nazywa się grzesznikiem, dlatego że odczucie cierpienia każe mu potępiać Stwórcę. I tylko w przypadku, gdy Stwórca wysyła mu rozkosz, on usprawiedliwia Stwórcę, jak powiedziano: „Sprawiedliwym nazywa się ten, kto usprawiedliwia działania Stwórcy”, to znaczy twierdzący, że Stwórca zarządza światem sprawiedliwie.
Okazuje się, że odczuwając cierpienie, człowiek staje się oddzielony od Stwórcy, dlatego że naturalnie, wskutek swojej natury, przekształca się we wroga tego, kto posyła mu cierpienie. Wychodzi na to, że zamiast kochać Stwórcę, człowiek nienawidzi Go.
Ale co powinien zrobić człowiek, żeby osiągnąć miłość do Stwórcy? Po to jest nam dany „cudowny środek” (sgula) - zajęcie Torą i Przykazaniami (Kabałą), dlatego że Światło zawarte w niej przywraca człowieka do Stwórcy. Ponieważ jest w Torze światło, które daje człowiekowi możliwość odczuć niebezpieczeństwo oddalenia się od Stwórcy. I stopniowo, jeżeli człowieka zamierza poznać światło Tory, pojawia się w nim nienawiść do oddalenia się od Stwórcy. Oznacza to, że zaczyna odczuwać przyczynę, z powodu której on i jego dusza przebywają oddzieleni i oddaleni od Stwórcy.
Oznacza to, że człowiek musi wierzyć w to, że zarządzanie Stwórcy jest dobre i w dobrym celu. A człowiek ugrzązł w egoizmie, co pobudza w nim przeciwieństwo właściwości do Stwórcy po to, żeby zrealizował naprawę „w imię Stwórcy” nazwaną podobieństwem właściwości. I tylko w takim przypadku można otrzymać to dobro i rozkosz. Ale ponieważ nie może otrzymać tego dobra i rozkoszy, którą Stwórca chce ofiarować – właśnie to wywołuje w człowieku nienawiść do oddalenia od Stwórcy.
Wtedy ma on możliwość zrozumienia ogromnego pożytku z podobieństwa właściwości. I wtedy człowiek zaczyna dążyć do połączenia ze Stwórcą. Okazuje się, że każdy stan wskazuje swoje przeciwieństwo i dlatego wszelkie upadki, które człowiek odczuwał jako oddalenia od Stwórcy, dały mu możliwość zrozumieć i to, i stan przeciwny do oddalenia.
To jest z upadków człowiek powinien otrzymać pojęcie zbliżenia. Inaczej człowiek nie mógłby ocenić ważności tego, że z góry zbliżają go i dają wzniesienia. I nie miałby możliwości uświadomić sobie tej wagi – jak gdyby dają pożywienie człowiekowi, który nigdy nie odczuwał uczucia głodu. Stąd widać, że upadki, czas oddalenia doprowadzają człowieka do uświadomienia sobie ważności zbliżenia podczas wzniesień. A wzniesienia wywołują w człowieku nienawiść do upadków, które przynosi mu oddalenie.
I kiedy nie może ocenić wielkości zła w upadkach, czyli źle mówi o Wyższym zarządzaniu i nie odczuwa nawet, o Kim on tak źle mówi, niech wie, że powinien poprawić się i zbliżyć się do Stwórcy, dlatego że dokonał wielkiego grzechu, mówiąc źle o Stwórcy.
I wychodzi na to, że właśnie wtedy, kiedy człowiek ma dwa odczucia, on jest w stanie zrozumieć różnicę pomiędzy nimi, jak powiedziano: „Przewaga Światła – z ciemności”. To znaczy, tylko wtedy on może ocenić bliskość do Stwórcy, z pomocą której można osiągnąć radość i rozkosz zawarte w zamyśle stworzenia „Uszczęśliwić stworzonych”.
A wszystko, co mu się przedstawia – wysyłane jest przez Stwórcę dlatego, żeby poczuł to tak, jak odczuwa, dlatego że jest to droga osiągnięcia celu stworzenia.
Lecz nie jest łatwo osiągnąć połączenie się ze Stwórcą i niezbędnym jest przykładać wiele wysiłku, żeby stać się godnym odczucia rozkoszy i dobra. A do tego czasu zobowiązany jest człowiek usprawiedliwiać Wyższe zarządzanie i wierzyć ponad swój rozum, że Stwórca steruje wszystkimi stworzeniami wyłącznie dobrem i dla ich dobra. Tylko widoczne i odczuwalne to jest tylko dla osiągających cel stworzenia, a ci, którzy nie osiągnęli go, odczuwają odwrotnie do tego, jak powiedziano: „Oczy ich nie zobaczą, uszy ich nie usłyszą”.
Mędrcy powiedzieli: „Hawakuk ustalił jedną zasadę – sprawiedliwy żyje swoją wiarą”. Oznacza to, że człowiek nie musi zajmować się szczegółami, a całą swoją uwagę i wysiłki powinien skupić na jednym wymogu – osiąganiu wiary w Stwórcę i o to on powinien prosić Stwórcę – żeby Stwórca mu pomógł iść wiarą ponad wiedzę. Ponieważ jest w wierze cudowna właściwość, z pomocą której człowiek zaczyna nienawidzić oddalenia, czyli wiara pośrednio wywołuje w człowieku nienawiść do oddalenia się od Stwórcy.
Widzimy, że jest wielka różnica pomiędzy wiarą i ewidentną wiedzą.
Przecież kiedy jest dane człowiekowi zobaczyć i zrozumieć – i rozum obliguje człowieka do konieczności dołożenia wysiłku i wykonania czegoś określonego. Jeśli postanawia to jeden raz, to już wystarczy to postanowienie i jak postanowił, tak i będzie wykonywał, dlatego że rozum towarzyszy mu w każdym działaniu, żeby wszystko zrobił tak, jak rozum mu podpowiada. A rozum daje człowiekowi do zrozumienia, że należy zrobić tak, jak wskazuje rozum.
Podczas gdy wiara jest zgodą poprzez wysiłek, przeciwko rozumowi, kiedy człowiek pokonuje argumenty swojego rozumu i mówi, że niezbędnym jest czynić tak, jak zobowiązuje go wiara ponad rozum. Dlatego wiara ponad rozum jest efektywna tylko wtedy, kiedy on działa razem z nią, to znaczy kiedy wierzy, i tylko wówczas jest on zdolny do wysiłku ponad wiedzę (rozum).
Lecz jak tylko pozostawia wiarę ponad wiedzę chociaż na moment, to znaczy chociaż na mgnienie, natychmiast osłabia się jego wiara, on natychmiast zaprzestaje zajmować się Torą i duchową pracą i nie pomoże mu to, że wcześniej przyjął na siebie postanowienie iść wiarą ponad wiedzę.
Natomiast jak postanowił w swoim rozumie, że coś mu szkodzi i naraża jego życie na niebezpieczeństwo – to nie powinien za każdym razem powracać do swojej decyzji i tłumaczyć sobie, dlaczego jest to szkodliwe i niebezpieczne, a postanowione raz i zrozumiane przez rozum w 100% zobowiązuje go zachowywać się właśnie tak, jak rozum mu wskazuje, mówiąc, „co jest dobre, a co złe”, i już działa zgodnie z wcześniej postanowioną i wybraną drogą.
To pokazuje różnicę między tym, do czego zobowiązuje człowieka rozum, a do czego zobowiązuje wiara, i co jest przyczyną tego, że, opierając się na wierze, człowiek zobowiązany jest ciągle pamiętać formę wiary, inaczej spadnie z osiągniętego poziomu w stan grzesznika. Te stany mogą zmieniać się wiele razy dziennie, kiedy człowiek upada ze swojego stopnia, przecież jest niemożliwym, żeby przez cały dzień, nawet na chwilę, nie stracił wiary ponad wiedzą.
Powodem tego, że wiarę się zapomina, jest to, że wiara ponad wiedzę i rozum jest przeciwna wszystkim pragnieniom ciała. A ponieważ pragnienia ciała wynikają z samej jego natury, nazywanej „pragnieniem rozkoszować się”, zarówno w rozumie, jak i w sercu, wiec ciało stale ciągnie człowieka do swojej natury. I tylko wtedy, kiedy człowiek oddany jest swojej wierze, ta wiara daje mu siły wyjść spod władzy pragnień ciała i iść dalej ponad wiedzę, czyli przeciw rozumowaniu ciała.
Dlatego, zanim człowiek stanie się godny pragnień darowania, które nazywane są „połączeniem”, nie może stale posiadać wiary. I w tym czasie, kiedy nie świeci mu Światło wiary, on widzi, w jak niskim stanie się znajduje, poniżej którego nie ma nic. I ten stan jest skutkiem niezgodności ze Stwórcą, skutkiem egoistycznych pragnień.
Różnica właściwości ze Stwórcą wywołuje w człowieku odczucie cierpienia, rozbija w nim wszystko, co włożył w zbliżenie ze Stwórcą. I on odkrywa, że w tej chwili, kiedy znika w nim wiara, on znajduje się w jeszcze gorszym stanie, niż był przed tym, gdy zaczął pracę dla darowania.
Wskutek tego powstaje w człowieku nienawiść do oddalenia się właściwościami od Stwórcy, gdyż od razu zaczyna odczuwać ból w sobie, jak również cierpienie całego świata, i nie jest w stanie usprawiedliwić faktu kierowania Stwórcy stworzeniami jako absolutnie dobre i z dobrym celem. I odczuwa wtedy, że cały świat zgasł dla niego i nie ma skąd otrzymać radości.
Dlatego za każdym razem, kiedy on zaczyna naprawiać swoją złą opinię o kierowaniu, powstaje w nim nienawiść do oddalenia się od Stwórcy. A od uczucia nienawiści do oddalenia się od Stwórcy dochodzi do miłości zbliżenia się ze Stwórcą.
Przecież w stopniu odczucia cierpienia podczas oddalenia – w takim samym stopniu on zbliża się ze Stwórcą. Jak powiedziano wyżej, w stopniu odczucia ciemności, przejawiającej się jako zło, on dochodzi do odczucia zbliżenia z dobrem i już wie, jak powinien cenić ten stan, kiedy uzyskuje chociaż niewielkie zbliżenie się ze Stwórcą.
Stąd można zrozumieć, że wszystkie cierpienia, jakie tylko są na świecie, są wyłącznie przygotowaniem do prawdziwych cierpień, które człowiek powinien przejść, w przeciwnym razie nie będzie w stanie osiągnąć nawet najmniejszego duchowego poziomu, ponieważ nie ma Światła bez kli (pragnienia, by odczuć to światło). I tym prawdziwym cierpieniem nazywa się to, kiedy on obwinia Wyższe zarządzanie, źle mówiąc o nim.
I dlatego modli się, żeby nie mówić źle o Wyższym zarządzaniu. I tylko te cierpienia bierze Stwórca pod uwagę, co nazywa się: „Stwórca słyszy modlitwę każdego”. Stwórca odpowiada tylko na te cierpienia, dlatego że człowiek prosi o pomoc nie dla zaspokojenia swojego egoistycznego pragnienia, ponieważ jeżeli Stwórca dałby mu to, czego sobie życzy, to oddaliłoby go jeszcze bardziej od Stwórcy z powodu różnicy właściwości, powstałej w wyniku otrzymania pożądanego.
A wręcz przeciwnie, człowiek prosi o wiarę, żeby Stwórca dał mu siły przeciwstawić się egoizmowi, żeby mógł osiągnąć podobieństwo do Stwórcy. Przecież on widzi, że na skutek braku stałej wiary, kiedy światło wiary jemu nie świeci, on przestaje wierzyć w zarządzanie przez Stwórcę, czyli staje się grzesznikiem, obwiniając Stwórcę.
Okazuje się, że wszystkie jego cierpienia są tylko z powodu tego, że źle myśli o Wyższym Zarządzaniu. To znaczy cierpi z powodu tego, że tam, gdzie człowiek powinien dziękować i wywyższać swojego Stworzyciela: „Błogosławiony Stwórca, który stworzył nas na chwałę Swoją”, kiedy stworzenia powinny błogosławić Stwórcę, on widzi, że zarządzanie światem nie jest na chwałę Stwórcy, dlatego że każdy ma pretensje i żale na to, że zarządzanie powinno być jawne i Stwórca powinien jawnie zarządzać światem dobrem i w dobrym celu. A dopóki to nie jest ujawnione niższym, to takie zarządzanie nie wywyższa Stwórcy – i właśnie to sprawia mu cierpienie.
Okazuje się, że cierpienia odczuwane przez człowieka wywołują w nim potępienie zarządzania przez Stwórcę. I dlatego prosi Stwórcę, by dał mu siłę wiary pojąć, że Stwórca jest „Dobry i czyniący dobro”, i to nie ze względu na uzyskanie rozkoszy i własnych korzyści, a żeby nie krytykować zarządzania Stwórcy, – co wywołuje w nim cierpienie. To znaczy, ze swojej strony człowiek pragnie wiarą powyżej rozumu wierzyć w to, że Stwórca kieruje światem dobrem i dla jego dobra. I on chce poczuć wiarę tak wyraźnie, jakby to była prawdziwa wiedza.
Dlatego, kiedy człowiek zajmuje się Torą (kabałą) i przykazaniami (drogami ku Stwórcy), on pragnie przyciągnąć ku sobie Światło Stwórcy nie dla własnej przyjemności, a dlatego, że nie może znieść tego, że nie może usprawiedliwić zarządzania Stwórcy jako dobrego i dającego dobro. I to sprawia człowiekowi cierpienie, ponieważ przeklina imię Stwórcy, który jest Dobry i czyni dobro, lecz ciało człowieka (pragnienie) mówi mu odwrotnie. Z tego powodu są wszystkie jego cierpienia: przecież jeżeli znajduje się w oddaleniu od Stwórcy, to nie jest w stanie usprawiedliwić Jego traktowania niższych. I to oznacza, że oddalenie od Stwórcy jest znienawidzone przez niego.
I kiedy pojawiają się w człowieku takie cierpienia, Stwórca słyszy jego modlitwę (zwrócenie się w sercu) i zbliża go do Siebie. I człowiek staje się godny zbliżenia, ponieważ odczuwane przez niego cierpienia z powodu oddalenia od Stwórcy powodują jego zbliżenie.
O takim stanie powiedziano: „Przewaga Światła oceniana jest z ciemności” i również – „Przewaga ziemi we wszystkim”, gdzie „ziemia” - jest to stworzenie. „We wszystkim” – to znaczy ze względu na przewagę, która pozwala człowiekowi widzieć różnicę pomiędzy stanem zbliżenia i oddalenia, on staje się godny połączenia „we wszystkim”, dlatego że Stwórca - to WSZYSTKO!
Usłyszałem w 1945 r., w Jerozolimie
Powiedziano: „Oto morze wielkie i szerokie, gdzie płazów bez liku – zwierzęta małe i wielkie.” (Psalmy 104:25)
Objaśnienie:
Jest morze – oznacza morze nieczystych pragnień (sitra achra).
Wielkie i szerokie – to znaczy, ono otwiera się przed każdym i krzyczy: „Daj! Daj!” (Gaw, gaw!), co oznacza ogromne kelim pragnące otrzymywania. Tam są płazy – oznacza, że są tam Wyższe Światła, po których człowiek stąpa, depcząc je nogami.
Niezliczone – zwierzęta małe i wielkie: czyli wszystkie życiowe siły, jakie tylko człowiek posiada, od wielkich do małych, są zawarte w tym morzu.
A wszystko, dlatego, że istnieje reguła: „Z niebios dają dary, a nie zabierają” (wszystko, co dają z niebios, nie przyjmuje się z powrotem na górę, a pozostaje na dole). Dlatego, jeśli człowiek spowodował u góry ożywienie, a następnie popsuł je – ono już zostaje na dole, ale nie w człowieku, a dostaje się w morze nieczystych pragnień.
To znaczy, że jeśli człowiek przyciągnął jakieś światło, ale nie jest w stanie utrzymać go na stałe to, dlatego że jego kelim (pragnienia) jeszcze nie są tak czyste i naprawione na tyle, żeby odpowiadały światłu i odbierały światło z zamiarem obdarzać, podobnie do światła wychodzącego od Dającego – wtedy to światło powinno jemu zniknąć.
I wtedy ono trafia do nieczystych pragnień. I tak kilka razy - człowiek przyciąga Światło, a później traci je. Z tego powodu światło zbiera się w morzu nieczystych pragnień (sitra achra), dopóki nie zbierze się określona ilość. To znaczy po tym, jak człowiek włoży pełną miarę wysiłku, do jakiego jest zdolny, wtedy sitra achra odda mu z powrotem wszystko, co zabrała w swoje posiadanie. To jest tajemnica powiedzianego: „pochłonie siłę i wyzionie” (Job).
Wychodzi na to, że wszystko to, co było otrzymane w posiadanie przez nieczyste pragnienia, było tylko, jako wkład, czyli na ten czas, dopóki one panują nad człowiekiem. A cała władza, którą posiadają, jest, dlatego, żeby dać człowiekowi możliwość ujawnienia swoich egoistycznych pragnień i doprowadzić je do Świętości. To znaczy, że jeżeliby nieczyste pragnienia nie panowały nad człowiekiem, zadowoliłby się małym i pozostałby w rozłące ze Stwórcą we wszystkich swoich pragnieniach.
Tak człowiek nigdy nie mógłby zebrać kelim, należących do korzenia jego duszy, doprowadzić je do Świętości i przyciągnąć przeznaczone dla niego światło. Dlatego naprawa polega na tym, że za każdym razem, kiedy on przyciąga jakieś światło, a następnie upada, zobowiązany jest jeszcze raz rozpocząć od nowa, czyli zacząć nowe wyjaśnienia. A to, co posiadał w przeszłości, spada do nieczystych pragnień i jest chronione w ich posiadaniu, jako wkład. Później człowiek otrzyma od sitra achra wszystko, co ona zabierała mu przez cały ten czas.
Jednak należy wiedzieć, że jeżeliby człowiek był na siłach utrzymać, chociaż najmniejsze świecenie, ale stale – byłby uważany już za człowieka doskonałego, czyli z tym świeceniem mógłby iść do przodu. Dlatego jeżeli stracił on świecenie, to powinien tego żałować.
I podobne jest to do człowieka, który sadzi w ziemię nasiono, żeby z niego wyrosło duże drzewo, lecz zaraz wyjmuje to nasiono z ziemi. A jeżeli tak – to, jaki jest pożytek z jego pracy z tego, że zasadził nasiono w ziemi? Co więcej, można powiedzieć, że on nie tylko wyjął nasiono z ziemi i je zniszczył, lecz wyciągnął z ziemi całe drzewo z dojrzałymi płodami i je zniszczył. A rzecz w tym, że jeżeliby on nie utracił tego małego świecenia, wyrosłoby z niego wielkie światło. I wychodzi na to, że utracił nie małe świecenie a wielkie światło.
I należy znać ogólną zasadę: człowiek nie może żyć bez sił witalnych i przyjemności, co wynika z korzenia stworzenia, czyli życzenia Stwórcy dać radość swoim stworzeniom. Dlatego żadne stworzenie nie może istnieć bez sił witalnych i przyjemności. I dlatego każde stworzenie jest zmuszone szukać miejsca, skąd może otrzymywać zadowolenie i rozkosz. Przyjemność można otrzymać w trzech czasach: z przeszłości, z teraźniejszości i z przyszłości, ale w zasadzie, rozkosz otrzymujemy – w teraźniejszości. I chociaż widzimy, że człowiek może otrzymywać rozkosz również z przeszłości i przyszłości, – ale to tylko z tego powodu, że przeszłość i przyszłość świecą jemu w teraźniejszości.
Dlatego, jeżeli człowiek nie znajduje rozkoszy w teraźniejszości, to otrzymuje siłę życia z przeszłości. Może on opowiadać innym o tym, jak dobrze było mu w przeszłości i od tego otrzymywać siłę do życia w teraźniejszości. Lub wyobraża sobie i spodziewa się, że w przyszłości będzie mu dobrze. Jednak odczucie przyjemności z przeszłości i przyszłości ocenia się zależnie od tego, jak one świecą człowiekowi w teraźniejszości. I wiedz, że ta zasada odnosi się tak do materialnej przyjemności, jak i do duchowej przyjemności.
I jak widzimy, nawet i wtedy, kiedy człowiek pracuje w materialnym, on nieuchronnie żałuje podczas swojej pracy, że jest mu narzucane przymuszanie się do pracy, i jedyne, wskutek czego on może kontynuować pracę –to jest to, że w przyszłości przyświeca mu za nią wynagrodzenie. I ta nadzieja świeci mu w teraźniejszości, dlatego jest on w stanie kontynuować pracę.
A jeśli on nie jest w stanie wyobrazić sobie wynagrodzenia oczekiwanego w przyszłości, to wyciąga z przyszłości nie tę rozkosz, którą otrzymałby w wyniku zapłaty za swoją pracę, czyli oczekuje nie wynagrodzenia, a tego, że skończą się jego cierpienia z powodu konieczności pracy. I cieszy się już teraz, w teraźniejszości tym, co będzie w przyszłości. Czyli przyszłość świeci mu w teraźniejszości tym, że niedługo praca zostanie ukończona, skończy się czas w ciągu, którego zmuszony jest pracować, i będzie mógł odpocząć.
Wychodzi na to, że i tak świeci mu rozkosz z odpoczynku, który on w końcu otrzyma, czyli on widzi korzyść w tym, że pozbędzie się cierpień, których doznaje obecnie z powodu pracy, i to daje mu siłę pozwalającą teraz pracować. A jeżeli człowiek nie byłby w stanie wyobrazić sobie, że niedługo pozbędzie się cierpień, których teraz doświadcza – popadłby w rozpacz i rozczarowanie do takiego stopnia, że mógłby pozbawić się życia.
I o wyżej powiedzianym mówili mędrcy: „U pozbawiającego się życia nie ma losu w przyszłym świecie”, gdyż nie przyjmuje on wyższego sterowania, zaprzeczając, że Stwórca kieruje światem, jako Dobry i Czyniący dobro. Lecz powinien człowiek wierzyć, że te stany przychodzą do niego, dlatego że w ten sposób z góry chcą dać mu naprawienie. Czyli żeby on otrzymał reszimot od tych stanów i mógł ze szczególną siłą odkryć i pojąć drogi świata. I te stany nazywają się stanami „odwrotnej strony”, a kiedy pokona te stany, to będzie godny oblicza Stwórcy, czyli światło zaświeci wewnątrz tej odwrotnej strony.
I jest zasada, że człowiek nie może żyć, nie posiadając możliwości otrzymywania przyjemności i rozkoszy. Wychodzi na to, że w tym czasie, kiedy nie jest w stanie otrzymywać z teraźniejszości, w każdym przypadku musi uzyskać siłę życia z przeszłości lub przyszłości. Czyli ciało szuka dla siebie siły życia wszystkimi sposobami, które są do dyspozycji. I jeżeli człowiek nie zgadza się na otrzymywanie siły życia z materialnych rzeczy, to ciało nie ma wyjścia i zmuszone jest, aby zgodzić się otrzymywać siłę życia z rzeczy duchowych, przecież nie ma żadnej innej możliwości. Dlatego ciało zobowiązane jest zgodzić się otrzymywać zadowolenie i przyjemność z obdarzania, gdyż nie może żyć bez siły życia.
Zgodnie z tym okazuje się, że w czasie, kiedy człowiek przyzwyczaił się przestrzegać Torę i przykazania lo-liszma (ze względu na siebie), czyli otrzymywać zapłatę za swoją pracę – rzeczywiście ma możliwość wyobrazić sobie, że otrzyma on jakąś zapłatę i może pracować na rachunek tego, że później otrzyma radość i rozkosz.
Z drugiej strony, jeżeli człowiek pracuje nie, dlatego, żeby otrzymać wynagrodzenie, a chce pracować bez żadnej zapłaty, to jak on będzie mógł wyobrazić sobie, skąd później będzie mógł otrzymać siłę życia? On nie może wyobrazić sobie żadnego obrazu przyszłości, przecież nie ma on, na czym się oprzeć. Dlatego, kiedy on przebywa w lo-liszma, nie ma konieczności dawać mu z góry siły życia, przecież on otrzymuje siłę życia, wyobrażając sobie obrazy przyszłości, a z góry dają nie nadmiar, a wyłącznie niezbędne.
Dlatego jeżeli człowiek życzy sobie pracować wyłącznie na korzyść Stwórcy i nie chce otrzymywać siły życia w żadnej innej postaci, wtedy nie ma innego wyjścia i z góry zobowiązani są dać mu siłę życia. Przecież on nie żąda niczego, oprócz siły koniecznej do życia, żeby móc kontynuować życie. I wtedy otrzymuje on życiodajną siłę z budynku Świętej Szhiny.
I o tym powiedzieli mędrcy: „Każdy doświadczający cierpienia społeczeństwa otrzymuje pocieszenie za całe społeczeństwo”. Społeczeństwem nazywa się Święta Szhina, przecież społeczeństwo oznacza zebranie, czyli Zebranie Izraela, a Malchut – jest to wspólnota wszystkich dusz.
I człowiek nie życzy sobie żadnej nagrody dla własnej korzyści, a chce pracować na korzyść Stwórcy, co nazywa się podnieść Szhinę z popiołu, żeby nie była tak poniżona, jak wtedy, gdy nie chcą pracować na korzyść Stwórcy.
Lecz z każdej pracy, z której człowiek spodziewa się mieć korzyść, on otrzymuje energię do pracy. Kiedy zaś sprawa dotyczy korzyści Stwórcy i człowiek nie widzi, że otrzyma jakąś zapłatę, wtedy ciało sprzeciwia się tej pracy, gdyż odczuwa w niej smak prochu.
I ten człowiek faktycznie chce pracować na korzyść Stwórcy, tylko ciało jest przeciwne temu, dlatego on prosi Stwórcę, by dał mu siłę, żeby mimo wszystko mógł pracować i podnieść Szhinę z popiołu. Dlatego staje się godny oblicza Stwórcy, który objawia mu się i wtedy znika od niego ukrycie.
Usłyszane 24 dnia Adar, 19 marca 1944 r.
Duchowe pojęcie „człowiek” składa się z trzech ciał:
-
wewnętrzne ciało, odzienie duszy,
-
klipat Noga,
-
klipa Miszha de-hiwia (wężowa skóra).
Po to, aby uwolnić się od dwóch ostatnich ciał, przeszkadzających świętości, i mieć możliwość wykorzystywania tylko wewnętrznego ciała, niezbędnym jest myśleć tylko o tym, co z nim jest związane. Czyli wszystkie myśli człowieka stale powinny być o tym, że „Nie ma nikogo, oprócz Niego” i tylko On dokonywał, dokonuje i będzie dokonywał wszelkich działań we wszechświecie, i że żadne stworzenie, żadna siła w świecie nie może rozłączyć człowieka z duchowym.
A ponieważ człowiek już nie myśli o dwóch zewnętrznych ciałach, to one obumierają, gdyż nie otrzymują pokarmu i nie mają możliwości istnieć. Przecież myśli człowieka o nich – to jest ich siła życiowa.
Dlatego powiedziano: „W pocie czoła swego będziesz jeść swój chleb”. Przecież do grzechu z Drzewem Poznania życie człowieka nie zależało od chleba, czyli on nie musiał dokonywać specjalnych działań, żeby otrzymać światło i siłę życiową – światło i tak mu świeciło.
Lecz po grzechu pierworodnym, przylepiła się do ciała człowieka Miszha de-hiwia i jego życie stało się zależne od chleba, czyli od wyżywienia, które trzeba za każdym razem przyciągać od nowa. A nie otrzymując pożywienia, te zewnętrzne ciała umierają. I to jest duża naprawa pozwalająca wybawić się od tych dwóch nieczystych ciał.
Dlatego nałożono na człowieka przykładać wysiłki i starać się nie myśleć o tym, co dotyczy tych dwóch ciał, o czym powiedziano: „Grzeszne myśli straszniejsze są od samego grzechu”, ponieważ myśli są właśnie pokarmem dwóch zewnętrznych ciał. I przez to, że człowiek myśli o nich, ciała te otrzymują życiowe siły.
Dlatego człowiek powinien myśleć tylko o wewnętrznym ciele, przecież to ono jest odzieniem jego świętej duszy. Czyli myśleć trzeba tylko o tym, co znajduje się „poza jego skórą” - poza własnymi samolubnymi interesami, co oznacza „poza ciałem”, poza jego egoistyczną korzyścią, myśląc tylko o korzyści bliźniego.
I to nazywa się „poza granicami skóry”, dlatego że poza ciałem człowieka nie może być żadnego związku z klipot (egoistycznymi zamiarami), a cały związek z klipot jest tylko „wewnątrz skóry”, we wszystkim, co odnosi się do ciała, do egoizmu. Do wszystkiego, co ubiera się w ciało, natychmiast przyklejają się klipot, a wszystko, co nie ubiera się w ciało – jest dla nich niedostępne.
Jeżeli człowiekowi udaje się stale znajdować w swoich myślach poza korzyściami ciała, wówczas staje się godny powiedzianego: „I wytrącono to poza moją skórę - i w swoim ciele ujrzę Stwórcę”( Hiob 19:26). „To” – nawiązuje do odkrycia Świętej Szhiny, a „wytrącono”- oznacza naprawę pozwalającą Jej przebywać poza granicami skóry człowieka. Wtedy staje się godny „w swoim ciele ujrzeć Stwórcę” – to znaczy, Stwórca ujawnia się, ubierając się w wewnętrzne ciało człowieka.
A odbywa się to tylko wtedy, kiedy człowiek zgadza się pracować poza swoim ciałem, czyli bez ubierania go w jakąkolwiek przyjemność.
Podczas gdy grzesznicy, życzący sobie otrzymywać za swoją pracę napełnienie wewnątrz ciała, „wewnątrz skóry” (w swoje pragnienia), „umierają, nie osiągnąwszy mądrości”- to znaczy nie otrzymawszy żadnego światła i niczego nie osiągnąwszy. I właśnie sprawiedliwi stają się godni otrzymania światła w ich ciała.
Usłyszałem w 1948 r.
Rozważymy sens wydarzeń, o których opowiada Megilat Ester:
1. Jest napisane: „Po tych wydarzeniach król Achaszwerosz wywyższył Amana” (Megilat Ester 3:1). Co oznacza „po tych wydarzeniach”? Po tym, jak Mordechaj uratował Króla, czy byłoby rozumnym, aby Król wywyższył Mordechaja? Dlaczego zaś powiedziano, że wywyższył Hamana?
2. Kiedy Ester mówi Królowi: „Dlatego że sprzedani jesteśmy, ja i mój naród” (Megilat Ester 7:4), to pyta Król: „Kto to i gdzie on jest, ośmielający się na coś takiego?”. To było tak, jakby Król nic nie wiedział, a przecież napisano, że on powiedział Hamanowi: „Srebro to oddane jest tobie, a także naród, żebyś postąpił z nim, jak sobie życzysz” (Megilat Ester 3:11). I okazuje się, że Król wiedział o sprzedaży.
3. Co oznacza „Postępowali według woli każdego”? (Megilat Ester 1:8). Wyjaśniają mędrcy, że to znaczy „według woli Mordechaja i Hamana” (Megila 12). Ale wiadomo, że tam, gdzie napisano „Król”, chodzi o Stwórcę, Władcę świata. I jak to możliwe, żeby Stwórca wykonywał wolę grzesznika?
4. Jest napisane: „I dowiedział się Mordechaj o wszystkim, co się działo (Megilat Ester 4:1), jak gdyby tylko jeden Mordechaj wiedział. Ale przecież przed tym mówi się: „A miasto Szuszan (Suza) było w popłochu” (Megilat Ester 3:15), i wychodzi na to, że całe miasto Szuszan (Suza) wiedziało o tym.
5. Jest napisane: „Dlatego że nakazu napisanego w imieniu Króla i przypieczętowanego królewskim pierścieniem nie można zmienić” (Megilat Ester 8:8). I jakże później został wydany inny nakaz, który odwoływał pierwszy?
6. Dlaczego mędrcy powiedzieli, że zobowiązany jest człowiek upić się w Purim do takiego stopnia, żeby nie odróżnić przeklętego Hamana od błogosławionego Mordechaja?
7. Powiedziano, że „Picie odbywało się godnie, jak przyzwalało na to prawo” (Megilat Ester 1:8). I co znaczy „według prawa”? Tłumaczy rabbi Hanan: to znaczy „zgodnie z prawem Tory”. A prawo Tory wskazuje, że pokarm powinien przeważać nad piciem.
I aby zrozumieć to wszystko, trzeba najpierw wyjaśnić, kim są Haman i Mordechaj. Jak wytłumaczyli mędrcy, że „postępowali według woli każdego” – to znaczy „według woli Hamana i Mordechaja”.
Życzenie Mordechaja nazywa się „prawem Tory”, przy którym pokarm przeważa nad piciem. A według woli Hamana odwrotnie - picie przeważa nad pokarmem. I powstaje pytanie: Jak to jest możliwe, żeby posiłek odbywał się według woli grzesznika? I dana jest na to odpowiedź: „Picie odbywało się statecznie, bez przymusu”. Czyli picie było nieobowiązkowe, „bez przymusu”.
I tak tłumaczą mędrcy powiedziane: „I zakrył Mojżesz twarz swoją, dlatego że bał się spojrzeć na Stwórcę” (Szmot). „Zakrył Mojżesz twarz swoją” oznacza, że stał się godny zobaczyć Stwórcę. Przecież właśnie kiedy człowiek nie potrzebuje przyjemności (czyli może uczynić na nią ekran) - wtedy pozwala mu się ją otrzymać. Dlatego powiedziano: „Wysłałem Ja pomoc bohaterowi!” (Psalmy 89:20). A bohaterem jest ten - kto może iść drogami Stwórcy, i takiemu Stwórca pomaga.
Dlatego napisano, że „picie odbywało się statecznie, jak uznaje się według prawa”, czyli nie było przymusu. A to oznacza, że nie potrzebowali pić. Ale później, kiedy już zaczęli pić, to wciągnęli się w picie, czyli nabrali do niego zamiłowania i zaczęli go potrzebować, bo inaczej nie mogliby poruszać się naprzód. I to nazywa się przymusem i unieważnieniem podejścia Mordechaja.
Dlatego powiedzieli mędrcy, że to pokolenie skazane jest na zagładę, dlatego że rozkoszowali się posiłkiem tego grzesznika. A jeżeliby przyjmowali picie „bez przymusu”, to nie unieważniliby woli Mordechaja, wyrażającej podejście Izraela. Zaś później pili pod przymusem i dlatego sami skazali na śmierć prawo Tory, które oznaczało Izrael. I w tym jest sens prawa: „pokarm powinien przeważać nad piciem”. Przecież „picie” oznacza otwarcie światła Hochma, które nazywa się „wiedza”. A „pokarm” - to światło Hasadim, czyli „wiara”.
W tym jest istota dwóch królewskich straży, Bitana i Teresza, „zamierzających podnieść rękę na Władcę świata. I Mordechaj dowiedział się o tym. I rozpatrywano tę sprawę, i ujawniono, że tak jest”. (Megilat Ester 2:21-23). I nie od razu, i nie łatwe było dochodzenie, i wszystko stało się dla Mordechaja jasne, i tylko po wielkiej pracy ujawnił mu się ten występny plan. I kiedy ujawniło mu się to z pełną jasnością, „powiesili ich obu na drzewie”. Kiedy odkryli odczucie całego tego zła, wtedy powiesili ich, czyli wyeliminowali podobne czyny i pragnienia z tego świata.
„Po tych wydarzeniach” - oznacza: po wszystkich staraniach i wysiłkach, które włożył Mordechaj w odkrycie tego. I chciał Król nagrodzić Mordechaja za jego pracę - za to, że pracował liszma, tylko ze względu na Stwórcę, a nie dla własnego pożytku. Ale istnieje zasada, że nie może człowiek otrzymać tego, czego nie potrzebuje, przecież nie ma Światła bez kli, a kli - to pragnienie. A jeżeli Mordechaj niczego nie potrzebuje dla samego siebie, to jak można mu coś dać?
I gdyby Król zapytał Mordechaja, czym nagrodzić go za pracę, to przecież Mordechaj - sprawiedliwy i pracuje tylko ze względu na obdarzanie. On nie odczuwa żadnej potrzeby podnoszenia się po stopniach w górę, a zadowala się małym. Król zaś pragnął dać mu światło Hochma, schodzące z lewej linii. A praca Mordechaja była tylko w prawej linii.
I cóż uczynił Król – „wywyższył Hamana”, czyli wywyższył lewą linię, jak powiedziano: „I postawił go nad wszystkimi ministrami i dał mu władzę”. „I wszyscy pracownicy królewscy uginali kolana i padali na twarz przed Hamanem, gdyż tak nakazał wobec niego Król”, dając mu władzę, i wszyscy się z tym zgodzili.
„Schodzenie na kolana” oznacza uznanie władzy nad sobą. Dlatego że droga Hamana w pracy podobała się im bardziej niż droga Mordechaja. I wszyscy Żydzi w Szuszanie (Suzie) przyjęli władzę Hamana, dlatego że trudno im było zrozumieć argumenty Mordechaja. Przecież zrozumiałe jest dla wszystkich, że pracując w lewej linii, która oznacza „wiedzę”, lżej jest poruszać się drogą Stwórcy. I pytali Mordechaja: „Dlaczego naruszasz nakaz Króla?” A kiedy zobaczyli, jak mocno on trzyma się drogi wiary, to wpadli w popłoch i nie wiedzieli, po czyjej stronie jest prawda.
Wtedy poszli do Hamana, żeby dowiedzieć się od niego, po czyjej stronie jest prawda, jak napisano: „Opowiedzieli o tym Hamanowi, żeby zobaczyć, czy wytrwa przy swoim zdaniu Mordechaj, gdyż powiedział im, że jest on Żydem”. A dla Żyda pokarm powinien przeważać nad piciem, czyli główna jest wiara. I to jest cała podstawa Żyda (od słowa ichud - połączenie się ze Stwórcą).
I bardzo rozzłościł się Haman, poznawszy, że Mordechaj nie zgadza się z jego opinią. A wszyscy zobaczyli drogę Mordechaja, twierdzącego, że jest to jedyna droga, którą powinien iść Żyd - idący zaś inną drogą zajmuje się bałwochwalstwem. I dlatego powiedział Haman: „Ale wszystkie królewskie honory nic nie znaczą dla mnie, dopóki widzę Mordechaja, Żyda siedzącego u wrót królewskich” - przecież Mordechaj utrzymywał, że tylko jego droga prowadzi przez wrota Króla, a nie droga Hamana.
Z powiedzianego zrozum, dlaczego napisano, że „dowiedział się Mordechaj o wszystkim, co się działo”, jakby Mordechaj właśnie wiedział. Ale przecież mówi się, że „miasto Szuszan było zaniepokojone” – wychodzi na to, że wszyscy wiedzieli. Rzecz zaś w tym, że miasto Szuszan było zaniepokojone nie wiedząc po czyjej stronie jest prawda. Jednak Mordechaj wiedział, że jeżeli dojdzie do władzy Haman, to przyniesie zagładę narodowi Izraela, czyli zetrze wspólnotę Izraela z powierzchni ziemi. To znaczy zniszczy drogę narodu Izraela, po której idą z zamkniętymi oczami razem ze Stwórcą i zawsze mówią sobie: „Mają oczy – a nie zobaczą”. Przecież Haman trzyma się tylko lewej linii, która nazywa się „wiedza”, czyli odwrotnej do wiary.
I dlatego rzucał Haman los w Jom Kipur: „Jeden los na ofiarę dla Stwórcy i jeden - dla nieczystej siły”. Los dla Stwórcy - oznacza prawą linię, Światło Hasadim, oznaczające spożycie pożywienia, czyli wiarę. A jeden los dla nieczystej siły, czyli lewej linii, gdzie w niczym nie ma powodzenia i skąd pochodzi cała nieczysta siła. Dlatego wychodzące z lewej linii tworzy barierę światłu, ponieważ lewa linia zatrzymuje światło.
I o tym powiedziano: „Rzucił los, ustanawiając przeznaczenie, przyszłość”. To znaczy rozszyfrował wypadający los i ogłosił „pur” (przeznaczenie), co oznacza „pi-or”(usta światła). I ze względu na wypadający los dla nieczystej siły, przerywa się całe światło i odrzuca się na dół.
Haman zaś myślał, że „sprawiedliwy przygotuje, a grzesznik nałoży”. Oznacza to, że on zakładał, że zabierze sobie całą nagrodę wyznaczoną za pracę i wysiłki Mordechaja i jego sojuszników, myśląc, że zawładnie całym światłem, które ujawni się dzięki naprawom uczynionym przez Mordechaja. A wszystko dlatego, iż widział, że Król daje mu całą władzę, żeby przyciągnąć światło Hochma na dół. I kiedy przyszedł do Króla prosić go o zniszczenie Żydów, czyli o zniesienie władzy Izraela, która oznacza wiarę i Hasadim (miłosierdzie), żeby odkryła się wiedza w świecie, to odpowiedział mu Król: „Srebro to oddane tobie, a także naród, żebyś postąpił z nim, jak sobie życzysz”. Czyli jak lepiej dla Hamana, jego władzy, która oznacza lewą linię i wiedzę.
Cała różnica między pierwszym i drugim królewskim listem była w słowie „Żydzi”. W pisemnym dekrecie (pisemny dekret - to zapis nakazu, wydanego przez Króla, a potem do tego dekretu są wydawane wyjaśnienia, które go tłumaczą) zostało napisane: „Przekazać ten dekret do każdego obwodu jako prawo, oznajmione wszystkim narodom, żeby byli gotowi do tego dnia”. I nie napisano, kogo oni powinni przygotowywać się zniszczyć. A Haman sam dał wyjaśnienie do pisemnego dekretu: „I zalecono wszystko, jak przykazał Haman”.
A w drugim liście już napisano słowo „Żydzi”, jak powiedziano: „Kopię z dekretu tego należy przekazać do każdego obwodu jako prawo, oznajmione wszystkim narodom, żeby byli gotowi Żydzi w ten dzień zemścić się na swoich wrogach”. Dlatego, kiedy przyszedł Haman do Króla, ten mu powiedział: „Srebro, przygotowane zawczasu, przekazane tobie”, czyli nie potrzebuje żadnych dodatkowych działań, a oddaje mu się naród, żeby postąpił z nim tak, jak sobie tego życzy. Czyli naród już chce uczynić tak, jak on sobie życzy, pragnąc przyjąć jego władzę.
Jednak Król nie kazał mu znieść władzy Mordechaja i Żydów, a zawczasu przygotował ujawnienie światła Hochma, którego tak pożądał Haman. I w kopii dekretu zostało napisane: „Przekazać do każdego obwodu jako prawo, oznajmione wszystkim narodom”. To znaczy, że prawo zobowiązuje światło Hochma do ujawnienia się wszystkim narodom. Ale nie zostało napisane, że anuluje się władzę Mordechaja i Żydów, która oznacza wiarę. Przewidywano, że nastąpi ujawnienie światła Hochma, a oni pomimo to wybiorą Hasadim.
Ale Haman powiedział, że ponieważ nadszedł czas ujawnienia światła Hochma, to oczywiście ono zostało dane po to, żeby z niego skorzystać - przecież kto robiłby bezużyteczne rzeczy. Jeżeli nie wykorzystać go, to wychodzi na to, że to ujawnienie jest bezsensowne. I oczywiście, że Stwórca pragnął, żeby wykorzystali światło Hochma, kiedy dokonywał tego ujawnienia.
A Mordechaj twierdził, że ujawnienie jest tylko po to, żeby pokazać, że oni sami postanowili iść prawą drogą, wybierając Hasadim Mehusim (nie potrzebujące światła Hochma), a nie dlatego, że nie mają innego wyboru. Kiedy oni idą tą drogą, to wydaje się, że podążają nią pod przymusem, z powodu braku innych możliwości, przecież w tym czasie nie ma ujawnienia światła Hochma. Ale teraz, kiedy jest ujawnienie światła Hochma, to pojawia się w nich możliwość wyboru według własnej nieprzymuszonej woli. I oni wybierają drogę miłosierdzia (Hasadim) a nie lewą linię, gdzie jest ujawnienie światła Hochma.
Oznacza to, że ich ujawnienie było potrzebne tylko po to, żeby mogli uświadomić sobie znaczenie Hasadim i zdecydować, że Hasadim jest dla nich ważniejsze niż Hochma. I o tym powiedzieli mędrcy: „Do tej pory - pod przymusem, a od tej chwili i dalej - z dobrej woli”, i w tym jest sens: „Ustanowili Żydzi i zobowiązali się świętować ten dzień”. Całe ujawnienie światła Hochma zdarza się teraz tylko w jedynym celu - żeby mogli przyjąć na siebie drogę Żydów z własnej woli.
I w tym jest sedno sporu między Mordechajem i Hamanem. Mordechaj oponował, że Stwórca odkrywa teraz przed nimi moc światła Hochma nie po to, żeby przyjęli ją, a żeby wywyższyli Hasadim. Przecież teraz oni mogą pokazać, że przyjmują Hasadim na własne życzenie. Mają możliwość otrzymania Hochma, dlatego że teraz dominuje lewa linia, emitująca światło Hochma, a mimo to oni wybierają Hasadim. I wybierając Hasadim pokazują, że prawa linia panuje nad lewą, czyli przede wszystkim - to jest prawo Żydów.
A Haman twierdził odwrotnie - że jeśli teraz Stwórca ujawnia lewą linię, w której jest Hochma, to po to, żeby to światło Hochma wykorzystać. W przeciwnym razie wyszłoby, że Stwórca dokonuje bezsensownych działań, czyli czyni coś, co nikomu nie przynosi przyjemności. Dlatego nie ma sensu patrzeć na to, co mówi Mordechaj, a wszyscy powinni słuchać głosu Hamana i wykorzystać ujawnienie światła Hochma, które teraz się dokonało.
Wychodzi na to, że drugi dekret nie anulował pierwszego, a tylko tłumaczył go i rozszyfrowywał. I „ujawnić to wszystkim narodom”, oznacza ujawnienie światła Hochma Żydom, które świeci teraz po to, żeby Żydzi mogli wybrać Hasadim według swojej dobrej woli, a nie dlatego, że nie mają oni żadnej możliwości poruszania się inną drogą. Dlatego w drugim dekrecie napisano: „Żeby gotowi byli Żydzi tego dnia zemścić się na wrogach swoich”. Czyli Hochma teraz panuje po to, żeby pokazali, że wybierają Hasadim. I to nazywa się „zemścić się na wrogach swoich”, przecież wrogowie akurat pragną otrzymać światło Hochma, lecz Żydzi odpychają to światło.
To wyjaśnia, dlaczego Król zapytał: „Kto to i gdzie on, odważający się na to?”. I jak on mógł pytać, jeżeli sam powiedział Hamanowi:„Srebro to oddane tobie, a także naród, żebyś postąpił z nim, jak sobie tego życzysz”. (Jednakże ujawnienie Hochma odbywa się tylko po to, żeby postąpić z tym narodem „jak sobie tego życzysz”, czyli stworzyć możliwość wyboru, co i oznacza „postąpić z nim, jak sobie tego życzysz”. Jeżeli zaś nie ma ujawnienia światła Hochma, to nie ma miejsca na wybór, i kiedy oni wybierają Hasadim, to wydaje się, jakby to z braku czegokolwiek innego). I wszystko to przychodzi dzięki sile królewskiego dekretu, który nakazuje teraz światłu Hochma ujawnić się.
A sens był taki, żeby lewa linia służyła prawej, ponieważ wtedy wszyscy będą widzieli, że prawa ważniejsza jest od lewej i z tego powodu oni wybierają Hasadim. I w tym jest sens nazwy „Megilat Ester”, co wydaje się wzajemnie wykluczającą się sprzecznością, przecież Megila oznacza „ujawnienie” (megale), a Ester oznacza, że istnieje ukrycie (ester). Rzecz w tym, że całe ujawnienie odbywa się tylko po to, żeby dać możliwość wyboru ukrycia.
I teraz zrozum, dlaczego mędrcy powiedzieli: „Zobowiązany człowiek upić się w Purim do takiego stopnia, żeby nie odróżnić przeklętego Hamana od błogosławionego Mordechaja”. Rzecz w tym, że wydarzenia z Mordechajem i Ester odbywały się przed budową Drugiej Świątyni. Budowa świątyni oznacza przyciąganie światła Hochma a Malchut nazywa się Świątynią. I dlatego Mordechaj posyła Ester, żeby poszła do Króla wstawić się za swoim narodem. A ona odpowiada: „Wszyscy słudzy Króla wiedzą, że dla każdego, kto zjawi się u Króla nieproszonym, jest jedno prawo – kara śmierci. Nie zostałam wezwana do Króla już trzydzieści dni”.
I sens tego jest w zakazie przyciągania światła GA’R de-Hochma w dół. A ten, kto jednak przyciągnie światło GA’R (trzy sfirot, z których każda składa się z dziesięciu, co w sumie daje - trzydzieści) skazany jest na śmierć, dlatego że lewa linia prowadzi do oderwania od prawdziwego życia. „Tylko ten, do którego Król wyciągnie swoje złote berło, może pozostać przy życiu”, przecież złoto oznacza właściwość Hochma i GA’R.
To znaczy, że tylko dzięki przebudzeniu z góry można pozostać przy życiu, czyli w połączeniu ze Stwórcą, oznaczającym życie - ale nie siłą przebudzenia samego człowieka z dołu. I chociaż Ester - królowa, czyli Malchut, której niezbędna jest Hochma, ale jest to możliwe tylko przy przebudzeniu Wyższego. Jeżeli zaś ona sama przyciągnie światło Hochma, to straci całą swoją pozycję. I na to odpowiedział jej Mordechaj: „Jeżeli ratunek i wybawienie przyjdą do Żydów z innego miejsca”, czyli całkowicie anulują oni lewą linię i zostaną tylko z prawą, ze światłem Hasadim, to „ty i dom ojca twojego zginiecie”, do czego nawiązuje Zohar: „Ojciec dał podstawę córce”, i dlatego ona potrzebuje światła Hochma.
Oznacza to, że niezbędnym jest, aby „pokarm przeważał nad piciem”. Ale jeśli nie będą mieli Żydzi wyjścia i będą zmuszeni anulować lewą linię, to anuluje się cała jej istota. I o tym powiedziała Ester: „Jeżeli już mam ginąć, to zginę”. Czyli jeżeli pójdę do Króla, to zginę, przecież mogę oddalić się od Stwórcy, dlatego że takie przebudzenie z dołu odrywa człowieka od źródła życia. A jeżeli nie pójdę, to „ratunek i wybawienie Żydów będzie z innego miejsca”, czyli innym sposobem, kiedy oni odmienią anulują lewą linię całkowicie, jak powiedział jej Mordechaj.
Dlatego przyjęła drogę Mordechaja i zaprosiła Hamana na ucztę, czyli przyciągnęła lewą linię, jak nakazał jej Mordechaj. A następnie włączyła lewą linię w prawą i w ten sposób można ujawnić światło z dołu i jednocześnie pozostać w połączeniu ze Stwórcą. I w tym tkwi tajemnica „Megilat Ester”, czyli chociaż istnieje już ujawnienie światła Hochma, ona pomimo wszystko wybiera istniejące tam ukrycie (ponieważ Ester oznacza ukrycie, ester).
A sens „upicia się do tego stopnia, żeby nie rozróżnić”, wyjaśnia się w „Talmudzie Dziesięciu Sfirot”, część 15-ta. Przecież chociaż świeci Hochma, to niemożliwym jest otrzymać go bez światła Hasadim, dlatego że to prowadzi do oddalenia od Stwórcy. Ale wydarzył się cud, kiedy dzięki swoim postom i modlitwom przyciągnęli światło Hasadim i w ten sposób mogli otrzymać światło Hochma.
Ale taki stan jest niemożliwy przed Gmar Tikkun, ponieważ ta właściwość jest związana z końcową naprawą (Gmar Tikkun) i tylko wówczas zostanie naprawiona. Jak napisano w Księdze Zohar: „W przyszłości anioł śmierci przeobrazi się w świętego anioła, kiedy zniknie różnica między Hamanem i Mordechajem i nawet Haman naprawi się”. I w tym jest sens powiedzianego: „Zobowiązany jest człowiek upić się w Purim do takiego stopnia, żeby nie odróżnić przeklętego Hamana od błogosławionego Mordechaja”.
I należy dodać, dlaczego powiedziano, że powiesili ich (Bitana i Teresza) na drzewie. Dlatego żeby zrozumieli, że to ten sam grzech na Drzewie Poznania, gdzie również uszkodzony jest GA’R. I powiedziano, że siedział Mordechaj w królewskich wrotach, żeby pokazać, że siedział, a nie stał, dlatego że pozycja siedząca oznacza WA’K, a pozycja stojąca, w pełnym wzroście, oznacza GA’R.
Usłyszałem 31 marca 1947 r.
Bogactwo – to naczynie, w którym przechowywane jest dziedzictwo człowieka. Na przykład, ziarno przechowują w szopie, a drogocenne przedmioty przechowują w bardziej bezpiecznym miejscu. Oznacza to, że każda nabywana rzecz jest określana stosunkiem jej względem światła, a kli, naczynie, powinno być w stanie pomieścić tę rzecz. Jak wiadomo, nie ma światła bez kli i ta zasada działa także w materialnym świecie.
Ale czym jest duchowe naczynie zdolne pomieścić w sobie światło i duchową obfitość, którą pragnie dać nam Stwórca? Jakie powinno być naczynie, żeby odpowiadać światłu? Tak samo, jak w tym - materialnym świecie naczynia powinny być odpowiednie do tego, co jest w nich przechowywane, i powinny odpowiadać sobie wzajemnie. Na przykład, nie możemy powiedzieć, że przechowamy zapas wina, które się nie zepsuje, jeśli wlejemy je do nowych worków, czy gdybyśmy zrobili duże zapasy mąki, wsypując ją do beczek. Przecież ustalone jest, że do wina potrzebne są beczki i dzbany, a do mąki – worki, a nie beczki.
I dlatego powstaje pytanie: jakie powinno być duchowe naczynie, żebyśmy z takimi naczyniami mogli zebrać ogromne bogactwo z wyższego światła? Zgodnie z zasadą, że „Bardziej niż ciele pragnie ssać, krowa pragnie karmić”, gdyż życzeniem Stwórcy jest - uszczęśliwić stworzenia. I powinniśmy wierzyć, że Cimcum, skrócenie światła, uczynione było dla naszej korzyści i oczywiście tylko dlatego, że nie mamy właściwych kelim, zdolnych pomieścić światło. Podobnie jak materialne naczynia, które powinny być dostosowane do tego, co ma być w nich przechowywane. Dlatego musimy zrozumieć, że jeżeli uzyskamy dodatkowe kelim, to będziemy mieli w czym odczuć duchową obfitość.
I jest dana na to odpowiedź: „Nie ma w skarbnicy Stwórcy innego bogactwa, oprócz lęku przed Stwórcą” (Brahot 30:3).
Lecz należy wyjaśnić, czym jest lęk przed Stwórcą, stanowiący naczynie, z którego czynią skarbnicę, aby umieścić w niej wszystkie ważne dla człowieka wartości. I powiedzieli mędrcy, że to ten właśnie lęk, który poczuł Mosze, kiedy „Ukrył twarz swoją dlatego, że bał się spojrzeć na Stwórcę” a w nagrodę stał się godny Go ujrzeć.
I znaczenie strachu jest takie, że boi się człowiek ogromnej rozkoszy, która się tam znajduje, ponieważ nie może otrzymać jej ze względu na obdarzanie. A w nagrodę za to, że doświadczał lęku, nabywa kli zdolne przyjąć wyższe światło. Właśnie na tym polega praca człowieka – wszystko pozostałe odnosi się do Stwórcy, oprócz lęku. Przecież istota lęku jest taka, żeby nie doświadczać przyjemności, a wszystko dawane przez Stwórcę, przeznaczone jest tylko do otrzymywania. I dlatego powiedziano: „Wszystko we władzy Niebios, oprócz lęku przed Stwórcą”.
Niezbędne jest nam to naczynie, gdyż inaczej będziemy podobni do głupca, o którym powiedzieli mędrcy: „Jakim głupcem jest ten, kto traci wszystko, co mu dają”. To znaczy, że nieczysta siła zabiera nam całe światło, jeśli nie możemy przyjąć go z zamiarem obdarzania i ono całe przechodzi do otrzymujących kelim, czyli do sitra achra i nieczystości.
I o tym powiedziano: „Przestrzegajcie wszystkich przykazań”, przecież sens przestrzegania ich leży w lęku. I chociaż w naturze światła jest chronić siebie i ono znika, gdy tylko chcą je otrzymać w egoistyczne kelim, ale i tak sam człowiek powinien wystrzegać się tego, na ile jest to tylko możliwe, jak powiedziano: „Chrońcie siebie sami chociaż trochę na swoim poziomie z dołu, a Ja dam wam ogromną ochronę z góry”.
Lęk jest założony tylko w człowieku, jak powiedzieli mędrcy: „Wszystko we władzy niebios, oprócz lęku przed Stwórcą”, dlatego że Stwórca może dać człowiekowi wszystko, oprócz tego lęku. Przecież co daje Stwórca? On wkłada w ich relacje miłość, ale nie lęk.
A nabyć lęk można dzięki cudownej sile Tory i przykazań. Kiedy człowiek wykonuje tę duchową pracę, pragnąc sprawić zadowolenie swojemu Stworzycielowi, ten zamiar pokrywa jego działania wykonania przykazań i studiowania Tory, i doprowadza go do lęku. W przeciwnym razie pozostanie on na nieżywym poziomie świętości, nawet wykonując Torę i przykazania do ostatniego detalu, i z całą starannością.
Dlatego człowiek powinien zawsze pamiętać, jaki jest jego cel zajmowania się Torą i Przykazaniami. O czym powiedzieli mędrcy: „Niech wasza świętość będzie – ze względu na Mnie”. Tylko Stwórca powinien być celem człowieka, żeby pracował on tylko ze względu na zadowolenie Stwórcy, czyli wszystkie działania powinny być tylko ze względu na obdarzanie.
Jak powiedzieli mędrcy: „Dla każdego przestrzegającego istnieje miejsce we wspomnieniach”. Czyli dla wszystkich przestrzegających Tory i Przykazań z intencją osiągnięcia „reszimot” (wspomnień), o których powiedziano: „Wspomnienia o Nim nie pozwalają mi usnąć”.
Okazuje się, że główny cel przestrzegania Tory - to osiągnięcie wspomnień. Czyli pragnienie pamiętania o Stwórcy zmusza go do przestrzegania Tory i przykazań. Właśnie Stwórca jest powodem, dla którego człowiek zajmuje się Torą i przykazaniami, przecież bez tego niemożliwe jest osiągnięcie połączenia się z Nim dlatego, że „nie może Stwórca przebywać razem z pyszałkiem”, ze względu na różnicę właściwości.
Jednak nagroda i kara ukryte są przed człowiekiem i pozostaje mu tylko wierzyć, że istnieje nagroda i kara. Dlatego że Stwórca chciał, żeby wszyscy pracowali ze względu na Niego, a nie dla własnej korzyści, ponieważ to oddalałoby ich od właściwości Stwórcy. A jeżeli ujawniłoby się nagrodę i karę, to człowiek pracowałby z powodu miłości do samego siebie, pragnąc, żeby Stwórca kochał go, albo też z powodu nienawiści do siebie, bojąc się, że Stwórca go znienawidzi. Okazuje się, że całą motywacją w jego pracy – jest tylko on sam, a nie Stwórca. Stwórca zaś pragnie, żeby On był przyczyną i motywacją do pracy.
Okazuje się, że strach pojawia się właśnie w tym czasie, gdy człowiek poznaje swoją nikczemność i oświadcza, że służyć Królowi i pragnąć obdarzać Go – jest to ogromna nagroda. I niemożliwym jest ocenić i wyrazić nieskończoną ważność tej służby. Zgodnie ze znaną zasadą, że obdarzanie ważnego człowieka ocenia się jak otrzymywanie od niego. I zrozumiałe jest, że na ile człowiek odczuwa własną znikomość - na tyle zdolny jest zacząć doceniać wielkość Stwórcy, i budzi się w nim pragnienie służenia Jemu. Jeżeli zaś człowiek jest pyszałkiem, wówczas mówi Stwórca: „Niemożliwym jest Mnie i pyszałkowi przebywać razem”.
W tym sensie mówi się, że głupiec, grzesznik i wulgarny chodzą razem. Głupiec - dlatego, że nie odczuwa lęku, czyli nie może uniżyć się przed Stwórcą i ocenić, jaki to ogromny zaszczyt służyć Stwórcy bez żadnego wynagrodzenia. Dlatego nie może on otrzymać od Stwórcy mądrości (Hochma) i pozostaje głupcem. A być głupcem – oznacza być grzesznikiem, jak powiedzieli mędrcy: „Nie dokona człowiek grzechu, póki nie wejdzie w niego duch głupoty”.
Usłyszałem 26 dnia Szewat, 16 lutego 1947 r.
Liść oznacza cień, ukrycie przed światłem, przed słońcem. Są dwa rodzaje cieni:
-
Cień, z powodu świętości,
-
Cień, z powodu grzechu.
To znaczy, że istnieją dwa rodzaje ukrycia światła we wszechświecie - jak w naszym świecie cień tworzy ukrycie słońca, tak samo istnieje ukrycie wyższego światła, nazywanego „słońce”, które pochodzi od świętości, na wskutek wyboru człowieka. Jak powiedziano o Mosze: „Ukrył Mosze twarz swoją, dlatego że bał się patrzeć”, to znaczy, że cień był wynikiem strachu, strachu przed otrzymaniem światła obfitości, gdyż bał się, że nie będzie w stanie otrzymać go z zamiarem nie dla siebie, a dla Stwórcy.
W takim przypadku cień pochodzi z poczucia świętości, z tego, że człowiek pragnie zostać scalonym ze Stwórcą, a scaleniem nazywa się obdarzanie, i dlatego on boi się, że być może, nie będzie w stanie darować (wskutek ujawnienia mu wielkiego światła-przyjemności). Wynika z tego, że on scalony jest ze świętością. I to nazywa się - „Cień świętości”.
Ale jest również cień grzechu, czyli ukrycie nie jest skutkiem tego, że nie pragnie otrzymywać, lecz odwrotnie, ukrycie odbywa się właśnie z powodu jego pragnienia otrzymywania dla siebie i dlatego światło znika. Przecież cała różnica między świętością a nieczystością /klipot/ jest w tym, że świętość pragnie obdarzać, a klipa pragnie tylko otrzymywać i nie oddawać niczego. Dlatego nazywa się to „cieniem nieczystości”.
I nie ma sposobu, aby wydostać się z tego stanu, jak tylko zgodnie z powiedzianym w Torze: „I zszyli liście figowca i zrobili sobie przepaski” (Bereszit 3:7).
Przepaski – są to siły ciała, które teraz, po grzechu pierworodnym, stały się związane z cieniem świętości. Czyli bez względu na to, że nie ma w nich światła, gdyż światło zniknęło z powodu grzechu, oni starają się pracować dla Stwórcy siłą powyżej wiedzy, co nosi nazwę „siły”.
Dlatego powiedziano: „I usłyszeli głos Stwórcy... I schował się Adam i żona jego”. To znaczy ukryli się w cieniu, jak powiedziano o Mosze skrywającym twarz swoją. I Adam postąpił tak samo, jak Mosze. „I zawołał Stwórca człowieka i zapytał go: „Gdzie jesteś?”, i odpowiedział Adam: „Usłyszałem Twój głos w ogrodzie i przestraszyłem się, dlatego że jestem nagi i ukryłem się”.
„Nagi” - oznacza nagi z powodu wyższego światła. Dlatego zapytał go Stwórca o przyczynę: po co mu był potrzebny cień, aby schować się, dlatego że jest nagi? Z powodu świętości jest on, czy z powodu nieczystości? I zapytał go Stwórca: „Czy nie z drzewa, z którego Ja przykazałem ci nie jeść, jadłeś?” – oznacza to, że cień twój jest spowodowany grzechem.
Ale jeśli cień jest konsekwencją grzechu, jest przeciwieństwem cienia świętości i nazywa się magią i czarami, jak powiedziano: „Jedno przeciwko drugiemu (świętość przeciwko nieczystości) stworzył Stwórca”. I tyle, ile jest siły w świętości pokazać swoją wielką moc, niezwykłe możliwości i cuda - takie same możliwości ma nieczysta strona.
I dlatego sprawiedliwi nie korzystają z tych sił, żeby nieczysta strona nie miała sił postępować tak samo, jak oni czynią to ze świętej stronie. Przecież przeciwko każdej sile jest przeciwna jej siła.
I tylko w szczególnych czasach, w specyficznych okolicznościach Stwórca nie daje nieczystej stronie takich samych możliwości i sił, jak świętej swojej stronie. Jak na przykład dał Eliaszowi na górze Karmel, mówiąc: „Żeby nie powiedzieli, że to działanie magii”, zdolne dokonywać ukrycia wyższego światła.
Dlatego przepaski robi się z liści figowca, przez grzech Drzewa Poznania i liście te, czyli cień pochodzi z nieczystej strony, dlatego że jego przyczyna nie leży w świętości, kiedy sami starają się stworzyć sobie cień - a pojawia się tu cień, dlatego że nie mają innego wyboru, jak ukryć się w nim. I cień ten pomaga wyjść ze stanu upadku, ale wtedy trzeba zacząć pracę od nowa.
Usłyszałem w 1943 r.
Są dwie drogi: lewa i prawa. Prawa od słowa "skręcić w prawo", (ejmin jest zgodne ze słowem „emuna” – wiara) oznacza wiarę w Stwórcę. I kiedy Nauczyciel mówi do ucznia, aby szedł prawą drogą, gdzie „prawą” oznacza doskonałość, a lewą – absolutną niedoskonałość, czyli taką, na której nie ma naprawy, to uczeń powinien wierzyć swojemu Nauczycielowi, mówiącemu mu, aby szedł prawą drogą - drogą doskonałą.
A za doskonałość, którą powinien osiągnąć uczeń, uważa się taki stan, kiedy człowiek rysuje w swojej wyobraźni obraz, jak gdyby już stał się godny otrzymać pełną wiarę w Stwórcę i odczucie jego jest takie, że Stwórca rządzi światem dobrem i czyni dobro, które otrzymują stworzenia.
Lecz kiedy człowiek patrzy na siebie, widzi, że on nic nie ma, a cały świat cierpi: ktoś bardziej, ktoś mniej. I trzeba powiedzieć: „Mają oni oczy - a nie widzą”. To znaczy, dopóki człowiek znajduje się pod władzą „wielu”, co nazywa się „mają oni” - on nie zobaczy prawdy. A „władza wielu” jest to władza dwóch pragnień, kiedy on wierzy, że chociaż cały świat należy do Stwórcy, jednak coś jest we władzy człowieka.
W rzeczywistości powinien on anulować władzę wielu w imię całkowitej władzy Stwórcy i powiedzieć, że człowiek nie powinien żyć dla siebie, a wszystko, czego on pragnie dokonać, powinno być dla i ze względu na Stwórcę. I w ten sposób on całkowicie anuluje swoje panowanie i będzie znajdował się pod jedyną władzą – władzą Stwórcy. I tylko wtedy będzie mógł zobaczyć prawdę, zobaczyć całe dobro, którym Stwórca kieruje światem.
Ale dopóki człowiek uznaje władzę wielu, czyli jego pragnienia znajdują się zarówno w sercu, jak i w rozumie - nie ma on możliwości zobaczyć prawdy. Ale wyjście jest takie, aby iść wiarą ponad wiedzę i powiedzieć: „Mają oni oczy, a nie widzą prawdy”.
I nawet wtedy, kiedy człowiek patrzy na siebie, on nie może wiedzieć, czy znajduje się w stanie wzniesienia, czy upadku. Na przykład wydaje mu się, że jest teraz w upadku, ale to nie tak, ponieważ właśnie w tym samym czasie on może znajdować się w stanie wzniesienia, ponieważ teraz on widzi swój rzeczywisty stan - czyli rozumie, jak daleki jest od Stwórcy, a to znaczy, że zbliża się do prawdy. I odwrotnie, dają mu widzieć siebie w stanie wzniesienia, a w rzeczywistości znajduje się pod władzą pragnienia otrzymywać ze względu na siebie, czyli w upadku.
I wyłącznie ten, który uznaje jedną, jedyną władzę – władzę Stwórcy, może odróżnić prawdę od kłamstwa. I dlatego człowiek powinien polegać na opinii wyższego i wierzyć w to, co on mówi, czyli postępować tak, jak wskazuje mu Nauczyciel, wbrew licznym wątpliwościom.
I mimo to, on musi polegać na wiedzy Nauczyciela i wierzyć mu, rozumiejąc, że dopóki on znajduje się pod władzą wielu, nie może zrozumieć prawdy i zobaczyć jej w innych księgach. I dopóki człowiek nie stanie się godny odkrycia prawdy, Tora będzie dla niego śmiertelnym jadem.
Dlaczego mówi się, że jeśli nie stanie się godny, to Tora będzie śmiertelnym jadem? Dlatego że wszelkie mądrości, których człowiek uczy się lub słyszy, nie przynoszą żadnej korzyści i nie zbliżają go do życia, czyli do połączenia ze Stwórcą - a odwrotnie. To znaczy, że za każdym razem znajduje się coraz dalej i dalej od Stwórcy. A wszystko, co robi - jest wyłącznie dla potrzeb ciała i nazywa się jadem śmierci, przecież przynosi jemu śmierć, a nie życie, gdyż coraz bardziej oddala się od darowania nazywanego podobieństwem do Stwórcy, o którym napisano: „Jak On jest miłosierny, tak i ty bądź miłosiernym”.
I jeszcze niezbędne jest wiedzieć, że w czasie znajdowania się w prawej linii, człowiek może otrzymywać wyższą rozkosz, przecież „błogosławiony przylepia się do Błogosławionego”, a w stanie doskonałości człowiek nazywa się błogosławionym i znajduje się w jedności właściwości ze Stwórcą, a oznaką doskonałości jest dobry nastrój, w przeciwnym wypadku daleki on jest od doskonałości. I o tym powiedziano: „Tylko w radości wykonania przykazań zapanuje Boska obecność (Szhina)”.
Przyczyną pojawienia się radości jest przykazanie, czyli to, że Nauczyciel przykazał człowiekowi iść jakiś czas prawą linią, a jakiś czas lewą i człowiek wykonuje to przykazanie nauczyciela. I lewa linia znajduje się zawsze w sprzeczności z prawą. W lewej linii robi się obliczenia tego, co się przeszło i zdobyło w pracy dla Stwórcy. I tu odkrywa się fakt, że człowiek nic nie ma, i jak on może być doskonały? Lecz bez względu na to, zgodnie z przekazanym przez Nauczyciela on porusza się powyżej wiedzy, co nazywa się wiarą.
I w tym jest tajemnica powiedzianego: „W każdym miejscu, gdzie pozwolę wspominać Imię Moje – przyjdę do ciebie i błogosławię ciebie”. "W każdym miejscu” – to znaczy, chociaż nie jesteś jeszcze godny być błogosławionym, jednak daję tobie Swoje błogosławieństwo, dlatego że zapewniłeś „miejsce”– miejsce radości, wewnątrz którego może zapanować wyższe Światło.
Usłyszałem w wieczór po święcie Paschy, 29 marca 1945 r.
Powiedziano: „I uwierzyli w Stwórcę i w niewolnika jego, Mosze”. Światło Pesach jest w stanie dać człowiekowi Światło wiary. Ale nieprawidłowe jest myślenie, że Światło wiary - to małe Światło. Przecież małe Światło czy duże, zależy tylko od otrzymujących. Kiedy człowiek nie pracuje na prawidłowej drodze, myśli, że ma wiele wiary, na tyle, że może podzielić się nią z wieloma ludźmi. Wtedy i oni będą takimi samymi doskonałymi, jak i on.
Ale ten, kto pragnie pracować dla Stwórcy prawdziwą drogą, za każdym razem sprawdza siebie, czy rzeczywiście jest on gotowy oddać całego siebie Stwórcy, „z całego serca”. I wówczas on odkrywa, że zawsze brakuje mu wiary. Czyli zawsze są braki w jego wierze. I tylko jeżeli posiada on wiarę, może odczuć siebie znajdującym się przed Stwórcą. A kiedy odczuwa wielkość Stwórcy, on może otworzyć miłość do Niego z obu stron: od dobrej strony i od strony surowego sądu.
Dlatego proszący o prawdę potrzebuje Światła wiary. I jeśli taki człowiek słyszy lub widzi jakąkolwiek możliwość otrzymania Światła wiary, cieszy się, jakby znalazł ogromny skarb.
Dlatego ci, którzy szukają prawdy w święto Pesach, kiedy świeci Światło wiary, czytają w tygodniowym rozdziale: „I uwierzyli w Stwórcę i w niewolnika jego, Mosze” - przecież w tym czasie oni również mogą osiągnąć ten stan.
Usłyszałem 15 dnia Elul, 28 sierpnia 1942 r.
Żeby zrozumieć, jakie wskazówki sugeruje skrót ELUL (Ja do Ukochanego mojego, a Ukochany do mnie) w duchowej pracy, niezbędnym jest wyjaśnić jeszcze kilka pojęć:
-
Sens „królestw”, „wspomnień”, „trąbienia w szofar”, a także sens powiedzianego: „Pochyl swoje życzenie przed Jego życzeniem, żeby On pochylił Swoje życzenie przed twoim”.
-
Dlaczego powiedzieli mędrcy, że: „Grzesznicy - od razu skazują się na śmierć, a sprawiedliwi - natychmiast na życie”.
-
Dlaczego napisano: "Synowie Gerszona: Libni i Szimei” (Szmot 6:17).
-
Dlaczego napisano w Zohar, że: „Jud - to czarna kropka, w której nie ma niczego białego”.
-
Sens napisanego: „Malchut wyższego staje się Keterem dla niższego”.
-
Dlaczego radość w pracy świadczy o tym, że praca jest doskonała.
Żeby pojąć wszystko powyższe, należy zrozumieć cel stworzenia, którym jest pragnienie Stwórcy - uszczęśliwić stworzonych. Ale, żeby stworzenia nie odczuwały wstydu spożywając darmowy chleb, przeprowadza się naprawę w postaci ukrycia przyjemności (wyższego światła). Na skutek tego pojawia się ekran, który odwraca życzenia otrzymywać w życzenia obdarzać. I w miarę naprawy pragnień (kelim) z otrzymywania na obdarzanie, otrzymujemy ukryte przedtem światło, które już zawczasu było przeznaczone dla stworzeń - czyli otrzymujemy całą rozkosz, przygotowaną przez Stwórcę, w zamyśle stworzenia.
Stąd staje się zrozumiałym sens powiedzianego: „Pochyl swoje życzenie przed Jego życzeniem...” - anuluj swoje życzenie radować się przed życzeniem obdarzać, życzeniem Stwórcy. Czyli zamień miłość do siebie na miłość do Stwórcy, co oznacza anulowanie siebie w stosunku do Stwórcy i prowadzi do połączenia się z Nim. A zatem Stwórca może napełnić Światłem twoje życzenie otrzymywania rozkoszy, dlatego że ono jest już naprawione intencją „ze względu na obdarzanie”.
I o tym mówi się: „...żeby On pochylił Swoje życzenie przed twoim” - Stwórca anuluje swoje życzenie, czyli skrycie (cimcum), które było skutkiem różnicy właściwości Stwórcy i stworzenia. A ponieważ teraz stworzenie staje się podobne do Stwórcy, światło rozprzestrzenia się do stworzenia, które otrzymało naprawę swojej intencji na obdarzanie. Przecież zamysłem stworzenia było dać radość stworzonym i ten zamysł teraz może się urzeczywistnić.
Stąd można zrozumieć sens powiedzianego w Pieśni nad Pieśniami: „Ja do Ukochanego mojego...” - czyli anuluję swój zamiar otrzymywania przyjemności ze względu na siebie i naprawiam go całkowicie na obdarzanie. I wówczas staję się godny „...i mój Ukochany do mnie” - kiedy Ukochany, czyli Stwórca, napełnia mnie najwyższym szczęściem, zawartym w Jego zamyśle - dać radość stworzonym. A więc wszystko, co wcześniej było ukryte i ograniczone, staje się teraz jawnym, i w ten sposób ujawnia się fakt, że zamysł stworzenia polega na dawaniu szczęścia stworzonym.
Ale niezbędnym jest wiedzieć, że obdarzające życzenia odpowiadają literom jud-hej imienia HaWaJaH (jud-hej-waw-hej) i przedstawiają sobą jasne (słabe) życzenia. I właśnie one napełniają się światłem. W taki sposób stworzenie staje się godne „...i mój Ukochany do mnie” - napełnienia całą rozkoszą, czyli osiąga ujawnienie się Stwórcy.
Jednak istnieje warunek, iż nie jest możliwe stać się godnym ujawnienia oblicza Stwórcy, zanim człowiek nie otrzyma odwrotnej strony: ukrycia oblicza Stwórcy, i nie powie, że ono jest dla niego tak samo ważne, jak ujawnienie, znajdując się w takiej samej radości w stanie ukrycia, jak gdyby już otrzymał ujawnienie Stwórcy. Ale utrzymać się w takim stanie, przyjmując ukrycie jako ujawnienie, jest możliwie tylko, jeżeli człowiek osiągnął zamiar „ze względu na Stwórcę”. Tylko wówczas człowiek chętnie pozostaje w stanie ukrycia, bo przecież dla niego ważne jest dać radość Stwórcy, i jeżeli dla Stwórcy większa przyjemność jest w stanie ukrycia, człowiek jest na to gotowy.
Ale jeśli pozostały jeszcze w człowieku iskry egoistycznego życzenia, to powstają w nim wątpliwości i trudno mu wierzyć w to, że Stwórca steruje światem tylko dobrem i w celu dobra - o czym mówi litera jud imienia HaWaJaH , nazywana „czarną kropką, w której nie ma niczego białego”. Czyli w niej zawarta jest całkowita ciemność i ukrycie oblicza Stwórcy.
Kiedy człowiek dochodzi do tego, że gubi wszelkie oparcie, on wchodzi w stan czarnej ciemności, w najniższy ze stanów w wyższym świecie. Z tego tworzy się Keter niższego, czyli kli darowania. Ponieważ najniższa część wyższego - to Malchut, która sama niczego nie posiada i właśnie dlatego nazywa się Malchut (królestwo). Przecież, jeżeli akceptuje władzę (panowanie) Stwórcy, niczego za to nie otrzymując i pozostając w radości, wówczas staje się Keter - życzeniem obdarzać, najjaśniejszym kli. Właśnie dzięki temu, że przyjmuje na siebie stan Malchut w pełnej ciemności - z Malchut tworzy się Keter, czyli kli obdarzania.
Dlatego powiedziano: „Proste są drogi Stwórcy. Sprawiedliwi przejdą nimi, a grzesznicy potkną się na nich” - grzesznicy, czyli znajdujący się pod władzą swojego egoizmu, chcąc nie chcąc muszą upaść pod brzemieniem jego ciężaru, kiedy znajdują się w stanie ciemności. Podczas gdy sprawiedliwi, czyli dążący do obdarzania, podnoszą się dzięki takiemu stanowi i stają się godni życzenia obdarzać.
Skonkretyzujmy określenie sprawiedliwy i grzesznik:
Grzesznik – to ten, kto jeszcze nie ustalił w swoim sercu, że niezbędnym jest w wyniku wysiłków i pracy nad sobą osiągnięcie życzenia obdarzać.
Sprawiedliwy – to ten, w którego sercu ustaliło już się, że niezbędnym jest stać się godnym życzenia obdarzać, ale jeszcze nie może osiągnąć tego.
Jak napisano w Księdze Zohar, powiedziała Szhina rabbi Szymonowi Bar Jochaj (Raszbi): „Nie mam gdzie ukryć się przed tobą” i dlatego ujawniła się jemu. Powiedział Raszbi: „Przecież do mnie jest życzenie Jego”, czyli „Ja do Ukochanego mojego, a Ukochany - do mnie”. I tak on wywołuje połączenie waw i hej imienia HaWaJaH, przecież nie ma doskonałości Stwórcy i Jego tronu do tej pory, dopóki nie połączy się hej i waw, gdzie hej - to ostateczne życzenie otrzymywać rozkosz, a waw napełnia hej, co prowadzi do stanu całkowitej naprawy.
Dlatego powiedziano, że „sprawiedliwym - natychmiast zasądzane jest życie”. Czyli sam człowiek powinien powiedzieć, w jakiej księdze pragnie być zapisanym - w księdze sprawiedliwych, czyli starających się zdobyć pragnienie obdarzać, czy nie. Przecież człowiek może mieć różne życzenia obdarzania. Na przykład, czasem człowiek mówi: „To prawda, chcę uzyskać życzenie obdarzania, ale żeby z tego obdarzania i mnie też coś przypadło”, czyli pragnie otrzymać dla siebie oba światy i swoje obdarzanie także wykorzystać dla własnej przyjemności.
Ale w księdze sprawiedliwych zapisuje się tylko ten, kto postanowił całkowicie zmienić swoje życzenie otrzymywać, na życzenie obdarzać, niczego nie wykorzystując dla siebie, żeby nie miał potem możliwości powiedzieć: „Gdybym wiedział, że egoistyczne życzenie powinno całkowicie zniknąć, nie prosiłbym o jego anulowanie”. Dlatego człowiek powinien pełnym głosem o swoim zamiarze bycia zapisanym w księgę sprawiedliwych, aby nie zjawił się potem z pretensjami.
Niezbędnym jest wiedzieć, że w duchowej pracy księga sprawiedliwych i księga grzeszników znajdują się w jednym człowieku, czyli człowiek powinien sam wybrać i ostatecznie zdecydować, czego dokładnie pragnie. Przecież w jednym ciele, w jednym człowieku znajduje się i sprawiedliwy, i grzesznik.
Dlatego człowiek powinien powiedzieć, czy chce być zapisany w księdze sprawiedliwych, żeby natychmiast być skazanym na życie, czyli znajdować się w połączeniu ze Źródłem Życia, pragnąc wszystko czynić tylko ze względu na Stwórcę. I tak samo, jeśli przychodzi zapisać się do księgi grzeszników, gdzie zapisują się wszyscy pragnący otrzymywać ze względu na siebie, on mówi, żeby go natychmiast przypisali do śmierci, czyli egoistyczne życzenie zniknie w nim, i jak gdyby umrze.
Ale czasem człowiek ma wątpliwości, nie pragnąc, żeby od razu i ostatecznie zniknął w nim egoizm, ponieważ trudno mu zdecydować się na to, żeby wszystkie iskry jego życzenia otrzymywania przyjemności natychmiast zostały skazane na śmierć. On nie zgadza się, żeby cały jego egoizm zniknął natychmiast, a chce, żeby to odbywało się stopniowo, nie w jednej chwili, kiedy w nim po trochu działałyby życzenia otrzymywania razem z życzeniami obdarzania.
Wychodzi na to, że człowiekowi trudno jest podjąć ostateczną, twardą decyzję, kiedy postanowiłby: albo „wszystko jest moje”, czyli wszystko jest dla mojego egoizmu, albo „wszystko jest dla Stwórcy”, co oznacza ostateczną, twardą decyzję. Ale co może uczynić człowiek, jeżeli jego ciało nie zgadza się z jego decyzją, żeby wszystko było dla Stwórcy?
W takim przypadku pozostaje mu czynić wszystko, co tylko w jego siłach, żeby wszystkie jego życzenia były ze względu na Stwórcę - czyli modlić się do Stwórcy, żeby pomógł mu spełnić zamierzone i poświęcić wszystkie swoje życzenia Stwórcy, o czym mówi nasza modlitwa: „Pamiętaj o życiu dla nas i zapisz w księgę życia”.
To oznacza Malchut (Królestwo), kiedy człowiek przyjmuje na siebie ten stan czarnej kropki, całkowicie pozbawionej białego koloru, co oznacza anulować swoje życzenie, żeby wznieść do Stwórcy przypomnienia o sobie, i wtedy Stwórca anuluje swoje życzenie przed życzeniem człowieka. A w jaki sposób człowiek przypomina o sobie? Trąbieniem rogu, który nazywa się szofar, od słowa szufra de-ima (piękno matki), gdzie „wszystko zależy od skruchy”. Jeżeli on przyjmuje stan ciemności (ukrycia Stwórcy), to powinien także starać się go wywyższać, a nie lekceważyć go, co nazywa się „piękno matki”, czyli uznać go za piękny i godny.
Z powiedzianego można zrozumieć, co oznaczają „Synowie Gerszona: Libni i Szimei”. Jeżeli człowiek widzi, że go odsuwają (girszu) od duchowej pracy, on powinien pamiętać, że to dzieje się z powodu „Libni”, czyli z tego powodu, że on chce właśnie „białego koloru” (lawan). Jeżeli dadzą mu „biały kolor”, czyli jeżeli zaświeci mu jakieś światło i on odczuje przyjemny smak w Torze i w modlitwie, wówczas on gotowy jest słuchać Tory i wykonywać duchowe działania.
I to nazywa się „Szimei”, czyli tylko „przy białym świetle” on gotowy jest słuchać (liszmoa). Jeżeli zaś podczas pracy odczuwa ciemność, to nie może zgodzić się przyjąć na siebie takiej pracy. I dlatego taki człowiek powinien zostać wypędzonym z Królewskiego Pałacu, ponieważ przyjęcie na siebie władzy Stwórcy powinno być bezwarunkowe. Jeżeli zaś człowiek mówi, że jest gotowy przyjąć pracę tylko pod warunkiem, że będzie przy „białym świetle”, kiedy świeci mu dzień, a jeśli pracy towarzyszy ciemność, on nie zgadza się na nią - to dla takiego człowieka nie ma miejsca w Królewskich Pałacach.
Przecież do Pałaców Stwórcy staje się godny wejść tylko ten, kto pragnie pracować ze względu na obdarzanie. A kiedy człowiek pracuje ze względu na obdarzanie, nie jest ważne dla niego, co on czuje podczas swojej pracy. I nawet jeśli czuje ciemność i upadek, to mu nie przeszkadza i on pragnie tylko, żeby Stwórca dał mu siły pokonać wszystkie przeszkody. Oznacza to, że nie zwraca się do Stwórcy, żeby dał mu ujawnienie "w białym świetle", a prosi о danie mu sił do przezwyciężenia wszystkich ukryć.
Dlatego pragnący dojść do obdarzania powinien rozumieć, że jeżeli stale będzie znajdował się w stanie ujawnienia Stwórcy (co nazywa się „w białym świetle”), to da to mu siły na kontynuowanie pracy. Dlatego że, kiedy świeci człowiekowi, on może pracować także i ze względu na siebie. W takim przypadku człowiek nigdy nie dowie się, czy czysta i bezinteresowna jest jego praca (czy jest ze względu na Stwórcę).I dlatego nie będzie mógł dojść do połączenia się ze Stwórcą.
Dlatego dają człowiekowi z góry stan ciemności i wtedy on może zobaczyć, na ile bezinteresowna jest jego praca. I jeżeli również, i w stanie ciemności on może pozostawać w radości, jest to znak tego, że jego praca jest ze względu na Stwórcę. Przecież człowiek powinien cieszyć się i wierzyć w to, że z góry dają mu możliwość pracować właśnie ze względu na obdarzanie.
Okazuje się, jak powiedzieli mędrcy: „Każdy obżartuch zawsze jest zły”. Czyli ten, kto jeszcze znajduje się w zamiarze rozkoszować się „ze względu na siebie”, jest zły, ponieważ zawsze odczuwa brak i nie jest w stanie napełnić swoich egoistycznych życzeń. Natomiast ten, kto pragnie iść drogą obdarzania, powinien być zawsze w radości, niezależnie od tego, jakie okoliczności posyłają mu, dlatego że nie ma on żadnych zamiarów „ze względu na siebie”.
Dlatego on mówi, że jeżeli on rzeczywiście pracuje tylko ze względu na obdarzanie, to oczywiście powinien stale przebywać w radości, dlatego że stał się godny sprawić radość Stwórcy. A jeżeli czuje, że na razie jeszcze jego praca nie jest ze względu na obdarzanie, pomimo wszystko powinien pozostawać w radości, bo przecież niczego nie pragnie dla siebie i cieszy się, że jego egoizm nie może otrzymać żadnego napełnienia z jego pracy. I to przynosi mu radość.
Ale jeżeli on myśli, że od jego wysiłków przypadnie coś i jego egoizmowi, to daje tym możliwość przylgnięcia do jego pracy nieczystym pragnieniom i to wywołuje w nim smutek i irytację.
Usłyszałem
Prawdą nazywa się to, co człowiek czuje i co widzi na własne oczy. I nazywa się to „nagrodą i karą”, gdy nie można dostać czegokolwiek bez wcześniejszego wysiłku. Podobnie do człowieka siedzącego w domu i nie robiącego nic, żeby zarobić, który mówi, że Stwórca jest Dobry i pragnie dobra dla swych stworzeń, wszystkim daje to, czego potrzebują, i oczywiście pośle również jemu to, co konieczne, a on sam nie musi się o nic troszczyć. Oczywiście, ten człowiek umrze z głodu, jeśli będzie się tak zachowywał. I zdrowy rozsądek przekonuje nas o tym i możemy zobaczyć na własne oczy, że faktycznie tak się dzieje i taki człowiek umiera z głodu.
Lecz jednocześnie człowiek powinien wierzyć ponad swój rozum w to, że nawet bez żadnych wysiłków również będzie w stanie osiągnąć to co niezbędne, ponieważ indywidualne zarządzanie przygotowało mu to. Stwórca sam dokonał i będzie dokonywał wszystkich działań, człowiek zaś w niczym Jemu nie pomaga. Przecież wszystko tworzy tylko Stwórca, a człowiek nie może nic dodać ani nic ująć.
Jednak jak to jest możliwe, aby połączyć te dwa całkiem różne, wręcz wzajemnie wykluczające się podejścia? Jeden twierdzi, powołując się na rozum, że bez ingerencji człowieka, czyli bez uprzedniej pracy i wysiłku, nie jest możliwe cokolwiek osiągnąć. I to jest prawda, ponieważ Stwórca pragnie, aby człowiek odczuwał to w ten sposób. I dlatego nazywa się ta droga drogą prawdy. Lecz jeżeli istnieje przeciwny temu stan, jak więc ten może nazywać się prawdziwym?
Faktem jest, że prawdziwym nazywa się nie droga i stan, lecz uczucie, że Stwórca pragnie, aby człowiek właśnie tak to odczuwał.. Czyli prawdą nazywa się pragnienie Stwórcy, który pragnie, żeby człowiek czuł to właśnie tak.
Ale w tym samym czasie człowiek powinien wierzyć, nie zważając na to, że nie czuje tak i nie widzi - że Stwórca może pomóc mu osiągnąć wszystko i to bez żadnego wysiłku z jego strony. I to nazywa się indywidualnym zarządzaniem człowiekiem przez Stwórcę. Lecz człowiek nie może osiągnąć indywidualnego zarządzania, dopóki nie zrozumie, czym jest „nagroda i kara.”
A to dlatego, że indywidualne zarządzanie - jest to zarządzanie wieczne i doskonałe, a umysł człowieka nie jest wieczny i nie jest doskonały, dlatego nie może wieczne i doskonałe umieścić się w nim. Dlatego, gdy człowiek zrozumie zarządzanie nagrodą i karą, to to zrozumienie staje się tym naczyniem, za pomocą którego on pojmuje indywidualne zarządzanie.
Stąd możemy zrozumieć powiedziane: "Uratuj nas Stwórco i daj nam szczęście". „Uratuj” - oznacza nagrodę i karę. Czyli człowiek powinien modlić się, żeby Stwórca wysłał mu możliwość pracy i włożenia wysiłku, za pomocą których stanie się godny nagrody. Ale w tym samym czasie powinien modlić się o szczęście, czyli indywidualne zarządzanie, aby bez żadnej pracy i wysiłków stał się godnym wszystkiego, co jest najlepsze.
Podobne rzeczy widzimy również w naszym świecie. (Dwa kolejne stany jednej duszy w duchowym świecie, występujące jakby w różnym czasie, wcielają się w materialnym świecie w dwa odrębne ludzkie ciała.). I w naszym świecie widzimy, że są ludzie, którzy otrzymują nagrodę tylko po dużych wysiłkach i po ciężkiej pracy, i są również ludzie mniej zdolni i bardziej leniwi, lecz zarabiający z łatwością, stając się najbogatszymi ludźmi na świecie.
Powód tego jest w tym, że te dwa różne stany materialne pochodzą z odpowiednich wyższych korzeni - czyli zarządzania „nagrodą i karą” i „ indywidualnego zarządzania”. A różnica jest tylko w tym, że w duchowym objawia się to jako dwa kolejne osiągnięcia jednej duszy, to jest w jednym człowieku, lecz w dwóch jego kolejnych stanach, a w materialnym odbywa się to w tym samym czasie, lecz w dwóch różnych osobach.
Usłyszałem 10 dnia Tewet (3 stycznia 1928 r.)
Niezbędnym jest stale sprawdzać swoją wiarę i patrzeć, czy jest w tobie trwoga i miłość, jak powiedziano: „ Ojcem jestem Ja, gdzie jest szacunek do Mnie? Panem jestem Ja, gdzie jest strach przede Mną?”. I to nazywa się „moha” – praca w rozumie.
Ale niezbędne jest też pilnować, żeby nie było żadnych życzeń do własnej przyjemności i żeby nawet taka myśl nie powstawała, aby nie rosło życzenie otrzymania przyjemności dla siebie, a żeby wszystkie pragnienia były tylko takie, aby swoimi myślami i czynami dostarczyć zadowolenie Stwórcy. I to nazywa się „liba” – praca w sercu, o czym powiedziano: „Stwórca w swoim miłosierdziu pragnie całego serca człowieka”.
Usłyszałam 1 dnia Elul, 5 września 1948 r.
Istnieją dwa stany w Torze i dwa stany w pracy: lęk i miłość.
Tora - jest to stan doskonałości, gdy nie mówi się o pracy człowieka, o stanie, w którym konkretnie on się znajduje, a mówi się o samej Torze.
Miłość – jest to stan, kiedy człowiek życzy sobie poznać drogi Stwórcy, Jego tajemnice, i wkłada cały swój wysiłek, żeby to osiągnąć. I zachwyca się każdym poznaniem, do którego dochodzi podczas studiowania Tory, ciesząc się, że stał się godny najważniejszego. W takim wypadku, w miarę jego podziwu dla znaczenia ważności Tory, i on sam stopniowo rośnie, dopóki, zgodnie z jego wysiłkami, nie zaczną ujawniać mu się tajemnice Tory.
Lęk – jest to stan, kiedy człowiek pragnie pracować dla Stwórcy, przecież „jeżeli nie będzie znał praw Stwórcy, w jaki sposób będzie mógł dla Niego pracować?”. I dlatego lęka się i niepokoi, nie wiedząc jak pracować dla Stwórcy. A kiedy ucząc się praw Stwórcy, odnajduje smak w Torze i może wykorzystać go jako zachwyt z tego, że stał się godny pewnego zrozumienia Tory, kontynuuje on tę drogę i stopniowo odsłaniają mu się tajemnice Tory.
I tu istnieje różnica pomiędzy zewnętrzną mądrością ludzkiego rozumu i wewnętrzną mądrością Tory: w ludzkiej mądrości zachwyt zmniejsza rozum, dlatego że uczucie jest przeciwstawne rozumowi. Dlatego zachwyt zaciemnia rozum. Natomiast w mądrości Tory zachwyt jest oddzielnie, jaki i mądrość jest oddzielnie, dlatego że Tora – jest to życie, jak napisano: „Mądrość posiadającemu ją daje życie”, przecież mądrość i życie – to jest jedno i to samo.
Dlatego jak mądrość objawia się w rozumie (umyśle), tak i mądrość objawia się w zachwycie, w odczuciach. Przecież Światło życia wypełnia wszystkie części duszy. (I dlatego powinniśmy ciągle zachwycać się mądrością Tory, przecież właśnie zachwyt tak różni mądrość Tory od zewnętrznych nauk.
Praca – jest to stan w lewej linii, dlatego że człowiek powiązany jest z pragnieniem otrzymać rozkosz, odczuwając brak:
1) osobisty brak;
2) wspólny brak;
3) cierpienie Szhiny.
Wszelkie odczucie braku wymusza wypełnienie go i dlatego powiązane jest z otrzymywaniem, z lewą linią.
Natomiast Tora – jest to stan, kiedy człowiek pracuje nie dlatego, że odczuwa brak, który trzeba naprawić, a dlatego, że życzy sobie obdarzać, sprawić zadowolenie Stwórcy (poprzez modlitwę, wychwalanie i dziękczynienie). A kiedy w tej pracy czuje się w doskonałości i nie widzi w świecie żadnego braku – to nazywa się Torą. Wtedy zaś, kiedy on pracuje, odczuwając jakiś brak, to nazywa się pracą.
Praca człowieka może pochodzić:
1) z jego miłości do Stwórcy, pragnienia połączyć się ze Stwórcą, kiedy odczuwa, że właśnie tu można odsłonić ukrytą w nim zdolność kochania i pokochać Stwórcę.
2) ze strachu przed Stwórcą.
Usłyszałem
Co oznacza władza Izraela (pragnienia do Stwórcy) nad klipot (nieczystymi pragnieniami) i odwrotnie, władza klipot nad Izraelem? Przede wszystkim trzeba wyjaśnić, co rozumie się przez „Izrael” i „narody świata”. W wielu miejscach wyjaśnia się, że Izrael – to nazwa wewnętrznej „prawej” części kelim, z którymi można pracować dla obdarzania Stwórcy.
A „narodami świata” nazywa się zewnętrzna część lub „odwrotna strona” kelim, które nakierowane są tylko na otrzymywanie, a nie na obdarzanie. Władza „narodów świata” nad Izraelem oznacza, że one nie mogą pracować dla obdarzania w kelim de-panim (prawej strony), a tylko w kelim de-ahoraim (AHAP), które wabią pracowników Stwórcy, żeby ściągali światło w dół, w otrzymujące pragnienia.
A władza Izraela oznacza, że każdy otrzymuje siłę pracować dla obdarzania Stwórcy - to jest tylko w kelim de-panim. I nawet jeżeli przyciągają światło Hohma, to tylko jako „drogę, którą będą w stanie przejść i nic poza tym”.
Usłyszałem
„Tam, gdzie znajdujesz Jego wielkość, tam znajdziesz Jego skromność”.
Jeżeli człowiek stale znajduje się w prawdziwym połączeniu ze Stwórcą, widzi, że sam Stwórca zniża się do swojego stworzenia, czyli przebywa z nim we wszystkich niskich miejscach. I człowiek nie wie, co ma czynić?
Dlatego powiedziano: „Stwórca zasiadający tak wysoko, pochyla się, żeby widzieć - w niebiosach i na ziemi”, czyli człowiek widzi wielkość Stwórcy, a następnie widzi „upadek” nieba do poziomu ziemi.
W takim przypadku można dać człowiekowi tylko jedną radę: myśleć, że jeśli to życzenie pochodzi od Stwórcy, to nie ma nic ponad to, jak jest powiedziane: „Ze śmieci podnoszący ubogiego”.
Przede wszystkim człowiek powinien spojrzeć, czy posiada on odczucie braku. A jeżeli nie ma, to powinien modlić się: dlaczego nie odczuwam braku? Przecież nieodczuwanie braku – jest z braku uświadomienia. Dlatego, wykonując każde przykazanie, powinien modlić się: "Dlaczego nie czuję, że moje wykonanie jest niedoskonałe i mój egoizm ukrywa przede mną prawdę?" Przecież jeżeliby zobaczył, że przebywa w takiej nikczemności, to oczywiście nie zechciałby pozostać w tym stanie. A bez przerwy przykładałby wysiłki w pracy, dopóki nie powróciłby do Stwórcy, jak powiedziano: „Najwyższy uśmierca i wskrzesza, opuszcza do piekła i wznosi”.
Kiedy Stwórca pragnie, żeby grzesznik żałował i wrócił do Niego, On opuszcza go w przepaść takiego poniżenia, dopóki ten sam nie zechce zaprzestać być grzesznikiem. Dlatego powinien on prosić i błagać, żeby Stwórca odkrył przed nim prawdę, dając mu więcej światła Tory.
Usłyszałem przy wyjściu z Szabat Wajera (08 listopada 1952)
Najważniejsze na duchowej drodze - to ostrożność i ostrzeżenie w pracy rozumu. Dlatego, że praca rozumu opiera się na pytaniu i jeśli pojawia się to sławetne pytanie, to człowiek powinien być przygotowany na nie i chroniony, żeby wytrwać i potrafić natychmiast odpowiedzieć, jak należy. I cała droga do Stwórcy składa się z pytań i odpowiedzi, z których powstaje duchowa budowa człowieka. A jeżeli nie ma pytań, to odpowiednio nie ma też odpowiedzi, znaczy to, że człowiek stoi w miejscu i nie robi postępów.
Również i ten, kto stał się godny stać się naczyniem (kli) dla światła Szhiny i wznosi się po duchowych stopniach, gdy nie ma już tej pracy - takiemu człowiekowi też Stwórca przygotowuje miejsce do napełnienia go wiarą. Chociaż trudno wyobrazić sobie, jak może istnieć coś takiego na duchowych stopniach, ale Stwórca może to uczynić. I to nosi nazwę naprawy średnią linią, gdy w lewej linii nie można otrzymywać. Ale widzimy, że właśnie w Malchut ujawnia się światło Hochma, chociaż światło Hochma i Malchut – są sobie przeciwne.
I o tym powiedziano: „I przeszkodę tą będziesz miał pod ręką”, ponieważ „człowiek może postąpić sprawiedliwie, zgodnie z prawem, tylko tam, gdzie wcześniej zgrzeszył”.
Prawem (Halaha) nazywa się Malchut ( Malchut oznacza oblubienicę (kala). A ten czas, kiedy idą (halaha – chodzenie) do oblubienicy, nazywa się „prawem”). I cała droga do Malchut składa się z przeszkód, czyli z pytań. A jeżeli ich nie ma, to Malchut nie nazywa się nawet „wiara” czy „Szhina”.
Usłyszałem 6 listopada 1952
Nad rozumem należy pracować, jak przy pracy nad wiarą. To znaczy, że jeżeli człowiek leni się w pracy nad wiarą, upada w stan, kiedy pragnie tylko wiedzy, a to jest nieczysta siła (klipa) przeciwna świętej Szhinie. Dlatego praca polega na tym, żeby umacniać się w stałym odnawianiu rozumu.
Również w pracy nad sercem: jeżeli człowiek czuje, że jest leniwy, to powinien umocnić się w pracy nad sercem i wykonywać odwrotne, przeciwne działania, czyli nakładać ograniczenia na swoje ciało, przeciwne do jego pragnienia radować się.
Różnica lenistwa przy pracy w rozumie i w sercu jest w tym, że jest zła klipa przeciwko rozumowi, którą stać doprowadzić człowieka do kompletnego rozczarowania, kiedy on straci wiarę w podstawy. Dlatego niezbędnym jest okazywać odporność, czyli odnawiać swój rozum, uznając błędy z przeszłości i żałując ich, a także przyjmując zobowiązania na przyszłość.
Środki w tym celu można otrzymać od nieżywego poziomu. Napełnienie człowieka wiarą - to stały i wieczny stan, dlatego zawsze może służyć jako miara: czy jego praca jest czysta, czy nie. Przecież Szhina ukrywa się i znika z człowieka tylko na skutek naruszenia w rozumie albo w sercu.
Usłyszałem 20 Siwan
W tym świecie istnieją tylko dwa możliwe stany:
-
stan, kiedy świat nazywa się „cierpienia”;
-
stan, kiedy świat nazywa się „Szhina”.
Zanim człowiek stanie się godny naprawić wszystkie swoje działania intencją na obdarzanie, on odczuwa, że świat jest pełen cierpienia i bólu. Ale gdy staje się godny i widzi, że Szhina (obecność Stwórcy) wypełnia cały świat, to Stwórca nazywa się „Wypełniający cały świat” i świat nazywa się „Szhina” otrzymująca od Stwórcy. I ten stan nazywa się jednością Stwórcy i Szhiny, dlatego że jak Stwórca daje stworzeniom, tak i świat teraz tylko oddaje Stwórcy.
Jest to podobne do smutnej melodii, gdy są muzycy, którzy wiedzą, jak wyrazić cierpienia zawarte w nutach. Ponieważ każda melodia - jest jak ludzka historia, wyraża uczucia, o których chcą opowiedzieć. I jeśli melodia wzrusza słuchaczy do łez i każdy płacze z powodu odczucia cierpienia przekazywanego przez muzykę, wtedy ona nazywa się „melodią”, którą wszyscy lubią słuchać.
Ale jak ludzie mogą cieszyć się cierpieniem? A to dlatego, że melodia nie wyraża obecnego odczucia cierpienia a te, które były w przeszłości, które już są naprawione i „osłodzone” napełnieniem pożądanego. Dlatego ludzie lubią słuchać takich melodii, przecież one przypominają o „osłodzeniu” trudności i cierpienia z przeszłości. Dlatego te cierpienia są słodkie i słodko jest je wspominać. W tym przypadku świat nazywa się „Szhina”.
Główne, to niezbędne jest wiedzieć i czuć – to, że istnieje Zarządzający wszystkim, jak powiedział praojciec Abraham: „Nie może być stolicy bez Władcy”. I nie należy myśleć, że na świecie działa jakiś przypadek. Lecz nieczyste siły (sitra achra) zmuszają człowieka do grzechu i powiedzenia, że wszystko jest przypadkowe. I to się nazywa tajemnicą „nasienia roztrwonionego na próżno”, co jest zgodne ze słowem „przypadek” , które podsuwa człowiekowi myśl, że wszystko jest przypadkowe. (No i to, że te nieczyste siły zmuszają człowieka do grzechu, myśląc, że świat jest rządzony przez przypadek i nie ma wyższego zarządzania - to również nie jest przypadkowe, ale zgodnie z wolą Stwórcy.
Ale człowiek powinien wierzyć w nagrodę i karę, w obecność Sądu i Sędziego, w to, że wszystko zarządzane jest poprzez wynagrodzenie i karę. Przecież czasami przychodzi do człowieka jakieś życzenie i pragnienie duchowości, a on myśli, że przyszło to do niego przez przypadek.
Lecz i w tym przypadku powinien on wiedzieć, że najpierw wykonał pracę posłużywszy się „działaniem poprzedzającym usłyszane”, to jest modlił się o pomoc z góry, żeby mógł dokonać chociaż jakichś czynów z zamiarem dla Stwórcy. I nazywa się to modlitwą, podnoszeniem MAN.
Lecz człowiek już zapomniał o tym i nie wziął pod uwagę, dlatego że nie otrzymał natychmiast odpowiedzi na swoją modlitwę, żeby móc powiedzieć, że Stwórca rzeczywiście słyszy każdą prośbę. Jednak człowiek zobowiązany jest wierzyć, że zgodnie z duchowymi prawami odpowiedź na modlitwę może przyjść po wielu dniach lub miesiącach. Dlatego nie należy uważać, że on przypadkowo otrzymał to nowe natchnienie i pragnienie do duchowości, które teraz odczuwa.
Czasami człowiek mówi: „Teraz czuję, że mi nic nie jest potrzebne i nie mam żadnych kłopotów i zmartwień, a mój mózg jest spokojny i czysty. Dlatego teraz mogę skupić swój umysł i serce, myśli i życzenia na pracy dla Stwórcy”. Poprzez to on jakby mówi, że jego praca dla Stwórcy, jej rezultat zależy od jego umiejętności i wysiłków, i przypadkowo on znalazł się w takim stanie, kiedy może zajmować się duchowym rozwojem i osiągnąć duchowy rezultat.
W tym przypadku powinien on zrozumieć, że ten stan przyszedł do niego w odpowiedzi na to, jak modlił się wcześniej, i jego wcześniejsze wysiłki wywołały teraz odpowiedź Stwórcy.
Kiedy człowiek, zagłębiając się w książkę na temat kabały, otrzymuje trochę światła i entuzjazm, on również zazwyczaj uważa to za przypadek. Jednak wszystko to odbywa się ściśle zgodnie z zarządzaniem Stwórcy.
Lecz nawet jeżeli człowiek wie, że cała Tora - są to imiona Stwórcy, on jednak może powiedzieć, że otrzymał inspirację z książki. Ale przecież wiele razy on otwierał tę samą książkę, wiedząc o tym, że cała Tora - są to imiona Stwórcy, i nie otrzymywał żadnego olśnienia i odczucia. Wszystko było suche i jałowe i żadna wiedza o tym, że ta książka mówi o Stwórcy, nie pomagała mu.
Dlatego kiedy człowiek zagłębia się w książkę, to powinien powierzyć swoje nadzieje Stwórcy, żeby jego nauka była na podstawie wiary, wiary w Wyższe Zarządzanie, że Stwórca otworzy mu oczy. Wtedy on zaczyna potrzebować Stwórcy i odzyskuje więź z Nim, i przy pomocy tego on staje się godny połączenia ze Stwórcą.
Istnieją dwie przeciwne sobie siły: wyższa i niższa. Wyższa siła – oznacza, że stworzono wszystko tylko ze względu na Stwórcę, jak powiedziano: „Wszystko, co zostało nazwane imieniem Moim, stworzyłem Ja na chwałę Swoją”. Niższa siła – jest to egoistyczne pragnienie otrzymywać przyjemność, twierdzące, że wszystko zostało stworzone tylko dla niego: zarówno ziemskie, materialne, tak i wyższe, duchowe – wszystko dla jego osobistej korzyści. I egoizm wymaga tego, co przyrzeczono mu otrzymać i w tym świecie i w przyszłym świecie. I oczywiście, że w tej konfrontacji zwycięża Stwórca, ale taka droga nazywa się „droga cierpienia”. I jest bardzo długa.
Jest też krótka droga, zwana „Droga Tory”. I pragnieniem każdego człowieka powinno być skrócenie czasu, które jest nazwane „ahiszena”. W przeciwnym razie będzie się poruszał zgodnie z naturalnym upływem czasu – „ beito” pod ciężarem cierpienia. Jak powiedzieli mędrcy: „Będziecie godni – przyspieszę czas (ahiszena). Nie będziecie godni - wszystko będzie w swoim czasie (beito) i dam wam takiego władcę, jak Aman, który zmusi was, czy chcecie, czy nie, wrócić na prawidłową drogę”.
A Tora zaczyna się od słów: „Na początku… ziemia była pusta i chaotyczna i ciemność nad przepaścią…” i kończy się słowami: „…na oczach całego Izraela”. Na początku człowiek widzi, że ziemskie życie to szarość, chaos i pustka. A następnie, kiedy naprawi się, odnajduje intencję „dla Stwórcy”, wtedy staje się godny – „I powiedział Stwórca: Niech będzie światło…”. Dopóki nie osiągnie ostatniego etapu rozwoju duchowego – „…na oczach całego Izraela”, co oznacza ujawnienie światła wszystkim duszom.
Usłyszałem pod koniec święta Paschy 23 kwietnia 1943
Powiedziano: „Jeśli obraził cię ten prostak (egoizm, twoje zło) zawlec go do Bejt Midrasz”. (Bejt-Midrasz - tak nazywa się miejsce, w którym nauczają Tory, kabały. Bejt – to dom, pomieszczenie, kli, naczynie. Midrasz – od czasownika „lidrosz”, wymagać – wymagać ujawnienia Stwórcy).
A jeśli nie, przypomnij mu o dniu śmierci – przypomnij, że duchowa praca powinna być tam, gdzie go nie ma.
Dlatego, że cała praca duchowa odbywa się poza ciałem człowieka, poza jego skórą, na zewnątrz. I nazywa się to pracą poza ciałem, dlatego że wszystkie jego myśli nie są o sobie.
Usłyszano w sobotę wieczorem 9 Ijara (14 maja 1943)
„Grzech nie anuluje przykazania, a przykazanie nie anuluje grzechu”. Duchowa praca człowieka polega na tym, aby iść dobrą drogą, ale jego zły początek nie pozwala mu na to. I należy wiedzieć, że człowiek nie jest zobowiązany do wykorzenienia z siebie zła - jest to absolutnie niemożliwe. A niezbędnym jest tylko nienawidzić zła, jak powiedziano: „Kochający Stwórcę, nienawidźcie zła”. I konieczna jest tylko nienawiść do zła, dlatego że nienawiść dzieli tych, którzy wcześniej byli bliscy.
Dlatego zło samo w sobie nie istnieje, a istnienie zła zależy od miłości do dobra i nienawiści do zła. Czyli, jeżeli jest w człowieku miłość do zła, to trafia on w sieci zła. A jeżeli nienawidzi zła, to uwalnia się spod jego wpływu i zło nie ma żadnej możliwości panowania nad człowiekiem.
Okazuje się, że podstawowa praca człowieka polega nie na pracy nad samym złem, a na miłości, lub nienawiści do niego. Dlatego grzech prowadzi do kolejnego grzechu. Ale dlaczego dają człowiekowi, jako karę popełnić jeszcze jeden grzech? Przecież, jeśli człowiek spada z tego poziomu swojej duchowej pracy, na którym był, koniecznym jest pomóc się jemu podnieść. A tu widzimy, że z góry dodają mu przeszkód, żeby spadł jeszcze niżej niż pierwszego razu, od jego pierwszego wykroczenia.
To odbywa się celowo, z góry: żeby człowiek odczuł nienawiść do zła, dodają mu zła, żeby odczuł, na ile wykroczenie oddaliło go od duchowej pracy. I chociaż miał on żal i skruchę z powodu pierwszego wykroczenia, lecz ten żal i skrucha nie były jeszcze wystarczające, żeby wywołać w nim nienawiść do zła. Dlatego grzech prowadzi do grzechu i człowiek za każdym razem żałuje, i każda skrucha rodzi nienawiść do zła – dopóki nie powstanie w nim taka ilość nienawiści do zła, że on całkowicie uwolni się i oddali od zła, dlatego że nienawiść powoduje oddalenie.
Wynika z tego, że jeżeli człowiek ujawni taką ilość nienawiści do zła, która doprowadzi go do oddalenia od zła, on nie potrzebuje tego, aby grzech wywołał następny grzech, i w ten sposób zyskuje na czasie. A zamiast nienawiści do zła dochodzi do miłości do Stwórcy. I dlatego powiedziano: „Kochający Stwórcę nienawidzą zła”. Przecież oni wyłącznie nienawidzą zła, ale zło pozostaje na swoim miejscu - niezbędna jest tylko nienawiść do niego.
A wynika to z powiedzianego: „Przecież nieznacznie umniejszyłeś Ty człowieka wobec aniołów. Dlatego wąż powiedział: „I będziecie, jak Bogowie, znający dobro i zło”. Oznacza to, że człowiek stara się, pragnie zrozumieć, jak Stwórca, wszystkie drogi wyższego zarządzania. O tym mówi się: „Pycha człowieka upokarza go”, ponieważ chce wszystko zrozumieć swoim zwierzęcym rozumem. Jeśli nie rozumie – to czuje się upokorzony.
Rzecz w tym, że jeżeli człowiek odczuwa w sobie pragnienie poznania czegoś, jest to oznaką tego, że powinien poznać upragnione. I jeżeli on wznosi się nad swoim własnym zrozumieniem i zamiast wysilać się, aby poznać upragnione, przyjmuje wszystko wiarą ponad wiedzę, to uważane jest przez ludzkość, jako największe upokorzenie. Wychodzi na to, że im silniejsze ma on pragnienie więcej wiedzieć, tym w większym upokorzeniu on przebywa przyjmując to wiarą ponad wiedzę.
Oto, dlaczego powiedziano o Mojżeszu, że był skromny i cierpliwy, co oznacza, że odczuwał cierpienie z powodu upokorzenia w największej mierze. I dlatego powiedziano, że Adam przed grzechem spożywał owoce z Drzewa Życia i znajdował się w doskonałości, lecz nie mógł iść powyżej swojego poziomu, dlatego że nie odczuwał żadnego braku w swoim stanie. I dlatego nie mógł odkryć imion Stwórcy. Dlatego jego grzech był konieczny, „przerażający dla całej ludzkości”, gdy spróbował owocu z Drzewa Poznania Dobra i Zła, na skutek, czego zniknęło całe wyższe światło i był zobowiązany ponownie rozpocząć pracę.
I o tym powiedziano, że został wygnany z Rajskiego Ogrodu. Dlatego, że jeżeli po grzechu zje z Drzewa Życia, (co oznacza wewnętrzną część światów), to będzie żył wiecznie, czyli pozostanie na zawsze w swoim nienaprawionym stanie. Przecież nie będzie odczuwał w swoim grzesznym stanie żadnego braku. Dlatego, żeby dać człowiekowi możliwość odkryć w sobie wszystkie imiona Stwórcy (odczucie wyższego światła), które odkrywają się poprzez naprawę dobra i zła, Adam powinien był zjeść z Drzewa Poznania.
Podobne jest to do tego, gdy człowiek pragnie dać przyjacielowi zawartość całej beczki wina. Lecz tamten ma tylko małą szklankę. Co czyni gospodarz? On napełnia swojemu przyjacielowi jego małą szklankę, którą ten niesie do domu i wlewa do swojej stojącej w domu beczki. Powraca i powtarza ten sam proces, dopóki cała zawartość beczki gospodarza nie zostanie przelana do jego beczki.
I słyszałem jeszcze przypowieść o dwóch przyjaciołach, jeden z nich był królem, a drugi biedakiem. Słysząc, że przyjaciel został królem, biedak poszedł do niego i opowiedział o swoim fatalnym położeniu. A król dał mu list do swojego skarbnika z informacją, że w ciągu dwóch godzin on może wziąć tyle pieniędzy, ile zechce. Biedak przyszedł do skarbnika z niewielkim kubkiem, wszedł i wypełnił go pieniędzmi. A kiedy wyszedł, służący uderzył w kubek i wszystkie pieniądze wysypały się na ziemię.
I tak powtarzało się za każdym razem. I biedak płakał:, „Dlaczego on tak postępuje?!” Ale w końcu służący powiedział: „Wszystkie pieniądze, które zebrałeś – są twoje! Możesz zabrać je sobie. Przecież nie miałeś naczynia (kelim), aby wziąć wystarczającą ilość pieniędzy ze skarbca”. Dlatego została wymyślona taka sztuczka.
Usłyszano w Sobotę wieczorem 1 Sivana,(4 czerwca 1943)
Ograniczenie polega na ograniczeniu siebie, swego stanu, żeby nie pragnąć nadmiernie (wielkich stanów – gadlut), a mianowicie w tym stanie, w którym człowiek się znajduje, on jest gotowy pozostać na zawsze. I to nazywa się wiecznym połączeniem. I nieważne jest, jak wielki stan osiągnął. Przecież może znajdować się nawet w najniższym stanie, jednak jeśli on świeci wiecznie, uważa się, że stał się godny wiecznego połączenia. Natomiast pragnienie do większego nazywa się pragnieniem do nadmiaru.
„I każdy smutek będzie zbyteczny”. Smutek nawiedza człowieka tylko z powodu jego dążenia do nadmiaru. Dlatego powiedziano, że kiedy lud Izraela przyszedł, aby otrzymać Torę, Mojżesz zebrał ich u podnóża góry. (Góra „ar"- od słowa „irurim”- wątpliwości).
Oznacza to, że Mojżesz doprowadził ich do najgłębszych myśli i zrozumienia – do najniższego poziomu. I dopiero wtedy zgodzili się bez wahania i wątpliwości pozostać w takim stanie i iść w nim tak, jakby znajdowali się w największym i najdoskonalszym stanie, i wyrażać przy tym prawdziwą radość, jak powiedziano: „Pracujcie w radości dla Stwórcy”. Przecież w wielkim stanie (gadlut) nie wymaga się od człowieka pracy nad tym, aby był w radości. Dlatego, że w takim momencie radość pojawia się sama.
I tylko w stanie braku (katnut) trzeba pracować nad tym, by czuć radość, pomimo odczucia znikomości swojego stanu. I to jest wielka praca.
Stworzenie takiego małego stanu (katnut) okazuje się kluczowe w narodzinach stopni i ten stan powinien być wieczny. A wielki stan (gadlut) – przychodzi tylko jako dodatek. I niezbędne jest dążyć do podstawowego, a nie do dodatkowego.
Usłyszałem 13 lutego 1941
Wiadomo, że podstawą jest dostarczać przyjemność Stwórcy. Lecz co to jest obdarzanie? Przecież to jest tak powszechne dla wszystkich słowo, a przyzwyczajenie tępi smak. Dlatego należy dobrze zrozumieć, co znaczy słowo „obdarzanie”. Rzecz w tym, że w obdarzaniu człowieka uczestniczy jego pragnienie otrzymywania przyjemności (to znaczy pragnienie „sprawiać sobie przyjemność” można wykorzystywać, jeśli jest ono naprawione). Przecież bez tego nie może być żadnego związku między Stwórcą i stworzeniem, między Dającym i otrzymującym. Nie może być partnerstwa, gdy jeden daje a drugi nie zwraca mu nic w odpowiedzi. Bo tylko wtedy, gdy obaj pokazują sobie miłość, wtedy jest związek i przyjaźń między nimi. Lecz, jeśli jeden pokazuje miłość, a drugi tego nie odwzajemnia, to taka miłość nie może istnieć.
I mędrcy mówią o słowach: „I powiedział Stwórca do Syjonu: Ty jesteś moim narodem!”(Izajasz 51), co należy czytać nie „ty, naród!”, a „z kim jesteś?”. A to oznacza „Z kim jesteś w partnerstwie?” To znaczy stworzenia powinny znajdować się w partnerstwie ze Stwórcą. Dlatego, gdy człowiek chce obdarzać Stwórcę, powinien również otrzymywać od Niego – wtedy jest to partnerstwem, przecież jak Stwórca daje, tak i człowiek daje.
Ale pragnienie człowieka powinno zmierzać do połączenia ze Stwórcą i otrzymania Jego światła i Życia, przecież cel stworzenia – to radować stworzenie.
Jednak z powodu rozbicia kelim w świecie Nekudim, pragnienia wpadły pod władzę egoizmu i klipot. I z tego powodu pojawiły się w pragnieniu, w kli, dwie właściwości:
Dążenie do przyjemności w oderwaniu od Stwórcy – odpowiednio praca wyjścia spod władzy tej klipy nazywa się „oczyszczeniem” (taara).
Oddalenie od duchowych rozkoszy polega na tym, że człowiek oddala się od duchowego i nie ma ku niemu żadnego pragnienia – naprawa tego nazywa się „świętość” (kedusza) i osiąga się ją poprzez pragnienie wielkości Stwórcy. Dlatego, że Stwórca świeci człowiekowi w tych pragnieniach do odczucia wielkości Stwórcy.
I trzeba wiedzieć, że w tym stopniu, w jakim ma on czyste kelim (kelim de-taara), określające jego „nienawiść do zła” (egoizmu), w takim stopniu on może pracować w świętości, jak powiedziano „Kochający Stwórcę nienawidzą zła”.
Wychodzi na to, że są dwie właściwości: oczyszczenie i świętość.
Świętością nazywa się kli, przygotowanie do otrzymania obfitości Stwórcy, zgodnie z Jego planem „radować stworzenia”. Ale to kli odnosi się do stworzenia, przecież w rękach człowieka jest jego naprawa, to znaczy, w jego mocy jest dążyć do dobrego w ten sposób, że pomnaża wysiłki w zrozumieniu wielkości Stwórcy i w analizie własnej małości i podłości.
Wtedy, jak światło, które powinno się objawić w tym kli świętości – jest we władaniu Stwórcy. Stwórca zalewa człowieka swoją obfitością i nie jest w ludzkiej mocy mieć na to wpływ. I to się nazywa „Tajemnice wszechświata należą do Stwórcy”.
A ponieważ zamysł stworzenia nazywany „zadowolenie stworzeń” zaczyna się ze świata Nieskończoności, to modląc się zwracamy się do świata Nieskończoności, czyli do związku Stwórcy ze stworzeniami. Dlatego Ari powiedział, że konieczne jest modlić się do świata Nieskończoności, a nie do Azmuto, dlatego, że Azmuto nie ma żadnego połączenia ze stworzeniami. Przecież początek związku Stwórcy ze stworzeniami rozpoczyna się w świecie Nieskończoności, gdzie znajduje się Jego imię, kli i korzeń stworzenia.
Dlatego mówi się, że modlący zwracają się do imienia Stwórcy. To imię, kli w świecie Nieskończoności nazywa się „wieża pełna obfitości”. Dlatego modlimy się do Jego Imienia, aby otrzymać wszystko, co się w nim znajduje, ponieważ było to dla nas przygotowane od początku.
Dlatego Keter nazywa się pragnieniem ucieszyć stworzenia. A sama obfitość nazywa się Chochma. Dlatego Keter nazywa się „Nieskończoność” i „Stwórca”. Ale Chochma nie nazywa się jeszcze stworzeniem, dlatego, że nie ma w niej jeszcze kli i określa się, jako światło bez kli. Dlatego też Chochma określa się jako Stwórcę, bo niemożliwe jest zrozumieć światło poza kli. A cała różnica między Keter a Chochma jest taka, że w Chochma bardziej ujawnia się korzeń stworzenia.
Usłyszałem 13 lutego 1941
Tak wskazuje Tora na Hamana: „Czy nie z (haman) drzewa, z którego Ja nakazałem ci nie jeść, jadłeś?” (Bereszit 3:11).
Jaki jest związek pomiędzy Hamanem, a Drzewem Życia?
Drzewo Życia - to całe stworzone przez Stwórcę pragnienie otrzymywać przyjemność, które należy naprawić na otrzymywanie dla oddawania Stwórcy.
Haman - to również całe stworzone przez Stwórcę pragnienie otrzymywać przyjemność, jak powiedziano w „Megilat Ester”: „I powiedział Haman w sercu swoim: Komu, oprócz mnie, zechce okazać szacunek Król, Władca świata?!” - przecież w Hamanie znajduje się całe ogromne pragnienie otrzymywać przyjemność. I o tym powiedziano: „I wywyższy się serce człowieka na drogach Stwórcy”.
Usłyszałem 2 lutego 1941
Tora nazywa się "pokazującą", od słowa “zrzucić w dół”(Szmot, 19: 13) ponieważ w tym czasie, kiedy człowiek zajmuje się Torą, w stopniu, w jakim wkłada wysiłki w Torę, w takim samym stopniu on czuje oddalenie. Czyli odkrywają mu prawdę - pokazują wielkość jego wiary, co stanowi całą podstawę prawdy. I w stopniu jego wiary i właśnie na niej buduje się cała podstawa jego istnienia w Torze i przykazaniach. Przecież wtedy otwiera się przed jego oczami, że cała jego podstawa jest zbudowana tylko na edukacji, którą otrzymał, dlatego, że jemu wystarczy otrzymanego wykształcenia, żeby wykonywać Torę i przykazania we wszystkich detalach i wymaganiach. A wszystko, co pochodzi od wykształcenia, nazywa się „wiarą wewnątrz wiedzy”.
Chociaż jest to przeciwieństwem zrozumienia - przecież rozum zobowiązuje oczekiwać, że im więcej człowiek przykłada wysiłku w Torze, tym bardziej powinien czuć się zbliżony do Stwórcy. Ale jak powiedziano wyżej, Tora zawsze pokazuje mu coraz większą prawdę.
Jeśli człowiek szuka prawdy, to Tora zbliża go do prawdy i pokazuje mu stopień jego wiary w Stwórcę. I dzieje się tak, dlatego, by człowiek mógł prosić o litość i modlić się do Stwórcy o to, żeby rzeczywiście zbliżył go do Siebie, kiedy to stałby się godny prawdziwej wiary w Stwórcę. I wówczas będzie mógł dziękować i wychwalać Stwórcę za to, że On zbliżył go do siebie.
A jeśli człowiek nie widzi stopnia swojego oddalenia od Stwórcy i wydaje mu się, że idzie do przodu, to jego wysiłki i nadzieje są bezpodstawne i zbudowane na kruchej podstawie, i nie czuje on potrzeby modlitwy do Stwórcy, żeby zbliżył go do siebie. Okazuje się, że nie ma on możliwości przyłożenia wysiłków, żeby otrzymać pełną wiarę. Przecież człowiek wkłada wysiłek tylko w to, czego mu brakuje.
Dlatego dopóki nie stanie się godny widzieć prawdy – jest wręcz przeciwnie: im więcej dodaje on w zajęciach Torą i przykazaniami – czuje się coraz bardziej doskonały i nie widzi żadnej wady w sobie. I dlatego nie ma on powodu, aby dokładać wysiłku i modlić się do Stwórcy o to, by stać się godnym pełnej prawdziwej wiary. Przecież tylko ten, kto czuje w sobie braki i wady, potrzebuje naprawy. Ale jeśli zajmuje się Torą i przykazaniami prawidłowo, to Tora pokazuje mu prawdę. Dlatego, że Tora ma wspaniałą właściwość (Sgula) pokazywać prawdziwy stan człowieka i wielkość jego wiary. (O czym powiedziano:, „Kiedy poznaje on, że zgrzeszył…”)
A kiedy człowiek praktykuje Torę i Tora pokazuje mu jego prawdziwy stan, to znaczy jego oddalenie od duchowego, i widzi jak niskim jest stworzeniem, że gorszego człowieka nie ma na całej ziemi, to pojawia się przed nim nieczysta siła z inną skargą, przekonując go, że w rzeczywistości jego ciało (pragnienie) jest obrzydliwe i nie ma na świecie marniejszego niż on – żeby doprowadzić człowieka do depresji i rozczarowania.
A wszystko, dlatego, że nieczysta siła boi się, żeby on nie wziął sobie do serca zobaczonego stanu i nie zapragnął go naprawić. Dlatego nieczysta siła (egoistyczna siła człowieka) zgadza się z tym, jak człowiek mówi, że jest bezwartościowy i ma okropne właściwości, dając mu do zrozumienia, że jeśliby się urodził z lepszymi zadatkami i większymi zdolnościami, z pewnością byłby w stanie pokonać grzesznika w sobie, naprawić go i w ten sposób połączyć się ze Stwórcą.
Na te argumenty nieczystej siły, człowiek powinien zaprzeczyć, że dokładnie o tym powiedziano w Talmudzie, w Masehet Taanit, gdzie mówi się o tym, jak Rabin Elazar, syn Rabina Szymona bar Jochi, wracał z ogrodzonego domu swojego Rawa („dom”- kli, „Raw”- od słowa „duży”, to znaczy, który osiągnął wysoki stan duchowy). Jechał, siedząc na ośle (osioł – hamor, od słowa homer – materia. „Jechać, siedząc na ośle” – oznacza osiągnąć naprawę całego swojego egoistycznego materiału, kierując nim z intencją dla Stwórcy. Jechał wzdłuż brzegu rzeki (rzeka – to nurt światła mądrości. Brzeg, „Safa” od słowa „brzeg, granica”.
To znaczy, Rabin Elazar osiągnął szczyt mądrości). On przebywał w wielkiej radości. Jego opinia o sobie była nieprzyjemna, ponieważ dużo uczył się Tory. Spotkał jednego człowieka, niezmiernie brzydkiego (to znaczy, zobaczył swoje prawdziwe właściwości). Powiedział mu: „Pokój z Tobą, Rebe!” Rabin Elazar nie odpowiedział mu pozdrowieniem, a powiedział: „Jak straszny jest ten człowiek w swojej brzydocie! Czy wszyscy w twoim mieście są tacy brzydcy jak ty?” Odpowiedział mu ten mężczyzna: „Nie wiem. Ale zwróć się do Tego, który mnie stworzył. Jemu powiedz, jakie okropne kli (naczynie) On stworzył. I zobaczył Rabin Elazar, że zgrzeszył i zszedł z osła…”
I z powiedzianego zrozum, że ze względu na to, iż tak wiele uczył się Tory, był godzien zobaczyć prawdę:, jaka naprawdę jest faktyczna odległość między nim a Stwórcą – miarę swojej bliskości do Niego i oddalenia. Dlatego powiedziano, że jego opinia na swój temat była straszna – przecież on widział całą swoją dumę, cały swój egoizm. I dlatego stał się godny zobaczyć prawdę - że on jest najokropniejszym człowiekiem na świecie w swojej egoistycznej brzydocie. Jak on to osiągnął. Przez to, że wiele uczył się Tory!
Ale jak będzie w stanie połączyć się ze Stwórcą, skoro jest tak okropny (egoistyczny), to znaczy absolutnie odwrotny do Stwórcy? Dlatego zapytał, czy wszyscy są tacy jak on? Czy tylko on jeden jest taki okropny, absolutny egoista?
Odpowiedź brzmiała: „Nie wiem”. To znaczy, oni nie wiedzą, bo nie czują. A dlaczego nie czują? Dlatego, że nie widzą prawdy, przecież niewystarczająco uczyli się Tory, aby ujawniła im prawdę.
Dlatego odpowiedział mu Eliasz: „Zwróć się do Tego, który mnie stworzył”. Ponieważ człowiek zobaczył, że nie może wydostać się ze swojego stanu, ujawnił mu się prorok Eliasz i powiedział: „ Zwróć się do Tego, który mnie stworzył”. Skoro Stwórca stworzył w tobie ten cały okropny egoizm, to On dokładnie wie, jak z tym kelim osiągnąć idealny cel. Dlatego nie martw się, idź do przodu a osiągniesz sukces!
Ułyszałem 5 lutego 1944
Powiedziano: „Zbliż je (swoje życzenie) do życzenia Stwórcy”. Ale jak? Zmuszając je, póki nie powie „Pragnę”. A także należy zrozumieć, dlaczego się modlimy: „Niech będzie życzenie na górze…”? Przecież powiedziano: „Bardziej niż cielę chce ssać, krowa chce karmić”. Ale wtedy nie jest jasne – dlaczego mamy modlić się, żeby Stwórca miał życzenie?
Wiadomym jest, że aby przyciągnąć światło z góry, najpierw musi być pragnienie z dołu (itaruta de letata). Ale, dlaczego potrzebne jest najpierw pragnienie z dołu? O które modlimy się: „Niech będzie pragnienie na górze…”Czyli my sami musimy pobudzić pragnienie u góry, aby nas obdarzać. Czyli, to nie wystarczy, że mamy chęć otrzymywania, ale jeszcze u góry powinno być dobre pragnienie, Dającego – dać.
Mimo, że Stwórca od początku ma pragnienie obdarzać swoje stworzenia, oczekuje On naszego pragnienia, które przebudziłoby Jego pragnienie. Bo jeśli nie możemy Go budzić, to znak, że nie jesteśmy gotowi przyjąć, a nasze pragnienie nie jest prawdziwe i doskonałe. Dlatego właśnie modląc się: „Niech będzie potrzeba na górze…” dochodzimy do tego, że wzmacnia się w nas prawdziwe pragnienie, gotowe na otrzymanie wyższego światła.
Jednak należy zauważyć, że wszystkie nasze działania, zarówno złe, jak i dobre, schodzą z góry (tak zwane „indywidualne zarządzanie”), kiedy wszystko czyni Stwórca. A równocześnie należy żałować swych złych czynów, pomimo że one również pochodzą od Niego.
Natomiast rozum wymaga, aby w takim wypadku nie żałować, a należy usprawiedliwiać działania Stwórcy wysyłającego nam chęci robienia przewinień. Ale mimo wszystko, niezbędnym jest czynić odwrotnie i żałować, że Stwórca nie dał nam chęci czynienia dobra. Oczywiście, że to jest kara, bo nie jesteśmy godni służyć Jemu.
Ale jeśli wszystko schodzi z góry, to jak możemy mówić, że jesteśmy niegodni – przecież od nas nie zależy ani jeden nasz czyn. W związku z tym, dają nam złe myśli i pragnienia oddalające nas od Stwórcy i od pracy duchowej, i sugerujące, że nie jesteśmy godni zajmować się nią. I w odpowiedzi rodzi się modlitwa, która jest naprawą, abyśmy stali się godni i nadający się otrzymać pracę dla Stwórcy.
Stąd możemy zrozumieć, dlaczego możemy modlić się o uniknięcie nieszczęść. Mimo, że nieszczęścia pochodzą z góry, od Stwórcy, z powodu kary, a kara sama w sobie – to naprawa. Ponieważ istnieje prawo: kara jest naprawą. Ale jeśli tak, to jak możemy modlić się do Stwórcy, aby anulował naszą naprawę, jak powiedziano: „Nie należy tak bardzo bić go, bo inaczej poniżony będzie brat twój, w oczach twoich”! ( Dwarim)
Jednak trzeba wiedzieć, że modlitwa naprawia człowieka o wiele skuteczniej, niż kara. I dlatego, jeśli człowiek modli się zamiast otrzymania kary, to zatrzymuje karę i cierpienie, które ustępują miejsce modlitwie naprawiającej jego ciało - to znaczy pragnienie.
Dlatego powiedzieli mędrcy: „Gdy stał się godny - naprawia się drogą Tory. A gdy nie stał się godny - naprawia się drogą cierpienia”. Ale droga Tory jest bardziej skuteczna, niż droga cierpienia i przynosi większe duchowe zyski, dlatego że pragnienia (kelim), które trzeba naprawić do otrzymania wyższego światła, odkrywają się szybciej i szerzej na skutek, czego człowiek łączy się ze Stwórcą.
I o tym powiedziano: „Zmuszając je, dopóki nie powie: „Pragnę”. To znaczy, Stwórca mówi: „Pragnę działania człowieka”.
O modlitwie zaś powiedziano, że Stwórca pragnie modlitwy prawych ludzi. Przecież modlitwa naprawia pragnienia, w które później Stwórca może wlać wyższe światło, ponieważ są gotowi otrzymać największą rozkosz.
Usłyszałem w 4-ty półświąteczny dzień Sukot
Radość - jest wskaźnikiem dobrych działań:, jeżeli czyny są dobre, to znaczy święte, nie ze względu na siebie, a tylko ze względu na Stwórcę - to one dają radość i szczęście.
Ale jest również nieczysta siła, klipa. I, żeby określić, czy to pragnienie jest czyste, czy nieczyste (święte, altruistyczne lub ziemskie, egoistyczne), niezbędna jest analiza w rozumie, „w wiedzy”: w czystym pragnieniu jest rozum, a w nieczystym go nie ma. Dlatego, że o nieczystej sile powiedziano: „Inny bóg jest bezpłodny i nie przynosi plonów”. Dlatego, kiedy przychodzi do człowieka radość, on powinien zagłębić się w Torę, żeby objawiła mu się mądrość, opinia i wiedza Tory.
Należy też wiedzieć, że radość jest świeceniem z góry, które objawia się na prośbę (Мa’N) człowieka o możliwość dobrego działania. Stwórca zawsze ocenia człowieka po tym celu, który on teraz pragnie osiągnąć. Dlatego, jeżeli człowiek przyjmuje wolę Stwórcy na zawsze, natychmiast w odpowiedzi na tę decyzję i pragnienie świeci mu Wyższe Światło. Przecież natura Wyższego Światła jest wieczna i stała i ono może świecić tylko wtedy, kiedy człowiek stale posiada dobrą wolę.
I chociaż Stwórca wie, że człowiek w następnej chwili upadnie ze swojego duchowego stopnia, On jednak sądzi go według tej decyzji, którą obecnie przyjął człowiek na siebie. I jeżeli człowiek postanowił przyjąć na siebie całkowicie i na zawsze władzę Stwórcy we wszystkich swoich pragnieniach, (które odczuwa w sobie w tej chwili), to jest uważane za doskonałość.
Ale jeżeli człowiek, przyjmując władzę Stwórcy, nie pragnie pozostać pod nią na zawsze, takie działanie i zamiar nie są uważane za doskonałe i nie może Wyższe Światło w nich świecić. Przecież Wyższe Światło jest doskonałe, wieczne, stałe i nigdy się nie zmienia, podczas gdy człowiek pragnie, żeby nawet ten obecny stan, w którym on teraz się znajduje, nie trwał wiecznie.
Usłyszałem 13 Adara (23 lutego 1948)
... I odrzekł Mojżesz: „Ale oni mi nie uwierzą…”. I przemówił do niego Stwórca:, „Co to jest w twojej dłoni?”. I odpowiedział: „Laska”. I powiedział Stwórca: „Rzuć ją na ziemię”. I rzucił, a ona zamieniła się w węża. I uciekł Mojżesz od niego (Szmot 4).
Istnieją tylko dwa stany: albo świętość (czystość, obdarzanie, „ze względu na Stwórcę”), albo nieczysta siła, sitra achra (egoizm, „ze względu na siebie”). I nie ma stanu pośredniego pomiędzy nimi, i ta właśnie Laska zamienia się w węża, jeżeli rzucają ją na ziemię. I żeby to zrozumieć, musimy najpierw zrozumieć, co powiedzieli mędrcy, że Szhina (ukazanie się Stwórcy) zstępuje na „drzewa i kamienie”, co oznacza, że objawia się właśnie w prostych i skromnych pragnieniach, które uważane są w oczach człowieka za nieważne.
Dlatego Stwórca zapytał Mojżesza: „Co to jest w twojej dłoni?”. „Ręka”- oznacza osiągnięcie, ponieważ trzymać w rękach – to znaczy osiągnąć i otrzymać. I odpowiedział: „Laska” (w języku hebrajskim: mate). Oznacza to, że wszystkie jego osiągnięcia są zbudowane na rzeczach małych (hebr. mata) według swojego znaczenia i ważności – to znaczy, na „wierze ponad wiedzą”. Przecież wiara w oczach zwykłego człowieka jest czymś nieważnym i małym. On szanuje wszystko, co jest oparte na wiedzy i faktach, czyli w oczach człowieka, ważna jest „wiara w wiedzy”.
Jeśli zaś rozum ludzki nie jest w stanie czegoś pojąć, albo pojmowane jest sprzeczne z jego rozumieniem, to on powinien powiedzieć, że wiara jest dla niego ważniejsza i wyższa od jego wiedzy, zrozumienia i świadomości. Okazuje się, że tym on pomniejsza znaczenia swojego rozumu i mówi, że jeżeli jego pojęcia są sprzeczne z drogą Stwórcy, to wiara dla niego jest ważniejsza, wyższa od wiedzy. Dlatego że wszystko, co jest sprzeczne z drogą Stwórcy, nic nie jest warte, nie ma żadnej wartości w jego oczach, jak powiedziano: „Oczy mają - ale nie zobaczą, uszy mają - ale nie usłyszą”.
Oznacza to, że człowiek unieważnia wszystko, co widzi i słyszy, wszystko, co nie jest zgodne z drogą Stwórcy. I to się nazywa, że idzie „wiarą ponad wiedzę”. Ale w oczach człowieka wygląda to, jako małe, nieważne, niedojrzały stan. Natomiast Stwórca nie uznaje wiary, jako nieistotny stan. To tylko człowiekowi, który nie ma innej możliwości, i zobowiązany jest do poruszania się drogą wiary, wiara wydaje się nieistotna. Jednak Stwórca mógłby wynieść Swoją Boską obecność (Swoją Szhinę) nie na drzewa i kamienie. Jednak wybrał za osnowę właśnie drogę „wiary wbrew wiedzy”, dlatego że to najlepsze jest dla ścieżki duchowej. Dlatego dla Stwórcy wiara nie jest bez znaczenia, a odwrotnie, właśnie ta droga ma liczne zalety. Ale stworzenia uważają to za nieistotne.
A, jeżeli człowiek rzuca na ziemię Laskę i pragnie pracować z wyższym od siebie, i bardziej ważnym, to jest wewnątrz wiedzy i ignoruje tę drogę powyżej wiedzy, dlatego że ta praca wydaje mu się nieważna, to natychmiast z Tory i jego pracy wychodzi wąż, ucieleśnienie pierwotnego Węża. Dlatego powiedziano: „Każdemu dumnemu mówi Stwórca: nie możemy być razem”. Powodem tego jest to, że Szhina znajduje się „na drzewach i kamieniach” (znajduje się w nieważnej dla człowieka: wierze, oddaniu i prostocie). Dlatego, jeżeli człowiek rzuca na ziemię Laskę i podnosi się do pracy z wyższą właściwością, to jest to pycha, to jest Wąż. I nie ma niczego innego, oprócz Laski – świętości, lub Węża - nieczystości, dlatego że cała Tora i praca, jeżeli są nieważne w oczach człowieka, to stają się Wężem.
Ale wiadomo, że w nieczystej sile nie ma światła, dlatego i w materialnym nic nie ma w egoizmie, oprócz pragnienia, nieotrzymującego żadnego napełnienia. Egoistyczne pragnienia zawsze pozostają nienapełnione. Dlatego otrzymujący 100, pragnie 200, itd., i „umiera człowiek nie osiągnąwszy nawet połowy upragnionego”, co wywodzi się z wyższych korzeni. Korzeniem nieczystej siły, klipy, jest pragnienie otrzymywać przyjemność. Przez 6000 lat (okres naprawy), tych pragnień nie da się naprawić tak, aby można było otrzymać w nie światło, i dlatego na nich został uczyniony zakaz Pierwszego skrócenia (C’A).
Ponieważ te pragnienia nie są napełnione, one kuszą, namawiają człowieka, aby przyciągnął światło do ich poziomu. I wówczas całą siłę życiową, całe światło, które człowiek otrzymuje za swoją pracę w obdarzaniu od czystej strony, zabierają nieczyste (egoistyczne) pragnienia. Na skutek tego uzyskują władzę nad człowiekiem poprzez to, że sycą go tym stanem, nie dając się mu z niego wydostać. Z powodu władzy tej klipy nad sobą, człowiek nie jest w stanie iść naprzód, dlatego że nie ma on potrzeby wznieść się ponad swój obecny stan. A ponieważ nie ma pragnienia, to nie może poruszać się, nie może uczynić nawet najmniejszego ruchu.
W takim przypadku nie jest w stanie zorientować się, czy idzie w kierunku świętości, czy w odwrotną stronę, dlatego że siła nieczysta daje mu coraz więcej sił do pracy. Przecież teraz on się znajduje „wewnątrz wiedzy”, pracuje w rozumie, i nie uważa swojej pracy za małą i nieistotną. Dlatego człowiek może pozostać w niewoli nieczystej siły na zawsze.
Ale, żeby wyzwolić człowieka spod władzy nieczystej siły - Stwórca stworzył specjalną naprawę. Taką, że jeśli człowiek porzuca stan „Laski”, to natychmiast wpada w stan „Węża”, i w tym stanie nic mu się nie udaje. I nie może pokonać tego stanu i pozostaje mu tylko znowu wejść na drogę wiary (małych, nieważnych stanów, Laski).
Okazuje się, że niepowodzenia same ponownie prowadzą człowieka do przyjęcia na siebie pracy, na coraz to nowych stopniach „wiary ponad wiedzą”. Dlatego Mojżesz powiedział: „Ale oni mi nie uwierzą” - czyli nie życzą sobie przyjąć drogi wiary ponad wiedzą. Ale Stwórca mu odpowiedział: „Co to jest w twojej dłoni?” – „Laska” – „Rzuć ją na ziemię” - i natychmiast laska zamieniła się w węża. To znaczy, że między Laską a wężem nie ma żadnego pośredniego stanu. A to, dlatego, żeby człowiek mógł dokładnie wiedzieć, w jakim stanie on się znajduje - czy w świętym, czy w nieczystym.
Okazuje się, że nie ma innej drogi, niż przyjęcie na siebie drogi wiary ponad wiedzę, nazywanej Laską. A Laska ta powinna być w dłoni, i nie wolno rzucać jej na ziemię. Dlatego powiedziano: „I rozkwitła Laska Aarona” – przecież cały rozkwit, którego stał się godzien w pracy ze względu na Stwórcę, był właśnie na podstawie Laski Aarona. I to jest, dlatego, żeby służyło nam, jako znak - czy człowiek idzie właściwą drogą, czy nie. Jest to możliwością poznania, jaka jest osnowa jego duchowej pracy: powyżej, czy poniżej wiedzy. Jeżeli osnową jego jest Laska, to on znajduje się na drodze naprawy i świętości, a jeśli osnowa jego jest wewnątrz wiedzy, to nie będzie w stanie osiągnąć świętości.
Ale w samej pracy, czyli w jego Torze i modlitwie, nie ma żadnego znaku - czy pracuje on ze względu na Stwórcę, czy ze względu na siebie. A co więcej, jeżeli jego osnowa jest wewnątrz wiedzy, to znaczy praca oparta jest na wiedzy i otrzymywaniu, to ciało (pragnienie) daje mu siły do pracy, i może uczyć się oraz modlić z ogromną gorliwością i wytrwałością, przecież pracuje zgodnie z rozumem.
Natomiast, jeżeli człowiek idzie drogą naprawy (świętości), która opiera się na wierze i darowaniu, to potrzebuje on dużego, specjalnego przygotowania, żeby świętość mu świeciła. A po prostu tak, bez przygotowania, jego ciało nie da mu sił do pracy. I niezbędnym jest stale przykładać wysiłki, przecież jego natura - to otrzymywanie przyjemności i otrzymywanie wewnątrz wiedzy.
Dlatego, jeżeli jego praca oparta jest na materialnej osnowie (ze względu na siebie), on nigdy nie ma z nią żadnej trudności. Ale jeżeli osnową jego pracy jest obdarzanie i powyżej rozumu (wiedzy), on stale powinien przykładać wysiłki, żeby nie upaść w pracę ze względu na siebie, opartą na otrzymywaniu, a nie na obdarzaniu.
I ani na chwilę on nie może zapominać o tym niebezpieczeństwie - inaczej natychmiast wpada w korzeń pragnień materialnej korzyści (ze względu na siebie) nazywany "proch i popiół", jak powiedziano: „Gdyż prochem jesteś i w proch się obrócisz” (Bereszit 3:19). Tak się stało po grzechu Drzewa Poznania.
Człowiek ma możliwość analizy i kontrolowania, czy porusza się dobrą drogą świętości (obdarzania), czy odwrotnie: „Inna siła, inny bóg jest bezpłodny i nie przynosi owoców”. Ten znak daje nam Księga Zohar. To właśnie na podstawie wiary, zwanej Laską, człowiek jest godny pomnażania owoców swojej pracy w Torze. Dlatego powiedziano: „Rozkwitła Laska Aarona”, co jawnie wskazuje na to, że kwitnienie i rodzenie owoców przychodzi właśnie na drodze Laski.
Każdego dnia, kiedy człowiek wstaje ze swojego łóżka, myje się i oczyszcza swoje ciało z nieczystości, tak też powinien oczyszczać się z nieczystości duchowych, od klipot, czyli sprawdzać siebie, czy doskonała jest jego droga Laski. I taki sprawdzian powinien robić stale.
A jeśli on tylko na moment oderwie się od tej analizy - natychmiast wpada we władzę nieczystych sił (sitra achra), nazywanych „pragnieniami rozkoszować się ze względu na siebie”, i natychmiast staje się ich niewolnikiem. Przecież zgodnie z zasadą: „Światło tworzy kli” - na ile człowiek pracuje w celu otrzymywania dla siebie, na tyle niezbędne staje się dla niego dążenie tylko do otrzymywania dla siebie, i oddala się od obdarzania.
Stąd można zrozumieć to, co powiedzieli mędrcy: „Bądź bardzo-bardzo pokorny”. I dlaczego tak donośnie powiedziano: „bardzo-bardzo”? Rzecz w tym, że człowiek staje się zależny od otoczenia w otrzymywaniu od nich honorów, szacunku i aprobaty. I nawet, jeśli na początku on to otrzymuje nie ze względu na otrzymywanie przyjemności, a na przykład, „ze względu na szacunek dla Tory”, i on utwierdzony jest w tym, że nie potrzebuje on poważania, i dlatego może przyjmować poważanie, ponieważ nie dla siebie je otrzymuje, to mimo to nie wolno przyjmować poważania z tego powodu, że "światło tworzy kli".
Dlatego natychmiast, gdy otrzymał poważanie, już zaczyna go pragnąć, to znaczy już znajduje się we władzy poważania. I bardzo ciężko uwolnić się od poważania. Wskutek tego, człowiek oddala się od Stwórcy i trudno mu pochylić się przed Stwórcą. A przecież, żeby osiągnąć połączenie ze Stwórcą, człowiek powinien całkowicie anulować się (wszystkie swoje osobiste pragnienia) przed Stwórcą. Dlatego powiedziano „bardzo-bardzo”, gdzie pierwsze „bardzo” oznacza, – że nie można odbierać honorów dla własnej przyjemności. A drugie „bardzo”, dlatego dodano, że nawet, jeśli nie dla siebie, wszystko jedno, zabronione jest otrzymywanie honorów.
Usłyszałem 1-szego dnia tygodnia Tecave (14 lutego 1943)
Jeżeli człowiek podejmuje się duchowej pracy dla nagrody, to jego stosunek do pracy dzieli się na dwie części:
- działanie, nosi nazwę „przykazanie”,
- intencja otrzymywania za nią nagrody nazywa się grzechem, dlatego że zmienia działanie ze świętości w nieczystość.
A ponieważ cała osnowa i przyczyna tej pracy jest w wynagrodzeniu, i tylko stamtąd otrzymuje on wszystkie siły, to przykazanie to – jest „spowodowane”, ponieważ powód, który skłonił człowieka do wykonania Przykazania jest grzechem. Dlatego, to przykazanie nosi nazwę - „Przykazanie spowodowane przez grzech” - gdyż doprowadza do niego grzech, czyli wyłącznie, pragnienie otrzymania nagrody.
I dlatego, aby uniknąć tego, człowiek powinien pracować tylko nad powiększeniem chwały i wielkości Stwórcy, co nazywa się pracą nad wzniesieniem Szhiny z popiołu.
Zbiór wszystkich dusz - nazywa się Szhina, która otrzymuje całe światło od Stwórcy i rozdziela je duszom. Podział i przekazywanie światła duszom odbywa się poprzez scalenie Stwórcy i Szhiny, kiedy światło schodzi do dusz. Lecz jeżeli nie ma scalenia, to nie ma zejścia światła do dusz.
Ponieważ Stwórca chciał obdarzać stworzenia, myślał o przyjemności i o chęci radowania się, przecież niemożliwe jest jedno bez drugiego. I przygotował to w potencjale, żeby następnie, rodzili się i rozwinęli ci, którzy mogą otrzymać to w rzeczywistości. W potencjale odbiorcą tego całego światła jest Szhina, ponieważ plan Stwórcy jest doskonały i nie wymaga działania.
Usłyszałem 9 Nisana (18 kwietnia 1948)
Powiedziano: „Bardzo burzliwie i trudno jest obok Stwórcy” (Psalm 50). I wyjaśniają mędrcy, że tu w przenośni mówi się, że „Wokół Stwórcy jest mnóstwo włosów” (inna interpretacja tych samych słów), dlatego że Stwórca jest wymagający w stosunku do sprawiedliwych na grubość włosa. I oni sami pytają: „Dlaczego tak jest? Czym sprawiedliwi zasłużyli sobie na taką karę? Przecież oni są sprawiedliwi!”
Chodzi o to, że wszystkie ograniczenia we wszechświecie, w światach – wszystkie one są tylko w odniesieniu do stworzeń, to jest ze względu na to, że poznający czyni na siebie ograniczenie i skrócenie, pozostając wówczas na dole. I Stwórca zgadza się ze wszystkim, co czyni poznający i w tym zakresie schodzi światło w dół. Dlatego niższy swoją mową, myślami i czynami sprowadza emanację i potok światła z góry.
I z tego wynika, że jeśli człowiek uważa, że wyłączenie się na chwilę od myśli o połączeniu ze Stwórcą jest równoznaczne z największym grzechem, to Stwórca również zgadza się z tym i wtedy rzeczywiście jest to traktowane, jakby popełnił on największy grzech. W rezultacie, okazuje się, że sprawiedliwy ustala sam, jak wymagający będzie Stwórca w stosunku do niego, aż na „grubość włosa”, i jak niższy ustali, tak przyjmuje Stwórca.
A jeżeli człowiek nie odczuwa najmniejszego zakazu, jako najsurowszego, wtedy i z góry nie przywiązują znaczenia do drobnych grzechów z nim związanych, nie traktują ich, jak wielkich grzechów. Okazuje się, że z takim człowiekiem Stwórca obchodzi się jak z małym dzieckiem, uważając, że jego przykazania są małe i występki małe. Przecież i jedne, i drugie mierzone są jedną wagą. I taki człowiek jest uważany za małego.
Ten zaś, kto czepia się nawet małych swoich czynów, i chce, żeby Stwórca też skrupulatnie odnosił się do niego, aż na „grubość włosa” – ten uważany jest za wielkiego człowieka, i wszystkie jego przykazania, jak i grzechy są wielkie. I w miarę odczuwanej radości w trakcie wykonywania przykazań, z tą samą siłą odczuwa cierpienie popełniając grzech.
I historia mówi o tym, jak żył człowiek w jakimś królestwie. Popełnił on wykroczenie w stosunku do króla, za co był skazany na 20 lat przymusowej pracy w odległym miejscu, z dala od swego kraju. I natychmiast wykonali wyrok i wywieźli go tam na koniec świata. I znalazł on tam ludzi takich samych jak on. Stało się, że zachorował i stracił pamięć i zapomniał, że ma żonę i dzieci, bliskich przyjaciół i znajomych. I wydaje mu się, że na całym świecie nie ma niczego innego, oprócz tego opuszczonego miejsca i żyjących tam ludzi, i to jest jego ojczyzna.
Okazuje się, że cała wizja jego świata, oparta jest na jego odczuciach i nie jest w stanie wyobrazić sobie nawet innego stanu i żyje teraz wyłącznie według obecnej wiedzy i odczuć. W tym dalekim kraju nauczyli go prawa, żeby nie naruszał go ponownie i mógł uchronić się przed wszystkimi przestępstwami, i wiedział, jak naprawić czyn, którego się dopuścił, w celu uwolnienia go stamtąd. I ucząc się prawa króla, odkrył prawo, które mówi, że jeżeli człowiek popełni jakiś grzech, to wysyłają go w odległe miejsce, odcięte od świata.
I przerażony był taką surową karą, oburzając się okrucieństwem sądu. Ale nie przyszło mu do głowy, że sam naruszył prawo króla, skazany przez surowy sąd, a wyrok został już wykonany. A ze względu na chorobę niepamięci, ani razu nie poczuł swojego prawdziwego stanu.
I w tym sensie powiedziano, że „bardzo trudno jest obok Stwórcy” („wokół Stwórcy jest wiele włosów”), to znaczy człowiek powinien sam przed sobą rozliczyć się za każdy swój krok, przecież, to on sam naruszył prawo Króla i dlatego został wygnany z wyższego świata.
A z tego powodu, że wykonuje teraz dobre uczynki (dla Stwórcy), zaczyna wracać mu pamięć i zaczyna odczuwać, jak daleko w rzeczywistości jest od swego prawdziwego świata. I dlatego zaczyna się naprawiać, dopóki nie wyprowadzą go z wygnania i nie wrócą na swoje miejsce. Te odczucia pojawiają się w człowieku, właśnie wskutek jego pracy, kiedy czuje, jak bardzo oddalił się od swojego Źródła i korzenia, aż nie stanie się godny całkowitego powrotu do swojego korzenia, to znaczy całkowitego i wiecznego połączenia ze Stwórcą.
Usłyszano 19 Adar I (29 lutego 1948r.)
„Pada i prowokuje – wstaje i obwinia”. Człowiek stale musi sprawdzać siebie, czy Tora i wewnętrzna praca nie prowadzi go w głęboką przepaść. Przecież poziom człowieka jest mierzony jego stopieniem się ze Stwórcą, to znaczy miarą anulowania swojego „Ja” przed Stwórcą, kiedy ignoruje on miłość do siebie, i pragnie całkowicie anulować swoje ”Ja”. Jeżeli, zaś człowiek pracuje z powodu egoistycznego otrzymywania, to w miarę pracy on rośnie w swoich oczach i czuje się osobą umocnioną i niezależną, i już trudno mu anulować się przed Stwórcą.
Natomiast, jeśli człowiek pracuje w celu obdarzania to, gdy zakończy pracę, to znaczy naprawi pragnienia otrzymywania, które są w korzeniu jego duszy, to niczego więcej nie ma do zrobienia na tym świecie.
W związku z tym, tylko na tym punkcie powinna być skupiona cała uwaga i myśli człowieka.
Oznaką prawdziwej drogi jest to, czy człowiek widzi, że jest w stanie „pada i prowokuje”, czyli cała jego praca jest w upadku. Wówczas człowiek wpada pod władzę nieczystych pragnień i „podnosi się i obwinia”, czyli czuje się na wzniesieniu i obwinia innych.
Lecz ten, kto pracuje nad oczyszczeniem siebie od zła, nie może obwiniać innych, a zawsze obwinia siebie. Innych zaś widzi na wyższym poziomie, niż odczuwa samego siebie.
Usłyszałem pod koniec Szabatu (1938 r.)
Powiedziano: „Pożyczajcie, a Ja zwrócę”. Celem stworzenia jest Szabatowe światło, które powinno napełnić stworzenia. Ten cel stworzenia osiąga się wykonywaniem Tory, przykazań i dobrych uczynków. Całkowitą naprawą (Gmar Tikkun) nazywa się stan, kiedy światło ujawnia się w pełni na prośby z dołu (itaruta de-letata), czyli właśnie poprzez wykonywanie Tory i Przykazań.
Podczas, gdy przed osiągnięciem stanu pełnej naprawy również jest stan Szabatu, nazywany „podobny do przyszłego świata” (mi ejn olam aba), kiedy światło Szabatu świeci tak, w każdym szczególe, jak też ogólnie. I to światło zstępuje bez poprzedzającego wysiłku z dołu od dusz. A dusze następnie zwracają swój dług, czyli przykładają niezbędny wysiłek, jaki powinny były przyłożyć wcześniej, zanim stały się godne tego doskonałego światła.
Dlatego powiedziano: „Pożyczajcie” - otrzymacie światło Szabatu teraz, nie bezpośrednio, a na kredyt, „a Ja za nie zapłacę”. Stwórca ujawnia to Szabatowe światło, jedynie, kiedy Izrael pożycza, czyli pragnie je otrzymać, chociaż jeszcze nie stał się godny, a jednak w ten sposób (nie bezpośrednio) może otrzymać.
Usłyszano w tygodniu Vayechi, 14 Tevet (27 grudnia 1947) na porannym posiłku
Od lo liszma (ze względu na siebie) przychodzą do liszma (ze względu na Stwórcę). Jeśli uważnie przyjrzymy się, to zobaczymy, że okres duchowej pracy, kiedy człowiek jeszcze pracuje z zamiarem "ze względu na siebie", jest o wiele bardziej istotny, ponieważ łatwiej w nim jest połączyć swoje działania ze Stwórcą. Przecież w liszma człowiek mówi, że dokonuje to dobre działanie, ponieważ pracuje w całości ze względu na Stwórcę i wszystkie jego działania są "ze względu na Stwórcę". Wynika z tego, że on jest panem swoich czynów.
Natomiast, w przypadku podejmowania pracy duchowej "lo liszma", z zamiarem "ze względu na siebie", to nie wykonuje on dobrego czynu ze względu na Stwórcę. Dlatego nie może zwrócić się do Stwórcy z pretensjami, że należy mu się wynagrodzenie. Okazuje się, że Stwórca nie jest w jego oczach dłużnikiem.
Ale dlaczego człowiek zrobił dobry uczynek? Tylko, dlatego, że Stwórca dał mu możliwość, aby pragnienia egoistyczne zobowiązały człowieka to zrobić.
Na przykład, jeśli ludzie przyszli do jego domu, a on wstydzi się siedzieć bezczynnie, to bierze książkę i pokazuje, że studiuje Torę. Okazuje się, że uczy się Tory nie "ze względu na Stwórcę" nie, dlatego że On zobowiązał nas uczyć się jej, nie z powodu wypełnienia przykazania, żeby przypodobać się Stwórcy - a żeby przypodobać się gościom.
Ale jak można w takim razie żądać od Stwórcy wynagrodzenia za studiowanie Tory, którą zajmował się z powodu gości? Okazuje się, że Stwórca nie staje się jego dłużnikiem, a może on żądać wynagrodzenia od gości, aby szanowali go za to, że studiuje Torę. Ale w żadnym wypadku nie może wymagać tego od Stwórcy.
A kiedy analizuje swoje działania i mówi, że w końcu zajmuje się Torą, i odrzuca powód, z jakiego to robił, to znaczy gości, i mówi, że od tej chwili on zajmuje się tylko ze względu na Stwórcę, to natychmiast powinien powiedzieć, że wszystko przychodzi z góry i Stwórca zażyczył sobie naprawić go, żeby zajmował się Torą i dał mu prawdziwy powód zajęcia.
Ale skoro nie jest godny przyjąć prawdę, Stwórca wysyła mu fałszywą przyczynę, żeby z pomocą tej fałszywej przyczyny zajmował się Torą. Okazuje się, że wszystko czyni Stwórca, a nie człowiek. Dlatego zobowiązany jest wychwalać Stwórcę, który nawet w takich niskich stanach nie pozostawia go, lecz daje mu siły i energię do tego, żeby pragnął zajmować się Torą.
I jeśli człowiek uważnie przypatruje się temu, co się z nim dzieje, to stwierdza, że Stwórca – jest Jedynym, który działa, jak powiedziano: "On Jeden dokonuje i będzie dokonywał wszystkich działań", a człowiek swoimi dobrymi uczynkami nie dokonuje żadnych czynów. Przecież, chociaż on i wykonuje przykazanie, ale robi to nie z powodu przykazania, a z powodu innej, obcej przyczyny. Ale prawda jest taka, że Stwórca jest prawdziwą przyczyną, wywołującą wszystkie działania człowieka. Jednak Stwórca ubiera się dla człowieka w różne odzienia, ale nie w przykazaniu – z powodu strachu lub miłości do czegoś innego, niż do Stwórcy.
Okazuje się, że w stanie lo liszma (gdy nie działa ze względu na Stwórcę) łatwiej odnieść do Stwórcy swoje dobre działania, mówiąc, że to Stwórca dokonuje dobrych czynów, a nie sam człowiek. Przecież człowiek nie chciał dokonywać tych działań z powodu przykazania, a tylko z innej przyczyny.
Natomiast w stanie liszma człowiek wie, że pracuje z powodu przykazania, to znaczy sam chciał wykonać Przykazanie. Nie, dlatego że Stwórca dał mu pragnienie w sercu, żeby wykonać to Przykazanie, a dlatego że sam tak wybrał. Prawda jest taka, że wszystko czyni Stwórca, ale nie można osiągnąć stopnia osobistej kontroli, zanim człowiek nie osiągnie stopnia kontroli „nagrodą i karą”.
Usłyszałem 29 Teveta (18 stycznia 1942) w Jerozolimie
Powiedziano: "Ukryte - Stwórcy naszemu, a ujawnione - nam i dzieciom naszym na wieczność, żebyśmy wykonywali powiedziane w Torze". Dlaczego powiedziano: "Ukryte - Stwórcy"? Czy ukryte oznacza niepoznawalne przez nas, a ujawnione oznacza poznane przez nas? Jednak widzimy, że są znający ukrytą część Tory, a są i nieznający ujawnionej jej części. Nie miało się przecież na myśli, że znających ujawnioną część jest więcej, niż pojmujących ukrytą (myśleć tak - oznacza domyślać się na własną rękę).
W naszym świecie istnieją działania dostępne dla wszystkich, których dokonać każdy może, a istnieją takie, które odbywają się, ale człowiek nie może w nie ingerować - tylko jakaś niewidoczna siła działa wewnątrz i przeprowadza działanie.
Na przykład, mędrcy powiedzieli: "Troje tworzy człowieka: Stwórca, ojciec i matka". Ujawnione nam przykazanie - to "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się", wypełniane przez rodziców i jeśli oni postępują właściwie, Stwórca daje zarodkowi duszę. Oznacza to, że rodzice dokonują jawnej części, ponieważ tylko jawne, znane działanie oni są w stanie zrobić. A ukryta część polega na przekazywaniu zarodkowi duszy, w czym rodzice nie są w stanie uczestniczyć, i tylko Stwórca to czyni.
Również przy wykonywaniu przykazań robimy tylko ujawnioną ich część, gdyż tylko to jesteśmy w stanie zrobić - czyli zajmować się Torą, "wykonując Jego zalecenia". Ale ukrytą częścią, duszą tych działań, człowiek nie jest w stanie kierować. I dlatego podczas wykonywania przykazania, należy modlić się do Stwórcy, aby spełnił swoją ukrytą część, czyli dał duszę naszemu działaniu. Działanie nosi nazwę "Świeca przykazania", ale świecę należy zapalić "Światłem Tory", od czego też uaktywnia się w działaniu jego dusza. Jak widać na przykładzie zarodka, w którego stworzeniu bierze udział troje.
Dlatego powiedziano: "Ujawniona część jest dla nas ", czyli musimy robić wszystko, co tylko w naszych siłach, i tylko w tym możemy działać. Ale poznać duszę i uzyskać życiowe siły – zależne jest tylko od Stwórcy. Nazywa się to: "Ukryta część - Stwórcy naszemu", to znaczy Stwórca zapewnia nas, że jeżeli wykonamy działanie, które jest nam ujawnione w warunkach wypełniania Tory i przykazań w jawnej części, to do tego działania Stwórca da duszę.
Podczas, gdy zanim staniemy się godni ukrytej części duszy - jawna część, działanie, podobne jest do martwego ciała. Czyli głównym jest - stać się godnym ukrytej części, która jest w rękach Stwórcy.
Usłyszałem podczas posiłku w przeddzień święta Szawuot (1948)
Darowanie Tory, które odbyło się u stóp góry Synaj, nie oznacza, że kiedyś to jeden raz została wręczona Tora i więcej już nie będzie wręczana. W duchowym nic nie znika, przecież duchowe to kategoria wieczna i ciągła. Ale tylko, dlatego że z punktu widzenia Obdarzającego nie kwalifikujemy się do otrzymania Tory, mówimy, że jej darowania zaprzestano z góry.
Natomiast w czasie wręczenia Tory u stóp góry Synaj, cały naród Izraela był gotów do jej otrzymania, jak powiedziano: „I zebrali się u stóp góry, jako jeden człowiek z jednym sercem”. Oznacza to, że cały naród był przygotowany do tego, że wszyscy mieli jedną intencję, jedną myśl – tylko o otrzymaniu Tory.
A ze strony Obdarzającego nie ma zmian i On zawsze wręcza Torę. Jak powiedział Baal Szem Tow, że człowiek zobowiązany jest każdego dnia słyszeć dziesięć przykazań z góry Synaj. Tora nazywa się „eliksirem życia” i „śmiertelnym jadem”. I jak jednocześnie może być dwie przeciwne właściwości w jednym? Ale wiedz, że nie jesteśmy w stanie niczego zrozumieć sami a wszystko, co poznajemy, poznajemy ze swoich odczuć. A rzeczywistość, jaka jest sama w sobie, zupełnie nas nie interesuje. Dlatego samej Tory nie poznajemy, a poznajemy tylko swoje odczucia. I wszystkie nasze wrażenia zależą tylko od naszych odczuć.
Dlatego, kiedy człowiek uczy się Tory i Tora oddala go od miłości do Stwórcy, taka Tora rzeczywiście nazywa się „jadem śmierci”. I odwrotnie; jeżeli Tora, której uczy się człowiek, przybliża go do miłości ze Stwórcą, naturalnie, ona nazywa się „eliksirem życia”. Lecz Tora sama w sobie, bez połączenia z człowiekiem, który ma obowiązek ją poznać, uważana jest za światło bez kli, które jest absolutnie nie poznawalne.
Dlatego kiedy mówi się o Torze, mamy na myśli wrażenia, które człowiek otrzymuje od Tory, dlatego że wyłącznie nasze zmysły dyktują nam otaczającą nas rzeczywistość. Kiedy człowiek pracuje ze względu na siebie, to nazywa się „lo-liszma”. Lecz z takiego stanu – „lo liszma” (ze względu na siebie), człowiek stopniowo naprawia się osiągając stan „liszma” (ze względu na Stwórcę). Dlatego, jeśli człowiek nie stał się jeszcze godny otrzymania Tory, to ma on nadzieję otrzymać Torę w następnym roku.
Lecz po tym, jak człowiek stał się godny doskonałości, nabywając naprawę „ze względu na Stwórcę”, nie ma on więcej, co robić na tym świecie, dlatego że naprawił wszystko, żeby być w doskonałej intencji „liszma”.
Dlatego każdy rok jest czasem darowania Tory, czasem odpowiednim do przebudzenia z dołu (itaruta de-letata), przecież wtedy ożywia się czas, który ujawnił przed niższymi światło darowania Tory. Dlatego jest przebudzenie z góry, które daje siłę niższym do wykonania niezbędnych działań naprawy do otrzymania Tory, jak to było wtedy.
Stąd wynika, że jeżeli człowiek idzie drogą „lo liszma” (ze względu na siebie), która prowadzi do „liszma” (ze względu na Stwórcę), to on idzie prawidłową drogą i zobowiązany jest mieć nadzieję, że stanie się godny osiągnąć „liszma” i otrzymać Torę. Lecz zobowiązany jest być ostrożnym, żeby nie stracić celu i cały czas trzymać go przed sobą, inaczej pójdzie w przeciwnym kierunku. Przecież ciało to pragnienie radować się i zawsze ciągnie do swojego korzenia „ze względu na siebie”, co odwrotne jest do Tory zwanej „Drzewem Życia”. Dlatego ciało uważa Torę za „jad śmierci”.
Usłyszałem po zakończeniu święta Sukkot (1943 roku) w Jerozolimie
Należy koniecznie oddalać się od zła i chronić cztery związki:
1. „Związek oczu” (brit ejnaim) – ostrzegający, aby unikać patrzenia na kobiety. I ten zakaz wynika nie z tego, że może prowadzić do złych pragnień, przecież on obejmuje nawet stuletnich starców - a pochodzi z bardzo wysokiego korzenia, który ostrzega, że jeśli nie będzie unikał patrzenia na kobiety, to może dojść do stanu, że zechce patrzeć na Świętą Szhinę. I wystarczająco temu, kto rozumie.
2. „Związek słowa” (brit a-laszon) - zobowiązujący do wystrzegania się analizy "prawda-fałsz", która po upadku Adama jest podstawowa, podczas gdy przed upadkiem Adama była analiza "słodkie-gorzkie". A analiza "prawda-fałsz" jest całkowicie inna i czasami na początku bywa słodko, a na końcu okazuje się gorzko. W rezultacie rzeczywistość może okazać się gorzka – ale tak czy inaczej jest prawdą.
Dlatego należy wystrzegać się mówienia nieprawdy. I nawet, jeśli człowiekowi wydaje się, że on okłamuje tylko przyjaciela, należy pamiętać, że ciało jest jak maszyna, jak przyzwyczai się postępować, tak kontynuuje. I kiedy nauczą je kłamać i oszukiwać, to nie może już iść inną drogą. I z tego powodu człowiek również zmuszony jest sam siebie okłamywać i oszukiwać.
Okazuje się, że człowiek zmuszony jest okłamywać samego siebie i nie potrafi powiedzieć sobie prawdy, bo nie jest szczególnie zainteresowany, by ją ujrzeć. I można powiedzieć, że ten, kto myśli, że okłamuje przyjaciela - w rzeczywistości okłamuje Stwórcę, dlatego że oprócz człowieka jest tylko Stwórca. Przecież początkowo człowiek nazwany stworzeniem był tylko w swoim własnym odczuciu, ponieważ Stwórca pragnął, aby człowiek czuł, że istnieje poza Nim. Ale w rzeczywistości "cała ziemia jest pełna Stwórcy".
I dlatego, oszukując przyjaciela, on oszukuje Stwórcę, i martwiąc przyjaciela, martwi Stwórcę. A jeżeli człowiek przywykł mówić prawdę, wtedy przynosi mu to korzyść w odniesieniu do Stwórcy, czyli jeżeli obieca coś Stwórcy, to postara się dotrzymać obietnicy, dlatego że nie przywykł do oszukiwania. Wtedy stanie się godny, żeby stał się "Stwórca jego cieniem". I jeżeli człowiek spełni swoje obietnice, odpowiednio i Stwórca też spełni swoją obietnicę w odniesieniu do człowieka, jak powiedziano: "Błogosławiony mówiący i czyniący".
Istnieje zasada: być dyskretnym w rozmowie, aby nie otworzyć swojego serca i nie umożliwić nieczystym siłom przyłączenia się do świętości. Przecież dopóki człowiek nie jest całkowicie naprawiony, ujawniając coś sekretnego najgłębszego, daje możliwość nieczystym siłom oskarżać go przed wyższym zarządzaniem. I wtedy one naśmiewają się z jego pracy i mówią: "Cóż za pracę on wykonuje dla Najwyższego, jeżeli cała ta praca - tylko ze względu na siebie?"
I to jest odpowiedź na trudniejsze pytanie. Przecież wiadomo, że "przykazanie wiąże się z innym przykazaniem", więc dlaczego widzimy, że człowiek często wypada z duchowej pracy?
Faktem jest, że nieczysta siła osądza i pomawia jego pracę, a następnie schodzi i zajmuje jego duszę. Czyli już po tym, jak poskarżyła się Stwórcy, że praca człowieka nie jest czysta i on pracuje ze względu na swój egoizm, schodzi i zajmuje jego żywą duszę - tym, że pyta człowieka; "Co daje ci ta praca?!" A potem, jeśli nawet człowiek stał się już godny jakiegokolwiek światła żywej duszy – znowu je traci.
I jedynym wyjściem tutaj jest tylko pokora, żeby nieczysta siła nie dowiedziała się o pracy człowieka, jak powiedziano: "Serca ustami nie otworzył". Ponieważ nieczysta siła wie tylko to, co ujawnia się jej rozmową i czynem, i tylko tego może się uczepić.
I należy wiedzieć, że cierpienia i ciosy człowiek otrzymuje przeważnie z powodu oskarżeń, i w związku z tym, w miarę możliwości należy wystrzegać się rozmów. Co więcej nawet, jeśli ktoś mówi o czymś błahym, również ujawniane są tajemnice jego serca, jak powiedziano: "Dusza jego schodzi z mową". I na tym polega „Związek słowa”, którego należy obawiać się złamać. A najważniejsze – być czujnym podczas wzniesienia, ponieważ w czasie upadku trudno utrzymać się na wysokim poziomie i zachować to, co zostało osiągnięte.
Usłyszałem 12 Adara (17 lutego 1943)
Do upadku ciało Adama Riszon pochodziło z Biny de-Malchut de-Malchut świata Asija.
I było napełnione światłem NaRa’N (Nefesz, Ruach, Neszama) świata Brija i NaRa’N świata Acilut.
Po grzechu, ciało (pragnienia) Adama spadło w Miszha de-hiwija (skóra węża) - klipę bchiny dalet (etap 4), nazwaną „prochem tego świata”.
We wnętrze tego ciała (egoistycznych pragnień) przyobleka się ciało wewnętrzne (duchowe pragnienia) – „klipat Noga”, składająca się z połowy dobrych pragnień i z połowy złych. Wszystkie dobre czyny człowieka pochodzą tylko z ciała klipy Noga.
Angażując się w Kabałę człowiek stopniowo przywraca to ciało do pełnego dobra, a ciało Miszha de-hiwija oddziela się od niego. I następnie godny staje się świateł NaRa’N, zgodnie ze swoimi czynami.
Powiązanie świateł NaRa’N człowieka ze Sfirot:
Światła NaRa’N człowieka pochodzą z malchut trzech sfirot: Biny i Z'A i Malchut, każdego ze światów ABJA.
Jeżeli jest on godny NaRa’N światła Nefesz, to otrzymuje je od trzech malchut: malchut Biny, malchut Z’A i malchut Malchut świata Asija.
Jeżeli jest on godny NaRa’N światła Ruach, to otrzymuje je od trzech malchut: malchut Biny, malchut Z’A i malchut Malchut świata Jecira.
Jeżeli jest on godny NaRa’N światła Neszama, to otrzymuje je od trzech malchut: malchut Biny, malchut Z’A i malchut Malchut świata Brija.
A jeżeli jest on godny światła Haja, to otrzymuje to światło od trzech malchut: malchut Biny, malchut Z’A i malchut Malchut świata Acilut.
Dlatego powiedziano, że człowiek rozważa sercem, ponieważ całe jego ciało jest uważane za serce. I chociaż człowiek składa się z 4 rodzajów pragnień: nieżywego, roślinnego, zwierzęcego i ludzkiego, – ale wszystkie one zamieszkały w „sercu” człowieka.
Ponieważ po upadku ciało Adama Riszon spadło w Miszha de-hiwija - klipę bchiny dalet, nazywanej „proch tego świata” - to wszystkie rozważania człowieka, wszystkie jego myśli pochodzą z serca, czyli z ciała Miszha de-hiwija. I kiedy on pokonuje te egoistyczne myśli za pomocą nauki Kabały i pracy nad sobą, (co jest jedynym środkiem do osiągnięcia obdarzania Stwórcy), wówczas te czynności oczyszczają jego ciało (pragnienia) i klipa Miszha de-hiwija oddziela się od niego. A dawna siła popychająca człowieka do duchowego, nazywająca się klipat Noga, i reprezentująca wewnętrzne ciało składające się w połowie z dobra, i w połowie – ze zła, teraz staje się całkowicie dobre. I teraz człowiek osiąga podobieństwo właściwości ze Stwórcą.
I wówczas, proporcjonalnie do swoich działań, człowiek staje się godny światła NaRa’N. Początkowo postrzega on NaRa’N światła Nefesz świata Asija. Następnie, gdy naprawi wszystkie pragnienia mające odniesienie do świata Asija, otrzymuje NaRa’N światła Ruach świata Jecira itd. – aż do osiągnięcia NaRa’N światła Haja świata Acilut.
I za każdym razem powstaje nowa konstrukcja w sercu człowieka. Jeśli wcześniej jego wewnętrzne ciało z klipy Noga było w połowie dobre i w połowie złe – to teraz oczyszcza się to ciało za pomocą nauki Kabały i całkowicie zamienia się w dobre.
Kiedy człowiek miał ciało Miszha de-hiwija, musiał zastanawiać się i rozważać tylko na podstawie nakazów serca. To oznacza, że wszystkie jego myśli były ukierunkowane tylko na to, jak napełnić pragnienia, do których zmuszała go klipa, i nie miał żadnej możliwości myśleć i chcieć wbrew pragnieniom serca. A serce jego wówczas przedstawiało sobą Miszha de-hiwija – najgorszą z klipot.
Ale z pomocą nauki Kabały człowiek staje się godny naprawy – nawet, jeśli zajmuje się nią nie ze względu na obdarzanie, ale ze względu na siebie (lo liszma) – jednak wymaga i prosi Stwórcę, żeby On mu pomógł, czyniąc wszystko, co w mocy człowieka, i oczekuje łaski Stwórcy, który pomoże mu osiągnąć intencję ze względu na obdarzanie (liszma). I cała nagroda, której on wymaga od Stwórcy za swoją pracę – to stać się godnym otrzymać możliwość sprawienia przyjemności Stwórcy. I w takim przypadku, jak mówią mędrcy, „Światło powraca do Źródła”.
Wtedy oczyszcza się ciało Miszha de-hiwija, czyli oddziela się to ciało od człowieka i on staje się godny zupełnie innej struktury – Nefesz świata Asija. Tak, więc mnoży on swoje wysiłki i idzie dalej, dopóki nie osiąganie nowej struktury z nefesz i ruach Biny oraz Z’A i Malchut świata Acilut. Nawet wtedy nie ma innego wyboru, by mógł myśleć o czymś innym niż potrzebuje jego nowa duchowa struktura. Oznacza to, że nie ma on możliwości myśleć o niczym, co jest sprzeczne z jego strukturą, a powinien myśleć i dokonywać działań tylko z zamiarem obdarzania Stwórcy - tak jak zobowiązuje go do tego czysta duchowa struktura.
Wynika z tego, że człowiek nie może naprawić swoich myśli. Jedynie może naprawić serce, żeby było skierowane wyłącznie do Stwórcy i na skutek tego wszystkie jego myśli będą wyłącznie o tym, jak sprawić zadowolenie Stwórcy. A kiedy naprawi swoje serce, żeby ono i jego pragnienia dążyły tylko do duchowego, wtedy serce staje się naczyniem (kli), w którym panuje Wyższe Światło.
A gdy Wyższe Światło napełnia serce, serce staje się mocniejsze. Tak cały czas człowiek dodaje swoje wysiłki i porusza się naprzód. Dlatego powiedziano, że „wielka to nauka, która prowadzi do praktycznych działań”. Światło otrzymywane podczas lekcji Kabały prowadzi do praktycznych działań - to znaczy, że to światło wraca człowieka do Źródła, co stanowi działanie.
To oznacza, że światło tworzy nową strukturę w jego sercu i poprzednie ciało, które było od Miszha de-hiwija, oddziela się od niego. Wtedy człowiek staje się godny duchowego ciała, gdy wewnętrzne ciało zwane klipa Noga, będące na pół dobrym, na pół złym, w pełni staje się dobre. I teraz człowiek napełnia się światłem NaRa’N, osiągniętym dzięki swoim czynom, mnożąc swoje wysiłki i poruszając się naprzód.
A zanim człowiek uzyska nową strukturę, bez względu na to, jak bardzo starałby się oczyścić swoje serce - ono pozostaje bez zmian. I wtedy uważany jest za „wypełniającego wolę Stwórcy”. I należy wiedzieć, że praca zaczyna się właśnie od „wypełniania Jego woli”. Jednak to nie jest doskonałością, ponieważ w tym stanie człowiek nie może oczyścić swoich myśli, nie będąc w stanie pozbyć się wątpliwości, bo serce jego – pochodzi z ciała klipy, a człowiek może rozmyślać tylko według nakazów serca.
Tylko światło otrzymywane podczas nauki Kabały wraca człowieka do Źródła. I wtedy dzielące ciało oddziela się od niego, a wewnętrzne ciało - klipa Noga, które jest na pół dobre, na pół złe, w całości staje się dobre. W ten sposób metoda Kabały prowadzi do działania dzięki stworzeniu nowej struktury w człowieku, co też nazywa się praktycznym działaniem.
Usłyszałem w miesiącu Siwan (czerwiec 1943)
Na początku dokonuje się naprawy świata, a następnie odbywa się pełne zbawienie, to znaczy przyjście Mesjasza, gdy „zobaczą twoje oczy Nauczyciela twojego” i „wypełni się ziemia wiedzą Stwórcy”. Odpowiada to temu, że na początku naprawia się wewnętrzna część światów, a następnie zewnętrzna część.
Ale należy wiedzieć, że podczas naprawy zewnętrznej części światów, osiąga się wyższy stopień niż podczas naprawy wewnętrznej części. Izrael odnosi się do wewnętrznej części światów, jak powiedziano: „A wy - najmniejszy z narodów”. Jednak poprzez naprawę wewnętrznej części naprawia się również część zewnętrzna, tylko stopniowo małymi kawałkami. I za każdym razem po trochu naprawia się zewnętrzna część (jak „grosz do grosza, zbiera się cały kapitał”), dopóki cała zewnętrzna część nie będzie naprawiona.
Najlepiej widać różnicę między wewnętrzną i zewnętrzną częścią, gdy człowiek wykonuje jakąś naprawę i czuje, że nie wszystkie jego narządy (pragnienia) zgadzają się to wykonać. To jak człowiek przestrzegający postu, tylko jego wewnętrzna część zgadza się z ograniczeniem, a zewnętrzna część cierpi z tego powodu, gdyż ciało zawsze jest w sprzeczności z duszą.
Dlatego Izrael różni się od innych narodów tylko duszami, a nie ciałami. A ciała mają podobne, bo przecież i ciało Izraela troszczy się tylko o siebie. I kiedy naprawią się poszczególne części, odnoszące się do Izraela, w sumie naprawi się i cały świat. Dlatego w takim zakresie, w jakim naprawiamy siebie, naprawiane są narody świata. I dlatego mędrcy powiedzieli: „Stając się godnym - naprawia i usprawiedliwia nie tylko siebie, ale i cały świat”, a nie powiedziano – „usprawiedliwia Izrael”. Właśnie „usprawiedliwia cały świat”, dlatego że wewnętrzna część naprawia zewnętrzną.
Usłyszałem 5 Siwana (8 czerwca 1943)
Dlaczego napisano; „Silną ręką i srogim gniewem będę Ja panował nad wami”? Ale mówi się, że nie ma przymusu w duchowym. Jak powiedziano: „Nie Mnie przywoływałeś, Jakubie, gdyż byłeś Mną obciążony, Izraelu…” – to znaczy, jeżeli człowiek naprawił swoje pragnienia, praca dla Stwórcy z nadmiernie ciężkiej zamienia się w radość i natchnienie. A jeśli się nie naprawił, to: „Nie Mnie przywoływałeś ty, Jakubie…” - to znaczy, że to nie jest praca dla Stwórcy. Lecz jeżeli tak, co oznacza: „Silną ręką będę Ja panował nad wami”?
Kto naprawdę chce dojść do pracy dla Stwórcy, żeby połączyć się z Nim w podobieństwie właściwości, wejść do pałacu Stwórcy, ten nie od razu otrzymuje taką możliwość. Jest sprawdzany, gdyż być może ma on inne pragnienia, oprócz pragnienia połączenia się ze Stwórcą. I jeżeli rzeczywiście nie ma innego pragnienia, pozwalają mu wejść.
A jak sprawdzają człowieka, czy ma on tylko jedno pragnienie? Wynajdują mu przeszkody tym, że dają mu obce myśli i wysyłają do niego obcych ludzi, żeby przeszkodzić, żeby zostawił swoją drogę i szedł przez życie jak wszyscy.
I jeżeli człowiek pokonuje wszystkie powstające przed nim przeszkody i przechodzi przez nie, i nie da się go zatrzymać i sprowadzić z drogi zwykłymi przeszkodami, to Stwórca wysyła mu floty nieczystych sił, które odpychają człowieka wyłącznie od połączenia ze Stwórcą.). I nazywa się to – silną ręką Stwórca go odpycha. Przecież, jeżeli Stwórca nie pokaże „silnej ręki”, trudno jest Go odepchnąć, ponieważ on bardzo pragnie połączyć się.
Ale tego, kto nie ma wystarczająco dużego pragnienia Stwórca może odepchnąć słabą przeszkodą – On zsyła człowiekowi ogromne pragnienie do czegoś w naszym świecie. I człowiek porzuca całą swoją duchową pracę i nie trzeba go silnie naciskać.
Ale jeśli człowiek pokonuje przeszkody i utrudnienia, to nie jest łatwo zepchnąć go z drogi i można odtrącić go tylko silną ręką. I jeżeli człowiek pokonuje przeszkody i silną rękę Stwórcy, i w żadnym wypadku nie chce zejść z drogi do Stwórcy, a właśnie życzy sobie połączenia ze Stwórcą, i odczuwa, że odpychają go, to człowiek mówi, że Stwórca „wylewa Swój gniew na niego”, w przeciwnym razie pozwoliłby mu wejść.
I wydaje się człowiekowi, że Stwórca gniewa się na niego i dlatego nie pozwala mu wejść do Swoich pałaców i połączyć się ze Stwórcą. Dlatego dopóki człowiek nie odejdzie ze swego miejsca, ale chce przedrzeć się do Stwórcy, dopóty nie może powiedzieć, że czuje, iż Stwórca gniewa się na niego. Dopiero po wszystkich odepchnięciach, jeśli on się nie wycofa i nieustannie stara się zbliżyć do Stwórcy, kiedy ujawnia mu się „silna ręka i gniew” Stwórcy – wtedy urzeczywistnia się powiedziane: „Ja będę panował nad wami”. Ponieważ tylko kosztem wielkich wysiłków odsłania mu się władza Stwórcy i staje się godny wejść do Jego pałaców.
Usłyszałem 5 Sivana (28 czerwca 1943r.)
"W ciemności płacz, duszo moja, bo jestem pyszałkiem". Przecież ciemność – to konsekwencja arogancji narodu Izraela. Lecz, czy jest możliwe, aby płakać przed Stwórcą, przecież powiedziano o Stwórcy: „Siła w Nim i radość”.
Co oznacza „płacz” w sensie duchowym?
Płacz ma miejsce wtedy, gdy człowiek nie może sobie pomóc. Wtedy płacze, by ktoś mu pomógł. A "w ciemności" oznacza – w przeciwnościach, ukryciu, niezrozumieniu, dezorientacji, które mu się objawiają.
I takie jest znaczenie tego, co zostało powiedziane: „W ciemności płacz, duszo moja”. Dlatego że „wszystko jest we władzy Niebios, oprócz lęku przed Stwórcą”. I dlatego powiedziano: „Płacz panuje wewnątrz domu” - kiedy światło napełnia tylko wewnętrzną część kli i nie ujawnia się na zewnątrz na skutek braku kli, które by mogło je otrzymać, i jest miejsce na płacz.
Natomiast w „zewnętrznym domu”, kiedy światło może świecić na zewnątrz i ujawnić się niższym, tam jest „siła i radość w Nim”. A kiedy nie może dawać niższym, to taki stan nazywa się „płacz”, ponieważ potrzebuje kli niższych.
Usłyszałem 31 marca 1947
Pewność – jest to szata światła zwanego „życie”. Zgodnie z zasadą: nie ma światła bez kli. Dlatego światło - zwane, światłem życia może świecić tylko przyoblekając się w jakieś kli (pragnienie). Pragnienie wypełnione światłem życia nazywa się „pewność”, ponieważ człowiek widzi, że jest w stanie wykonać każde najtrudniejsze działanie. Okazuje się, że w tym kli pewności światło daje się poznać i odczuć. Dlatego miara życia człowieka jest określana miarą odczucia pewności (miarą światła świecącego w kli) - ponieważ pewność, którą on odczuwa, określa w nim miarę życia.
Dlatego człowiek sam może zobaczyć, że cały czas, dopóki odczuwa życie, pewność świeci mu we wszystkim i nie widzi nic, co mogłoby mu przeszkodzić osiągnąć pożądany cel. A wszystko, dlatego że światło życia, to znaczy siła z góry świeci mu i przekazuje „ponadludzkie” siły, ponieważ wyższe światło nie jest ograniczone w swoich możliwościach, tak jak siły materialne.
Kiedy światło życia znika z człowieka, co odczuwane jest, jako strata miary siły witalnej, człowiek staje się mądralą i filozofem – i ocenia każde swoje działanie: czy warto to robić, czy nie. I staje się ostrożny i rozważny, zamiast rozogniony i gwałtowny jak wcześniej, kiedy zaczął schodzić z silnego poziomu życiowego.
Ale człowiekowi nie wystarcza rozumu, żeby poją, że cała jego mądrość i spryt, poprzez które ocenia teraz każde zjawisko, pojawiły się właśnie, dlatego że zniknęło z niego światło życia, które kiedyś go napełniało. I dlatego uważa, że stał się mądry – nie tak jak wcześniej, jak to było do momentu utraty światła, kiedy był gwałtowny i pochopny.
Trzeba jednak wiedzieć, że cała mądrość, którą teraz osiągnął, wynika z faktu, że światło życia napełniające go wcześniej, teraz zniknęło z niego. Przecież światło życia, które dawał mu wcześniej Stwórca, było miarą wszystkich jego działań. A teraz, kiedy znajduje się w fazie upadku, nieczyste, egoistyczne siły (sitra achra) mają możliwość ukazać mu się ze wszystkimi swoimi, jakby sprawiedliwymi pretensjami.
I tutaj można dać jedną radę – człowiek powinien powiedzieć sobie: „Teraz nie mogę dyskutować ze swoim ciałem i kłócić się z nim, dlatego że jestem martwy. I czekam na wskrzeszenie tego martwego ciała. A w międzyczasie zaczynam pracować „powyżej rozumu”, czyli mówię swojemu ciału, że we wszystkich swoich pretensjach ma rację i zgodnie z rozumem – w niczym nie mogę mu zaprzeczyć. Lecz mam nadzieje, że zacznę znowu pracować. A teraz przyjmuję ciężar Tory i przykazań (prace z intencją „ze względu na Stwórcę”) i staję się prozelitą, o którym się mówi: „Prozelita jest jak nowonarodzony”. I oczekuję od Stwórcy swego zbawienia (od egoizmu) wierząc, że On z pewnością mi pomoże i ponownie powrócę na prostą drogę do Niego.
A gdy ponownie odzyskam siły duchowe, to będę miał, ci co dpowiedzieć. Lecz teraz muszę iść ponad wiedzę, ponieważ brakuje mi świętego (dla Stwórcy i obdarzania) rozumu. Dlatego ty, moje ciało, możesz mnie w tym stanie pokonać swoim rozumem. Dlatego nie mam innej drogi, jak wierzyć mędrcom wskazującym mi wypełnianie Tory i przykazań (to znaczy - naprawę przez obdarzanie) wiarą ponad mój rozum i być pewnym, że dzięki sile wiary stanę się godny pomocy z góry, jak powiedziano: „Przychodzącemu naprawić się – pomagają”.
Usłyszałem w 1943 r.
Po skróceniu (cimcum alef) 9 pierwszych sfirot (tet riszonot) stało się miejscem świętości, a malchut, na którą było uczynione skrócenie, utworzyła miejsce dla światów, składających się:
-
Z pustej przestrzeni (makom halal) - miejsca dla klipot, egoistycznych pragnień „ze względu na siebie”,
-
Z miejsca wolnego wyboru (makom panuj) – wolnego, by zapełnić go tym, co wybiera człowiek: świętość albo, nie daj Bóg, na odwrót.
A przed skróceniem cały wszechświat wypełniało jedno proste światło. I dopiero po skróceniu pojawiła się możliwość wyboru: czynienia dobra lub zła.
I jeżeli wybierają dobro, Wyższe światło schodzi w to miejsce - o czym mówił Ari, że światło Nieskończoności świeci niższym. Nieskończonością nazywa się pragnienie Stwórcy obdarzać stworzenia. I choć jest wiele światów, 10 sfirot, mnóstwo imion, ale wszystko pochodzi od Nieskończoności zwanej „Zamysłem stworzenia”.
A nazwa, każdej sfiry lub świata wskazuje na właściwość rozprzestrzenienia światła z Nieskończoności poprzez określoną sfirę lub określony świat.
Chodzi o to, że niższy nie jest w stanie otrzymać światła bez uprzedniego przygotowywania i naprawy, która uczyni go zdolnym do przyjęcia tego światła. Korekty, które człowiek musi koniecznie zrobić, żeby mógł otrzymywać światło z góry, noszą nazwę „sfirot”.
Oznacza to, że każda sfira ma swoją własną korektę. Dlatego jest wiele takich korekt, które istnieją tylko w odniesieniu do otrzymujących światło z góry, ponieważ niższy otrzymuje światło z Nieskończoności za pomocą tych korekt, które przystosowują go do odbioru. I w tym sensie mówi się, że otrzymuje on światło z określonej sfiry. Ale w samym świetle nie ma żadnych zmian.
Stąd zrozum, dlaczego swoją modlitwę do Stwórcy kierujemy do światła Nieskończoności, zwanego – Święty, Błogosławione Imię Jego. Przecież jest to związek między nami a Stwórcą zwany „Jego życzenie obdarzać stworzenia”. I chociaż istnieje wiele imion w intencji modlitwy, chodzi o to, że światło schodzi i napełnia niższych przy pomocy korekt, które znajdują się w imionach, ponieważ właśnie dzięki korektom, które znajdują się w imionach, to światło może przebywać w niższych.
Usłyszałem w 1943 r.
Wiadomo jest, że nie ma nic „istniejącego” bez tego, żeby ktoś tego nie odczuwał. Dlatego, kiedy mówimy „Nefesz de-Acilut”, to mamy na myśli to, że w pewnym stopniu postrzegamy schodzące Wyższe światło i ten stopień nazywamy „światłem Nefesz”.
A świat oznacza prawo danego zrozumienia, czyli wszystkie dusze postrzegają jednakowy obraz, i każdy poznający określony stopień poznaje to imię, zwane „Nefesz”. Oznacza to, że nie jakiś jeden człowiek zobaczył dany obraz - a na każdego wchodzącego na ten duchowy stopień, z pewnością, zgodnie z jego indywidualnym przygotowywaniem i naprawą, schodzi Wyższe światło w tej samej formie, nazywanej „Nefesz”.
Zjawisko to można zrozumieć na przykładzie naszego świata; kiedy ktoś mówi do drugiego, że jedzie do Jerozolimy i wypowiada nazwę miasta, to wszyscy znają to miasto. I nikt nie ma wątpliwości, o jakim miejscu się mówi, dlatego że każdy, kto był w tym miejscu już wie, o czym się mówi.
Usłyszałem na świątecznym posiłku na cześć obrzezania, w Jerozolimie
Istnieje przyszły świat i ten świat. Przyszły świat nazywa się „wiara”, a ten obecny świat, nazywa się „zrozumienie”.
O przyszłym świecie powiedziano: „Będą spożywać i rozkoszować się”, czyli w tym stanie rozkoszują się bezgranicznie, dlatego że w otrzymywaniu z wiarą - nie ma granic.
Ale granice ma otrzymywanie kosztem zrozumienia, dlatego że zachodzi w samym stworzeniu, a stworzenie ogranicza to, co otrzymuje. Dlatego stan „ Ten świat” – jest ograniczony.
Ale otrzymywanie kosztem z pomocą zrozumienia posiada granice, dlatego że odbywa się w samym stworzeniu, a stworzenie ogranicza otrzymywane. Dlatego stan „ten świat” – jest ograniczony.
Usłyszano 30 Szewat na posiłku na cześć zakończenia 6 części, w Twerii
Wyjaśniono w Torze: „Do wszystkich swoich ofiar dla Mnie - dodawaj sól”. To oznacza „Sojusz soli”. I w istocie sojusz – jest jakby przeciwny rozumowi. Przecież, jeśli dwoje czyni dobro jeden drugiemu w czasie, kiedy panuje pomiędzy nimi przyjaźń i miłość, to nie ma potrzeby zawierać porozumienie lub sojusz.
Jednocześnie widzimy jednak, że właśnie w tym czasie, gdy między ludźmi panuje miłość i ona jawnie wyraża się w ich czynach, właśnie wtedy przyjęte jest zawierać porozumienia i sojusze.
Dlatego że porozumienia i sojusze zawiera się nie na czas obecny, a na przyszłość. I jeśli relacje pogorszą się w przyszłości i nie będą całym sercem ze sobą, to już wcześniej zawarli między sobą porozumienie, które zobowiąże ich do przypomnienia sobie zawartego między sobą sojuszu, żeby i w obecnym stanie mogli kontynuować wzajemną miłość.
Znaczenie tego, co zostało powiedziane: „Do wszystkich swoich ofiar dla Mnie - dodawaj sól”. Oznacza to, że wszystkim wysiłkom i poświęceniom w pracy dla Stwórcy powinno towarzyszyć zawarcie „Sojuszu soli - wiecznego przed Stwórcą”.
Usłyszałem 8 Elul (24 sierpnia 1947r.)
Wiadomo, że Tory uczy się tylko ze względu na potrzeby duszy. To znaczy, że jest ona dla tych, którzy osiągnęli już swoją duszę. Mimo wszystko i oni powinni starać się i poszukiwać tego, co ujawnia się w Torze przez pozostałe dusze, aby uczyć się od nich nowych sposobów, które proponują w Torze na podstawie swoich osiągnięć, starożytni kabaliści. Z tej przyczyny, z łatwością mogą wspinać się na wyższe stopnie poznania i uczący się od nich kabaliści, za ich pomocą przechodząc z poziomu na poziom.
Ale istnieje Tora, którą zakazano ujawniać, dlatego że każda dusza ma obowiązek samodzielnie dokonać wyboru, analizy i naprawy, a nie ktoś zamiast niej i dla niej. Dlatego dopóki dusze nie ukończyły swojej pracy, zakazano ujawniać im tę Torę.
Dlatego wielcy kabaliści ukrywają wiele swoich osiągnięć. Ale wszystko pozostałe, oprócz tego, jest to wielka korzyść dla dusz w studiowaniu i otrzymaniu ujawnień innych kabalistów.
Dusza człowieka uczy go, jak i co otrzymywać i wykorzystywać, jako pomoc z ujawnień Tory przez innych kabalistów, a co odkrywać samemu.
Usłyszałem w miesiącu Sivan (czerwiec 1943 r.)
„Tora, Stwórca i Izrael są jednym”.
Dlatego, kiedy człowiek uczy się Tory, zobowiązany jest uczyć się jej „liszma” (nie ze względu na siebie, a tylko ze względu na Stwórcę), to znaczy uczyć się jej z intencją, aby Tora nauczyła go, dlatego że słowo Tora oznacza „nauka”.
I ponieważ „Tora, Stwórca i Izrael są jednym”, Tora uczy człowieka dróg Stwórcy – tego, w jaki sposób Stwórca obleka się i ukrywa się w Torze.
Usłyszałem 15 Tammuz, dzień przed Pinhas (18 lipca 1943 r.)
Acilut - nad haze parcufa, obdarzające pragnienia (kelim de-aszpaa). BJA (Bria, Jecira, Asija) - otrzymywanie ze względu na Stwórcę.
Wzniesienie Malchut w Binę; ponieważ człowiek cały jest we władzy pragnienia rozkoszować się, nie jest w stanie nic zrobić, jeżeli to nie jest „ze względu na siebie”.
Dlatego mędrcy powiedzieli: „Z lo liszma przechodzą do liszma” (z intencji ze względu na siebie, przychodzą do intencji ze względu na Stwórcę). Oznacza to, że zaczynają lekcje Tory ze względu na korzyści w tym świecie, a następnie uczą się także ze względu na korzyści w przyszłym świecie. I jeżeli człowiek tak się uczy, to powinien dojść do nauki ze względu na Stwórcę, ze względu na Torę – liszma, żeby Tora nauczyła go dróg Stwórcy.
Przede wszystkim, człowiek zobowiązany jest osiągnąć naprawę Malchut z pomocą Biny (co nazywa się „zachęcić Malchut Biną”). To znaczy wznieść Malchut, pragnienie otrzymywać - do Biny, pragnienia obdarzać tak, aby cała jego praca była tylko ze względu na obdarzanie.
I... natychmiast następuje ciemność! Ciemność na całym świecie jest dla niego, ponieważ ciało daje energię tylko by otrzymywać, a nie by obdarzać.
W takim przypadku nie ma innego wyjścia, jak tylko modlić się do Stwórcy, aby Swoim światłem pomógł człowiekowi pracować ze względu na obdarzanie. I o tym powiedziano: „MI pyta”. MI - nazywa się Bina. A „pyta”- od słów: „pytają (proszą) o deszcz” – co oznacza modlitwę o siłę Biny, o którą z prośbą należy zwrócić się do Stwórcy.
Usłyszałem
Przednia i tylna strona:
Twarz, strona przednia oznacza altruistyczne otrzymywanie światła (panim) lub jego oddawanie, promieniowanie. A to, co negatywne, odwrotne do tego stanu, nazywa się plecami, odwrotną stroną, kiedy nie można ani otrzymywać w celu obdarzania, ani obdarzać.
Kiedy człowiek zaczyna swoją duchową pracę, znajduje się w stanie „plecami do pleców”, ponieważ wciąż jeszcze przebywa w swoich egoistycznych pragnieniach, a jeśli otrzyma światło, rozkosz w te pragnienia, to zaszkodzi światłu, ponieważ stanie się przeciwne w stosunku do niego. Przecież światło pochodzi ze swojego Źródła, które tylko obdarza. Dlatego otrzymujący wykorzystują kelim de-I-ma, nazywanych odwrotną stroną, to znaczy nie chcą otrzymywać, żeby sobie nie zaszkodzić.
Również i Stwórca nie daje im światła, żeby im nie zaszkodzić. Światło chroni się tak, żeby otrzymujący nie zaszkodzili mu, i dlatego ten stan nazywa się „plecami do pleców”.
Dlatego powiedziano, że w każdym miejscu, w którym odczuwa się niedostatek doskonałości i brak, istnieje możliwość przylepienia się nieczystych sił i otrzymywania. Ponieważ to miejsce nie oczyściło się jeszcze z egoistycznego pragnienia (avjut) i tam nie można poczuć światła i doskonałości. Przecież wyższe światło znajduje się wszędzie w stałym spokoju i jak tylko powstaje naprawione przez ekran miejsce (pragnienie), natychmiast wypełnia się ono wyższym światłem. A jeśli istnieje odczucie braku wyższego światła, to oczywiście jest pragnienie (avjut), którego podstawą jest pragnienie radować się.
W wyniku rozbicia pragnień (szwirat kelim) iskry (odłamki ekranu i odbitego światła) upadły w światy BJA (Brija, Jecira, Asija). Lecz tam upadłe iskry nie są w stanie przejść naprawy. Naprawa jest możliwa tylko wtedy, jeśli podniosą się one do świata Acilut. A jeżeli człowiek wykonuje dobre uczynki z intencją dla Stwórcy (obdarzanie za pomocą ekranu), a nie na siebie, wtedy te iskry wznoszą się w świat Acilut. Tam włączają się w ekran wyższego, usytuowany w głowie stopnia, znajdujący się w stałym połączeniu (zivug) ze światłem. Gdy tylko iskry włączają się w ekran, on przeprowadza zivug (połączenie z wyższym światłem) na tych iskrach. I światło stworzone od tego zivuga rozprzestrzenia się w dół do wszystkich światów w takim stopniu, w jakim wywołują je wzniesione iskry.
To jest podobne do procesu rozjaśniania ekranu (osłabienia ekranu, izdachechut masach) w świecie Akudim, gdy światło znika z guf w wyniku wzniesienia ekranu wraz z reszimo z Tabura w pe de-rosz. Powód tego jest taki, że gdy stworzenie przestaje otrzymywać światło z powodu osłabienia ekranu i uwalnia się od avijut (siły pożądania), to masach de-guf podnosi się z powrotem do pe de-rosz.
Dlatego, jak tylko guf przestaje otrzymywać światło z góry w dół ze względu na brak ekranu, osłabionego w wyniku zderzenia wewnętrznego i otaczającego światła, co oznacza, że masach de guf (ekran ciała) uwolnił się od avijut (wykorzystywania pragnień, grubości) i podnosi się ze swoimi reszimo (zapisami z poprzedniego stanu).
Również, gdy człowiek zajmuje się Torą i przykazaniami ze względu na Stwórcę, a nie ze względu na siebie, to iskry podnoszą się z dołu w górę, ze stopnia na stopień, w masach de-Rosz (ekran głowy) świata Acilut. I kiedy włączą się w ten masach, tworzy się parcuf zgodnie z wielkością ekranu, a światło dopełnia się we wszystkich światach. I człowiek, który wywołał to wzniesienie i światło we wszystkich światach, również otrzymuje świecenie.
Usłyszałem w tygodniu Vayera (listopad 1952 r.)
Wiara ma odniesienie do malchut, która oznacza rozum i serce, czyli oddawanie i wiarę. A właściwość przeciwna wierze nazywa się orla (skrajna część ciała) i oznacza wiedzę. I człowiek chroni właściwość orla. Wtedy jak wiara, która nazywa się właściwością Świętej Szhiny, zrzucona w proch. Czyli taka praca wywołuje odrzucenie, i wszyscy starają się uniknąć tej drogi. Leczy tylko ona nazywa się drogą sprawiedliwych i świętości.
Stwórca pragnie, żeby właśnie tą drogą stworzenia otworzyły Jego imiona (właściwości), dlatego że wtedy na pewno nie zaszkodzą wyższemu światłu, przecież będą opierać się wyłącznie na oddawaniu i zlaniu się ze Stwórcą. I w tym wypadku, nie będą mogły tu przyssać się nieczyste pragnienia, które karmią się wyłącznie od otrzymania i od wiedzy. Lecz w tym miejscu, gdzie panuje orla, nie może Szhina otrzymać wyższego światła, żeby nie spadło to światło w klipot. I dlatego cierpi Szhina, przecież nie może wejść w nią wyższe światło dla przekazania go duszom.
I tu wszystko zależy wyłącznie od człowieka. Przecież tylko wyższy może przekazać wyższe światło, lecz siła ekranu, czyli niechęć otrzymania go egoistycznie, zależy od pracy samego człowieka. Właśnie my zobowiązani jesteśmy przyjąć to postanowienie.
Usłyszałem 19 Adar (24 lutego 1943 r.)
Istnieją właściwości: „To” i „Ta”. Mosze nazywa się „To”, ponieważ jest „przyjacielem Króla”. Reszta proroków odnosi się do „Ta” lub do właściwości „kuf-hej” („ko”), o czym mówi „jad-ko” (ręka twoja), lewa litera „waw”.
A jest prawa litera „waw” – „zbiór liter zain”, „łączących dwie litery waw” jak „jeden, zawierający je w sobie”, co jest tajemnicą „jud-gimel” (liczby 13), która mówi o pełnym duchowym poziome.
Istnieje prawy waw i lewy waw. Prawy waw nazywa się Drzewem życia, a lewy waw nazywa się Drzewem poznania, gdzie znajduje się chronione miejsce. A te dwie litery Waw nazywają się jud-bet (12) sobotnich chlebów: 6 w rzędzie i 6 w rzędzie, co oznacza 13 korekt, składających się z 12 i jeszcze jednej, zawierającej je wszystkie w sobie, co nazywa się powodzenie i „oczyszczenie”. I również ono zawiera 13-tą korektę, która nazywa się „i nie będzie oczyszczone”, czyli zbiór liter zain, gdzie „zain” oznacza Malchut zawierającą je wewnątrz siebie. A dopóki ona nie stanie się godna takiej korekty, kiedy „więcej nie powróci do swojej głupoty”, nazywa się „i nie będzie oczyszczona”. A ten, kto stał się już godny, żeby „nie powrócić więcej do swojej głupoty” nazywa się „oczyszczonym”.
To właśnie oznaczają słowa pieśni: „Skosztujmy smaku 12 sobotnich chlebów – jest to litera w imieniu Twoim, podwójna i słaba”. A także: „Literami waw będziesz połączona, a litery zain zbiorą się w tobie”. „Literami waw będziesz połączona” oznacza, że zachodzi połączenie właściwości poprzez 2 litery waw, co symbolizuje 12 sobotnich chlebów reprezentujących „literę w imieniu Jego”.
Litera – jest to osnowa i powiedziano o niej, że jest podwójna i słaba, dlatego że litera waw jest podwojona, i lewa litera waw nazywa się „Drzewem Poznania”, gdzie znajduje się miejsce chronione. I dlatego stały się one słabsze, (co nazywa się „lżejsze”) i tak powstaje miejsce, gdzie lekko można pracować. A jeżeliby nie było tego podwojenia od połączenia z Drzewem Poznania, to należałoby pracować z prawym waw, który oznacza Drzewo Życia, i któż byłby w stanie wznieść się, aby otrzymać światło Mochin?
Natomiast lewa waw daje ochronę, pod którą cały czas znajduje się sam człowiek. I dzięki tej ochronie, która jest przyjmowana przez niego wiarą ponad wiedzę, jego praca staje się pożądana. Dlatego nazywa się to „osłabienie”, przecież jest to łatwe, czyli lekko można znaleźć miejsce do pracy.
Tak więc bez względu na to, w jakich stanach nie znajdowałby się człowiek, zawsze może być pracownikiem Stwórcy, ponieważ niczego nie potrzebuje i wszystko robi ponad wiedzę. Okazuje się, że nie potrzebuje on żadnego rozumu (mochin), aby pracować dla Stwórcy.
A to wyjaśnia powiedziane: „Ty szykujesz przede Mną stół na oczach wrogów Moich” (Psalm 23). Gdzie stół (szulhan) pochodzi od słowa „odeśle ją” (szilha), jak napisano: „I odeśle ją z domu swego, wyjdzie ona z jego domu i pójdzie” (Dwarim, Ki tece 24), co oznacza wyjście z duchowej pracy.
To znaczy, że nawet podczas wyjścia z duchowej pracy, czyli w stanie upadku, wciąż istnieje możliwość, by człowiek pracował. Człowiek pokonuje swoje upadki wiarą ponad wiedzę i mówi, że i upadki dane są mu również z góry, i dzięki temu znikają wrogowie. Przecież ci wrogowie myśleli, że z powodu upadku człowiek odczuje swą całkowitą nikczemność i ucieknie z pola bitwy. Ostatecznie okazało się, że jest odwrotnie i wrogowie sami zniknęli.
Taki jest sens słów: „Stół, który znajduje się przed Stwórcą”. I to właśnie z tego powodu człowiek otrzymuje ujawnienie oblicza Stwórcy. A istotą jest to, że człowiek poddaje się pod wszystkie sądy i ograniczenia, nawet największe, przyjmując nad sobą władzę Stwórcy na wszystkie czasy. I w ten sposób zawsze znajduje sobie miejsce do pracy, jak napisano, że rabbi Szymon Bar Jochaj powiedział: „Nie mam gdzie ukryć się przed Tobą”.
Usłyszałem 24 Adar (19 marca 1944 r.)
„I Stwórca zapytał Adama: Gdzie jesteś?” I on odpowiedział: „Twój głos usłyszałem… i przestraszyłem się, dlatego że nagi jestem, i schowałem się”.
I powiedział Stwórca: „Oby nie wyciągnął ręki swojej i nie wziął także z Drzewa Życia”… I wypędził Adama (Bereszit).
Co to jest za strach, który ogarnął Adama, który zobaczył swoją nagość, tak wyraźnie, że zmusił go do ukrycia się? Chodzi o to, że przed zjedzeniem z Drzewa Poznania Adam żywił się od Biny, a to jest całkowita wolność. A potem próbując z Drzewa Poznania, zobaczył, że jest nagi - i przestraszył się, że może przyjąć światło Tory i użyć je egoistycznie, co nazywa się „na potrzeby pasterzy Lota”. A pojęcie „pasterze Lota” jest przeciwne do wiary powyżej wiedzy, zwanej „pasterze Abrahama”, przy której człowiek po otrzymaniu światła Tory nie wykorzystuje go do uzasadnienia swojej pracy.
Ale człowiek mówiący, że już nie potrzebuje umocnienia wiary, gdyż światło Tory jest podstawą do jego pracy, odnosi się do „pasterzy Lota” - należący do „przeklętego świata” i jest przeklęciem. W przeciwieństwie do wiary, która jest błogosławieństwem.
Człowiek powinien powiedzieć, że właśnie wtedy, gdy idzie wiarą powyżej wiedzy, otwiera się przed nim światło Tory, aby potwierdzić prawidłowość tej drogi. Lecz on nie potrzebuje tego światła, jako wsparcia, żeby pracować wewnątrz wiedzy. Przecież w ten sposób dochodzi się do kli otrzymywania, na które było skrócenie, i dlatego nazywa się to przeklętym miejscem, a Lot oznacza „przeklęty świat”.
W związku z tym Stwórca zapytał Adama; „Dlaczego boisz się wziąć to światło? Ze strachu, że możesz tym zaszkodzić (otrzymać ze względu na siebie)? Lecz kto ci powiedział, że jesteś nagi? Widocznie na skutek tego, że skosztowałeś z „Drzewa Poznania”, i dlatego pojawił się w tobie strach! Przecież dopóki próbowałeś z pozostałych drzew rajskiego ogrodu, czyli wykorzystywałeś światło, jako „pasterze Abrahama” (ze względu na Stwórcę), nie bałeś się niczego!”
I wygnał Stwórca Adama z raju, żeby „Nie wyciągnął ręki swojej i nie wziął również owocu z Drzewa Życia”. A bał się, że dokona naprawy i włączy się w „Drzewo Życia”, i nie naprawi grzechu od skosztowania z „Drzewa Poznania”. Lecz jeżeli zgrzeszył z powodu „Drzewa Poznania”, to właśnie to powinien naprawić.
Dlatego Stwórca wygnał Adama z „Rajskiego Ogrodu”, żeby naprawił grzech „Drzewa Poznania”, aby następnie miałby możliwość ponownie wejść do „Rajskiego Ogrodu”.
Istotą „Rajskiego Ogrodu” (Gan Eden) jest wzniesienie Malchut w Binę, gdzie ona może otrzymywać światło Hochma zwane, „Rajem” (Eden). Malchut nazywa się „Ogród” (Gan), a Malchut napełniona światłem Hochma nazywa się „Rajskim Ogrodem” (Gan Eden).
Usłyszałem w 1 dzień Sukot (27 września 1942 r.)
Napisano: „I weźcie sobie w pierwszy dzień owoc wspaniałego drzewa, gałązki palmowe, odnogi drzewa liściastego i rzecznej wierzby” (Leviticus 23:40).
Czym jest „owoc wspaniałego drzewa”? „Drzewo” - oznacza sprawiedliwego, który nazywa się „drzewo w polu”. Owoce – są tym, co rodzi drzewo, czyli owoce sprawiedliwych - ich dobre czyny. I powinny one być ozdobą jego drzewa z roku na rok, czyli przez cały rok: „sześć miesięcy w mirrowej oliwie i sześć miesięcy w kadzidłach” (jak powiedziano w „Megilat Ester”), i wystarczy temu, kto rozumie.
Podczas gdy grzesznicy są jak „paprochy na wietrze”.
Palmowe gałęzie (palmowe łapy), dwie dłonie - to dwie litery hej imienia Stwórcy HaWaJaH. Pierwsza hej (Bina) i druga hej (Malchut) przy pomocy, których stają się godni „Złotego naczynia, pełnego kadzidła”.
Gałęzie, łapy (kapot) - od słowa przymus (kfija), kiedy człowiek na siłę przyjmuje władzę Stwórcy. To znaczy, mimo że jego rozum nie zgadza się z tym, ale on idzie „powyżej rozumu” i to nazywa się „przymusowym połączeniem”.
Palmy (tmarim) od słowa strach (more), co oznacza lęk (irja) - jak powiedziano: „Uczynił Stwórca tak, żeby drżeli przed Nim”. I dlatego gałąź palmowa nazywa się „lulaw”. Przecież dopóki człowiek nie stanie się godny połączenia ze Stwórcą ma dwa serca, co nazywa się „lo-lew” (nie ma serca), czyli nie poświęca swojego serca Stwórcy. A kiedy staje się godny właściwości „lo” (Jemu), od czego staje się „sercem dla Stwórcy”, to nosi nazwę „lulaw”.
Również powinien człowiek powiedzieć: „Kiedy moje czyny staną się podobne do czynów ojców moich”, wskutek czego staje się godny stać się „gałęzią drzewa świętych praojców” (te same słowa oznaczają „pęd drzewa liściastego”) - trzech gałązek mirtu, nazywanych „adasim”.
Ale jednocześnie konieczne jest osiągnięcie stanu „gałęzi wierzby rzecznej”, które pozbawione są smaku i zapachu. I należy być szczęśliwym i cieszyć się podobnym stanem w pracy Stwórcy, chociaż człowiek nie czuje w niej ani smaku, ani zapachu. Tylko w takiej postaci nazywa się praca „Literami Jedynego Imienia”, ponieważ dzięki niej są godni całkowitego połączenia ze Stwórcą.
Usłyszałem od mojego ojca i nauczyciela 3 Szewata (31 stycznia 1941 r.)
W księdze „Wyjścia” mówi się, że Żydzi wybudowali faraonowi w Egipcie ubogie miasta – Pitom i Ramzes. Ale dlaczego, gdzie indziej mówi się, że były to wspaniałe miasta? Przecież „nędza” oznacza biedę i ubóstwo, a poza tym nawet zagrożenie (nędza i niebezpieczeństwo – pokrewne słowa).
I nie zrozumiałe jest jeszcze - gdy praojciec Abraham zapytał Stwórcę; „Jaka jest pewność, że potomkowie moi odziedziczą wielką ziemię?” (Rozdział „Lech lecha”). I co na to odpowiedział mu Stwórca? Odpowiedział On Abrahamowi: „Wiedz, że na wygnaniu twoi potomkowie będą cierpieć w niewoli i upokorzeniu 400 lat”.
I jak to zrozumieć, przecież Abraham chciał mieć pewność, co do przyszłości swoich dzieci - a Stwórca nie obiecał mu dla nich niczego oprócz wygnania? Jednak Abraham zdawał się być uspokojony taką odpowiedzią.
Ale przecież widzimy, że kiedy Abraham spierał się ze Stwórcą o mieszkańców Sodomy, długo trwał ten spór i za każdym razem oponował: „A być może...” Tutaj zaś, kiedy Stwórca powiedział, że będą jego potomkowie na wygnaniu, on natychmiast zadowolił się odpowiedzią Stwórcy i nie miał żadnych zastrzeżeń - i przyjął to, jako obietnicę odziedziczenia ziemi.
I trzeba zrozumieć tę odpowiedź a także, dlaczego jest powiedziane, że faraon zbliżył Żydów do Stwórcy. Jak jest to możliwe, żeby skończony grzesznik faraon chciał zbliżyć Żydów do Stwórcy? Mędrcy powiedzieli, że w przyszłości, pod koniec naprawy całego stworzenia, Stwórca przyprowadzi zły początek człowieka (jecer ha-ra) i zabije go na oczach sprawiedliwych i grzeszników. Sprawiedliwym zły początek człowieka wydaje się wielki i silny, jak wielka góra, a grzesznikom – jak cienka nić. I jedni płaczą i drudzy płaczą. Sprawiedliwi krzyczą: „Jak udało się nam pokonać tak wysoką górę?!”, a grzesznicy krzyczą: „Jak nie udało się nam pokonać tak cienkiej nici?!” (Traktat Sukka 52)
I to, co zostało powiedziane, wywołuje ciągłe pytania:
-
Jeżeli już uśmiercony został zły początek człowieka, skąd jeszcze biorą się grzesznicy?
-
Dlaczego płaczą sprawiedliwi, przecież odwrotnie, powinni się cieszyć?
-
Jak mogą istnieć jednocześnie dwie tak sprzeczne opinie na temat złego początku człowieka – od wielkiej góry do cienkiej nici, jeżeli mówi się o stanie całkowitej naprawy złego początku człowieka, kiedy prawda staje się jasna dla wszystkich?
Powiedziano w Talmudzie, że zły początek człowieka na początku wydaje się jak cienka nić pajęcza, a następnie jak gruby drąg.
Jak powiedziano; „Biada tym, którzy ciągną przewinienia sznurami nieprawdy, a grzech jak powrozami wozu” (Izajasz 5).
Należy wiedzieć, że praca duchowa, dana nam przez Stwórcę, opiera się na zasadzie wiary ponad wiedzę. I nie jest to, dlatego że nie stać nas na więcej i zmuszeni jesteśmy przyjmować wszystko na wiarę. Chociaż ta zasada wydaje się nam upokarzająca i niegodna, a człowiek ma nadzieję, że kiedyś może uwolni się od wiary ponad wiedzę.
W istocie wiara ponad wiedzę - to bardzo wysoki i ważny stopień duchowy, nieskończenie wzniosły. Nam zaś wydaje się niski tylko z powodu naszego egoizmu. Egoistyczne pragnienie składa się z „głowy” i „ciała”. „Głowa” - to wiedza, a „ciało” - to otrzymywanie. Dlatego wszystko, co jest sprzeczne z wiedzą, odczuwane jest przez nas, jako nie wartościowe i zwierzęce.
Stąd zrozumiałe jest pytanie Abrahama do Stwórcy: „Gdzie pewność, że potomkowie moi otrzymają ziemię Świętą, (czyli wejdą w świat duchowy)?” Jak mogą przyjąć wiarę, jeżeli jest to sprzeczne z ich wiedzą? A kto jest w stanie iść przeciw (powyżej) wiedzy? I w jaki sposób wówczas otrzymają światło wiary, od którego zależy osiągnięcie doskonałości duchowej?
I na to odpowiedział mu Stwórca: „Wiedz, że będą potomkowie twoi na wygnaniu”. To znaczy, Stwórca objaśnił Abrahamowi, że On już z góry przygotował nieczystą siłę, podły i zły początek człowieka, faraona – króla Egiptu. Słowo „faraon” (paro) składa się z tych samych liter, co „kark” (oref), a Egipt (mic-raim) można przeczytać jak „mecer-jam” (morski przesmyk). Jak Ari napisał w książce „Brama intencji”, w rozdziale o święcie Paschy, że „faraon” przylepia się do człowieka, do jego „karku” i wsysa całe dobro, które z góry schodzi do człowieka, w taki sposób, że zadaje człowiekowi pytanie; „Kim jest Stwórca, że powinienem słuchać Jego głosu?”. Człowiek słyszy to pytanie jak swoje własne. I jak tylko słyszy je w sobie, natychmiast znajduje się pod władzą faraona, złego, egoistycznego początku człowieka, o czym powiedziano: „Nie kłaniajcie się cudzym bogom”. I tylko tym jednym zwróceniem się, tym jednym pytaniem przekraczamy zakaz: „Nie kłaniajcie się…”
Egoistyczne pragnienia człowieka zwane „faraon” chcą wysysać światło z pragnień obdarzania i dlatego powiedziano, że faraon zbliżył synów Izraela do Stwórcy. Ale jak to możliwe, że nieczyste siły pomagają osiągnąć świętość, przecież powinny oddalać człowieka od Stwórcy?
I wyjaśnia księga Zohar, że właśnie w ten sposób dochodzi do ukrytego grzechu niczym uderzenia węża, który natychmiast chowa głowę w swoim ciele. Przecież jest to ukryty grzech, w którym zawarta jest siła węża kąsającego ludzi i niosącego śmierć światu, póki jeszcze przebywa w pełni siły, i niemożliwe jest go odwrócić. To jest jak wąż, który kąsa człowieka i natychmiast chowa głowę w ciało – i wtedy zabić go nie można.
W Zohar napisano też, że czasami wąż pochyla głowę i uderza swoim ogonem. To znaczy, że pozwala człowiekowi przyjąć na siebie ciężar wiary, która nazywa się wiara ponad wiedzę, co oznacza „pochylenie głowy”. Ale jednocześnie „uderza ogonem”. „Ogon” oznacza „wynik”. Czyli on pochyla głowę tylko po to, żeby następnie otrzymać wszystko dla swojej przyjemności. Najpierw daje człowiekowi pozwolenie na przyjęcie wiary, ale tylko po to, żeby potem zabrać wszystko pod swoją władzę. Przecież klipa wie, że nie ma innego sposobu, by otrzymać światło, jak tylko kosztem świętości.
Takie jest znaczenie tego, co powiedziano, że faraon zbliżył synów Izraela (pragnących duchowego wzniesienia) do Stwórcy, aby następnie zabrać im wszystko pod swoją władzę. I o tym pisze Ari, że faraon przechwytywał całe Wyższe Światło schodzące do niższych i zabierał wszystko dla własnej przyjemności.
I to jest znaczenie słów „I zbudowali ubogie miasta”, które właśnie dla Izraela były ubogie. Przecież bez względu na to, ile by nie przykładali wysiłków na wygnaniu, wszystko zabierał dla siebie faraon. A naród Izraela pozostał ubogim. I jest jeszcze drugie znaczenie słowa -„ubogi” - od słowa „niebezpieczeństwo”, ponieważ poczuli się w wielkim niebezpieczeństwie, że mogą pozostać w tym stanie przez resztę swojego życia. Ale dla faraona praca Izraela była owocna, jak powiedziano, że miasta Pitom i Ramzes były piękne i wspaniałe. Dlatego powiedziano, że zbudowali miasta ubogie – dla Izraela, a dla faraona - przepiękne miasta Pitom i Ramzes, dlatego że wszystko, co zarobił Izrael, wpadało w nieczyste siły, w klipot. Izrael natomiast ze swojej pracy nie widział nic dobrego.
I kiedy synowie Izraela zwiększyli swoje wysiłki ku świętości, ku wierze i oddaniu, to w konsekwencji ich wysiłków pojawiało się duchowe. Ale jak tylko spadali w wiedzę i otrzymywanie, tak od razu wpadali pod władzę nieczystych pragnień faraona. I wówczas podjęli ostateczną decyzję, że niewolnictwo powinno być tylko w formie wiary powyżej wiedzy i w obdarzaniu.
Ale widzieli, że nie mają siły samodzielnie wyjść spod władzy faraona. Dlatego powiedziano: „I zakrzyczeli synowie Izraela z powodu tej pracy”, przecież bali się, że mogą na zawsze pozostać na wygnaniu. I wtedy „Usłyszany został ich głos przez Stwórcę”, dlatego wynagrodzeni zostali wyjściem z wygnania.
Lecz zanim zobaczyli, że znajdują się pod władzą klipot, nieczystych pragnień, i stało się to dla nich bolesne i przerażające, że mogą pozostać tam na zawsze, nie mieli potrzeby zwracać się do Stwórcy, aby pomógł im wyjść z egoizmu. Przecież nie odczuwali szkód, jakie niosą im egoistyczne pragnienia, przeszkadzające im połączyć się ze Stwórcą. A w przeciwnym razie, ważniejsza dla człowieka jest praca w trosce o „wiedzę i otrzymywanie”, podczas gdy praca w postaci „wiary i obdarzania” wydaje mu się niska i nieistotna. W związku z tym preferuje „wiedzę i otrzymywanie”, do którego zobowiązuje człowieka jego ziemski rozum.
Dlatego Stwórca przygotował synom Izraela wygnanie, żeby poczuli, że nie robią żadnego postępu ku Stwórcy i całą ich pracę pochłaniają nieczyste pragnienia (klipot) zwane -„Egiptem”. I wtedy zobaczyli, że nie ma innego wyjścia, jak tylko zaakceptować niską i bezwartościową w ich oczach pracę w „wierze powyżej wiedzy” i pragnienie obdarzania. W przeciwnym razie pozostaną pod władzą nieczystych sił.
Okazuje się, że przyjęli wiarę, ponieważ widzieli, że nie ma innego wyjścia i tylko, dlatego zgodzili się na tę poniżającą pracę. I to się nazywa pracą zależną od wyniku. Dlatego, że przyjęli tę pracę tylko po to, żeby nie wpaść we władzę nieczystych sił. Ale jeśli zniknąłby ten powód, to i potrzeba pracy również by zniknęła. Czyli, jeśli zniknąłby egoizm, który stale dostarcza nieczystych myśli, przez które wpadają we władzę nieczystych sił, naruszając zakaz kłaniania się cudzym bogom, to nie byłoby potrzeby wykonywania tej upokarzającej dla nich pracy.
Stąd zrozumiemy, co powiedzieli mędrcy: „Egoizm, zły początek człowieka, na początku podobny jest do cienkiej pajęczyny, a na końcu staje się jak dyszel w wozie”.
Wiadomo, że zgrzeszyć można:
- pod przymusem,
- przez pomyłkę,
- lub z powodu złych intencji.
Od początku człowiek posiada egoistyczne pragnienie otrzymywania przyjemności i dlatego określa się je, jako przymus, ponieważ człowiek nie może go anulować. Dlatego nie jest ono uważane za grzech ciężki (het), a za grzech nieświadomy (awon), ponieważ człowiek nieświadomie zmuszony jest do wykonywania nakazów tego pragnienia wewnątrz siebie. Jak napisano: „Biada wam, ciągnący mimowolny grzech za pomocą kłamstw…”
Nie da się odepchnąć od siebie, czy znienawidzić tego pragnienia, ponieważ człowiek nie odczuwa go, jak grzechu. Ale z tego małego grzechu wyrasta ciężki grzech, porównywalny do belki w wozie. I z tego egoistycznego pragnienia rodzą się klipot - cały system nieczystych światów, podobny i równoległy do czystego systemu (jak powiedziano: "Jedno przeciwko drugiemu stworzył Stwórca"), z którego pochodzi zły początek człowieka. Czyli to wszystko rodzi się z pragnienia podobnego do cienkiej nici.
A ponieważ już to ujawniło się, jako grzech, to staje się zrozumiałe, jak należy chronić się przed najcieńszą nicią egoizmu. I wówczas oni rozumieją, że jeżeli pragną wejść w duchowe, nie ma innej drogi, jak tylko przyjąć na siebie upokarzającą pracę w wierze i obdarzaniu. W przeciwnym razie widzą, że pozostaną pod władzą faraona, króla egipskiego.
Okazuje się, że jest korzyść z wygnania, ponieważ tam odczuli, że egoistyczne pragnienie jest grzechem. Dlatego zdecydowali, że nie ma innego wyjścia, jak tylko dołożyć wszelkich starań, żeby osiągnąć pragnienie obdarzania. Dlatego odpowiedział Stwórca Abrahamowi na pytanie, jak może być pewnym, że jego potomkowie odziedziczą ziemię świętą: „Wiedz, że będą potomkowie twoi na wygnaniu... cierpieć i będą upokarzani”. Przecież właśnie na wygnaniu ujawni im się, że nawet cienka nić egoizmu - już jest grzechem, i wtedy podejmą się prawdziwej pracy, żeby oddalić się od grzechu.
O tym powiedział rabbi Jehuda, że w przyszłości „śmierć zniknie na zawsze”. Ponieważ Stwórca zabije zły początek i nie pozostanie z niego więcej niż na grubość włosa, czego nie odczuwa się, jako grzech (przecież cienki włos niedostrzegalny jest dla oka). Ale nadal pozostają grzesznicy i sprawiedliwi i wszyscy pragną połączyć się ze Stwórcą. Ale grzesznicy nie naprawili jeszcze nieczystych pragnień grubości włosa, które pozostały w nich od czasów, gdy odczuwali cały zły początek człowieka i dlatego mieli okazję odczuć go jak grzech.
A teraz, gdy zły początek jest już wielkości włosa, nie ma powodu, by grzesznicy naprawili to egoistyczne pragnienie na altruistyczne, dlatego że nieczyste pragnienie grubości włosa nie odczuwa się jak nieczyste. Jednak oni nie mogą połączyć się ze Stwórcą z powodu różnicy właściwości, przecież powiedziano: „Ja nie mogę znajdować się w jednym miejscu z egoistą”.
Naprawa grzeszników polega na tym, żeby być prochem u stóp sprawiedliwych: skoro zły początek anulowano, więc sprawiedliwi nie mają powodu iść „wiarą ponad wiedzę”. A jeśli nie ma powodu to, kto może ich zmusić?
I wówczas sprawiedliwi widzą, że grzesznicy zostali z egoizmem grubości włosa i nie naprawili go, póki istniał jeszcze zły początek człowieka i jeszcze można było go naprawić, przecież całe złe pragnienie zostało ujawnione i odczute jak grzech. Teraz grzech nie jest odczuwalny, stając się niezauważalny jak włos.
A ponieważ nie ma odczucia grzechu, to nie ma możliwości jego naprawy. Ale także i nie ma możliwości połączenia się ze Stwórcą, ponieważ pozostaje różnica właściwości.
I cała naprawa grzeszników polega na tym, że sprawiedliwi pójdą za nimi. Przecież, kiedy jest jasne, że już nie ma co bać się systemu nieczystych sił, a zły początek człowieka jest unicestwiony, to po co mają teraz pracować w „wierze powyżej wiedzy”? Ale widzą, że grzesznicy nie są w stanie połączyć się ze Stwórcą, nie mając ku temu powodu, ponieważ zło stało się nieodróżnialne – jednak ono przeszkadza w połączeniu, wprowadzając różnicę właściwości.
I widząc to, sprawiedliwi rozumieją, jak dobrze było, gdy mieli powód do pracy nad obdarzaniem, chociaż wydawało im się, że pracują nad obdarzaniem tylko, dlatego że istnieje zło. Teraz zaś widzą, że grzech, który im przeszkadzał, był dla ich dobra, a w rzeczywistości główny sens jest w samej pracy, a nie w tym, że pracowali z powodu strachu przed trafieniem pod władzę nieczystych pragnień. I jako dowód widzą, że grzesznicy, którzy nie naprawili zła grubości włosa, zostają na zewnątrz, przecież nie mają już możliwości osiągnięcia połączenia się ze Stwórcą.
Okazuje się, że sprawiedliwi otrzymują siły, by iść naprzód przed grzesznikami, którzy stają się prochem pod ich stopami, i poruszają się dzięki pozostałemu w nich grzechowi. I okazuje się, że praca sama w sobie jest ważna i nie jest wymuszona, jak wydawało im się przedtem, kiedy był w nich obecny zły początek. A teraz widzą, że i bez złego początku warto pracować w wierze i obdarzaniu.
I dlatego powiedziano: „I jedni płaczą, i drudzy płaczą”. Wiadomo jest, że płacz – to jest mały stan, czyli Wa’K, i jest podział pomiędzy Ga’R i Wa’K, przecież światło małego stanu (Wa’K) świeci z przeszłości. Oznacza to, że otrzymują siłę życiową i światło od doświadczenia z przeszłości, podczas gdy światło Ga’R świeci w teraźniejszości wykonując ziwug (łączenie).
Dlatego mędrcy lamentowali mówiąc: „Jak jednak udało nam się pokonać tak wysoką górę”, przecież teraz widzą, co było przed zniszczeniem złego początku, gdy moc jego była ogromna, jak powiedziano: „Jedno przeciwko drugiemu stworzył Stwórca (świętość przeciwko nieczystości)”. I Stwórca przejawił wobec nich wielkie miłosierdzie, dając im siłę zwyciężyć w wojnie przeciwko egoistycznemu początkowi. A teraz cieszą się z cudu, który wówczas im się przytrafił, to znaczy w przeszłości, co oznacza - "światło małego stanu" (Mochin de-katnut).
Grzesznicy natomiast płaczą, dlatego że teraz nie mają możliwości połączyć się ze Stwórcą, choć widzą, że ich zły początek – jest jak cienki włosek. A ponieważ nie ma teraz złego początku, to nie mają możliwości zamienić kli otrzymywania na obdarzanie. Widzą tylko, że zostali na zewnątrz – i dlatego płaczą.
A naprawa ich polega na tym, by stać się prochem pod stopami sprawiedliwych. Przecież widzą sprawiedliwi, że chociaż nie ma obecnie złego początku, jednak grzesznicy nie mogą stać się godni połączenia. I wówczas mówią sprawiedliwi: „Myśleliśmy, że powinniśmy iść drogą obdarzania tylko z powodu złego początku, ale teraz widzimy, że to prawdziwe kli, i nawet choćby nie było złego początku, to i tak taka droga - to prawda, a droga wiary - to cudowna droga”.
I z tego zrozum, dlaczego grzesznicy pozostali po unicestwieniu złego początku. A wszystko, dlatego że mieli stać się prochem pod stopami sprawiedliwych. A jeśli grzeszników by nie było, kto ujawniłby tę wielką prawdę, że droga wiary nie oznacza miłości zależnej od nagrody! Oznacza to, że nie od strachu przed złym początkiem należy iść drogą wiary, a z powodu miłości, która nie zależy od nagrody. I choć nie ma już więcej złego początku – nadal zasłużyć można na połączenie ze Stwórcą jedynie tylko wiarą.
I też słyszałem kiedyś; dlaczego potrzebujemy właśnie wiary? Tylko ze względu na dumę, która w nas żyje, co nie pozwala przyjąć nam wiary. I chociaż wiara - to wysoka i piękna właściwość, której znaczenia i wyższego celu niżsi nie mogą zrozumieć, jednak tylko z powodu pychy, która w nas jest, czyli egoistycznego pragnienia, wydaje się nam, że to niskie i zwierzęce działanie.
A innym razem usłyszałem; kiedy widzimy, że nie chcemy przyjąć wiary, upadamy z naszego poziomu. I raz za razem podnosimy się i upadamy, dopóki nie zdecydujemy w sercu, że nie ma innego środka, jak tylko przyjąć wiarę. I cała ta droga była tylko w tym celu, żeby odzyskać wiarę. O czym napisano: „I zbudowali ubogie miasta (dla Izraela) faraonowi”.
Usłyszałem 26 Adar (7 marca 1948 r.)
W „Szabat Szkalim”, przed świętowaniem Szabatu, powiedział Baal HaSulam, że w Polsce był zwyczaj, zgodnie, z którym wszyscy bogaci ludzie przyjeżdżali w Sobotę zwaną „Szabat Szkalim” do swoich duchowych przewodników, żeby otrzymać od nich monetę (szkalim).
A to, dlatego że nie da się zniszczyć i wymazać Amale-ka bez szkalim, ponieważ zanim człowiek otrzyma szkalim, nie ma w nim jeszcze nieczystej siły Amalek (klipat Amalek). Ale kiedy on bierze szkalim, objawia się mu ogromna klipa nazywana „Amalek” i tylko wówczas zaczyna się praca w ścieraniu Amaleka. A do tego czasu człowiek nie ma, czego ścierać.
I dodatkowo przytoczył wypowiedź Magida z Kozienic o słowach końcowej modlitwy w Jom Kipur: „Ty oddzieliłeś człowieka na początku, tłumaczy się też jak „od głowy”) i rozpoznajesz go stojącego przed Tobą”. Zapytał o to Magid: „Jak można stać bez głowy?” Chodzi o to, że głowa jest oddzielona od człowieka, i jak to jest możliwe? A wyjaśnienie jest następujące: „Będziesz liczył wszystkich synów Izraela” (Szmot 30). A głowę odzyskają pod warunkiem, że dadzą pół szekla, i dzięki temu godni staną się głowy.
A potem zapytał… Dlaczego na posiłek przygotowano więcej wina niż jedzenia? To jest złe, ponieważ powinno „jedzenie przewyższać picie”. Ponieważ picie tylko uzupełnia jedzenie, jak powiedziano: „Zjadł i nasycił się, i pobłogosławił”. Ale tak nie będzie, jeżeli picie przewyższa jedzenie. A chodzi o to, że jedzenie oznacza Hasadim, a picie - Hochmę.
I powiedział również, że sobota przed początkiem miesiąca Adar obejmuje cały miesiąc Adar. Dlatego, „kiedy przychodzi Adar powiększa się radość”. I powiedział, że istnieje różnica między sobotą i dniem świątecznym. Sobota oznacza miłość, a święto oznacza radość. I różnica między radością a miłością jest taka, że miłość istnieje sama w sobie, a radość jest tylko rezultatem rodzącym się z jakiejś przyczyny. I w tej przyczynie jest sedno, a rezultat jest tylko wynikiem tego sedna. Dlatego Sobota nazywa się „miłością i pragnieniem”, a święto – „radością i przyjemnością?”.
Także wytłumaczył swojej żonie odpowiedź rabina Johanana Ben Zakaja, mówiącego: „Ja jestem jakby ministrem przed Królem, a on, rabin Hanina Ben Dosa - jakby niewolnikiem przed Królem i dlatego ma on możliwość modlić się”. I wydawałoby się, że powinno być odwrotnie, że minister ma więcej możliwości wyrażenia swojej opinii Królowi niż niewolnik.
Ale chodzi o to, że „minister” to ktoś, kto już stał się godny osobistej kontroli z góry. I dlatego on nie widzi potrzeby modlitwy, przecież wszystko jest dobrze. Podczas, gdy „niewolnikiem” nazywa się znajdującego się na poziomie wynagrodzenia i kary. I ma on okazję modlić się, ponieważ widzi, że jest jeszcze w nim coś, co wymaga naprawy.
I dodał do tego wyjaśnienie z artykułu z Talmudu (Bawa Mecja), który opowiada, jak jedno cielę prowadzili do rzeźni. Poszło ono, położyło głowę na skraju ubrania rabiego i zapłakało. Powiedział mu rabi: „Idź, przecież w tym celu zostałeś stworzony”. Powiedzieli: „Za to, że nie ulitował się – spadną na niego cierpienia”.
„W tym celu zostałeś stworzony” - oznacza osobiste zarządzanie, w którym nie ma nic do dodania, ani nic do ujęcia, i gdzie cierpienia także przyjmowane są jak błogosławieństwa. I dlatego przyciągnął cierpienia. Gmara mówi, że uniknął cierpień, dlatego że powiedział: „I miłosierdzie Jego - na wszystkich Jego stworzeniach” (Psalm 145).
Pewnego razu, służąca rabiego zamiatała dom i wymiotła będące tam małe szczurki. Powiedział jej rabi: „Zostaw je!”. Napisano: „I miłosierdzie Jego - dotyczy wszystkich Jego stworzeń”. Wszakże zrozumiał, że modlitwa również pozostaje na zawsze, i dlatego miał sposobność się modlić. I dlatego te cierpienia go opuściły.
A pod koniec świętej Soboty wytłumaczył, co było powiedziane w Zoharze: „Przecież wybór Stwórcy padł na Jakuba”. Kto kogo wybrał? I Zohar odpowiada, że „Stwórca wybrał Jakuba” (Bereszit 161, str. 2). Ale Zohar pyta: „Jeżeli Stwórca wybrał Jakuba, okazuje się, że Jakub nic nie zrobił, a było to osobiste zarządzanie z góry?” A jeżeli Jakub wybrał, to okazuje się, że Jakub działał, czyli znajdował się w warunkach wynagrodzenia i kary.
I odpowiedział, że na początku człowiek powinien iść drogą wynagrodzenia i kary, a kiedy skończy etap wynagrodzenia i kary, wtedy staje się godny zobaczyć, że wszystko było konsekwencją osobistego zarządzania nim z góry, i że „Tylko On jeden czyni i będzie czynił wszystko”. Ale zanim człowiek nie ukończy swojej pracy na etapie wynagrodzenia i kary, nie jest możliwe zrozumienie osobistego zarządzania.
I w niedzielę wieczorem po lekcji wytłumaczył przebiegłość Jakuba, o której napisano: „Twój brat przyszedł z oszustwem” (Bereszit 27). I rozumie się, że nie było tu żadnego oszustwa, inaczej nie byłoby napisane o Jakubie: „Wybrany z Praojców”, gdyby był oszustem.
A jego przebiegłość tłumaczy się tym, że człowiek korzysta z mądrości (Hochma), ale nie ze względu na samą mądrość (Hochma), a po to, by czerpać z niej jakąś korzyść, której potrzebuje. I widzi, że nie da się tego osiągnąć w bezpośredni sposób. Dlatego wykorzystuje mądry fortel (Hochma), aby osiągnąć to, co niezbędne. To nazywa się mądrość (Hochma).
Sens tego, co powiedziane, jest taki: „Przebiegły dzięki rozumowi”, czyli posiadający mądrość (Hochma) dzięki rozumowi. Przecież on pragnie otrzymać mądrość (Hochma) nie ze względu na samą mądrość (Hochma), a ze względu na zupełnie coś innego, co zmusza go do przyciągnięcia światła Hochma. Czyli pragnie przyciągnąć Hochma, żeby uzupełnić Hasadim.
Przecież zanim Hasadim uzyskają Hochma, pozostają w małym stanie (katnut). Ale później, gdy człowiek przyciąga światło Hochma i mimo to woli Hasadim od światła Hochma, wtedy Hasadim staje się ważniejsze niż Hochma. I to nazywa się stopniem Ga’R de-Bina, kiedy używa on Hasadim według własnego wyboru. I to oznacza „mądrość dzięki rozumowi”, ponieważ w ISZSu’T Hochma objawia się na poziomie Wa’K, a w Aba we-Ima objawia się Hochma, dlatego że oni wolą Hasadim i pozostają z Hasadim.
A chociaż Bina oznacza naprawę „chafec hesed” (pragnący tylko obdarzać), nie uważa się, że ona sama wybiera Hasadim, ponieważ działa Cimcum Bet (drugie skrócenie), przy którym nie ma światła Hochma. Podczas gdy w dużym stanie (gadlut), kiedy przychodzi światło Hochma, wtedy użyje już Hasadim z własnego wyboru.
Usłyszałem w Szabat Beszalach (25 stycznia 1948 r.)
Każda praca ma miejsce tylko w przypadku istnienia dwóch dróg, to znaczy dwóch możliwości, jak powiedziano: „Żyj w Moich przykazaniach, a nie umieraj w nich”. A przykazanie umrzeć, ale nie naruszyć, działa tylko w trzech przypadkach: awoda zara (czczenie czegoś innego niż Stwórcy, czyli swojego egoizmu), szfichut damim (rozlew krwi, morderstwo), giluj arajot (zabroniona bliskość). Ale przecież z historii znamy sprawiedliwych, którzy oddali życie za dowolne przykazanie.
Cała praca i wysiłki człowieka mają miejsce tylko w stanie, kiedy człowiek musi chronić Torę, dlatego że tylko wówczas człowiek odczuwa prawa Tory jak ogromny ciężar i nieznośne ograniczenia, tak jakby całe jego ciało nie zgadzało się z warunkami Tory.
Ale kiedy człowiek staje się godny, by Tora chroniła człowieka, to nie odczuwa żadnego ciężaru w pracy „ze względu na Stwórcę”, dlatego że sama Tora strzeże człowieka, jak powiedziano: „Dusza człowieka uczy go”.
Usłyszałem 5 Adar (15 lutego 1948 r.)
Aby zrozumieć, co jest napisane w Zoharze, należy wcześniej pojąć, co Zohar chce nam powiedzieć. A to zależy od tego, jak bardzo człowiek jest oddany idei tej księgi, czyli od jego poświęcenia „Torze i przykazaniom”, które doprowadziłyby człowieka do oczyszczenia, żeby oczyścił się z egoistycznej miłości do siebie. Przecież ze względu na to on zajmuje się Torą i wykonuje przykazania (uczy się, jak poznać Stwórcę i czynić altruistyczne działania). I w tej mierze może zrozumieć prawdę powiedzianą w księdze Zohar. W przeciwnym razie istnieją klipot, egoistyczne pragnienia człowieka ukrywające i blokujące prawdę zawartą w księdze Zohar.
Usłyszałem 17 Adar II (28 marca 1948 r.)
W Zohar, Bereszit, str. 165, o tajemnicach Tory: „Z góry przypisani są do władców strażnicy i wzniesiony został płonący, ognisty miecz nad każdym wojskiem i obozem wojskowym… I wychodzą stamtąd twory różnego rodzaju i ze wszystkich poziomów”.
Kiedy w pracy wyróżnia się lewa linia i konieczne jest jej złagodzenie prawą linią, odbywa się to na trzech poziomach:
-
w ich korzeniu - Aba we-Ima,
-
w Malchut,
-
w aniołach Stwórcy.
W Aba we-Ima - nazywa się to „strażnicy władców”. W Malchut - nazywa się to „ognistym mieczem wirującym”. A w aniołach - nazywa się to: „I wychodzą stamtąd twory różnego rodzaju i ze wszystkich poziomów”.
Usłyszałem 9 Nisan (18 kwietnia 1948 r.)
Księga Zohar opowiada o Ruwenie, synu Lei. A kiedy Jakub był z Leą, to wyobrażał sobie Rachel. Prawo zaś mówi, że jeśli myślał o innej, to dziecko urodzone w takiej sytuacji nazywa się "podmienione".
Zohar jednak wyjaśnia, że choć Jakub myślał o Rachel, ale był pewien, że znajduje się z Rachel, a syn nazywa się "podmieniony", jeżeliby myślał o Rachel, a w rzeczywistości byłby w tym czasie z Leą i wiedziałby o tym. A jeżeli myślał o Rachel i był pewien, że jest z Rachel, to urodzonego nie uważa się za "podmienionego".
Chodzi o to, że duchowe stopnie odnoszą się do siebie jak przyczyna i skutek i jak pieczęć i odbitka: każdy niższy stopień jest odbiciem wyższego. Pieczęć i odbitka zawsze mają przeciwne właściwości. Dlatego to, co w świecie Bria nazywa się nieczystym pragnieniem (klipa, egoizm), w niższym świecie Jecira jest uważane za czyste pragnienie (kdusza, altruizm, świętość). A to, co w świecie Jecira uważa się za nieczystą klipe, w świecie Asija uważa się za czyste.
Kiedy sprawiedliwy, poprzez naprawę swoich pragnień, osiąga określony duchowy stopień, łączy się z jego czystymi właściwościami. I jeśli podczas swojej duchowej pracy myśli o innym stopniu duchowym, na którym jest uważane za nieczyste to, co tu uważane jest za czyste, to wynik z takiego działania (łączenia się) nosi nazwę "podmieniony", ponieważ te stopnie są przeciwne w swoich właściwościach.
Ale Jakub, którego myśl była o Rachel, myślał o czystej właściwości "Rachel" i o działaniu również myślał, że jest to rzeczywiście "Rachel", i dlatego myślą i działaniem był na jednym stopniu "Rachel" – i dlatego nie ma tutaj właściwości „Lea”, to znaczy nie ma „podmiany”.
Usłyszałem 7 Sivan (14 czerwca 1948 r.)
Powodzeniem nazywa się to, co jest ponad rozumem. Oznacza to, że chociaż zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i logiką powinno wydarzyć się jedno, lecz znak szczęścia spowodował inne, pozytywne rozwiązanie. Rozumem nazywa się przyczynowo-skutkowe logiczne myślenie, kiedy jest jasne, że konkretna przyczyna wywołuje ściśle określoną konsekwencję.
Ale powyżej rozumu i logiki – oznacza, że pierwotna przyczyna nie jest związana z rezultatem. Takie zdarzenie nazywa się „ponad rozumem”, a my nazywamy to szczęściem, ponieważ wywołała go nie zasadnicza przyczyna, a szczęście.
Wszystkie oddziaływania i obdarzanie pochodzą od światła Hochma. Kiedy świeci światło Hochma, nazywa się to lewą liną, ciemnością i w tym czasie światło jest ukryte i krzepnie jak „lód”.
I tak, jakby należy otrzymywać od lewej linii, co nazywa się „w miarę swoich zasług”.
Oznacza to, że zasługi człowieka – jest to przyczyna pojawienia się światła Hochma, i że zasługi i światło są powiązane ze sobą, jak przyczyna i skutek.
Lecz powiedziano, że „Synowie, życie i wyżywienie zależą nie od zasług człowieka, a od szczęścia” – czyli od środkowej linii, w której światło Hochma zmniejsza się do takiego stopnia, że można go otrzymać z zamiarem „dla Stwórcy”. Zmniejszenie i ziwug na średnią linę nazywa się „masach de-hirik”.
Okazuje się, że światło Hochma świeci nie ze swojej prawdziwej przyczyny, nie dzięki lewej linii, a odwrotnie, na skutek swego zmniejszenia, co odbywa się „powyżej rozumu” (wbrew rozumowi) i dlatego nazywa się „szczęściem”.
Usłyszałem w 1945 r.
Mędrcy powiedzieli, że skoro są łuski, to istnieją również płetwy, jeśli jednak istnieją płetwy, jeszcze nie wiadomo, czy istnieją łuski.
Łuski (kaskeset) - od słowa „kuszija” (pytania). A słowo „kuszija” (pytania) - od słowa „koszi”, ciężar - który powstaje w pracy „ze względu na Stwórcę”. Czyli łuski (kaskeset) - to kelim, w które otrzymuje się odpowiedzi na pytania, dlatego że odpowiedzi odczuwane są nie zewnętrznym rozumem, a wewnętrznym. Wewnętrzny rozum - to Wyższe Światło, które napełnia człowieka, i tylko wówczas uspokajają się w nim wszystkie jego pytania.
Dlatego im więcej człowiek ma pytań, w takim stopniu napełnia go Wyższe Światło. Dlatego kaskeset jest oznaką czystości, naprawy. Przecież tylko posiadając kaskeset człowiek może oczyścić się (z egoistycznych pragnień/żądań), ponieważ pragnie oswobodzić się z pytań. I czyni wszystko, co jest w jego siłach, żeby oczyścić się i stać się godnym wyższego światła.
Snapir (płetwa) jest także znakiem czystości (altruistycznej, „ze względu na Stwórcę”). Ponieważ snapir – pochodzi od słów „sone pe or” (nienawidzący wyższego światła). Przecież, jeżeli w człowieku pojawiają się pytania, to z tego powodu, że nienawidzi wyższego światła. Ale jeżeli ma snapir, nie musi mieć pytań. Ale może nienawidzi on wyższego światła nie z powodu, że go pokonują trudne pytania, a dlatego, że dąży do przyjemności i myśli, że tak czy inaczej i tak nie osiągnie naprawy i wzniesienia.
Dlatego oznakami czystego kli są właśnie i snapir, i kaskeset - razem, kiedy człowiek ma rybę (dag - od słowa „daaga”, troska, niepokój). Przecież ryba - to mięso ubrane w płetwy (snapir) i łuski (kaskeset) – to znaczy wyższe światło świeci w tych dwóch oznakach czystości.
Ale jeżeli człowiek, jakby czyni wysiłki, uczy się, ale nie ma żadnych pytań przeciw pracy „ze względu na Stwórcę”, to oznacza, że nie ma oznak czystości, naprawy. Ponieważ oznakami oczyszczenia są przede wszystkim pytania przeciwko duchowości.
A jeżeli nie ma pytań, to nie ma gdzie umieścić się w nim wyższe światło. Przecież nie ma powodu napełniać go wyższym światłem, ponieważ i bez wyższego światła on widzi się w dobrym stanie.
Dlatego, kiedy faraon, król Egiptu pragnął pozostawić synów Izraela pod swoją władzą, rozkazał, aby nie wydawano im słomy (kasz), z której robili cegły (jak powiedziano: „ I lud poszedł zbierać słomę…”). Przecież w takim przypadku człowiek nigdy nie będzie potrzebował, by Stwórca wyprowadził go z tego nieczystego stanu w stan naprawiony.
Usłyszałem w 1945 r.
Powiedziano: „Chrońcie swoje dusze”. Ma się na myśli ochronę duchowej duszy. Natomiast nie ma potrzeby wskazywać na ochronę zwierzęcej duszy, przecież człowiek sam ją chroni bez żadnych wskazówek Tory.
Ponieważ Przykazanie (jedno z 620 praw wszechświata) w zasadzie przejawia się wtedy, gdy człowiek je wykonuje, dlatego że mu na to wskazano, a jeżeli nie byłoby wskazania, nie wykonałby go. A wykonuje to działanie tylko ze względu na przykazanie.
W związku z tym, kiedy człowiek wypełnia przykazanie, musi patrzeć, czy nie wykonywałby tego działania nawet bez Przykazania?
Dlatego powinien dokładnie sprawdzić i znaleźć tam to, na co mógłby wskazać, że wykonuje to tylko dlatego, że dostał wskazówkę z góry. W takim wypadku jego działanie oświetla światło Przykazania, to znaczy przy pomocy Przykazania oczyszcza się kli, które może napełnić wyższe światło.
Dlatego główną troską jest chronić duchową duszę.
Usłyszałem na świątecznym posiłku na cześć Brit Mila, w 1943 r., w Jerozolimie
Malchut sama nazywa się „niższą mądrością”. Malchut przyłączona do Jesod nazywana jest wiarą. Na Jesod istnieje nakrycie o nazwie „Orla”, napletek, którego rolą jest oddzielenie Malchut od Jesod, aby nie pozwolić Malchut na kontakt z nim.
Moc napletka polega na tym, że rysuje człowiekowi obraz, w którym wiara nie ma żadnego znaczenia, jak proch. Nazywa się to „Szhina/Boskość w prochu” (Szhina be-afra).
Kiedy człowiek usuwa tę przeszkadzającą siłę, tworzącą w nim wyobrażenie o wierze, jako o niepotrzebnej, i przeciwnie, mówi sobie, że to właśnie ta siła jest bezwartościowa i nieważna w jego oczach jak proch, to taka korekta nazywa się „obrzezanie”. Przez to odcina napletek i wyrzuca go w proch.
Wtedy święta Szhina podnosi się z prochu i objawia się wielkość wiary. Taki stan nosi nazwę „Geula” (Wyzwolenie), ponieważ człowiek jest nagrodzony wznieść Szhinę z prochu.
Dlatego konieczne jest skoncentrowanie wszystkich wysiłków na tym, żeby usunąć przeszkadzającą siłę i zdobyć wiarę. Tylko z wiary przychodzi doskonałość. (I w tym możliwe jest ciągłe doskonalenie w zależności od tego, jak bardzo człowiek pragnie wypełnić się wiarą w każdym swoim osobistym pragnieniu, analizie.)
Takie doskonalenie nazywa się: „Ograniczać siebie do malutkiej oliwki i do jajka” – (to znaczy, do ściśle określonego rozmiaru, poniżej którego człowiek już nie jest w stanie rozróżniać).
„Oliwka” – to tak, jak powiedziała gołębica wypuszczona przez Noego: „Wolę gorzki jak oliwki pokarm, ale z nieba”. „Jajko” – tak, jak w samym jajku nie ma niczego żywego i teraz nie widzimy w nim żadnego życia, chociaż potem rodzi się z niego żywa istota.
Oznacza to, że człowiek ogranicza się i preferuje pracę duchową, chociaż ona powoduje w nim gorycz, jak oliwa, i nie widzi on w swoim stanie i swojej duchowej pracy żadnego życia. Ale cała siła w jego pracy pochodzi z tego, że pragnie wznieść Szhinę z prochu.
I dzięki takiej pracy człowiek zostaje nagrodzony Wyzwoleniem, a pokarm, który przedtem wydawał mu się gorzkim - podobnie do oliwy, i pozbawionym życia - podobnie do jajka, przedstawia się w jego oczach, jako pełen najwyższego życia i słodyczy.
Dlatego powiedziano: „Przechrzta (ger) jest jak noworodek” w tym, że zobowiązany jest zrobić „Brit mila” (obrzezanie), i wtedy osiąga radość. Dlatego w tradycyjnej procedurze „Brit mila”, kiedy odcinają niemowlęciu napletek, chociaż dziecko cierpi, wszyscy bliscy się cieszą. Dlatego że wierzą, iż dusza dziecka się raduje.
Również i w wykonywaniu duchowego działania „Brit mila”: człowiek powinien cieszyć się pomimo odczucia cierpienia, ponieważ wierzy, iż jego dusza raduje się, przechodząc tę naprawę.
(Cała duchowa praca człowieka powinna być w radości. Wynika to jeszcze z pierwszego przykazania danego człowiekowi, które z radością wypełniają jego rodzice. Także w radości powinno być wypełniane każde przykazanie.
Usłyszałem w wieczór święta Sukkot w sukka (1943 r.)
„Gumno” oznacza Dinim de-Dhura (sądy i ograniczenia ze strony męskiej), o czym powiedziano: „Ukryła się i nie skalała się” (Bemidbar 5). Jest to odczucie przez człowieka właściwości „goren” (gumno), kiedy on czuje się gerem (obcym przybyszem) w pracy duchowej.
„Winiarnia” oznacza Dinim de-Nukwa (sądy i ograniczenia ze strony żeńskiej), o których powiedziano: „Ukryła się i skalała się”. Winiarnia (jekew) - to odczucie braku (nekew).
Istnieją dwa rodzaje Sukki:
-
Obłoki chwały.
-
Odpady gumna i winiarni.
Obłok – jest rodzajem ukrycia, kiedy człowiek odczuwa, że duchowe jest przed nim ukryte. A jeżeli człowiek siłą woli pokonuje ten obłok, czyli odczuwane przez siebie ukrycie, to staje się godny obłoku chwały.
Nazywa się to Мa’N de-Ima, która działa od 6000 lat i jest tajemnicą, ponieważ nie schodzi jeszcze w naturę zwaną „pszat” (proste znaczenie). Odpady gumna i winiarni nazywają się „prostym znaczeniem” i naturą będącą Мa’N de-Malchut, modlitwą Malchut, która naprawiona jest właśnie przez wiarę i nazywa się „itaruta de-letata” (obudzenie, prośba z dołu).
Jednak Мa’N de-Ima – to „itaruta de-lejla” (obudzenie z góry), które nie pochodzi z natury. Czyli ze strony natury, jeżeli człowiek nie jest godny otrzymania światła, nie otrzyma żadnego światła. Natomiast z powodu pobudzenia z góry, które jest wyższe niż natura, światło schodzi do niższych, jak powiedziano: „Ja, Stwórca, przebywam z nimi w całej ich nieczystości” albo, jak powiedziano w Księdze Zohar: „Chociaż grzeszą, jakby nie grzeszą wcale”.
Ale pod wpływem przebudzenia z dołu (itaruta de-letata) światło może schodzić do niższych tylko, jeżeli są w stanie przyjąć je zgodnie ze swoją naturą, to jest z ich własnymi właściwościami. To nazywa się Мa’N de-Nukwa, kiedy człowiek może naprawić się wiarą. I to nosi nazwę naprawy, pochodzącej od samego człowieka, i odnosi się do poziomu siódmego tysiąclecia, który nazywa się „i jeden zburzony”, dlatego że „w samej Malchut nie ma niczego od siebie”. A kiedy naprawiamy ten stan, staniemy się godni dziesiątego tysiąclecia, poziomu Ga’R. I taka dusza znajduje się w jednym z 10-ciu pokoleń.
Istnieje jednak „siódme tysiąclecie”, które kończy okres 6000 lat i nazywa się „szczegół”. A, jak wiadomo szczegół i ogół zawsze są w duchowym równe. Ale on odnosi się do Мa’N de-Ima zwanego „obłokami chwały”.
Celem pracy jest znalezienie się na poziomie „prostego znaczenia” i natury. Przecież człowiek przy takiej pracy nie może spaść niżej, jeśli już dotyka ziemi. To, dlatego że nie potrzebuje wielkiego stanu gadlut, ponieważ cały czas zaczyna jakby od nowa.
I pracuje zawsze tak, jakby dopiero, co zaczął pracować przyjmując władzę Niebios wiarą ponad wiedzę.
Osnowa, na której buduje się porządek pracy, powinna być najprostsza, żeby być absolutnie ponad wiedzę. I tylko najbardziej naiwny człowiek może uniżyć się na tyle, żeby poruszać się bez żadnej osnowy, opierając się tylko na swojej wierze i nie potrzebować innego wsparcia.
Ponadto powinien podjąć tę pracę z dużą radością, jakby posiadał wiedzę i jasną wizję, na której opiera się dla potwierdzenia swojej wiary, żeby całkowicie polegać na wierze powyżej wiedzy w tym samym stopniu, jak gdyby posiadał on wiedzę. I jeżeli człowiek trzyma się takiej drogi, to nigdy nie upadnie, a zawsze może być radosny, że służy wielkiemu Królowi.
I o tym powiedziano: „Jedno ofiarne jagnię przynieś rano, a drugie jagnię – o zmroku, podobnie do porannego daru i jego ofiary z płynów” (Bemidbar 28:4 i 8). Sens w tym, żeby z tą samą radością, która była u niego w czasie składania ofiary, kiedy on odczuwał „rano” - przecież ranem nazywa się światło - i tak świeciło mu światło Tory, że wszystko było całkowicie jasne – z taką samą radością on powinien przynosić swoją ofiarę, czyli wykonywać swoją pracę nawet wtedy, kiedy nastaje „wieczór”.
I nawet, gdy nie ma żadnej jasności ani w Torze, ani w pracy, mimo to wszystko czyni z radością, dlatego że działa ponad wiedzę. Dlatego nie może ocenić, w jakim stanie przynosi większą radość Stwórcy.
Dlatego rabbi Szymon Ben Menasija nazywał to „czymś podobnym do materiału”. Materiałem nazywa się to, co nie ma wiedzy i rozumu. Ucho, które słyszało głos Stwórcy na górze Synaj, nie ukradnie, to znaczy nie otrzyma niczego dla samego siebie, a przyjmie władzę Niebios, nie wymagając wielkiego stanu i pozostając we wszystkim ponad rozumem.
A on odszedł i ukradł jakieś olśnienie dla siebie, czyli powiedział: „Teraz mogę być pracownikiem Stwórcy, przecież już posiadam wiedzę i rozum do tej pracy, kiedy rozumiem, że warto pracować dla Stwórcy. I teraz nie potrzebuję wiary powyżej wiedzy”. I za to został sprzedany do sądu.
„Sąd” oznacza ludzki rozum i wiedzę, która osądza działania człowieka – czy warto ich dokonywać, czy nie. A „sprzedali go” oznacza, że on czuje się obco w pracy dla Stwórcy. I wtedy przychodzi rozum i zadaje znane pytanie: „Co daje ci ta praca?”
I przychodzi on tylko w celu kradzieży, przecież już otrzymał jakieś wsparcie dla swojej wiary i dlatego przychodzi i chce anulować to wsparcie przy pomocy takich pytań. Ale wszystko to tylko „dla sześciu”, czyli sprzedali go na sześć lat, co oznacza Dinim de-Dhura (męski sąd). A jeżeli niewolnik powie: „Ja kocham mojego Pana i nie wyjdę na wolność!”, czyli nie zechce uwolnić się od Jego przykazań, wtedy wykonują nad nim kolejną naprawę. Prowadzi go gospodarz, czyli Pan całej ziemi, „do drzwi albo do mezuzy”, ograniczając go na przyjęcie władzy Niebios, i „przekłuwa”, robi otwór w jego uchu. Ten otwór robi mu się, żeby jeszcze raz mógł usłyszeć to, co słyszał na górze Synaj: „Nie kradnij!” i „Zostań Jego niewolnikiem na zawsze”, ponieważ odtąd staje się prawdziwym pracownikiem Stwórcy.
Sukkot – oznacza tymczasowe mieszkanie. Jeżeli człowiek już zasłużył na stały dom i nie ma więcej, co robić musi tylko iść do tymczasowego mieszkania, jak w tym czasie, kiedy znajdował się w drodze do Pałacu Stwórcy i jeszcze nie doszedł do stałego domu. Wtedy cały czas odczuwał potrzebę dotarcia do Królewskiego Pałacu i spotykał uszpizin (gości). Czyli w tym czasie wykonywał pracę jak gość tymczasowy.
A teraz on może przypomnieć sobie tę radość, której doświadczał wtedy w pracy, gdy nieustannie dziękował i wysławiał Stwórcę za to, że cały czas zbliżał człowieka do Siebie. I tę radość może kontynuować teraz w Sukkot. Właśnie to daje do zrozumienia tymczasowe mieszkanie. I dlatego powiedziano: „Opuść stały dom i zamieszkaj w czasowym mieszkaniu”.
„Najważniejsze jest – nie rozumowanie, a czyn”. Czyn podobny jest do materiału. Jak tłumaczył rabbi Szymon Ben Menasija: „coś podobnego do materiału” oznacza, że najważniejsze jest działanie, a rozum – jest tylko jego lustrzanym odbiciem.
Ale jednocześnie działanie odnosi się do zwierzęcego poziomu, a rozum – do człowieka. I chodzi o to, że jeżeli doskonałość osiąga się na poziomie działania, to działanie staje się tak wielkie, że przynosi człowiekowi rozum Tory. A rozum Tory oznacza poziom człowiek.
„Goren” (gumno) w duchowości oznacza zmniejszenie ilości dobrych uczynków, gdy człowiek odczuwa stan braku w pracy ze Stwórcą. Dlatego zmniejsza swoje dobre uczynki. A potem dochodzi do stanu „winnicy” (jekew), co oznacza „przeklinać imię Stwórcy”.
Sukkot oznacza „radość”, gwurot, przynoszące zadowolenie, powrót z miłością, kiedy zamierzone grzechy z przeszłości zamieniają się w zasługi.
A wtedy również i „gumno”, i „winnica” włączają się w świętość. W związku z tym główną właściwością Sukkot - jest Izaak (lewa linia) i wszyscy się w nim łączą. (A główną właściwością Pesach - jest miłość, prawa linia). I dlatego jest napisane, że Abraham spłodził Izaaka.
Przecież ojciec i syn oznacza przyczynę i skutek. I jeżeli nie byłoby wcześniej właściwości prawej linii, która nazywa się „Abraham”, nie byłoby możliwości dojścia do właściwości „Izaak”, należącej do lewej linii – ale lewa linia włącza się w prawą. Dlatego mówi się: „I ty ojciec nasz”. Tak, jak powiedział Abraham: „Zetrą świętość imienia Twego” (na oskarżenie: „Zgrzeszyli synowie Twoi”). I to samo powiedział Jakub. Oznacza to, że grzechy ścierają świętość imienia, i jeśli nie zostaną naprawione, stworzą wyrwę pośrodku.
Oznacza to, że grzechy wśród ludu Izraela są jakby wyrwa w świętości.
Jednak Izaak tak odpowiedział na to oskarżenie: „połowa – moja, połowa – Twoja”, to znaczy część zbrodni i część dobrych uczynków – zarówno te, jak i tamte wejdą do świętości. A to jest możliwe dzięki powrotowi z miłości, gdy jego przeszłe zbrodnie zamieniają się w zasługi. I wtedy nie pozostają żadne wyrwy, jak napisano: „I nie będzie wyrwy i nie będzie płaczu” (Psalm 144), a wszystko będzie naprawione i wniesione do świętości.
I to jest sens tego, co powiedzieli mędrcy: "Śmieci i szlam (to samo oznacza: rozstanie) Izaaka jest bardziej majestatyczny, niż srebro i złoto Abimelecha". Śmieci to drobiazg, który nie przedstawia żadnej wartości. Oznacza to, że człowiek postrzega swoją niewolę u Stwórcy, jako przedmiot bezużyteczny, a następnie separuje się od niego, co nazywa się "śmieciami i rozstaniem Izaaka". A skoro Izaak naprawiał wszystko powrotem do miłości, zamieniając wszystkie swoje przeszłe przestępstwa w zasługi, to osiągnął więcej zysku ze śmieci i rozstań niż całe srebro i złoto Abimelecha.
Srebro (kesef) oznacza pragnienie (kisufin) do Stwórcy. A złoto (zahaw) pochodzi od słów "daj to" (ze-haw), co oznacza dążenie do Tory, to znaczy do zrozumienia Tory. A ponieważ Izaak wszystko naprawiał, po odzyskaniu miłości, to i przestępstwa zostały mu przypisane, jako zasługi, wtedy oczywiście, stał się bardzo bogaty, bogatszy od Abimelecha. Przecież wypełniając przykazania, nie wypełnisz więcej niż 613, podczas gdy na grzechy i przestępstwa nie ma limitu. I dlatego Izaak się wzbogacił, jak powiedziano: "I otrzymał stukrotnie (dosłownie: znalazł sto bram)" - to znaczy, w stu procentach należał do świętości, bez żadnych śmieci, ponieważ śmieci zostały również przez niego naprawione.
Dlatego pokrycie Sukki jest zrobiona z odpadków z gumna i winnicy (lub jak mawiali mędrcy: z odpadów, dzięki którym wzbogacił się Mojżesz). Dlatego osnowa święta Sukkot jest związana z imieniem Izaaka, ponieważ oznacza "Gwurot, przynoszące radość", a poza tym Sukkot związane jest z imieniem Mojżesz.
Usłyszałem w 1948 r.
Duchowym nazywa się to, co nigdy nie zniknie. Dlatego pragnienie otrzymywać w jego obecnej formie otrzymywania ze względu na siebie nazywa się materialnym, ponieważ utraci tę formę i nabędzie nową formę – ze względu na Stwórcę.
Rzeczywistość miejsca w duchowym określa się miejscem realności, ponieważ wszyscy, którzy przybywają w to miejsce, widzą jeden i ten sam obraz. W przeciwieństwie do tego wyobrażana sobie rzecz nie nazywa się realnym miejscem, ponieważ jest fantazją i każdy wyobraża ją sobie na swój sposób.
I mówi się, że Tora ma 70 twarzy, co oznacza 70 stopni. I na każdym stopniu Tora przedstawia się zgodnie z tym stopniem, na którym człowiek się znajduje. Jednak świat – jest to realność i każdy, kto wzniósł się na jeden z 70-ciu stopni, z których składa się dany świat, poznaje to samo, co wszyscy, którzy osiągnęli ten stopień.
W książkach kabalistycznych można czasami znaleźć wytłumaczenia zwrotów z Tory, na przykład: „Tak powiedział Abraham Izaakowi…”, i powiedziano, o czym wtedy mówili, i rozjaśnia się, co zostało powiedziane. I powstaje pytanie: skąd wiadomo, o czym mówili do siebie?
A jest to wiadome, ponieważ kabaliści osiągnęli stopień, na którym znajdował się Abraham lub ktoś inny, i dlatego osiągający widzi i rozumie to, co widział i zrozumiał Abraham. Dlatego on wie, co powiedział Abraham.
Dlatego kabaliści wyjaśniają zwroty z Tory, ponieważ oni również osiągnęli ten stopień.
A dowolny stopień w duchowym – jest rzeczywistością, którą widzi każdy, podobnie jak wszyscy, którzy przyjeżdżają do Londynu w Anglii, widzą to, co jest w tym mieście, i słyszą to, o czym się tam mówi.
Usłyszałem 21 Ijar, w Jerozolimie
Powiedział rabin Hananja Bar Papa: "Anioł, który odpowiada za ciąże, nazywa się Lajla - Noc. Bierze kroplę nasienia, przedstawia ją przed Stwórcą i pyta: "Władco świata, co będzie z tej kropli: odważny czy słaby, mądry czy głupi, bogaty czy biedny? A czy będzie grzesznikiem czy sprawiedliwym - nie mówi”. (Traktat „Nida”, 16, str.2)
Ale co do zasady głupiec nie może być sprawiedliwym, przecież mędrcy powiedzieli: "Człowiek nie zgrzeszy, dopóki nie wejdzie w niego duch głupoty". A tym bardziej ten, kto całe swoje życie spędził na głupocie. Okazuje się, że ten, kto rodzi się głupcem, nie ma żadnego wyboru, ponieważ jest skazany na głupotę. Dlaczego zatem podkreśla się, że nie mówi się, czy ma być sprawiedliwym czy grzesznikiem, tak jakby pozostawiono mu wybór?
Zatem, jaki jest sens nie wskazania – sprawiedliwy on jest czy grzesznik, jeśli jest mu przeznaczone być głupcem, co jednoznaczne jest ze skazaniem go, by był grzesznikiem.
I powiedział rabin Johanan: "Stwórca zobaczył, że niewielu jest sprawiedliwych - umieścił ich w każdym pokoleniu”, „przecież Stwórca wykonał fundamenty ziemi i oparł na nich wszechświat".
„Jest ich niewielu” – oznacza to, że jest ich coraz mniej i całkiem odejdą. I co On uczynił, żeby zwiększała się ilość sprawiedliwych? Umieścił ich we wszystkich pokoleniach. I jest pytanie, jaka jest korzyść z tego, że umieścił ich w każdym pokoleniu – czy naprawdę od tego stanie się ich więcej? Jaka jest różnica, czy wszyscy sprawiedliwi znajdują się w jednym pokoleniu, czy w różnych, i dlaczego Raszi wyjaśnia, że sprawiedliwi mnożą się od tego, że pojawiają się w każdym pokoleniu?
I żeby zrozumieć to, należy uzupełnić i wyjaśnić, co powiedzieli mędrcy o tym, że Stwórca decyduje nad kroplą nasienia, czy człowiek ma być mądry, czy głupi, to znaczy decyduje, kto ma urodzić się słaby i niemający sił pokonać swojej złej natury, a kto urodzi się z małym pragnieniem, niezdolny. Przecież nawet już na etapie przygotowawczym, kiedy dopiero rozpoczynając duchową pracę, człowiek musi być w stanie przyjąć Torę i mądrość kabały, jak napisano: „On daje mądrość rozumnym”. Choć pojawia się pytanie - jeżeli oni już są tak mądrzy, na co jeszcze im mądrość? Czy prawidłowo nie byłoby dać mądrość tym, którzy są głupi?
Rzecz w tym, że mądrym nazywa się tego, kto dąży do mądrości, chociaż jeszcze nie zdobył mądrości. Ale ponieważ ma takie pragnienie, a pragnienie nazywa się „kli”, okazuje się, że człowiek mający pragnienie i dążący do mądrości – to naczynie „kli”, w którym może świecić mądrość. A ten, kto jest głupi, czyli nie dąży do mądrości, a wszystkie jego pragnienia skierowane są tylko na własną korzyść, nie jest zdolny do żadnego obdarzania.
Ale jak to jest możliwe, żeby człowiek urodzony z takimi właściwościami mógł dojść do poziomu sprawiedliwego? Okazuje się, że nie ma wyboru i nie ma sensu wskazywać, czy ma być grzesznikiem, czy sprawiedliwym, jak gdyby pozostawiając mu wybór. Bo jeśli urodził się słaby i głupi, już jest pozbawiony jakiegokolwiek wyboru, ponieważ nie jest zdolny do żadnego pokonywania i dążenia do mądrości Stwórcy.
Ale dlatego, żeby nawet głupiec mógł mieć wybór, uczynił Stwórca naprawę, o której powiedzieli mędrcy: „Stwórca dostrzegł, że było niewielu sprawiedliwych, i umieścił ich we wszystkich pokoleniach”. A teraz zrozumiemy, jaki jest z tego pożytek.
Wiadomo, że nie można jednoczyć się z grzesznikami nawet, jeśli nie postępujesz tak jak oni. Ponieważ powiedziano: "Nie siedź w towarzystwie szyderców". Okazuje się, że człowiek tym już grzeszy, że siedzi w towarzystwie niepoważnych ludzi nawet, jeśli siedzi uczy Tory i wykonuje przykazania. Inaczej byłoby powiedziane, że zabrania mu się nie przestrzegać Tory i przykazań. Ale zakazane jest mu takie towarzystwo, dlatego że człowiek przejmuje myśli i pragnienia ludzi, którzy są dla niego mili.
I odwrotnie. Jeśli człowiek sam nie posiada siły pragnienia i dążenia do duchowego, ale znajduje się pośród ludzi dążących do duchowego, a ci ludzie są dla niego mili, otrzymuje od nich siły przezwyciężenia i przenika ich pragnieniami, aspiracjami i ideałami. Pomimo faktu, że zgodnie z własnymi właściwościami nie posiada on takich pragnień, aspiracji i hartu ducha. Ale właśnie dzięki sympatii i szacunku dla tych ludzi, otrzymuje nowe aspiracje i siły.
Z tego zrozumcie, co zostało powiedziane: "Stwórca zobaczył, że jest niewielu sprawiedliwych…" - to znaczy, że nie każdy jest zdolny do bycia prawym, ponieważ nie ma w nim niezbędnych właściwości, bo urodził się głupi albo słaby. Ale musi mieć wybór, chociaż samodzielnie nie może go rozwinąć. I w tym celu Stwórca „rozmieścił sprawiedliwych we wszystkich pokoleniach”. W związku z tym człowiek ma wolność wyboru, by pójść w miejsce, gdzie są sprawiedliwi, i podporządkować się ich przywództwu. I wtedy otrzyma od nich siły, których jemu z natury brakuje.
I to jest korzyść z faktu, że sprawiedliwi są rozmieszczeni we wszystkich pokoleniach, żeby w każdym pokoleniu było, do kogo zwrócić się i przyłączyć, i nabrać od nich sił niezbędnych do wzniesienia się do poziomu sprawiedliwych. I dzięki temu później człowiek sam z tego powodu staje się sprawiedliwy.
Okazuje się, że nie mówi się, czy być człowiekiem sprawiedliwym, czy grzesznikiem, bo ma on wybór, przecież może pójść i przyłączyć się do ludzi sprawiedliwych, którzy staną się jego mentorami. I od nich otrzyma siły, by potem samemu stać się sprawiedliwym. A jeżeli wszyscy sprawiedliwi byliby w jednym pokoleniu, nie byłoby żadnej możliwości dla słabych i głupich ludzi zbliżyć się do Stwórcy – to znaczy, nie mieliby oni wyboru. Ale dzięki temu, że sprawiedliwi umieszczeni są w każdym pokoleniu, każdy człowiek ma możliwość pójść i zbliżyć się do sprawiedliwych, znajdujących się w każdym pokoleniu. W przeciwnym razie Tora byłaby dla niego śmiertelną trucizną.
I zrozumcie to na materialnym przykładzie. Kiedy dwoje ludzi stoi naprzeciw siebie, prawa strona jednego znajduje się naprzeciwko lewej strony drugiego, a lewa strona jednego znajduje się naprzeciwko prawej strony drugiego. I są dwie drogi: prawa – to droga sprawiedliwych, którzy troszczą się tylko o obdarzanie. A lewa droga - to droga tych, którzy troszczą się tylko o własne dobro i przez to są oddzieleni od Stwórcy, który jest absolutnym obdarzaniem. I dlatego oddzielają się oni od prawdziwego życia. Oto, dlaczego grzesznicy podczas swojego życia nazywani są martwymi.
Okazuje się, że dopóki człowiek nie stał się jeszcze godny połączyć się ze Stwórcą, jest ich dwóch. I kiedy człowiek uczy się Tory, która nazywa się prawą drogą – to jednak stoi po przeciwnej, lewej stronie Stwórcy. Oznacza to, że uczy się Tory ze względu na siebie, co oddziela go od Stwórcy. Dlatego Tora staje się dla niego śmiertelną trucizną, pozostawiając go w separacji ze Stwórcą. Przecież on chce kosztem Tory otrzymać spełnienie dla swojego ciała, to znaczy zwiększyć z jej pomocą egoistyczne dorobki. Dlatego staje się ona dla niego śmiertelną trucizną.
Kiedy zaś człowiek łączy się ze Stwórcą, to pozostaje tylko Jedna władza, a człowiek jednoczy się ze Stwórcą w jedną całość. Wtedy jego prawa strona staje się prawą stroną Stwórcy, a ciało staje się ubraniem dla duszy. A czy idzie on właściwą drogą można sprawdzić przez to, czy angażuje się w potrzeby ciała tylko w zakresie wymaganym przez jego duszę.
A jeśli wydaje mu się, że otrzymuje więcej niż jest to konieczne dla ubrania jego duszy, wówczas postrzega to jak człowiek, który wkłada na siebie nieodpowiednie ubranie. A wtedy troszczy się, żeby ubrania nie były ani za długie, ani za szerokie i dokładnie pasowały do ciała. Dokładnie tak człowiek troszczący się o swoje ciało powinien pilnować, żeby wymagania ciała nie przewyższały wymagań duszy, to znaczy, by ciało oblekało się na duszę.
Ale nie każdy, kto pragnie połączyć się ze Stwórcą, będzie mógł zbliżyć się do Niego. Przecież jest to sprzeczne z naturą człowieka zrodzonego z egoistycznym pragnieniem i zdolnego do kochania tylko siebie.
Dlatego są nam tak potrzebni sprawiedliwi pokolenia. Wtedy człowiek może przyłączyć się do prawdziwego rabina, którego pragnieniem jest tylko obdarzać. A człowiek czuje, że nie jest zdolny do robienia dobrych uczynków, to znaczy nie ma zamiaru obdarzać Stwórcy. Ale dzięki temu, że przylgnął do prawdziwego rabina i chce zdobyć jego łaskę, to znaczy robi to, co rabin kocha, i nienawidzi tego, czego rabin nienawidzi, może połączyć się ze swoim nauczycielem i otrzymać od niego takie siły, których sam nie posiada od urodzenia. I w tym celu sprawiedliwi zostali umieszczeni we wszystkich pokoleniach.
Ale powstaje pytanie, po co rozmieszczać sprawiedliwych w każdym pokoleniu, żeby pomagali głupim i słabym, jeśli można nie tworzyć głupich ludzi? Kto zmusza Stwórcę, by oznajmiał nad kroplą nasienia, że wyjdzie z niej głupi albo słaby człowiek? Czy nie mógłby wszystkich stworzyć mądrymi?
Recz w tym, że głupi są tak samo potrzebni, ponieważ są nosicielami egoistycznego pragnienia. Ale widzimy, że nie mają żadnej możliwości zbliżenia się do Stwórcy samodzielnie, jak jest napisane: "I wyjdą i zobaczą trupy ludzi, którzy odstąpili ode Mnie, bo ogień ich nie zgaśnie i robak ich nie zginie, a one będą obrzydliwością dla wszystkich ciał (Izajasz 66)”. I staną się „pyłem pod nogami sprawiedliwych", dzięki temu sprawiedliwi będą mogli zobaczyć, jakie dobro uczynił dla nich Stwórca stwarzając ich, jako mędrców i bohaterów i w ten sposób przybliżając ich do Siebie.
I wtedy sprawiedliwi będą mieli okazję chwalić i dziękować Stwórcy za to, ponieważ zobaczą, w jakiej niegodziwości można się znajdować. I to nazywa się prochem pod nogami sprawiedliwych, którzy będą mogli iść naprzód dzięki temu, że rozsławiają Stwórcę.
Należy jednak wiedzieć, że konieczne są również i niskie stopnie, i niski stan stopni nie można nazywać zbytecznym i powiedzieć, że również małym stopniom lepiej byłoby urodzić się od razu wielkimi. Przecież to jest podobne do materialnego ciała, które oczywiście ma ważniejsze organy, takie jak rozum i oczy, i są organy mniej ważne, jak żołądek i jelita, palce u rąk i palce u nóg. Ale nie można powiedzieć, że jakiś organ jest zbędny, ponieważ odgrywa drugorzędną rolę – wręcz przeciwnie, wszystkie narządy są ważne. Podobnie w sprawach duchowych potrzebujemy zarówno głupich, jak i słabych.
Dlatego Stwórca mówi „Wróćcie do Mnie i wtedy Ja powrócę do was”. Stwórca mówi: „Wracajcie!”. A Izrael mówi coś odwrotnego: „Sprowadź nas do Siebie, a wtedy wrócimy”. To oznacza, że kiedy człowiek wypada z duchowej pracy, Stwórca najpierw mówi: „Wróćcie!” I dzięki temu człowiek otrzymuje wzniesienie w pracy dla Stwórcy. I wtedy człowiek zaczyna krzyczeć: „Sprowadź nas!”
Podczas gdy w chwili upadku człowiek nie woła „sprowadź nas”, a wręcz przeciwnie, ucieka od tej pracy. Dlatego powinien człowiek wiedzieć, że jeśli krzyczy: „Sprowadź nas!” - to z powodu pobudzenia z góry, z faktu, że Stwórca powiedział mu wcześniej: „Wracaj!”. I dzięki temu człowiek podniósł się i może teraz krzyczeć: „Sprowadź nas!”.
I o tym powiedziano: „A kiedy ruszyła Arka w drogę, Mojżesz powiedział: powstań, o Panie, a wrogowie Twoi rozproszą się”. „Kiedy ruszyła w drogę” – oznacza to podczas pracy Stwórcy, co oznacza wzniesienie, i wtedy Mojżesz powiedział: „Powstań!” Kiedy zatrzymywał się, mówił: „Powróć Stwórco!” A podczas zatrzymania się w pracy Stwórcy, potrzebne jest, żeby Stwórca powiedział: „Wróćcie”, co oznacza: „Wróćcie do Mnie!”, to znaczy Stwórca daje przebudzenie. Dlatego musimy wiedzieć, kiedy powiedzieć: „Powstań!”, a kiedy - „Wróć!”.
I taki jest sens tego, co powiedziano w rozdziale Ekew: „I zapamiętaj całą tę drogę, przez którą prowadził cię Stwórca, abyś poznał, czy będziesz w twoim sercu przestrzegał Jego przykazań, czy nie”. „Przestrzegać Jego przykazania” – to znaczy „wrócić” do Niego. A „czy nie” – oznacza „powstań!” I niezbędne są oba. A rabin wie, kiedy „powstać”, a kiedy „wrócić”, ponieważ te „42 przejścia” – to są wzloty i upadki, przez które należy przejść w pracy duchowej.
Usłyszałem w tygodniu Miszpatim (1943 r.)
Pisemna Tora jest stworzona pobudzeniem z góry, a ustna Tora – pobudzeniem pragnienia człowieka z dołu przez samego człowieka. A razem nazywają się: „Sześć lat pracuj, a siódmego roku wyjdź na wolność”. (Szmot 21)
Podstawowa praca odbywa się dokładnie, tam gdzie jest opór, i nazywa się „świat” (olam) od słowa alama (ukrycie).
Przecież tam, gdzie jest ukrycie, jest opór, co oznacza, że jest miejsce do pracy.
Dlatego powiedziano: „Sześć tysięcy lat istnieje świat, a w jednym zostanie zniszczony”, to znaczy, że zostanie zniszczone ukrycie i dlatego zniknie możliwość pracy. Ale Stwórca tworzy dla człowieka szczególne ukrycie, które nazywa się "skrzydła", aby miał możliwość pracować.
Usłyszałem 23 Adar I (28 lutego 1943 r.)
Zwycięzcy nad różami. Pieśń synów Koracha. Rozumiejącemu pieśń miłości.
Moje serce czuje dobre słowo. Mówię: „Moje czyny – królowi. Język mój – pióro pisarza".
Tyś najpiękniejszy z synów ludzkich. Czar wlany w usta twoje...
(Psalm 45)
Zwycięzca – ten, który pokonał już róże (al szoszanim), czyli osiągnął objawienie się świętej Szchiny, objawienia się Stwórcy, co oznacza przejście ze stanu żałoby w stan święta i radości (radość, sason – również pisze się literą „sz”, jak i szoszanim). A ponieważ ten stan obejmuje wiele duchowych wzlotów i upadków, upadki nazywane są szoszanim (róże) od słowa szeinaim (zęby), zgodnie z wyrażeniem „bij go w zęby”. Przecież nie ma innej odpowiedzi na pytania grzesznika w człowieku, jak tylko bić go w zęby. A wielokrotnie dając egoizmowi w zęby (szeinaim), człowiek dochodzi do stanu szoszanim, który zawiera dużo radości (sason) i dlatego mówi się o nim w liczbie mnogiej: „róże” (szoszanim)
Synowie Koracha – korach od słowa karha (wypadanie włosów). Searot (włosy) – jest zewnętrznym parcufem, ukrywającym wewnętrzny. Włosy (liczba pojedyncza seara) oznaczają astarę (ukrycie) od słowa saara (burza, oburzenie). I wiadomo, że „wynagrodzenie jest zgodnie z cierpieniem”. Oznacza to, że gdy człowiek odczuwa oburzenie i niepokój (stan „searot”) – wtedy ma możliwość wewnętrznej pracy duchowej. A kiedy naprawia ten stan, to burza (saara) zmienia się na seara (włos – w pisowni, jakby „brama”), jak powiedziano: „To jest brama (szaar) do Stwórcy”.
Jeżeli człowiek naprawił wszystkie stany sprzeciwu przeciw pracy duchowej (saarot) i pokonał wszystkie ukrycia (astarot), to więcej nie ma nad czym pracować, a zatem nie ma możliwości otrzymania wynagrodzenia. Okazuje się, że kiedy człowiek dochodzi do stanu korach (brak "włosów", oburzenia), nie jest już w stanie podtrzymywać w sobie wiary, która nazywa się „bramą do Stwórcy”.
A jeśli nie ma bramy - nie może wejść do Świątyni Stwórcy. Przecież to podstawa wszystkiego, ponieważ na wierze oparta jest cała budowla. A „synowie Koracha” (Bnei Korach, banim – synowie) – od słowa awana, Bina (rozumienie), dlatego że człowiek w stanie „synowie Koracha” rozumie, że korach – to stan w lewej linii, z której powstaje Piekło.
Dlatego pragnie kontynuować przyjaźń i miłość, która istniała w nim w jego poprzednim stanie, zanim go zepsuł, o czym powiedziano: „Stwórcę usłyszałem i zląkłem się” (jak Adam powiedział po dokonaniu grzechu). A przyciągnąwszy siły z przeszłego stanu, może utrzymać się i wnosić się ze stopnia na stopień. Dlatego powiedziano, że synowie Koracha nie umarli. Przecież zrozumieli (awana, Bina), że pozostając w stanie korach, nie będą mogli dalej żyć – i dlatego nie umarli.
Rozumiejącemu pieśń miłości. Rozumiejącemu, że miara miłości do Stwórcy powinna być doskonała.
Moje serce czuje – to przeżycia w sercu, które nie mogą być wyjaśnione ustami. Oznacza to, że usta nie przekazują tego, co jest odczuwane w sercu, a tylko „wargi szepczą”.
Słowo dobre (dobra rzecz, dobra właściwość) – dobrą rzeczą nazywa się wiara.
Mówię: „Czyny moje są dla Króla!” – Gdy człowiek otrzymuje światło wiary, mówi, że jego czyny są dla Stwórcy, a nie dla niego samego, i zasługuje na stan: „język mój jest jak pióro pisarza”, to znaczy staje się godny Pisemnej Tory, która oznacza język Mojżesza.
Tyś najpiękniejszy z ludzkich synów (jafjafita mi bnei adam – dosłownie: piękno twoje pochodzi od synów ludzkich) – tutaj mówi się o świętej Szchinie, o tym, że piękno jej pochodzi od ludzi, od tego, że ludzie myślą, że nie ma w niej nic. Ale, to właśnie z tego stanu rodzi się jej piękno.
Piękno wlane w usta twoje. „Piękno” odnosi się do rzeczy, która nie posiada żadnych oczywistych zalet, ale mimo to przyciąga i dlatego mówi się, że jest w niej jakiś urok.
W usta twoje (siftoteicha) – od słowa sof (koniec, krawędź), to znaczy stan, w którym człowiek widzi cały świat od brzegu do brzegu.
Usłyszałem w Uszpizin Józefa
Powiedziano: „I weźcie sobie owoc drzewa cytrusowego...” (Emor). Sprawiedliwy człowiek nazywany jest „drzewem, które wydaje owoce”. I to jest cała różnica między świętością a nieczystą siłą, o której mówi się: „Obcy bóg jest niepłodny i nie wydaje owoców”. Natomiast sprawiedliwy nazywa się „cytrusem”, ponieważ jego drzewo owocuje cały rok.
I dlatego napisano o Józefie, że „dostarczał produkty wszystkim narodom”. To znaczy, że wszystkich karmił owocami, które posiadał - a oni nie mieli owoców. I w ten sposób każdy odczuwał swój stan – z której strony się znajduje: z dobrej czy z nieczystej. Dlatego powiedziano, że Józef „wszystkich karmił chlebem zgodnie z liczbą dzieci”.
„Dziećmi” (taf) nazywa się poziom Ga’R, powiedzianego w tajemnicy: „I niech będą oni symbolem (totafot) między oczami twoimi”, co oznacza czołowy tfilin. Dlatego Józef nazywa się synem leciwych rodziców, mądrym synem. I to jest sens słów: „Gdyż ja jestem posłany dla podtrzymania życia (mehija)”, co oznacza Moach-Haja, czyli poziom Ga’R.
I o tym napisano (Bereszit): „Daję ci więcej niż braciom twoim – jeden udział (Szehem), który odebrałem Ja z rąk Emoreja mieczem Moim i łukiem Moim” (synowie jego otrzymali dwie części, a „udział” oznacza jedną część ponad to, jak tłumaczy Raszi). To znaczy, wziął z pomocą swoich synów (a synami nazywa się owoce) i oddał Józefowi. I dlatego powiedziano o Szaulu: „O głowę wyżej (mi-szhemo) był od całego narodu”, co oznacza: „Posiadasz ubranie – masz być naszym przywódcą”.
Dlatego powiedziano; „Po co pojawiają się dzieci? By wynagrodzić tych, którzy je poczęli”. I zapytał: „A po co im mądrość? Przecież myślenie nie jest najważniejsze, tylko działanie”. I odpowiedział; „Dlatego, żeby wynagrodzić tych, którzy je poczęli” – czyli: mądrość przychodzi dzięki działaniu.
Jeśli chodzi o spór między Szaulem a Dawidem, to Szaul nie miał ani jednej wady, dlatego jak „minął rok od jego koronacji”, nie było potrzeby przedłużania jego panowania, ponieważ zakończył wszystko w krótkim czasie. Dawid zaś powinien był panować czterdzieści lat. Dawid był z plemienia Judy, syna Lei – „ukrytego świata”. Podczas, gdy Szaul był z plemienia Benjamina, syna Racheli – „otwartego świata” i dlatego był przeciwieństwem Dawida. Dlatego Dawid powiedział: „Chcę pokoju”, to znaczy moje podboje przeznaczone są dla wszystkich i kocham wszystkich – „a oni prowadzą do wojny”.
A także Awiszalom był przeciwieństwem Dawida. I to jest sens grzechu, który popełnił Jerowoam, syn Nawata, gdy Stwórca chwycił go za poły ubrania i zawołał: „Ja i ty, i syn Iszaja (czyli Dawid) będziemy spacerowali w Rajskim Ogrodzie”. A on zapytał; „Kto będzie szedł na czele?”. Odpowiedział mu Stwórca: „Syn Iszaja będzie na czele”. I wtedy on odpowiedział: „Nie chcę!”
Ale faktem jest, że zgodnie z kolejnością stopni, najpierw jest „ukryty świat”, a następnie „odkryty świat”. I takie jest znaczenie tego, co powiedziano: „Mam wszystko” (jak powiedział Jakub) i „Mam dużo” (jak powiedział Ezaw). Dlatego, że „dużo” oznacza poziom Ga’R, a „wszystko” oznacza Wa’K. I o tym napisano: „Jak zaś podniesie się Jakub? Przecież on jest mały!”. Dlatego Jakub odebrał Ezawowi pierworództwo i potem otrzymał „wszystko”, posiadając także poziom Ga’R, który przyszedł do niego przez Józefa, jak napisano „i karmił wszystkich Józef”.
I dlatego powiedziano o Lei, że była „znienawidzona”, ponieważ z jej powodu wypływa cała nienawiść i niezgody panujące wśród „uczniów mędrców”, czyli kabalistów. I to jest właśnie istotą sporu Szamaja i Gilela. Ale w końcu te dwa plemiona połączą się, czyli plemię Józefa i plemię Judy. Dlatego Juda powiedział do Józefa: „Pozwól mi, Panie mój” (to samo znaczy: „Mój Pan jest we mnie”), potem powstaje związek Judy i Józefa. Ale Juda musi być na czele.
Dlatego święty Ari, który był Mesjaszem, synem Józefa, mógł objawić tak wiele mądrości, przecież posiadał pozwolenie z „odkrytego świata”. I spór ten trwa jeszcze od czasów, kiedy „przepychali się synowie w jej łonie” (Ezaw i Jakub), przecież Ezaw otrzymał piękne odzienia, które miała Riwka.
Usłyszałem wieczorem w sobotę Bereszit (październik 1942 r.)
Powiedziano: „Od każdego o życzliwym sercu weźcie ofiarę dla Mnie”.(Szmot. Truma), a „sam przedmiot ofiary wynika ze świętości”. To pokazuje, że człowiek z pomocą świętości, naprawiając siebie, dochodzi do „ofiary”, do użycia swojego egoizmu z intencją „ze względu na Stwórcę” (do właściwości Świętej Szchiny, która jest nazywana „ofiarowaniem Mi”. A jeśli osiągnie to, że może poświęcić temu całe swoje serce - poświęcając je całkowicie – to ma zaszczyt uczyni
„ofiarę” – w pełni połączyć się ze Stwórcą (ze Świętą Szchiną).
Powiedziano również: „W dzień ślubu, w dzień wesela jego”. Hatuna (ślub) - od słowa nahut (pokorny). Jeżeli człowiek przyjmuje pracę Stwórcy w pokorny sposób, a jednocześnie wykonuje tę pracę z radością, ponieważ jest ona bardzo ważna w jego oczach, wtedy nazywa się on hatan (pan młody) dla Szchiny. Gdzie słowo hatan pochodzi od słowa - uniżony, to znaczy gotowy do pracy w każdych uległych okolicznościach, ponieważ ważna jest praca, a nie to, jak ona wygląda w jego nienaprawionych jeszcze oczach.
Usłyszałem w sobotę wieczorem, Bereszit (październik 1942 r.)
Zohar (w rozdziale Noah) mówi, że: „Był potop i wewnątrz potopu ukrywał się szkodnik”. I pyta: „Ale przecież sam potop – to szkodnik zabijający wszystko, co żywe. Dlaczego w takim razie ukrywa się w nim jeszcze szkodnik? Jaka jest różnica między potopem a szkodnikiem?”
Sam potop - to fizyczne, materialne cierpienie, wewnątrz którego ukrywa się jeszcze jeden szkodnik, który walczy przeciwko duchowemu i szkodzi tym, że fizyczne cierpienia doprowadzają człowieka do postronnych (od duchowego) myśli tak bardzo, że zabijają również i jego duchowe życie.
Usłyszałem 15 Cheszwan (1 listopada 1944) w Tel Awiwie
Powiedziano, że nieślubny mędrzec jest bardziej pożądany od Arcykapłana, prostego (ziemskiego) obywatela.
„Nieślubny” (mamzer) pochodzi od słowa „el-zar” (cudzy bóg). Jeżeli człowiek narusza zakaz zwracania się do innych sił (swoich własnych egoistycznych pragnień, żeby panowały nad wydarzeniami, rodzą się w nim nieślubne (mamzerim), zwracające się do innych bogów, sił. (Oznacza to, że on wiąże się z nieczystą siłą, ze swoim egoizmem, chcąc spełnić swoje egoistyczne pragnienia). Nieczysta siła nazywa się erwa, nieprzyzwoite miejsce. Dlatego w takim przypadku uważa się, że człowiek zjawił się u erwy i poczęła ona od niego nieślubnego.
A „Opinia obywateli jest odmienna od opinii Tory”. (Obywatelem nazywa się człowieka znajdującego się jeszcze w swoich obywatelskich, czyli egoistycznych pragnieniach). Dlatego istnieją sprzeczności pomiędzy zwykłymi ludźmi a mędrcami Tory i jest to ogromna różnica, czy dana osoba urodzi „nieślubnego”. Przecież uczeń mędrca wierzy, że i to także jest od Stwórcy, a stan, który jest mu teraz przedstawiany, zwany „nieślubnym” – również wysłany jest mu przez Stwórcę (to znaczy Stwórca uczynił tak, żeby z jego wysiłków urodził się „nieślubny”).
Natomiast grzesznik mówi, że jest to po prostu postronna myśl w odniesieniu do świętej myśli Stwórcy, która przyszła do niego z powodu jego przeszłego grzechu. Dlatego musi naprawić tylko swój grzech. Mędrzec zaś jest w stanie wierzyć, że i ten stan zobowiązany jest zobaczyć w całej jego prawdziwej formie, a jednocześnie zaakceptować go i przyjąć władzę Stwórcy, aż do absolutnego oddania.
To znaczy nawet, jeśli zdarza się coś, co wydaje mu się zupełnie nieistotne, tak bardzo, że nie ma na świecie nic bardziej niepotrzebnego, bezużytecznego i ukrytego, wszystko jedno, taki stan również należy odnieść do Stwórcy i zrozumieć, że to Stwórca rysuje przed nim ten obraz rzeczywistości nazywany „obce myśli o zarządzaniu”. On natomiast powinien zareagować powyżej rozumu na tak niewielką ważność duchowego - i pracować, jakby odkrywało mu się całą nieskończoną ważność duchowej pracy.
Arcykapłanem (Wielkim Kohenem) nazywa się ten, kto pracuje dla Stwórcy i wykonuje tak wiele w Torze i przykazaniach, że nie ma żadnej wady w jego pracy. Dlatego, jeśli człowiek przyjmuje warunki duchowej pracy, to jej prawo jest takie, że nieślubny mędrzec jest przed Wielkim Kohenem.
Czyli on przyjmuje swój stan „nieślubnego”, jako mędrzec, „talmid haham”, („uczeń mędrca”). Mędrcem (Haham) nazywa się Stwórca, a uczący się (talmid) u Stwórcy być do Niego podobnym, nazywa się uczniem mędrca, talmid-haham.I tylko uczeń mędrca może powiedzieć, że wszystko na świecie, co otrzymuje i odczuwa podczas duchowej pracy, pochodzi bezpośrednio od Stwórcy.
Natomiast póki Kohen pozostaje zwykłym obywatelem, nawet, jeśli pracuje ze względu na Stwórcę i wkłada wiele wysiłku w Torę i Przykazania, ale jeszcze nie stał się godny uczyć się pracy od Stwórcy, nie nazywa się uczniem mędrca. Dlatego w takim stanie nigdy nie osiągnie prawdziwej doskonałości, ponieważ podziela opinię zwykłych obywateli. A opinię Tory posiada tylko ten, kto uczy się od Stwórcy. I tylko uczeń mędrca zna tę prawdę, że wszystko, co do niego przychodzi, pochodzi od Stwórcy.
Dlatego powiedziano w Torze, że rabin Szymon Ben Menasija cały swój czas poświęcał Torze, dniem i nocą pomnażając swoje wysiłki bardziej niż inni - dopóki nie zatrzymał się i nie zdołał bardziej powiększać swoich wysiłków, to znaczy osiągnął taki punkt, kiedy nie miał nic do dodania, jakkolwiek by się nie starał.
Wielki komentator Tory, Raszi wyjaśnia, że samo imię Ben Menasija mówi o tym, że on „rozumie odstępstwa” (ewin amenuse), to znaczy zbacza z drogi, ale rozumie (mewin) - zna prawdę i wie, jakie są jego prawdziwe cechy. Ale w takiej sytuacji zatrzymuje się i nie może ruszyć się z miejsca, póki nie przychodzi rabin Akiwa i nie mówi mu, że koniecznie należy pomnożyć mędrców (talmidej-hahamim).
I tylko zbliżając się do mędrców, człowiek może otrzymać wsparcie. Tę pomoc może okazać mu tylko mędrzec i nikt inny, ponieważ bez względu na to jak wielki jest on w (zwykłej) Torze, wszystko jedno nazywa się po prostu zwykłym obywatelem, jeżeli nie stał się godny uczyć się u samego Stwórcy. Dlatego człowiek zobowiązany jest uniżyć się przed mędrcem, by przyjąć to, co mędrzec mu da, bez żadnych dyskusji i wątpliwości, powyżej swojego umysłu i rozumowania.
Powiedziano: „Tora jest dłuższa niż ziemia”. Oznacza to, że Tora zaczyna się poza granicami ziemi, i dlatego nie jest możliwe, aby rozpocząć coś od środka, przecież początek znajduje się poza granicami ziemi, czyli poza materią i egoizmem. Dlatego Arcykapłan nazwany jest zwykłym obywatelem gdyż, chociaż wykonuje wielką pracę, jeśli jednak nie stał się jeszcze godny światła Tory, to znajduje się na poziomie ziemi w swoim egoizmie.
A, żeby dojść do stanu liszma - ze względu na Stwórcę, należy wiele się uczyć i przykładać wysiłki w stanie lo-liszma - ze względu na siebie. Czyli czyniąc wysiłki w stanie „dla siebie”, człowiek osiąga prawdę: on widzi, że pragnie wszystkiego tylko egoistycznie. Ale nie czyniąc ogromnych wysiłków, nie jest możliwe ujrzenie prawdy.
A innym razem Baal HaSulam powiedział, że człowiek powinien dużo uczyć się Tory liszma, by stać się godnym zobaczyć prawdę i zrozumieć, że uczy się lo-liszma, dla siebie. Praca liszma – wynagradzana jest i karana, i odnosi się do Malchut, a Tora lo-liszma nazywa się Zeir Anpin, osobiste zarządzanie.
Dlatego królowie Izraela, wszyscy, którzy osiągnęli poziom osobistego zarządzania przez Stwórcę, zatrzymali się w takim momencie, że nic więcej nie mieli do zrobienia i nic nie mogli dodać do tego, co zostało zrobione. Dlatego mówi się, że żaden sąd i sędzia nie mają władzy nad królami Izraela, i nie mają oni udziału w przyszłym świecie, ponieważ nic nie robią, bo widzą, że wszystko robione jest przez Stwórcę.
W związku z tym, wspomniane jest w Torze imię żony Ahawa - Izabel, od i-zewel, która pytała: „Gdzie są odpady w świecie?”, gdyż widziała, że wszystko jest w porządku. A mąż jej, Ahaw (ah-aw - brat-ojcu) – to jest brat Stwórcy. Podczas, gdy królów domu Dawida - sądzą, ponieważ królowie domu Dawida posiadają siłę, by połączyć Stwórcę ze Szchiną, chociaż są to dwie różne rzeczy, ujawnienie i skrycie, osobiste zarządzanie i zarządzanie przez wynagrodzenie i karę.
I w tym jest siła wielkich sprawiedliwych, którzy są w stanie połączyć Stwórcę i Szchinę, to znaczy osobiste zarządzanie i zarządzanie przez wynagrodzenie i karę. I oni to rozumieją, że tylko dzięki połączeniu obu rodzi się ostateczna doskonałość, której pragną.
Usłyszałem w miesiącu Elul (sierpień 1942 r.)
Podczas szabatowego południowego posiłku (seuda szliszit) zwyczajowo wykonuje się błogosławieństwo nad dwunastoma szabatowymi chlebami (halot), o czym śpiewa się w szabatowej pieśni: „Skosztujemy smaku dwunastu szabatowych chlebów, które oznaczają literę w imieniu Twoim, podwójną i słabą”.
Ari pisze, że w wyniku Cimcum Bet utworzyły się dwie waw oznaczające prawą i lewą stronę parcufa (dlatego litera jest „podwójna”). Z powodu tej korekty Cimcum Bet nastąpiło połączenie właściwości miłosierdzia i sądu (Malchut - otrzymujących kelim, i Biny – obdarzających kelim) - dlatego ograniczenia (sądy) stają się mniej surowe niż przed „rozkoszowaniem” Biną i naprawą. A następnie dwie litery waw świecą w Malchut, w literze zain (Malchut zaznacza się literą zain, której wartość liczbowa jest siedem, dlatego że Malchut jest siódmą sfirą, zaczynając od sfiry Hesed).
Siódmy dzień odpowiada stanowi Gmar Tikun (końcowa naprawa), który nastąpi w przyszłości. Ale świeci ze swojego stanu z daleka, również i przez całe sześć tysięcy lat w trakcie, których świat się naprawia. Te sześć tysięcy lat nazywa się „sześcioma dniami stworzenia”, które Stwórca stworzył do pracy. A Sobota jest dniem odpoczynku, jak napisano: „A siódmego dnia On ukończył pracę i odpoczywał”.
I tak świeci Sobota przez wszystkie sześć tysięcy lat, niczym tymczasowy odpoczynek - jak podróżnik, niosący duży ciężar przez cały tydzień, zatrzymuje się na odpoczynek na jeden dzień, żeby nabrać nowych sił i kontynuować swoją drogę. Ale po ostatniej Sobocie (w Gmar Tikun) już nie nastąpią dni powszednie, dlatego że nie ma nic więcej do naprawy i nie ma czego dodać do pracy.
Usłyszałem w tygodniu Tecawe, (luty 1943 r.), w Jerozolimie
W sobotni wieczór, przed błogosławieństwem Szabatu nad kielichem wina, śpiewają: „Przyjdźcie z pokojem anioły świata od Króla wszystkich aniołów, błogosławionego Stwórcy... Odejdźcie z pokojem anioły świata od Króla wszystkich aniołów, błogosławionego Stwórcy”.
Dwa anioły towarzyszą człowiekowi do nastania Szabatu: dobry i zły. Dobry nazywa się „prawy” i z jego pomocą człowiek zbliża się do pracy Stwórcy, co nazywa się „Prawa ręka zbliża”. Zły nazywa się „lewy”, odsuwa człowieka od pracy, to znaczy podsuwa mu obce myśli, zarówno w rozumie, jak i w sercu. A kiedy człowiek siłą woli pokonuje przeszkody od złego anioła i nie patrząc na przeszkody zbliża się ze Stwórcą, to za każdym razem idzie do przodu i, pokonując zło, przylepia się do Stwórcy. Okazuje się, że dzięki obu aniołom zbliża się do Stwórcy, czyli obydwa anioły wykonywały jedno zadanie - doprowadziły człowieka do połączenia ze Stwórcą. I wówczas człowiek mówi: „Przychodźcie w pokoju”.
A kiedy człowiek kończy swoją pracę i wnosi całą lewą stronę w świętość, o czym powiedziano: „Nie mam gdzie ukryć się przed Tobą”, to nie ma już więcej pracy dla złego anioła, ponieważ człowiek swoimi wysiłkami pokonał wszystkie przeszkody i trudności spowodowane przez złego anioła. I wtedy zły anioł opuszcza człowieka, a człowiek mówi: „Odejdź w pokoju”.
Usłyszałem w 1943 r., w Jerozolimie
Każdy człowiek oddalony jest od Stwórcy tym, że pragnie otrzymywać. Ale jeśli człowiek dąży jedynie do przyjemności tego świata, a nie do duchowości, uważa się, że oddalony jest od Stwórcy na jeden dzień. To znaczy na odległość jednego dnia – tylko z powodu jednej właściwości oddalającej go od Stwórcy, ponieważ jest zanurzony w pragnieniu otrzymania przyjemności tego świata.
Jednak, jeśli człowiek zbliża się do Stwórcy tym, że anuluje swój egoizm w odniesieniu do przyjemności tego świata, nazywa się bliskim Stwórcy. Ale jeśli potem upadł i utracił swój duchowy poziom, ponieważ zaczął egoistycznie pragnąć przyjemności przyszłego świata, to uważa się go za oddalonego od Stwórcy przez to, że pragnie otrzymać dla siebie duchowe przyjemności, i również upada tak bardzo, że pragnie otrzymywać ziemskie przyjemności, przyjemności tego świata. Dlatego uważa się, że teraz oddalił się od Stwórcy na dwa dni:
-
Pragnieniem otrzymywania przyjemności tego świata, gdzie w swoich pragnieniach znów upadł;
-
Pragnieniem otrzymywania przyjemności duchowych, przyjemności duchowego, przyszłego świata; gdyż wykonując duchową pracę, zobowiązuje Stwórcę do płacenia mu wynagrodzenia za swoje wysiłki w Torze i przykazaniach.
Okazuje się, że na początku człowiek szedł jeden dzień i zbliżył się do pracy Stwórcy. A potem jakby szedł dwa dni z powrotem, to znaczy oddalił się od Stwórcy dwoma rodzajami otrzymywania:
-
Otrzymywaniem tego świata,
-
Otrzymywaniem przyszłego świata.
I dlatego okazuje się, że szedł w odwrotną stronę. I wyjście z tego jest jedno, zawsze podążać drogą Tory, czyli drogą obdarzania. A kolejność powinna być taka, że na początku należy wystrzegać się, przestrzegając dwóch zasad:
-
Wykonywać samo działanie przykazania,
-
Odczuwać radość z przykazania dzięki przekonaniu, że Stwórca cieszy się z faktu, że on wykonuje przykazania.
Dlatego człowiek zobowiązany jest wykonywać przykazania w działaniu, jak również wierzyć, że Stwórca cieszy się z faktu, że niżsi wykonują Jego przykazania. Co więcej, nie ma różnicy między dużym a małym przykazaniem, to znaczy, że Stwórca cieszy się nawet najmniejszym działaniem, które wykonywane jest dla Niego.
A następnie trzeba sprawdzić wynik swojego działania i to jest najważniejsze, co człowiek powinien zobaczyć – to znaczy doświadczać przyjemności z tego, że sprawia zadowolenie Stwórcy. I tu jest główny akcent w pracy człowieka, o którym powiedziano: "Pracujcie dla Stwórcy w radości". I to powinno być jego nagrodą za pracę, gdy odczuwa przyjemność z tego, że stał się godny zadowolić Stwórcę.
Dlatego powiedziano w Torze: "...a ger, który jest w tobie, wzniesie się nad tobą coraz wyżej i wyżej". "On będzie pożyczał tobie, a ty mu nie zwracaj".
Gerem (nawróconym na judaizm) nazywa się egoistyczne pragnienie czerpania przyjemności wtedy, gdy człowiek rozpoczyna pracę duchową i zaczyna pracować dla Stwórcy. A do tego momentu on nazywa się gojem. (Goj - pragnienie czerpania przyjemności dla siebie, z którym człowiek się rodzi w naszym świecie i istnieje w nim, dopóki nie staje się gerem.)
„On pożycza” – oznacza, że egoizm daje człowiekowi siłę do duchowej pracy, ale daje ją w formie pożyczki. Jeżeli pracuje dzień, wypełniając Torę i przykazania, to nawet, jeśli nie otrzymuje zapłaty na miejscu, to wierzy, że później zapłacą za wszystko, co włożył w tę pracę. Dlatego po dniu pracy zjawia się u człowieka i żąda zwrotu długu, to znaczy obiecanej nagrody za to, że ciało podjęło wysiłki, by wykonać Torę i przykazania. Lecz człowiek odmawia mu zapłaty. Wtedy ger zaczyna krzyczeć; „Co to za praca, za którą nie wypłaca się wynagrodzenia?!” I później już nie chce dawać do wykonywania duchowej pracy sił człowiekowi, który chce pracować jak Izrael.
"Ale ty mu nie zwracaj" - jeżeli dajesz mu pożywienie i przychodzisz do niego prosić, by dał ci siłę do pracy, to odpowiada, że nic ci nie jest winien, że nie ma długu, żeby zwrócić za pożywienie. Przecież on już wcześniej dał ci siłę do pracy. I pod warunkiem, że zwrócisz mu to, co było ci dane, lecz w formie, w której on chce, czyli ty kupisz za te siły to, co on sobie życzy. A teraz zamiast tego, żeby rozliczyć się, człowiek pojawia się jeszcze raz i jeszcze raz prosi o pożyczkę.
Dlatego egoistyczne pragnienie w nim staje się mądrzejsze i już z góry czyni obliczenia, jak bardzo korzystne jest dla niego uczestniczyć w planach człowieka. Czasami staje się skromne i mówi, że chce się ograniczyć tylko do tego, co jest mu niezbędne, wystarcza mu to, co ma. Dlatego nie chce dawać człowiekowi sił do duchowej pracy. Czasami mówi człowiekowi, iż niebezpieczna jest droga, którą podąża, i jest możliwe, że on w ogóle marnuje daremnie swoją energię, lub mówi, że wysiłki wielokrotnie przewyższają wynagrodzenie, dlatego ono nie zgadza się dawać siły do pracy.
I jeżeli człowiek pragnie otrzymać od swojego ciała (od swojego pragnienia) siłę, by iść drogą Stwórcy, to znaczy pracować w obdarzaniu, żeby wszystkie jego działania prowadziły do wywyższania Stwórcy, to ciało mówi mu: "A co ja z tego będę miało?", to znaczy zadaje słynne pytania: "Kto i co?". Dokładnie jak sprzeciw faraona; "Kim jest Stwórca, żebym zobowiązany był słuchać jego głosu?", i sprzeciw grzesznika: „Co daje wam ta praca dla Stwórcy?".
Te pytania są całkowicie sprawiedliwe ze strony ciała, egoistycznego pragnienia człowieka, przecież w rzeczywistości takie były jego warunki. Dlatego, jeśli nie słucha się głosu, czyli woli Stwórcy, to ciało zawsze będzie się pojawiać z pretensjami, dlaczego nie wypełnia się jego warunków, dlaczego nic nie otrzymuje.
Ale musi słuchać głosu Stwórcy. Jak tylko następnym razem poczuje pewne odchylenie od duchowej drogi i powinien znowu rozpocząć zbliżenie ze Stwórcą, co nazywa się - był w duchowym upadku, wyjściu z duchowości, i zaczyna duchowe wzniesienie, wejście do duchowości, (co powtarza się wielokrotnie), powinien powiedzieć swojemu ciału: "Wiedz, że chcę podjąć duchową pracę i moje zamiary to wyłącznie obdarzać, a nie otrzymywać niczego, i nie miej nadziei, że choć cokolwiek otrzymasz za swoje wysiłki, a wiedz, że wszystko pójdzie wyłącznie na obdarzanie".
A jeśli ciało pyta: "Co będę miało z tej pracy?", to znaczy "Kto w ogóle otrzymuje owoce tej pracy, na którą muszę poświęcać tyle sił?", lub pyta jeszcze prościej: „Dla kogo mam tak ciężko pracować?”, to należy odpowiedzieć mu, że wierzę mędrcom, którzy odkryli i przekazali mi, że powinienem wierzyć prostą wiarą, wiarą powyżej wiedzy, że Stwórca nakazał nam wierzyć w to, że nakazał nam przestrzegać Tory i Przykazań. I człowiek powinien wierzyć w to, że Stwórca ma przyjemność z faktu, że wykonujemy Torę i Przykazania wiarą ponad wiedzę, i cieszyć się, że swoją pracą dostarcza zadowolenie Stwórcy.
W rezultacie widzimy cztery warunki:
-
Wierzyć mędrcom, że przekazali nam prawdę;
-
Wierzyć, że Stwórca nakazał wykonywać Torę i Przykazania tylko wiarą ponad wiedzę;
-
Stwórca cieszy się z faktu, że stworzenia wypełniają Torę i Przykazania na podstawie wiary;
-
Człowiek powinien czerpać radość i zadowolenie z tego, że stał się godny zadowalać Stwórcę, a wielkość i znaczenie pracy człowieka mierzy się miarą jego zadowolenia, które człowiek odczuwa podczas pracy, co zależy od wielkości wiary człowieka w te cztery warunki.
Wynika z tego, że jeśli wypełniasz warunek: "Kiedy usłyszysz głos Stwórcy...", to znaczy będziesz wypełniać to, co powiedział Stwórca, to wszystkie siły, które otrzymujesz od swojego ciała, nie będą uważane za pożyczkę, którą musisz zwrócić", "...jeśli nie będziesz słuchać głosu Stwórcy". A jeżeli ciało pyta, dlaczego zobowiązane jest dawać siłę do duchowej pracy, skoro nie obiecujesz mu niczego w zamian, musisz mu odpowiedzieć, że właśnie po to zostało stworzone i co zrobić, jeśli Stwórca go nienawidzi, jak powiedziano, że Stwórca nienawidzi ciała.
Co więcej, księga Zohar mówi, że Stwórca szczególnie nienawidzi ciał tych, którzy pracują dla Niego, ponieważ chcą otrzymać wieczność - nagrodę nie tylko od tego świata, ale przede wszystkim duchowe, wieczne wynagrodzenie.
Dlatego właśnie tu jest warunek "…on pożycza, ale ty nie zwracaj". Oznacza to, że nie powinieneś nic zwracać swojemu ciału za energię i wysiłki włożone przez nie w wykonanie duchowej pracy.
Lecz jeżeli zwrócisz mu jakąkolwiek przyjemność, to ona powinna być tylko w formie pożyczki, a nie wynagrodzenia lub zwrotu. To znaczy ono powinno dać ci za to siły do pracy. Ale w żadnym wypadku nie sprawiaj mu przyjemności za darmo.
A ciało zobowiązane jest do ciągłego dostarczania energii do pracy i całkowicie za darmo. A ty natomiast nie dawaj mu żadnego wynagrodzenia i stale wymagaj od niego, aby dostarczało ci sił do pracy, jak dający pożyczkę wymaga zwrotu od dłużnika. I wtedy ciało będzie zawsze niewolnikiem, a ty – jego panem.
Usłyszałem 20 Heszwana
Zazwyczaj rozróżnia się dwa rodzaje mięsa: mięso zwierząt i mięso ryb. Oba mają oznaki nieczystości i Tora dała nam znaki, abyśmy wiedzieli, czego należy unikać, aby nie wpaść w nieczystości.
W rybie oznakami czystości jest obecność płetw i łusek. I jeżeli człowiek widzi te oznaki, to wie, jak strzec się i nie popaść w nieczyste pragnienia.
Płetwa (snapir) - od słów „sone-pe-or” oznacza (usta-nienawidzące-światło). Malchut nazywa się pe (usta). Całe światło (or) od niej wchodzi w parcuf, ponieważ ona oznacza wiarę.
A kiedy człowiek uważa wiarę za nieistotną, niczym proch ziemi - jest to czas, stan, kiedy wyraźnie wie, że powinien naprawiać swoje działania, aby podnieść się ze stanu Szchina w prochu.
A co oznaczają łuski (kaskeset)? Gdy człowiek pokonuje stan snapir, czyli stan, w którym w ogóle nie mógł pracować, to zaczynają nachodzić go myśli-przeszkody (kuszija) dotyczące wyższego zarządzania, które nazywają się kasz (słoma, od słowa kuszija – trudne pytania. I wówczas wypada z pracy dla Stwórcy. Ale później zaczyna czynić wysiłki w wierze ponad wiedzą i napotyka go następna przeszkoda - myśl o niewłaściwym zarządzaniu światem przez Stwórcę.
Okazuje się, że ma już dwa kasz, z których powstaje słowo „łuska” (kas-keset – litery szin-sin są wymienne). I za każdym razem, kiedy człowiek pokonuje kolejne złe myśli o zarządzaniu Stwórcy wiarą ponad wiedzą, wznosi się, a następnie upada. I wówczas człowiek widzi, że nie jest w stanie pokonać wielu przeszkód i nie ma innego wyjścia ze swojego stanu, jak tylko wołać do Stwórcy, jak powiedziano: „I zakrzyknęli synowie Izraela od tej pracy, a Stwórca ich wysłuchał i wyprowadził z Egiptu”, to znaczy wybawił od wszystkich cierpień.
Mędrcy powiedzieli, że Stwórca mówi: „Nie mogę być razem z samolubem”, ponieważ oni mają przeciwne właściwości. Ponieważ istnieją dwa rodzaje ciał w człowieku: wewnętrzne i zewnętrzne.
W wewnętrzne ciało wciela się duchowa radość, czyli wiara i obdarzanie, nazywane moha (rozum) i liba (serce).
W zewnętrzne ciało wciela się materialna przyjemność, nazywana wiedzą i otrzymywaniem.
W środku, pomiędzy wewnętrznym i zewnętrznym ciałem, istnieje średnie ciało, które nie posiada swojej nazwy, ale jeżeli człowiek wykonuje dobre uczynki, czyli działania obdarzania, to jego średnie ciało przywiera do wewnętrznego. A jeżeli człowiek robi złe uczynki, to znaczy działania otrzymywania, to jego średnie ciało przywiera do zewnętrznego. W taki sposób średnie ciało otrzymuje życiową siłę - albo duchową, z obdarzania, albo materialną z otrzymywania.
A ponieważ ciała wewnętrzne i zewnętrzne mają odwrotne właściwości to, jeśli średnie ciało podłączone jest do wewnętrznego, to staje się przyczyną śmierci zewnętrznego ciała. I odwrotnie, jeżeli średnie ciało podłączone jest do zewnętrznego, to staje się przyczyną śmierci wewnętrznego ciała. Przecież cała wolność wyboru człowieka jest tylko w tym, do czego odnieść średnie ciało: kontynuować połączenie ze świętością czy odwrotnie.
Usłyszałem w 1943 r.
Powiedziano w Bereszit: „Pole błogosławione przez Stwórcę". Szhina nazywa się polem. Czasem pole, sade - staje się kłamstwem, szeker. Litera hej składa się z dwóch liter: litery waw i litery dalet. Litera waw wewnątrz litery hej oznacza duszę, a litera dalet oznacza Szhinę. A kiedy dusza człowieka ubiera się w Szhinę, otrzymuje się literę hej. Ale, jeżeli człowiek pragnie dodać do wiary wiedzę i otrzymywanie, w ten sposób wydłuża literę waw w dół, czyli do sitra achra (nieczystych sił), i z litery hej otrzymuje się literę kuf, a litera dalet staje się literą rejsz.
Z uwagi na fakt, że litera dalet, oznaczająca właściwość dal (biedny), nie zadowala się wiarą, a chce dodać, to ta właściwość przekształca się z dalet w rejsz, jak powiedziano: „A ten, nawet panując, urodził się ubogim" (Koelet). I słowo dal (biedny) staje się słowem rasz (nędzny, ubogi), dlatego że wprowadza w siebie złe oko - zarówno w rozum, jak i w serce, o czym powiedziano: „I ogryza ją dzik leśny" (Psalm 80). I to oko jest „zależne", ponieważ powraca do podziału, kiedy nieczysta siła stanie się aniołem świętości.
I takie jest znaczenie powiedzianego: „Stwórca błogosławiony jest na wieczność!", gdyż człowiek dochodzi do stanu, gdy opuszcza go cała życiowa siła, ale za każdym razem umacnia się i wtedy jest godny stać się jak „pole błogosławione przez Stwórcę". Złe oko zamienia się w dobre.
I oko nazywa się zależnym, dlatego że znajduje się w stanie wątpliwości, czy ma być dobre, czy złe. I dlatego powraca do podziału, o którym powiedziano: "Jeden jest godzien drugiego", jak powiedziano: „Nie było większej radości, jak w dniu, w którym Stwórca stworzył niebo i ziemię".
I dlatego w rezultacie ziści się to, co zostało powiedziane: „Stwórca będzie jednym i Jego imię będzie jedno", w czym „zawiera się" zamysł stworzenia. I wszystko staje się jak jedna całość w swoim naprawionym końcowym stanie, dlatego że dla Stwórcy przeszłość, teraźniejszość i przyszłość połączone są razem i są sobie równe. Dlatego Stwórca patrzy na ostateczną formę stworzenia, jakim ukaże się na końcu swojej naprawy, kiedy wszystkie dusze w swojej doskonałości w świecie Nieskończoności będą w nim zawarte i żadnego niedostatku tam nie będzie.
Ale na razie stworzenia odczuwają brak doskonałości i wydaje im się, że konieczne jest jeszcze dodać i naprawić w sobie to, do czego ich zobowiązano, co nazwa się: „To, co stworzył Stwórca do wypełnienia". Oznacza to, że wszystkie braki i gniew (jak powiedziano: "Gniew jest tylko w złym człowieku") - to prawdziwa forma manifestacji egoizmu i wszystkie naprawy skierowane są tylko na to, żeby zmienić go w obdarzanie. I to jest cała praca człowieka.
Przecież do stworzenia świata wszystko było w Jedynym Stwórcy, jak powiedziano: „On i imię Jego – to jedno". Oznacza to, że chociaż imię Jego pochodzi od Niego i objawia się na zewnątrz nazywając się już Jego imieniem, a jednak są jednością. I taki jest sens słów: „Jeden jest godzien drugiego".
Usłyszałem 29 dnia Siwan, 2 lipca 1943 r., w Jerozolimie
W duchowości istnieją takie pojęcia, jak „wydech”, „głos”, „mowa”, a także „lód” i „potworny”.
„Wydech” - to światło odbite od ekranu, siła ograniczająca, niepozwalająca otrzymać więcej niż jest w stanie otrzymać z intencją ze względu na Stwórcę, „aby nie powrócił znów do głupoty swojej”. A kiedy osiąga „wydech” w pełni, to ograniczenie to, czyli ekran z odbitym światłem, nazywa się „głos”.
„Głos” - jest ostrzeżeniem, czyli mówi człowiekowi, aby nie naruszał praw Tory. A jeżeli naruszy, natychmiast straci smak Tory. Dlatego, jeżeli wie dokładnie, że naruszając duchowe Prawa straci smak duchowości i więź z nią, to wystrzega się łamać ograniczenia.
I wówczas dochodzi do stanu „mowa”, co oznacza Malchut, i jest w stanie uczynić ziwug de-akaa - połączenie, zjednoczenie Stwórcy ze Szhiną, z tego powodu światło Chochma schodzi w dół.
Istnieją dwa stopnie:
1. obdarzanie w celu obdarzania (bez otrzymywania),
2. otrzymywanie w celu obdarzania.
Kiedy człowiek widzi, że może otrzymać w celu obdarzania, to naturalnie nie pragnie pozostawać w niewolnictwie „obdarzania w celu obdarzania”, przecież, gdy człowiek otrzymuje przyjemność ze względu na Stwórcę, Stwórca ma większą przyjemność, ponieważ światło Chochma wypełnia pragnienie otrzymać to światło i cieszyć się nim, co było celem stworzenia. Dlatego człowiek widzi, że nie ma sensu pozostawać w pracy „obdarzanie w celu obdarzania”, w świetle Chasadim, gdyż to jest światło naprawy, a nie celu stworzenia.
Ale tu on natychmiast dochodzi do przerwania smaku Tory i zostaje bez niczego, dlatego że światło Chasadim jest odzieniem dla światła Chochma, i jeżeli brakuje tego odzienia, to nawet jeśli ma światło Chochma, mimo to nie ma w co go odziać.
I wtedy dochodzi do stanu, który nazywa się „potworne zimno”. Dlatego, że w Jesod parcufa Aba, parcufa Chochma, istnieje światło Chochma, ale nie ma światła Chasadim, które by przykryło światło Chochma. Dlatego Jesod parcufa Aba nazywa się wąskim z powodu braku światła Chasadim, ale długim z powodu obecności światła Chochma. Światło Chochma może świecić tylko będąc odziane w światło Chasadim, a bez odzienia w światło Chasadim światło Chochma zastyga i zmienia się w lód. Jak zamrożona woda – chociaż i jest wodą (światło Chasadim nazywa się „woda”), ale jeżeli ono nie rozprzestrzenia się w dół, to staje się lodem.
Jesod parcufa Ima, parcufa Bina, nazywa się „potworny”, ponieważ jest krótki z braku światła Chochma (na skutek Cimcum Bet) i szeroki z powodu obecności światła Chasadim.
Dlatego tylko przy działaniu obydwu, Jesod de-Aba i Jesod de-Ima, może dojść do rozprzestrzenienia światła Chochma w świetle Chasadim.
Usłyszałem w tygodniu Wajera (październik 1942 r.)
Należy zrozumieć:
1. W jakim celu trzy anioły odwiedziły Abrahama po Brit Mila (obrzezaniu)?
2. Dlaczego odwiedził go Stwórca i co mu powiedział podczas spotkania?
3. Dlaczego odwiedzający zabiera 60-tą część choroby?
4. Dlaczego Abraham odszedł od Lota?
5. Jaki jest sens przewrotu ziemi w Sodomie i Gomorze?
6. Jakie znaczenie ma prośba Abrahama, aby nie unicestwiać Sodomy?
7. Dlaczego żona Lota obejrzała się i zamieniła się w słup soli?
8. Co było w odpowiedzi Szymona i Lewiego do mieszkańców Sychem odnośnie obrzezania, gdy powiedzieli: „Inaczej, to dla nas hańba”?
9. Co za dwa „rozstania” pozostały od czasu Lota i zostały naprawione w czasach królów Dawida i Salomona?
W każdym duchowym stanie rozróżniamy trzy składniki: świat-rok-dusza. Również w działaniu Brit Mila, przymierzu obrzezania, przymierzu człowieka ze Stwórcą, istnieją te trzy składniki: świat-rok-dusza. (Właściwie istnieją cztery sojusze ze Stwórcą: przymierze oczu, przymierze języka, przymierze serca i przymierze napletka, to znaczy przymierze obrzezania. A przymierze obrzezania zawiera w sobie wszystkie pozostałe.)
Skóra, napletek - to bhina dalet, którą należy odciąć z jej miejsca, żeby upadła do poziomu prochu, w malchut, gdy malchut znajduje się na swoim miejscu - czyli na poziomie prochu.
Odbywa się to dzięki temu, że parcuf Aba daje lowen, białe światło, które opuszcza w dół wszystkie poszczególne części malchut ze wszystkich 32 części, w miejsce samej malchut, na sam dół stworzenia. W wyniku tego wszystkie sfirot wybielają się od awijut malchut, od jej ograniczenia, „właściwości sądu”, przecież z powodu tego ograniczenia rozbił się ekran (szwirat kelim).
Następnie parcuf Ima daje odem, czerwone światło, na skutek czego malchut otrzymuje właściwości biny nazywanej „ziemia” (adama), a nie „proch”.
W Malchut rozróżniane są dwa stany: ziemia i proch.
Malchut, w której istnieją właściwości Biny, nazywa się ziemią. Taki stan nazywa się wzniesieniem Malchut w Binę albo „osłodzeniem” Malchut.
Prochem nazywa się Malchut będącą na swoim miejscu, bez wzniesienia w Binę. Ten stan nazywany jest również miarą sądu (rygoru, ograniczenia).
Kiedy Abraham miał spłodzić Izaaka, będącego wspólną właściwością Izraela, musiał oczyścić się za pomocą działania Brit Mila (obrzezania), by Izrael urodził się czysty (od pragnienia otrzymywania przyjemności dla siebie, klipot).
Jak w każdym działaniu, w Brit Mila istnieją trzy określenia „świata-roku-duszy”:
Na poziomie dusza (nefesz) Brit Mila nazywa się związkiem obrzezania, ponieważ odrzuca napletek i sprowadza go do poziomu prochu.
„Świat” w związku obrzezania - to przewrót Sodomy i Gomory.
Połączenie wszystkich dusz w świecie (świat - to połączenie wszystkich dusz) nosi nazwę Lot. A czyn obrzezania na świecie nazywa się „przewrotem Sodomy”. Leczenie bólu po obrzezaniu nazywa się zbawieniem Lota. Sam Lot oznacza „przeklętą ziemię”, bhina dalet.
Gdy człowiek staje się godny połączyć ze Stwórcą, gdy porównuje się z Nim we właściwościach, a całym jego pragnieniem jest tylko obdarzanie i nic dla siebie, dochodzi do stanu, kiedy nie ma nic do roboty, nie ma miejsca do pracy. Przecież dla siebie nic nie potrzebuje, a dla Stwórcy - widzi, że Stwórca jest doskonały i nie potrzebuje niczego. W takiej sytuacji człowiek, jakby zastyga w miejscu i cierpi z powodu obrzezania - Brit Mila - ponieważ obrzezanie wpłynęło na jego okazję do pracy.
Przecież obrzezanie - to oddzielenie pragnienia otrzymywać, nad którym on już nie panuje. Dlatego nie ma, co dołożyć do swojej pracy. Istnieje na to korekta: nawet po tym, jak stał się godny odciąć od siebie egoistyczne pragnienia, pomimo to pozostają w nim iskry od bhiny dalet, które czekają na swoją naprawę. A one naprawiane są przez przyciągnięcie światła dużego stanu. Dlatego człowiek nadal ma możliwość pracować.
Dlatego praojciec Abraham po dokonaniu obrzezania odczuwał ból i Stwórca złożył mu wizytę pod postacią anioła Rafaela (Rafua oznacza uzdrowienie) i uzdrowił go.
(Jest tylko cztery główne anioły: Michael – z prawej strony, Gabriel – z lewej strony, Uriel – z przodu, Rafael – z tyłu. Z tyłu oznacza, że on znajduje się od strony Malchut, od zachodu. I on uzdrawia Malchut po odcięciu napletka, czyli ostatniej części Malchut, dalet de-dalet, żeby stworzyć nowe miejsce do pracy.)
A drugi anioł zjawił się, żeby przewrócić Sodomę. Ponieważ odcięcie napletka „w duszy” (ze świat-rok-dusza) nosi nazwę obrzezania, a „w świecie” (ze świat-rok-dusza) nosi nazwę przewrotu Sodomy. I jak po odcięciu napletka pozostaje ból, który koniecznie należy uleczyć, tak i po przewrocie Sodomy powstaje ból, zwany „rozłączeniem”. Ich leczenie nosi nazwę „zbawienie Lota”, a po uleczeniu w przyszłości dają „dwa dobre rozłączenia”.
Ale jak można w ogóle wyobrazić sobie dobre rozłączenia? W taki sposób, jak po odcięciu napletka powstaje ból z powodu braku duchowej pracy, tak też z rozłączeń, iskier (niecucim) pozostałych z bhiny dalet powstanie miejsce pracy, ponieważ należy je naprawić.
A nie można ich naprawić przed odcięciem napletka. Przecież na początku należy się podnieść i naprawić 288 iskier, a następnie naprawić 32 iskry, nazywane „lew a-ewen” (kamienne serce). Dlatego na początku wszędzie odcina się napletek i to powinno być w tajemnicy (sod), czyli z góry nie wiadomo, że te iskry pozostają w postaci reszimot. A potem następuje naprawa do jesod. I to jest sens tajemnicy (sod) uleczenia obrzezania, czyli uzupełnienia jesod, gdy dodając (literę) do „sod” litery jud - z tajemnicy (sod) uzyskuje się jesod.
I dlatego tenże anioł Rafael idzie następnie uratować Lota i doprowadza do „dobrych rozłączeń”, które dotyczą Rut i Naomi, czyli moha i liba (rozumu i serca). „Rut” oznacza „godna”, jeśli nie wypowiada się litery alef. „Naomi” oznacza „przyjemna” - to, co jest miłe sercu, a następnie otrzymuje dosłodzenie dzięki Dawidowi i Salomonowi.
Ale przedtem anioł powiedział: „Nie oglądaj się za siebie!”, ponieważ „Lot” oznacza bhinę dalet, która związana jest jednak z Abrahamem. Ale „za nią”, czyli za bhiną dalet, gdzie pozostaje tylko sama bhina dalet bez podsłodzenia biną - tam są ogromne morskie potwory: Lewiatan i jego żona. Dlatego zabijają nukwę i „zasalają”, żeby zachować dla sprawiedliwych, którzy przyjdą w przyszłości - na koniec wszystkich napraw.
Oto, dlaczego odwróciła się żona Lota, aby spojrzeć za siebie, jak napisano: „I obejrzała się żona Lota i zamieniła się w słup soli”.
Niezbędnym jest najpierw zabić ją i dlatego zostały zburzone Sodoma i Gomora. Ale trzeba uratować Lota, który nazywa się „Lewiatan”, (czyli połączenie bhiny dalet z Abrahamem).
I to rozwiązuje odwieczne pytanie: Jak mógł anioł, który uleczył Abrahama, uratować także Lota? Przecież istnieje zasada niepozwalająca jednemu aniołowi na wykonywanie dwóch misji. Ale rzecz w tym, że to - jedna misja. Przecież powinno pozostać reszimo od bhiny dalet, ale żeby to było tajemnicą. Czyli dopóki człowiek nie dokona na sobie obrzezania, nie powinien o tym nic wiedzieć i zabija bhinę dalet. A Stwórca zachowa ją, „zasoli” dla przyszłych sprawiedliwych i wtedy tajemnica (sod) obróci się w jesod.
W związku z tym spór między pasterzami kupionymi przez Abrahama i Lota staje się zrozumiały („kupno” oznacza duchowy profit). Profity Abrahama miały na celu powiększenie jego właściwości, czyli wiary ponad wiedzę, z której pomocą człowiek naprawdę otrzymuje wszystko. Okazuje się, że on pragnął profitów po to, żeby świadczyły o tym, że droga wiary ponad wiedzę - to prawdziwa droga. A świadectwem na to jest to, że z góry posyłają mu duchowe osiągnięcia. I z ich pomocą stara się iść tylko drogą wiary ponad wiedzę.
Ale on nie pragnie tych duchowych wynagrodzeń, dlatego że one są ważnymi duchowymi stopniami. Czyli on nie wierzy w Stwórcę po to, by osiągnąć wielkie duchowe poznania za pomocą wiary – a potrzebuje duchowych osiągnięć, żeby wiedzieć, czy porusza się prawidłową drogą. Z tego wynika, że po wszystkich dużych stanach on chce iść drogą wiary, dlatego że wtedy widzi, że coś robi.
Podczas gdy pasterze Lota pragną tylko duchowych profitów i wielkich osiągnięć, czyli pragną powiększać właściwość Lota, który nazywany jest „przeklętą ziemią” - pragnieniem otrzymywania ze względu na siebie, sercem i rozumem, bhina dalet. Z tego powodu Abraham powiedział do Lota: „Oddal się ode mnie!”, czyli bhina dalet powinna oddzielić się od niego we wszystkich trzech związkach, świat-rok-dusza..
Oddzielenie bhiny dalet nazywa się odcięciem napletka:
- oddzielenie napletka „w duszy” nazywa się obrzezaniem,
- oddzielenie napletka „w świecie” nazywa się przewrotem Sodomy,
- oddzielenie napletka „w roku” - to wzajemne włączenie wszystkich dusz, oznaczające właściwość Lota, od słowa „przekleństwo” zwanego „przeklętą ziemią”, i dlatego Abraham chciał się od niego oddzielić.
Ale Lot jednak był synem Harana, co oznacza Cimcum Bet, co nazywa się „strumień, wypływający z Raju, żeby nawadniać ogród”. A istnieje takie pojęcie, jak „po drugiej stronie strumienia”, czyli za strumieniem - co oznacza Cimcum Alef. Istnieje różnica pomiędzy Cimcum Alef i Cimcum Bet, dlatego że w Cimcum Alef wszystkie ograniczenia znajdują się poniżej wszystkich sfirot świętości, tak jak pierwotnie wyszły zgodnie z kolejnością rozprzestrzenienia się światów. Natomiast w Cimcum Bet ograniczenia podniosły się do miejsca świętości i mogły się już o nie zaczepić. W tym sensie są gorsze od Cimcum Alef i nie rozprzestrzeniają się dalej.
Ziemia Kanaan odnosi się do Cimcum Bet, a to oznacza bardzo złe właściwości, dlatego że one przyklejają się do świętości. Dlatego napisano o nich: „Nie pozostanie tam przy życiu ani jedna dusza”. Jednak właściwość Lot odnosi się do Bhiny Dalet i musi być zbawiona. Dlatego trzy anioły przychodzą, jako jeden. Pierwszy - żeby pobłogosławić potomstwo, z którego wyłoni się naród Izraela. I tutaj także zawarta jest aluzja do przykazania Tory: „bądźcie płodni i rozmnażajcie się”, co prowadzi do odkrycia tajemnic Tory, które nazywają się synami (banim) od słowa „rozumienie” (awana).
I wszystko to można osiągnąć tylko po naprawie, która nazywa się „obrzezanie”. W tym tkwi tajemnica znaczenia słów powiedzianych przez Stwórcę Abrahamowi: „Czy zataję przed Abrahamem to, co Ja uczynię?” (Bereszit 18:17). Przecież Abraham bał się zniszczenia Sodomy, obawiając się stracić wszystkie otrzymujące kelim. I dlatego powiedział: „A jeżeli jest w tym mieście 50-ciu sprawiedliwych?” – ponieważ pełen parcuf zawiera 50 stopni. A potem zapytał: „A jeżeli znajdzie się tam 45-ciu sprawiedliwych?” - czyli awijut bhinat gimel, który oznacza „40” i plus „dalet de-itlabszut”, czyli Wa’K - połowa stopnia albo 5 sfirot. I tak pytał, dopóki nie powiedział: „A jeżeli istnieje 10-ciu sprawiedliwych?”, czyli poziom Malchut, w której jest tylko 10. Ale kiedy zobaczył, że nawet poziom Malchut nie może stamtąd wyjść, wtedy Abraham zgodził się na zniszczenie Sodomy.
Okazuje się, że kiedy Stwórca odwiedził Abrahama, ten błagał o Sodomę. I o tym powiedziano: „Zejdę i zobaczę; jeśli działali w miarę dochodzącego do Mnie krzyku” – to znaczy, że byli całkowicie pogrążeni w egoistycznych pragnieniach - „wtedy - koniec! A jeśli nie, to będę wiedział”. Oznacza to, że jeżeli jest w nich właściwość obdarzania, to On to rozpozna i przyłączy ich do świętości. Ale ponieważ Abraham zobaczył, że nie wyjdzie z nich nic dobrego, to zgodził się na zniszczenie Sodomy.
I w tym jest sens napisanego: „A Lot osiadł w okolicy i rozstawił namioty do Sodomy” – to znaczy do takiego miejsca, gdzie mieszka samo pragnienie radować się, ale jeszcze na ziemi Izraela.
Jednak po drugiej stronie strumienia, czyli po stronie Cimcum Alef, gdzie panuje sama bhina dalet, nie da się pracować, ponieważ na swoim miejscu bhina dalet wygrywa i rządzi. I tylko na ziemi Izraela, znajdującej się pod Cimcum Bet - możliwa jest cała praca.
I to jest tajemnica imienia Abraham: „Stworzony przez literę hej" (be-hej-braam) – to znaczy, litera jud rozdzieliła się na dwie litery hej: na dolną hej (malchut) i górną hej (bina), i Abraham wziął dla siebie włączenie niższej hej w wyższą hej.
A z tego staje się zrozumiała historia Szymona i Lewi, którzy oszukali mieszkańców Sychem po tym, jak Sychem zapragnął Diny. I ponieważ wszystkie jego intencje wynikały tylko z chęci przyjemności, to powiedzieli mu, że wszyscy mieszkańcy Sychem powinni wykonać obrzezanie, czyli anulować swoje otrzymujące kelim. Ale ponieważ jedyne, co posiadali, to intencję radować się - to wyszło tak, że tym obrzezaniem zabili się, ponieważ po obrzezaniu stracili swoje pragnienie radować się, co dla nich było równoznaczne ze śmiercią.
Wynika z tego, że mieszkańcy Sychem w rzeczywistości oszukali sami siebie, ponieważ ich jedynym zamiarem było - zdobyć Dinę, siostrę Szymona i Lewi. I myśleli, że mogą otrzymać Dinę w egoistyczne kelim. Ale kiedy już uczynili obrzezanie i chcieli otrzymać Dinę, wyjaśniło się, że mogą wykorzystać tylko kelim obdarzania, a otrzymujące kelim utracone zostały przez nich po obrzezaniu. I ponieważ nie było w nich iskier obdarzania, przecież Sychem był synem Hamora, który rozumiał tylko egoistyczne otrzymywanie, dlatego nie mogli otrzymać Diny w obdarzające kelim, co sprzeczne jest z ich korzeniem. Przecież ich korzenie znajdują się tylko w Hamorze, w pragnieniu radować się, i w rezultacie nie otrzymali ani tam, ani tam. I dlatego powiedziano, że Szymon i Lewi doprowadzili ich do zagłady, lecz oni sami byli winni swojej śmierci, a nie Szymon i Lewi.
I z tego powodu mędrcy powiedzieli; „Jeżeli ten łajdak cię obraził - zaciągnij go do Beit-Midrasz (to znaczy do nauki)”. Ale co oznacza „obraził”? Jak gdyby nie zawsze ten nikczemny jest sprawcą - pragnieniem otrzymywania? Ale chodzi o to, że nie wszyscy uważają swoje egoistyczne pragnienie za podłe. A jeśli człowiek odczuwa podłość swojego egoizmu, to pragnie pozbyć się go, jak powiedziano: „Niech zawsze prowadzą człowieka jego dobre myśli, a nie zły początek. Uda mu się - dobrze, a jeśli nie uda mu się - niech zajmuje się Torą, a jeśli to nie pomoże - niech odmówi modlitwę „Słuchaj Izraelu”, a jeśli i to nie pomoże - przypomnij mu o dniu śmierci”.
Okazuje się, że ma on jednocześnie trzy rady, a jedna nie wystarcza bez pozostałych. I to odpowiada na odwieczne pytanie, dlaczego Gmara doszła do wniosku, że jeśli pierwsza rada, czyli przywlec go w Beit Midrasz, nie pomogła, to trzeba odmówić modlitwę „Słuchaj Izraelu”, a jeśli i to nie pomoże - przypomnieć mu o dniu śmierci. Zatem, po co mu pierwsze dwie rady, które zapewne nie pomogą? Dlaczego od razu nie skorzystać z ostatniej rady, czyli przypomnieć mu o dniu śmierci? I z tego powodu objaśnia się, że jedna rada nie może pomóc i niezbędne są wszystkie trzy razem:
- Przywlec w Beit Midrasz - to znaczy do Tory.
- Czytanie modlitwy „Słuchaj Izraelu” - oznacza Stwórcę i złączenie się z nim.
- Przypominanie o dniu śmierci – posłusznie oddać swoją duszę, jak postępuje Izrael, podobnie jak gołębica, która sama wyciąga szyję (przed ofiarnym nożem).
To znaczy, wszystkie trzy rady połączone są w jedną regułę, która nazywa się: „Tora, Izrael i Stwórca – stanowią jedność”.
Odnośnie Tory i czytania modlitwy „Słuchaj Izraelu” można otrzymać pomoc Nauczyciela. Ale stać się Izraelem po przyjęciu sakramentu obrzezania, czyli przekazać swoją duszę Stwórcy, jest możliwe tylko dzięki własnej pracy. Jednak i w tym człowiekowi pomagają z góry, jak powiedziano: „Zawrę z nim przymierze”. Czyli Stwórca pomaga człowiekowi, ale za rozpoczęcie tej pracy nadal odpowiedzialny jest on sam. I taki jest sens tego, co zostało powiedziane: „Przypomnij mu o dniu śmierci” - czyli ciągle trzeba przypominać sobie o tym i nie zapominać, dlatego że to jest esencja ludzkiej pracy.
A reszimot, które trzeba zostawić po uratowaniu Lota, odnoszą się do „dwóch dobrych rozłączeń”, dotyczących Hamana i Mordechaja. Przecież Mordechaj, który pragnie tylko obdarzać, wcale nie musi przyciągać Światła dużego stanu. Ale dzięki Hamanowi, który chce otrzymać wszystkie Światła dla siebie, człowiek budzi się i pragnie przyciągnąć Światło dużego stanu (Gadlut). Ale kiedy już przyciągnął to Światło, to nie można otrzymywać go w kelim Hamana, które nazywają się kelim otrzymywania - a tylko w kelim obdarzania. I taki jest sens tego, co mówi Król do Hamana: „I zrób tak Żydowi Mordechajowi”, co oznacza Światła Hamana, świecące w kelim Mordechaja.
Usłyszałem 15 Kislew, w Szabat
W modlitwie „Szmone esre” mówi się, że Stwórca słyszy z miłosierdziem każdego z narodu Izraela. I jest to niezrozumiałe, ponieważ na początku mówi się, że Stwórca słyszy modlitwę każdego, czyli nawet modlitwę tego, którego nie pożądane jest słuchać. A następnie mówi się, że Stwórca słucha narodu Izraela z miłosierdziem.
Czyli On słyszy tylko modlitwę o miłosierdzie, w przeciwnym razie modlitwa nie jest słyszana.
I należy wiedzieć, że cały ciężar odczuwany przez człowieka w jego pracy duchowej, spowodowany jest przeciwnościami pojawiającymi się na każdym kroku. Na przykład istnieje zasada, że człowiek powinien się uniżyć. Lecz jeśli będzie podążał za tą skrajnością, to chociaż mędrcy powiedzieli: „Bądź niezwykle skromny”, to jednak ta skrajność nie wydaje się być regułą, gdyż wiadomo, że człowiek powinien iść przeciwko całemu światu i nie ulegać mnóstwu myśli i powszechnych idei. Jak to się mówi: „Niech jego serce będzie dumne na drodze Stwórcy”. A jeśli tak, to tej zasady nie można nazwać doskonałą.
A z drugiej strony, jeżeli – odwrotnie - on stanie się dumny, to również nie jest dobrze. Ponieważ Stwórca powiedział o każdym pyszałku, że „nie może On i pyszałek żyć razem”. Widzimy też sprzeczność dotyczącą cierpienia. Przecież, jeżeli Stwórca zsyła cierpienie jakiemuś człowiekowi, a my powinniśmy wierzyć, że Stwórca jest Dobry i czyni Dobro, to oczywiście – cierpienie to jest dla dobra człowieka. Dlaczego więc modlimy się do Stwórcy, żeby oddalił od nas cierpienia?
I należy wiedzieć, że cierpienia dane są wyłącznie w celu naprawy człowieka, żeby był gotowy otrzymać światło Stwórcy. Cel cierpień polega na tym, żeby oczyścić ciało, jak powiedzieli mędrcy: „Jak sól poprawia smak mięsa, tak cierpienia oczyszczają ciało”. I dodali, że modlitwa zastępuje cierpienie, gdyż także oczyszcza ciało. Modlitwa nazywa się drogą Tory i dlatego skuteczniej oczyszcza ciało niż cierpienia. Dlatego nakazano człowiekowi modlić się o cierpienia, gdyż przynosi to korzyści człowiekowi i wszystkim w ogóle.
Przeciwieństwa powodują trudności w duchowej pracy i przerwy w niej, gdy człowiek nie może dalej pracować, czując zły nastrój. Wydaje mu się, że nie jest w stanie wziąć na siebie ciężaru pracy dla Stwórcy i nieść go, jak „byk pod jarzmem i osioł pod ładunkiem”. I w takim czasie on nazywa się „niepożądanym”. Ale potem, kiedy wszystkie swoje intencje kieruje na utrzymanie poziomu wiary, która nazywa się właściwością Malchut, pragnąc podnieść Szchinę z prochu, aby wywyższyło się Imię Jego w świecie, wzrosła wielkość Stwórcy, a święta Szchina nie przebywała w nędzy i biedzie, wtedy Stwórca słyszy każdego i nawet tego, kto nie jest zbyt pożądany, czyli odczuwającego się jeszcze dalekim od duchowej pracy.
To wyjaśnia, że Stwórca słyszy każdego. Kiedy On słyszy każdego? W tym czasie, gdy naród Izraela modli się o miłosierdzie, czyli o podniesienie Szchiny z prochu - o otrzymanie wiary. Przypomina to człowieka, który nie jadł od trzech dni, i kiedy prosi, żeby dali mu coś do jedzenia, naturalnie, nie prosi o żaden nadmiar, a tylko o coś do podtrzymania życia.
Podobnie w pracy dla Stwórcy, kiedy człowiek odczuwa się pomiędzy niebem a ziemią, nie prosi Stwórcy o nic zbędnego, a tylko o światło wiary, żeby Stwórca oświetlił oczy człowieka i pomógł mu odnaleźć wiarę. I to nazywa się podniesieniem Szchiny z prochu. A taka modlitwa przyjęta jest od każdego, bez względu na to, w jakim stanie jest człowiek. Jeśli on prosi o wiarę dla zbawienia swojej duszy, to modlitwa jego zostaje przyjęta.
Oznacza to prośbę o miłosierdzie, ponieważ on modli się tylko o to, aby z góry zlitowali się i pozwolili mu podtrzymać swoje życie. Dlatego jest napisane w księdze Zohar, że modlitwa za ubogiego, to znaczy za świętą Szchinę, jest przyjmowana natychmiast.
Usłyszałem w 1942 r.
Jak możliwe jest miłosierdzie w odniesieniu do modlitwy? Przecież istnieje zasada: „Jeśli mówi ci człowiek, że osiągnął duchowość, nie przykładając wszystkich wysiłków – nie wierz”.
Rada jest taka, że człowiek musi obiecać Stwórcy, że po otrzymaniu duchowej siły dołoży wszelkich starań i zwróci wszystko w całości.
Usłyszałem w 1940 r., w Jerozolimie
Poziom nieożywiony: nie ma wolności i władzy nad sobą, ale znajduje się pod władzą gospodarza i zobowiązany jest całkowicie spełniać życzenia gospodarza. A ponieważ Stwórca stworzył wszystkie stworzenia na chwałę Swoją, jak powiedziano: „Każdy nazwany imieniem Moim, stworzony jest na Moją chwałę”, to znaczy, że stworzył stworzenie dla Siebie, i to natura Stwórcy jako gospodarza jest odciśnięta w stworzeniach. Dlatego żadne stworzenie nie jest w stanie pracować na rzecz bliźniego, ale wszystko robi tylko dla siebie.
Poziom roślinny: w nim przejawia się już początek samodzielnego pragnienia - w tym, że może zrobić coś przeciwko życzeniu gospodarza, czyli może zrobić coś nie dla siebie, a oddawać, a to przeczy pragnieniu gospodarza, który dał swoim stworzeniom pragnienie otrzymywać dla siebie.
Ale u ziemskich roślin widzimy jednak, iż chociaż wykonują pewne ruchy rozprzestrzeniając się na szerokość i wysokość, wszystkie mają wspólną cechę - żadna z nich nie może być sprzeczna z naturą pozostałych roślin, ale zobowiązana jest przestrzegać praw wszystkich roślin i nie ma sił dokonać czegokolwiek przeciwko pozostałym. Oznacza to, że nie ma niezależnego życia, ale jej życie jest częścią życia wszystkich roślin. Wszystkie rośliny mają jeden sposób życia i wszystkie są jakby jedną rośliną, której są częściami.
Tak samo jest w duchowości - ten, kto ma już niewielką siłę pokonać swoje pragnienie otrzymywania przyjemności – tym niemniej znajduje się w niewolnictwie otaczającego go społeczeństwa i nie jest w stanie mu się sprzeciwić, to mimo to może sprzeciwić się swojemu pragnieniu przyjemności, czyli działa już z pragnieniem obdarzać.
Poziom zwierzęcy: każde zwierzę ma już swoje poczucie szczególności i nie jest niewolnikiem otaczającego społeczeństwa, każde posiada swoje własne odczucia, każde ma swoje własne właściwości. I oczywiście może w pewien sposób działać wbrew życzeniu gospodarza, czyli pracować dla obdarzania, jak również nie podlega środowisku, ponieważ ma własne życie osobiste niezależne od życia innych.
Ale zwierzę nie jest w stanie czuć nic więcej niż siebie, to znaczy nie jest w stanie czuć postronnych, a zatem nie może opiekować się innymi.
Człowiek: Posiada następujące zalety:
1. Działa wbrew woli gospodarza;
2. Nie zależy od przedstawicieli własnego gatunku, od społeczeństwa, tak jak rośliny.
3. Odczuwa innych, dlatego może o nich dbać i napełniać ich.
Ponieważ może cierpieć cierpieniem społeczeństwa, tak też może cieszyć się radością społeczeństwa. Może doświadczać odczuć z przeszłości i z przyszłości, podczas gdy poziom zwierzęcy odczuwa tylko teraźniejszość i tylko siebie.
„Przykazania nie potrzebują intencji” i „za ich wypełnienie nie ma nagrody na tym świecie”. Intencja – to myśl i posmak przykazania. A to w rzeczywistości jest nagroda. Ponieważ, jeśli człowiek zasmakuje przyjemności w przykazaniu, a także rozumie jego myśl, nie potrzebuje już większej nagrody. Dlatego, jeśli przykazania nie wymagają intencji, to oczywiście nie ma dla nich nagrody na tym świecie, ponieważ człowiek nie zna znaczenia i smaku przykazań.
Okazuje się, że jeśli człowiek znajduje się w takiej sytuacji, gdy nie ma żadnej intencji, to nie otrzymuje żadnej nagrody za przykazanie, ponieważ nagroda za przykazanie - to jego rozum i smak. A jeśli tego nie ma, to oczywiście nie otrzyma na tym świecie nagrody za przykazanie.
Niezbędna miara wysiłku - to nasz obowiązek. Stwórca, dając człowiekowi dar, chce, aby ten poczuł wartość tego daru, w przeciwnym razie stanie się podobny do głupca, o którym mędrcy powiedzieli: „Co za głupiec, traci to, co jest mu dane”. A ponieważ nie docenia daru, nie dba o niego.
Z reguły człowiek nie odczuwa żadnej wartości rzeczy, która nie była mu konieczna. A im bardziej odczuwa jej potrzebę i cierpi z powodu jej braku, tym bardziej zasmakuje przyjemności i radości osiągając to, czego chce. Idąc za przykładem człowieka, któremu proponuje się różne smaczne napoje, ale jeśli nie czuje pragnienia, nie poczuje w nich żadnego smaku, który jest „jak balsam dla umęczonej duszy”.
I dlatego, gdy urządzają ucztę, by zadowolić i ucieszyć przyjaciół, to wraz z rybami, mięsem i wszelkiego rodzaju pysznymi rzeczami podają na stole ostre i gorzkie przyprawy, takie jak musztarda, ostra papryka, marynaty i kiszonki. A wszystko po to, aby wzmóc cierpienie głodu. Przecież, gdy serce popróbuje gorzkiego i ostrego smaku, obudzi się w nim głód i pragnienie, które następnie z przyjemnością będzie można ugasić na posiłku różnego rodzaju smakołykami.
I nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby powiedzieć: „Po co mi te przyprawy, które budzą cierpienie głodu? Czy nie wystarczy, żeby gospodarz ugotował tylko to, co zaspokoi pragnienie gości, czyli samo jedzenie, i nie rozpala w nich jeszcze większego apetytu?” A odpowiedź jest jasna dla wszystkich, ponieważ gospodarz chce, aby goście rozkoszowali się ucztą, a im większy głód będą odczuwać, tym więcej przyjemności będą mieli z posiłku.
Dlatego, aby być godnym światła Stwórcy, trzeba cierpieć z powodu jego braku. A poczucie, że go brakuje, jest bezpośrednio związane z włożonymi wysiłkami - im więcej wysiłku człowiek wkłada i dąży do Stwórcy podczas największego ukrycia, tym bardziej zaczyna Go potrzebować, aby otworzył mu oczy i dał możliwość iść drogą Stwórcy. A kiedy już ma to Kli - cierpienie z powodu braku Stwórcy, to Stwórca pomaga człowiekowi z góry i oczywiście, taki prezent człowiek już może zachować. Zatem wysiłek jest odwrotną stroną (achora-im). A kiedy człowiek już zdobędzie odwrotną stronę, dostaje możliwość otrzymania przedniej strony (panim) - odsłonięcia twarzy Stwórcy.
I o tym powiedziano: „Głupiec nie dąży do zrozumienia”, to znaczy nie odczuwa pragnienia przykładania wysiłków, aby osiągnąć zrozumienie. Okazuje się, że nie ma „odwrotnej strony”, co oznacza, że nie możne odsłonić „przedniej strony”- twarzy Stwórcy. I o tym jest powiedziane: „Zgodnie z miarą cierpienia - nagroda”. Oznacza to, że cierpienie, które oznacza podjęte wysiłki, i tworzy w człowieku pragnienie, Kli, które pozwoli mu otrzymać nagrodę. A im większe będzie jego cierpienie - tym więcej radości i przyjemności będzie mógł otrzymać później.
Istnieją takie pojęcia jak „żona” (albo kobieta) i „mąż” (albo gospodarz). Kobietą nazywa się „posiadającą tylko to, co daje jej mąż”. A mężem (albo gospodarzem) nazywa się tego, kto sam zapewnia sobie całe dobro. „Kolanami” nazywa się właściwość głębokiego szacunku, jak powiedziano: „Zegnij swoje kolana”.
Adoracja może być w dwóch rodzajach:
-
Kiedy człowiek skłania się przed tym, kto jest większy od niego. I chociaż nie zna jego prawdziwej wysokości, ale wierzy w jego wielkość i dlatego kłania się przed nim.
-
Kiedy człowiek doskonale zna wielkość i wysokość drugiego.
I są również dwie wiary w wielkość wyższego:
-
Kiedy człowiek wierzy w wielkość wyższego, dlatego że nie ma innego wyboru. To znaczy nie posiada on żadnej możliwości, aby poznać prawdziwą jego wysokość.
-
Kiedy człowiek ma możliwość dokładnie i wyraźnie poznać prawdziwą wysokość wyższego, ale mimo wszystko wybiera drogę wiary, jak powiedziano: „Wielkość Stwórcy – w ukryciu”. I chociaż istnieją w jego ciele iskry pragnące dokładnie wyjaśnić wysokość wyższego, żeby nie iść bez rozumu, jak zwierzę, on jednak wybiera drogę wiary.
Okazuje się, że jeżeli człowiek nie ma innej możliwości i z tego powodu podąża drogą wiary – on nazywa się kobietą, która może tylko otrzymywać od męża, jak powiedziano: „Bezsilny, jak kobieta”. Ten zaś, kto posiada wybór i do tego walczy o to, żeby iść drogą wiary, nazywa się mężczyzną i wojownikiem. Dlatego ten, kto decyduje się podążać drogą wiary, mając możliwość wyboru wiedzy, nazywa się mężem albo gospodarzem, czyli tym, „kto nie skłonił się przed gospodarzem” - przecież nie skłania się ku pracy gospodarza, która wymaga wiedzy, a idzie drogą wiary.
Usłyszałem 5 Tiszrei, (16 września 1942 r.)
Gmara mówi: „Był jeden student, który studiował potajemnie. Uderzyła go Bruria i powiedziała: „We wszystkim musi być usprawniony Jego związek z tobą!” Jeśli zostanie usprawniony w RAMAH (248 organów duchowych), to się zrealizuje".
Uczyć się „w ukryciu” (haszaj) znaczy być w małym stanie (katnut), od słów „hasz-mal”. „Hasz-em” nazywają się Kelim, pragnienia przedniej strony (obdarzanie), a „mal” to kelim odwrotnej strony, poniżej haze (przyjmowanie) i prowadzące do wielkiego stanu (Gadlut).
Uczeń ten myślał, że jeśli zasłużył na naprawę w kelim „hasz”, to znaczy pragnienia obdarzenia, a wszystkie jego intencje służyły jedynie obdarzeniu, to już osiągnął pełną doskonałość. Ale celem stworzenia i utworzenia wszystkich światów było zadowolenie stworzonych - tak, aby otrzymali wszystkie najwyższe przyjemności, a człowiek mógł osiągnąć całą wysokość swojego poziomu, wszystkie swoje kelim, nawet poniżej haze, to znaczy wszystkie 248 (RAMAH) części duszy.
Dlatego Bruria (imię od słowa „birur” - wyjaśnienie) przypomniała mu wypowiedź z Ksiąg proroków: „We wszystkim jest uporządkowana jedność”, czyli we wszystkich 248 otrzymujących pragnieniach. Innymi słowy, musi on kontynuować światło także poniżej haze i osiągnąć wielki stan.
A to nazywa się „mal”, czyli „mowa”, co oznacza otwarcie, odkrycie całej wysokości jego poziomu. Ale żeby nie zaszkodzić sobie tym, należy najpierw osiągnąć mały stan (katnut), który nazywa się „hash” i jest osiągany w tajemnicy, to znaczy nie został jeszcze ujawniony. A potem musi też wyjaśnić część „mal”, która odnosi się do wielkiego stanu (gadlut), a wtedy otworzy się na pełną wysokość.
I o tym powiedziano: „uporządkowany i strzeżony”, to znaczy jeśli osiągnął już mały stan, który zapewnia mu ochronę, może kontynuować Światło w przyjmujące kelim i osiągnąć duży stan, i nie bać się niczego!
Usłyszałem na zakończenie Rosz Haszana, 1942, Jerozolima
Znaczeniem zwyczaju nie jedzenia orzechów w Nowy Rok jest to, że gematria (wartość liczbowa) słowa „orzech” odpowiada gematrii słowa „grzech”. I pojawia się pytanie, przecież „orzech” zgodnie z jego wartością liczbową odpowiada również słowu „dobro”?
Baal HaSulam objaśnia, że „orzech” symbolizuje Drzewo Poznania dobra i zła, a dopóki człowiek nie powróci do Stwórcy z powodu miłości, dla niego orzech oznacza „grzech”. A będąc już godnym powrotu do Stwórcy z miłości – zamienia swoje grzechy w zasługi i to, co było grzechem, zamienia się dla niego w dobro. I wtedy wolno już mu jeść orzechy.
Dlatego należy być ostrożnym i jeść tylko taki pokarm, który w żaden sposób nie sugeruje grzechu - czyli tylko owoce z Drzewa Życia. Natomiast takie owoce, których gematria związana jest z „grzechem”, sugerują Drzewo Poznania dobra i zła.
Powiedziano: „Podobna jest do statków handlowych przywożących chleb z daleka” (Miszlei). W czasie, gdy człowiek obstaje: „Wszystko jest moje!” – domagając się, aby wszystkie jego pragnienia były poświęcone Stwórcy, wtedy budzi się, buntuje się przeciw niemu nieczysta siła (sitra achra) i także żąda: „Wszystko jest moje!”
I zaczynają się targować... Targ oznacza, że ktoś chce coś kupić a kupujący spiera się ze sprzedającym o cenę tego. Oznacza to, że każdy z nich twierdzi, iż sprawiedliwość jest po jego stronie. I tutaj ciało patrzy - komu opłaca się bardziej być posłusznym: otrzymującemu czy sile obdarzenia, gdy oboje deklarują: „Wszystko jest moje!”. I człowiek widzi swoją nikczemność, bo budzą się w nim przebłyski niezgody, by wykonywać duchową pracę, nawet tylko najmniejszą, co się nazywa „na samym czubku litery Jod”, a całe jego ciało domaga się: „Wszystko jest moje!"
I wtedy „przywozi swój chleb z daleka” - w wyniku oddalenia od Stwórcy. Przecież jeśli człowiek widzi, jak daleko jest od Stwórcy, żałuje tego i prosi Stwórcę, aby przybliżył go, dzięki temu „przywozi swój chleb”. „Chleb” oznacza wiarę, więc nagradzany jest silną wiarą, ponieważ „Stwórca sprawił, żeby drżeli przed Nim”. Oznacza to, że wszystkie te stany, w których odczuwa oddalenie od Stwórcy, daje mu sam Stwórca, aby odczuwał potrzebę drżenia przed niebiosami.
I taki jest sens tego, co zostało powiedziane: „Przecież nie samym chlebem żyje człowiek, ale wszystkim, co pochodzi z ust Stwórcy”. Oznacza to, że życiowa siła świętości dociera do człowieka nie tylko ze zbliżenia się do Stwórcy i wejścia w to, co duchowe, czyli wejścia w świętość, ale także w wyniku wyjść stamtąd, czyli z powodu oddalenia od Stwórcy. Kiedy nieczysta siła wnika w ludzkie ciało i słusznie żąda: „Wszystko moje!”, to przezwyciężając takie stany, człowiek osiąga silną wiarę.
Wszystko, co zachodzi, musi on przypisać Stwórcy i zrozumieć, że nawet wyjścia z duchowości pochodzą od Niego. A kiedy zostaje nagrodzony silną wiarą, wtedy widzi, że absolutnie wszystko, od wyjścia z duchowości do wejścia w nią – (to) pochodzi tylko od Stwórcy.
Dlatego musi być skromny, ponieważ widzi, że wszystko jest dokonywane tylko przez Stwórcę, zarówno upadki z duchowości, jak i wejścia w nią. I z tego powodu powiedziano o Mosze, że był pokorny i cierpliwy, ponieważ człowiek musi zaakceptować swoją nikczemność. Oznacza to, że na każdym stopniu musi umacniać się w świadomości swojej nieistotności, a w chwili, gdy ją traci, znika dla niego cały stopień „Mosze”, do którego już doszedł - i to wystarczy tym, którzy rozumieją...
Wymaga to cierpliwości, ponieważ każdy rozumie swoją nieistotność, ale nie każdy czuje, że bycie nieistotnym jest dobre, i dlatego nie chce tego zaakceptować. Podczas gdy praojciec Mosze był pokorny w skromności i dlatego został nazwany skromnym, to znaczy cieszył się swoim niskim stanem.
I jest prawo: „Tam, gdzie nie ma radości, nie może panować Szchina (Boska obecność)”. Dlatego w okresie naprawy niemożliwa jest obecność Boskiej Szchiny - chociaż naprawa jest konieczna. (Na przykładzie latryny, do której człowiek zmuszony jest wejść, choć rozumie, że oczywiście nie jest to pałac królewski).
Usłyszałem w wieczór Szabatu, Nicawim, 22 Elul (4 września 1942 r.)
Konieczne jest zrozumienie, o czym mówi „Szulchan Aruch”, gdzie mówi się, że człowiek musi powrócić do czytania modlitw tych strasznych dni, aby, kiedy nadejdzie czas modlitwy, był już doświadczony i przyzwyczajony do modlitwy.
Faktem jest, że modlitwa jest uczuciem, które zrodziło się w sercu w wyniku wcześniejszej pracy w nim, to znaczy serce musi zgadzać się z wypowiadanymi słowami (w przeciwnym razie nazywa się to kłamstwem, a modlitwa jest nieszczera, ponieważ nie czuje w sercu tego, co mówi). Dlatego w miesiącu Elul człowiek musi przyzwyczaić się do ogromnej pracy. Najważniejsze jest to, żeby mógł prosić Stwórcę: „Zapisz nas do życia” - a jego serce było zgodne, aby nie był obłudny, ale jego serce i słowa były jednym. W końcu człowiek widzi to, co widzą jego oczy, a Stwórca widzi to, co dzieje się w sercach.
I człowiek prosi Stwórcę, aby nagrodził go życiem, a życie dla niego to scalenie ze Stwórcą i chce to osiągnąć przy pomocy tego, żeby cała jego praca była tylko ze względu na obdarzenie i nie miałby absolutnie żadnych myśli o własnej przyjemności.
Ale w chwili, gdy czuje, o czym mówi, jego serce może się wystraszyć, że jego modlitwa może zostać przyjęta i nie będzie miał pragnienia dla niego samego. I wydaje mu się, że zostawia wszystkie przyjemności tego świata, a jednocześnie wszystkich przyjaciół i krewnych oraz cały swój dobytek i udaje się na pustynię, gdzie nie ma nic oprócz dzikich zwierząt i nikt nie będzie wiedział nic o nim i o jego istnieniu. Wydaje mu się, że cały jego świat znika od razu, i czuje, że traci świat pełen radości życia, jakby umierał w stosunku do niego. I w chwili, gdy przedstawia mu się taki obraz, czuje się, jakby postradał rozum. A czasami nieczysta siła (Sitra Achra) pomaga mu malować swój stan tak czarnymi kolorami, że jego ciało odpycha tę modlitwę. I okazuje się, że jego modlitwa nie może zostać przyjęta, bo on sam nie chce, by była przyjęta.
Dlatego potrzebne jest przygotowanie do modlitwy. Człowiek powinien przyzwyczaić się do takiej modlitwy, aby jego serce i jego słowa były jednym, a jego serce może się zgodzić, jeśli przyzwyczai się do zrozumienia, że otrzymywanie jest oddaleniem od Stwórcy, a co najważniejsze - życie jest połączeniem z Nim, dawaniem. I zawsze powinien czynić wysiłki w pracy Malchut, która nazywa się „pismem”, tuszem i ciemnością przed świtem, nie starając się, aby jego praca była „jasna i zrozumiała” (jak współbrzmiące imiona „Livni i Szimi” z rozdziału Szmot). Oznacza to, że człowiek powinien słuchać Tory i przykazań nie tylko wtedy, gdy jest jasno, ale powinien zajmować się nimi bez żadnych warunków, bez rozróżniania między czernią a bielą - tak, aby w każdym przypadku spełniał wymagania Tory i przykazań.
Usłyszałem (wspomnienia o moim ojcu i nauczycielu)
Sens wyrażenia: „Malchut znajduje się w oczach” jest taki, że tworzy się ekran i ukrycie zasłaniające oczy. Podczas gdy oczy dają człowiekowi widzieć, to znaczy pozwalają dostrzec ukryte zarządzanie Stwórcy.
A sens prób i doświadczenia jest taki, że człowiek nie ma możliwości zdecydować i wybrać ani tego, ani tamtego. Oznacza to, że nie może zrozumieć życzenia Stwórcy i intencji nauczyciela. I chociaż jest on w stanie wykonać pracę, poświęcając się, ale nie jest w stanie zdecydować, czy jego praca, której oddaje całą duszę, będzie właśnie taka, jaka być powinna, czy też jest sprzeczna z życzeniem Stwórcy i zdaniem nauczyciela.
I aby dokonać właściwego wyboru, konieczne jest wybrać to, co zobowiązuje człowieka do zwiększenia wysiłku, ponieważ człowiekowi powierzone są tylko wysiłki i nic więcej. A jeżeli tak, to nie ma potrzeby, aby człowiek wątpił, czy prawidłowo postępuje, myśli czy mówi - a po prostu zawsze musi zwiększać swoje wysiłki.
Istnieją dwa rodzaje Sobót: jedna – Sobota stworzenia świata, Bereszit, i druga - Sobota sześciu tysiącleci. I jaka jest różnica między nimi?
Wiadomo, że jest odpoczynek po zakończeniu pracy i jest tymczasowy odpoczynek, wytchnienie. Odpoczynek jest wtedy, gdy już nie ma nic do dodania w pracy. Natomiast tymczasowy odpoczynek pochodzi od słów „wstał, aby odetchnąć”, aby nabrać energii i odnowić siły, dzięki którym będzie mógł znowu kontynuować swoją pracę.
Sobota stworzenia świata oznacza zakończenie pracy, do której nie ma nic więcej do dodania, i nazywa się odpoczynkiem. A Sobota sześciu tysiącleci - to wypoczynek, dzięki któremu człowiek otrzymuje siły i energię życiową do kontynuowania pracy w powszednie dni. I na tej podstawie zrozum to, co powiedzieli mędrcy: „Poskarżyła się Sobota Stwórcy, że każdemu dał parę, ale jej nie dał. I odpowiedział jej Stwórca: „Izrael będzie parą dla ciebie”.
Jej para nazywa się Zeir Anpin, a jeśli jest Nukwa, to możliwe jest połączenie tej pary, dzięki czemu rodzą się potomkowie, czyli odnowienia i uzupełnienia. Nukwą nazywa się brak napełnienia, a jeśli w jakimś miejscu istnieje brak, to istnieje możliwość jego naprawy. I wszystkie naprawy przychodzą, by napełnić braki, przyciągając Wyższe Światło do tego miejsca, w którym te braki są odczuwalne. Okazuje się, że początkowo żadnych braków nie ma, a wszystko, co wcześniej wydawało się wadą, tak naprawdę od samego początku jest naprawą, pozwalającą rozlać się wyższej obfitości z góry.
I wygląda to, jak człowiek zafascynowany jakimś zagadnieniem i podejmujący wysiłek, by to zrozumieć. Kiedy zaś znajduje odpowiedź, nie czuje już, jakie męki przeżywał wcześniej z powodu braku zrozumienia, a wręcz przeciwnie, raduje się ze swoich domysłów. A radość ta mierzona jest stopniem wysiłku, jaki włożył w osiągnięcie zrozumienia. Okazuje się, że czas poszukiwań nazywa się Nukwą - odczuciem braku. A kiedy człowiek łączy się z tym brakiem, rodzi to konsekwencję - czyli nowy stan. I na to żaliła się Sobota, ponieważ w Sobotę nie ma pracy, a zatem nie może być żadnych wyników i odnowień.
Usłyszałem 8 Siwan, 15 czerwca 1949 r. w Jerozolimie
Każdy, kto cieszy się sobotą, otrzymuje w swoje posiadanie bezgraniczne dziedzictwo, jak powiedziano: „Będziesz radował się Stwórcą, a Ja wzniosę cię na wyżyny ziemi i karmić cię będę dziedzictwem Jakuba, ojca twojego” (Izajasza). Nie tak jak Abraham, o którym napisano: „Wstań, przejdź wzdłuż całej tej ziemi”. I nie jak Izaak, o którym napisano: „Bowiem tobie i twojemu potomstwu oddam wszystkie te ziemie”. A jak Jakub, o którym napisano: „I rozprzestrzenisz się na zachód i na wschód, na północ i na południe”.
I nie zrozumiałe jest to, co powiedziano, jeśli rozumieć to dosłownie. Czyż nie każdy człowiek z Izraela otrzyma cały świat, czyli nieograniczone dziedzictwo?
Zaczniemy od wypowiedzi mędrców: „W przyszłości Stwórca wyprowadzi słońce z jego siedziby i przygaśnie jego blask. I dokona ono sądu nad grzesznikami, a sprawiedliwi dzięki niemu zostaną uzdrowieni zgodnie z powiedzianym: «I oto przyjdzie ten dzień, płonący jak piec, i wszyscy pyszni i niegodziwi staną się jak słoma, i spali ich ten dzień nadchodzący, jak powiedział Stwórca Wszechmogący, że nie pozostawi im ani korzenia, ani gałęzi» (Prorok Malachiasz) - ani korzenia w tym świecie, ani gałęzi w świecie przyszłym”.
Sprawiedliwi uzdrawiają się Nim, jak powiedziano: „I będzie świecić wam, lękający się imienia Mojego, słońce zbawienia i uzdrowienie jest w skrzydłach jego”, ponadto jeszcze zostają „uszlachetniani” przez niego (Awoda Zara 3b).
Trzeba zrozumieć tę zagadkę postawioną przez mędrców: co to jest słońce i jego miejsce zamieszkania, i skąd wynika to przeciwieństwo. Co to takiego „korzeń w tym świecie i gałąź w świecie przyszłym”? I dlaczego powiedziano: „ponadto jeszcze zostają uszlachetniani przez niego”? Dlaczego nie powiedziano po prostu: „uzdrawiają się i uszlachetniają dzięki niemu”? Po co powiedziano: „ponadto”?
I wyjaśnia się to ze słów mędrców: „Izrael prowadzi odliczanie zgodnie z księżycem, a inne narody - według słońca”. Rzecz w tym, że światło słońca symbolizuje najczystszą wiedzę, jak mówi się: „jasne jak dzień”, czyli jak światło słońca. A narody świata nie otrzymały Tory i przykazań, jak napisano, że wrócił Stwórca pominąwszy narody świata, ponieważ nie zechcieli rozkoszować się światłem Tory, oznaczającym światło księżyca, odbijającego Światło Stwórcy - światło słońca, czyli wszechogarniające światło. A jednocześnie mają pragnienie i dążenie do badania Stwórcy i poznania Jego samego.
Podczas gdy Izrael prowadzi odliczanie według księżyca, oznaczającego Torę i przykazania, w które obłócza się Światło Stwórcy. Dlatego Tora - to miejsce zamieszkania Stwórcy. W Księdze Zohar powiedziano: „Tora i Stwórca - to jedna całość”. Czyli Światło Stwórcy obłócza się w Torę i przykazania, i On i Jego miejsce zamieszkania stanowią jedną całość. Dlatego naród Izraela prowadzi odliczanie według księżyca, uzupełniając siebie Torą i przykazaniami, i dzięki temu stają się godni także Stwórcy. Podczas gdy inne narody nie przestrzegają Tory i przykazań, czyli nie chronią miejsca zamieszkania Stwórcy, i dlatego nie mają nawet światła słońca.
I to jest znaczenie słów: „W przyszłości Stwórca wyprowadzi słońce z jego miejsca/ siedziby”. Powiedziano, że istnieje duża potrzeba ujawnienia Stwórcy wśród ludzi, ponieważ Stwórca pragnie i dąży do tego. W tym kryje się istota sześciu dni stworzenia, czyli pracy w Torze i przykazaniach, przecież „Wszystko, co stworzył Stwórca – stworzył dla Swojego wielbiciela”. Nawet codzienna praca - to także praca Stwórcy, jak napisano: „Nie dla pustki stworzył On ziemię, a żeby ją zaludnić”, i dlatego nazywa się ona miejscem zamieszkania.
A Sobota - to światło słońca, dzień odpoczynku dla życia wiecznego. Jak powiedziano, że Stwórca przygotował świat w dwóch stopniach:
1. Kiedy Jego Boska obecność (Szchina) objawi się dzięki Torze i przykazaniom w ciągu sześciu dni pracy.
2. Kiedy objawi się Jego obecność w tym świecie bez Tory i przykazań.
I to jest tajemnica „beito-achiszena” (w swoim czasie - i wyprzedzając czas). Jeśli staną się godni – „wyprzedzą czas”, czyli dojdą do tego objawienia drogą Tory i przykazań. A jeśli nie staną się godni - przyjdą „w swoim czasie”, dlatego że rozwój stworzenia pod jarzmem bezgranicznego cierpienia osiągnie swój koniec i doprowadzi ludzkość do wybawienia. Dopóki nie zapanuje Stwórca i Jego Boska obecność w ludziach. I to nazywa się „w swoim czasie”, czyli w rezultacie naturalnego przebiegu rozwoju.
Usłyszałem podczas posiłku w święto Szawuot, maj 1947 r., w Tel-Awiwie
„Mędrzec przyszedł do miasta” (Miszlej). Mędrcem nazywa się Stwórca. A „przyjść do miasta” oznacza, że w Szawuot Stwórca objawia się światu.
Powiedział leniuch: „Lew czai się na drodze, a mędrca być może nie ma w domu, a drzwi z pewnością są zamknięte”. Ale nieprzypadkowo powiedziano: „Jeżeli przykładał wysiłki i nie znalazł - nie wierz!” I jeżeli człowiek widzi, że jeszcze nie stał się godny bliskości ze Stwórcą, to oczywiście dlatego, że nie włożył wystarczająco dużo wysiłków, i dlatego nazywa się leniwym.
Ale dlaczego nie pracował? Jeżeli szuka bliskości ze Stwórcą, dlaczego nie chce przyłożyć do tego wysiłków, przecież bez trudu nie osiągniesz nawet żadnego materialnego celu? I w rzeczywistości, jest on gotowy przykładać wysiłki, jeżeliby tylko nie lew na drodze, czyli nieczysta siła, jak napisano: „Lew czyha w zasadzce”. Człowiek, który zaczął drogę do Stwórcy, spotyka lwa zagradzającego drogę i jeżeli przegra tę bitwę, to już się nie podniesie.
I dlatego boi się zaczynać tę drogę, bo przecież kto go może pokonać? Dlatego mówią mu: „Nie ma żadnego lwa na twojej drodze!” Czyli „Nie ma nikogo oprócz Niego”, przecież nie istnieje inna siła na świecie, jak napisano: „I wszystko, co jest stworzone - zostało przez Niego stworzone dlatego, żeby drżeli przed Nim”.
I wtedy znajduje on inną wymówkę: „A być może mędrca nie ma w domu!” Dom mędrca – to nukwa, święta Szchina. A ponieważ nie może człowiek wyjaśnić czy podąża drogą świętości, czy nie, to mówi, że może mędrca nie ma w domu. Czyli to nie Jego dom, nie dom świętości. I skąd ma człowiek wiedzieć, czy idzie prawdziwą drogą? Wówczas mówią mu: „Mędrzec jest w domu!”, czyli „dusza człowieka nauczy go” i on ostatecznie dowie się, że podąża drogą świętości.
I wówczas sprzeciwia się: „A drzwi z pewnością są zamknięte!” Czyli nie można wejść do środka pałacu, dlatego że „nie każdy pragnący zbliżyć się do Stwórcy przyjdzie do Niego i zbliży się”. Ale mówią mu: „Drzwi nie są zamknięte!”, ponieważ widzimy, że wielu stało się godnymi wejść do środka.
I wtedy odpowiada: „Co by nie było, i tak nie pójdę!”. Przecież jeżeli on jest leniwy i nie pragnie przykładać wysiłków, to robi się mądry i nieugięty, obawiając się wziąć na siebie daremną pracę. A w rzeczywistości ten, kto chce pracować, odwrotnie widzi, że wielu osiągnęło sukces. Jeśli zaś nie chce pracować, to zauważa, że są tacy, którzy nie odnieśli sukcesu - chociaż to tylko dlatego, że nie przyłożyli wysiłków. Ale on jest leniwy i pragnie tylko usprawiedliwić siebie i swoje czyny, dlatego wybiera sprytne wybiegi. Prawda zaś jest taka, że trzeba wziąć na siebie duchową pracę bez żadnych sporów i rozumowań, i wówczas osiągniesz sukces!
Przed stworzeniem zarodka oznajmiają nad kroplą nasienia, czy ma być człowiek głupi, czy mądry itd., jednak czy będzie sprawiedliwy, czy grzesznik - nie mówią. Powstaje pytanie: ale czy może głupiec być sprawiedliwy? Przecież powiedziano, że „nie zgrzeszy człowiek, dopóki nie zamieszka w nim duch głupoty” (1). I czy miał jakikolwiek wybór ten, kto całe swoje życie przeżył jako głupiec, skoro jego przeznaczeniem było urodzić się głupkiem?
Jak również należy zrozumieć napisane: „Widziałem wznoszących się – lecz jak nieliczni są oni”, „wziął i umieścił ich w każdym pokoleniu” (2). Co oznacza słowo - nieliczni? Tak jakby było ich coraz mniej i odchodzą? A czy dzięki temu, że umieszcza się ich w każdym pokoleniu – staje się ich więcej? I w jakim sensie „umieścił” Przecież słowo „nieliczni” odnosi się do czasu teraźniejszego. To w jaki sposób rozmnażają się te sadzonki?
I zrozum, że kiedy mówi się „głupi” i „mądry” – mowa jest wyłącznie o przygotowaniu, jak powiedziano: „Dał mądrość mądrym” (3). Przecież są ludzie, którzy rodzą się z silnym pragnieniem, wrażliwym sercem i bystrym umysłem – i takich nazywamy mądrymi, dlatego że są gotowi przyjąć mądrość Stwórcy. I odwrotnie, są ludzie, którzy rodzą się głupi, i są to ograniczeni ludzie, przecież wszystkie ich myśli i życzenia zajęte są wyłącznie sobą.
Nie jest dla nich dostępne odczucie bliźniego, ponieważ nie zrozumieją, czym jest dawanie drugiemu. I jakże mogą osiągnąć poziom sprawiedliwego? Przecież nie jest możliwe stanie się sprawiedliwym, dopóki nie osiągniesz miłości do Stwórcy. A ten, kto nie odczuwa miłości do bliźniego – nie może osiągnąć miłości do Stwórcy. Jak wynika z wypowiedzi Rabbi Akiwy: „Pokochaj bliźniego swego jak siebie samego – oto jest główna reguła Tory”. Dlatego tacy ludzie nie mają wyboru, ale nadal nie mówią, czy mają być sprawiedliwymi, czy grzesznikami – tak jakby mieli wybór.
I zrozum to w świetle tego, co zostało powiedziane: „Widziałem wznoszących się, lecz niewielu ich jest” (4). Przecież „wznoszących się”, czyli ludzi gotowych i pragnących połączyć się ze Stwórcą jest bardzo mało i dlatego On „umieścił ich w każdym pokoleniu”. I teraz głupi mają wybór i możliwość przyłączenia się i przylgnięcia do sprawiedliwych pokolenia. I dzięki temu będą mieli siłę i gotowość przyjęcia na siebie ciężaru władzy Niebios, i wtedy będą mogli wykonywać świętą pracę, ponieważ sprawiedliwi przekażą im swoje myśli i pragnienia. I dzięki tej pomocy, otrzymanej od sprawiedliwych pokolenia, sami również będą mogli wznieść się do poziomu sprawiedliwych. I chociaż z racji natury danej im od urodzenia nie posiadają takich właściwości, to jednak jeśli przylgną do „wznoszących się” – nabędą inne właściwości.
Okazuje się, że dzięki temu, że umieścił On „wznoszących się” w każdym pokoleniu, mają oni możliwość wznieść ludzi swojego pokolenia na szczyt duchowej drabiny. A jeśli „wznoszący się” byliby wyłącznie w jednym pokoleniu, to głupi nie mieliby możliwości postępować na drodze świętości. Zrozumiałe jest jaka naprawa znajduje się w tym, że „umieścił” ich w każdym pokoleniu – przecież dzięki temu powiększyła się ilość „wznoszących się”. Jakby jedna sadzonka posadzona w ziemi rozmnaża się, dając wiele pędów.
A także zrozum sens tego wyboru. Przecież jeżeli człowiek rodzi się głupi, czyli daleki od oddawania bliźniemu, to dzięki przyłączeniu do „wznoszących się” może otrzymać od nich nowe właściwości. I one wpłyną na głupich, jeżeli ci dokonają wyboru, to znaczy ulegną i zgodzą się przyjąć przywództwo „wznoszących się”. A jeżeli nie, to Tora stanie się dla nich śmiertelną trucizną. I tylko poprzez przylgnięcie do ”wznoszących się” staną się godni połączenia ze Stwórcą.
Przecież wiadomo, że gdy dwoje ludzie stoi naprzeciw siebie, to prawa strona jednego jest naprzeciw lewej strony drugiego, a lewa strona jednego znajduje się naprzeciw prawej strony drugiego. I dlatego, jeżeli mówimy o dwóch drogach, to pierwsza jest prawa, to jest droga sprawiedliwych, którzy troszczą się wyłącznie o obdarzanie, a lewa – to droga grzeszników, których cała troska jest tylko o własne dobro i dlatego są oddzieleni od prawdziwego życia, i uważani za martwych. Jak powiedzieli mędrcy: „Grzesznicy za życia swojego nazywani są martwymi” (5).
Okazuje się, że nawet jeśli człowiek uczy się, podążając prawą drogą, wciąż stoi naprzeciw lewej strony Stwórcy i dlatego Tora staje się dla niego śmiertelnym jadem. Przecież jeżeli idzie lewą drogą, to za pomocą Tory i przykazań pragnie otrzymać więcej dla swojego ciała. Wcześniej pragnął napełnić swoje ciało tylko przyjemnościami tego świata, a teraz za to, że przestrzega Tory i przykazań, chce otrzymać od Stwórcy przyjemności świata przyszłego. Wychodzi na to, że przy pomocy Tory zwiększa swoje egoistyczne kli. To znaczy, wcześniej chciał bogactwa tego świata, a później ze względu na zajmowanie się Torą i przykazaniami zaczyna pragnąć również bogactw przyszłego świata.
Wychodzi na to, że Tora niesie mu śmierć, przecież z jej powodu on nabywa prawdziwe egoistyczne pragnienie. A nawet jeżeli zajmuje się Torą i przykazaniami z lewej strony, czyli początkowo wszystkie jego intencje są wyłącznie dla siebie i uważane są jako lewe, co na pewno nie jest dobre, jednak powinien starać się połączyć się ze Stwórcą, aby stać się z Nim jedną całością. I wtedy prawa strona nie będzie naprzeciw lewej, a stanie się on podobny do Stwórcy i jego prawa strona będzie prawą stroną Stwórcy.
Okazuje się, że jego ciało staje się odzieniem jego duszy, i jeżeli zaczyna zajmować się potrzebami ciała, to nie więcej niż potrzebuje jego dusza. Tak samo, jak człowiek, który szyje dla siebie ubranie, nie będzie go czynił dłuższym i szerszym niż ciało, a postara się, żeby ubranie pasowało do ciała, w przeciwnym wypadku nie będzie go ubierał. Załóżmy, że jakiś krawiec przynosi człowiekowi garnitur, a kiedy ten go zakłada na siebie, to okazuje się, że ubranie jest nieco za długie i za szerokie, i wtedy zwraca on garnitur krawcowi. Tak samo ciało człowieka odziewa się na duszę i nie powinno być większe niż dusza, aby wymagania ciała nie przewyższały potrzeb jego duszy.
Należy jednak wiedzieć, że osiągnąć połączenie ze Stwórcą – wcale nie jest łatwo i „nie każdy życzący sobie odnaleźć Stwórcę będzie mógł odnaleźć Go” (6), i dlatego tak potrzebni są sprawiedliwi pokolenia. I dlatego konieczne jest przylgnięcie do prawdziwego Rawa, którego wszystkie pragnienia są wyłącznie w obdarzaniu. A człowiek powinien postarać się uczynić wszystko, aby zasłużyć na przychylność swojego Rawa, czyli nienawidzić to, co Raw nienawidzi, i kochać to, co kocha Raw, i dopiero wtedy może uczyć się Tory tak, żeby nie obróciła się ona dla niego w śmiertelny jad.
I to jest sens tego, co zostało powiedziane: „Wziął i rozmieścił ich w każdym pokoleniu”, żeby inni mieli możliwość dołączenia do „wznoszących się”, a także osiągnięcia prawdziwego połączenia ze Stwórcą.
I nie dziw się temu, dlaczego są potrzebni głupcy na świecie. Czyż nie mogliby wszyscy być mądrymi? Lecz każda właściwość powinna mieć jakiegoś nosiciela. Dlatego też potrzebni są głupcy, którzy służą jako nosiciele egoistycznego pragnienia, i wtedy ci, którzy chcą podążać drogą Stwórcy, mogliby otrzymać od nich pomoc, jak napisano: „I wyjdą, i zobaczą trupy ludzi, którzy odstąpili ode Mnie, ponieważ robak ich nie umrze i ogień ich nie zgaśnie, i będą oni odrazą dla każdego ciała” (7). I powiedziano, że „będą oni prochem pod nogami sprawiedliwych” (8), dzięki czemu sprawiedliwi będą mieli powód wzniesienia chwały i dziękowania Stwórcy za to, że przybliżył ich. I nazywa się to prochem pod nogami sprawiedliwych, którzy będą mogli iść do przodu dzięki temu, że widzą, jaki koniec osiągają grzesznicy.
(1) Gmara, Traktat Sota 3:1
(2) Gmara, Traktat Joma 38:2
(3) Pisma, Księga Daniela 2:21
(4) Gmara, Traktat Sukka, str. 45
(5) Miszna, Traktat Brachot 12:2
(6) Miszna, Traktat Brachot 2:8
(7)Prorocy, Księga Izajasza 66:24
(8) Prorocy, Księga Malachiasza 3:21
Usłyszałem 3 dnia tygodnia Miszpatim, 27 lutego 1943 r.
„Z głowy tej sączy się rosa na Z'A (Księga Zohar). Każdy włos ma pod białym korzeniem dołek, o czym powiedziano (Księga Hioba 9): „Pokona mnie burzą” (seara- „burza”, a także „włos”) i dlatego mówią, że: „Odpowiedział Stwórca Hiobowi z burzy”. I w tym jest sens słów: „Każdy, kto zostanie spisany, niech włoży połowę szekla w święty szekel” – „jedna beka (wgłębienie) z głowy - dla odkupienia ich dusz” (Szmot).
Istota włosów objawia się z takich pojęć, jak czerń i atrament. Kiedy człowiek czuje oddzielenie od Stwórcy ze względu na fakt, że ogarniają go obce duchowości myśli, to nazywa się „włosami” (searot). A „biały korzeń” – to znaczy biel, powstaje wówczas, gdy Światło Stwórcy oddziałuje na niego, przybliżając go do Siebie. I razem nazywają się „Światło i kli”.
Cała praca rozpoczyna się przebudzeniem człowieka do pracy Stwórcy, kiedy staje się godny „białego korzenia” i odczuwa w pracy Stwórcy życie i Światło. A potem przychodzi jakaś myśl, obca duchowości, z powodu której spada ze swojego poziomu i oddala się od pracy. Obca myśl nazywa się burzą (seara) i włosem (seara). A pod włosem jest dołek, oznaczający wadę i otwór w głowie.
Przecież zanim przyszły do niego obce myśli jego głowa była cała i doskonała, i był on blisko Stwórcy. Ale dzięki obcym myślą oddala się od Stwórcy, co oznacza, że w jego głowie pojawia się już brak. I z żalem, że tak się stało, on otwiera przez ten otwór „wodne źródło”. W ten sposób włos staje się kanałem do przejścia światła, dzięki czemu człowiek ponownie staje się godny białego korzenia dla włosa.
A potem ponownie opanowują go obce myśli, i znowu oddalają go od Stwórcy. I ponownie powstaje dołek pod włosem, czyli otwór w jego głowie i brak. I on żałuje tego, i znowu generuje „wodne źródło” i wtedy włos zamienia się w kanał przewodzący światło.
Tak to trwa i trwa, i te same stany powtarzają się znowu i znowu - wzniesienia i upadki, dopóki nie pomnożą się te „włosy” do pełnej miary. W końcu za każdym razem, gdy człowiek wraca i naprawia swój stan, on przyciąga światło. I to światło nazywa się rosą, jak powiedziano: „Moja głowa jest pełna rosy” (Pieśń nad pieśniami), ponieważ światło przychodzi do człowieka naprzemiennymi porcjami, za każdym razem kropla za kroplą. Kiedy całkowicie kończy on swoją pracę „i nigdy nie wróci do swojej głupoty”, to „ożywia ta rosa martwych” (Zohar).
I to jest znaczenie „beka” (wgłębienia) oznaczającego, że obce myśli wiercą mu otwory w głowie. I to jest również istota pojęcia połowy szekla, dlatego że człowiek w połowie jest grzesznikiem, a w połowie sprawiedliwym. I należy zrozumieć, że to „pół na pół” nie występuje w tym samym czasie, lecz w każdym momencie powinien być ukończony stan. Przecież jeżeli człowiek złamał jedno przykazanie i nie wykonał go, to już nie uważa się go za na połowę sprawiedliwego, ale za całkowitego grzesznika.
Ale są dwa czasy. W jednym czasie jest on sprawiedliwy, to znaczy połączony ze Stwórcą i zostaje w pełni usprawiedliwiony. A potem przychodzi upadek i staje się grzesznikiem. Jak powiedziano: „ Świat został stworzony tylko dla całkowitych sprawiedliwych lub dla skończonych grzeszników.” I dlatego nazywa się on „połową”, ponieważ przeplata dwa czasy.
Dlatego mówi się: „Dla odkupienia ich dusz”- kosztem „beka” (wgłębienia), kiedy on czuje, że jego głowa nie jest doskonała, ponieważ jeśli przenika w niego jakaś obca myśl, to jego umysł przestaje być doskonały i zgodny ze Stwórcą. I z żalem z tego powodu odkupuje swoją dusze. I tak za każdym razem, żałując i powracając do Stwórcy, przyciąga światło - aż napełni się światłem w pełnej mierze, jak powiedziano: „Moja głowa jest pełna rosy”.
Zapytali go: „Czy drogie są dla ciebie twoje cierpienia?”. I odpowiedział: „Ani one, ani nagroda za nie. Płaczę za pięknem pozostawionym, by gnić w prochu” (Babiloński Talmud).
Główne cierpienia odczuwane są w miejscu powyżej wiedzy. A im bardziej cierpienie jest sprzeczne z rozumem, tym jest silniejsze. Nazywa się to wiarą ponad wiedzą a z takiego działania Stwórca czerpie przyjemność. Okazuje się, że nagroda polega na tym, że praca ta daje zadowolenie Stwórcy.
Ale dopóki człowiek nie będzie w stanie pokonać samego siebie i usprawiedliwić zarządzanie Stwórcy, do tej pory Szchina pozostaje w prochu. Oznacza to, że praca zgodnie z wiarą zwana Świętą Szchiną odbywa się na wygnaniu - sprowadzona do prochu. I o tym powiedział on: „Ani one, ani nagroda za nie”, czyli nie może znieść tego tymczasowego stanu. I na to odpowiedział: „I z tego, i z tamtego powodu płaczę” (Babiloński Talmud, Traktat Brachot).
Usłyszałem 1 Adar (21 lutego 1947 r.) podczas podróży do Tyberiady
Tyberiado mędrców naszych, jak dobrze cię widzieć! „Wzrok” - oznacza mądrość, Chochma. „Dobrze” - oznacza, że tam człowiek jest w stanie osiągnąć mądrość poziomu Chochma.
I Rabbi Szymon Bar Johaj oczyścił rynki Tyberiady z nieczystości padliny, czyli pragnienia rozkoszować się, o którym powiedziano: „Grzesznicy za życia swego nazywają się martwymi”. A wszelka nieczystość należy tylko do poziomu Chochma, dlatego właśnie w Tyberiadzie, gdzie skupiona jest mądrość (Chochma), konieczne było oczyszczenie rynków.
Usłyszałem w 1947 r.
„Przychodzącemu oczyścić się – pomagają”. To znaczy, że człowiek zawsze powinien znajdować się we właściwości „tego, który przyszedł”. A wtedy, w każdym razie, jeśli czuje, że oczyścił (siebie), wtedy już nie trzeba mu pomagać, ponieważ oczyścił (siebie) i odszedł. A jeśli czuje, że znajduje się we właściwości „przychodzącego i odchodzącego, wtedy oczywiście mu pomagają, ponieważ nic nie może powstrzymać pragnienia człowieka, ponieważ on szuka prawdy.
„Gdyż względy twoje są lepsze od wina!” (Pieśń nad pieśniami 1:2), to znaczy, że wino może odurzyć. A pijany - cały świat należy do niego”, to znaczy, niczego mu nie brak, nawet przez sześć tysięcy lat.
Usłyszałem 14 Adar, 6 marca 1947 r., w Tel-Awiwie
„W pocie czoła swego będziesz chleb jadł”. „Chleb” – jest Torą, co oznacza: „Chodźcie, jedzcie chleb mój”, gdyż studiowanie Tory musi odbywać się w lęku, w drżeniu i pocie, gdyż dzięki temu złagadza się grzech Drzewa Poznania.
Usłyszałem w 1947 r.
Światła soboty dochodzą do właściwości ciała. Dlatego w sobotę mówią: „Psalm Dawidowi - błogosław duszę moją…i całe moje wnętrze…”, to znaczy właściwość ciała. Jednocześnie podczas nowiu księżyca – jest to właściwość duszy i (jego światło) dociera tylko do właściwości duszy, i osiąga właściwość duszy, ale nie do ciała. Dlatego mówi się tylko: „Pobłogosław duszę moją”, a nie „całe moje wnętrze”, ponieważ nie docierają do ciała.
Usłyszałem w 1947 r.
Nie można być obdarzonym właściwością Tory w doskonałej formie. Ale dzięki odurzeniu winem Tory niech odczuje, że cały świat należy do niego, choć nie posiada jeszcze doskonałej mądrości, będzie myślał i czuł, że ma wszystko w doskonałości.
Usłyszałem 23 marca 1947 r. w Tel Awiwie
„Czystego i sprawiedliwego nie zabijaj”. „Sprawiedliwy” – oznacza tego, kto usprawiedliwia Stwórcę, to znaczy wszystko, co odczuwa, zarówno dobro, jak i zło – wszystko przyjmuje powyżej wiedzy. I to jest właściwość prawej (linii).
„Czysty” – oznacza czystość przedmiotu, stan, jak on widzi (go). Bo „sędzia nie ma nic więcej, niż widzą jego oczy”. A jeśli on nie rozumie przedmiotu albo nie może go pojąć, to nie należy ukrywać obrazów, (przyjmując je) tak, jak ukazują się przed jego oczami. I to jest właściwość lewej (linii), i on powinien utrzymywać je obydwie.
Usłyszano w Purim 1947 r.
Różnica pomiędzy pierwszymi a ostatnimi listami tkwi wyłącznie w krótkim podsumowaniu dekretu „patszagen”. Co oznacza treść dekretu przekazanego z pałacu królewskiego. A królewscy skrybowie opracowują streszczenie, tak aby było jasne dla wszystkich. W krótkim streszczeniu napisano po prostu: "żeby być przygotowanym na ten dzień". A królewscy skrybowie wyjaśniali, że narodom powiedziano, że będą musieli, aż strach pomyśleć, zemścić się na Żydach. A chodziło o to, żeby Aman pomyślał: "Kogo innego, jak nie mnie, miałby król chcieć uhonorować!" Dlatego w ostatnich pismach wyraźnie napisane jest od króla, żeby "Żydzi" byli gotowi. Jednocześnie w pierwszych pismach nie jest wyraźnie napisane: "Żydzi". Dlatego dało im to siłę do prześladowania [Żydów].
A prawdą jest, że ta siła jest dana, ponieważ nie można usprawiedliwić żadnego pragnienia otrzymywania świateł, czyli ściągnąć wyższe światła w dół. Ponieważ cała praca polegała tylko na obdarzaniu. Dlatego nie ma on [człowiek] możliwości przyciągania czegokolwiek w dół. Dlatego [są przyciągane] dzięki temu, że Amanowi dana jest siła, a on pragnie właśnie większych świateł, gdyż imię jego świadczy o nim - "Aman agagejanin", to znaczy „dach” ‘gag’ tego stopnia, co oznacza Gar.
Usłyszano w 1947 r.
Selofchad zbierał drewno na opał. W księdze Zohar wyjaśniono, że mierzył, które drzewo jest większe - Drzewo Życia czy Drzewo Poznania. Sprawiedliwy bowiem nazywany jest „Drzewem Życia”, ponieważ [pracuje] całkowicie, aby obdarzać. A tu zewnętrzni nie mają nic, do czego można się przyczepić. Jednak doskonałość zawarta jest w Drzewie Poznania, czyli przyciągnięcie Chochmy w dół, co oznacza „sprawiać przyjemność Swoim stworzeniom”. I nie można ich zmierzyć, bo powinno być: „I staną się jednym w Twoim ręku”.
Innymi słowy, gdy jedno jest bez drugiego, nie ma doskonałości. A Mordechaj należał do Drzewa Życia, ponieważ nie chciał przyciągać niczego w dół, gdyż nie posiadał Chisaronu. Dlatego konieczne było wywyższenie właściwości Hamana, aby przyciągał światła w dół. A następnie, kiedy pokazuje Chisaron, wtedy Mordechaj otrzymuje je [tj. te światła we właściwości otrzymywania ze względu na obdarzanie.
I stąd zrozumiemy, dlaczego po tym, jak Mordechaj dobrze mówił o królu, czyli uratował go od śmierci, król wywyższył Hamana, jego wroga, jak powiedzieli nasi mędrcy: „Z woli jednego i drugiego” – z woli Mordechaja i Hamana, którzy się nienawidzili.
Usłyszałem w 1942 r.
Kiedy w człowieku powstaje stan lęku, powinien wiedzieć, że "nie ma nikogo oprócz Niego" - tak jest powiedziane. Nawet [jeśli wydaje się, że to] czary.
A jeśli widzi, że opanowuje go strach, to powinien powiedzieć, że nie ma - strach pomyśleć - przypadku, a Stwórca dał mu możliwość z góry. I powinien zbadać i przeanalizować, w jakim celu ten strach został mu zesłany. Najwyraźniej po to, aby mógł go przezwyciężyć i powiedzieć: "Nie ma nikogo oprócz Niego".
A [jeśli] nawet po tym wszystkim strach i lęk nadal go nie opuszczają, to powinien wziąć to za przykład i powiedzieć: 'W tym samym stopniu strachu powinna być służba Stwórcy'. To znaczy, że strach przed niebiosami, który [chce] otrzymać, powinien być tego samego rodzaju, co strach, który czuje teraz. Czyli ciało jest pod wrażeniem tego zewnętrznego strachu – dokładnie w ten sam sposób, jak ciało jest pod wrażeniem, musi być także strach przed niebiosami.
Usłyszałem
Sześć dni stworzenia jest właściwością Zeir Anpin, a sobota nazywana jest właściwością Malchut.
A [Baal HaSulam] zapytał: Ale przecież Zeir Anpin jest wyższym stopniem niż Malchut. Dlaczego zatem sobota jest ważniejsza niż dni powszednie? I jeszcze jedno: dlaczego nazywa się je dniami powszednimi?
Chodzi o to, że świat karmi się tylko przez Malchut. To dlatego Malchut nazywa się Zgromadzeniem Izraela, ponieważ stamtąd dobre wpływy rozprzestrzeniają się na cały Izrael. Dlatego, chociaż sześć dni stworzenia wskazuje na Zeir Anpin, to jednak nie ma jedności pomiędzy Zeir Anpin i Malchut. Dlatego nazywa się je „dniami powszednimi”, ponieważ wyższe dobro nie wychodzi z Zeir Anpin do Malchut. Dlatego nazywa się je dniami powszednimi. Jednocześnie w sobotę istnieje jedność pomiędzy Zeir Anpin i Malchut, a wtedy świętość emanuje z Malchut. Dlatego nazywa się ją sobotą.
Usłyszane 26 kwietnia 1943 r.
„Jakże kocham Torę Twoją! Cały dzień o niej myślę”.
[Baal HaSulam] powiedział, że król Dawid chociaż osiągnął już doskonałość, to jednak dążyłdowłaściwości Tory, ponieważ Tora jest większa i ważniejsza niż jakakolwiek inna doskonałość na świecie.
Usłyszano
Święto Paschy wskazuje na mochin de haja. A odliczanie [omera] to mochin de jechida. Dlatego podczas odliczania następuje zanikanie mochin, ponieważ liczenie to stan wznoszenia Man. A wiadomo, że podczas wznoszenia Man następuje zanikanie świateł. Jednak po zakończeniu odliczania, mochin wracają na swoje miejsce. Albowiem katnut podczas odliczania – to katnut właściwości jechida. Ale wraz z tym istnieją mochin dni powszednich, czyli Iszsut i mochin szabat, czyli mochin Aba we-Ima.
Usłyszano
Główna wojna powinna się toczyć w miejscu wyboru. Jednocześnie, jeśli chodzi o przykazanie i naruszenie, tam jest „blisko do straty i daleko od zysku”. Dlatego tam powinien wypełniać tak, jak jest, bez żadnych kalkulacji.
Natomiast tam, gdzie jest wybór należy prowadzić wojnę i wypełniać przykazanie wyboru. Ponieważ działanie polega tylko na wyborze. Dlatego, nawet jeśli mu się nie uda, grzech jednak nie będzie tak wielki. Dlatego uważa się to za „bliskie zysku”, ponieważ jeśli wygra tę wojnę, wniesie nowy wybór do świętości.
Usłyszałem od mojego ojca i nauczyciela
„«Tylko» ('ach') jest dobre dla Izraela, Stwórca jest dla czystych sercem”. Wiadomo, że słowa „ach” („tylko”) i „rak” („jedynie”) umniejszają. To znaczy wszędzie tam, gdzie napisano w Torze „ach” i „rak”, ma to przyczynić się do zmniejszenia.
Dlatego, jeśli chodzi o pracę, należy wyjaśnić, kiedy człowiek umniejsza siebie i uniża. A o uniżeniu możemy mówić, gdy człowiek dąży do pychy, to znaczy chce być w gadlut. To znaczy chce zrozumieć każdy przedmiot, czyli jego dusza dąży do stanu widzenia i słyszenia każdego przedmiotu, a jednak umniejsza się i zgadza się iść z zamkniętymi oczami i wypełniać Torę i przykazania w najprostszej formie – to jest „dobre dla Izraela”. Przecież słowo „Isra-el” to litery „li rosz” - „moja głowa”.
Czyli wierzy, że ma głowę świętości, mimo że znajduje się w stanie „tylko” ('ach'). To znaczy jest w stanie umniejszenia i niskości. I mówi o tym [stanie] „tylko”, że jest to dobro absolutne. Wtedy ziści się w nim: „Stwórca dla czystych sercem”. Co znaczy, że został nagrodzony stanem „czystych sercem”, co oznacza: „I usunę z waszego ciała serce kamienne, i dam wam serce z ciała”. A ciało oznacza mochin de-Wak zwane mochin de-lewusz, które przychodzą ze strony wyższego. Jednocześnie mochin de-Gar powinny przyjść ze strony niższego, tj. dzięki wyjaśnieniom niższych.
A co to jest Wak de-mochin i Gar de-mochin – wymaga to wyjaśnienia. Przecież na każdym etapie istnieje wiele właściwości Wak i Gar. A może chodzi o to, co jest napisane w kilku miejscach, że katnut zwany G'E niższego, wznosi się w formie Man poprzez kli, które wznosi Man zwany Achap’em wyższego. Okazuje się zgodnie z tym, że wyższy podnosi niższego. A potem, aby otrzymać Gar świateł i Achap kelim, niższy musi podnieść się sam.
Usłyszałem w przeddzień Purim, po czytaniu Megilat Ester, 1950 r
„Jest pewien naród rozproszony i podzielony między narodami”.
Aman powiedział, że jego zdaniem będziemy mogli zniszczyć Żydów, ponieważ są od siebie oddzieleni. Dlatego [działając] przeciw nim naszą siłą, na pewno zwyciężymy, bo to prowadzi do oddzielenia człowieka od Stwórcy, a Stwórca oczywiście im nie pomoże, ponieważ są od Niego oddzieleni.
Dlatego Mordechaj postanowił naprawić tę wadę, jak to wyjaśnia Pismo: „Żydzi zgromadzili się…”, aby „zebrać się i stanąć w obronie swojego życia”. Czyli poprzez zjednoczenie uratowali swoje życie.
Usłyszałem 11 lutego 1943 r.
„Daje mądrość mądrym”. I [Baal HaSulam] zapytał: czy nie powinno się powiedzieć: „Daje mądrość głupim”?
I powiedział: wiadomo, że „w duchowości nie ma przymusu”, a każdy otrzymuje zgodnie ze swoim pragnieniem. A powodem tego jest to, że duchowość jest źródłem życia i przyjemności, więc jak można mówić o przymusie w odniesieniu do czegoś dobrego. Dlatego jeśli widzimy, że wykonujemy Torę i przykazania pod przymusem, to znaczy musimy przezwyciężać [nasze] ciało, ponieważ ono się nie zgadza, bo nie odczuwa przyjemności w tej pracy – a powodem tego z pewnością jest to, że nie czuje zawartej w nich duchowości, o czym było powiedziane wyżej, że duchowość jest źródłem życia i radości. Jak powiedziano w księdze Zohar: „W tym miejscu, gdzie jest praca, jest obecna Sitra Achra”.
I to jest powód, dla którego tylko mądrym może być dana mądrość. Bo głupcy nie potrzebują mądrości. A tylko mądrym można dać mądrość ze względu na ich naturę, to znaczy – ten, kto jest mądry, kocha mądrość. I to jest całe jego pragnienie! I zgodnie z zasadą „Nic nie może oprzeć się pragnieniu” dokłada wszelkich starań, aby osiągnąć mądrość. Dlatego w końcu zostanie nagrodzony mądrością. Dlatego tego, kto kocha mądrość, już można nazywać słowem „mędrzec” zgodnie z jego stanem końcowym.
Jednocześnie o głupcu mówi się: „Głupiec nie pragnie mądrości”. Okazuje się, że wers: „Daje mądrym mądrość” wyjaśnia nam, że ten, kto kocha mądrość, nie będzie pod wrażeniem tego, że jeszcze nie osiągnął mądrości, choć włożył w to wiele wysiłku. I będzie kontynuował swoją pracę i bez wątpienia osiągnie mądrość, ponieważ kocha mądrość. Dlatego mówi się: „Podążaj tą drogą, a na pewno osiągniesz sukces”.
Należy jednak zrozumieć, co człowiek może zrobić, bo z natury „człowiek rodzi się dzikim osłem”, i skąd weźmie się w nim chęć dążenia do mądrości?
W tym celu dana jest rada, by pracować we właściwości „wykonujący słowo Jego”, [aby później] „usłyszeć dźwięk słowa Jego”. Oznacza to, że po to, co chce osiągnąć, wykonuje działania, które prowadzą do osiągnięcia tego celu. Więc tutaj, kiedy nie ma pragnienia mądrości, okazuje się, że to, czego mu brakuje, to pragnienie mądrości. Dlatego zaczyna podejmować wysiłki i wykonywać działania, aby osiągnąć pragnienie do mądrości. Bo to jest wszystko, czego mu brakuje.
A porządek jest taki, że człowiek musi czynić wysiłki w Torze i pracy, nawet jeśli nie ma do tego pragnienia. I to nazywa się „wysiłkiem”. To znaczy, że wykonuje działania, chociaż nie ma pragnienia do tego, co robi. I jak powiedzieli nasi mędrcy: „Wszystko, co jest w twoich możliwościach i w sile zrobić, zrób”. A dzięki wiedzy rozwija właściwość pragnienia i dążenia do mądrości. I wtedy spełni się to, co powiedziano: „Daje mądrość mądrym”. Wtedy zostaje nagrodzony stanem „słyszenia dźwięku słowa Jego”. To znaczy tego, co wcześniej było w stanie wykonywania, tj. działania bez pragnienia - zostaje nagrodzony pragnieniem tego.
Dlatego jeśli chcemy wiedzieć, kto kocha mądrość, musimy patrzeć na tego, który wkłada wysiłek, by [osiągnąć] mądrość, chociaż nie został jeszcze nagrodzony byciem wśród tych, którzy kochają mądrość. Powodem tego, jak powiedziano powyżej, jest to, że dzięki wysiłkowi będzie godny znaleźć się wśród tych, którzy kochają mądrość. A potem, tzn. gdy zapragnie mądrości, zostanie nagrodzony mądrością. W zasadzie wychodzi na to, że pragnienie mądrości to kli, a mądrość to światło. I to nazywa się, że „w duchowości nie ma przymusu”.
Światło mądrości Chochma oznacza światło życia. Przecież mądrości nie rozumiemy jako kategorii wiedzy w rozumie, ale jako kategorię samego życia, tj. prawdziwą istotę życia, w takim stopniu, że bez niej uważa się je za martwe. (Dlatego można powiedzieć, że z tego powodu mądrość „Chochma” nazywana jest żywą „Hajaʹ”).
Usłyszałem w roku 1938 roku
W księdze Zohar powiedziano: „Kiedy [człowiek] się rodzi, otrzymuje czysto zwierzęcą duszę”. A [Baal HaSulam] wyjaśnił, że nawet jego zwierzęca dusza zgadza się być pracownikiem Stwórcy.
"Stał się bardziej godny – otrzymuje duszę z kręgów 'ofanim'". Wyjaśnienie: ma duszę „nefesz”, która nieustannie tęskni. I rotuje się z miejsca na miejsce, jak koło, które ciągle się obraca. Podobnie i ona obraca się i toczy, by przylgnąć do świętości.
Usłyszałem 21 Adara, 8 marca 1953 r
Praca ze względu na otrzymywanie i oddawanie zależy od serca, i jest to poziom Wa'K. Lecz praca w wierze i wiedzy należy do Ga'R. I chociaż stanowią one jedną całość, zgodnie z wartością pracy w otrzymywaniu i oddawaniu, lecz są to jednak dwie osobne kategorie. Ponieważ nawet kiedy człowiek może pracować ze względu na oddawanie, on chce widzieć - komu on oddaje i kto przyjmuje jego pracę. Dlatego zobowiązany jest włączyć w swoją pracę rozum, czyli wierzyć, że istnieje Ten, kto kieruje wszystkim i przyjmuje pracę niższych.
Usłyszano
Jest objaśnienie „gorzkiego i słodkiego”, a także objaśnienie „prawdy i kłamstwa”.
Objaśnienie „prawdy i kłamstwa” odbywa się w rozumie „mocha”. A objaśnienie „gorzkiego i słodkiego” - w sercu „liba”. Należy więc zwrócić uwagę na pracę w sercu, aby była we właściwości obdarzania, a nie we właściwości otrzymywania. A z natury dla człowieka słodkie jest tylko otrzymywanie, a gorzkie dawanie. A praca [polega] na zmianie otrzymywania w dawanie. I to się nazywa pracą w sercu.
A w rozumie [odbywa się] praca odnosząca się do „prawdy i fałszu”. I nad tym musimy pracować we właściwości wiary. To znaczy musi wierzyć wiarą mędrców, ponieważ pracownik sam nie może objaśnić sobie kwestii „prawdy i fałszu”.
Usłyszałem 9 marca 1953 r., Tel-Awiw
[Baal HaSulam] zapytał, dlaczego konieczne jest przyciąganie właściwości Chochmy, czyli właściwości wiedzy, jeśli cała nasza praca jest we właściwości wiary ponad wiedzą.
I wyjaśnił, że jeśli sprawiedliwy z pokolenia nie posiadałby właściwości wiedzy, to cały Izrael nie mógłby pracować we właściwości wiary ponad wiedzę. Ale dokładnie w czasie, gdy sprawiedliwy z pokolenia przyciąga właściwość świecenia Chochmy, wtedy jego wiedza świeci dla całego Izraela.
To tak, jak z człowiekiem: jeśli ludzki mózg rozumie i wie, czego chce, to organy wykonują swoją pracę i nie potrzebują żadnego [własnego] umysłu. A ręka, noga i reszta narządów działają i robią to, co im jest powierzone. I nikomu rozsądnemu nie przyszłoby do głowy zwątpić i powiedzieć, że gdyby ręka lub noga miały rozum, to ich praca byłaby bardziej wzniosła. Bo rozum nie odgrywa żadnej roli dla narządów. Narządy są bowiem oceniane na podstawie wielkości mózgu. Czyli jeśli mózg ma wielki rozum, wtedy wszystkie narządy są nazwane zgodnie z jego właściwością, czyli nazywane są dużymi narządami.
Także tutaj: jeśli całe społeczeństwo przylgnie do prawdziwego sprawiedliwego, który został już nagrodzony właściwością wiedzy, to całe społeczeństwo może wykonywać działania we właściwości wiary. I mają pełną gwarancję, i nie brakuje im żadnej właściwości wiedzy.
Usłyszałem 22 stycznia 1932 roku
W wersecie „Wysławiajcie 'zamru' Stwórcy, bo wzniosłe 'geut' stworzył On” trzeba powiedzieć, że [słowo] „zamru” oznacza „siłę i odcięcie ‘zimrat’”, czyli że należy zawsze odcinać ‘lizmor’ i usuwać ciernie z winnicy Stwórcy. I nawet w tym czasie, gdy sam czuje się doskonały i wydaje mu się, że usunął już wszystkie ciernie, ten werset stwierdza: „Albowiem pychę 'geut' stworzył On”. Oznacza to, że jest tak, jakby On stworzył na tym świecie stworzenie obdarzone pychą. Przecież człowiek lubi być wierny i uczciwy we własnych oczach, a fakt, że sam czuje, że usunął już ciernie i jest już człowiekiem doskonałym, pochodzi z pychy.
Ale człowiek powinien zawsze analizować swoje działania i sprawdzać na dziesięć sposobów, i nie polegać na chwilowym uczuciu, ponieważ wynika to tylko z pychy. Jak powiedziano w imieniu sprawiedliwych o wersecie: „Niedbali jesteście, niedbali, dlatego mówicie: 'Pójdziemy i przyniesiemy ofiary Stwórcy'”. Oznacza to, że on [tzn. faraon] powiedział do synów Izraela: „To, że mówicie: 'Pójdziemy i przyniesiemy ofiary…', sami czujecie, że już jesteście zaproszeni do poświęcenia się na ołtarzu przed Stwórcą – to jest jak lenistwo i odprężenie. Przecież nie chcecie już pracować i ciągle sprawdzać się, aby zostać powołanymi do tej wielkiej służby. I dlatego wydaje się wam, że jesteś już doskonali w tej służbie, jak wyjaśniono na końcu tego wersetu: 'Albowiem pychę stworzył On'”.
Usłyszałem w tygodniu rozdziału Beszalach
W wersecie: „ I zobaczył Izrael martwych Egipcjan na brzegu morza. …I przestraszył się naród Stwórcy, i uwierzył w Niego i w sługę Jego, Mojżesza” należy zrozumieć, co to ma wspólnego z „i uwierzył”, bo przecież wiadomo, że cud wyjścia z Egiptu i rozstąpienia się morza doprowadził Izrael do większej wiary niż ta, którą mieli wcześniej. Ale przecież powiedzieli nasi mędrcy: „To jest Stwórca mój i będę Go wysławiał”, ponieważ niewolnica widziała na morzu więcej niż prorok Ezechiel. Wynika z tego, że wyjście z Egiptu wiązało się z manifestacją jawnych cudów, prowadzących do poznania Stwórcy, co jest przeciwieństwem pojęcia „wiara”, gdyż to nie oznacza „powyżej wiedzy”. A kiedy widzą jawne cuda, jest bardzo trudno pozostać w wierze. Wtedy bowiem przeciwnie, [następuje] rozprzestrzenianie się wiedzy.
Ale należy to wyjaśnić tak samo, jak słowa: „I wszyscy wierzą, że On jest Wszechmocnym wiary”. I ten werset mówi o wielkości Izraela, że nawet po zobaczeniu jawnych cudów, nie zaszkodziło to ich służbie dla Stwórcy opartej na wierze ponad wiedzę. I jest to ogromna praca – po tym, jak stali się godni i mogą służyć Stwórcy w wiedzy, [nawet] i wtedy trzymać się drogi wiary, nie zaniedbując jej w żaden sposób.
Usłyszałem 6 stycznia 1948 r.
„Albowiem przekupstwo zaślepia oczy mędrców“
Kiedy człowiek zaczyna rozważać pracę [duchową] i jej warunki, dochodzi do wniosku, że nie może przyjąć tej pracy z dwóch powodów.
1. Ponieważ wynagrodzenie za pracę nie jest w 100% zagwarantowane. Nie widzi bowiem kogoś, kto już otrzymał zapłatę. A kiedy analizuje ludzi, którzy podstawili plecy pod ciężar tej pracy i cierpią, i nie widzi, czy otrzymali już nagrodę za swoją pracę, i jeśli zadaje sobie pytanie „dlaczego nie otrzymali?” – to gdyby mógł podać najbardziej wysublimowane wyjaśnienie, to dlatego, że nie spełnili całkowicie warunków pracy. A kto całkowicie wypełni [niezbędne] warunki pracy, otrzyma pełną nagrodę.
I wtedy pojawia się drugie pytanie: [kto] wie, czy on będzie bardziej przystosowany do tych warunków pracy niż jego przyjaciel i czy przyzwyczai się do wszystkich warunków? Stąd wynika, że ma 100 procent pewności, że nikt nie skrytykuje go za uchylanie się od pracy, bo ma 100 procent racji.
2. W tym przypadku pojawia się pytanie: ten, kto rozpoczął tę pracę, musiał wykona wszystkie kalkulacje, a jednocześnie zaakceptował tę pracę - i jak rozstrzygnął te wszystkie wątpliwości? Ale chodzi o to, że aby zobaczyć prawdę, trzeba patrzeć z otwartymi oczami. Inaczej tylko nam się wydaje, że widzimy, kto miał rację: sprawiedliwy czy świat. Ale tak naprawdę nie widzimy prawdy. A żeby oczy miał otwarte, należy wystrzegać się przekupstwa, „gdyż łapówka zaślepia oczy mędrców i wypacza słowa sprawiedliwych”.
A głównym przekupstwem jest chęć otrzymania. W takim przypadku nie ma innej rady, jak tylko najpierw przyjąć tę pracę ze wszystkimi jej warunkami, bez żadnego zrozumienia, ale jako wiarę ponad wiedzę. A potem, kiedy już będzie czysty odnośnie pragnienia otrzymania, i wtedy, gdy rozważy [poprzednie argumenty], będzie już miał nadzieję, że będzie mógł zobaczyć prawdziwość tego. Dlatego ślepy z pewnością nie może o nic pytać. Bo on rzeczywiście ma rację i zawsze będzie wygrywał w sporach, bo nie może widzieć prawdy.
Usłyszano 18 stycznia 1948 r. w Tel Awiwie
Myśl jest wytworem pragnienia. To, czego pragnie, o tym myśli. I nie będzie myślał o czymś, co nie pokrywa się z jego pragnieniem. To znaczy, na przykład, nigdy nie pomyśli o dniu swojej śmierci. Wręcz przeciwnie: zawsze będzie myślał o swojej nieśmiertelności, bo tego właśnie pragnie. Okazuje się, że zawsze myśli o tym, co zbiega się z jego pragnieniem.
Myśl ma jednak szczególną rolę, ponieważ rozwija pragnienie, gdy pragnienie utknęło na swoim miejscu i nie miało siły, by się rozprzestrzeniać i wykonywać swoje działanie. Ale ponieważ myśli i zastanawia się nad tym, że pragnienie prosi myśl, by udzieliła pragnieniu jakieś wskazówki i sztuczki, aby to pragnienie zrealizowało się, pragnienie to rośnie i rozprzestrzenia się, i wtedy wykonuje swoje działanie w praktyce.
Wynika z tego, że myśl służy pragnieniu, a pragnienie jest istotą człowieka. I jest duża istota i mała istota. A duża istota dominuje nad małymi istotami. I dla tego, kto jest małą istotą i nie ma żadnej władzy, radą jak zwiększyć tę istotę, jest ciągłe myślenie o tym pragnieniu. Myśl bowiem, jeśli się ją utrzymuje, to zgodnie z tym wzrasta. I dlatego: „Torę Jego studiuje dniem i nocą”. Bo wtedy dzięki wytrwałości ona urasta do dużej istoty, aż staje się właściwością „rządzącej z pozycji siły”.
Usłyszano 18 stycznia 1948 r. w Tel-Awiwie
Na świecie nie może być pustej przestrzeni. A ponieważ główną rzeczą w człowieku jest pragnienie, które jest najważniejsze w stworzeniu, i tym mierzy się wielkość lub małość człowieka, okazuje się, że musi on mieć jakieś pragnienie - duchowe lub materialne. A ten, kto jest pozbawiony tych pragnień, jest uważany za martwego, ponieważ całe stworzenie jest tylko pragnieniem, które uważa się za istniejące z niczego. A ponieważ brakuje mu tej materii, która jest całą materią stworzenia, naturalnie staje się jasne, że jest uważany za poronionego i nie może istnieć.
I trzeba się starać, żeby miał pragnienie, bo to jest cała materia stworzenia. Ale musimy wyjaśnić pragnienie, ponieważ natura jest taka, że każda żywa istota czuje, co jej szkodzi. Podobnie musimy zadbać o to, żeby pragnienie było skierowane ku czemuś.
Usłyszano podczas posiłku w Szabat, 13 dnia Szewat
Czystość ciała wskazuje na czystość wiedzy „daat”. Czystość wiedzy nazywana jest właściwością prawdy. Aby nie mieszała się z nią właściwość kłamstwa. A w tym nie wszyscy są jednakowi, bo są tacy, którzy przestrzegają [czystości] okresowo. Jednakże w czystości ciała nie należy być zbyt przesadnym. W końcu to, że brud jest dla nas tak nieprzyjemny, wynika z faktu, że brud jest szkodnikiem. I powinniśmy chronić je [tj. ciało] przed szkodnikami. Dlatego jeśli chodzi o ciało, nie powinniśmy być przesadnie skrupulatni, bo w końcu zostanie ono anulowane, nawet jeśli będziemy troszczyć się o nie z całą możliwą pedanterią.
Jednocześnie, gdy chodzi o duszę, która jest wieczna, warto być skrupulatnym z całą możliwą pedanterią, aby nie było żadnego brudu, bo wszelkie zabrudzenia są właściwością szkodnika.
Usłyszałem 29 stycznia 1945 r.
„Oby… nie wziął z Drzewa Życia i nie skosztował, i nie zaczął żyć wiecznie”.
I wyjaśnił mój ojciec i nauczyciel: może być tak, że weźmie z właściwości pokrytych Chasadim, co jest właściwością od chaze i wyżej. I to da pełne zabezpieczenie [wszystkiego] i dlatego nie zostanie naprawiony grzech Drzewa Poznania, które jest właściwością od chaze i niżej. Zgodnie z tym okazuje się, że Drzewo Życia nazywa się właściwością od chaze i wyżej, gdzie znajdują się pokryte Chasadim. I wydaje mi się, że zgodnie z tym możemy wyjaśnić to, co mówimy: „[Daj nam…] życie, w którym jest lęk przed niebiosami, i życie, w którym jest lęk przed grzechem”.
A różnica między nimi, jak wyjaśnił mój ojciec i nauczyciel, polega na tym, że on wybiera życie, wynika ze strachu przed grzechem, czyli nie ma innej możliwości. A lękiem przed niebiosami nazywa się wtedy, gdy ma inną możliwość, tj. nawet jeśli nie weźmie tej właściwości, tak czy inaczej nie zgrzeszy, a jednak wybiera to ze strachu przed Stwórcą.
I zgodnie z tym nie można powiedzieć, że pokryte Chasadim jest to stan katnut. A właśnie jest tak wtedy, gdy nie ma innej możliwości. Ale kiedy pojmuje odkryte Chasadim w stanie Rachel, to i stan Lei, czyli pokryte Chasadim nazywa się także właściwością Gar i gadlut.
I to się nazywa strach przed niebiosami, czyli że ma odkryte Chasadim, ale nadal wybiera pokryte Chasadim.
1. Kiedy nie ma właściwości Rachel, nazywa się to stanem Wak.
2. Kiedy ma właściwość Rachel, nazywa się to stanem „Lea”, który [jest uważany za] Gar.
Usłyszano 18 kwietnia 1948 r.
W księdze Zohar powiedziano: „Zgromadzenie Izraela powiedziało: „"Ja śpię" na egipskim wygnaniu. Bo moi synowie byli w ciężkiej niewoli”. To znaczy, że mochin były w stanie snu. Jak wyjaśnia werset „Jest "jeszno" [jeden naród]”, ich Stwórca śpi „jaszen”.
„"Ale moje serce czuwa" – aby ich chronić, aby nie zginęli na wygnaniu”. To znaczy, kiedy otrzymują mochin de-achoraim, są przez nie strzeżeni, chociaż jeszcze nie świecą w nim i są nadal na wygnaniu. Ale nadal nazywa się je „czuwającymi”, co oznacza: „Z serca nie ujawnia się ustom”. A serce oznacza Wak, ponieważ jest tam właściwość Wak de-Chochma. Do tego stopnia, że nawet podczas gadlutu nie ma tam innego Chochma, poza tą właściwością, którą otrzymało tu.
„Głos! Mój Ukochany puka” – to jest właściwość uderzenia, właściwość ekranu de-hirik na właściwość Zeir Anpin.
„I przypomniałem sobie o Moim sojuszu” – co oznacza sojusz obrzezania, czyli stan sądów Nukwy, które znoszą sądy dhury (Zachara), ponieważ sądy są właściwością, która anuluje Gar, ponieważ jest to właściwość „cięcia”.
I są jeszcze naprawy zwane właściwością „podwijania”. „"Otwórz mi" wejście wielkości czubka igły, a ja otworzę Ci wyższą bramę”. Albowiem wąskie otwieranie oznacza „wąskie drogi”, bo Chochma bez Chasadim świeci tylko w subtelnej formie. I dopiero później, gdy przyciągnie się Chasadim i Chochma włącza się w Chasadim, Wak [zamienia się] w „wielkie drogi”.
A „wyższą bramą” jest Chasadim w odniesieniu do Aba we-Ima i jest to nazywane „czystym powietrzem” „awira dahja”. Bo dopiero po tym, jak ma Chochma i przyciąga Chasadim, te Chasadim nazywa się „czystym powietrzem”, ponieważ woli Chasadim od Chochma.
A kiedy ma Chasadim bez Chochma, nazywa się to stanem katnut.
„Otwórz mi” - to Zeir Anpin i Malchut, jego siostra, we właściwości Chochma – żeby ona przyciągnęła Chochma.
„Albowiem wejście, które pozwala mi wejść, jest w tobie” Tylko wtedy, gdy będziesz mieć właściwość Chochma, będzie dla mnie wejście, umożliwiające mi wejście we właściwości Chasadim, ponieważ mam właściwość Aba we-Ima, zwaną „czystym powietrzem”.
„Przyjdź i zobacz, w godzinie, kiedy Stwórca zabijał pierworodnych Egipcjan… i opuścił wyższe stopnie”. A Egipt oznacza lewą linię. Ale w formie klipy, bez uwzględnienia prawej linii. A kiedy Izraelici byli w Egipcie, byli pod ich rządami i oni również byli zmuszeni do przyjęcia właściwości lewej [linii]. A egzekucja pierworodnych – to znaczy, że On zniósł władzę Gar lewej linii, a zatem: „I opuścił wyższe stopnie w godzinie, kiedy Izraelici weszli w sojusz świętego znaku”. A sojusz obrzezania oznacza sądy Nukwy, a to jest ekran de-hirik, który anuluje sądy dhury. I z tego powodu Gar lewej linii jest anulowany, i świeci tylko właściwość Wak. I okazuje się, że dzięki temu, że Stwórca uderzył ich pierworodnych, mieli siłę do przestrzegania sojuszu. „Wtedy pokazali tę krew przy wejściu”.
I były dwie krwi: jedna - ofiary paschalnej, a druga - obrzezania. A krew ofiary paschalnej jest naprawą obejmującą lewą linię. A krew obrzezania oznacza naprawę sądów Nukwy i to jest właściwość hirik. W końcu krew to ofiary paschalnej...
Usłyszałem podczas porannego posiłku w święto Paschy 1948r.
Wyjaśnia się, że zwyczaj nie jedzenia u przyjaciela podczas Paschy spowodowany jest kaszrutem. Ale dlaczego tak nie postępuje się przez cały rok? Ponadto, nawet jeśli wiadomo, że jakiś człowiek absolutnie przestrzega kaszrutu, jeszcze staranniej niż u nas w domu, a mimo to nie jest przyjęte jeść u niego.
Dzieje się tak dlatego, że zakaz kwaśnego (hamec) jest na wszystko, i nie jest możliwe by ustrzec się wszystkiego - tylko Stwórca może uchronić przed najmniejszym naruszeniem. I w tym jest sens wskazówki by strzec się we wszystkim kwaśnego, i nakazana jest człowiekowi ostrożność oraz słuchanie wszystkich rad, jak nie zbliżyć się do czegoś kwaśnego.
Lecz człowiek nie może uchronić siebie samodzielnie, gdyż tylko Stwórca może go ochronić. A ochrona ta nie jest jednakowa dla wszystkich - są ludzie, których Stwórca ochrania bardziej, i są tacy, których ochrania mniej. Wszystko zależy od potrzeby człowieka, są tacy, którzy wiedzą, że potrzebują wzmożonej ochrony i dlatego proszą o nią Stwórcę. A są ludzie, nieodczuwający potrzeby do takiej ochrony. Ale zewnętrznie nie da się tego odróżnić, ponieważ wszystko zależy od wewnętrznej potrzeby, kiedy człowiek czuje, że potrzebuje takiej podwyższonej ochrony.
Usłyszano
„I stało się to po długim czasie: umarł król Egiptu, a synowie Izraela jęczeli z powodu swojej pracy i krzyczeli – i wzniósł się ten krzyk od ich pracy do Wszechmogącego. I Wszechmogący usłyszał ich jęki”. Innymi słowy, doznawali tak wielkiego cierpienia, że nie mogli go znieść. I byli tak wytrwali w modlitwie, że „to ich wołanie wzniosło się do Wszechmogącego”. A dalej widzimy, że mówili: „O, gdybyśmy [umarli]… kiedy siedzieliśmy przy garnku z mięsem, kiedy jedliśmy chleb do syta”. A także mówili: „Pamiętamy ryby, które jedliśmy w Egipcie za darmo, ogórki i melony, i zieleninę, i cebulę, i czosnek”.
Rzecz w tym, że w rzeczywistości praca w Egipcie była dla nich niezwykle przyjemna. I nazywa się to: „Zmieszali się z narodami i nauczyli się ich czynów”. Oznacza to, że jeśli Izrael jest pod rządami jakiegoś narodu, to ten lud nim rządzi. I nie mają możliwości wydostania się spod ich władzy. W takim przypadku czuli dość smaku w tej pracy i nie mogli się uratować.
A co zrobił Stwórca? „I umarł król Egiptu”. To znaczy oni stracili tę służbę. I tak czy inaczej nie mogli już pracować. To znaczy zrozumieli, że kiedy nie ma doskonałości mochin, to i ta służba nie jest doskonała. Dlatego: „I zajęczeli synowie Izraela od pracy”. Pracy – to znaczy, że nie mieli satysfakcji z pracy, czyli nie mieli żadnej siły życiowej z tej służby. I takie jest znaczenie słów: „I umarł król Egiptu”, tj. cała władza króla Egiptu, który karmił ich i utrzymywał, umarła. Dlatego pojawiło się miejsce dla ujawnienia modlitwy. I natychmiast zostali uratowani. A to jest później - kiedy wędrowali przez pustynię i doszli do stanu katnut, zaczęli dążyć do służby, którą mieli przed śmiercią króla Egiptu.
Usłyszano
[Baal HaSulam] wyjaśnił, dlaczego jest zwyczaj, że maca powinna być zawsze ukryta, tzn. musi leżeć w woreczku na macę lub w innym zakrytym miejscu. Powiedziano: „I lud niósł swoje ciasto, zanim się zakwasiło, dzieże swoje związane w swoje szaty, na swoich ramionach”. A wskazówka zawarta jest w słowach „związane w ich szaty”. A chodzi o to, że w Pesach kelim nie zostały jeszcze właściwie naprawione. Dlatego powstaje zjawisko liczenia [omer] – aby naprawić kelim. I taki jest sens tego, co powiedziała: „Jak kroplę [czerwonej] róży widziałam”. To znaczy w noc paschalną wydarzył się cud: chociaż [nieczyste pragnienia] mogły się jakoś przyczepić, to jednak tak się nie stało, ponieważ ona była pokryta i z zewnątrz nic nie było widać. I wskazanie na to: „Związane w ich szaty”.
Usłyszano w Szawuot podczas posiłku
Odnośnie darowania Tory, które miało miejsce podczas stania pod górą Synaj. Nie oznacza to, że Tora była dana wtedy, a teraz - to nie tak. A że darowanie Tory jest procesem wiecznym, ponieważ Stwórca daje nieustannie. Ale my nie jesteśmy w stanie przyjąć. A wtedy, stojąc pod górą Synaj, otrzymaliśmy Torę. I to jest przewaga tego, co było wtedy. Że byliśmy „jak jeden człowiek o jednym sercu”. To znaczy, że wtedy wszyscy mieliśmy tylko jedną myśl, a mianowicie - otrzymanie Tory.
Jednak co dotyczy Stwórcy – On zawsze daje, jak podawane jest za Ribaszem, że „człowiek każdego dnia powinien słyszeć dziesięć przykazań na górze Synaj”.
Tora nazywana jest eliksirem życia i eliksirem śmierci. I należy zapytać, jak mogą istnieć dwa przeciwieństwa w jednym nośniku. Przecież wszystko, co widzimy własnymi oczami, to nic innego jak odczucia. Ale sama rzeczywistość nas nie interesuje. Kiedy więc człowiek uczy się Tory, a Tora oddala go od miłości do Stwórcy, to z pewnością ta Tora nazywana jest eliksirem śmierci. A jeśli Tora przybliża go do Stwórcy, to z pewnością nazywa się eliksirem życia.
Jednak Tora sama w sobie, to znaczy rzeczywistość sama w sobie nie jest brana pod uwagę. Odczucia bowiem określają rzeczywistość na dole. A Tora jest sama w sobie, czyli bez otrzymujących - i można wyjaśnić, że Tora sama w sobie jest uważana za światło bez kli, którego nie poznajemy. Ponieważ uważa się to za istotę bez materii, ponieważ nie rozumiemy istoty, nawet jeśli istota jest materialna, a tym bardziej duchowa.
A kiedy ktoś pracuje dla własnej korzyści, nazywa się to „lo liszma”. I „z Lo Liszma przechodzi się do Liszma”. Dlatego jeśli ktoś nie otrzymał jeszcze Tory, to ma nadzieję, że otrzyma ją w przyszłym roku. Ale kiedy otrzymał całą właściwoś
„Liszma” w pełni, wtedy nie ma już nic więcej do zrobienia na tym świecie.
I dlatego każdego roku jest czas otrzymywania Tory, ponieważ czas ten sprzyja przebudzeniu z dołu. Wtedy bowiem nastał czas przebudzenia, kiedy światło darowania Tory zostało objawione tym na dole. Dlatego zawsze następuje przebudzenie z góry, aby na dole mogli w tym czasie wykonać to samo działanie, co wtedy. Jeśli zatem podąża drogą, na której „lo Liszma” zaprowadzi go do „Liszma”, okazuje się, że podąża [ustalonym] porządkiem i ma nadzieję, że w końcu zostanie nagrodzony otrzymaniem Tory „Liszma”. A jeśli cel nie zawsze jest przed jego oczami, okazuje się, że idzie po linii przeciwnej do Tory, i to nazywa się „Drzewo Życia”. I dlatego uważana jest za „eliksir śmierci”, ponieważ za każdym razem oddalał się od linii życia.
„Pracował i nie znalazł – nie wierz”. I należy zrozumieć, co oznacza „znalazł”. Co należy znaleźć? A rzecz w tym, że „znalazł” oznacza „znaleźć miłosierdzie w oczach Stwórcy”.
„Nie pracował i znalazł – nie wierz”. I należy zrozumieć - przecież on nie kłamie! Nie mówi bowiem o samym człowieku jako jednostce. Takie jest bowiem prawo w stosunku do całego społeczeństwa. A jeśli widzi, że znalazł miłosierdzie w oczach Stwórcy, dlaczego „nie wierz”? A faktem jest, że czasem zdarza się, że człowiek stał się godny miłosierdzia dzięki modlitwie. Na tym bowiem polega szczególna siła „sguła” modlitwy, ponieważ może ona działać jako wysiłek. (Widzimy w świecie materialnym – są tacy, którzy zarabiają dzięki swojej pracy i są tacy, którzy zarabiają modlitwą, bo on prosząc o zarobek, otrzymuje możliwość zarabiania).
A w duchowości jest inaczej: chociaż staje się godny znaleźć miłosierdzie, niemniej jednak potem musi zapłacić pełną cenę, czyli miarę wysiłku, którą każdy wkłada. W przeciwnym razie kli zniknie. Dlatego mówi się: „Nie pracował i znalazł – nie wierz”, ponieważ wszystko mu zniknie. Bo później trzeba będzie zapłacić całym swoim wysiłkiem.
Usłyszano 2 Awa, w Szabat podczas porannego posiłku w Tel Awiwie
Powodem, dla którego po przeczytaniu każdej z ksiąg Tory mówi się „Wzmocnij się!”, jest to, że zakończenie musi nas wzmocnić, aby ukończyć wszystkie stopnie. Tak jak ciało ma 248 organów i 365 żył, tak dusza ma 613 [właściwości], które są kanałami duszy, przez które przyciągane jest najwyższe dobro. I dzięki Torze te kanały otwierają się. I dopóki wszystkie nie zostaną otwarte, dopóty nawet na indywidualnym stopniu jest odczuwany brak, bo także indywidualny stopień zawiera to, co ogólne.
Okazuje się, że jeśli jakiejś części brakuje w całości, to tej właściwości brakuje również w indywidualnym. I tak stopniowo rozprzestrzenia się to poprzez kolejność stopni. A kiedy skończy się to, nadejdzie Ostateczna Naprawa. Do tego czasu są one stopniowo naprawiane jeden po drugim. Wraz z tym staje się jasne, co powiedzieli mędrcy: „Tora istniała przed światem”. To znaczy zanim powstało ograniczenie świata, Tora już istniała.
I jak to jest możliwe, że może ona później świecić w świat, który jest właściwością granicy? Chodzi o to, że Tora świeci we właściwości „jedno po drugim”. A kiedy wszystkie stany zostaną zakończone, on musi opuścić świat, gdyż zebrał już [żniwo] ze wszystkich właściwości Tory. Dlatego każde ukończenie musi dać wzmocnienie, aby móc iść dalej. A pięć ksiąg Tory odpowiada siedmiu sfirot'om, z których pięć jest głównych. Albowiem Jesod i Malchut nie są głównymi, ale tylko zawierającymi [pozostałe].
Usłyszano 7 sierpnia 1948 r., Tel Awiw
To, że autorzy Zoharu wyrażali swoje słowa w formie moralności „musar”, nie jest obowiązkowe, ponieważ mogli ujawniać swoje tajemnice także poprzez inne szaty. Chcieli jednak nadać swoim tajemnicom szatę moralną, aby dla czytelnika było jasne, że nienajważniejsza jest mądrość zawarta w Torze, ale Dający Torę. Przecież najważniejszą rzeczą, dla której dano Torę i przykazania, jest tylko połączenie się z Dającym Torę.
Ponieważ szaty moralności najbardziej nam to przypominają, okryli go [tj. Zohar] w tą szatę. A to, że w wielu przypadkach uciekają się do przebrania mądrości, jest po to, żeby nie pomylić się i nie powiedzieć, że tu nie ma nic prócz moralności - że nie ma tam ukrytej żadnej mądrości, a jest to zwykła moralność. Dlatego napisali Zohar w dwóch szatach, gdzie jedna wskazuje na drugą.
Usłyszano 3 Awa (8 sierpnia) 1948 r.
Istnieje różnica między materialnym a duchowym.
Ponieważ w materialnym siła poprzedza działanie, jak powiedziano: „Zanim oni zawołają, Ja odpowiem”. Tam bowiem kolejność odpowiada już Ostatecznej Naprawie. To znaczy, że nic się nie robi, zanim nie będzie siły, aby to zrobić.
Inaczej jest w duchowości, gdzie jeszcze nie zostało naprawione zgodnie z Końcem Naprawy, ale [wszystko dzieje się] zgodnie z porządkiem wyjaśnień. Dlatego jesteśmy zobowiązani do rozpoczęcia pracy, zanim otrzymamy siłę, jak to jest powiedziane: „Wypełniający słowo Jego, aby usłyszeć głos słowa Jego”.
Usłyszano
Eliasz zapytał go: „Co mogę dla ciebie zrobić?” A on mu odpowiedział: „Aby duch Twój podwójnie spoczął na mnie”. A On mu odpowiedział: „Trudnej rzeczy zażądałeś?”.
A chodzi o to, że istnieje wyjaśnienie 288 [iskier]. I jest właściwość kamiennego serca, której wyjaśnić nie sposób. Jednak gdy 288 [iskier] jest wyjaśniane, dzięki temu wyjaśnia się również „kamienne serce”. Ale jego samego nie wolno dotykać. A ten, kto wyjaśnia te 288 [iskier], tym samym wyjaśnia również „kamienne serce”.
Usłyszano
Istnieją dwie części: proces zejścia światów z góry w dół, i proces z dołu do góry.
Pierwsza część - to „które stworzył Wszechmocny, aby działać”, tj. Stwórca przygotował dla nas miejsce do pracy.
Druga część – to czas, kiedy zaczynamy się angażować i oblekamy się z dołu do góry. Zanim jednak dojdziemy do doskonałości stopnia, nie jest możliwe poznanie czegokolwiek z [ostateczną] pewnością. I to się nazywa „najpierw wszystkiego się naucz, powtórz, żeby zrozumieć”.
I to jest tak jak z niemowlakiem, który zaczyna jeść chleb - nie ma jeszcze żadnego pojęcia o niczym poza chlebem. Kiedy zaczyna dorastać, zaczyna rozumieć, że istnieje powód, dla którego chleb przybiera postać chleba. To znaczy, żeby przybrał tę formę, która pojawia się przed jego oczami. Czyli, aby był biały, miękki i smaczny, itp. W ten sposób poznaje kształt chleba po wyjęciu go z pieca. A wtedy chleb był zbyt miękki i niezwykle gorący, do tego stopnia, że nie dało się go zjeść, i brakowało mu pewnego działania, tj. żeby wysechł i ostygnął, znajdując się przez pewien czas wystawiony na powietrzu, żeby przyjął formę chleba, jak wygląda po podaniu do stołu.
Ale potem zaczyna badać dalej i wtedy widzi inny kształt, to znaczy przed włożeniem do pieca – choć miał mniej więcej ten sam kształt, ale są duże różnice. A mianowicie żar pieca sprawił, że chleb stał się większy i twardszy, i pojawiła się skórka, a wcześniej był biały, ale teraz ma inny kolor. A kiedy zaczyna zgłębiać, widzi, że chleb uzyskał swój kształt i wagę jeszcze przed włożeniem do pieca. I tak dalej, dopóki nie dojdzie do stanu, w którym biorą pszenicę i sieją ją w ziemi. I do tego momentu mógł tylko brać z chleba, tj. zmniejszać chleb, który istnieje na świecie. Ale później jest w stanie również dodać.
Podobnie w duchowym: najpierw musi otrzymywać z dołu do góry. A wtedy może tylko otrzymywać, a nie dodawać. Jednak później, w drugim stanie, może również dodawać.
Usłyszałem 9 października 1948r. w Sobotę Skruchy, Tel-Awiw
Powodem, dla którego nazywa się „Sobota Skruchy”, jest to, że (na koniec dziesięciu „dni skruchy” w Jom Kippur) mówi się „za grzech”. I każdy, kto patrzy na [modlitwę] „za grzech”, na pewno nie znajduje tam swojego miejsca [nawet] w 60 procentach. A 40 procent można usprawiedliwić i pogodzić się z tym, że może tam jest, ale wątpi, bo nie czuje. Ale w 60 procentach nie znajduje się w żaden sposób.
Dlatego istnieje szczególna cecha soboty, ponieważ można światłem tej soboty oświecić, aby zobaczyć, że jest on w całych 100 procentach [listy] „za grzech”. I dzieje się tak tylko dla niego, nie dla innych. A bez światła nie jest to odczuwalne. I dlatego nazywa się „Sobotą Skruchy”. Ponieważ ta sobota sprzyja skrusze, gdyż będą mogli odczuć grzech. Trzeba bowiem przyznać się do grzechu, a wtedy można prosić o przebaczenie. A jeśli ktoś wypowiada „za grzech”, nie czując grzechu, to czy to nazywa się przyznaniem? Przecież mówi sobie, że nie zgrzeszył. A to, że mówi ustami, ale jego serce nie jest [zgodne] nimi - takie wyznanie na pewno nic nie jest warte.
Usłyszano
Zwyczaje Izraela są tak ważne, że można powiedzieć, iż dają więcej duchowości niż same przykazania. Chociaż jeśli naruszone zostaną zwyczaje, nie ma za to kary. A jeśli ktoś łamie prawa, są kary. Niemniej jednak, jeśli chodzi o korzyści - czyli jak doprowadzić do lęku przed niebiosami – zwyczaje prowadzą do większej duchowości. Bo ci wielcy, którzy wprowadzili te zwyczaje, ułożyli je tak, by przeświecała przez nie duchowość.
Dlatego [Baal Sulam] powiedział: jeśli chodzi o zwyczaj jedzenia mięsa i ryby w sobotę, to ten, kto się tego pozbawia, pozbawia się duchowości. Dotyczy to jednak konkretnie osoby, która nie osiągnęła jeszcze doskonałości - czyli [umiejętności] zobaczenia tego, co robi. Oznacza to, że ten, kto jeszcze nie stał się godny osiągnąć smaków przykazań, musi przestrzegać zwyczajów.
Jest jak jabłko, które zanim zgnije, psuje się. A jak już się zepsuje, to na pewno zgnije. Podobnie jest z człowiekiem - zanim stanie się świecki (dosł. ”wolny”), zaniedbuje zwyczaje. Po tym zaniedbaniu albo sam staje się świecki, albo jego dzieci stają się świeckie.
Usłyszano
Odnośnie „całkowicie sprawiedliwego” - takiego, który nie grzeszył. Ale przecież powiedziano: „Nie ma na ziemi sprawiedliwego, który czyniłby dobro i nie grzeszył”.
I [Baal HaSulam] odpowiedział, że na każdym stopniu jest stan „pełnego sprawiedliwego”, w którym nie ma miejsca na grzech. I na tym stopniu nigdy nie zgrzeszył. Jest to właściwość od chaze i powyżej dowolnego stopnia i tam jest to uważane za Drzewo Życia i pokryte Chasadim. A właściwość od chaze i poniżej obejmuje grzech i skruchę. A gdy to naprawimy, wchodzimy na wyższy stopnień. I tam też powtarza się ten sam porządek, czyli „całkowicie sprawiedliwy” i „nie ma na ziemi sprawiedliwego, który czyniłby dobro i nie zgrzeszył”.
Usłyszano
„Nie będziesz miał w swojej torbie dużego i małego kamienia.” Kamieniem nazywa się właściwość wiary (przecież jest to kamień do ważenia).I to jest właściwość małego, znajdującego się ponad wiedzą. Ale wraz z tym należy powiedzieć, że masz „duży kamień”, to znaczy posiadasz wiedzę. Czyli to, co robisz, nie przypomina już [działań] całego świata. Masz bowiem solidne podstawy, a to jest stan gadlut, a nie katnut – czyli bez podstawy i całego kamienia.
Jednak musi być „mały kamień”. Ale żeby był "cały", czyli żeby go wystarczyło do wypełnienia Tory i przykazań, opierając się na „małym kamieniu”. I tylko wtedy nazywa się go „całym”.
Jeśli jednak jest „mały” i zobowiązuje cię do wykonywania tylko małych czynności, nie nazywa się go „całym kamieniem”.
Gdzie jest duży, a gdzie mały? Przecież jeśli ma małą podstawę, w stosunku do siebie uważa się za małego. Kiedy jednak ma „duży kamień”, czyli ma dużą podstawę, wtedy będzie uważał się za dużego. To znaczy, że jest duży. A „całym kamieniem” nazywa się - gdy staje się godny osobistego zrozumienia.
Usłyszano 18 kwietnia 1949 r.
W księdze Zohar, rozdz. Emor jest powiedziane: «Zgromadzenie Izraela powiedziało: «„Śpię” na egipskim wygnaniu». Zniknięcie Mochin nazywa się „snem”.
„Lecz moje serce jest pobudzone”. Serce „lew” - to właściwoś
32 dróg Chochmy. To znaczy, że w nich świeciła właściwość Chochmy. Ale była ona bez obłóczenia Chasadim, i to nazywa się egipskim wygnaniem. Dlatego nazywa się to „snem”. Jednakże razem z tym mogli otrzymać Mochin de Chochma, ale tylko w stanie Achoraim.
"Głos! Umiłowany mój stuka” - to głos Zeir Anpin, czyli właściwości Chasadim.
I dlatego mówi się: „To jest Najświętszy Błogosławiony”: «„Otwórz mi” wejście z ostrza igły». To znaczy w momencie zbawienia powiedział On im, aby ponownie przyciągnęli właściwość Chochmy. A kiedy jest bez Chasadim, wejście jej nazywa się „z ostrza igły”, ponieważ nie świeci bez Chasadim.
„A ja otworzę dla ciebie wyższą bramę”, czyli daje jej z właściwości Chasadim. I wtedy ona się rozszerzy, to znaczy będzie miała Chochmę i Chasadim.
«„Otwórz mi”… ponieważ wejście, pozwalające mi wejść, jest w tobie. Albowiem synowie Moi wejdą do Mnie tylko przez ciebie». Oznacza to, że on nie może dać swoim synom, którzy potrzebują Mochin de Chochma. Ponieważ jego właściwość - to tylko Chasadim. Ale jeśli ona będzie przyciągać Chochmę, to będzie możliwość, aby synowie również otrzymali Chochmę. Dlatego uważa się, że tylko ona może otworzyć to wejście.
Jednocześnie „Jestem ukryty, aby Mnie nie odnaleziono”. To znaczy „aby nie odnaleziono Mnie w doskonałości”. Bo Zeir Anpin, kiedy ma tylko Chasadim, ma tylko właściwość WAK. I nazywa się to „po prostu powietrze”. Jednocześnie, gdy ma również Chochmę, wtedy pomimo tego, że otrzymuje tylko Chasadim, jego Chasadim nazywa się „czystym powietrzem”. Bo wtedy jego Chasadim przewyższa Chochmę. Jednakże bez Chochmy jego „nie znajdą w doskonałości”. Dlatego mówi się: „Aby wykonać z tobą ziwug i być z tobą w pokoju na wieki”.
„Wyjdź i zobacz: gdy Stwórca zabijał pierworodnych Egipcjan, wszyscy ci, których zabił o północy i opuścił z wyższych stopni w dół”. To znaczy, że dzięki naprawie ekranu de-chirik, który wywołuje dwa zjawiska – zniknięcie Gar i przyciągnięcie Chasadim – dzięki wzajemnemu włączeniu pojawia się możliwość rozprzestrzenienia Mochin z góry do dołu.
„W tym czasie Izrael wszedł w sojusz świętego znaku, czyli dokonał obrzezania”. Ponieważ pojęcia „egzekucja pierworodnych” i „krew ofiary paschalnej” oraz „krew obrzezania” są jedną właściwością. Wiadomo bowiem, że bóstwem Egiptu był baranek. Oznacza to, że ofiara paschalna była skierowana na ich bóstwo. A egipska klipa polegała na tym, że oni chcieli przyciągnąć ze stanu Ostatecznej Naprawy – podobnie do grzechu Drzewa Wiedzy, kiedy chcieli przyciągnąć światło Gar z góry w dół. A zabijając paschalną ofiarę, zabili Gar de Chochma, co doprowadziło do egzekucji pierworodnych. Ponieważ „pierworodny” oznacza właściwość Gar, to znaczy anulowali Gar. A wszystko to dzięki ekranowi de-chirik, który jest stanem podniesienia manuli „zamka”, a to prowadzi do anulowania Gar.
I to „krew” „dam” od słowa „cisza” ‘dmama’ i to jest to, co zabija Gar. I to nazywa się krwią obrzezania, ponieważ nóż do obrzezania oznacza sądy Nukwy, a te sądy anulują sądy Dchury (Zachara). Dlatego jest powiedziane: „Były dwie krwi – krew ofiary paschalnej i krew obrzezania”. I dzięki odrzuceniu krwi ofiary paschalnej nastąpiło anulowanie Gar i włączenie do naprawy linii, a to nazywa się „nadproże i dwoje odrzwi”.
«I „czternastego [dnia miesiąca]” – [przecież uczyliśmy się, że wtedy wyklucza się kwaśne i zakwas] i Izrael wychodzi spod obcej władzy,… i łączy się za pośrednictwem macy świętą więzią». A kwaśne oznacza Mochin, które rozprzestrzeniają się od Chaze i niżej, a wtedy świecą z góry w dół. A maca – to Mochin, które świecą od Chaze i wyżej, i do tej właściwości zewnętrzne [pragnienia] nie mogą przylgnąć. Przyczyną tego jest to, że manula („zamek”) która otwiera się w noc paschalną – co doprowadziło do złożenia ofiary paschalnej i zabicia pierworodnych – działa tylko od siebie i w dół. Inaczej mówiąc, otworzyła się w Chaze.
Wynika z tego, że we wszystkim, co jest od niej i wyżej, nie działa właściwością sądu, która jest zawarta w niej. Inaczej jest od Chaze i niżej, gdy całe rozpowszechnianie jest poniżej jej właściwości i dlatego odczuwany jest zawarty w niej sąd. Dlatego Izrael był ostrożny w noc paschalną, [starając się] jeść macę, a nie kwaśne.
Istnieje właściwość w macy, której nie ma w kwasie. A w kwasie jest właściwość, której nie ma w macy. W macy istnieje właściwość - są to całe Mochin w sensie Gar de Chochma, które uważane są za dwa duże ciała niebieskie. Ale znajdują się one w stanie „achoraim”, to znaczy, że nie mogą świecić z powodu braku Chasadim.
Istnieje przewaga w kwaśnym. Chociaż jest to tylko właściwość Wak, są już obłóczone w Chasadim. A kiedy w Świątyni były Mochin de-Chochma, były również we właściwości od Chaze i wyżej, to znaczy we właściwości macy. Albowiem nic kwaszonego ani miodu nie będziecie palić [jako ofiary spalanej dla Stwórcy]”.
Usłyszano 20 kwietnia 1949 r., Tel-Awiw
Wszystkie przeszkody i trudności, które powstają i ujawniają się przed naszymi oczami, są niczym innym, jak właściwością zbliżania się, gdy Stwórca chce nas przybliżyć. I wszystkie te przeszkody pomagają nam tylko w przybliżeniu do Niego. Przecież gdyby nie to, nie byłoby możliwości zbliżenia się do Niego. Ponieważ od strony natury nie ma większej odległości niż [między] nami stworzonymi z materii a Stwórcą, który jest powyżej wszystkiego. I tylko wtedy, kiedy człowiek zaczyna się zbliżać, zaczyna odczuwać dzielący nas dystans. A każda przeszkoda, którą pokonuje, zbliża go do celu.
(Oznacza to, że przyzwyczaja się iść po linii oddalenia. Dlatego jeśli za każdym razem czuje, jak daleko jest, nie powoduje to żadnej zmiany w jego procesie. Oznacza to, że wiedział z góry, że idzie po linii oddalenia. Prawda bowiem jest taka, że aby poznać dystans między nami a Stwórcą, nie ma wystarczająco dużo słów. Dlatego ilekroć czuje większy dystans niż sądził, nie budzi to w nim żadnej różnicy).
Usłyszano podczas posiłku w Szabat, 7 maja 1949 r.
O tym, że ludzie mówią „Lechaim! 'Za życie!'”, gdy piją wino, [Baal HaSulam] powiedział, że jest to jak w stwierdzeniu naszych mędrców, którzy powiedzieli: „Wino i życie – zgodnie z mędrcami i ich uczniami”. I na pierwszy rzut oka nie jest jasne, dlaczego właśnie zgodnie z mędrcami itp. A zwykłymi ludźmi – nie?
A rzecz w tym, że to iż mówią „Lechaim!” wskazuje na wyższe życie. Przecież kiedy pije się wino trzeba pamiętać, że wino wskazuje na „wino Tory”, aby pamiętano, że trzeba przyciągać światło Tory nazywane życiem. Natomiast życie materialne nazywane jest według słów naszych mędrców: „Grzesznicy za życia nazywani są martwymi”.
Dlatego właśnie mędrcy mogą powiedzieć: „Wino i życie”. To znaczy, że tylko oni są w stanie przyciągać duchowe życie. Natomiast o zwykłych ludziach, którzy nie mają do tego kelim, [nie można] powiedzieć, że powinni przyciągać. (A możliwe jest „zgodnie z mędrcami” - to znaczy jak „zgodnie z opinią mędrców”. Oznacza to życie, które oni nazywają ich życiem, czyli życiem duchowym.)
Usłyszano
Co do ukrycia, które jest naprawą, bo gdyby nie to, człowiek nie mógłby osiągnąć żadnej doskonałości, ponieważ nie jest godzien pojąć znaczenia tego. Jednocześnie, gdy jest ukrycie, wtedy to staje się dla niego ważne. Pomimo faktu, że sam człowiek nie jest w stanie docenić znaczenia w jego prawdziwej formie. Jednak ukrycie sprawia, że jest to ważne. Ponieważ w takim stopniu, w jakim odczuwa ukrycie, kształtuje mu to podstawę ważności.
I to jest jak stopnie, a on za każdym razem wznosi się stopień za stopniem, aż dojdzie do wyznaczonego dla siebie miejsca. To znaczy, że osiąga pewną miarę ważności - w każdym razie taką, aby mógł utrzymać się w tym stanie. Chociaż prawdziwe znaczenie i wielkość Stwórcy nie ma miary i stopnia, to jednak [osiąga on] miarę, która wystarczy mu do dalszego istnienia.
Jednak ukrycie samo w sobie nie jest nazywane ukryciem, ponieważ ukrycie mierzone jest potrzebą. Przecież im większa jest potrzeba konkretnego przedmiotu, tym bardziej widoczne jest ukrycie. Stąd jasne jest, co znaczy „Ziemia pełna jest Jego chwały”. Pomimo tego, że w to wierzymy, tak czy inaczej, cała ziemia również jest pełna ukrycia.
A o przyszłości jest napisane: „I będę dla niej murem ognia wokół, chwała jest pośród niej”. A „ogień” oznacza właściwość ukrycia. Ale tak czy inaczej, „chwała jest pośród niej”, to znaczy, że wtedy objawi się chwała. A to dlatego, że tak wielka wtedy będzie potrzeba - choć również wtedy istnieje właściwość ukrycia. Ale różnica w stosunku do naszych czasów polega na tym, że obecnie jest ukrycie, ale nie ma potrzeby. W takim przypadku uważa się, że jest to właściwość wygnania. Natomiast wtedy - choć będzie ukrycie, będzie też potrzeba. I to jest najważniejsze - tylko potrzeba.
Usłyszałem podczas posiłku Szewat, Paraszat Behar-Bechukotai, 22 dnia Ijar, 21 maja 1949 r.
„A jeżeli droga będzie dla ciebie zbyt długa tak, że nie będziesz mógł wytrzymać jej….” (Tora, Dwarim 14:24).
Dlaczego droga jest tak długa?: ponieważ człowiek nie może jej znieść, nie może utrzymać ciężaru Tory i przykazań, i dlatego droga ta uważana jest za długą. Rada na to jest taka, jak powiedziano w tym samym wersecie: „Weź srebro w ręce” (Tora, Dwarim 14:25). „Srebro” (kesef) – jest to pragnienie (kisufin), to, że będzie człowiek pragnął tej pracy. I za pośrednictwem pragnienia i tęsknoty do Stwórcy, będzie mógł znieść ciężar Tory i przykazań. „Srebro” oznacza także wstyd, gdyż człowiek jest stworzony by wychwalać niebo, jak powiedziano: „Błogosławiony, który stworzył nas na Swoją chwałę”. Generalnie Tora i przykazania – są to sprawy, które człowiek wykonuje żeby przypodobać się Stwórcy, ponieważ natura niewolnika jest taka, że chce przypodobać się swojemu panu, bo wtedy serce pana bije dla niego. Tak samo jest tutaj, wszystkie te działania, w których człowiek staje się biegły – to wyłącznie środki, z pomocą których on doceniony jest przez Stwórcę, osiągając cel, którego pożąda.
A człowiek przestrzegający przykazań i Tory, aby przypodobać się ludziom, czyni z potrzeb Niebios środek, czyli za ich pośrednictwem chce przypodobać się ludziom. I dopóki człowiek nie stanie się godny Tory liszma, on pracuje ze względu na ludzi. I chociaż człowiek nie ma innej możliwości, oprócz tej, żeby pracować dla ludzi, jednak powinien on ciągle się wstydzić tego zniewolenia. I wtedy za pośrednictwem „srebra” stanie się godny ciężaru świętości, czyli pragnienia świętości.
„Weź srebro w ręce” - czyli bez względu na to, że pragnienie nie zależy od człowieka, jeżeli on nie ma chęci ku temu, to nic nie może uczynić. Niemniej jednak w każdym wypadku powinien okazać życzenie tego, by pragnąć. Powinien pokazać, że mu zależy, że czuje głód i pragnienie ku Stwórcy, chce powiększyć Chwałę Niebios, sprawić radość swojemu Stworzycielowi, i przypodobać się Jemu.
Istnieje kategoria „złota” i kategoria „srebra”. Srebro oznacza pragnienie człowieka w sensie ogólnym. A złoto oznacza, że chce on wyłącznie jednego, że całe pragnienie wszelkich innych rzeczy staje się nie istotne wobec tego jednego, jedynego, i on mówi: daj tylko to („złoto”, „daj to” – gra słów). Innymi słowy, on nie chce niczego poza wzniesieniem Szhiny z popiołu, wyłącznie tego pragnie.
Z tego wynika, że chociaż człowiek widzi, że nie posiada właściwego pragnienia, powinien ze wszystkich sił starać się w czynach i myślach osiągnąć to życzenie. I to nazywa się: „Weź srebro w ręce”. Nie powinno się myśleć, że jeżeli to jest w rękach człowieka, to jest to czymś mało istotnym, lecz jak powiedziano (Tora, Dwarim 14:26 ): „Oddaj srebro za wszystko, co zażyczy sobie dusza twoja, za wielkie i małe bydło….”, itd. Bo tylko dzięki temu stanie się on godny najwyższych Świateł.
Usłyszano 21 września 1950 r.
„I organizował święto po wyjściu ze świętości”1.
Ponieważ świętość jest właściwością Chochmy i lewą linią. I jest tam strach przed sądami. Dlatego nie ma tam miejsca na święto. Ale „po swoim wyjściu ze świętości” nazywanej Chochmą i lewą linią „urządzał święto”, co oznacza właściwość światła Chasadim.
1. Traktat Joma, Miszna, 7:4.// Chodzi o święto, które zgodnie z tradycją organizował Arcykapłan pod koniec Jom Kippur.
Usłyszano
„Odkupienie grzechów” następuje poprzez objawienie światła Chochma. I to nazywa się wyznaniem grzechów „widuj”, co stanowi przyciągnięcie Chochmy.
I stosownie do tego, w jakim stopniu wyznaje on swoje grzechy, tak ujawnia się nad nim właściwość Chochmy. I o tym jest powiedziane: „W owym dniu będą szukać winy Jakuba, ale nie będzie jej”. Ponieważ każdy grzech, który jest mu odpuszczony, nie jest mu przebaczony, dopóki nie zostanie przyciągnięta na niego właściwość Chochmy. Szukali więc grzechów, aby przyciągnąć na nie światło Chochmy.
„Objęcie z lewej” – czyli dzięki przyciągnięciu lewej linii, bowiem w każdym z 10 dni pokuty przyciągana jest jedna z dziesięciu sfirot Mochin de-Chochma, zwanych lewą linią. A w Jom Kippur w takim przypadku zachodzi ziwug.
„Objęcie z prawej” to przyciąganie Chochmy poniżej chaze, co jest miejscem objawienia i tam już jest złagodzenie Chasadim. I uważa się to głównie za przyciągnięcie Chasadim, bo budowa Nukwy, z jej punktu widzenia, trwa aż do Szmini Aceret1, a w Szmini Aceret odbywa się ziwug.
1. Ostatni dzień święta Sukkot
Usłyszano 9 maja 1951 roku, posiłek z okazji ukończenia dziewiątej części Zohar.
Odnośnie trzech uczestników w człowieku: Stwórcy, ojca i matki.
I [Baal HaSulam] powiedział, że jest jeszcze czwarty uczestnik i jest nim ziemia. Jeśli bowiem człowiek nie czerpie pokarmu z ziemi, nie może istnieć. A „ziemia” oznacza Malchut. Gdzie ogólnie uważa się, że istnieją 4 właściwości zwane HUB TUM.
A pożywienie, które człowiek otrzymuje z ziemi, jest właściwością wyjaśnień. Albowiem poprzez pożywienie oddzielamy od pokarmu łupinę (klipa). A w Mmalchut są dwie właściwości: 1) świętość i 2) właściwość złoczyńcy Lilit.
Dlatego, kiedy człowiek je i wykonuje pierwsze i ostatnie błogosławieństwo, z tego powodu jedzenie wychodzi spod władzy Sitra Achra. A ponieważ jedzenie zamienia się w krew, a krew jest właściwością duszy, dlatego jego dusza staje się właściwością buden, a nie Sitra Achra.
W przeciwnym razie, gdy człowiek je podczas posiłku określanym przez przykazanie1, gdzie potrawa jest uważana za właściwość świętości, jeśli spożywa je z intencją, okazuje się, że jedzenie zamienia się w krew, a krew staje się właściwością duszy, i wtedy on dochodzi do właściwości świętej duszy.
Dlatego zła skłonność przychodzi do człowieka i za każdym razem daje mu do zrozumienia, że z kilku powodów nie warto jeść posiłku określonego przez przykazanie. A jego głównym celem jest, aby człowiek nie jadł posiłku określonego przez przykazanie z powyższego powodu, ponieważ jest to część świętości.
1. Świąteczny posiłek z okazji wypełnienia przykazania, np. obrzezania lub wesela.
Usłyszano 23 kwietnia 1951 r.
Istnieje koncepcja trzech linii i ta, że „Izrael trzyma się ciała Króla”. I egipskie wygnanie, kiedy naród izraelski musiał zejść do Egiptu. I wyjść z Egiptu. I to, że „ten, kto zamierza wziąć sobie żonę, musi przyprowadzi
ze sobą zwykłego człowieka”. I to, o co zapytał Abraham: „Skąd będę wiedział, że ją odziedziczę [czyli ziemię Izraela]?”, a Stwórca odpowiedział mu: „Wiedz, że twoi potomkowie będą jako przybysze w obcym kraju i zniewolą ich, i będą ich uciskać przez czterysta lat… a potem wyjdą z wielkim dobytkiem. Pojęcie Gar i pojęcie Wak. I pojęcie Wak de-Gar.
Wiadomo, że celem stworzenia było to, aby zadowalać Jego stworzenia. I tylko dlatego, aby nie było chleba wstydu, dokonano redukcji i ekranu. A w rezultacie tego powstało miejsce do pracy. W wyniku tego pojawiła się właściwość trzech linii:
1. Pierwsza linia - to właściwość prawej uważana za właściwość Wak bez Rosz i uważana jest za właściwość wiary.
2. Druga linia, która jest uważana za właściwość lewej, jest właściwością poznania. I obie są wtedy sprzeczne, ponieważ wiara jest sprzeczna z poznaniem, a poznanie jest sprzeczne z wiarą.
3. I wtedy jest właściwość linii środkowej, która jest uważana za Wak de- Gar. Albo Chochma i Chasadim lub prawą linią i lewą linią, które są w siebie włączone. Oznacza to, że on (człowiek) przyjmuje właściwość poznania w takim stopniu, jaką ma wiarę. To znaczy, że w takim stopniu, w jakim ma wiarę, w takim samym stopniu akceptuje właściwość poznania. A tam, gdzie nie ma wiary, nie przyciąga właściwości poznania, aby ją uzupełnić, ale zawsze waży linie, aby jedna nie przeważyła nad drugą. A Gar oznacza właściwość poznania bez wiary. I to się nazywa właściwością „pracy innych narodów”. A „praca Izraela” jest właściwością wiary. I ona obejmuje właściwość poznania. I to się nazywa właściwością „ciała Króla”, czyli właściwością wiary i poznania.
A Abraham nazywany jest ojcem wiary, czyli właściwością Chasadim. I wtedy dowiaduje się, że każdy, kto chce zbliżyć się do Stwórcy musi najpierw przyjąć właściwość prawej [linii], czyli właściwość wiary. A wiara jest sprzeczna ze poznaniem. W takim razie jak mogą przyciągnąć właściwość poznania, skoro nie mają do tego kelim. I to się nazywa, że On powiedział mu, że jego potomkowie będą w obcym kraju. I to się nazywa: „I zmieszali się z narodami, i nauczyli się ich czynów”, to znaczy, że będą pod panowaniem innych narodów. I co więcej, będą pod panowaniem innych ludów, aby przyciągnąć właściwość Gar de-Chochma.
I taki jest sens egipskiego wygnania, kiedy to Izrael także przyciągał Gar de-Chochma. I to jest ich wygnanie – że właściwoś
ciemności jest przyciągana. A wyjście z Egiptu nastąpiło w wyniku egzekucji pierworodnych, gdzie „pierworodny” oznacza właściwość Gar de-Chochma, czyli Stwórca ugodził pierworodnych Egiptu. I to się nazywa „krew ofiary paschalnej” i „krew obrzezania”. I to, jak powiedziano w księdze Zohar: „W godzinie, w której Stwórca zabijał pierworodnych Egiptu… – w tej godzinie Izrael wszedł w zjednoczenie znaku świętości, to znaczy dokonał obrzezania i zjednoczył się w Zgromadzenie Izraela”.
Albowiem lewa linia nazywana jest właściwością „napletka”, ponieważ zasłania światła. Dlatego w godzinie, w której zabijał pierworodnego, czyli likwidował Gar, Izrael poniżej dokonał obrzezania, czyli odcięcia napletka, co nazywa się stanem sądu dhury (męskiej strony), gdyż blokuje światła. I tak dzięki obrzezaniu specjalnym nożem, czyli dzięki właściwości żelaza zwanej sądami Nukwy (kobiecej strony), sądy dhury są anulowane. A wtedy do nich przyciągana jest właściwość Wak de-Chochma.
Innymi słowy, najpierw trzeba przyciągnąć właściwość doskonałości, czyli Gar de-Chochma. Ale nie można przyciągnąć połowy stopnia. A musi się to stać właśnie przez Egipcjan. I to nazywa się wygnanie. I Żydzi też muszą być pod ich rządami. A potem, dzięki wyjściu z Egiptu, czyli korekcie ekranu de-hirik, [Żydzi] wychodzą spod ich władzy, czyli sami Egipcjanie krzyczą: „Wstawajcie i wychodźcie!”
I to się nazywa: „Ja, a nie posłaniec”. „Ja” to Malchut, co oznacza manula „zamek”, co unieważnia Gar. I dzięki temu dochodzi do wzajemnego włączenia [linii]: lewej w prawą, prawej w lewą.
A to nazywa się: „Ten, który ma zamiar wziąć sobie żonę”. To znaczy właściwość Chochma, zwaną lewą stroną. „Musi przyprowadzić ze sobą zwykłego człowieka”. Ponieważ znajduje się we właściwości prawej linii, czyli wiary. A on chce właściwości poznania. I wtedy właśnie poprzez zwykłego człowieka może przyciągnąć właściwość Chochma, ponieważ ma zdolność powrotu [do Stwórcy] tylko we właściwości poznania, a nie we właściwości wiary.
„Wstałam, aby otworzyć drzwi ukochanemu, i z rąk moich kapała mirra, i z palców moich ściekała mirra na zasuwki zamka”. Mirra „mor” jest nazywana: „I nie będzie więcej ukrywał się nauczyciel twój „morejha”, a twoje oczy ujrzą nauczyciela twego”. „I z moich rąk” jest to właściwość poznania. A „palce” to właściwość widzenia, od słów: „Każdy wskazuje palcem i mówi: „Oto nasz Wszechmocny”.
Usłyszano 23 kwietnia 1951 r., Tel-Awiw
W księdze Zohar, rozdział Emor jest napisane: „Rabbi Chija ujawnił: „Śpię, ale moje serce czuwa”… Zgromadzenie Izraela powiedziało: «„Śpię” na egipskim wygnaniu. Bo moi synowie byli w ciężkiej niewoli». „Ale moje serce czuwa” – aby ich chronić, aby nie zginęli na wygnaniu. "Głos! Mój Umiłowany puka” – to jest Najświętszy Błogosławiony. Jak jest napisane: "I przypomniałem sobie o Moim przymierzu".
Należy zrozumieć, czym jest sen. To znaczy kiedy Izraelici byli w Egipcie, znajdowali się pod ich [to znaczy Egipcjan] władzą. Ale jednocześnie przyciągali właściwość Gar de-Chochma. A ponieważ Chochma nie świeci bez Chasadim, nazywa się to stanem snu. I to się nazywa „ciężką niewolą egipską”. To znaczy w ciężkiej pracy, zwanej właściwością sądów dhury (męskiej części).
„I wszelką pracą w polu” – która jest właściwością sądów Nukwy (żeńskiej części).
„Ale moje serce czuwa”, to znaczy chociaż śpi z punktu widzenia lewej linii, a wtedy Malchut jest nazywana „dwoma wielkimi ciałami niebieskimi”, a wtedy Malchut jest nazywana „czwartym filarem”, a to jest uważane za właściwość Tiferet, i znajduje się powyżej chaze. „Ale moje serce czuwa” – bo tam jest już obecny punkt manuli „zamka”, który prowadzi do rozwiązania w środkowej linii, kiedy znów stanie się punktem stanu panim i dzięki temu nie zginą na wygnaniu.
I to jest nazywane: «„Otwórz mi” wejście wielkości czubka igły». Czyli Zeir Anpin mówi właściwości Malchut, aby przyciągnęła Chochmę. I pomimo tego, że Chochma nie może świecić bez Chasadim – i dlatego nazywa się to tylko „czubkiem igły” – „a otworzę ci wyższe bramy”. Oznacza to, że przekaże jej właściwość Chasadim. I w ten sposób przyciąga do niej wpływ [wyższego dobra] w obfitości.
Natomiast jeśli ona nie będzie przyciągać właściwości Chasadim, Zeir Anpin ze swej strony nie będzie przyciągał Chochmy, ale Chesed, nazywanej: „Otwórz mi, siostro moja”. Oznacza to, że z punktu widzenia Chochmy Malchut jest nazywana „siostrą”.
Usłyszano 1 maja 1951 r.
Zaszczyty są tym, co paraliżuje ciało. I w takim stopniu są szkodliwe dla duszy. Dlatego wszyscy sprawiedliwi, którzy otrzymali sławę i zaszczyty – otrzymali je z powodu kary. Lecz wielkich sprawiedliwych, dla których Stwórca nie pragnie, by ponosili stratę z tego powodu, że stali się znani jako sprawiedliwi - Stwórca chroni, by nie otrzymywali zaszczytów. Aby nie doznali uszczerbku na duszy. Dlatego w takim stopniu, w jakim z jednej strony mają zaszczyty, z drugiej strony stoją nad nimi przeciwnicy, którzy poniżają tych sprawiedliwych przez różnego rodzaju upokorzenia. W takim stopniu, w jakim [upokorzenia] będą równe zaszczytom, które są przyznawane sprawiedliwym, w takim stopniu druga strona przysparza im upokorzeń.
Usłyszano 10 maja 1951 r.
Mosze i Szlomo są właściwością panim i achoraim. O Mosze powiedziano: „I zobaczysz Mnie z tyłu [czyli od strony achoraim]”.
Natomiast Szlomo jest właściwością panim. I tylko Szlomo używał achoraim Mosze.
I dlatego litery słowa „Szlomo” składają się na litery słowa: „dla Mosze”.
Usłyszano
Istnieją właściwości 1) Mesjasza syna Józefa (Masziah Ben-Josef) i 2) Mesjasza syna Dawida (Masziah Ben-Dawid).
I one muszą się ze sobą zjednoczyć. I wtedy powstaje w nich prawdziwa doskonałość.
Usłyszano 14 lutego 1949 r. Tyberiada
Różnica między wiarą a rozumem
Istnieje właściwość wiary, która polega na tym, że oddziałuje na ciało bardziej niż rozum, ponieważ jest bliższa ciału. Przecież wiara jest właściwością Malchut, a ciało należy do Malchut, więc oddziałuje na nie.
Jednocześnie rozum, który należy do pierwszych dziewięciu, nie może mieć takiego wpływu na ciało. Ale jednocześnie istnieje właściwość umysłu, która czyni go duchowym w stosunku do wiary, która jest związana z ciałem. A w duchowości obowiązuje zasada, że „w duchowości nic nie znika”, a „grosz do grosza zbiera się w duży rachunek”.
Inaczej jest z wiarą, która uważana jest za materialną, zwaną właściwością rozdzielenia. W materialności bowiem nie ma żadnego gromadzenia, a to co przeminęło - przepada. To, co było w przeszłości, nie łączy się z teraźniejszością ani z przyszłością. Dlatego, chociaż z punktu widzenia wiary w coś, ona wpływa na niego w 100 procentach w momencie działania – w stosunku do tego, jak działa umysł – ale działa tylko chwilowo. Jednocześnie umysł, choć działa tylko na 1 procent, to jednak procent ten istnieje stale. Dlatego przez 100 razy kumuluje się w takim samym stopniu, w jakim wiara mogłaby działać w jednej chwili. Jednak w stosunku do wiary po 100-krotnym przepracowaniu pozostanie w tym samym stanie. Natomiast w stosunku do umysłu pozostanie z nim (człowiekiem) w istniejącej stale formie.
To tak, jak podczas studiowania pewnych pojęć, nawet jeśli zapomnieliśmy o nich, to jednak „zapisy” pozostają w umyśle. Innymi słowy, w takim stopniu, w jakim pomnożył [liczbę] pojęć, w takim samym stopniu rozwija swój umysł. Inaczej jest z materialnymi [zjawiskami], które występują w miejscu i czasie, przecież miejsce wschodu nigdy nie przyjdzie na miejsce zachodu, podobnie jak godzina miniona do godziny bieżącej. Podczas, gdy w duchowości wszystko może się wydarzyć w tym samym czasie.
Usłyszano
Nasi mędrcy powiedzieli: „Strach przed szabatem dotyka zwykłych zwykłego człowieka”. Zatem mędrzec jest właściwością szabatu. Szabat jest właściwością Ostatecznej Naprawy. To znaczy, tak jak w Ostatecznej Naprawie kelim będą już naprawione i będą w stanie przyjąć i przyodziać Wyższe Światło, tak też sobota jest stanem końca. Oznacza to, że Wyższe Światło może objawiać się i ubierać w niższych, ale odnosi się to tylko do właściwości przebudzenia z góry.
Usłyszano
W szabat nie można wykonywać żadnej pracy, to znaczy przebudzać z dołu. A mędrzec (dosłownie „uczeń Mądrego”) to uczeń, który miał zaszczyt być uczniem Stwórcy, zwanym Mądrym i to jest również właściwość przebudzenia z góry, to znaczy przez ujawnienie tajemnic Tory.
Dlatego, gdy przychodzi stan przebudzenia z góry, jest on również nazywany stanem szabatu. I wtedy zwykły człowiek, czyli ciało, doświadcza stanu strachu. I oczywiście wtedy nie ma już miejsca na pracę.
Usłyszano 24 stycznia 1948 roku
Cała praca jest tylko tam, gdzie istnieją dwie drogi, jak czytamy: «"I będzie żył dzięki nim" - i nie umrze z ich powodu». A [prawo] "Umieraj, ale nie naruszaj" odnosi się tylko do trzech przykazań. Ale jednocześnie odkrywamy, że pierwsi sprawiedliwi "chasydzi" oddawali swoje życie za wykonywanie [przykazań]. Prawda jest jednak taka, że jest to cała praca. A kiedy człowiek musi przestrzegać Tory, wtedy manifestuje się całe ciężkie brzemię. A kiedy Tora chroni człowieka, wtedy nie jest to wcale ciężkie, jak jest powiedziane: "Dusza człowieka nauczy go". I jest to nazwane, że Tora chroni człowieka.
Usłyszane
Odnośnie niższego hej w 'einaim' 'oczach'. Tzn. że powstaje właściwość ekranu i pokrycia na einaim, gdyż "einaim" oznacza Zarządzanie, tzn. że widzi on właściwość Zarządzania w stanie ukrycia.
Odnośnie doświadczenia. Tzn. że człowiek nie ma możliwości rozstrzygnięcia [sprzeczności] ani tu, ani tam. Nie może bowiem ustalić pragnienia Stwórcy i intencji swego nauczyciela. Chociaż jest w stanie wykonywać pracę w ofierze, nie może zdecydować, czy ta praca w ofierze jest na właściwym miejscu, czy też przeciwnie, ta ciężka praca będzie sprzeczna z opinią jego nauczyciela i opinią Stwórcy.
Aby rozstrzygnąć tę [sprzeczność], rozwiązuje ją poprzez to [działanie], które wymaga dodatkowego wysiłku. Oznacza to, że musi działać w zgodzie ze swoim nauczycielem. Od człowieka wymagany jest tylko wysiłek i nic więcej. W takim przypadku nie ma on możliwości wątpienia w swoje czyny, myśli i wypowiedzi. Albowiem zawsze musi pomnażać swoje wysiłki.
Usłyszane 15 kwietnia 1949 roku, podczas posiłku paschalnego
[Baal HaSulam] zapytał, czy uwolnienie naszej ziemi z rąk ciemiężycieli ma na nas jakikolwiek wpływ. Zostaliśmy bowiem nagrodzeni uwolnieniem od jarzma narodów. I staliśmy się jak wszystkie narody, które nie zniewalają się nawzajem. Czy ta wolność zadziałała na nas w taki sposób, że mamy poczucie służenia Stwórcy?
I powiedział, że nie wolno nam myśleć, że nie miało to na nas żadnego wpływu - tak jakby niewolnictwo nie różniło się od tej wolności. To niemożliwe. Stwórca, aż strach powiedzieć, nie pracuje ot tak, na darmo. Wszystko, co zrobił odbija się na nas - zarówno w dobrym, jak i złym sensie. Innymi słowy, z każdego Jego działania - czy to pozytywnego, czy negatywnego, to znaczy czy jest to światło, czy ciemność - przychodzi do nas dodatkowa siła lub wznosimy się dzięki temu działaniu. Dzieje się tak, ponieważ w duchowości nie ma..., bowiem zawsze istnieje władza i siła, i pod wpływem tej siły jesteśmy zobowiązani do kontynuowania. Dlatego człowiek nie może powiedzieć, że ta wolność, którą osiągnęliśmy, nie spowodowała w nas żadnej zmiany. Ale jeśli nie odczuwamy zmiany na lepsze, jesteśmy zobowiązani powiedzieć, że nastąpiła zmiana na gorsze, chociaż jej nie odczuwamy.
Pod koniec święta, po Hawdale wyjaśnił to przyrównując to do posiłku szabatowego lub świątecznego, kiedy poprzez materialne przyjemności, zgodnie z zasadą gałęzi i korzenia, wzbudzamy duchowe przyjemności podobne do przyszłego świata. I nie ma wątpliwości, że do tego, by doświadczyć smaku podobnego do przyszłego świata, potrzebne jest wiele przygotowań podczas sześciu dni pracy. I jaka jest miara przygotowania, taka jest miara doznań.
Jednak bez żadnego przygotowania i intencji przyciągnięcia duchowego smaku szabatu staje się odwrotnie, gdyż z powodu materialnych przyjemności on staje się gorszy. A po materialnym posiłku człowieka ciągnie tylko do snu i nic więcej. Przecież po jedzeniu ludzie zasypiają. Okazuje się, że jedzenie obniżyło go jeszcze bardziej.
Trzeba podjąć wielki wysiłek, aby dojść do duchowości poprzez materialne przyjemności. Takie było bowiem życzenie Króla. Chociaż są one ze sobą sprzeczne - ponieważ duchowość jest pod [wpływem] linii obdarzania, a rzeczy materialne są pod [wpływem linii] otrzymywania. Ale ponieważ taka była wola Króla, duchowość podąża za tymi materialnymi przyjemnościami, które podlegają przykazaniom Stwórcy, czyli cieszeniem się szabatem i świętem.
Analogicznie powinniśmy widzieć, że pomimo tej wolności, którą zostaliśmy obdarzeni, powinniśmy dostosować się i poczynić wielkie przygotowania, aby przyciągnąć duchową wolność, zwaną wolnością od anioła śmierci. Oznacza to, że zostajemy obdarzeni właściwością "ziemia jest pełna Jego chwały", która jest nazywana mochin de-Aba we-Ima. Oznacza to, że nie widzimy żadnego miejsca ani czasu, w które Stwórca nie mógłby być odziany w taki sposób, że nie moglibyśmy powiedzieć: w tym czasie lub w tym miejscu nie może On, aż strach pomyśleć, być przyobleczony. Albowiem "ziemia jest pełna Jego chwały". A przed tym istnieje różnica i rozróżnienie "między światłością a ciemnością, między Izraelem a innymi narodami". Ponieważ w miejscu światła przebywa Stwórca, w przeciwieństwie do miejsca ciemności.
Podobnie - Izrael ma miejsce, w którym może przebywać światło Stwórcy, odnoszące się do Izraela. Podczas gdy w narody świata Stwórca nie przyobleka się. I "między siódmym dniem a sześcioma dniami działania". Natomiast kiedy jesteśmy obdarzeni mochin de-Aba we-Ima, jesteśmy obdarzeni właściwością "ziemia jest pełna Jego chwały", w której nie ma rozróżnienia między czasami, ale we wszystkich miejscach i we wszystkich czasach przebywa światło Stwórcy.
I to jest znaczenie Paschy, kiedy Izrael otrzymał stan wolności, tj. mochin de-Aba we-Ima, który jest właściwością "ziemi pełna jest Jego chwały", i automatycznie nie ma miejsca na zły początek, ponieważ swoimi działaniami nie oddala on od służenia Stwórcy. Wręcz przeciwnie, widzimy jak przybliżył on człowieka do pracy Stwórcy. Jednak ta właściwość była tylko udziałem przebudzenia z góry. Dlatego [mędrcy] powiedzieli, że święta Szchina powiedziała: "Ujrzałam jak kroplę czerwonej róży". To znaczy widział, że jest miejsce, które wciąż wymagało naprawy. To znaczy, że w tym miejscu Stwórca nie może świecić. Dlatego musieli policzyć siedem tygodni liczenia Omer, aby naprawić miejsca, by mógł zobaczyć, że "ziemia jest pełna Jego chwały".
I to jest jak król, który ma zamek pełen wszelkich dóbr, ale nie ma gości. Stworzył więc ludzi, aby przyszli i otrzymali wszystkie Jego dobrodziejstwa. Ale nie widzimy zamku pełnego wszelkich dóbr, a wręcz przeciwnie, [widzimy], że cały świat jest pełen cierpienia. I to jest wyjaśnienie, że "wino królewskiej 'Malchut' jest pod dostatkiem", to znaczy, że nie brakuje wina ze strony Malchut. To znaczy w przyjemnościach przyrównanych do wina. A brak jest tylko ze strony kelim. Nie mamy bowiem kelim otrzymywania, które byłoby odpowiednie do otrzymywania najwyższego dobra. Ponieważ to w obdarzające kelim można otrzymywać. A jaka jest wielkość kelim, taka jest wielkość wyższego dobra. Tak więc wszystkie zmiany zachodzą tylko w kelim, a nie w światłach. Dlatego Pismo mówi nam, że "naczynia 'kelim' są różne, ale wino króla obfite, z królewską hojnością. " To znaczy, tak jak było w zamyśle stworzenia, a mianowicie, aby cieszyć Swoje stworzenia zgodnie z możliwościami Stwórcy.
Usłyszane 8 października 1942 r.
Należy zrozumieć przyczynę bystrości, entuzjazmu i pomysłowości, z jaką działają wszystkie organy zgodnie z ich przeznaczeniem, w szybkim tempie, gdy człowiek myśli o korzyściach materialnych. W odniesieniu zaś do spraw duszy - tutaj w przypadku wszelkiego dążenia do zaspokojenia potrzeb duszy ciało ludzkie wraz ze wszystkimi narządami zmysłów działa z wielkim trudem.
Faktem jest, że umysł i myśli człowieka są niczym innym jak projekcją jego działań, które odbijają się jak w lustrze. Dlatego jeśli większość działań człowieka to potrzeby materialne, to odbija się to w zwierciadle umysłu, to znaczy, że w umyśle postrzegane są wszystkie jego potrzeby, a wtedy może on używać go do czegokolwiek zechce, ponieważ mózg otrzymuje siły witalne od rzeczy materialnych. Dlatego temu miejscu, z którego otrzymuje siły witalne - temu miejscu umysł służy, lecz dla potrzeb duszy nie ma jeszcze dużej ilości wrażeń w mózgu, aby to wystarczyło do otrzymania sił witalnych i bycia pod wrażeniem. Dlatego mózg nie jest gotowy, by służyć potrzebom duszy.
Dlatego człowiek musi pokonywać i realizować wiele działań i czynów, aż zostaną one odciśnięte w mózgu, a wtedy z pewnością wiedza pomnoży się i umysł będzie mu służył z całą szybkością i ostrością, nawet bardziej niż na potrzeby materialne. Umysł jest bowiem szatą bliską duszy.
Usłyszano 13 czerwca 1938 r.
Trudno jest opisać stan w momencie upadku, kiedy cała praca i wysiłek włożony w trakcie całego okresu służenia, od początku do czasu tego upadku, zostaje utracony. Staje się on jak ktoś, kto nigdy nie zakosztował smaku służenia Stwórcy, i jakby to było poza nim, to znaczy, że dzieje się tak z tymi, którzy są na wysokich stopniach. Ale zwykli ludzie nie mają żadnego związku ze służeniem Stwórcy, [ich udziałem] jest tylko dążenie do właściwości materialnego pragnienia, aby otrzymywać, znajdującej się w nurcie tego świata, który obmywa cały świat tym pragnieniem. Należy jednak zrozumieć, dlaczego doszli do takiego stanu. Bez względu na to, czy człowiek się z tym zgadza, czy nie, nie ma żadnej zmiany w procesie tworzenia niebios i ziemi, gdyż rządzi On właściwością "Dobry i Tworzący Dobro". W takim razie, co powstaje z tego stanu?
Należy jednak powiedzieć, że ma to na celu ukazanie wielkości Stwórcy. Oznacza to, że człowiek nie powinien Go lekceważyć. Czyli człowiek powinien zachowywać się z respektem przed wielkością, będąc świadomym wartości i dystansu dzielącego go od Stwórcy. Ponieważ z punktu widzenia zewnętrznego rozumu trudno jest pojąć lub mieć możliwość powiązania i połączenia Stwórcy ze stworzeniem.
A podczas upadku czuje, że nie ma sposobu, aby mógł połączyć się i nawiązać relację ze Stwórcą w sensie scalenia. Czuje bowiem, że służenie jest obce światu. I w rzeczywistości tak jest. Ale "w miejscu Jego wielkości znajdujesz Jego skromność". To znaczy, że jest to powyżej natury, że Stwórca dał stworzeniu ten dar, który pozwala im być w połączeniu i jedności z Nim.
Dlatego, gdy człowiek ponownie zjednoczy się [ze Stwórcą], musi cały czas pamiętać o swoim stanie upadku, aby wiedzieć i rozumieć, docenić i uszanować czas połączenia. Wiedzieć, że otrzymał teraz wybawienie powyżej zwykłego porządku natury.
Usłyszałem w roku 1949, Tel-Awiw
Co się tyczy losów, ich znaczenie polega na tym, że dwa [warianty] mają równą wartość i niemożliwe jest ustalenie za pomocą rozumu, który z nich jest ważniejszy. Dlatego los jest konieczny. W księdze Zohar, rozdz. Emor, pojawia się pytanie: jak to możliwe, że kozioł dla Stwórcy i kozioł dla Azazela mają taką samą wartość?
Faktem jest, że kozioł dla Stwórcy jest właściwością prawej [linii]. A kozioł dla Azazela jest właściwością lewej [linii], w której jest właściwość Gar de-Chochma, i o niej powiedziano: "Stałeś się godny - dobrze, nie stałeś się godny - źle". Oznacza to, że objawia się Malchut miary sądu, co jest właściwością manuli "zamka" i nakładania się świateł. A manula znajduje się w miejscu chaze każdego parcufa. Dlatego Chochma ma zdolność świecenia do manuli. Ale w miejscu chaze [świecenie] przerywa się, ponieważ całe skrócenie działa tylko od niego i poniżej, a nie od niego i powyżej.
A kozioł dla Stwórcy zawiera właściwość lewej [linii] kozła dla Azazela, to znaczy od właściwości Chochma. Ale nie tak, jak lewa [linia] w Azazelu, gdzie działa z góry w dół, dlatego światło przerywa się, ponieważ manula wywiera swój wpływ. Ale tylko w kierunku z dołu do góry, ponieważ wtedy manula znajduje się w ukryciu, a maftecha "klucz" ujawnienia się.
Okazuje się, że w odniesieniu do Chochmy - kozioł dla Azazela ma Chochmę w znaczeniu Gar. Natomiast kozioł dla Stwórcy odnosi się do właściwości Wak. Jednak Wak może świecić, podczas gdy Gar powinien przerwać. Dlatego [jest] kozioł dla Azazela - aby Szatan nie wysuwał żadnych roszczeń. A jego roszczenia wynikają z faktu, że całym jego pragnieniem jest tylko przyciągnięcie Chochmy – co odnosi się do czwartego etapu, ponieważ z innego stopnia nie będzie zadowolony. Przecież całym jego źródłem jest czwarty etap. Dlatego też, jeśli nie otrzyma zgodnie ze swoim stopniem, nie będzie usatysfakcjonowany. Dlatego cały czas nakłania człowieka, by przyciągał do czwartego etapu. A jeśli człowiek jest niechętny, to tworzy mu różne intrygi, aby był zmuszony przyciągnąć [to światło]. Dlatego, jeśli otrzyma część właściwości Chochma, to nie rości sobie pretensji do Izraela, ponieważ obawia się, że straci dobro, które już posiada.
A kiedy przyciąga Gar de-Chochma, to w tym samym momencie Izrael przyciąga Wak de-Chochma. To światło Chochma nazywane jest światłem "przebaczenia grzechów". I dzięki temu światłu zostają nagrodzeni powrotem z miłości, kiedy złe uczynki stają się jak zasługi. I jest to nazwane, że kozioł dla Azazela niesie grzechy synów Izraela, to znaczy, że wszystkie grzechy Izraela stają się teraz zasługami.
A oto przypowieść, którą księga Zohar podaje o królewskim błaźnie, kiedy dają mu wino i opowiadają o wszystkich uczynkach, których dokonał, nawet o złych uczynkach, których dopuścił się ten człowiek. A on mówi o wszystkich uczynkach, że są to dobre uczynki i na całym świecie nie ma sobie równych. To znaczy, jak powiedziano powyżej, Szatan jest nazywany błaznem, gdy otrzymuje wino, które jest właściwością Chochmy, gdy on je przyciąga, co jest światłem przebaczenia grzechów, które dzięki temu stają się jak zasługi.
Okazuje się, że o wszystkich złych uczynkach mówi, że są dobre, ponieważ złe uczynki stają się zasługami. A ponieważ Szatan chce otrzymać swoją część, nie rości sobie pretensji do Izraela. I nazywa się, że były roszczenia w Egipcie, ponieważ on zapytał: Jaka jest różnica między tymi a tymi - albo niech Izrael umrze jak Egipcjanie, albo niech Izrael wróci do Egiptu?
A rzecz w tym, że w Egipcie istnieje źródło przyciągania Chochmy, ale jest to Chochma będąca we właściwości Gar. A kiedy Izrael był w Egipcie - był pod panowaniem [Egipcjan].
Stan Achoraim kojarzony jest głównie z brakiem Światła Chochma, będącego esencją siły życiowej, gdyż nazywa się to właściwością Prostego Światła. I na to Światło nastąpiła redukcja, aby [człowiek] nie doszedł, aż strach pomyśleć, do różnicy w formie. I dlatego jeśli Zo’N nie są w naprawionej formie, to nie mają właściwości Gar, aby ona nie zasilała Sitrę Achra.
Jednakże, w każdym razie z powodu braku Gar istnieje niebezpieczeństwo, że zewnętrzne mogą się przyczepić, ponieważ wykorzystują każde miejsce, w którym brakuje świętości, ponieważ przychodzą i zadają pytanie: „Gdzie?” i nierealne jest rozstrzyganie tej kwestii, zanim pojawi się właściwość Chochma. Dlatego Zo’N przechodzą korektę, gdy podnoszą się i włączają się w Binę, która jest właściwością Chafec Chesed i odpycha Chochmę. A sama Bina nie potrzebuje Chochmy, ponieważ w istocie jest Chochmą.
I to się nazywa, że wszystko dzieje się według opinii ich nauczyciela, gdyż całą ich podstawą jest ich korzeń, to znaczy opinia ich nauczyciela. I tu nie pojawia się pytanie: „Gdzie jest miejsce Jego chwały?”
I pozostają w Binie, dopóki nie zostaną skorygowane poprzez podniesienie MAN dzięki staraniom i wysiłkowi, dopóki nie zostaną oczyszczone z właściwości otrzymywania dla nich samych. Wtedy są w stanie otrzymać Chochmę - i tylko wtedy mogą ujawnić swoją własną właściwość, to znaczy, że posiadają wadę, że nie mają Chochmy, a otrzymanie wyjaśnienia oznacza przyciągnięcie światła Chochma, aby świeciło na nich w postaci świecenia Chochmy. I wtedy znajdują się pod swoją własną mocą, a nie pod mocą Biny, ponieważ mają światło Chochma, a światło świeci i wypędza zewnętrzne (siły). I może to jest wyjaśnienie słów: „I wiedz, co odpowiedzieć heretykowi”.
I to się nazywa, że jednej ściany, czyli Achoraim de Bina, wystarczy dla obu, co jest przeszkodą na drodze Sitry Achra. To znaczy, pod warunkiem, że człowiek polega na opinii swojego nauczyciela, to znaczy jest jednością ze swoim nauczycielem, innymi słowy ekran, który ma jego nauczyciel - a to jest właściwość „Chafec Chesed” - jest wystarczający również dla niego . W przeciwnym razie później, kiedy się rozdzielają, to znaczy, że on przyciąga światło Chochma i będzie już pod swoją własną mocą, kiedy będzie już mógł odpowiedzieć na wszystkie pytania Sitry Achra.
Usłyszane w 1938 roku
„Jesteście godni – przyspieszę „achiszena”, tj. drogą Tory, „nie jesteście godni” – drogą cierpienia, która jest drogą rozwoju, bo w końcu wszystko dojdzie do całkowitej doskonałości.
Znaczenie drogi Tory jest takie, że człowiek otrzymuje po prostu specjalne środki „sgulot”, aby mógł stworzyć dla siebie odpowiednie do tego kelim. Kelim powstają w wyniku rozprzestrzeniania się światła i jego wydalenia. W końcu naczyniem - kli jest właśnie pragnienie otrzymywania. To znaczy czegoś mu brakuje. Przecież „bez kli nie ma światła” – tj. musisz złapać światło w jakieś naczynie, aby [światło] mogło się utrzymać. Ale prosty człowiek nie może mieć chisaronu do wysokich celów, ponieważ chisaron nie może istnieć przed napełnieniem, jak się mówi: „Rozprzestrzenianie światła…” Na przykład, jeśli ktoś ma 1000 lirów, jest bogaty i zadowolony. Jeśli jednak później zarobił więcej - aż do 5000 lirów, a potem przegrał tak, że zostało mu 2000, to już posiada chisaron, ma już kelim na 3000 lirów, czyli już to miał i okazuje się, że zostało anulowane.
I do tego jest droga Tory. Kiedy człowiek jest przyzwyczajony do drogi Tory – żałuje małego zrozumienia i za każdym razem ma jakieś świecenia, które zostają oddzielone [opcja: wydalone] – prowadzą one do tego, że ma większy żal i więcej kelim.
I taki jest sens tego, że każdemu kli brakuje światła, czyli nie zostało napełnione i brakuje mu światła. Okazuje się, że każde miejsce, w którym mu brakuje, staje się miejscem wiary. Jednocześnie, gdyby było wypełnione, nie byłoby istnienia kli, istnienia miejsca wiary.
Przepisane z rękopisu mojego ojca i nauczyciela
O siedmiu pełnych [dniach] uświęcenia księżyca, kiedy zwyczajowo czeka się siedem pełnych [dni] i dodatkowo na koniec szabatu. I nie tak jak to czynią, gdy koniec soboty przypada w połowie siedmiu dni, uświęcają księżyc, lub gdy ma on siedem dni, to jest siedem dób, i nie czekają na koniec soboty. Należy nie tylko czekać na [zakończenie] dokładnie siedmiu pełnych dni, ale aby to nastąpiło dokładnie pod koniec szabatu.
Ale faktem jest, że księżyc jest właściwością Malchut, która nazywa się „siódmą” „szwii”, co oznacza „bo On jest we mnie” „sze-bi u”. Oznacza to, że w godzinie, w której szabat wypełniony jest sześcioma dniami pracy zwanymi „on”, szabat mówi: „On jest we mnie”. Gdzie „on” jest słońcem, a „we mnie” jest księżycem, który otrzymuje od słońca całe światło, które w nim jest, ale sam nie ma nic. Ma jednak dwie właściwości zwane „sobotą” i „miesiącem”. Ponieważ Malchut w swej istocie jest uważana także za cztery dobrze znane właściwości HUB TUM. Gdzie pierwsze trzy właściwości (Chochma, Bina, Tiferet) nazywane są sobotą, i są to trzy posiłki, które Tora nazywa i wskazuje w potrójnym „dziś”. Jednakże czwarty etap, który wskazuje zakończenie szabatu lub miesiąca, nie wchodzi w stan „dziś” (dosł. „ten dzień”), jak stwierdzono powyżej, ponieważ jest to noc, a nie dzień.
Można by zapytać: ale pierwszy szabatowy posiłek również ma miejsce w nocy, jak więc w Torze nazywa się go „tym dniem”? Natomiast sobotni wieczór nazywany jest: „Dzień... będzie znany Stwórcy: ani dzień, ani noc. I stanie się wieczorem: będzie światło”. Jednocześnie noc pod koniec soboty to wciąż ciemność, a nie światło. Dlatego nasi mędrcy poinstruowali nas w ustnej Torze, abyśmy nakrywali do stołu również pod koniec szabatu, aby również skorygować tę ciemność i noc, które wciąż pozostają nienaprawione. A to, jak wiadomo, nazywa się „odprowadzaniem królowej” i odżywia, i uzupełnia samą „kość luz”, co oznacza wspomniany wyżej czwarty etap, który nic nie otrzymuje z trzech posiłków szabatowych, jak ujawniono powyżej. Jednakże cały czas doskonalony jest ten czwarty etap, który nazywa się „dzisiejszym miesiącem”, co oznacza uświęcenie miesiąca, gdyż Izrael uświęca czasy, czyli wspomnianą powyżej „resztkę” ‘szearit’, która nie otrzymuje pożywienia z posiłku szabatowego, jak powiedziano powyżej.
I dlatego nawet Kohen, najwyższy ze swoich braci[to znaczy Arcykapłan], nad którym nie ma wyższej świętości i dlatego jest ostrzegany, i nie może być skalany przez żadnego ze swoich zmarłych krewnych, a Pismo ostrzega go: „Tylko ze względu na jego żonę „Szearo”, która jest mu bliska”, - przez nią [może] być skalany. I zrozum to w świetle tego, co powiedziano powyżej, że cała najwyższa świętość pochodzi z szabatu, z faktu, że ta „kość luz”, czyli czwarty etap zwany „resztką” „szearo”, nie otrzymuje z szabatowego posiłku i dlatego Arcykapłan nie jest z jej powodu oszczędzony od skalania.
A stan naprawy, zawarty w uświęceniu miesiąca, rzeczywiście wynika z szabatu i jego świateł, co nazywa się: Mosze miewał trudności [w określeniu nowiu księżyca], dopóki Stwórca nie pokazał mu podobieństwa ognistej monetyi rzekł do niego: Gdy zobaczysz taką, pobłogosław. Wyjaśnienie jest takie, że Mosze miał wielkie trudności, ponieważ nie mógł błogosławić, gdyż cała moc Mosze jest właściwością szabatu, gdyż Tora została dana w szabat. I dlatego nie znalazł naprawy dla tej resztki we wszystkich światłach Świętej Tory, ponieważ ta resztka nie zasila się od tego wszystkiego, jak wyjaśniono powyżej. I tak Mojżesz znalazł się w trudnej sytuacji.
A co zrobił Stwórca? Wziął ją i stworzył w niej formę w formie, jak ognistą monetę, gdzie forma odciśnięta na jednej stronie nie jest taka sama, jak forma na drugiej stronie, jak powiedzieli nasi mędrcy o monecie praojca Abrahama, na której z jednej strony [odciśnięto] starca i staruszkę – co oznacza drugi etap, właściwość miłosierdzia – a z drugiej strony młodzieńca i dziewicę, co oznacza czwarty etap, właściwość surowego wyroku, od słów: „I żaden mąż jej nie poznał”. I te dwie formy połączone są ze sobą w taki sposób, że kiedy Stwórca chce przyciągnąć tam korektę świateł szabatu poprzez pracę sprawiedliwych, Stwórca ukazuje tym sprawiedliwym formę, która wynika z pierwszych trzech właściwości Malchut, to znaczy to, co nazywamy „drugim etapem”, który sprawiedliwi mogą uświęcić światłami szabatu, jak powiedziano powyżej, że nazywa się to…
Usłyszane w 1938 r
Warto wiedzieć, że klipot mogą przylepić się jedynie w miejscu braku. A tam, gdzie jest doskonałość, uciekają i nie mogą się dotknąć. I stąd zrozumiemy, na czym polega rozbicie, ponieważ w kilku miejscach jest powiedziane, że reprezentuje ono oddzielenie światła Chochma od światła Chasadim. Oznacza to, że skoro parsa powstała pomiędzy Acilut i [światami] BJ’A, Or Chochma oczywiście nie może zejść w dół. I tylko światło Chasadim, w którym było światło Chochma, oddziela się teraz od światła Chochma i schodzi w dół. Okazuje się, że posiadają dodatkową siłę w stosunku do tego, co posiadały wcześniej. I to się nazywa: „obniżenie świętości do klipot”.
Usłyszałem w 1938 roku
„Księga” – nazywa się tak, jak przed stworzeniem.
„Narrator” – jest autorem księgi. Narrator jest połączeniem narratora i księgi, czyli muszą przyjąć stan opowieści, czyli Tory wraz z Dającym Torę.
Usłyszałem w roku 1938
„Zapisano [na tablicach]”. Należy czytać nie „zapisano” (harut), lecz „wolność” (herut). Wyjaśnienie. Przecież powiedziano: „Zapisz to na tablicach swego serca”. Przecież piszą atramentem, co oznacza właściwość czerni. I ilekroć człowiek pisze, to znaczy podejmuje pewne decyzje, jak się zachować, a później powraca do starego sposobu, dzieje się tak, gdyż to, co było zapisane, zostało wymazane. A powinno się pisać za każdym razem, lecz powinna istnieć właściwość „zapisano” – żeby było zapisano „harut” na jego sercu, żeby nie można było zetrzeć.
A wtedy natychmiast staje się godny właściwości wolności „herut”, ponieważ jest to kli dla właściwości wolności – jeśli jest to napisane na jego sercu. Jaka jest skala „wyrycia”, taka jest skala wyzwolenia. Ponieważ w kli główną wartością jest pustka. I dlatego: „Serce moje we mnie jest puste”. I wtedy staje się godny właściwości wolności przed aniołem śmierci. Ponieważ pokora – to „On sam” we własnej osobie. I musi zapoznać się z nim w pełni. I walczyć z nim, dopóki Stwórca mu nie pomoże.
Usłyszałem 3 dzień świąt
W każdym z narodu Izraela jest wewnętrzny punkt w sercu, który uważany jest za czystą wiarę. Jest to dziedzictwo od naszych praojców, stojących pod górą Synaj. Lecz na ten punkt odzianych jest wiele nieczystych intencji, klipot, nazywanych „lo-liszma” (ze względu na siebie), które powinny być usunięte. Wówczas bazą człowieka będzie tylko „wiara” bez wsparcia i pomocy z zewnątrz.
Usłyszano w Tyberii, 1 Kislewa, w sobotę
Odnośnie oczyszczania ekranu, które ma miejsce w parcufie, i z tego powodu również znika światło. Powodem tego jest to, że po redukcji światło odbierane jest tylko w Kli ekranu, który jest siłą odpychającą. I to jest najważniejsze w Kli. Kiedy Kli znika, światło również znika. Oznacza to, że Kli jest właściwością wiary ponad wiedzą. I wtedy pojawia się światło. A kiedy pojawia się światło, jego naturą jest oczyszczenie Kli, to znaczy anulowanie Kli wiary. A kiedy tak się dzieje, tj. kiedy pojawia się w nim właściwość wiedzy, jego światło natychmiast znika. A należy zadbać, żeby wtedy wzmacniał Kli wiary, tj. ekran wiedzy, a wtedy nie ustanie w nim wyższe dobro.
I taki jest sens, że każdemu Kli brakuje światła, tj. nie wypełnia się światłem, którego mu brakuje. Okazuje się, że każde miejsce, w którym mu brakuje, staje się miejscem dla wiary. Jednocześnie, gdyby było wypełnione, nie istniałoby kli, nie byłoby miejsca na wiarę.
Usłyszane
Ograniczenie światła jest jego korektą. Oznacza to, że nic nie jest pojmowane bez wysiłku. A ponieważ zrozumienie światła w doskonałości, w absolutnej jasności, jest rzeczą niemożliwą, radą było ograniczenie światła. W ten sposób będzie możliwe zrozumienie go za pomocą niewielkiego wysiłku, który jest w stanie wykonać niższy. Jak ktoś, kto chce przesunąć duży budynek - bez wątpienia jest to niemożliwe. I co on robi? Rozbiera budynek na cegły, i każdą z nich z osobna może przenieść. Tak samo jest tutaj - ponieważ dzięki ograniczeniu światła będzie w stanie podjąć niewielki wysiłek.
Usłyszano 18 grudnia 1938 r. 1 dnia Chanuki
Dlaczego widzimy, że w materialnym wielu ludzi pracuje z wielkim zapałem, nawet w miejscu, gdzie istnieje zagrożenie życia, a w duchowości każdy chroni i dokładnie sprawdza swoją duszę?
Co więcej, w świecie materialnym człowiek może pracować, nawet jeśli nie otrzymuje za swoją pracę wysokiej zapłaty, podczas gdy w świecie duchowym człowiek nie może zgodzić się na pracę, jeśli nie wie na pewno, że ma godną rekompensatę za swoją pracę?
Rzecz w tym, że wiadomo, że ciało nie ma żadnej wartości. Przecież każdy widzi, że jest nietrwałe i odchodzi z niczym, no i naturalnie łatwo jest je porzucić, bo i tak nie należy do nikogo. Ale w duchowości istnieje właściwość klipot, która chroni ciało i wspiera jego istnienie, dlatego trudno jest je porzucić. Dlatego widzimy, że świeckim łatwiej jest porzucić swoje ciała i nie widzą w swoich ciałach wartości. Inaczej jest w duchowości. I to jest achoraim świętości, która nazywa się „samopoświęceniem”. Przecież to dzięki niej można zostać nagrodzonym światłem Stwórcy. Dopóki człowiek nie poświęci się w pełni, nie może osiągnąć żadnego stopnia.
Usłyszane 12 października 1938 roku
"Duma człowieka upokarza go". Wyjaśnienie: wiadomym jest, że człowiek został stworzony w absolutnej niskości. Jednakże jeśli niski uznaje swoje miejsce, nie cierpi z powodu swojej niskości. Oznacza to, że takie jest jego miejsce. Podobnie jak nogi, które nie odczuwają żadnej niskości z powodu tego, że zawsze chodzą po śmieciach. I są zmuszone do dźwigania całego ciężaru ciała. Inaczej jest z głową, która zawsze jest na górze. Oznacza to, że one uznają swoje miejsce, dlatego nogi nie odczuwają żadnej niskości, tj. nie cierpią z powodu bycia na niskim poziomie.
Natomiast gdyby chciały być na górze, a są zmuszone być na dole, wtedy odczuwają cierpienie. Takie jest znaczenie słów: "Duma człowieka upokarza go". Bo gdyby człowiek chciał pozostać w niskości, to [ludzie] nie odczuwaliby niskości, czyli cierpienia z tego powodu, że "dzikim osłem rodzi się człowiek". Ale oni chcą być dumni i wtedy odczuwają niskość. I wtedy doznają cierpienia.
A cierpienie i niskość idą w parze. Albowiem jeśli nie odczuwa cierpienia, uważa się, że nie odczuwa niskości. A to dokładnie odpowiada mierze dumy, jaką posiada. Albo chciałby ją mieć, ale jej nie ma - więc odczuwa niskość. I ta niskość staje się później Kli dla wielkości, jak jest powiedziane: "Stwórca króluje, wielkością 'geut' jest odziany". Oznacza to, że jeśli przylgną do Stwórcy, mają odzienie wielkości, jak powiedziano: "Duma 'ge'awa' i wielkość Żyjącemu Wiecznie". Oznacza to, że ci, którzy przylgnęli do Żyjącego Wiecznie, posiadają dumę i wielkość. I tak dalece, jak odczuwa miarę niskości, i zgodnie z wielkością cierpienia, które przechodzi, do tego stopnia jest zaszczycony odzieniem Stwórcy.
Usłyszałem 5 dnia Aw, 25 lipca 1944 r., na ukończenie księgi Zohar
Powiedziano: „Kochający Stwórcę nienawidźcie zło” i „od ręki grzeszników ratuje ich” (Psalmy 97:10). I powstało pytanie, co łączy słowa „nienawidźcie zło” i „od ręki grzeszników ratuje ich”? Żeby to zrozumieć, trzeba najpierw obejrzeć wypowiedź mędrców: „Świat był stworzony dla nikogo innego, jak tylko dla ukończonych sprawiedliwych i dla ukończonych grzeszników”.
I zapytali: dla ukończonego grzesznika warto tworzyć, a dla nieukończonego sprawiedliwego nie warto? I odpowiedzieli, że od strony Stwórcy w świecie nie ma nic dwuznacznego. Ma to miejsce wyłącznie od strony otrzymujących. Innymi słowy, otrzymujący odczuwają dobry smak w świecie, lub odczuwają zły i gorzki smak, gdyż czyniąc każde działanie myślą zawczasu i nie dokonują żadnego czynu bez sensu, życząc, albo polepszenia swojego dzisiejszego stanu, lub uczynienia komuś źle; a nikczemne rzeczy nie są godne tego, kto działa celowo.
Dlatego wszystko zależy od odczucia przez otrzymujących drogi sterowania Stwórcy w świecie, zgodnie z czym oni określają, czy jest to dobre, czy złe. I dlatego kochający Stwórcę uświadamiając sobie, że cel Stworzenia jest w przyniesieniu dobra dla Jego stworzeń, i żeby dojść do odczucia tego rozumieją, że to można odczuć wyłącznie za pośrednictwem zlania się i zbliżenia się do Stwórcy. Dlatego jeżeli oni odczuwają jakieś oddalenie ze strony Stwórcy, to nazywa się to dla nich złem; w takim stanie on uważa siebie za grzesznika, gdyż przejściowy stan nie jest częścią realności.
Innymi słowy, albo on odczuwa realność Stwórcy i Jego sterowania, albo wyobraża on sobie, że „ziemia jest oddana w ręce grzesznika” (Job 9:24). I ponieważ sam odczuwa, że jest człowiekiem prawdy, czyli że nie może okłamać siebie i powiedzieć, że odczuwa to, czego nie odczuwa – wtedy od razu zaczyna wołać do Stwórcy, żeby umiłował go i wyprowadził z pajęczyny sitra achra, i wszystkich obcych myśli.
I ponieważ krzyczy on prawdziwie, Stwórca słyszy jego modlitwę (możliwie w tym znaczeniu słów: „Blisko Stwórca jest do każdego, kto prawdziwie wzywa do Niego” – Psalmy 145:18), i wtedy „od ręki grzeszników uratuje ich”. A cały ten czas, kiedy nie odczuwa swojej prawdziwości, czyli poziomu swego zła, w mierze wystarczającej żeby pobudzić jego, aby wezwał do Stwórcy na skutek wielu cierpień, które on odczuwa przy uświadomieniu swego zła – wtedy on w ogóle nie jest godny zbawienia, gdyż nie otworzył kli, żeby modlitwa była usłyszana, co nazywa się z głębiny serca, ponieważ myśli on sobie, że jest w nim jeszcze odrobinę dobrego.
Innymi słowy, on nie opuszcza się do głębi serca, i w głębi serca sądzi, że jest w nim odrobinę dobrego, i nie zwraca uwagi na to, z jaką miłością i delikatnością on zwraca się do Tory i przykazań. I dlatego nie widzi prawdy.
Usłyszałem 23 dnia Heszwan, 9 listopada 1944 r.
Kiedy człowiek odczuwa siebie podczas duchowego wzniesienia, kiedy ma natchnienie, on czuje, że nie ma w nim pragnienia do niczego oprócz duchowości. W takim stanie korzystnym jest uczyć się tajemnych części Tory, żeby móc otrzymać jej wewnętrzną część. I nawet jeżeli widzi, że bez względu na jego wysiłki, aby zrozumieć cokolwiek, on i tak nic nie wie, to jednak warto próbować, powracając do tego samego nawet sto razy i nie rozczarowywać się poprzez niezrozumienie mówiąc, że nie ma żadnego pożytku z tego. I to z dwóch przyczyn: 1. Kiedy człowiek interesuje się czymkolwiek i pragnie to zrozumieć, pragnienie jego nazywane jest „modlitwą”, dlatego modlitwa jest tym, czego brakuje człowiekowi, do czego on podąża, jego hisaron, czyli pragnienie, żeby Stwórca dał mu to, czego on sobie życzy. A siłę modlitwy mierzy się siłą pragnienia, gdzie tego, czego najwięcej mu brakuje, do tego najbardziej on dąży. I na miarę odczucia braku – ma miarę pragnienia i podążania. Jest prawo mówiące, że jeżeli człowiek stosuje maksymalne wysiłki, one wzmacniają pragnienie i człowiek życzy sobie otrzymać napełnienie pragnienia. A pragnienie nazywa się „modlitwą”, pracą w sercu, gdyż: „Stwórca potrzebuje serca”. I wychodzi na to, że tylko wówczas jest on zdolny do prawdziwej modlitwy. Kiedy człowiek uczy się Tory, serce jego zobowiązane jest uwolnić się od innych pragnień i dać siłę rozumowi, aby był w stanie przyswoić to, czego się uczy. Lecz jeżeli nie ma pragnienia w sercu, rozum nie jest w stanie przyswoić tego, czego się uczy. Dlatego powiedziano: „Człowiek zawsze będzie uczyć się tego, do czego skłania się jego serce”.
Żeby modlitwa została przyjęta, powinna być doskonałą. Dlatego jeżeli człowiek całkowicie oddaje się nauce, to tym rodzi w sobie doskonałą modlitwę i wówczas może ona zostać przyjęta. Przecież Stwórca słyszy modlitwę, lecz jest warunek – modlitwa powinna być doskonałą, żeby nie było w niej mieszanki innych życzeń”.
2. Ponieważ człowiek odszedł w jakiejś mierze od materialnego i stał się bliższy „obdarzaniu”, więc o wiele bardziej jest w stanie połączyć się z wewnętrzną częścią Tory, która otwiera się tym, którzy osiągnęli podobieństwo do Stwórcy, przecież „Tora, Stwórca i Izrael – są jednym”. Dlatego, kiedy człowiek jeszcze znajduje się w egoistycznych pragnieniach, to należy do zewnętrznej części Tory, a nie do wewnętrznej.
Usłyszane w 1938 r.1
Podczas przygotowania istnieje tylko praca we właściwości "nie", co oznacza "nie będziesz miał", i dzięki wielu "nie" 'lo' dochodzą do właściwości "Wszechmocnego" 'el'3 miłosierdzia. A przedtem jest wiele "nie", czyli innych bogów, wiele zakazów. Czyli od "lo liszma" dochodzą do "liszma".
A ponieważ Sitra Achra daje wsparcie, to nawet wtedy, kiedy pracują i przyciągają świętość, niemniej jednak gdy ona zabiera to wsparcie, upadają ze stopnia. Wtedy ona zabiera całe dobro, które przyciągnęli. I w ten sposób Sitra Achra ma moc później panować nad człowiekiem, żeby człowiek podążał za nią, aby napełniać jej pragnienie. I nie ma innej rady niż ta, że może podnieść się na wyższy stopień. I wtedy kolejność znowu jest taka sama, jak i wcześniej z 49 bramami nieczystości.
Innymi słowy, człowiek idzie po stopniach świętości do 49 bram. Ale tam ona posiada władzę zabierania całej życiowej siły i dobra aż do punktu, w którym człowiek za każdym razem wpada w wyższe bramy nieczystości, bo "jedno naprzeciw drugiego stworzył Wszechmocny". A kiedy dochodzą do 49 bram, człowiek już nie może podnieść się, dopóki Stwórca nie przyjdzie i go nie uratuje. I wtedy:Połknie on obfitość - i zwróci: i z jego brzucha Wszechmocny wyrzuci [wszystko]"4. Innymi słowy, całe dobro i siłę życiową, które klipa zabierała ze wszystkich 49 bram świętości, teraz zabiera człowiek. I na tym polega sens "grabieży na morzu".
A dopóki nie ma odczucia wygnania, niemożliwe jest wybawienie. A kiedy dochodzą do 49 [bram], to czują wygnanie. A w 50-tej bramie Stwórca wybawia. I nie ma różnicy między "wygnaniem" 'gola' a wybawieniem 'geula' oprócz litery "alef", oznaczającej Władcę 'aluf' świata. Dlatego i wygnanie - jeśli człowiek nie pojął go jak należy, będzie mu go brakować na danym stopniu.
1 Data żydowska: 5698 r.
2 Zobacz Bereszit, 15:13. Wiedz zatem, wiedz, że przybyszami będą potomkowie twoi na ziemi, nie im [przynależącej], i będą ich zniewalać i uciskać przez czterysta lat.
3 Słowo "el" (alef - lamed) powstaje ze słowa "lo" (lamed - alef) przez przestawienie liter.
4 Hiob, 20:15.
Usłyszane w 1938 r.1
"Mądrość woła na ulicach, na placach podnosi swój głos"2. "Kto jest głupi, niech tu przyjdzie, do bezdusznego powiedziała"3.
Oznacza to, że gdy człowiek zostaje uznany godnym zjednoczenia ze Stwórcą, wtedy święta Szechina mówi mu, że to, iż przedtem musiał być w stanie głupca, nie wynika z tego, że taka jest prawda, a przyczyną tego była bezduszność. Przecież mówimy: "I wszyscy wierzą, że On jest Wszechmocny w wierze"4.
Innymi słowy, gdy zostaje się uznanym godnym prawdziwego zjednoczenia, nie nazywa się to stanem głupca, który [pracuje] ponad wiedzą. Przeciwnie, on musi pracować i wierzyć w swoją pracę, że ona jest ponad wiedzą, choć widzi swoimi zmysłami i narządami zmysłów, że jego praca znajduje się w obrębie wiedzy. Jest przeciwnie – ponieważ wcześniej widział, że wiedza nie zmusza go do służenia i automatycznie musiał pracować ponad wiedzą, mówiąc, że w tym jest prawdziwa wiedza.
Innymi słowy, wierzy, że służenie jest prawdziwą rzeczywistością. A potem odwrotnie - że cała jego praca zmusza go, tj. jego wiedza. Czyli zjednoczenie wymusza pracę. Ale on wierzy, że wszystko, co widzi w obrębie wiedzy, wszystko to jest ponad wiedzą. Inacze - wcześniej, gdy wszystko, co ponad wiedzą, było w obrębie wiedzy.
1 Data żydowska: 5698 r.
2 Przysłowia1:20.
3 Przysłowia9:4.
4 Z hymnu "We-kol maaminim", czytanego w modlitwie Musaf na Rosz ha-Szana i Jom Kipur.
Usłyszane w 1938 r.1
Człowiek nigdy nie zapyta o przyjemność: jaki będzie cel tej przyjemności? A jeśli w jego umyśle powstanie choćby najmniejsza myśl, by zapytać o jej [tj. przyjemności] cel, to znak, że nie jest to prawdziwa przyjemność. Przyjemność wypełnia bowiem wszystkie puste miejsca i, oczywiście, w umyśle nie ma pustego miejsca, by pytać o cel. A jeśli pyta o cel, to znak, że ta przyjemność nie jest doskonała, ponieważ nie wypełniła wszystkich miejsc.
Tak samo jest z wiarą. Wiara powinna bowiem wypełniać wszystkie miejsca, [w których jest] wiedza. Dlatego trzeba sobie wyobrazić, jakby było, gdyby istniała wiedza. Dokładnie w takim samym stopniu powinien on trwać w wierze.
1 Data żydowska: 5699 r.
Usłyszane 13 dnia miesiąca Tewet, w Szabat
Ludzie chodzą na dwóch nogach, które nazywają się przyjemnością i cierpieniem. I zawsze gonią za miejscem przyjemności, a uciekają od miejsca cierpienia. Dlatego, gdy człowiek zostaje uznany za godnego odczuwania smaku Tory i przykazań - jak powiedziano: "Skosztujcie i zobaczcie, jak wspaniały jest Stwórca"1 - on goni za służeniem Stwórcy. I stąd wynika, że zawsze jest zaszczycony stopniami Tory i przykazań, jak powiedziano: "I Jego Torę studiuje dniem i nocą"2.
Ale jak człowiek może ograniczyć swój umysł do jednej rzeczy? Chodzi o to, że miłość i przyjemność zawsze wiążą myśli człowieka tak, aby jego myśl i jego ciało były połączone z miłością i przyjemnością, jak widzimy to w materialnej miłości. I dzieje się to właśnie wtedy, gdy człowiek już zasłużył na rozprzestrzenienie się wiedzy rodzącej miłość. I ten stan nazywa się stanem "wewnątrz wiedzy". A człowiek zawsze musi pracować w stanie "ponad wiedzą". Bo to nazywa się wiarą I obdarzaniem.
Inaczej jest wewnątrz wiedzy, gdy wszystkie jego narządy zgadzają się na jego pracę, ponieważ one również otrzymują miłość i przyjemność. Dlatego nazywa się to "wewnątrz wiedzy". I w takich chwilach człowiek znajduje się w trudnym stanie - ponieważ nie można zaszkodzić tej właściwości, ponieważ jest to boskie światło w nim, tj. najwyższe dobro. Ale musi naprawić je obie, tj. właściwość wiary i właściwość wiedzy. I wtedy musi zrozumieć: wszystko to, co teraz pojął, tj.Tora, którą teraz pojął, i najwyższe dobro, które teraz posiada - skąd to wszystko pochodzi? I to wszystko tylko dlatego, że wcześniej przygotował się, przyjmując [stan] "ponad wiedzą". To znaczy przez fakt, że zajmował się zjednoczeniem i przylgnął do Korzenia - dzięki temu zasłużył na właściwość wiedzy. Czyli wiedza, którą pojął we własciwości wiary, ujawniła się naprawdę. Wynika z tego, że ceni głównie [stan] "ponad wiedzą", ale ceni także wiedzę, bo zasłużył teraz na ujawnienie Jego imion, aby przyciągnąć najwyższe dobro.
Dlatego teraz trzeba jeszcze bardziej umocnić się za pomocą wiedzy. I przyjąć większą właściwość "ponad wiedzą". Przecież główne zjednoczenie z Korzeniem odbywa się za pomocą wiary. I to jest jego główny cel. I to nazywa się otrzymywaniem, tj. wiedzą, którą przyciągnął w celu obdarzania. I dzięki temu będzie mógł przyjąć właściwość wiary ponad wiedzą w mierze większej pod względem ilości i jakości.
Usłyszane
Istnieją trzy warunki modlitwy:
1. Wierzyć, że Stwórca może go uratować, mimo że jego warunki są najgorsze ze wszystkich mu współczesnych. Czyż ręka Stwórcy jest za krótka, aby go uratować? Przecież w przeciwnym razie, strach powiedzieć, wynika, że ”[nawet] Właściciel nie może uratować swojego mienia 'kelim'"1.
2. Kiedy nie ma już żadnej rady, bo to, co było w jego mocy zrobić, już zrobił, ale uzdrowienie jego ran nie nastąpiło.
3. Jeśli On mu nie pomoże, lepsza śmierć niż takie życie.
A modlitwa to strata2 w sercu. Czyli na ile jest stracony, taka jest wielkość jego modlitwy. Nie ma bowiem wątpliwości, że nie można porównać tego, któremu brakuje zbytków, z tym, na którego wydano wyrok śmierci i pozostało go tylko wykonać. I on już jest zakuty w żelazne kajdany, i stoi, i błaga, prosząc o swoje życie. Nie ma wątpliwości, że nie zaśnie i nie zdrzemnie się, i ani na chwilę nie oderwie się od modlitwy o swoje życie.
1 Patrz traktat Sota, 35:1.
2 Grasłów: słowa "strata" i "praca" różnią się jedną literą iwymawianesą praktycznietaksamo.
Usłyszane
Wysiłki, które człowiek wkłada, są jedynie przygotowaniem do osiągnięcia stanu poświęcenia. Dlatego człowiek musi stale przyzwyczajać się do stanu poświęcenia, ponieważ nie jest możliwe wejście na żaden stopień bez poświęcenia. To jest bowiem jedyne narzędzie pozwalające zasłużyć na wszystkie stopnie.
Usłyszane
Napisano w Talmudzie1: "Pewien człowiek powiedział do swojej żony: Dopóki nie pokażesz pięknej skazy w sobie. Rzekł rabbi Iszmael, syn rabbiego Josi, że Stwórca mówi, iż nie będziesz mógł przylgnąć do Niego, dopóki nie pokażesz pięknej skazy w sobie". Oznacza to, że zgodnie z pierwszym wyjaśnieniem Tosafot2 zabronione jest rozkoszowanie się z nią, dopóki ona może znaleźć coś pięknego. To znaczy, jeśli człowiek może powiedzieć, że on też ma piękne rzeczy, dzięki którym pomagał Stwórcy, aby mogli przylgnąć do siebie nawzajem. A w takim razie dlaczego nie pomagał drugiemu? Przecież w nim na pewno muszą być [piękne] rzeczy. To znaczy, ma dobrą wiarę albo dobre właściwości, przecież ma dobre serce, pozwalające mu się modlić.
I dlatego [Talmud] wyjaśnia: "Rzekł im: może jej głowa jest piękna?" Czyli, że istnieje zewnętrzny rozum, który jest lepszy niż rozum całego jego pokolenia. "Albo może jej włosy są piękne?", to znaczy, jest pedantyczny wobec samego siebie na grubość włosa. Albo "może jej oczy są piękne?", to znaczy, ma urok świętości większy niż wszyscy jego współcześni. Albo "możliwe, że jej uszy są piękne?" Co oznacza, że nie może słyszeć żadnego złorzeczenia.
1 Traktat Nedarim, 66:2.
2 Traktat Nedarim, 66:2, Tosafot. Dopóki nie pokażesz pięknej skazy 'mum' - innymi słowy, nic pięknego 'meum'. Nic pięknego.
Usłyszane
Głównym [działaniem] i fundamentem jest zwiększać potrzebę "chisaronu". W końcu to fundament, na którym budowany jest cały budynek. A trwałość budynku mierzy się jego fundamentem.
Oznacza to, że to, co zobowiązuje człowieka do wysiłku, to szereg przyczyn. Ale nie są one skierowane na cel. Dlatego fundament psuje cały budynek. Chociaż od "lo liszma" dochodzi się do "liszma"1, jednak potrzeba dużo czasu, zanim wróci on do celu. Dlatego trzeba sprawdzać, aby cel zawsze był przed jego oczami, jak powiedziano w "Szulchan Aruch": «"Zawsze wyobrażam sobie Stwórcę przed sobą"2... siedzący u siebie w domu nie jest podobny do tego, kto stoi przed Królem»3. To znaczy, że ten, kto wierzy w istnienie Stwórcy, że "pełna jest ziemia chwały Jego"4, on jest wypełniony respektem i miłością i nie potrzebuje żadnego przygotowania i badania, a tylko anuluje się przed Królem w całkowitym odrzuceniu siebie po prostu z natury rzeczy.
Jak widzimy w materialnym, że ten, kto kocha swojego przyjaciela prawdziwą miłością, dąży i myśli tylko o dobru przyjaciela i powstrzymuje siebie w tym, z czego nie wyrasta dobro dla przyjaciela. I wszystko dzieje się bez żadnych kalkulacji. I do tego nie potrzeba wielkiego rozumu, ponieważ jest to naturalne. Jak miłość matki do syna, kiedy cały jej wysiłek skierowany jest na dobro syna i ona nie potrzebuje żadnego przygotowania i rozumu, aby kochać swojego syna. To znaczy, naturalne zjawisko nie potrzebuje rozumu, aby zmusić swoje [istnienie], a pochodzi z samych uczuć, ponieważ same uczucia pracują w prawdziwym poświęceniu. Bo natura jest taka, że z miłości do czegoś ludzie poświęcają swoje życie, dopóki nie osiągną celu. A dopóki go nie osiągnęli, życie dla nich nie jest życiem.
Dlatego ten, kto czuje, jak powiedziano w Szulchan Aruch, że jest podobny do [stojącego przed Królem], z pewnością jest doskonały. To znaczy, że on ma wiarę. A dopóki nie czuje, że stoi przed Królem, on, strasznie pomyśleć, niestety jest przeciwieństwem. Dlatego człowiek powinien uważać na to, aby jego pierwszą służbą był żal, że nie wierzy we właściwej formie. I brak wiary jest jego podstawą. I musi wznieść modlitwę o prośby i wysiłki, aby poczuć ten brak. Bo jeśli nie odczuwa braku "chisaronu", to znaczy, że nie ma naczynia do otrzymania napełnienia. I trzeba wierzyć, że Stwórca słyszy modlitwy wszystkich ust, i że on też będzie zbawiony - pełną wiarą.
1 Traktat Sanhedryn, 105:2.
2 Psalmy, 16:8.
3 Zob. Szulchan Aruch, Orech Chaim, 1:1.
4 Księga Izajasza, 6:3.
Usłyszane 28 listopada 1941 r.1
Istnieje objęcie z prawej, a także objęcie z lewej. I obydwa muszą trwać wiecznie. Czyli jeśli on znajduje się we właściwości prawej, to w swoim umyśle będzie uważał, że na świecie nie ma właściwości lewej. I podobnie, gdy zajmuje się lewą [linią], będzie uważał w swoim umyśle, że właściwości prawej nie ma na świecie. Właściwość prawej, to osobiste zarządzanie. A właściwość lewej, to zarządzanie nagrodą i karą. I chociaż istnieje rozum, który mówi, że nie ma żadnej rzeczywistości, która znajdowałaby się w prawej [linii] i lewej [linii] jednocześnie, to jednak on musi działać ponad wiedzą. Czyli, żeby rozum go nie powstrzymywał. A najważniejsze jest to, co ponad wiedzą. Czyli cała jego praca mierzona jest tym, na ile pracuje ponad wiedzą. I chociaż potem wchodzi wewnątrz [wiedzy], to nic nie znaczy, przecież jego podstawa jest ponad wiedzą, i wtedy cały czas czerpie ze swojego korzenia.
Inaczej - w sytuacji, gdy wchodzi wewnątrz wiedzy i chce żywić się właśnie wewnątrz wiedzy. Wtedy światło natychmiast znika. A jeśli chce kontynuować, to musi zacząć [pracować] ponad wiedzą, co jest całym jego korzeniem. A potem dochodzi do wiedzy świętości.
1 Data żydowska: 8 kislew, 5702 r.
Usłyszane 28 sierpnia 1938 r. 1
"Siedzący w swoim domu nie jest podobny do tego, który stoi przed Królem"2. Innymi słowy, wiara powinna być taka, aby przez cały dzień czuł on, że stoi przed Królem. I wtedy, bez wątpienia, będzie czuł miłość i drżenie doskonałe. A dopóki nie osiągnie właściwości takiej wiary, nie powinien się rozluźniać i uspokajać, ponieważ "to jest nasze życie i nasza długowieczność"3, i żadnej rekompensaty na świecie nie zechce przyjąć. I brak wiary powinien wsiąknąć w jego organy aż do punktu, w którym nawyk stanie się drugą naturą do stopnia, [zwanego,] "kiedy go wspominam, on nie daje mi zasnąć"4. A wszystkie materialne sprawy gaszą ten chisaron. To znaczy wszystko, od czego otrzymuje przyjemność - ta przyjemność anuluje chisaron i ból.
I nie powinien pragnąć otrzymać żadnego pocieszenia. I powinien być ostrożny wobec wszystkich materialnych rzeczy, które otrzymuje, aby nie anulowały jego chisaronu. I to jest osiągane dzięki temu, że żałuje, iż z powodu tej przyjemności będzie mu brakowało iskier i sił kelim świętości, to jest chisaronów świętości. I dzięki temu żalowi będzie mógł ustrzec siebie od utraty kelim świętości.
1 Data żydowska: 1 elul, 5698 r.
2 Szulchan Aruch, Orech Chaim, 1:1.
3 Z modlitwy wieczornej.
4 Selichot.
Usłyszane
Ciężkie cierpienia, których doświadczają ludzie, są spowodowane tylko tym, że brakuje im życiowej siły. Ale co człowiek ma zrobić, przecież nie w jego mocy jest nabrać sił życiowych? I w takich chwilach popada w przygnębienie. Ale właśnie w takich chwilach potrzebne jest wielkie wzmocnienie. Ale jak można je zdobyć?
Usłyszane
Kli może wyjść spod władzy, pod którą przebywa, tylko wtedy, gdy jest wypełniane czymś innym. Jednak nie może być puste. Dlatego, gdy znajduje się pod władzą Sitry Achry, bezwzględnie trzeba je stamtąd wyprowadzić, dlatego należy starać się wypełnić je innymi rzeczami. Z tego powodu koniecznie trzeba je napełniać miłością. Powiedziano: "I wtedy pociągnie za nią [i wyjdzie] z miłości do siebie".
Usłyszane
Służba musi odbywać się w bojaźni i miłości. O właściwości miłości nie trzeba mówić, że potrzebne jest do tego poświęcenie, ponieważ jest to rzecz naturalna. Gdy miłość jest silna, rzeczywiście ogarnia całą duszę, jak powiedziano: "Mocna jak śmierć miłość"1. Jednak główne poświęcenie [wymagane jest] we właściwości bojaźni. Innymi słowy, on jeszcze nie czuje smaku miłości w służbie, a jego służba odbywa się z przymusu.
I istnieje zasada, że ciało nie czuje tego, co dzieje się z przymusu, ponieważ jest ono przeznaczone do naprawy. A naprawa polega na tym, że służba powinna odbywać się również we właściwości miłości. I to jest ostatecznym celem zjednoczenia. Jak powiedziano: "W tym miejscu, gdzie jest trud, tam jest obecna Sitra Achra".
I główna służba, która musi odbywać się w poświęceniu, dokonuje się we właściwości bojaźni. Przecież wtedy całe ciało nie zgadza się na jego pracę, to znaczy nie odczuwa żadnego smaku w tej służbie, i na każde działanie, które on wykonuje, ciało dokonuje kalkulacji, że ta służba nie jest doskonała. W takim przypadku co powinno być, żeby ono pracowało? I wtedy z powodu tego, że w tej służbie nie ma ani realności, ani smaku, przezwyciężenie odbywa się tylko w poświęceniu. Innymi słowy, wraz z tą służbą on odczuwa gorzki smak, przecież w każdym działaniu, które wykonuje, odczuwa straszne cierpienia, przecież ciało przywykło nie pracować po prostu tak - z tych wysiłków powinno wynikać dobro: albo dla siebie, albo dla innych.
A w czasie katnut on nie czuje dobra dla siebie, to znaczy nie czuje teraz żadnej przyjemności z tej służby. A także nie wierzy, że będzie dobro dla innych, ponieważ dla niego samego to nie jest ważne. W takim razie jaką przyjemność będą z tego mieli inni? I wtedy [on doznaje] ciężkich cierpień. I w tej mierze, w jakiej pracuje, w tej samej mierze mnożą się cierpienia. Dopóki cierpienia i wysiłki nie zbiorą się w określoną miarę i dopóki Stwórca nie zlituje się nad nim i nie da mu smaku w służbie Stwórcy, jak powiedziano: "Aż wyleje się na nas duch z wysoka"2.
1 Pieśń nad Pieśniami, 8:6.
2 Izajasz, 32:15.
"Tora i Stwórca są jednym"
Nie ma wątpliwości, że podczas pracy są to dwie rzeczy. Co więcej, są one sprzeczne ze sobą.
Właściwość "Stwórcy" to scalenie, a scalenie oznacza podobieństwo, stan anulowania istnienia. (I zawsze należy wyobrażać sobie, co się z nim działo, gdy przeszedł jakieś scalenie. Wtedy był pełen życiodajnej siły i przyjemności i pragnął zawsze być w scaleniu, ponieważ duchowość nie dzieli się na części. Ponadto, jeśli tak jest, to cokolwiek by nie było, zawsze powinno mu być dobrze. I prawdą jest, że musi wyobrażać sobie czas, kiedy to było, ponieważ ciało nie odczuwa negatywu, a jedynie pozytyw - to znaczy z tych stanów, które sam miał. I z tych stanów ciało może brać przykłady).
A właściwością "Tory" nazywa się zawarte w niej źródło światła. To znaczy podczas nauki, gdy odczuwamy to światło i tym światłem chcemy obdarzyć Stwórcę, jak powiedziano: "Czy ten, kto zna wskazówki Pana, będzie mógł Mu służyć?"1 Dlatego czuje się on [oddzielną] rzeczywistością, która chce oddawać Stwórcy. I to nazywa się postrzeganiem siebie.
Ale gdy zasługujemy na właściwość "Tora i Stwórca są jednym", okazuje się, że wszystko jest jednym. I wtedy odczuwa on we właściwości "Tory" właściwość "Stwórcy". I trzeba zawsze dążyć do źródła światła zawartego w niej. A światło można [przyciągnąć] tym, co studiujemy. Jednak w tekstach kabalistycznych łatwiej jest znaleźć źródło światła. A podczas pracy objawiają się one jako dwie przeciwności.
1. Są ludzie, którzy dążą do właściwości "Stwórcy". I wtedy nie mogą uczyć się z Tory i dążą do ksiąg chasydzkich.
2. A są ci, którzy dążą do właściwości "Tory", to znaczy do poznania drogi Stwórcy, światów i zachodzących w nich procesów oraz szczegółów Zarządzania.
I to są dwie przeciwności. Jednak w przyszłości: "I zmiażdży on granice Moawu"2. To znaczy, że obie włączają się w drzewo.
1 Zob. Zohar, Kdoszim, pkt. 44.
2 Bemidbar, 24:17.
Usłyszane w Szawuot, 1939 r.1, Jerozolima
[Powiedziano w Piśmie:] "Jam jest Pan, Bóg wasz"2, a także w księdze Zohar: "Znany we wrotach"3. [Baal HaSulam] pyta: dlaczego nasi mędrcy zmienili słowa Pisma, nazywając Święto Zgromadzenia mianem "Nadanie naszej Tory"? Przecież w Torze to święto jest wyraźnie nazwane "Ofiarowanie pierwszych płodów", jak powiedziano: "I w dniu pierwszych płodów"4, a nasi nauczyciele zaczęli nazywać je Nadaniem naszej Tory.
A rzecz w tym, że nasi nauczyciele niczego nie zmieniali, a jedynie wyjaśnili, czym są "pierwsze płody". Powiedziano bowiem: "Niech się radują pola i wszystko, co na nich, zaśpiewają wtedy wszystkie drzewa lasu"5. A różnica między polem a lasem polega na tym, że pole przynosi płody, a las to drzewa nieurodzajne, niedające płodów. I wyjaśnienie tego jest takie, że polem nazywa się właściwość Malchut, czyli przyjęcie brzemienia wyższej Malchut, co oznacza wiarę ponad wiedzą.
Jednak jaka jest miara wiary? Istnieje na to miara. Powinna ona wypełniać całkowicie tę samą miarę, co wiedza. I wtedy nazywa się to: "Pole, które pobłogosławił Pan"6, czyli przynosi ono płody. To znaczy tylko w ten sposób można przylgnąć do Stwórcy. Innymi słowy, nie nakładać na Niego żadnych ograniczeń, ponieważ On znajduje się ponad wiedzą.
Inna sprawa to wiedza, która jest ograniczona: jaka jest miara wiedzy, taka jest Jego wielkość. I to nazywa się: "A inny bóg będzie pozbawiony mocy i nie przyniesie płodów"7. Dlatego nazywa się to "lasem". Jednak, jakkolwiek by było, i jedno i drugie nazywa się "krawędziami". Ale musi być też właściwość środkowej linii. To znaczy on potrzebuje również wiedzy, ale pod warunkiem, że ona nie zepsuje mu wiary ponad wiedzą.
Jednocześnie, jeśli dzięki wiedzy pracuje trochę lepiej niż drogą wiary, natychmiast wszystko mu znika. Ponieważ dla niego nie powinno być żadnej różnicy. I wtedy: "Niech się radują pola…, zaśpiewają wtedy wszystkie drzewa lasu"5. Bo wtedy jest naprawa nawet dla "innego boga", czyli właściwości lasu, która umacnia się [wariant: naprawia się] za pośrednictwem wiary.
I dlatego napisano o Abrahamie: "Chodź przede Mną i bądź nieskazitelny"8. A Raszi wyjaśnia, że on nie potrzebuje pomocy i wsparcia. A o Noem napisano: "Przed Bogiem chodził Noe"9, czyli potrzebował pomocy i wsparcia10. Chociaż mimo wszystko - wsparcia Stwórcy. Ale gorzej - i nie ma nic niższego od tego - gdy potrzebują wsparcia ludzi. I są dwa rodzaje [wsparcia]: 1) prezent, 2) pożyczka.
Prezent, który bierze się od ludzi, to gdy on przyjmuje wsparcie. I nie chce go zwracać, a chce z niego korzystać przez wszystkie dni swojego życia. A pożyczka - to gdy bierze to na pewien czas. To znaczy dopóty, dopóki nie ma własnych sił i energii. Ale ma nadzieję, że dzięki pracy oraz czystym i świętym wysiłkom zyska własne siły. I wtedy to wsparcie, które przyjął, zwróci. I to też nie jest dobre, ponieważ jeśli nie dostąpi zaszczytu zyskać [siły], to oczywiście upada.
I wrócimy do naszego tematu, polegającego na tym, że [nazwa] "nadanie Tory", a nie "otrzymanie Tory", jest spowodowana tym, że wtedy dostąpili zaszczytu właściwości "Dającego Torę", jak powiedziano: "Pragnieniem naszym jest widzieć naszego króla"11. Dlatego główne jest to, że dostąpili zaszczytu właściwości "Dającego Torę". I wtedy nazywa się to właściwością pola, które pobłogosławił Stwórca, czyli pola, które przynosi płody. I to nazywa się "pierwsze płody", czyli [ofiara] z pierwszych płodów pola. I to jest znak tego, że dostąpił zaszczytu "Dającego Torę" i pełnej świadomości. Dlatego powiedziano: "potomkiem Aramejczyków był mój ojciec"12. To znaczy przedtem doświadczał upadków i był przebiegły, a teraz [znajduje się] w stanie "stałego połączenia". Dlatego nasi nauczyciele wyjaśnili, że "pierwsze płody" to "Nadanie Tory", gdy dostąpili zaszczytu właściwości "Dającego Torę".
Usłyszane
"Nie wolno wchodzić w Królewską Bramę przyodzianemu w wór pokutny"1. To znaczy, gdy człowiek budzi się, [widząc], jak bardzo oddalony jest od Stwórcy i jest pełen przewinień, grzechów i przestępstw, wtedy nie może znajdować się w zjednoczeniu i niemożliwe jest, aby otrzymał jakiekolwiek wybawienie od Stwórcy. Ponieważ jest w worze pokutnym i nie wolno mu wejść do pałacu królewskiego.
Dlatego konieczne jest, aby człowiek zobaczył swój prawdziwy stan, taki jaki jest, bez ukrywania go. Jednak cały zamiar klipot jest przeciwny, tylko aby ukrywać. I jeśli człowiek został zaszczycony z góry, wtedy może odkryć i zobaczyć swój prawdziwy stan. Ale musi wiedzieć, że to nie jest doskonałość, ale koniecznoś. A czas goryczy nazywa się właściwością "dalet". I wtedy, gdy [litera "dalet"] łączy się z "workiem" (szin-kuf), otrzymuje się "gorliwość" 'szakad' (szin-kuf-dalet), czyli on przyspiesza Wybawienie.
Inaczej jest, gdy samą gorycz czyni pracą. To znaczy, gdy może dokonać samooceny, to cieszy się, że bądź co bądź widzi prawdę. I to jest uważane, że czyni [z tego] właściwość "rosz". To znaczy [czyni to] ważnym. I wtedy nazywa się to "resz", co w połączeniu z "workiem" (szin-kuf) daje "kłamstwo" 'szeker' (szin-kuf-resz). Ale to niewolnictwo musi być "jak z przymusu złego ducha", i zaraz potem umocni się w pełnej wierze tak, aby kli doszło do swojej naprawy.
1 Estera, 4:2.
Usłyszane
Powiedziane jest: "Na początku Stwórca stworzył świat wedle miary sądu. Zobaczył On, że świat nie może istnieć"1. Wyjaśnienie: miara sądu to Malchut i tam było miejsce ograniczenia, a stamtąd i poniżej znajduje się właściwość zewnętrznych. Jednocześnie w dziewięć pierwszych można otrzymywać wyższe dobro bez żadnej obawy. Jednak świat nie mógł istnieć, to znaczy czwarty etap nigdy nie mógłby uzyskać naprawy, ponieważ tam znajduje się jego miejsce i nie da się tego zmienić, czyli anulować otrzymujące kelim. Ponieważ to natura i nie można jej zmienić. Przecież natura to wyższa siła, bo takie było życzenie Stwórcy, aby pragnienie otrzymywania było doskonałe. I niemożliwe jest to zmienić.
Analogicznie jest z człowiekiem na dole, niemożliwe jest zmienić [jego] naturę. A rada na to była, by połączyć z nią miarę miłosierdzia. To oznacza, że On postawił granicę, która jest w Malchut, w miejscu Biny, czyli uczynił to tak, jakby istniał zakaz otrzymywania. I tam już można pracować. Czyli otrzymywać ze względu na dawanie. Ponieważ nie ma tam miejsca na czwarty etap, dlatego można go anulować.
Z tego wynika, że czwarty etap w istocie naprawia się. To znaczy poprzez opuszczenie czwartego etapu w dół. Czyli on ujawnia, że to nie jest to jego miejsce. I to dzieje się dzięki przykazaniom i dobrym uczynkom, które on ujawnia - wyjaśnia czwarty etap za pomocą drugiego, a to pokazuje, że jego miejsce jest na dole. I wtedy powstaje ziwug, a mochin przyciągane jest w dół. Wtedy dolne hej podnosi się do ejnaim, aby ponownie rozpocząć służbę i zmienić otrzymujące kli.
A główna naprawa polega na tym, że daje on Sitra Achrę, część. To znaczy do tego czasu miejscem jej odżywiania był tylko czwarty etap, bo tylko tam znajduje się miara sądu, a nie w Binie. Jednak teraz bina też przyjęła stan zmniejszenia, bo do niej też została dodana właściwość sądu. Wychodzi na to, że miejsce miary sądu wzrosło. Ale dzięki tej części jest miejsce do pracy, które będzie można odrzucić, ponieważ to nie jest jej prawdziwe miejsce. I wtedy, gdy już przywykli do odpychania jej z tego miejsca, z którego można, wychodzi na to, że można odepchnąć ją z tego miejsca, z którego wcześniej nie było można.
I to nazywa się: "Połknie obfitość i zwróci"2. To znaczy dzięki temu, że granica jej urosła i ona połknęła dużo dobra, dzięki temu sama dochodzi do tego, że ją całkowicie naprawią. I to nazywa się "kozioł dla Azazela" - to znaczy dają jej część i dzięki temu ona potem całkowicie oddzieli się od świętości, czyli naprawiają ją w tym miejscu, gdzie jej dają, ale to nie jest jej miejsce.
1 Patrz Bereszit, 1:1. Komentarz Rasziego.
2 Hiob, 20:15.
Usłyszane w Szawuot, 1939 r.1, Jerozolima
Wiara - to właśnie czysta praca. Przecież pragnienie otrzymywania nie bierze udziału w tej pracy, a wręcz przeciwnie, pragnienie otrzymywania przeciwstawia się jej. Ponieważ naturą tego pragnienia jest praca tylko tam, gdzie widzi i wie, w przeciwieństwie do [pracy] ponad wiedzą. Dlatego w ten sposób zjednoczenie może być doskonałe, ponieważ tu istnieje podobieństwo, to znaczy on rzeczywiście [nastawiony jest] na dawanie.
Dlatego, gdy ta podstawa jest stała i istnieje w nim, wtedy, nawet gdy otrzymuje on dobre wpływy, wchodzi to u niego w kategorię „ostrzeżenia" 'atraa', którego wartość liczbowa to „Tora". A na tę Torę powinna być nałożona właściwość „przerażenia" 'mora'. To znaczy należy uważać, aby nie przyjmować żadnej pomocy i wsparcia od Tory, a przyjmować je tylko od strony wiary. I nawet, gdy ten przedmiot wydaje mu się zbędny, to znaczy, że już otrzymuje z właściwości „upragnionej ziemi", mimo wszystko powinien wierzyć, że taka jest prawda. I takie jest znaczenie słów: „I wszyscy wierzą, że On - Wszechmocny wiary"2. Ponieważ właśnie dzięki wierze może utrzymywać się na danym poziomie.
Usłyszane 27 adara 1
„Jeśli nie ja dla siebie, to kto dla mnie, a kiedy ja dla siebie, to czym jestem?"1. Jedno przeczy drugiemu. A chodzi o to, że człowiek powinien wykonywać całą swoją pracę we właściwości „Jeśli nie ja dla siebie, to kto dla mnie". Tzn. nie ma tego, kto mógłby go uratować, a „ustami twoimi i sercem twoim [trzeba] to wykonać"2. Innymi słowy, we właściwości nagrody i kary. Jednakże wewnątrz siebie samego, tzn. w skromności, należy wiedzieć: „A kiedy ja dla siebie, to czym jestem?" Tzn. wszystko znajduje się w osobistym zarządzaniu i nikt nie może nic zrobić.
A jeśli powiesz, że jeśli wszystko znajduje się pod Zarządzaniem, jaki jest sens pracy we właściwości „Jeśli nie ja dla siebie, to kto dla mnie"? Jednak dzięki swojej pracy we właściwości „Jeśli nie ja dla siebie, to kto dla mnie" on zasługuje na osobiste zarządzanie, tzn. [zasługuje] na zrozumienie tego. Innymi słowy, wszystko idzie drogą naprawy. A różnica polega na tym, że jest to szczególne usposobienie [Stwórcy] nazywane „synowie Moi"3. I ono nie ujawnia się bez wstępnej pracy we właściwości „Jeśli nie ja dla siebie, to kto dla mnie".
1 Awot, 1:14.
2 Dwarim, 30:14.
3 Zobacz Awot, 3:14.
Usłyszane 6 Tevet
Wiadomo, że istnieje właściwość prawej i lewej [linii]. W prawej [linii] jest właściwość Chochmy, Chesed i Necach. A w lewej są właściwości Biny, Gwury i Hod. I prawa nazywana jest właściwością osobistego zarządzania, a lewa nazywana jest nagrodą i karą. I kiedy zajmują się prawą [linią], należy powiedzieć, że wszystko znajduje się pod osobistym zarządzaniem. I wtedy on automatycznie nic nie robi. Okazuje się, że nie ma żadnych przewinień. Jednak i przykazania, które wypełnia, również nie są jego, a to, że został wyróżniony z góry. Ale w każdym razie powinien za to złożyć podziękowanie. A także i za materialne dobra, które On mu dostarczył. I to nazywa się "Necach", to znaczy zwyciężył "niceach" Sitrę Achrę. I stąd pochodzi właściwość Chesed, to znaczy miłość. I dzięki temu on dochodzi do Chochmy, i to nazywa się "rejsza de-lo etiada" - "niepoznawalna rosz". A potem powinien przejść do lewej linii, to znaczy do właściwości "Hod".
Usłyszane
Wzniesienie Malchut do miejsca ejnaim nazywane jest „żeńską podstawą" (podstawą Nukwy). Oznacza to, że Nukwa jest właściwością chisaronu, a zmniejszenie [wypełnienia] tam jest właściwością chisaronu. Oznacza to, że kiedy ona jest w ejnaim, czyli w Chochmie, to mimo wszystko nazywa się to pierwszym stadium z czterech stadiów. Inaczej jest gdy niższe hej znajduje się w Keter. Przecież Keter to pragnienie obdarzania i tam nie można mówić o żadnym pomniejszeniu, ponieważ na pragnienie obdarzania nie ma żadnego ograniczenia, dlatego nazywa się to „męską podstawą" (podstawą Zachara).
Usłyszane
Niemożliwe jest podnieść się powyżej swojego otoczenia. Dlatego człowiek musi czerpać ze swojego otoczenia. I nie ma dla niego żadnej rady poza [robieniem postępu] poprzez Torę i wielki wysiłek.
Dlatego, jeśli człowiek wybiera dla siebie dobre otoczenie, to zyskuje na czasie i wysiłku, ponieważ podąża za swoim otoczeniem.
Usłyszane 2 lutego 1943 r.1
"Tora pisemna" to właściwość przebudzenia z góry. A "Tora ustna" to przebudzenie z dołu. A obie razem są nazywane właściwością "Sześć lat będzie pracował, a na siódmy wyjdzie na wolność"2.
Przecież o pracy można mówić właśnie w tym miejscu, gdzie jest opór. I to nazywa się "światem" 'alma' od słowa "ukrycie" 'eelem'. Bo wtedy, w czasie ukrycia, jest opór. I wtedy można mówić o miejscu do pracy. I w tym sens wypowiedzi naszych mędrców: "Sześć tysięcy lat będzie istniał świat, a w jednym [tj. w siódmym] będzie zniszczony"3. Tzn. świat będzie zniszczony. I wtedy już nie ma pracy. Jednak Stwórca robi mu skrzydła, i to jest właściwość okrycia, aby miał pracę.
1 Data żydowska: 3 dzień tygodnia rozdziału Miszpatim, 5703 r.
2 Szemot, 21:2.
3 Traktat Sanhedryn, 97:1.
Usłyszane
Człowiek powinien dążyć do tego, aby zasłużyć na nagrodę za przykazanie, co oznacza, że dzięki wypełnianiu przykazania zasłuży na to, by być połączonym z Nakazującym.
Usłyszane 21 lutego 1947 r.1, Tyberiada
To, że podczas posiłku najpierw je się rybę2, wynika z tego, że ryba jest zdobywana za darmo, bez przygotowania. Dlatego je się ją najpierw, ponieważ nie wymaga przygotowania. Jak powiedziano: „Pamiętamy ryby, które jedliśmy w Egipcie za darmo"3. I wyjaśniono w księdze Zohar4 – za darmo, czyli bez przykazań, czyli bez przygotowania.
A dlaczego dla ryby nie wymagane jest przygotowanie? Wynika to z tego, że ryba, jak widzimy, to tylko właściwość „głowy"(rosz) i nie ma ona ani rąk, ani nóg. Bowiem ryba to właściwość: „Józef pokroił rybę i znalazł w jej mięsie perłę"5. „Perła" 'margalit' – to właściwość „zwiadowcy" 'meragel'. A „ryba" – to właściwość, w której nie ma wyjaśnień (dosł. „negocjacji"), co oznacza, że nie ma ona ani rąk, ani nóg. A „pokroił" 'chatza' oznacza, że dzięki podniesieniu Malchut do Biny każdy stopień podzielił się na dwie połowy 'chacain' i z powodu tego podziału pojawiło się miejsce dla „zwiadowców". I wszystkie wyjaśnienia dotyczą tych zwiadowców, bowiem cała Tora pochodzi stamtąd. I dlatego perła wisiała na jego szyi, a każdy chory człowiek, który na nią spojrzał, natychmiast został uzdrowiony6.
Jednocześnie, jeśli chodzi tylko o samą rybę – nie ma żadnej nagrody, a ona odnosi się do właściwości „za darmo", jak powiedziano: „Którą jedliśmy w Egipcie za darmo". Oko jest „otwarte i nigdy nie śpi"7. I dlatego nie potrzeba „nadzoru", ponieważ ryba – to stan Chochmy i stan szabatu, które poprzedzały Torę.
A Tora oznacza wyjaśnienia i to nazywa się „nie znalazł ani rąk, ani nóg w domu nauki"8, czyli nie było wyjaśnień. A „za darmo" oznacza właśnie „bez wyjaśnień". A Tora nazywana jest właściwością przyszłego świata, w którym jest stan „nasycą się i będą się rozkoszowali"9 i gdzie nasycenie nie gasi rozkoszy, ponieważ jest to rozkosz duszy. Natomiast właściwość „szabatu poprzedzającego Torę", czyli właściwość Chochmy, wchodzi do ciała, a ciało oznacza granicę, gdzie nasycenie gasi rozkosz.
1 Data żydowska: 1 Adar 5707 r.
2 Mowa o zwyczaju szabatowego posiłku, gdzie najpierw je się rybę, a potem mięso.
3 Bamidbar, 11:5.
4 Zohar, Be-er, par. 9.
5 Z szabatowego hymnu „Jom szabat", który zwykło się śpiewać w szabat wśród niemieckich Żydów. W hymnie mówi się o Żydzie o imieniu Josef, który czcił szabat. Tekst hymnu opiera się na traktacie Szabat, gdzie opowiadana jest historia człowieka, którego nazywano „Josef czczący szabat".
6 Traktat Bawa Batra, 16:2. Rabbi Szymon ben Jochaj mówi: drogocenny kamień wisiał na szyi praojca Abrahama, a każdy chory człowiek, który go zobaczył, natychmiast zostawał uzdrowiony.
7 Zohar, Sifra de-Cniuta, par. 6. Nadzór otwartego \[oka\], które nigdy nie drzemie i zawsze jest czujne, \[ustanowiony jest w ejnaim 'oczach' Arich Anpina\].
8 Traktat Gitin, 48:1.
9 Z modlitwy Szmone Esre. Wszyscy nasyć się i rozkoszuj Twoim dobrem.
Usłyszane w przeddzień Purim, 3 marca 1950 r.1, po przeczytaniu Zwoju Estery
O jedzeniu hamantaszów2, czyli kieszeni Hamana, [Baal Sulam] powiedział: ponieważ "człowiek ma obowiązek upić się w Purim tak [bardzo], aby nie rozróżniał pomiędzy «przeklęty jest Haman» a «błogosławiony jest Mordechaj»"3, dlatego jemy "kieszenie Hamana", abyśmy pamiętali, że Haman przyniósł nam nie więcej niż kieszenie, które nazywane są kelim, a nie część wewnętrzną. Oznacza to, że można otrzymać tylko kelim Hamana, ale nie światła, nazywane częścią wewnętrzną. Z powodu tego, że gadlut otrzymujących kelim znajduje się we władzy Hamana. I to musimy mu zabrać.
Jednakże przyciągnięcie świateł jest niemożliwe za pomocą kelim Hamana. A [robi się to] właśnie za pomocą kelim Mordechaja, to jest obdarzających kelim. A na otrzymujące kelim dokonano redukcji. I to wyjaśnia się w Piśmie: "I powiedział Haman w sercu swoim: komu, jeśli nie mnie, zechce król okazać zaszczyt!"4. I to nazywa się prawdziwym pragnieniem otrzymywania. Dlatego kazał przynieść "królewską szatę, którą nosił król, i [przyprowadzić] konia, na którym jeździł król..."5. Jednak w rzeczywistości kelim Hamana nazywane otrzymującymi kelim [nie są zdolne] niczego otrzymać z powodu redukcji. I ma on tylko pragnienie i chisaron, to znaczy wie, czego żądać. Dlatego powiedziano: "I rzekł król do Hamana: weź szybko szatę i konia, jak powiedziałeś, i uczyń tak dla Mordechaja Żyda"6.
I to nazywa się "światła Hamana w kelim Mordechaja", czyli w kelim obdarzania.
1 Data żydowska: Szabat parsza Truma, 5710 r.
2 Tradycyjne ciasteczka w kształcie trójkątów z nadzieniem, które je się na Purim. "Homen-taszen" (jidysz) - kieszenie Hamana.
3 Traktat Megila, 7:2.
4 Estera, 6:6.
5 Estera, 6:8.
6 Estera, 6:10.
Usłyszane 5 marca 1949 r.1, Tel Awiw
„Wielki jest Stwórca i tylko uniżony Go zobaczy”. Jak możliwe jest podobieństwo do Stwórcy, kiedy człowiek jest otrzymujący, a Stwórca dający? O tym powiedziano w wersecie: „Wielki jest Stwórca, i tylko uniżony Go zobaczy”. Jeżeli człowiek anuluje siebie, okazuje się, że nie ma żadnej władzy, która oddzielałaby go od Stwórcy. Wówczas "zobaczy", czyli zostanie nagrodzony Mochin de-Chochma.
"A wysoki z daleka pozna"2. Ale ten, kto jest dumny, czyli kieruje się własną władzą, oddala się, ponieważ brakuje mu podobieństwa. I poniżeniem nie nazywa się tego, że człowiek uniża się przed innymi - to pokora i człowiek odczuwa w tej pracy właściwość doskonałości. A poniżeniem nazywa się, gdy cały świat go uniża. Mianowicie, gdy ludzie go uniżają, wtedy to uważa się za poniżenie, bo wtedy on nie czuje żadnej doskonałości. Bo jest prawo, że to, co myślą ludzie, wpływa na człowieka. Dlatego, jeśli ludzie go cenią, on czuje się doskonały. A ten, kogo ludzie uniżają, uważa siebie za niedoskonałego.
1 Data żydowska: sobota tygodnia rozdziału Truma, 5709 r.
Usłyszane w styczniu 1928 r.1, Giwat Szaul (Jerozolima)
Należy być ostrożnym we wszystkim, z czego ciało czerpie przyjemność. Człowiek powinien tego żałować, ponieważ z powodu otrzymywania oddala się od Stwórcy. Przecież Stwórca jest dającym, a jeśli on [tj. człowiek] teraz będzie biorącym, z tego powodu dochodzimy do przeciwieństwa formy. A różnica w formie w duchowości jest oddaleniem i dlatego nie ma połączenia ze Stwórcą.
I to nazywa się "i przylgnąć do Niego"2. I z powodu cierpienia, którego będzie doświadczał podczas otrzymywania przyjemności, to cierpienie anuluje przyjemność. Jest to podobne do tego, jakby człowiek miał wrzód na głowie i był zmuszony drapać głowę, i od tego otrzymuje przyjemność. I jednocześnie wie, że z tego powodu jego wrzód się pogłębi i choroba się rozprzestrzeni, i nie będzie mógł się wyleczyć. Wynika z tego, że nie ma prawdziwej przyjemności w momencie czerpania przyjemności, chociaż nie może przestać czerpać przyjemności z drapania. A także powinien widzieć, że gdy odczuwa przyjemność z czegokolwiek, musi czerpać z tej przyjemności cierpienie wynikające z faktu, że teraz oddalił się od Stwórcy na tyle, aby poczuć, że przyjemność jest nieopłacalna w porównaniu ze stratą, którą poniesie później w wyniku tej przyjemności. I to jest praca serca "liba".
(Świętość - to, co przybliża go do pracy Stwórcy, nazywa się świętością.
Nieczystość - to, co oddala go od pracy Stwórcy, nazywa się nieczystością).
1 Data żydowska: tewet 5688 r.
2 Księga Powtórzonego Prawa, 11:22.
Usłyszane
"Przebaczenie" 'mechila' - od słów "osładza 'machli' ku dobremu"1. To znaczy, że właśnie dzięki powrotowi z miłości, kiedy złe uczynki stają się dla niego jak zasługi, okazuje się, że "osładza" złe uczynki "ku dobremu", to znaczy [zamienia je] w zasługi.
"Wybaczenie " 'slicha' - od słów "wyśle 'we-szilach' swoje bydło"2 ("samech" 's' i "szin" 'sz' zamieniają się miejscami). To znaczy, że odsyła od siebie złe uczynki i mówi, że poczynając od dnia dzisiejszego będzie czynił tylko zasługi, co uważa się za powrót ze strachu, kiedy złe uczynki stają się dla niego jak pomyłki.
"Odkupienie" 'kapara' - od słów "i odpokutuje ołtarz"3, od słów "i On chce wytrzeć 'lechaporej' ręce tym mężem"4. Dlatego, kiedy człowiek wie, że jest brudny, nie ma zuchwałości i bezczelności wchodzić do Pałacu Królewskiego. I dlatego człowiekowi jest ciężko, kiedy widzi i pamięta swoje złe uczynki, sprzeczne z życzeniem Króla, by zajmować się w tym czasie Torą i przykazaniami. A tym bardziej prosić Króla, że chce z Nim się połączyć i zjednoczyć.
Dlatego potrzebne jest odkupienie. To znaczy, aby nie widział swego nieszczęsnego stanu, jak nisko się znajduje, i nie pamiętał swojej kondycji, żeby miał możliwość dostąpić radości z tego, że będzie mógł zajmować się Torą i pracą. I wtedy, kiedy będzie czuł radość, wtedy będzie miał możliwość prosić o zjednoczenie z Królem. Przecież "Szechina przebywa tylko w miejscu radości"5. Dlatego najpierw potrzebne jest odkupienie. A potem, gdy dokonują powrotu ze strachu, dostępują właściwości "wybaczenia". A potem powrót z miłości - dostępują właściwości "przebaczenia".
Należy wierzyć, że wszystko, co dzieje się w naszym świecie, wszystko znajduje się pod Zarządzaniem. I nie ma, strach pomyśleć, żadnej przypadkowości. I tak samo należy wiedzieć, że wszystko, co jest napisane w "[rozdziale] o karach"6 - to znaczy o przekleństwach - słowami: "Jeśli nie posłuchacie..."7, to przerażające cierpienia. A nie jak myśli większość - to znaczy niektórzy mówią, że są to błogosławieństwa, a nie przekleństwa, i przytaczają dowód na swoje słowa, że magid z Kożnic8 zawsze podchodził do Tory9 w momencie rozdziału "o karach". Na to on [Baal Sulam] mówi, że to prawdziwe przekleństwa i nieszczęścia. I tak jest, jak sami widzimy, że przekleństwa istnieją w rzeczywistości. Innymi słowy, odczuwamy w tym świecie smak strasznych cierpień, których nie da się wytrzymać.
Jednak powinniśmy wierzyć, że wszystkie te cierpienia trzeba wiązać z Zarządzaniem, ponieważ On tworzy wszystko. Przecież Mojżesz, nasz nauczyciel, wziął te przekleństwa i połączył je ze Stwórcą, i to nazywa się: "I przy całym wielkim strachu"10. I kiedy się w to wierzy, wierzy się również, że "jest sąd i jest sędzia". Dlatego magid podchodził [do Tory] podczas rozdziału „o karach", ponieważ tylko on mógł połączyć przekleństwa i cierpienia ze Stwórcą, ponieważ on wierzył, że "jest sąd i jest sędzia", i dzięki temu ze wszystkich tych przekleństw wyrastały prawdziwe błogosławieństwa, ponieważ "Wszechmocny uczynił tak, żeby się Go bano"11.
I w tym sens słów: "Od samego uderzenia uzdrawia opatrunek"12. To znaczy w tym miejscu, w którym grzesznicy się potykają, w tym samym miejscu sprawiedliwi przejdą. Ponieważ kiedy oni przychodzą w to miejsce, gdzie nie ma oparcia, w tym miejscu może przyczepić się Sitra Achra. I wtedy grzesznicy tam się potykają. Ten grzesznik, który nie może iść wyżej wiedzy, upada. Ponieważ nie ma żadnego oparcia. I wtedy pozostaje między niebem a ziemią, ponieważ to grzesznicy, którzy mogą coś robić tylko w obrębie wiedzy, co nazywa się "złe oko", "pycha" 'wyniosły wzrok'13.
Jednocześnie sprawiedliwi, należący do właściwości "nie wzniosło się oko moje i nie wywyższyło się serce moje"14 - przejdą tamtędy. Okazuje się, że z tego powstały błogosławieństwa, to znaczy dzięki temu, że on łączy wszystkie cierpienia z Zarządzaniem i przyjmuje wszystko ponad wiedzę, poprzez to formuje naczynia, zdolne przyjąć błogosławieństwa.
1 Traktat Awoda Zara, 39:1.
2 Szmot, 22:4.
3 Wajikra, 16:33. **I odpokutuje** świątynię, i namiot spotkania, i **ołtarz** odpokutuje, i kapłanów, i całe zgromadzenie ludu odpokutuje.
4 Traktat Gitin, 46:1.
5 Zob. Szabat, 30:2.
6 Część rozdziału Wajikra, w której mowa o przekleństwach i błogosławieństwach, zwykle nazywa się "Tochecha" 'kara'.
7 Wajikra, 26:14. **A jeśli Mnie nie posłuchacie** i nie będziecie wykonywać wszystkich tych przykazań.
8 Koźnicki magid, r. Izrael z Kożenic (1733-1814), wybitny nauczyciel chasydzki, uczeń magida z Międzyrzecza.
9 Wstąpienie (podejście) do Tory - wezwanie człowieka do publicznego odczytania fragmentu z Tory w synagodze.
10 Dwarim, 34:12. I przy całej silnej ręce i przy całym strachu wielkim, który uczynił Mojżesz na oczach całego Izraela.
11 Kohelet, 3:14.
12 Ze ślihot na posty po Pesach i Sukkot.
13 Psalmy, 101:5.
14 Zob. Psalmy, 131:1.
15 Zob. Psalmy, 131:1.
Usłyszano
"Włożył wysiłek i nie znalazł - nie wierz"1. I należy zrozumieć, co oznacza "znalazł". Co trzeba znaleźć? A chodzi o to, że "znalazł" oznacza znalezienie łaski w oczach Stwórcy.
"Znalazł, ale nie włożył wysiłku - nie wierz"1. Należy zapytać: ale przecież on nie kłamie, przecież nie mówi się o samym człowieku jako jednostce, ale jest to prawo w odniesieniu do społeczeństwa. I jeśli widzi, że znalazł łaskę w oczach Stwórcy, to dlaczego "nie wierz"?
A chodzi o to, że czasem bywa, iż człowiek został zaszczycony znalezieniem miłosierdzia poprzez modlitwę, bo w tym tkwi szczególna moc modlitwy, pozwalająca jej działać jak wysiłek. (Tak samo, jak widzimy w materialnym świecie: są tacy, którzy zarabiają na życie swoją pracą, a są zarabiający modlitwą. Oznacza to, że dzięki temu, że prosi o zarobek, dają mu zarobić na życie).
Jednocześnie w duchowym, choć zasłużył na znalezienie łaski, mimo to później musi zapłacić całą cenę, czyli miarę wysiłków, jakie wkłada każdy. A w przeciwnym razie jego kli zniknie. Dlatego powiedziano: "Znalazł, ale nie włożył wysiłku - nie wierz", przecież wszystko mu znika, bo musi potem zapłacić całą \[miarę\] swoich wysiłków.
1 Traktat Megila, 6:2.
Usłyszane w lutym 1940 r.1 w drodze do Gazy
Po tym, jak człowiek zobaczył określone słowa Tory w księdze i zapamiętał je na zawsze, ponieważ to, co weszło do umysłu, już jest uszkodzone, więc kiedy patrzy w księgę na nowo, może wydobyć światło, aby otrzymać świecenie od tego, co widzi teraz. I to już jest nazywane nowym, a nie uszkodzonym.
Usłyszane 17 września 1942 r.1
"Albowiem zazdrość o świątynię Twoją pożera mnie"2, "albowiem przeklinają mnie wrogowie moi przez cały dzień"3[3]. Forma przekleństw i obelg przejawia się na kilka sposobów.
1. Podczas pracy, kiedy wykonuje on jakąś czynność, wypełniając przykazanie, ciało mówi mu: "Co będziesz z tego miał? Jaka korzyść z tego wyniknie?" Dlatego nawet jeśli przezwycięża i wykonuje to [działanie] pod przymusem, to jednak to przykazanie jest jak jarzmo i jak ciężar. I tu powstaje pytanie: jeśli rzeczywiście wypełnia przykazanie Króla i służy Królowi, powinien być radosny - przecież to naturalne, że ten, kto służy Królowi, cieszy się - a tu odwrotnie. Wychodzi na to, że odczuwa tu właściwość przekleństw i obelg. Ten przymus dowodzi, że nie wierzy, że służy Królowi, i nie ma większego przekleństwa od tego.
2. Albo widzi, że przez cały dzień nie jest przylepiony do Stwórcy, ponieważ nie czuje tego jako czegoś realnego, a do czegoś pustego przylgnąć nie sposób. Dlatego odwraca się od Stwórcy (podczas gdy czegoś realnego, zawierającego przyjemność, odwrotnie, trudno jest zapomnieć. A jeśli chce się odwrócić, musi wkładać specjalne wysiłki, aby usunąć to ze swoich myśli). I dlatego: "Albowiem przeklinają mnie wrogowie moi przez cały dzień".
Zdarza się to każdemu człowiekowi, a różnica polega na odczuwaniu. Jednak nawet jeśli człowiek tego nie czuje – wynika to z braku uwagi, pozwalającej widzieć sytuację taką, jaka jest. Podobnie jak człowiek, który ma dziurę w kieszeni i wypadają mu przez nią pieniądze na zewnątrz, i traci wszystkie pieniądze. I nieważne jest, czy wie, że ma dziurę, czy nie. Różnica jest tylko taka, że jeśli wie, że ma dziurę, może ją załatać, ale jeśli chodzi o fakt utraty pieniędzy, nie ma żadnej różnicy. I dlatego, kiedy czuł, jak ciało, zwane "moi wrogowie", przeklina Stwórcę, wtedy mówił: "Albowiem zazdrość o świątynię Twoją pożera mnie"2, tzn. chce ją naprawić.
1 Data żydowska: 6 tiszri 5703 r.
2 Psalmy 69:10.
3 Psalmy 42:11. Albowiem przez cały dzień przeklinają mnie moi wrogowie, mówiąc mi: "Gdzie jest twój Stwórca?"
Usłyszane
"Nie może bowiem człowiek oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu"1. Oznacza to, że jeśli człowiek zobaczy objawienie boskości w większym stopniu, niż jest gotowy zobaczyć, może dojść do otrzymywania, co jest właściwością przeciwną do Źródła Życia, a wtedy dochodzi do śmierci. Dlatego zobowiązany jest iść drogami wiary.
1 Księga Wyjścia, 33:20.
Usłyszane 10 elula
"Szczęśliwy jest mąż, który nie zapomina o Tobie, i człowiek, który wkłada siły w Ciebie"1. Kiedy człowiek pracuje we właściwości "białego", zawsze trzeba pamiętać, że wszystko, czego dostąpił, jest spowodowane tym, że przyjął właściwość "czerni". I trzeba dokładać starań właśnie we właściwości "w Tobie". Jak powiedziano: "I wszyscy wierzą, że On jest Wszechmocnym w wierze"2, nawet jeśli teraz nie widzi żadnego miejsca, w którym powinien pracować we właściwości wiary, ponieważ wszystko jest przed nim odkryte – a jednak musi wierzyć we właściwości "ponad wiedzą", że wciąż jest miejsce na wiarę we właściwości wiary.
I w tym jest sens słów: "I ujrzał Izrael rękę wielką... i uwierzyli oni w Niego"3, tj. mimo że dostąpili właściwości "I ujrzał", co oznacza widzenie, mimo to mieli siłę jeszcze wierzyć we właściwości wiary.
I do tego wymagane są szczególne wysiłki, inaczej spadają oni ze swojego stopnia. Podobnie jak "Liwni i Szimi". Innymi słowy, inaczej okazuje się, że właśnie wtedy, kiedy jest "biel", może słuchać Tory i przykazań, czyli jest to jak warunek. A należy słuchać bez warunków. Dlatego podczas "bieli" należy być ostrożnym, aby nie zaszkodzić właściwości "czerni". I wystarczająco rozumiejącemu.
1 Modlitwa Musaf na Rosz ha-Szana.
2 Z hymnu "We-kol maaminim", czytanego w modlitwie Musaf na Rosz ha-Szana i Jom Kipur.
3 Szmot, 14:31.
Różnica między Szawuot, które jest właściwością wzniesienia Zeir Anpin do Arich Anpin we właściwość dikna 'broda', a minchą szabatową1, kiedy też [powstaje] stan wzniesienia do Arich Anpin.
Szawuot jest właściwością mochin de-chochma w kontekście Iszsut, czyli w kontekście biny, która znów stała się chochmą. Natomiast [szabat] – to właściwość Gar de-bina, którą uważa się za istotę chochmy, ponieważ uważa się, że ona jeszcze nie wyszła z rosz, i uważa się, że ubiera się w nią właściwość mocha stimaá [przykryty mochin], czyli Gar de-chochma, a nie właściwość Wak. A ponieważ to Gar, ona nie może [świecić] inaczej niż z dołu do góry, bez żadnego rozprzestrzeniania się w dół. Dlatego uważa się ją za żeńskie światło 'nekewa', bo nie rozprzestrzenia się w dół. I dlatego szabat nazywa się żeńską właściwością 'nukwa'. Jednocześnie święto będące właściwością Zat de-bina, które uważa się za właściwość Wak, rozprzestrzenia się w dół. Dlatego, nawet po wszystkich wzniesieniach, które mają miejsce w rzeczywistości, mimo to duchowa drabina nie zmienia się.
I [Baal HaSulam] powiedział, że w tym tkwi przyczyna, z powodu której ludzie cenią święto bardziej niż szabat, pomimo że szabat jest wyższym stopniem. Ponieważ święto – to Zat de-bina i ujawnia się na dole, natomiast szabat – to właściwość Gar de-bina i nie ujawnia się na dole. I nie ma wątpliwości, że stopień szabatu ze względu na swoją wysokość jest nieporównywalnie wyższy niż [stopień] święta.
1. Mincha – popołudniowa modlitwa.
Dzień 1 Slichot, od mojego ojca i nauczyciela
„Wejrzyj na szukających Ciebie, kiedy szukają Twojego oblicza, odpowiedz im z niebios Twojej siedziby i na krzyk ich błagań nie zamykaj ucha Twego"1. [Wiadomo], że celem stworzenia świata było sprawić przyjemność Jego stworzeniom. Jednak, aby naprawa była pełna w całej swojej doskonałości, potrzebne jest, aby istniała właściwość polegająca na złagodzeniu miary sądu miłosierdziem. Przecież sąd oznacza gadlut, jednak, aby z tego powodu nie doszedł do różnicy w formie, powinna istnieć właściwość, która jest jakby kompromisem: zgodnie z sądem otrzymałaby więcej, ale nadal istnieje niebezpieczeństwo dojścia do różnicy w formie – jednak, gdy jest zmieszana z miarą miłosierdzia, nie otrzymuje gadlut światła i wtedy może dojść do podobieństwa w formie. A naprawa następuje poprzez to, że z otrzymujących kelim powstaje właściwość otrzymywania w celu obdarzania.
Dlatego, kiedy człowiek zaczyna szukać Stwórcy, wciąż jest połączony z właściwością otrzymywania, a ten, kto posiada właściwość otrzymywania, nazywany jest pozbawionym i przeklętym, a przeklęty nie łączy się z Błogosławionym2. Ale ten, kto otrzymuje w celu obdarzania, nazywany jest błogosławionym, czyli nie będzie mu brakowało niczego, dopóki nie będzie musiał otrzymywać dla siebie. Wynika z tego, że wszystkie problemy są tylko po to, aby człowiek był we właściwości błogosławionego, ponieważ tylko dzięki Torze i przykazaniom można zmienić otrzymujące kelim na obdarzające. I dlatego modlimy się: „Zwróć się do tych, którzy Cię szukają".
Przecież istnieją dwa rodzaje szukających: są szukający tylko ze względu na „Twoje oblicze", to, czego szukają, to tylko obdarzanie. Dlatego to, że szukają otrzymania jakichś wybawień, to tylko ze względu na Twoje oblicze. I o tym powiedziano: „kiedy szukają Twojego oblicza" – to ci, którzy szukają ze względu na Twoje oblicze, „odpowiedz im z niebios Twego przebywania" – czyli niech się otworzą niebiosa Twojej siedziby, czyli nie wyrządzą już szkód na górze, ponieważ są już oczyszczeni z właściwości otrzymywania. „I dla krzyku są ich błagania" – czyli wszystkie modlitwy i prośby na razie jeszcze są dla samych siebie, ponieważ chcą być zbliżeni do Stwórcy, czyli oni jeszcze nie są oczyszczeni z właściwości otrzymywania.
Innymi słowy, są dwie właściwości w służeniu Stwórcy: są ci, którzy chcą, żeby było objawienie boskości w świecie – żeby wszyscy wiedzieli, że jest boskość w świecie. I wtedy to nie jest pośrodku, i on tylko po prostu chce i wtedy nie można powiedzieć, że ma właściwość otrzymywania – czyli nie modli się, żeby było zbliżenie Stwórcy, a \[chce\] tylko, żeby objawiła się chwała niebios w świecie. A jest ten, kto modli się, żeby zbliży
się do Stwórcy, i wtedy on już jest pośrodku, i wtedy można mówić o właściwości otrzymywania dla siebie, czyli on chce otrzymać najwyższe dobro po to, żeby zbliżyć się do Stwórcy. I to nazywa się „ich błagania", a także nazywa się „krzyk". A ten, kto na razie jeszcze jest we właściwości „ich błagania", czyli żeby oni zbliżyli się – oni mogą wydawać „krzyk" i o nich [powiedziano] – „nie zamykaj Twego ucha".
Przecież tylko ten, kto posiada chisaron, krzyczy. Jednak w stosunku do innego nie można mówić o krzyku, a [można] jedynie o prośbie „drisza", jak w wyrażeniu „pytać o zdrowie" „driszat szalom"3. Dlatego do właściwości oblicza odnosi się jedynie właściwość prośby.
„Z niebios Twojej siedziby" – czyli właściwość „einaim", światło chochma, aby otrzymali istotę wyższego dobra, czyli ich kelim już znajdują się we właściwości otrzymywania w celu obdarzania. Ale dla tych, którzy znajdują się we właściwości „ich błagania", „nie zamykaj Twego słuchu „ozen"", właściwości „ozen" „ucha", biny – oni muszą przyciągnąć moc, która będzie dla nich właściwością obdarzania… na światło chasadim.
1. Slichot na pierwszy dzień, 6.
2. Zobacz Bereszit Raba, 59:9.
3. Wyrażenie oznaczające „przekazać pozdrowienia". Pierwotne znaczenie - pytać o zdrowie, stan człowieka.
"Wzywajcie Go, kiedy jest blisko"1. Należy zrozumieć, co oznacza "kiedy jest blisko" - przecież "pełna jest ziemia Jego chwały"2, więc wychodzi na to, że zawsze jest blisko. W takim razie co oznacza "kiedy jest"? Wynika z tego, że istnieje czas, kiedy nie jest blisko.
A chodzi o to, że stany zawsze są rozpatrywane pod względem postrzegającego i odczuwającego człowieka. Jeśli bowiem człowiek nie czuje bliskości Stwórcy, nic z tego nie wyniknie - wszystko jest mierzone zgodnie z odczuciem człowieka. Może być tak, że jeden człowiek czuje świat pełen wszelkiego dobra, a drugi, który nie czuje dobroci świata, nie może powiedzieć, że istnieje dobry świat, i mówi zgodnie ze swoim odczuciem - że to świat pełen cierpienia.
I przed tym ostrzega prorok: "Wzywajcie Go, kiedy jest blisko"1. Mówi on: "Wiedzcie, że to, iż wzywacie Stwórcę, wynika z tego, że jest blisko was - teraz macie taką możliwość: jeśli zwrócicie uwagę, poczujecie, że Stwórca jest blisko was. I to jest znak Jego bliskości". Świadectwem tego jest fakt, że należy wiedzieć, iż człowiek ze swej natury nie jest zdolny do zjednoczenia ze Stwórcą, gdyż jest to sprzeczne z jego naturą - człowiek od chwili stworzenia ma tylko pragnienie otrzymywania, a zjednoczenie polega tylko na dawaniu. Jednak, ponieważ Stwórca wzywa człowieka, tworzy się w nim druga natura - chce wyrzec się swojej natury i przylgnąć do Stwórcy.
Dlatego człowiek musi wiedzieć, że to, iż wypowiada słowa Tory i modlitwy, zawdzięcza tylko Stwórcy i nie powinien nawet myśleć, że to "moc jego i potęga ręki jego", gdyż jest to całkowicie przeciwne jego sile. Jest to podobne do człowieka, który zabłądził w gęstym lesie i nie widzi żadnego wyjścia, jak wyjść z niego i dojść do zamieszkanego miejsca. Wtedy popada w rozpacz i w ogóle nie myśli o powrocie do domu. Ale kiedy z daleka widzi kogoś lub słyszy czyjś głos, natychmiast budzi się w nim pragnienie i dążenie do powrotu do swego źródła. Zaczyna krzyczeć i prosić kogoś, aby przyszedł i go uratował.
Podobnie ten, kto zboczył z dobrej drogi i trafił w złe miejsce, i już przyzwyczaił się do życia wśród drapieżnych zwierząt - z powodu pragnienia otrzymywania nigdy nie przyjdzie mu myśl, że trzeba wrócić do miejsca zamieszkiwanego przez wiedzę3 świętości. Ale kiedy słyszy głos, który go wzywa, budzi się w nim chęć powrotu [do Stwórcy]. I jest to głos Stwórcy, a nie jego własny głos. Lecz jeśli jeszcze nie zakończył swoich spraw na drodze naprawy, nie może poczuć ani uwierzyć, że był to głos Stwórcy, i myśli, że to "moc jego i potęga ręki jego". I o tym ostrzega prorok, że człowiek musi przezwyciężyć swoją opinię i myśl, i uwierzyć pełną wiarą, że to głos Stwórcy.
Dlatego, gdy Stwórca chce wyprowadzić go z leśnej gęstwiny, pokazuje mu jakieś światło z oddali, a człowiek zbiera i mobilizuje resztki swoich sił, aby iść drogą, na której widzi to światło, aby je osiągnąć. A jeśli nie wiąże tego światła ze Stwórcą i nie mówi, że to Stwórca go woła, światło odchodzi od niego i on znów pozostaje, stojąc w lesie. Wychodzi na to, że zamiast teraz otworzyć całe swoje serce przed Stwórcą - aby przyszedł i wydobył go ze złego miejsca, tj. z pragnienia otrzymywania, i zaprowadził do miejsca zamieszkiwanego przez wiedzę, zwanego miejscem ludzi (dosł. "synów Adama"), jak powiedziano: "upodobnię się 'edame' do Najwyższego"4, tzn. we właściwości pragnienia dawania, co nazywa się zjednoczeniem - nie skorzystał z tej możliwości i znów pozostał jak uprzednio.
1. Izajasz 55:6.
2. Izajasz 6:3.
3. Dosł.: wyważona opinia.
4. Izajasz 14:14.
Usłyszane w trzecim półświątecznym dniu Sukkot
W księdze Zohar1 powiedziano: „«Część dla Stwórcy» – oznacza radować ubogich". I [Baal HaSulam] wyjaśnia w komentarzu Sulam: kiedy Stwórca zobaczył, że „lo liszma" nie prowadzi do „liszma", „Powstał, aby zniszczyć świat". To znaczy, przestał [przekazywać] wyższe dobro.
I można powiedzieć, że kiedy do człowieka przychodzi świecenie z góry, nawet jeśli człowiek jeszcze nie doszedł do stanu czystości – jednak jeśli człowiek przyjmuje to świecenie, aby wznieść się ze swojej nikczemności i zbliżyć się przez to do właściwości obdarzania, to nazywa się, że „lo liszma" prowadzi go do „liszma". To znaczy, że idzie drogą Tory.
I to nazywa się „radujący się w szczególne dni"2: gdzie „szczególnym dniem" nazywa się święto i bez wątpienia nie ma większego święta niż to, kiedy człowiekowi świeci jakieś świecenie z góry, przybliżające go do Stwórcy.
1. Zohar, Wstęp do księgi Zohar, pkt 175.
2. Zohar, Wstęp do księgi Zohar, pkt 174.
Usłyszane 1 marca 1943 r.1
Jeśli chodzi o cień - w noc Oszana Raba2 jest w zwyczaju, aby każdy sprawdzał siebie, czy ma cień, i wtedy jest pewien, że wszystko będzie dobrze3. Cień oznacza ubranie, w które ubiera się światło. A bez ubrania nie ma światła, ponieważ nie ma światła bez naczynia. I w zależności od wielkości ubrań tak samo rosną i mnożą się światła. A kiedy znika mu ubranie, w tej samej mierze brakuje mu światła, odnoszącego się do tego ubrania.
I w tym sens prawdy i wiary: prawdą nazywa się światło, a wiarą nazywa się naczynie. I to nazywa się "Stwórca i Jego Szechina". I w tym sens słów: "Uczyńmy człowieka na Nasz obraz"4 i "zgodnie z obrazem postępuje człowiek"5, to znaczy postęp człowieka zależy od "obrazu", czyli właściwości wiary. I dlatego w Oszana Raba człowiek musi sprawdzać, czy jego właściwość wiary jest doskonała.
A to, co w wyższych światach nazywamy słowem "obraz" 'celem' - przecież na górze nie ma żadnego ciężaru wiary, a to, co nam przedstawia się w postaci "suchości", na górze jest to wielkie światło. Ale używamy tej nazwy na górze, ponieważ [to zjawisko] odkrywa się nam w postaci cienia 'celu', i według nazwy niższego nazywamy go tak samo i na górze.
Bina nazywa jest właściwością wiary i nazywa się "światłem ozena 'ucha'", właściwością słuchu. Chochma nazywa się właściwością wzroku i to właściwość światła, przejawiającego się w otrzymujących naczyniach, które są właściwością "ejnaim" 'oczy'.
1. Data żydowska: 24 adara 1, 5703 r.
2. Oszana Raba 'wielkie prośby o zbawienie' - siódmy dzień święta Sukkot.
3. Wrota intencji, drusz Sukkot, 6-7.
4. Bereszit, 1:26.
5. Psalmy, 39:7.
|